top of page

14 czerwca 2024

, odcinek 17

5 rzeczy, którymi przedsiębiorcy się biczują

Ciężko pracujesz i nic z tego nie masz? A może nigdy nie możesz się wylogować, bo bez Ciebie cały biznes runie? To tylko niektóre z rzeczy, którymi biczują się przedsiębiorcy. I którymi tylko oni mogą się zająć!


W tym odcinku chcemy pokazać Ci inną perspektywę na 5 najczęstszych biczów, które czują nad sobą osoby prowadzące biznes. Założymy się, że choć jeden z nich jest Ci znajomy. A jeśli wciąż ten bicz trzymasz – ten podcast będzie dobrym początkiem do pozbycia się go :)

podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych odcinkach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Kari Goldyn: Cześć, Bartek.


Bartek Goldyn: Cześć, Kari. Dzisiaj będziemy rozmawiać o pięciu rzeczach, którymi przedsiębiorcy się biczują.


Kari: Wszyscy się biczujemy różnymi rzeczami, ale te pięć rzeczy jakoś tak częściej się powtarza. Może jak usłyszymy głośno, czym się wszyscy biczujemy i co można z tym zrobić, to biczowanie troszeczkę przestanie być takie intensywne.


Bartek: Tak jest.


Kari: Bo nie wierzę w to, żeby przestało być w ogóle.


Bartek: Nie, nie, zawsze się coś znajdzie.


Kari: Zawsze się coś znajdzie, tak jest. Pierwsza z rzeczy, którymi przedsiębiorcy się biczują to: Pracuję tak ciężko i nic z tego nie mam.


Bartek: No i co teraz z tym zrobisz?


Kari: Pierwsza rzecz, która mi przychodzi do głowy, kiedy słyszę takie oświadczenie, to pytanie: A co chcesz z tego mieć? To znaczy bardzo często jest tak, że nawet nie wiemy, dokąd zdążamy, jakie są nasze cele, jaka jest nasza wizja, jakie są rzeczy, które chcemy osiągnąć w tym naszym biznesie. Nie mając tej wizji, nie mierzymy tego, co robimy. Więc mamy poczucie, że nic z tego nie mamy. Często też przyjmujemy jako, że nie mamy swoich celów i swojej wizji przyjmujemy takie ogólnoistniejące szablony. Czyli, że biznes jest po to, żeby zarabiać dużo pieniędzy. Mamy przekonanie, że skoro nie zarabiamy dużo pieniędzy, to znaczy, że nic z tego nie ma. A być może pracujemy trzy godziny dziennie.


Bartek: Na przykład.


Kari: Więc jeżeli masz takie poczucie Pracuję tak ciężko i nic z tego nie mam, to pierwsze pytanie: A co chcesz z tego mieć? I jak zmierzysz swój sukces? Jak zmierzysz, że ci się udało osiągnąć to, co chciałeś mieć?


Bartek: To jest jedna z takich rzeczy, którą mózg nam robi. To jest to, że gdzieś tam odpływamy w meandry swojego mózgu, a niekoniecznie mamy takie połączenie z rzeczywistością. Czyli na przykład, ja mam coś takiego, że jak patrzę na odcinki podcastu i tylko na tytuły, to nie bardzo pamiętam, co tam było. I to mi się wydaje takie Eee, coś tam pogadaliśmy. I potem jak wchodzę w te punkty, które tam są, one tam są deczko rozwinięte, bo każde z nas co innego chce powiedzieć w danym punkcie, to widzę, że A, okej, dobra, tam coś było, rzeczywiście tam jest jakaś wartość. Natomiast gdybym tego nie zrobił, czyli nie cofnął się, nie sprawdził, to mój mózg by sobie jeszcze bardziej odpływał w te historie, w które sobie odpływa, i coraz mniejszą wartość bym widział w tym, co robię.


Kari: Te, które sobie na bieżąco opowiadamy, bo akurat coś tam się zdarzyło. Taka uważność na to, co już zrobiliśmy i czego chcemy, co chcemy osiągnąć, popatrzenie na siebie sprzed pół roku, roku, dwóch lat wstecz, to pokazuje, że jednak coś z tego jest.


Bartek: Albo nie ma i wtedy też widzimy, że to nie jest to, gdzie chcieliśmy być.


Kari: Zazwyczaj chyba coś tam człowiek się rozwija, nie?


Bartek: To zależy, czy w tym kierunku, w którym chce.


Kari: No właśnie. Tylko musi wiedzieć, czego chce, więc…


Bartek:  A żeby wiedział czego… może nie tyle, żeby wiedział, czego chce, tylko czy się rozwija w tym kierunku, w którym się rozwija, trzeba coś, cokolwiek, co mam, odhaczać Aha, okej, to jest dobra droga, na której jestem. Jeżeli tego nie ma, to jest po prostu takie prześlizgiwanie się byle do przodu, albo nawet w bok, albo gdziekolwiek.


