top of page

10 maja 2024

, odcinek 12

Dla tych, co mają pomysł na biznes - część 2

Twój produkt będzie jawny czy ukryty? Planujesz wprowadzić na rynek usługę aspiracyjną czy krytyczną? Dowiedz się tego, zanim zainwestujesz czas i pieniądze w swój pomysł na biznes.


W tej części odcinka dla planujących biznesowy start rozmawiamy o propozycji wartości, czyli za co ludzie będą chcieli zapłacić. Jak przetestować, czy nasz plan ma szansę zakończyć sukcesem? Z pomocą przychodzi schemat 4U i konkretne przykłady prosto z życia.


Jeżeli jeszcze Cię z nami nie było, najpierw posłuchaj pierwszej części odcinka :)

podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych odcinkach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Bartek Goldyn: Kari, teraz jest druga część odcinka dla tych, co mają pomysł na biznes. Może podsumujemy tą poprzednią.


Kari Goldyn: W poprzednim odcinku mówiliśmy o tym, że jeżeli masz pomysł na biznes, to myśl popytem, a nie podażą. Czyli zacznij od tego, co jest potrzebne, a nie od tego, co masz.


Bartek: Tak, nie sprzedawaj produktu, po prostu zobacz, co jest, co by się przydało.


Kari: I zaraz za tym poszedł punkt drugi, który mówił o tym, że lepiej mieć obserwację, a nie pomysł. Czyli nie wymyślamy sobie, tylko obserwujemy, czego brakuje na rynku lub w naszym otoczeniu.


Bartek: I jak najszybciej testujemy na prawdziwych ludziach.


Kari: A nie w swojej głowie.


Bartek: Tak, i czy zapłacą w ogóle. Bo chodzi o to, żeby nie narobić się, bo może pomysł jest do kitu i bez sensu jest robić wszystkie inne rzeczy, które normalnie idą za produktem, marką i tak dalej. Więc testować, czy chwyci.


Kari: W punkcie trzecim mówiliśmy o pozycjonowaniu, czyli dźwigni. Czyli tym, co cię wyróżnia.


Bartek: Pozycjonowanie można też jeszcze inaczej powiedzieć, że jest to coś w rodzaju niszy. Po prostu musisz zawęzić swój obszar działań, bo nie masz wszystkich zasobów świata. Więc używaj ich mądrze.


Kari: Czwarty punkt był o krzywej uśmiechu i tu już nie będziemy rozwijać. Przesłuchajcie sobie, bo to trudne. Piąty punkt też był trudny, o krzywej dyfuzji innowacji. I na końcu powiedzieliśmy o tym, że bardzo ważnym elementem nowego biznesu jest problem wart rozwiązania. I dzisiaj chcemy porozmawiać właśnie o tym, o propozycji wartości. Czyli o tym, za co ludzie będą chcieli zapłacić i jak to stestować, czy ten pomysł, ten produkt, ta usługa, którą sobie planujesz, jest warta.


Bartek: Nosi cechy rzeczy, która przyniesie jakąś wartość komuś.


Kari: Wiem, że tu Bartek ma bardzo dużo literek przygotowanych w tym temacie.


Bartek: I jeszcze chciałbym dodać tak słowem wstępu, szybki taki wrzut niezwiązany z tą dalszą częścią. Ale. Tam było jeszcze wcześniej, w poprzednim odcinku mówiliśmy o tym, żeby starać się nie wpaść w taką pułapkę, gdzie twoje emocje mogą trzymać cię jako zakładnika. Czyli chcesz coś mieć i tak bardzo się bronisz, chociaż wszystkie sygnały mówią, że jednak to nie wyjdzie. A ty dalej się bronisz i próbujesz, bo gdzieś tam w internecie przeczytałeś/przeczytałaś, jakiś obrazek może był, gdzie było napisane: Uwierz w swoje marzenia, a będzie Ci dane, czy coś w tym stylu.


Kari: Rób to, co kochasz robić, a nigdy nie będziesz pracować.


Bartek: Lepiej jest stestować po prostu pomysł i pójść w tę rzecz, która jest prostsza. I nawiązując do tego, co powiedziałem wcześniej, jest kilka branż, których bym unikał, ponieważ one są właśnie związane z tym, że ludzie najczęściej chcą tego, z czym są związane te branże, a niekoniecznie chcą pomagać komuś, rozwiązywać jakiś problem, który jest wart rozwiązania. I jest to – teraz pewnie niektórzy wyłączą – ale jest to fashion.


