top of page

11 września 2026

, odcinek 134

Co daje społeczność?

Co może się zmienić w Twoim życiu, kiedy dołączysz do społeczności osób takich jak Ty?


Magda napisała, że po wielu latach izolacji w końcu jest wśród swoich – a poczucie, że nie jest totalnym freakiem, daje jej więcej niż lata terapii. Marzenę zaskoczyło, jak łatwo otworzyć się na spotkaniach społeczności, jakbyśmy wszyscy znali się od lat. A Tomek znalazł tu rozwiązania problemów, z którymi zmagał się od lat, „wystarczyło słuchać i pytać”.


W tym odcinku odpowiadamy na pytania dotyczące naszej neuroróżnorodnej społeczności przedsiębiorców, twórców i kreatywnych freelancerów. Znajdziesz tu zarówno informacje techniczne (jak to działa, ile kosztuje i dla kogo jest), jak i te głębsze :) – o tym, dlaczego to działa oraz dlaczego dla Twojego mózgu (i biznesu) ma ogromne znaczenie to, by rozwijać się w otoczeniu innych ludzi.


Zapraszamy – i do słuchania, i do woopy pro :)

podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
​
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Bartek Goldyn: Zawsze to chciałem powiedzieć: „Witaj w Papaja Zakupy. Dzisiejszy  odcinek jest sponsorowany przez woopa pro”. Zapytacie oczywiście, bo wszyscy  chcecie wiedzieć: „O mój Boże, co to jest woopa pro?”. Więc bardzo się cieszę. Już  wam tłumaczę.


Nie, tak nie będzie.


Kari Goldyn: [śmiech] Papaja, bo mango. Okej. Pokleiłam.


Bartek: Chciałem na początku „Cebula zakupy” zrobić, ale...


Kari: To już bym w ogóle nie pokleiła.


Bartek: Dobra, to może inny wstęp.


Kari: Jeżeli drodzy słuchacze zrozumieliście tę „Papaję Zakupy”, to znaczy, że już czas  na...


Bartek: Kolonoskopię.


Kari: Tak, kolonoskopię.


Bartek: Dobra, być może będzie inny wstęp. Wojtek sobie zdecyduje.

Myślałem długo i trochę nie mogłem wymyślić, ale często jest tak, że stoimy w miejscu,  mielimy jakieś tematy w kółko, bo nam brakuje zewnętrznej perspektywy, ponieważ  narzędzi jest bardzo dużo. No i w sumie można sobie dokładać cały czas tych narzędzi.


Teraz jeszcze jest tak, że można z AI przegadać dosłownie wszystko i można tak sobie  bardzo długo rozmawiać. No i właśnie. No i sobie tak rozmawiamy, rozmawiamy i w  sumie nic się nie zmienia. Być może czekamy na olśnienie, być może czekamy na silną  emocję, która spowoduje, że coś nagle się wydarzy i my teraz już będziemy olśnieni i  będziemy wiedzieć.


I ja jestem trochę takim, powiedzmy, antyfanem inspiracji do tego, żeby działać. I kiedyś  zgłębiłem temat inspiracji, na czym ona polega. No i mamy dwa rodzaje osób, tak?  Jedne to są takie, które są gotowe głęboko wejść w jakiś tam bodziec, który nazwiemy  inspiracyjny, i one najczęściej po prostu głęboko wchodzą i to ich motywuje, i jadą. I to  jest bardzo mały procent ludzi.


Kari: W sensie, że tak mocno czują ten bodziec, że...


Bartek: Nagle to jest dla nich zmieniające życie.


Kari: A to nie musi być taki bodziec, że ktoś umiera?


Bartek: Nie, niekoniecznie. On musi być odwracający postrzeganie, ale on musi być na  tyle mocny. I znam na przykład taki przypadek chyba dziewczyny, która jechała gdzieś  tam, no i w korku podjechał wielki tir, czy jak to się nazywają te samochody, w którym  było pełno zwierząt, które jechały do rzeźni. I od tego momentu jest wegetarianką.


Natomiast większość z nas ma coś takiego, że czuje ekscytację i za dwie godziny to by  było na tyle. I ta grupa ludzi ma niestety jeszcze jedną rzecz, która jest do kitu. To  znaczy, że środowisko, w którym żyjemy, które sobie stworzyliśmy i do którego dążymy  coraz bardziej, coraz bardziej chcemy, ono niestety działa troszeczkę anty–, nazwijmy to  inspiracyjnie w tym kierunku, takim trochę tej lepszej inspiracji, ponieważ ono nam  dostarcza...


Kari: Antydziałaniowo.


Bartek: Tak, ono nam dostarcza bardzo dużo tych takich bodźców, że ojejku, ojejku,  ojejku i nic z tego.


Kari: Albo: Czy na pewno? „Pomyśl sobie, co cię to będzie kosztować”. Albo: „Jak to  jest strasznie”. I tak dalej. To ja mam dużo takich doświadczeń z ludźmi, z którymi  rozmawiam, że ich po prostu ściąga to środowisko, bo najczęściej jest to rodzina, która  nie rozumie, czym jest przedsiębiorczość.


Bartek: O, na przykład.


Kari: „Znajdź sobie w końcu prawdziwą pracę”.


Bartek: Tak. No i mamy to środowisko, które nam daje bardzo dużo możliwości.  Ewentualnie to, co wcześniej powiedziałaś przed chwileczką, gdzie możemy bardzo  dużo mielić, możemy bardzo dużo, wiesz, cały czas dokładać narzędzi, które niby coś  tam, ale nic się nie dzieje.


Dodatkowo jeszcze jest to, że być może niestety jesteśmy w tej nieszczęśliwej  większości, która nie ma czegoś takiego, że jak coś usłyszy, to od razu to coś wywołuje.  No i po prostu jest jak jest.

Jedną z takich prostych rzeczy, ale z drugiej strony też trudnych, jest to, żeby zmienić  głębokość obcowania z tym danym bodźcem. Czyli nie robimy tak, że scrollujemy i  szukamy cały czas nowych narzędzi, różnych rzeczy, tylko wchodzimy w jedno, nawet  jeżeli jest wadliwe i po prostu jedziemy głęboko. I to najczęściej powoduje, że zaczyna  się coś w końcu zmieniać.


No i dzisiaj jest taki odcinek, który jest troszeczkę dla nas, bo potrzebujemy go trochę i  trochę jest też dla słuchaczy.


Kari: To jest dla nas, ponieważ nie potrafimy w taką hardkorową sprzedaż, wyjść do  ludzi i krzyczeć: „Kup, kup, kup, kup!”.


Bartek: Tak. I jednym z takich miejsc, które w sumie stworzyliśmy... dlatego na początku  powiedziałem, być może Wojtek tego użyje, że tam, co to było?


Kari: Papaja.