Kari: Drugi punkt, który mi tu przyszedł do głowy, to zagęszczanie zupy. Czyli pracuję tak ciężko i nic z tego nie mam, może oznaczać, że robisz wszystko dookoła – i rzeczy ważne, i rzeczy nieważne, i rzeczy, które przynoszą to coś, co chcesz mieć, ale też bardzo dużo rzeczy, które nie przynoszą. I zagęszczaniem zupy nazywamy coś takiego, że znajdź sobie najbardziej marżowego klienta, najlepszego takiego, który ma i największy zysk, i najlepiej ci się z nim pracuje, i przynosi ci najwięcej satysfakcji, i inne takie rzeczy, względem których go oceniasz.


Bartek: I jeszcze najlepiej, żeby to było za… nie chcę powiedzieć, że godzinowo, ale najmniejszy wkład, najłatwiej ci to przychodzi, najprostsze to jest.


Kari: Dokładnie. I skup się na tym rodzaju klientów, a innym asertywnie musisz powiedzieć nie. I to mówienie nie bardzo często jest tak trudne, że pracujemy tak ciężko i nic z tego nie mamy.


Bartek: To ja to rozszerzę, bo mam tutaj trzy punkty i jednym jest właśnie nieumiejętność mówienia nie. I to jest tak, że często się spotykam z tym, że ludzie pracują w sumie trochę chyba tylko po to, żeby pracować. Żeby mieli poczucie, że gdzieś to idzie, że jestem taki bardzo zajęty bądź taka bardzo zajęta. A jeszcze jestem takim zakładnikiem emocji, bo to, co jest już teraz, zaraz będzie, to wydaje mi się, że coś z tego właśnie będzie. Czyli jest klient, który prawie mi już zaraz zapłaci, już jest, już to muszę robić, tylko że on zajmuje mi czas, on tak naprawdę dyktuje mi to, gdzie moja firma idzie, w jakim to się kierunku rozwija i tak dalej, i tak dalej. Więc jeżeli masz te właśnie, nazwijmy to milestone'y, to wtedy możesz weryfikować, czy to jest dobry kierunek, w którym akurat teraz idę, czy to się pokrywa z tym, gdzie ja chcę iść.


Kari: I przy każdej decyzji sprawdzasz jak to nie jest w tym kierunku, w którym chcesz iść…


Bartek: …to trzeba się zastanowić po prostu.


Kari: I powiedzieć nie.


Bartek: Coś jeszcze masz?


Kari: Tak, jeszcze taka uważność, to znaczy jest takie ćwiczenie, które robimy z klientami, że wypisują wszystkie zadania, które wykonują w firmie. Taka długa, długa lista, gdzie najczęściej na początku pojawiają się te zadania ważne i istotne, które tylko ten właściciel czy lider może wykonywać. A potem się pojawiają zadania w stylu: wystawiam faktury, sprzątam po zespole kubki (śmiech).


Bartek: To jest najczęstsze: wystawiam faktury.


Kari: Tak, wystawiam faktury, to jest po prostu… No i potem prosimy, aby te zadania uporządkować według tych, które są najfajniejsze i najbardziej przyjemne, i które dają flow, i tych, które są najbardziej takie żmudne i niechciane, nielubiane. Tak się zaczyna wstęp do delegacji, czyli te na samym końcu listy powinny być delegowane.


Bartek: To jest trochę tak, jak chcieć być piłkarzem i kminić, jak robić buty do piłki nożnej. No nie możesz po prostu wszystkiego zrobić.


Kari: Albo robić research w ogóle na temat tych butów. To są ludzie do tego, którzy zrobią, podadzą ci i masz tutaj, używaj tych butów, bo te są najlepsze. A nie ty siedzisz po nocach i Jezu, te buty czy te buty?


Bartek: Tak, ewentualnie masz tutaj trzy opcje i proszę. Coś jeszcze masz?


Kari: Nie.


Bartek: A ja mam dwa jeszcze. Pierwsze to jest to, że ludzie się skupiają na podaży, a nie popycie. Czyli tak bardzo ciężko są zajęci, bo mają w głowach, że robią tę swoją rzecz, którą nie wiem, czy lubią, czy mają tak zinternalizowane, że ten biznes jest o tym, że zapominają znowu o tym, że powinni się raczej kierować popytem.


Kari: Czyli tak bardzo chcą robić to, co robią, i wysyłać do świata, żeby ludzie kupowali, zamiast zastanowić się, czy ci ludzie to chcą. I ewentualnie pracować nad tym, żeby chcieli i dopiero wtedy wysyłać.