Kari: Czyli branża modowa.


Bartek: Jest to beauty.


Kari: Kosmetyki i pielęgnacja.


Bartek: No i jest to wszystko związane z jedzeniem. To są bardzo, bardzo trudne biznesy.


Kari: Jeżeli tak naprawdę chcesz robić biznes, a nie stworzyć sobie miejsce pracy, to nie idź w te branże.


Bartek: I ostatnia rzecz, którą jeszcze bym dodał, to wszelkiego rodzaju, to się nazywa biznesy, które są zależne od tego, kto w nich jest. To takie J krzywa. Chodzi o to, że jeżeli masz w głowie, że chcesz stworzyć jakąś społeczność, to nikt do tej społeczności nie przyjdzie, dopóki ktoś nie będzie w tej społeczności. Więc raczej bym też unikał społeczności. Po prostu najpierw tworzymy rynek, a dopiero potem produkt. Czyli na przykład, jeżeli bardzo, bardzo koniecznie chcesz zrobić społeczność, bo tak, to lepiej jest zostać osobą znaną od… i tutaj sobie wybierasz to, co tam…


Kari: Jakimś ekspertem.


Bartek: Tak, ale dopiero wtedy, jak masz te osoby, masz jakąś grupę ludzi, która cię słucha, podąża za tobą.


Kari: Już zbudowałeś jakiś autorytet.


Bartek: Masz już rynek, to wtedy być może jest popyt na coś, co zrobisz.


Kari: I na tę społeczność. To mamy teraz takie frameworki, template'y, jak to nazwać?


Bartek: Po prostu rzeczy, które warto sprawdzić, zanim się rzucimy w wir dalszych rzeczy, które chcemy robić przy brandach, usługach, markach, firmach w ogóle.


Kari: I pierwszy z nich to jest 4U, czyli przechodzimy, mówiłam dużo literek, przechodzimy przez cztery rzeczy na u, które są po angielsku i my je przetłumaczyliśmy na polski i po polsku już nie są na u, ale nie kombinowaliśmy tutaj. Jeżeli Twój produkt lub usługa mieści się przynajmniej w jednej…


Bartek: Najlepiej oczywiście jest wszystkie zaliczyć.


Kari: Oczywiście. To jest szansa, że ludzie będą go uważali za wartościowy. No i pierwsze U – unworkable, czyli niewykonalny, nierozwiązywalny.


Bartek: Jeżeli produkt lub usługa może być zaliczony do tej kategorii, to jest większe prawdopodobieństwo, że odniesie jakiś tam sukces.


Kari: Czyli to są takie problemy, które jeżeli się ich nie rozwiąże, to będą poważne konsekwencje, na przykład…


Bartek: I to są najróżniejsze rzeczy, bo dla różnych ludzi te nierozwiązywalne problemy są różne, ale to może być np. niepiśmienność, to może być wykluczenie elektroniczne, cyfryzacyjne, nie wiem, jak to określić, ale powiedzmy brak dostępu do internetu. To są takie problemy.


Kari: Ja mam tu bardzo prosty problem nierozwiązywalny. Jest to zatkany zlew. Jeżeli mamy w kuchni zatkany zlew, jest to problem, który musimy rozwiązać, bo inaczej nie będziemy normalnie funkcjonować.


Bartek: Może tak być. Mogą to być na przykład złe procesy biznesowe. Może to być brak strategii. Może to być bezpieczeństwo. Może to być zły albo w ogóle nieistniejący onboarding pracowników. Może to być zdrowie. Więc to są rzeczy, jest to jakiś problem, którego nierozwiązanie powoduje jakieś duże konsekwencje. I tak jeszcze à propos, bo mam jeden przykład, który mi przelatuje przez wszystkie.


Kari: I spełnia wszystkie kryteria.


Bartek: Spełnia wszystkie kryteria i to jest WOŚP, czyli Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. I ten nierozwiązywalny problem to był po prostu brak sprzętu.


Kari: Każdego roku jest jakiś nierozwiązywalny problem.


Bartek: Niewystarczająca ilość sprzętu. To jest pierwsze z czterech U.


Kari: Drugie U – unavoidable, czyli nieunikniony.