Bartek: Papaja Zakupy. I dzisiejszy odcinek jest...


Kari: Wojtek, zostaw Papaja Zakupy.


Bartek: Tak. Dzisiejszy odcinek jest sponsorowany. Stworzyliśmy jakiś czas temu  społeczność, która ma pomóc osobom, które są, i tutaj słowo „przedsiębiorcy” zostanie  wyjaśnione potem, tak? Osobom, które w jakiś sposób są przedsiębiorcze, są  przedsiębiorcami, mają mniejsze, większe zespoły, bądź nawet są soloprzedsiębiorcami,  czyli mogą się określać jako freelancerzy. Pomóc im wyjść z tego mielenia, z tego braku  perspektywy, do tego, żeby w końcu coś się zaczęło dziać. Przynajmniej sprawdzić,  spróbować, zobaczyć i zmienić. I tak właśnie powstała woopa pro.


Kari: Tak. Czyli dzisiaj porozmawiamy właśnie o tej naszej neuroróżnorodnej  społeczności, o tym trochę, co nam, czyli ludziom i przedsiębiorcom, bo przedsiębiorcy  też są ludźmi, więc w sumie ludziom, dobrego robi bycie w stadzie. Co jest największą  wartością dla członków tego naszego klanu. Generalnie hurtem poodpowiadamy na  różne pytania, które pojawiają się od was, od naszych czytelników, od naszych  obserwatorów, którzy są po prostu zainteresowani tą społecznością, tym klanem.


Ja tu mam taki cytat z poety, z filozofa. No. On się nazywa John Donahue i on  powiedział coś takiego: „Pragnienie przynależności leży u podstaw naszej natury.  Odcięci od innych zanikamy i zamykamy się w sobie".

W socjologii, którą ostatnio skończyłam studiować, więc trochę będzie teraz nowych  rzeczy, jest taki koncept, który się nazywa zbiorowym uniesieniem i na pewno tego  doświadczyłeś na takich wydarzeniach typu koncerty, że grupa jest. I przez to, że  jesteśmy obok siebie, w tej grupie, obok różnych ludzi, to czujemy taki vibe. Na  wydarzeniach sportowych – taki vibe grupy – ale też na naszych spotkaniach.  Wychodzimy z energią z tych spotkań, a nie, że nas wysysa tę energię.


Bartek: Mam jeden piękny przykład. Kiedyś mój kumpel, który był w Stanach  Zjednoczonych i był na Paradzie Wolności...


Kari: Równości?


Bartek: Wolności. Czyli Dzień Święto Niepodległości. No więc on właśnie mówił, że był  bardzo dumny z tego, że jest Amerykaninem.


Kari: Niesamowite \[śmiech\] I to oczywiście dużo mocniej czuć, jak się jest w dużym  tłumie. Ale chodzi generalnie o to, że w otoczeniu podobnych ludzi, z którymi mamy  jakąś część wspólną tożsamości, doświadczamy tego.


I osoby, które regularnie doświadczają tego uczucia, według badania doktora Sheera,  Sheera Gabriel, rzadziej cierpią na depresję, deklarują wyższe poczucie sensu życia,  rzadziej cierpią na stany lękowe i generalnie czują się mniej samotnie. W otoczeniu  takich ludzi, którzy nas akceptują tacy, jacy jesteśmy, nasze ciało się też relaksuje.  Wraca nam energia. Oksytocyna w ogóle płynie szerokim strumieniem i działa to też bez  fizycznego kontaktu. To jest ciekawe. Generalnie takiej energii nie da się wytworzyć  samodzielnie, więc jedną z takich lepszych rzeczy, które możemy zrobić dla tego  naszego dobrostanu, szczęścia i motywacji do działania, to znaleźć sobie takie stado.


Zwłaszcza że wśród przedsiębiorców, organizacja Leaders przeprowadziła takie badanie  i to było badanie akurat wśród osób prowadzących jednoosobowy biznes, więc to jest  jakby bardziej zrozumiałe. Ale wykazali oni, że dziewięćdziesiąt procent chociaż raz  doświadcza takiego poczucia samotności, a trzy spośród czterech osób doświadcza go  często albo czasami. Czyli ta samotność wśród przedsiębiorców.


I jeszcze jedno fajne badanie znalazłam, które mówiło, że ta samotność jest istotnie  powiązana z intencją wyjścia z biznesu. Czyli ludzie przestają prowadzić biznes,  ponieważ czują się samotni. Nie dają rady, wracają do korporacji na stanowiska, nie?


Takie wsparcie grupy to się nazywa wsparcie rówieśnicze – oprócz takich oczywistych  rzeczy typu, że rozwijamy swoje umiejętności przez obserwację, wymieniamy się innymi  swoimi perspektywami, wzajemnie motywujemy się do działania, to, co powiedziałeś,  nawiązujemy współpracę – to jest jedna rzecz, która jest bardzo niedoceniana, i w sumie  też już o niej powiedziałeś, ale ma swoją nazwę i to jest podtrzymywanie tożsamości  przedsiębiorczej.


Czyli takie osoby, które są do nas podobne, pomagają nam utrzymać to poczucie  tożsamości. Kim ja jestem jako przedsiębiorca.


Bartek: Tak, zwłaszcza że ostatnio mieliśmy odcinek o tożsamości i o etykiecie i tam  akurat mówiliśmy, dlaczego etykieta przyklejana do tożsamości może być nie najlepsza,  ale jeżeli chcielibyśmy coś robić, to tak, najlepiej jest znaleźć sobie grupę podobnych  ludzi, zidentyfikować się jako: „Tak, ja jestem z tego stada i my w tym stadzie, czyli my  przedsiębiorcy, robimy tak, my zachowujemy się tak, my jesteśmy tacy, śmacy i owacy”.


I wtedy ja to internalizuję, przyklejam to do siebie, to się staje moja... To jak się  postrzegam i wtedy tak się zachowuję.


Kari: No to jest ten banał, który się powtarza, że jesteśmy wypadkową pięciu osób,  którymi się otaczamy. I tam na to też były jakieś badania, które to potwierdzają. Może  nie pięciu. Natomiast faktycznie jesteśmy wypadkową tych przekonań, które ciągle  dookoła siebie słyszymy.


Bartek: No kurczę, Hindusi są inni od nas, a my jesteśmy inni od, nie wiem,  Portugalczyków.


Kari: Więc jeżeli chcemy wpłynąć na naszą zmianę, to zmiana otoczenia, zmiana ludzi,  którymi się otaczamy przede wszystkim jest bardzo ważna.

No i tutaj przechodząc do tej naszej woopy pro, to ja tam zadałam pytanie członkom  naszej watahy, bo my to tam nazywamy watahą, bo dwa wilki. I tutaj może od razu  zaadresuję jedno z pytań, które się pojawia: czy trzeba mieć diagnozę? No bo ta  społeczność nazywa się neuroróżnorodną społecznością. 