Bartek: I jeszcze jedna rzecz jest, która powoduje, że tak dużo robią i nic z tego nie ma. To jest to, że nie potrafią generować leadów. Czyli robisz różne rzeczy, ponieważ tak naprawdę do końca nie wiesz, co stanowi wartość w tym, co robisz, tak naprawdę postrzeganą wartość, czyli to, co twój klient, czy już odbiorca widzi jako wartościowe.


Kari: I za co chce zapłacić.


Bartek: Tak, i za co chce oczywiście zapłacić. No i po prostu robisz różne rzeczy, a nie tą jedną konkretną, która się przekłada po prostu na pieniądze, na to, że firma się rozwija i tak dalej.


Kari: Często też zapominając o marketingu, czyli skupiamy się na tym, żeby robić tę naszą ofertę, a nie skupiamy się na tym, żeby ją marketować.


Bartek: To mam trochę dalej w ogóle.


Kari: Dobra, ale dobry marketing sprawia, że nie musisz aż tak ciężko pracować, bo te leady zaczynają przychodzić.


Bartek: To jest generalizacja, ale powiedzmy, że książki umierają, w sensie w formie drukowanej. Jeżeli mam drukarnię… To jest generalizacja, wiem, że tu robisz krzywą minę, bo ludzie czytają książki i nadal są książki, ale powiedzmy, jest jakiś umierający biznes. Więc jeżeli będę się dalej skupiał na tym, jak zrobić lepsze coś, co umiera, to będę bardzo dużo robił i nic z tego nie będę miał. Natomiast mogę wyjść, zobaczyć, co ludzie chcą, gdzie widzą wartość, za co zapłacą.


Kari: Na przykład programowanie powoli się zaraz stanie takim…


Bartek: Ja tu mam taką inną teorię, że po prostu ciency programiści przestaną.


Kari: Tak, bo już AI w tym kierunku… w ogóle nic nie trzeba będzie robić. Ale już myślenie z odpowiednimi kategoriami i procesami to już jest.


Bartek: Następny punkt.


Kari: Nigdy nie mogę się wylogować.


Bartek: Czyli cały czas w wirze zadań.


Kari: Tak, czy to w pracy, czy to w domu, od rana do nocy ciągle.


Bartek: Masz tutaj coś? Bo ja mam tylko jeden punkt, ale bardzo taki rozwinięty, powiedzmy.


Kari: Pierwsze, co mi tutaj przychodzi na myśl i co powtarzam bardzo często: granice są tam, gdzie je postawisz.


Bartek: Aha, czyli tutaj masz mówienie nie, jak gdyby.


Kari: Też, ale też o stawianiu granic. To znaczy, granice są tam, gdzie je postawisz. To, że się nie możesz wylogować, zależy tylko od ciebie. Nie ma nikogo innego w tym procesie. Możesz próbować na różne sposoby walczyć, walczyć, ugadać się ze sobą. I jeżeli na przykład jest bardzo, bardzo dużo zadań, to znów priorytetyzacja tych zadań, delegacja, to co już było mówione. Natomiast bardzo często jest tak, że nie możemy się wylogować, bo mózg nam nie pozwala. Nic by się nie stało, gdybyśmy o tej 17 czy tam 16, jak sobie tam wymyślimy, zamknęli komputer i nie patrzyli do maili. Świat by się nie zawalił, nikt by nie umarł, generalnie raczej nie ratujemy życia, chyba że jesteśmy w biznesie ratującym.


Bartek: Tu mam ciekawą rzecz ostatnio patrzyłem na statystyki chyba co trzy albo dwie sekundy ktoś umiera. Więc dużo ludzi umrze.


Kari: Chodzi o to, że w wyniku tego, że my zamykamy komputer i nie czytamy maili, zazwyczaj nikt jednak nie umiera. I nie czytamy powiadomień, i nie pracujemy już więcej. Biznes też nam się nie zawali, więc często to, że nie możemy się wylogować, jest w naszej głowie. Z przeróżnych rzeczy to wynika że budujemy sobie własną wartość na bazie tego, jak pracujemy, jak nasza firma wygląda, że mamy różnego rodzaju zobowiązania, często w swojej głowie. I że tworzymy te zobowiązania, ponieważ nie umiemy odmawiać albo mamy w sobie małego people pleasera, który chce wszystkim zrobić dobrze. Po prostu nie umiemy się wylogować. Wszystkie rzeczy pozostałe, które mam tutaj, czyli jakieś procesy, plany lekcji, techniki produktywności i uważność, i asertywność wszystko to się zadzieje, jeżeli sami sobie postawimy te granice i będziemy się ich trzymać.