Bartek: I tu od razu się wcinam, bo pierwsze nieuniknione, które się 

każdemu kojarzy, to jest śmierć i podatki.


Kari: Tak jest, wiadomo. Nieuniknione. Ale tymi problemami się nie zajmujemy (śmiech). Natomiast ja mam taki nieunikniony problem, który dotyczy każdego z nas i jest to starzenie się. Każdy z nas się starzeje i z tym są związane różne potrzeby, różne problemy społeczne.


Bartek: Zdrowie na przykład. I znowu WOŚP się wpisuje.


Kari: Nieuniknione, tam bardzo dużo jest nieuniknionych rzeczy. Prędzej czy później nieuniknienie wylądujemy w tym szpitalu i najprawdopodobniej zobaczymy tam to serduszko.


Bartek: Z nieuniknionych rzeczy mogą być to różnego rodzaju, znowu się powtórzę, ale rzeczy, które na przykład zahaczają te aspekty naszego życia, które są od góry narzucone, czyli mogą to być wszelkiego rodzaju rzeczy prawne, przepisy.


Kari: Jak chcesz się rozwieść, to nieuniknione będzie zatrudnienie prawnika.


Bartek: Może tak być. Nieuniknione jest w biznesie robienie tych rzeczy, które twoja konkurencja na przykład robi.


Kari: Takich bazowych, które musisz, żeby w ogóle wejść na rynek.

Dobra, następne U, które warto rozważyć, to jest urgent, czyli pilny. Jeżeli problem jest pilny, na przykład przeciekający dach podczas ulewy, to jest bardzo pilny problem, bo jak tego nie załatwisz szybko, to ci zaleje wszystko.


Bartek: Ewentualnie hydraulik.


Kari: No to jest super pilny hydraulik.


Bartek: I urgent rzeczy to są… Idealnie jest, kiedy pomyślisz o swoim kliencie i to jest ta rzecz, o której on myśli, budząc się rano i to jest pierwsza rzecz, którą pomyśli, że Wow, gdyby to zniknęło, to świat byłby lepszy po prostu, moje życie byłoby lepsze. To są rzeczy pilne. WOŚP znowu wpisuje się, bo nie możemy czekać.


Kari: Nie możemy czekać, bo poumierają ludzie.


Bartek: Tak, sprzęt jest potrzebny. I co tu jeszcze mam? Nie dla wszystkich grup urgent jest takie samo. Dla mnie woda nie jest problemem, więc to nie jest pilne dla mnie. Ale są obszary na świecie, gdzie woda jest to palący problem. Mamy obok wojnę w Ukrainie. Tam też się zmienia diametralnie wartości i to, co dla kogo jest pilne. I ostatnie U?


Kari: Ostatnie U, underserved, czyli zaniedbany, niedostatecznie obsługiwany problem. I ja tutaj mam taki przykład, z którym można dyskutować, ale jest to małe miasto bez kina. Czyli jeżeli mieszkańcy chcieliby kino, to ten problem jest zaniedbany, po prostu nikt tego kina nie zrobił. Natomiast jeżeli, drogi słuchaczu, wpadniesz na to, żeby robić kino w małym mieście, to najpierw sprawdź swoje pomysły na rynku, a nie w głowie. Czyli zapytaj tych mieszkańców, czy oni w ogóle chcą kina, bo teraz może wolą jednak siedzieć w domach z Netflixem i sobie tam to kino robić.


Bartek: I znowu służba zdrowia była, znaczy jest, średnia i WOŚP znowu się pięknie wpisuje.


Kari: Zdecydowanie zaniedbany problem ogarnął. Czyli WOŚP 4U zalicza.


Bartek: I dlatego tyle lat już to trwa.


Kari: I dlatego odniósł taki sukces.


Bartek: WOŚP to już są następne rzeczy, które wskakują, bo WOŚP już jest częścią kultury, więc styczeń jest zawsze z WOŚP-em. Następne literki.


Kari: Następne literki, to jest 3D. Nie chodzi o to, że to jest trójwymiarowe (śmiech), tylko znów mamy trzy angielskie literki, przez które warto przerzucić nasz produkt. I to są już takie literki odnoszące się do wprowadzania pewnych rzeczy na rynek, raczej nowych, niż sprawdzania. I mamy tu pierwsze D, to jest disruptive, czyli zakłócający.