I neuroróżnorodność też nie  polega na tym, że wszyscy jesteśmy neuroatypowi, że wszyscy mamy jakieś diagnozy,  że coś tam mamy jakieś zaburzenia. Neuroróżnorodność polega na tym, że po prostu  jesteśmy różnorodni i każdy ma jakiś swój neurotyp specyficzny i w woopie pro prostu  tylko zwracamy na to uwagę.

Czyli pomagamy odkryć taki neurotyp. Nawet mamy taką ścieżkę rozwojową „Mapa  neurotypu”. Zmapować, co tam w tej naszej głowie jest i wiedząc to, wykorzystać na  swoją korzyść.


Bartek: Ja bym jeszcze dodał tak, że jeżeli posłuchamy treści, a najgorzej to już jest w  ogóle wejść w AI, bo tam jest wszystko lekko uśrednione i, i takie jak gdyby wypadkowa  wszystkiego. Jeżeli posłuchamy treści na LinkedInie, ewentualnie, nie wiem, może na  YouTubie trochę mniej, ale treści okołobiznesowych, jak to wszystko robić, to tam są  najczęściej jedyne, proste, moje sposoby i tak dalej, tak?


Najczęściej badania wykonuje się na dużych organizacjach. Tam jest kompletnie inaczej  niż w mniejszych firmach, zwłaszcza nazwijmy je kreatywnymi bądź specjalistycznymi  mocno. I to, że ja jestem taki, jaki jestem, a mam na zewnątrz obraz tego, jak to powinno  być, może powodować u mnie, że ja mam jakieś takie wrażenie, że robię to źle, inaczej  albo że powinienem jakoś. I próbuję siebie wstawić w to miejsce, w które niby  powinienem być, a to jest kompletnie nie tak, jak powinno być. Ponieważ ja jestem  pierońsko inny. A da się i jest pełno po prostu biznesów i można sobie znaleźć tę  perspektywę właśnie wśród takich ludzi, które są inne, po prostu są inaczej robione.


Kari: Dokładnie. I to nawet powiedziała jedna z naszych członkiń, Emi, że na pewno  jeżeli chce się prowadzić biznes inaczej, inaczej niż się wydaje, że wszyscy tak robią, to  tu w woopie się czuję, że jednak nie jest się w kontrze do wszystkiego i że są ludzie,  którzy mają podobnie.


Bartek: Pełno tych ludzi jest.


Kari: Tak. I to była główna rzecz, która wybrzmiała z tego, co, z tego pytania: co jest dla  was największą wartością? Tutaj przeczytam jedną dłuższą wypowiedź od Magdy,  ponieważ bardzo mnie wzruszyła i tak uderza mocno w to, dlaczego ja tę społeczność  chciałam stworzyć. Ona napisała tak: „Wartością jest wspólnotowość. Próbowałam parę  razy dołączyć do różnych branżowych online'owych społeczności, ale to nie wychodziło.  A tu od pierwszego posta i wiadomości czujesz się przyjęty do stada, jakby właśnie było  to twoje miejsce. Ludzie zalewają cię falą akceptacji, memów. Jeszcze motywują, żeby  robić rzeczy. To bardzo piękne uczucie, gdy tyle lat się żyło w izolacji. Mieć swoich.  


Wszystko można robić we własnym tempie, a poczucie, że nie jesteś totalnym freakiem i  że ludzie mierzą się z podobnymi wyzwaniami daje więcej niż lata terapii”.


I to się powtarza. Wszyscy mówią, że wartością jest to, że nie muszę nikomu tłumaczyć,  dlaczego jestem, jaki jestem. Na przykład Tomek powiedział:„Znalazłem tu rozwiązania  na wiele problemów, które były dla mnie wyzwaniem od lat. Wystarczyło słuchać i pytać,  a rozwiązania i odpowiedzi ludzie przynieśli sami”. Marta pisze: „To, co gdzie indziej jest  odebrane jako ekscentryzm, dziwactwo, upierdliwość. Tu jest normalne. Po prostu jest.  Co oczywiście nie zna...” – to też jest fajne, bo może się wydawać, że jak przychodzą  do nas ci wszyscy ludzie, to oni wchodzą w taką mięciutką kołderkę akceptacji,  przytulenia. Marta pisze dalej: „Co oczywiście nie znaczy, że tu sobie tak jesteś i  dostajesz tylko miłość lub ojojanie. O nie, bo komfortu tu nie uświadczysz. Rozwój  odbywa się w dyskomforcie, a po to jest pro, żeby się rozwijać”.


Ja myślę, że to jednym z takich elementów, które nam towarzyszyły, było to, żeby dać  komfort do rozwoju w dyskomforcie.


Bartek: Tak, wiesz co, ja sobie teraz tak jeszcze pomyślałem. Trochę mi ta myśl  została, ale ty poszłaś dalej, więc ja sobie niczym delfin wyskoczę z wody na  powierzchnię i nagle z jakąś inną myślą.


Ale będzie tak, że my ludzie używamy takich argumentów, które jest najłatwiej obronić.  Czyli najczęściej, jeżeli chodzi o biznes, najprostszym argumentem, najłatwiej  obronialnym się mówi?


Najłatwiejszym do obrony.


Kari: Broniącym się.


Bartek: O! Broniącym się. Są pieniądze. Przy czym wartość, jeżeli chodzi o pieniądze...  Nie zawsze wszyscy chcą mieć tylko i wyłącznie pieniądze w biznesie, więc często to,  co słyszymy na zewnątrz, wiąże się tylko z tym, żeby optymalizować na pieniądze.


Kari: Pieniądze, bo najłatwiej zmierzyć, nie?


Bartek: Tak. I problem polega na tym, w tym optymalizowaniu na pieniądze, że tam  wszystkie inne wartości, które są troszeczkę trudniej mierzalne, one po prostu muszą  ustąpić miejsca, bo te pieniądze są najważniejsze. I często będzie tak, że to nie będzie  takie, jak my byśmy chcieli. Przez co optymalizowanie na inne rzeczy też da się zrobić i  bardzo, ale to bardzo, ja jestem, nie wiem, mogę to nazwać orędownikiem, że nie  zawsze biznes...


Kari: Ekstremistą bym powiedziała.


Bartek: Tak, dżihadystą. Biznes póki działa, czyli rzeczywiście są te pieniądze, to nie  jest tak, że on musi być prowadzony tak, jak jest to mówione wszędzie naokoło, bo jest  tego po prostu bardzo dużo przykładów, że nie zawsze tak jest.