Bartek: Ja to widzę jako po prostu brak procesów. Koniec. Mam poczucie, że wszystko jest ważne, bo nie wiem, co jest ważne, bo nie mam procesów. Po prostu to wynika tylko z niewiedzy. Albo o sobie i o swojej psychice – i tam są różne rzeczy, które można sobie przepracować albo na terapii, albo u coacha, albo ze sobą. Następna rzecz to jest właśnie ta niewiedza, czy to, co robię, na coś się przekłada. Więc jeżeli mam mniej więcej zrobione procesy, które mi mówią co, ile, dlaczego. Troszeczkę, nie mówię, żeby na atomy rozwalać firmę, co się gdzie dzieje, bo im prostszy proces, tym lepszy. Jeżeli coś jest na trytytki i działa, to znaczy, że to jest dobre i jest okej. Więc jeżeli wiesz po prostu co, kiedy, gdzie, jak, to jesteś w stanie zaplanować, kiedy daną czynność robisz i kiedy na przykład się wylogowujesz.


Kari: Czyli takie poukładanie sobie wszystkiego.


Bartek: Oparte na wiedzy, po prostu na wiedzy.


Kari: To daje dużą przestrzeń i daje tę wiedzę. Są też techniki produktywności, które sobie można wprowadzić, żeby trochę mniej mieć tej pracy. Bo niemożność wylogowania się też może być z tego powodu, że 810 godzin pracujemy i 5 godzin z tych 10 jest nieproduktywne. I moglibyśmy tak sobie tę pracę poukładać, zastosować takie rzeczy jak na przykład plan lekcji, czyli podzielenie tygodnia na specyficzne dni o specyficznej tematyce. W jeden dzień spotykamy się z klientami, rozmawiamy i robimy generalnie rzeczy socjalne. W inny dzień robimy deep work tak zwane, czyli pracę bez przeszkadzania. W jeszcze inny takie rzeczy administracyjne, które trzeba zrobić. I rozdzielenie tych punktów fokusowych od siebie też daje nam większą produktywność. Dodatkowo, żeby zwiększyć swoją produktywność, to należy też zaplanować odpoczynek. Czyli nie mogę się wylogować, oznacza, że potrzebujesz zaplanować sobie wylogowanie w swoim kalendarzu. Zaznaczyć od godziny 12 do 13 w każdym dniu nie pracuję, idę na spacer, robię jogę, idę sobie poczytać książkę, cokolwiek. Czyli wylogowanie musi być świadome.


Bartek: I jeszcze przy okazji, to jest tak jak mówiłaś, czyli jeżeli jest zaznaczone w kalendarzu, że mnie nie ma, bo odpoczywam, to wszyscy powinni to respektować. A jeżeli nie respektują, to po mojej stronie jest to, żeby oni to jednak robili.


Kari: Tak, granice są tam, gdzie je postawisz. Musisz tych granic też pilnować i mówić, że to jest tak.


Bartek: Jeszcze jedną rzecz chciałem powiedzieć, bo mówiłaś o produktywności, mówiłaś o różnych systemach i tak dalej. Wszystko jest dla ludzi, jest do próbowania i to nie jest tak, że jeżeli dany system nie zadziałał u mnie, to jestem jakiś tam. Nie, po prostu: Aha, to działa tak, u mnie potrzebne jest inaczej. Próbujemy, robimy iterację cały czas.


Kari: Tak, zwłaszcza dla neuroróżnorodnych przedsiębiorców z ADHD albo ze spektrum autyzmu. Często jest też tak, że mamy poczucie, że żeby się wylogować, to my musimy się położyć na leżaku i czytać książkę, i nic nie robić. A tak naprawdę rozmawiałam ostatnio z przyjaciółką, która miała pięć dni wolnego i przez trzy dni pracowała w różnych miejscach i różne rzeczy robiła, bo nie mogła przestać. I w końcu usiadła na tym hamaku, próbowała czytać tę książkę i zaczęła czuć się źle, bo to nie jest jej sposób na odpoczynek, bo to nie jest jej sposób, który sprawia, że ona się regeneruje. Tylko jej sposobem jest, nie wiem, co ona tam robiła, biegała, skakała, spotykała się z ludźmi. I to jest ważne, ta samoświadomość, taka uważność, że to, że inni odpoczywają, leżąc na kanapie albo na plaży, to nie znaczy, że my tak musimy.


Bartek: Tak, no najprostsza rzecz. Jako adehadowiec mam deficyt, znaczy nie tyle deficyt, co słabo wyłapuję dopaminę, więc ciężej mi jest się skupić, ale kiedy się ruszam, to mi wraca ten poziom dopaminy, więc jestem skupiony. Więc robię tak, że jak mam odpocząć i muszę odejść od biurka albo od takiej pracy przy komputerze, to idę na przykład do ogrodu, tam zaczynam coś robić fizycznego, przy okazji mam słuchawki i mogę się skupić na tym, co słyszę, a przy okazji wykonuję po prostu jakąś pracę fizyczną.