Bartek: Dobra, bo ja jeszcze tylko chciałem dodać, dlaczego w ogóle to 3D jest. Bo bardzo kuszące jest wprowadzić na rynek produkt, usługę, która jest albo tańsza, albo lepsza, albo szybsza. Tylko pamiętajmy, że zawsze ktoś, kto ma więcej zasobów, jeżeli wejdziesz mu w radar, to cię po prostu wykosi. Albo cię kupi, albo zacznie robić, jeżeli zobaczy. I zawsze jest tak, że taniej, szybciej i lepiej jest kosztem czegoś, może być kosztem czegoś. Chyba, że, i tam możemy powiedzieć o różnych nowych technologiach, możemy powiedzieć o prawnych obostrzeniach i tak dalej, ale to za chwilę dojdziemy. Natomiast to 3D, o którym my chcemy tu powiedzieć, to jest to, żeby spróbować znaleźć coś jeszcze więcej…


Kari: Niż taniej, szybciej, lepiej.


Bartek: Tak, ewentualnie zamiast.


Kari: I właśnie jest ten disruptive, czyli zakłócający. I to jest takie coś, co się odnosi do produktów lub usług, które wprowadzają znaczące zmiany w istniejących modelach rynkowych. Albo w sposobach działania, w sposobach tego, jak konsumujemy rzeczy. Takim disruptive produktem był iPhone, czy w ogóle smartfon, tylko że Apple miało dźwignię, żeby go pokazać, bo były wcześniej smartfony. I ten smartfon zupełnie zmienił sposób, w jaki się komunikujemy, w jakim pracujemy i był taką zakłócającą innowacją dla rynku aparatów, a jednocześnie dla rynku telefonów. I ten disruptive, i o tym mówiliśmy w poprzednim odcinku, trafia przede wszystkim do innowatorów i wczesnych naśladowców.


Bartek: Mogę jeszcze powiedzieć na przykład Netflix. Kiedyś, żeby obejrzeć film, chodziło się do kina i tam były premiery, nowości, tam były długo wyczekiwane rzeczy. Teraz długo wyczekujemy, po prostu czekając na coś, aż będzie to w jakimś serwisie streamingowym. Może to jeszcze być inna rzecz, na przykład model albo sposób robienia rzeczy, czyli robimy miniseriale, czyli opowiadamy długą historię pociętą na przykład na pięć odcinków. Bo wcześniej były albo seriale, albo po prostu filmy, ale nie było takiej formy, więc jest to coś innego. Może to być na przykład, o, Google ma coś takiego, znaczy miało, tym wygrało, że dawało za darmo swoje oprogramowanie wszelkie. Był Gmail, były pakiety Office. Microsoft kazał sobie za nie płacić. Jak płaciliśmy u Google'a? No po prostu wsiąkając w tą…


Kari: Uwagą i danymi.


Bartek: Tak, i danymi. Więc to jest taki model, który jest po prostu disruptive. Do tej pory nikt tak nie pomyślał, żeby robić.


Kari: W naszym WOŚP-ie też disruptive myślę było to, w jaki sposób podeszli do zbierania pieniędzy. Bo wcześniej to było: O, daj Pan tutaj na biedne dzieci, a oni po prostu wyszli z festiwalem, piosenkami, taką radością w tym wszystkim, a nie tylko żalem.


Bartek: Jeszcze takim klasycznym przykładem jest Airbnb. Czyli ludzie nie mają w ogóle własności, w sensie jako firma, oni nie posiadają tych rzeczy, natomiast stanowią platformę, która pozwala innym zarabiać na tym, wynajmować, i tym, którzy chcą wynająć, po prostu wynająć.


Kari: Oni nabruździli hotelom. Byli dla nich zakłóceniem.


Bartek: Więc może to też być model, w jakim działasz.


Kari: Dobra. Następne D – discontinuous, czyli nieciągły. To jest trudne. Ja nawet tutaj mocno grzebałam, żeby zrozumieć różnicę pomiędzy zakłócający i nieciągły. To jest takie…


Bartek: Ja wiem jak łatwo. To jest takie, że jak już użyjesz, to potem nie chcesz wracać do tego, co było.


Kari: Dokładnie. Tak mocno odbiega. Tam jest właśnie przejście z filmów analogowych na cyfrowe w fotografii. Po prostu jak się już pojawiły te cyfrowe, to nie było bata, nie wrócimy do tych... Oczywiście, że są tacy, którzy nadal używają, ale to już nie jest o używaniu, tylko o hobby, o jakimś sentymencie.