Kari: No zwłaszcza jeżeli jesteś neuroatypowym przedsiębiorcą, który po prostu z  założenia, z definicji nie wpasowuje się w większość schematów, czyli musi swoje  odnaleźć inne schematy. Natomiast żeby nie było, że my to tylko akceptujemy i  przytulamy, to tu też taki głos od Tomka: „Woopa pro jest wymagająca, czasem  niewygodna, ale za to w cholerę skuteczna, jeśli prowadzisz biznes”.


Beata pisze, że dla niej wartością są warsztaty merytoryczne, biznesowe,  psychologiczne i ZMOC-e. ZMOC to jest taki nasze autorskie tłumaczenie AMA, czyli  Ask Me Anything. Zapytaj Mnie O Cokolwiek. ZMOC. Więc na tych ZMOC-ach można – ona pisze – „Odsłuchuję w wolnych chwilach i na nich można przedstawić swój problem,  swoją zagwozdkę i dostaje się feedback”.


Bartek: Tak. I ta wartość jeszcze polega na tym, że to nie jest tak, że siedzi sobie na  przykład Bartek i o, Bartek jest taki mądry i on sobie mówi, tylko jest grupa osób, która  się zajmuje różnymi rzeczami. I to jest taka kolektywna mądrość, powiedzmy, tak? No  bo są ludzie, którzy są po prostu specjalistami w jakichś tam dziedzinach i oni wiedzą  bardzo dużo.

Więc nie dość, że jeden mogą powiedzieć, jak to wygląda, jak to się robi, to często jest  tak, że to można do nich przyjść z tym problemem i oni go po prostu rozwiążą w ramach  tego, co oni tam robią.


Kari: To też się powtarza w tych wypowiedziach, że w końcu po pierwsze zobaczyliśmy  perspektywę inną niż moja, Ale jednocześnie od ludzi, którzy mają podobnie jak ja. Czyli  już jakieś tam sobie poznajdowali rozwiązania tych swoich dziwnych problemów.  Dziwnych w cudzysłowie oczywiście.


Bartek: I to tak mi się przypomniało jeszcze, że było takie jedno spotkanie właśnie,  gdzie rozmawialiśmy o tym, jak komunikować tę naszą wartość, tak? Czyli to, co my  robimy. No i wyszło coś takiego, że w końcu zaczęły się podnosić głosy, że w stosunku  do jednej takiej wartości: „Nie rozumiem tego, nie wiem, po co miałbym to robić" i tak  dalej, i tak dalej, i tak dalej. I na początku rzeczywiście jest to nieprzyjemne, ale potem  można wrócić do tego i razem można to tak ukleić, że w końcu ludzie zaczną kumać, na  czym to polega i co to jest. I że jak wyjdziesz na zewnątrz, to wszyscy robią: „A, okej.  Kumam”.


Kari: No i to, że z ludźmi, to jeszcze się pojawiały głosy na przykład od Marzenki, że  otoczenie się ludźmi, którzy chcą, próbują, publikują, optymalizują, szukają, dodaje  energii, żeby działać, a nie tylko odbijać pomysły w swojej głowie. A jeśli wypadnie się z  rutyny działania, no to łatwiej wrócić. I do tego dopisała, że PP, czyli Partner  Produktywności albo Partnerka Produktywności....


Bartek: Tak, czyli to polega na tym, że osoby są po prostu połączone w pary mniej  więcej podobne, można powiedzieć, tak? Czyli takie, które sobie służą i razem mogą, no  bo spotykamy się raz w tygodniu. Zaraz o tym opowiemy, tak? Ale to są osoby, które są  bardzo blisko siebie i razem po prostu wspierają się, robią te rzeczy.


Kari: Jest taka specjalna procedura tych spotkań opisana i te spotkania się odbywają  właśnie w tych dwójkach raz w tygodniu i pomagają działać, po prostu robić, ale też  zderzyć swoje rzeczy, które robiliśmy, z tym, co druga osoba myśli. No i Doro pisze, że  jest to sztos dla neurospicy mózgu.


I to chyba też się powtarza w bardzo wielu opracowaniach dotyczących tego, jak  produktywność w ADHD w ogóle odpalić. Że trzeba mieć swojego człowieka. Czy to  body doubling, czy jakieś inne nazwy na tego człowieka. Ale generalnie chodzi o to, że jako ADHD-owcy świetnie ogarniamy życie innych i beznadziejnie ogarniamy swoje,  więc fajnie sobie znaleźć drugiego.


Bartek: Tak. I najgorzej jest właśnie zamknąć się w pokoju przed komputerkiem i coś  tam robić. Czasami nawet głupio to zabrzmi, ale oddech w słuchawce drugiej osoby  pomaga, żeby coś robić, żeby raz na jakiś czas można było się odezwać. Czasami może  to być głupi Zoom opalony gdzieś tam z boku. Albo po prostu jesteś.


Kari: Sama świadomość, że ktoś tam jest po drugiej stronie. No i tutaj jeszcze dużo  mam takich, ale wiele wokół tego samego krąży. Ale zadałam też pytanie na tej naszej  grupie, co ich zaskoczyło, czyli jakie mieli wyobrażenia wcześniej i co ich zaskoczyło,  kiedy już weszli do tej społeczności.


Znów – pojawił się jeden wspólny wzorzec, który ładnie tutaj Tomek opisał i Aga też  fajnie. Czyli: „myślałem, że będzie więcej dystansu między ludźmi, więcej sztywności, a  ja tu znalazłem głębię, bezpośredniość i zrozumienie”. I Aga to samo: „myślałam, że  będzie więcej sztywniaków, a jest wręcz przeciwnie. Jest mało nadęcia...”.

Natomiast na przykład Beata pisze, że zaskoczyło ją to, jak to wszystko jest dobrze  przemyślane, poukładane i zorganizowane sensownie, i jak wieloaspektowo można  zyskać tu pomoc i merytoryczną, i biznesową, i z neróżnorodności, i z psychologii  biznesu, i ze strategii, i z marketingu. Nie myślałam, że tak dużo będzie tu różnych form  wsparcia.


I to jest faktycznie jedna z rzeczy, która nam tutaj przyświeca, bo my mówimy do  neuroróżnorodnych przedsiębiorców. Jeden chce sobie słuchać, inny chce sobie czytać,  jeszcze inny wypełniać worksheety, jakieś tam karty pracy. Kolejny chce poukładane w  ścieżki rozwojowe, a jeszcze inny chce wejść na spotkanie na żywo albo pogadać z  partnerem produktywności.


Kiedyś miałam takie pytanie od czytelniczki naszej albo słuchaczki podcastu. Chyba  słuchaczki podcastu, która zadała mi pytanie, czy można dołączyć do grupy, nie  udzielając się na żywo albo udzielając się sporadycznie. Czy to nie będzie  dezorganizować grupy? No i właśnie wtedy jej powiedziałam, że nie, mamy mnóstwo  osób, które po prostu... w ogóle ich nie ma nawet. 