Kari: Właśnie, osoba z zewnątrz, która na ciebie patrzy, stwierdziłaby: Rany, cały czas napitala coś, cały czas pracuje, cały czas czegoś słucha, coś tam ciągle analizuje, przetwarza. No ja też chodzę na odpoczynek na orbitreka. Ale przynajmniej nie słucham podcastów, tylko oglądam seriale.


Bartek: Ja ostatnio mam taką fazę, że słucham badań. Bardzo fajne.


Kari: Trzecia rzecz. Mam za dużo rzeczy na głowie i nie mogę się na niczym skupić. Trochę podobne do tego z wylogowaniem, tylko raczej w kierunku Robię wszystko sama. Bo inni zrobią źle.


Bartek: Więc oprócz wielu rzeczy, nad którymi można by było popracować we własnej głowie, to ja mam tu tylko dwie rzeczy. Jedna to jest po prostu delegacja. Czy chcemy, czy nie, biznes to jest po prostu gra zespołowa i trzeba się nauczyć delegować. W skrócie delegacja nie polega na tym, że po prostu mówisz komuś i wymagasz. Tylko musisz mu powiedzieć co, jak, kiedy, ewentualnie jak będziesz ty sprawdzał, czy to, co zostało zdelegowane, jest wykonane tak, jak chcesz. I jeżeli cokolwiek się stanie obok, to nie komentujemy tego, bo to jest tej osoby sposób robienia tej danej rzeczy. I po prostu jeżeli efekt jest taki sam, a ciebie kusi, żeby było tak, jak ty potrzebujesz, to są rzeczy w głowie do pozmieniania.


Kari: Generalnie nie musi być perfekcyjnie, nie musi być tak, jak ty uważasz, że jest perfekcyjnie. Musi być good enough i cel musi być osiągnięty. I z delegacją trzeba się pogodzić wewnętrznie, bo czasami jest tak, że zdelegujemy wszystko i nagle czujemy się niepotrzebni. Bo wszystko działa, wszystko tańczy, a nas tam nie musi być. No to głupio, nie? Znaczy, że co ja tu, jaką ja mam tu wartość?


Bartek: Ogólnie delegowanie wymaga po prostu wdrożenia osoby, musi być na to jakiś proces. I pamiętajmy, że proces to nie jest tak, że to musi być nie wiadomo jakie. Im prostsze, tym lepsze. Potem jeszcze musi być przyzwolenie na autonomię dla tej osoby, robienie po swojemu, ona musi robić po swojemu, na pewno się będzie mylić. I przede wszystkim zajmuje to czas. Zajmuje to dużo czasu. I teraz taka prosta rzecz. To, że ja teraz rozmawiam z Kari, to są dwie osoby, które rozmawiają, ale jeszcze jest Wojtek, który to edytuje. Jeszcze jest Agata, która obsługuje to wszystko. I oni razem nad tym pracują i ewentualne błędy bądź różne rzeczy wychwytują. My tego nie robimy, nie pokazujemy palcami. I to jest taki bezpośredni wkład w to, że ktoś może tego posłuchać. Ale jeszcze jest ten pośredni, czyli jest tam druga część woopy i to są ludzie, którzy też pracują. I my mamy czas na to, żeby tutaj…


Kari: Żebyśmy my mogli ten czas mieć, żeby nagrywać. I generalnie to się sprowadza do tego, co powiedziałeś na początku. Biznes to jest gra zespołowa. Razem znaczy lepiej. Gry strategiczne z sumą niezerową. To są gry, które napędzają nasz świat. Czyli takie gry, w których nikt nie musi stracić, a obie strony lub więcej stron mogą zyskać.


Bartek: Mam jeszcze jedną rzecz. Neuroróżnorodność. Czyli przede wszystkim, jeżeli być może masz ADHD, to możesz mieć rzeczywiście dużo rzeczy na głowie. I to jest taki po prostu model, system, więc warto też zadbać o psychoedukację. Być może jakieś leki, które ci pomogą. Bo takie co chwilę zmiany, mocna emocja, O Jezu, teraz trzeba robić tak albo tak. Potem schodzisz do zespołu: Robimy tak. Jeżeli są świeżo po zatrudnieniu w twojej organizacji, to oni: O Jezu, robimy. A jak już są starzy, to: No, no, za tydzień przyjdzie z czymś innym. To też jest ta część, którą można się zaopiekować. Czyli psychoedukacja, świadomość samego siebie.


Kari: I wyznaczenie celów. I może w duchu: razem znaczy lepiej. Może warto mieć kogoś, kto, jak wyskakujesz z tymi wszystkimi pomysłami, powie: Calm the fuck down. Czy to jest zgodne z tym, do czego zmierzamy? Czy na pewno to jest takie ważne? A może poczekamy przez tydzień, dwa i zobaczymy, czy ten pomysł… Zaparkujemy ten pomysł na parkingu pomysłów. To jest jedno z naszych ulubionych narzędzi: parking pomysłów. Jeżeli ten pomysł tam na tym parkingu się rozwinie, to super. A jeżeli zdechnie, to krzyżyk na drogę.