Ale dostajemy taki feedback, że  bardzo lubią odsłuchiwać nagrania ze spotkań i brać udział w takich aktywnościach, na  których nie trzeba się pokazywać z twarzą. No bo oprócz tych wszystkich ADHD-owców  wesołych i radosnych, i lecących na każde spotkanie socjalne, no to mamy też dużo  osób ze spektrum, które po prostu wolą po swojemu, nie? W swoim własnym tempie. I  nawet Doro gdzieś tu napisała coś takiego, że tempo jest takie, jakie sobie wybierzesz.  Można się udzielać albo czekać na moment odwagi.


Bartek: To jeszcze dodam, że przy posiadaniu dosyć małego zespołu, czy nie wiem,  dziesięć osób albo jedna, jest tak, że bardzo ciężko jest robić różne rzeczy. No bo to jest  tak, że teraz już nie jest tak prosto jak kiedyś było, że wystarczy mieć coś i powiedzieć,  nie wiem, na żółtych stronach, w książce telefonicznej i być może ktoś zadzwoni, tylko  trzeba mieć różnych ludzi od różnych rzeczy.


Wrócę do tego, co mówiłem wcześniej, więc to, że są tam specjaliści z różnych dziedzin,  powoduje, że troszeczkęna zawołanie możesz zebrać sobie taki team i zapytać się ich o  różne rzeczy.


Kari: Jak zatrudniać – tam z HR-u jest trochę...


Bartek: Tak, jest osoba z HR-u na przykład, tak.


Kari: Jakieś tam różne coachki. No właśnie, tutaj jedna z dziewczyn też powiedziała,  że...


Bartek: Marketing, strony, informatyczne... No masa rzeczy tam jest.


Kari: ...„Jestem coraz bardziej świadoma tej neuroróżnorodności. daje mi to większą  tolerancję na innych i jest mi lżej zarządzać ludźmi”. Bo też takie kawałki tam gdzieś są.


Co ich jeszcze zaskoczyło? Mnie to najbardziej ta część jarała [śmiech]. 


Na przykład  Maja pisze: „Zaskoczyło mnie to, że myślałam, że ja jestem sama. Z moimi  wątpliwościami, oporami, wewnętrznymi konfliktami. A jest nas więcej. No i coaching.  Miałam zero własnego doświadczenia i złe zdanie oparte o doświadczenia innych. Czyli,  coach internetu, jesteś zwycięzcą. A Magda odczarowała mi ten rodzaj pracy nad sobą i  zainspirowała do ogromnych zmian. Więc to było super".


A Marzenka nasza. Nasza mówię, ponieważ z Marzenką współpracuję przy rysowaniu  różnych rzeczy, napisała tak ładnie: „Zaskoczyło mnie to, że nie czuję się niezręcznie,  głupio, kiedy tracę wątek albo plątam się w wypowiedzi. Tak jakby samo to, że się  próbuję, było tu wartością. I nie jest to sztucznie zaowalowane no każdemu się zdarza,  tylko faktycznie panuje atmosfera zrozumienia i szczerej życzliwości. Jestem  zaskoczona tym, jak łatwo się otworzyć na woopowych spotkaniach, jakbyśmy się znali  od lat”.


Bartek: No, bo jesteśmy wszyscy tacy sami, no.


Kari: Dokładnie. To jest niesamowite, bo każdy wchodzi... To jest taki paradoks,  ponieważ każdy, kto wchodzi, tam jest taka sekcja, gdzie się ludzie witają, jak chcą  oczywiście, i opowiadają trochę o sobie. I ludzie, którzy wchodzą, piszą takie wspaniałe  historie. Czasem piszą: „Cześć”. Ale czasem piszą takie długie historie o różnych  rzeczach, których się imali w swoim życiu. I te historie są przeróżne. Ale jest jeden taki  wspólny element. Zawsze to są różne rzeczy, których imaliśmy się w życiu. Jest  mnóstwo kolorów tam na tej grupie, a jednocześnie jeden schemat. Jak od jakiejś linijki,  nie?


Bartek: Tak.


Kari: Magda jeszcze pisze: „Zaskoczył mnie ten fajny mindset nastawiony na konkretne  działanie, zaczynanie, próbowanie. Po wielu latach konsumowania różnych kursów,  podcastów i karuzel mam wrażenie, że w końcu mogę coś robić”.


Mamy różne powiedzonka w tej naszej łupie. Jedno to jest: „Na przypale albo wcale”.  Dziękujemy, Marcelina. Tak. A drugie to jest: „Rób, kurwa”, nawet logo powstało  [śmiech].


Bartek: Jest... Jak to jest? Rozwój poprzez odejmowanie, tak?


Kari: O! I rozwój poprzez odejmowanie, tak.


Bartek: I to jest takie prawdziwsze już bardziej. Bo często będzie tak, że osoby,  powiedzmy w naszym typie, mają bardzo dużo różnych rzeczy, które robią. Tylko że  jeżeli zderzymy to z celem, to się okazuje, że do celu prowadzą może jedna albo dwie  rzeczy, jak dobrze pójdzie. I eliminacja tego szumu jest dosyć istotnym elementem tego  całego rozwoju i próby ewentualnego osiągnięcia tego czegoś tam, co sobie każdy  wyznaczył. No.


Kari: No. Jeszcze coś tu w tych zaskoczeniach... Nic zaskakującego już. A nie, jeszcze  jest fajne. Marta pisze: „Zaskoczyły mnie wspólne momenty aha. Czyli o ja, ja też tak mam. Albo kurde, to mój wspólnik tak ma. Zawsze mnie to wkurzało, a teraz już kumam,  skąd to idzie. Albo szło”.

Więc generalnie sprowadza się to do tego, że mamy ludzi podobnych, którzy mają  perspektywę na te same problemy, które nas dotyczą trochę inną, trochę już albo z  dalej, albo z wcześniej. I to wszystko tak fajnie się zazębia, nie?


Bartek: Jest też grupa osób, która jest w woopie pro, ale robi to tak nazwijmy to... że  jest w woopie pro, a potem sobie testuje to, jak można byłoby z tą woopą coś jeszcze  zrobić innego, tak? I to jest dla nich takie sprawdzenie, jacy my jesteśmy. A potem  wyjście i robienie czegoś z woopą po prostu jako z nami, tak?


Kari: Mają tam nawet specjalne rabaty na to nasi członkowie. Tak. To prawda.


Jakie jeszcze pojawiły się pytania od naszych słuchaczy? O to, czy trzeba mieć  diagnozę. Nie trzeba mieć żadnej diagnozy. Oczywiście, że nie.


Bartek: Ani działalności.


Kari: A czy trzeba mieć założoną działalność gospodarczą? Też nie. Nie zaglądamy  wam w papiery. Możesz być na działalności, możesz być na freelansie, możesz być na  umowach, możesz być nawet w korporacji. Też mamy osoby, które pracują, bo  przyciągnęło ich to, że jest po prostu społeczność neuroróżnorodna. A więc nie, jak  masz działalność gospodarczą, to jedyne, co tu jest fajne, to że wystawiamy fakturę i  można sobie to odliczyć, oczywiście.


Bartek: Podejrzewam, że osoby te, które po prostu mają pracę i pracują w korporacjach,  jeżeli nie myślą o jakimś własnym biznesie, to tam jest po prostu samorozwój przede  wszystkim.


Kari: Tak, tak, tak. Pojawiało się pytanie: co jeśli stwierdzę, że to nie jest dla mnie? No i  tutaj oczywiście zgodnie z prawem polskim w każdych usługach online'owych mamy  dwa tygodnie na rezygnację bez podawania przyczyn i my oczywiście to honorujemy.


Abonamenty tam są trzymiesięczne i roczne i można spokojnie sobie wyłączyć kolejny  abonament w systemie. Nie jest to żaden problem, nawet nie trzeba nic o tym mówić nikomu, więc nie ma tutaj żadnych problemów. Można sobie doświadczyć, stwierdzić:  okej, to nie dla mnie i...


Bartek: I zniknąć.


Kari: I zniknąć.


Dla kogo woopa pro jest, a dla kogo nie jest?


Bartek: No. Dla osób, które mają albo zespoły, albo są soloprzedsiębiorcami. 


Kari: Tylko takie niewielkie zespoły, nie?


Bartek: Przy czym zespół dla mnie to jest coś takiego. Znaczy dla mnie – mam opisane  – ale zespół naście osób, powiedzmy: dwanaście, trzynaście. Często może być tak, że  tam są potem doklejeni na różnych formach współpracownicy. I w sumie możesz  powiedzieć, że: „No ale ja mam zespół osiemdziesięcioosobowy”. Jeżeli ten core'wy  zespół jest nastoosobowy, to tak.


Kari: To jest okej, tak.


Bartek:Natomiast jeżeli masz firmę dwieście pięćdziesiąt osób zatrudnionych i wielką  produkcję, raczej nie.


Kari: Raczej nie. To w innych obszarach można z nami pracować, ale społeczność... Ta  społeczność tak naprawdę gdzieś tam powstała z potrzeby zaopiekowania ludzi, którzy  przychodzili do nas po pomoc w różnych sytuacjach i nie było ich po prostu stać na  nasze usługi, no bo one nie są tanie.



Bardzo często te osoby przychodziły właśnie z czymś takim, że jestem neuroatypowy,  neuroatypowa, mam ADHD, mam spektrum albo AuDHD. To w ogóle super często. I  wiem, że wy to rozumiecie i potraficie w taki biznes. Natomiast nie stać mnie na tak  dużo. No i to gdzieś tam pojawiło się: okej, dobra, to takie osoby też możemy  zaopiekować i dać im trochę naszej wiedzy, i naszej obecności.


Więc dla właścicieli jednoosobowych działalności, mniejszych firm, dla kreatywnych  przede wszystkim osób, takich zawodów typu, nie wiem, architekt, to jest dla mnie  kreatywny zawód, nie? Też zawodów związanych z takimi usługami typu HR, może  coaching, jakiś taki specjalista orbitujący wokół czegoś.


Bartek: Może tak być. Natomiast przede wszystkim to, co powiedziałeś wcześniej, tak?  Czyli te kreatywne firmy. Kreatywne firmy to jest... cokolwiek tam jest wciśnięte pod  słowo kreatywne. To mogą być wydarzenia, to mogą być...


Kari: Agencje właśnie.


Bartek: No właśnie, agencje kreatywne, tak. To mogą być różnego rodzaju studia  graficzne, wideo. Po prostu mocno kreatywne rzeczy. Sami to mamy, mieliśmy, wiemy,  jak to ogarniać i tak dalej. I tych osób najwięcej też przyciągamy, bo mówimy w tym  języku, tak? No tacy jesteśmy.


Kari: Tak, tak.


Bartek: Więc najwięcej przyciągamy specjalistów slash kreatywnych.


Kari: Tak. No i też dla osób, które odkrywają, że ich mózg ma znaczenie, że ich system  nerwowy ma znaczenie i chcą się nauczyć zgodnie z nim budować ten biznes, a nie  ciągle doświadczać jakichś schematów, które u nich nie działają.


Dla osób, które chcą czerpać z tej pracy jakąś radość, satysfakcję, jakiś sens tam  znaleźć. No bo osoby neuroatypowe bardzo często potrzebują tej dodatkowej energii  płynącej z tego, że widzimy sens w tym, co robimy, że jest tam jakieś głębsze  znaczenie. To dla tych osób też woopa jest. No bo pomagamy gdzieś tam odnaleźć, co  wartościowego... Jak można sprzedać to nasze poczucie misji? To nasze poczucie  sensu, nie?


Bartek: Tak. Gdybym miał powiedzieć od swojej strony, to jest, no właśnie, jak  zakomunikować... Znaczy komunikować tutaj jest złym wyrazem, ale jak pokazać  wartość tego, co my tam dajemy komuś, żeby on to zrozumiał, widział też w tym wartość i chciał to kupić. To jest pierwsza rzecz, którą robimy. Uczymy się sprzedawać, uczymy  się to produktyzować, uczymy się zrobić z tego po prostu firmę.


Kari: Biznes. Zarabiać pieniądze na tym, co nam jakąś tam frajdę sprawia. Natomiast  jeżeli chcecie jakichś prostych narzędzi albo marzycie o tym, żeby w ciągu, nie wiem,  pięciu miesięcy zostać milionerem i uważacie, że to wszystko, co robicie, to jest okej i  żadnej zmiany tam nie chcecie wprowadzać, to raczej nie. Ponieważ faktycznie w woopie stawiamy na to, żeby robić rzeczy, a nie tylko inspirować do robienia rzeczy.


Bartek: Tak. Dla tych, którzy mają bardzo dużo pracy i już nie ogarniają, i nie mogą, to  też to jest miejsce. Tych osób jest sporo dosyć.


Kari: Tak. No i jak to wygląda w środku? To też bardzo częste pytanie, jak to tak  naprawdę wygląda. No, wygląda to tak, że zapisując się do społeczności, osoba dostaje  dostęp do platformy, która jest taka dla nas taką komunikacją. Ona się nazywa Circle.  Nazywamy ją Cyrkiel. Tak po polskiemu.


Bartek: Jedno i drugie związane z kółkami.


Kari: No właśnie. No dokładnie. I tam na tym Cyrklu jest kilka różnych sekcji. Są sekcje,  gdzie można sobie popisać posty i porozmawiać, dyskusje. Są sekcje z jakimiś takimi  challenge'ami, w których razem bierzemy udział. Teraz zrobiłeś pięćdziesiąt jeden  tygodni na LinkedInie, gdzie całkiem spora grupa osób się zapisała i robią sobie razem...