Bartek: Dokładnie tak.


Kari: Oprócz tego jeszcze oczywiście taka bardzo techniczna rzecz, czyli automatyzacja. Za dużo rzeczy na głowie czasami można zrobić, pozbyć się ich poprzez automatyzację. Poprzez skorzystanie na przykład, u nas na przykład, tworząc treści, możemy część z tych treści użyć jeszcze raz. Recyklować i użyć w różnych innych miejscach. Można też oczywiście skorzystać z różnych procesów, które automatyzują – CRM-ów wysyłających maile i tak dalej. Jest dużo „darmowych pracowników”, takich jak ChatGPT, Spotify, LinkedIn.


Bartek: Ja to nadal rozumiem jako po prostu delegację.


Kari: Czyli delegacja nie musi być na ludzi.


Bartek: Oczywiście. To wymaga też pracy, bo nie jest tak łatwo nauczyć ChatGPT, żeby robił tak, jak chcesz.


Kari: Delegować też można rzeczy takie, na przykład wybieranie posiłków i dostarczanie. U nas zdelegowaliśmy całą „posiłkową” rzecz na catering zewnętrzny, który nam to przynosi. Znaczy trwało to i to był już żmudny proces, żeby znaleźć odpowiedni, ale już teraz dużo czasu…


Bartek: Teraz odcinamy od tego kupony, nazwijmy to. Jeszcze tylko jedną rzecz dopowiem. Pamiętajcie, że procesy robimy nie dla samego robienia procesów, tylko żeby coś to dało.


Kari: Czwarta rzecz, którą biczują się przedsiębiorcy, to: Zbyt mało biorę za moje usługi.


Bartek: To w ogóle powinien być odcinek osobny.


Kari: O pieniądzach już jeden był, to posłuchajcie sobie.


Bartek: Ale nie, to taki wiesz, o sprzedaży, że...


Kari: No właśnie, zbyt mało biorę za moje usługi.


Bartek: Ja mam trzy punkty.


Kari: Pewnie masz te same, co ja, to ja tylko dodam (śmiech).


Bartek: Pierwszy to jest… nie wiem, od którego zacznę, dobra, zacznę od tego – głowa.


Kari: Tak, money blueprint.


Bartek: Oczywiście, czyli to, ile coś jest dla ciebie warte, wynika tylko z tego, ile – nomen omen – jest dla ciebie warte. Po prostu.


Kari: Czyli gdzieś tam w dzieciństwie najczęściej nasi rodzice zamykają nas w pewnym pudełku wartości. To znaczy dają nam poczucie, że pewne rzeczy musimy mieć jako minimum i pewna ilość pieniędzy jest maksymalna. Poza tą granicą tej maksymalnej ilości pieniędzy już się zaczynamy czuć źle, że kogoś wykorzystujemy, że to nieetyczne, że to tak nie do końca powinno być. Także takie limitujące przekonania wynosimy, że żeby zarobić, trzeba się narobić. Czyli jeżeli nie pracujemy ciężko, to nie powinniśmy żądać za to dużej ilości pieniędzy. I te wszystkie przekonania ciągną się za nami i potem powodują, że zbyt mało bierzemy za swoje usługi. Tak naprawdę to nie my tę wartość nadajemy, tylko powinniśmy sprawdzać, za ile nas wyceniają nasi klienci.


Bartek: Tak, tutaj schemat jest prosty. Przepracuj to, co masz w głowie i zacznij mówić… Ja wiem, że to jest proste, no ale…


Kari: Proste, ale niełatwe.


Bartek: Bo tak naprawdę nie ma żadnej zewnętrznej rzeczy, która powoduje, że masz ograniczenie, tylko to, co jest w twojej głowie. Więc z zewnątrz twojej głowy – to jest banalne do zmiany. Od środka twojej głowy – to jest trudne. Ale jak trochę chociaż popracujesz nad tą swoją głową, to staraj się za każdym razem żądać trochę więcej po prostu za swoją pracę. I sprawdź. I w pewnym momencie rynek ci powie: Nie, to już jest za dużo. To jest ten moment, żeby się zastanowić nad tą, to się nazywa propozycja wartości, czyli jak ludzie postrzegają to, co robisz. Czy oni widzą w tym wartość?


Kari: I czy mówisz do odpowiednich ludzi.


Bartek: To też. I jeżeli popracujesz nad tym, pogadasz z nimi, dowiesz się, zaczniesz pracować nad propozycją wartości, to być może jest następny etap, czyli znowu możesz coraz więcej chcieć za swoją pracę, bo dostarczasz tę postrzeganą, coraz większą wartość. Pytasz i ulepszasz po prostu.