Bartek: Dwadzieścia parę, no.


Kari: ...te posty i podtrzymują się w motywacji. Co tam jeszcze jest? Jest sekcja, która  się nazywa ścieżki rozwojowe. I ścieżki rozwojowe to są takie spotkania, które  prowadziliśmy już, poukładane w ścieżkę rozwojową, taki kurs jakby, nie? Z kartami  pracy i z innymi rzeczami, które tam można sobie ćwiczyć.


Jest cała sekcja Pro Spotkania. I Pro Spotkania to jest kalendarz spotkań, które są  regularne, czyli odbywają się online'owo w każdą środę o dziesiątej. I pierwsza środa to  są tak zwane luźne łącza. Teraz mamy taką fajną nową formułę, że każdy członek jest  jakby w takim wywiadzie z Bartkiem, z tobą. I opowiada o sobie. Dzięki temu inni go

poznają, ale przede wszystkim uczy się trochę takich wystąpień publicznych w takim  bezpiecznym otoczeniu.


Potem kolejna środa to są moje środy. Ja w tej chwili zaczynam kurs o storytellingu.  Wcześniej prowadziłam kurs o marce osobistej. Czasami robię webinary o zarządzaniu  emocjami albo jakieś ZMOC-e dotyczące ogarniania swojego neuroatypowego mózgu. I  teraz mam też taki webinarek do przygotowania dla klienta, dla banku o komunikacji  między różnymi neurotypami, więc ten też gdzieś tam planuję. Potem są spotkania z  Magdą. Magda jest coachką certyfikowaną, która ma cały wachlarz przeróżnych  narzędzi do rozwojówki i ona też robi czasem cykle, jak na przykład Mapa Neurotypu,  którą robiła z Martą. Marta jest opiekunką naszej watahy. Zaraz o Marcie. I one wspólnie  zrobiły, czyli zmapowały neurotyp naszych członków. Gdzie są ich mocne strony, gdzie  mogą mieć jakieś problemy, jak tam z sensoryką, jak tam z komunikacją.


Bartek: No głowa po prostu.


Kari: Tak. I ci członkowie mogli sobie potem instrukcję obsługi napisać do siebie. No i  Magda robi też... o prokrastynacji chyba teraz przygotowuje, jak to ogarnąć. Czyli takie  narzędzia, jak pracować ze swoim mózgiem, jak ten mózg obłaskawić, wykorzystać,  zaprząc do roboty.


Bartek: No skumać po prostu i wykorzystać.


Kari: Jak jeszcze jest jakaś środa dodatkowa w miesiącu, to wtedy zapraszamy sobie  naszych progości. Takich ludzi, którzy coś tam ciekawego mogą poopowiadać, była u  nas ostatnio Ewa Wójcikowska z PR-u. Pozdrawiamy Ewę, bo wiemy, że nas słucha.


Bartek: Tak. Jest jeszcze jedna środa z Bartkiem, gdzie jest bardzo biznesowo, w sensie...


Kari: No przecież! Nie powiedziałam o środzie z Bartkiem.


Bartek: Czyli układamy firmę, po prostu. Narzędzia. Znaczy narzędzia. No po prostu  układamy firmę.


Kari: U Ciebie jest najwięcej ZMOC-y, czyli tych odpowiedzi, bo ludzie przychodzą z  konkretnymi pytaniami i dostają konkretne odpowiedzi. No ale też teraz seria o  sprzedaży. Była seria o znajdowaniu propozycji wartości.


Bartek: Tak, była produktyzacja.


Kari: Wszystko jest nagrywane. Wszystko jest dostępne. Nie trzeba być na żywo,  można być na żywo, no bo wtedy można sobie pogadać. Ale generalnie wszystko jest  dostępne też potem w skarbnicy tak zwanej. Czyli kolejna sekcja.


Jest też sekcja ze współpracami, gdzie członkowie naszej społeczności mogą sobie  nawiązywać albo ogłoszenia dawać, że ktoś kogoś gdzieś poszukuje. Jest sekcja o  celebracjach, gdzie sobie celebrujemy to, co nam wyszło i to jest bardzo fajna sekcja.  Bardzo ją lubię.


A – i są jeszcze, i to jest bardzo ważny element, który daje naprawdę ogromną energię – spotkania na żywo. My się staramy przynajmniej raz w miesiącu takie spotkanie zrobić w  jakimś jednym z dużych miast. Jak gdzieś tam jeżdżę na konferencję, to zawsze gdzieś  tam próbuję. Teraz najbliższe będzie w Sopocie, ale czasami, jak w ostatnią sobotę...  nie, w piątek to było.


Bartek: Tak, było.


Kari: Po prostu czasami ktoś ze społeczności rzuca taki spontan: „Ej, spotkajmy się”. No  i się spotykamy. I jest to bardzo, bardzo... Daje tą energię. Naprawdę daje. Ja nawet  pamiętam takie wydarzenie, że pojechałam na konferencję. Byłam zaproszona jako  prelegentka do takiej firmy. Nie będę mówić z marki, bo chcę powiedzieć, że było tam  dosyć sztywno. Więc chodzi o to, że było tam bardzo dużo dyrektorów i wszyscy tacy w  garniturach, i tacy spięci. Więc ja zaczęłam to odzwierciedlać i też się spięłam strasznie i  wyszłam strasznie zmęczona z tej konferencji. 


I potem mieliśmy właśnie jeszcze  spotkanie woopy pro i ja miałam takie: „O nie, kolejni ludzie, ja pitolę, nie dam rady. Co  teraz?”. No, ale sobie tam jakieś zastosowałam moje uziemiające ćwiczenia i poszłam  na to spotkanie. I po tym spotkaniu wyszłam z taką energią. Po prostu to jest tak  niesamowite, jak wchodzisz do ludzi i oni nic od ciebie nie oczekują, żadnych masek.  Akceptują wszystko. Wszyscy są różni, więc nie masz kogo odzwierciedlać.


Teraz, na tym ostatnim spotkaniu się tak dogadałam z Anią, że nie masz kogo  odzwierciedlać, ponieważ wszyscy są inni, więc jesteś sobą. Możesz sobie odpowiadać i każdy każdego akceptuje z tymi wszystkimi dziwactwami. Akceptuje – oni nawet chcą,  chcą usłyszeć te wszystkie rzeczy, które zazwyczaj się ukrywa.


I co jeszcze? Spotkania odbywają się na Zoomie, te online'owe. Co jeszcze z takich  technicznych rzeczy możemy powiedzieć? Staramy się trzymać to wszystko tak ładnie  poukładane, żeby było dla wszystkich.

Bartek: Nie staramy się. Trzymamy to.