Kari: Tutaj też często wchodzą, jeszcze wrócę do tej pracy nad sobą, często wchodzi samoocena i impostor syndrom. Czyli nie weźmiemy więcej, bo nam się wydaje, że jesteśmy wtedy oszustem, bo przecież nie umiemy tego tak dobrze. Nie jesteśmy warci takiej ilości pieniędzy. To też warto rozdzielić, że żądanie, czy proszenie, jakkolwiek to nazwiemy, wycenianie swoich usług, nie powinno być skorelowane z tym, jak sami o sobie myślimy. A jeżeli jest, to warto popracować nad poczuciem własnej wartości i samooceną, bo będzie przeszkadzać.


Bartek: I pamiętajcie też jeszcze, że jeżeli gdzieś tam się pojawi A bo rynek tyle żąda czy Na rynku tyle jest, to możesz zmienić swój rynek i możesz to zrobić pozornie, czyli dalej pozostać na przykład architektem, ale spozycjonować się odpowiednio i możesz tak naprawdę zmienić rynek, na którym jesteś. Czyli to, że mało możesz zarabiać w danym sektorze rynku, jest spowodowane tym, że jesteś postrzegany w odpowiedni sposób, tak jak się spozycjonowałeś. Więc mamy odcinek o pozycjonowaniu, on już jest chyba do wysłuchania, mam nadzieję.


Kari: Tak, to jest jeden z moich punktów tutaj – wyraźne pozycjonowanie.


Bartek: Ja chciałem zrobić segway z jednego na drugi. No to właśnie zrobiłem.


Kari: To pięknie zrobiłeś. Bo pozycjonowanie to jest to, jak cię postrzega rynek. Jeżeli uważasz, że w tym rynku nie da się więcej, to może trzeba się zrepozycjonować. Czyli sprawić, że rynek ludzi, którzy chcą droższych architektów i którzy więcej płacą, zacznie cię zauważać i zacznie zauważać wartość, którą możesz im dać. Tylko trzeba wtedy poznać ten rynek, rozmawiać z tymi ludźmi.


Bartek: Gdzie oni widzą wartość i tak dalej. Mam jeszcze trzecią rzecz. To może być brand jako taki, może być marka osobista, może być rozpoznawalność. Brand jako taki czy marka osobista, ogólnie jest tak, że firma jako brand najczęściej jest dużo mniej warta niż twój brand, w sensie to, jaką jesteś osobą. Nawet jeżeli jesteś prezesem ogromnej firmy i ludzie kupują od ciebie coś naprawdę… gumy do żucia, to gumy do żucia jako takie są brandem, ale gdzieś tam wyżej dzieją się różnego rodzaju biznesy, które dzieją się nie dlatego, że ty masz gumy do żucia, tylko że ty jesteś tym prezesem, który ma pewną renomę, brand, więc inne firmy będą chciały z tobą. Mniejsze firmy, poniżej w pozycji, będą cię postrzegać jako tego, który sprzedaje na tony gumy i tam są miliony, więc coś z tego będą chcieli. Ale powiedzmy, że partnerzy jednak patrzą na to na zasadzie, kim jesteś, co sobą reprezentujesz.


Kari: No to klasyczny przykład Tima Cooka i Apple, Microsoft, Tesla.


Bartek: Ci ludzie, którzy stoją za tymi firmami, są bardziej rozpoznawalni, więcej osób je śledzi, interesuje się nimi.


Kari: Tak, więc jeżeli chcesz więcej brać za swoje usługi, popracuj nad swoim brandem osobistym. I to nie musi być robienie rolek na Instagramie, bo to nie jest jedyny sposób. Chodzi tylko o to, żeby się mocno określić i zacząć jakoś wychodzić do ludzi, gdzieś się pokazywać, dać się poznać, a nie tylko chować się za swoją marką.


Bartek: Przy okazji ta propozycja wartości, o której mówiliśmy wcześniej – ludzie muszą wiedzieć, dlaczego coś jest. Bo jeżeli nie będą wiedzieć, to sobie sami to zinterpretują, więc gdzieś tam trzeba im zacząć opowiadać na jakimś kanale, gdzie oni są, mówić, dlaczego ty versus otoczenie. Tylko na litość, nie na zasadzie A ja jestem lepszy.


Kari: I piąta rzecz, taka gruba, którą się przedsiębiorcy biczują, to: Ja nie wiem, po co ja to w ogóle robię, straciłam sens tego wszystkiego.


Bartek: Ja tu nie mam nic.


Kari: Naprawdę? (śmiech) To może odpalić to, co ja tu mam, bo mam dużo, 

być może dlatego, że to jest moja ulubiona część robienia.