Kari: Trzymamy, tak.


Bartek: Bo jest. Come on.


Kari: Bo musimy, bo nam by inaczej mózg wybuchł.


Bartek: Znaczy mi na przykład przyświeca jedna taka rzecz. Wszystko staram się  wprawić w ruch, czyli jest tam rodzaj takiego, żeby coś zrobić z tym, co jest do zrobienia,  a nie tylko sobie o tym pogadać i nic więcej. Zawsze staram się wprawić rzeczy w ruch,  żeby było coś do robienia.


Kari: Jakieś zadania, jakieś questy.


Bartek: Cokolwiek, jakikolwiek ktokolwiek ma problem, to coś trzeba z nim zrobić. I  staramy się to w ten sposób – przynajmniej ja – do tego podchodzić.


Kari: No i mamy jeszcze Martę. Marta jest opiekunką watahy. Doktor Marta Doroba  [śmiech].


Bartek: Ej, jako jedyna z nas ma doktorat.


Kari: Tak, jako jedyna. Dokładnie, ma doktorat, więc trzeba się chwalić. Marta jest  przecudowna, przekochana. Sprawia, że wszyscy naprawdę się dobrze czują. Zawsze  można się do niej zwrócić z każdym pytaniem, czy to na privie, czy tak, że inni mogą  przeczytać. Ona dobiera też osoby w te partnerstwa produktywności i generalnie jest  takim naszym dobrym duchem. Zawsze na spotkaniach jest, pomaga, ogarnia  przenoszenie do pokojów, bo my na spotkaniach... to nie jest taki wykład, tylko po prostu  razem pracujemy, razem działamy. Więc Marta opiekuje się nami wszystkimi, nie tylko  członkami, bo nami też się opiekuje. 

Bardzo, bardzo dziękuję ci, Marta, za to, co robisz.  Wszystko bardzo.


Bartek: No i gdybyście chcieli w ogóle dołączyć, to wpisujecie woopa.pl/pro.


Kari: I tam jest ten cała taka strona. Inwestycja: Kosztuje to albo dwieście  dziewięćdziesiąt dwa na miesiąc, jeżeli roczny abonament, albo trzysta pięćdziesiąt zł  netto na miesiąc, jeżeli kwartalny. Mamy roczny i kwartalny, tylko nie mamy  miesięcznych, ponieważ... No powiedz, bo to twoja była właściwie taka bardzo mądra myśl.


Bartek: Nie chciałbym, żeby to było coś w stylu „wchodzę, wychodzę, wchodzę,  wychodzę”. Jeżeli już chcesz tam wejść i coś zrobić, to po prostu te trzy miesiące mają  spowodować, żeby nie było tam właśnie takich ludzi, którzy: „A se wejdę, se wyjdę”.  Możesz wejść i zobaczyć, i zrezygnować.


Kari: I to jest też z szacunku dla naszych członków społeczności – że chcemy po prostu  ludzi, którzy się angażują, a nie którzy sobie kolejne scrollowanko jakieś gdzieś tam  zrobią.


Bartek: „A to se wejdę, a to se pójdę”. Nie, nie.


Kari: Tak. Więc dlatego te abonamenty są kwartalne i roczne. Na razie jeszcze  utrzymamy. Myślę, że gdzieś tak z początkiem kolejnego roku będziemy to zwiększać,  ale na razie jeszcze roku nie ma ta społeczność, więc stąd... Chcieliśmy tam nazbierać  różnych wartościowych rzeczy, żeby zawsze ta cena była niska.


To znaczy, ja mam takie poczucie, że tam ma być tak dużo wartości, że niezależnie jaka  będzie cena, to ona będzie się wydawać śmiesznie niska. Tylko że no to widać dopiero  jak się tam wejdzie, nie?


Bartek: Tak.


Kari: No i co? No i tyle chyba. Jeszcze chciałam opowiedzieć taką krótką historię, skąd  się to w ogóle wzięło. I o tej historii napisałam kiedyś post, który zaczęłam słowami: „Jak  zostałam najbogatszą osobą na świecie w zaledwie tydzień”. I to jest ta historia, którą  już tu wielokrotnie mówiłam, więc nie będę, powtarzać, ale o tym, jak pojechaliśmy z  Chrisem Do na ryby i tam łososie były w tej Kanadzie, i to było straszne w ogóle. Ale  Chris był tak zajarany tymi rybami, że nawet ja stwierdziłam: „No dobra, no będę łowić  ryby”. I to było ciekawe doświadczenie. Natomiast do tej Kanady przyleciało z nami  razem dziewiętnaście innych osób, co było przeciekawe, no bo Chris, nie wiem, ile on  miał milionów followersów, ogłosił to wszędzie i tylko dziewiętnaście się zebrało.


I każda jedna z tych osób to była osoba neuroatypowa. Każda jedna. Tam nie było osób,  które nie były albo ADHD, albo w spektrum, a prawdopodobnie wszyscy gdzieś tam  zmieszane to mieli. I to doświadczenie przebywania z tymi osobami, które miały swoje  zajawki, które miały w sobie tę pasję, które prowadziły przeróżne biznesy, miały różne  historie i które chciały się dzielić tym, bo wszyscy tam poprzynosili, ja nie wiem,  prowadzenie „Dungeons and Dragons”, czy jakieś tam karty wyroczni, czy historie ktoś  tam pisał, whiskey nawet jakieś przywieźli, bo ktoś tam miał zajawkę na whiskey. 


To jest  cudowne w osobach neuroatypowych, że one mają zajawki. I te zajawki – trzeba się nimi  podzielić. Więc możliwość przebywania z tymi osobami dała mi takie poczucie, że  jestem najbogatszą osobą na świecie, ponieważ spotkałam dziewiętnaście osób, które  mega wzbogacają moje życie, nie?


I wtedy pojawiła się ta pierwsza myśl: „Kurczę, ale by było zajebiście zrobić takie coś u  nas w Polsce”. Taką społeczność, która sprawi, że, że będziesz najbogatszą osobą na  świecie, która sprawi, że będziesz mógł zobaczyć siebie w innym świetle, w lepszym,  fajniejszym, która podzieli się swoją pasją, która pociągnie do bycia razem i do, nie  wiem, bycia wśród swoich. Więc zapraszamy was do społeczności, do tego, żeby być  wśród swoich i do tego, żeby w końcu zacząć budować ten swój biznes w taki sposób,  żeby nie poświęcać dla niego życia, ale żeby on dawał wam takie życie, jakiego chcecie  doświadczyć.


Zapraszamy. Woopa.pl/pro.


Bartek: Dzięki. Pa.


Kari: Dzięki. Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na społeczność. 


Bartek: Na to, jak rozwijać. Na to, jak się rozwijać.


Kari: Dokładnie... Z nieco innej perspektywy.


Bartek: Pa.

bottom of page