Bartek: To ja tu nie mam nic.


Kari: Ja mam dużo, bo bardzo lubię tę część budowania biznesu, czyli nadawanie mu jakiegoś takiego większego sensu, głębszego znaczenia. Pierwsze, co mi się nasuwa, to często zamykamy się w tym właśnie, że biznes to jest po prostu sprzedaż, zarabianie pieniędzy, zapominając o tym, że dobrze by było, gdyby ten biznes miał jeszcze coś więcej. I taka prosta rzecz, jak znalezienie fundamentów swojej marki, czyli misji, wizji i jakiegoś takiego głębszego celu, który za tym wszystkim stoi. Odpowiedzenie sobie na pytanie, dlaczego to w ogóle robię. Znaczy prosta, prosta niełatwa, bo trzeba sięgnąć do głębi swojej psychiki, do początków, do historii, które za tym wszystkim stoją. Ale jeżeli znajdziemy to, to mamy niekończące się źródło motywacji. Tylko musimy to znaleźć, a nie wymyślić. Czyli sięgnąć jednak w głąb i jakoś tak bardziej to…


Bartek: Czyli być zmotywowanym wewnętrznie, a nie zewnętrznie.


Kari: Tak, poszukać sobie motywacji wewnętrznej. To, że mamy tę misję i wizję, i purpose, czyli ten cel nadrzędny, to sprawia, że nasza marka też się staje dużo bardziej cenna i atrakcyjniejsza dla ludzi, atrakcyjniejsza dla partnerów, bo zaczynamy opowiadać pewną historię i to nie jest tylko o tym, że zarabiamy kasę.


Bartek: To jest naturalne, wszyscy ludzie chcą być traktowani fair, uczciwie, transparentnie i tak dalej, i tak dalej.


Kari: I wszyscy chcemy brać udział w czymś większym, w czymś ważniejszym niż tylko taka codzienność i żmudne zarabianie na rachunki. To jest pierwszy krok, który bym zrobiła – poszukanie misji, wizji. Druga rzecz to stajemy się tacy jak ludzie, z którymi spędzamy czas. Te pięciu osób, które są wypadkową i tak dalej.


Bartek: To jest tak oklepane już.


Kari: Jeżeli jest ci zimno, to usiądź przy ogniu, czyli spójrz dookoła, jakimi ludźmi się otaczasz. Być może są to ludzie, którzy wysysają z ciebie tę energię. Być może są to ludzie, którzy wymagają jakichś rzeczy, które nie są zgodne z twoim systemem wartości. Być może są to ludzie w różnych depresjach, z trudnością w regulacji emocjonalnej. To wszystko wpływa na ciebie, bo nie jesteśmy sami w tym wszechświecie. Jesteśmy bardzo społecznymi istotami i bardzo bierzemy z różnych ludzi, którzy są dookoła nas. Więc jeżeli faktycznie nie wiesz, po co to robię i straciłaś/straciłeś sens, to zajrzyj, zobacz, jacy ludzie są wokół ciebie. Czy ci ludzie przypadkiem nie powodują tego, że ta energia ucieka? I jak już się dowiesz, to może poszukaj takich ludzi, którzy dodadzą tej energii. Czyli spróbuj pójść na jakieś inspirujące konferencje, posłuchać różnych podcastów, świadomie wybierać sobie osoby – czy to w realu, czy to w wirtualnym świecie – z którymi spędzasz czas.


Bartek: To jest bardzo, bardzo zmieniające w głowie, jak się zmienia środowisko.


Kari: Trzecią rzeczą, która mi tu przyszła na myśl, jest to, że być może jesteś w procesie, który prowadzi do wypalenia. Często utrata sensu i w ogóle takie poczucie beznadziei towarzyszy wypaleniu. Jest cały odcinek o wypaleniu, bardzo zapraszam do wysłuchania go, żeby już tutaj nie powtarzać tego wszystkiego. Wypalenie, regulacja emocjonalna i zaopiekowanie się swoim bezpieczeństwem psychicznym.


Bartek: Wszystko?


Kari: Wszystko.


Bartek: Pięknie.


Kari: Powtórzę pięć rzeczy, którymi przedsiębiorcy się biczują. Jeżeli jedna z nich dotyczy ciebie, drogi słuchaczu, to może przestań się biczować i zacznij coś z tym robić, bo samo biczowanie do niczego nie prowadzi. Pracuję tak ciężko i nic z tego nie mam. Nigdy nie mogę się wylogować. Mam za dużo rzeczy na głowie, nie mogę się na niczym skupić. Zbyt mało biorę za moje usługi. I nie wiem, po co ja w ogóle to robię, straciłem sens tego wszystkiego. Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na kwestię biczowania się z nieco innej perspektywy. Dzięki.


Bartek: Dziękujemy.

bottom of page