Bartek: Tak, zwłaszcza, że kiedyś w fotografii było tak, że duży wpływ na sam proces powstawania zdjęcia miała ta osoba, która wywoływała film. Więc albo to trzeba było robić samemu…


Kari: Nauczyć się tego wszystkiego.


Bartek: Czyli zamykać się w łazience i to robić, i tak dalej. Albo oddać do 

komuś.


Kari: Do labu.


Bartek: Załóżmy. No właśnie, czyli oddać do labu. Czyli ktoś przejmował po prostu kontrolę nad tym. No i tutaj znowu będzie WOŚP. Ciężko jest sobie wyobrazić, że nie będzie już WOŚP-u, że nie będziemy zbierać pieniędzy, że nie będziemy patrzeć, czy pobili rekord, czy nie pobili rekordu i tak dalej.


Kari: Chyba zawsze pobili, nie?


Bartek: A nie wiem. Tutaj nie wiem.


Kari: Sprawdzimy.


Bartek: Ekrany dotykowe. Ciężko byłoby wrócić do guzików.


Kari: Tak, zwłaszcza te takie smartfony z tymi malutkimi klawiaturkami albo z tymi penami, co się tam coś pisało.


Bartek: Nie wiem, jak jeszcze niektórzy tutaj, którzy słuchają, ale mi ciężko byłoby wrócić na przykład do nietrzymania plików w chmurze. Po prostu podłączam komputer, to się wszystko zsynchronizuje i mam swój komputer. Nie mam żadnych dysków, nie mam nic. Nie interesuje mnie ta pojemność.


Kari: I to są właśnie te nieciągłe zmiany discontinuous.

Ostatnie D to jest Defensible, czyli taki broniony, albo inaczej po polsku bardziej trudny do skopiowania, czyli taki, który się broni. I tutaj mamy na przykład algorytmy Google, które są tak unikalne i ciągle, ciągle, ciągle doskonalone, że nikt do tej pory nie nadążył. Albo jakieś patenty, to są też rzeczy trudne do skopiowania.


Bartek: Tak, prawo, patenty, pozwolenia, dane, które ktoś gdzieś zebrał w czasie. Bo często na przykład takim modelem może być, że coś ci daję za darmo, na przykład jakieś narzędzie do marketingu, daję ci je za darmo, ale ty…


Kari: Meta.


Bartek: …prowadzisz tam swoje kampanie, ja mam te wszystkie dane i ciężko ci będzie już zrezygnować z mojego narzędzia, bo ja mam te wszystkie dane, prawda? I na podstawie tych danych to wszystko się dzieje.


Kari: W ogóle społecznościówki, bo oprócz tego, że tam są kampanie reklamowe, to są tam też platformy, na których są ludzie. To jest też Allegro na przykład. Wiadomo, że wiele ludzi wchodzi na Allegro kupować, więc tam już są klienci. Dużo łatwiej jest zacząć na Allegro niż gdziekolwiek indziej.


Bartek: I żeby to nie było tak, że to jest tylko zarezerwowane dla ogromnych firm z budżetami albo jakichś geniuszy, którzy tam nie wiadomo, co wymyślają. To może być tak, że masz coś unikalnego i można połączyć te dwie rzeczy, które umiesz, bo masz jakiś background, jakieś tło, robiłeś coś. I możesz połączyć jedną i drugą rzecz z tym nowym, co chcesz robić, plus to stare, co zawsze robiłeś. I to może stworzyć tak unikalną rzecz, że będzie ona ciężka do skopiowania.


Kari: Taka hybrydowa nisza.


Bartek: Na przykład. Może to być – tak sobie wymyślam teraz, bo wcześniej mówiliśmy o fotografii – fotograf, który potrafi, ponieważ na przykład ma wykształcenie psychologiczne, tak robić zdjęcia tym ludziom, tak ich potrafi rozluźnić, że wychodzą lepiej albo nie jest to dla nich stresujące, bo dla wielu osób jest stresujące bycie fotografowanym.


Kari: Mam jeszcze jeden fotograficzny przykład i to jest twój przykład, natomiast zupełnie biznesowo niekorzystny. Bo kiedyś byłeś, a dalej pewnie gdzieś w sercu jesteś, entomologiem.


Bartek: Jestem.


Kari: Znając te wszystkie owadzie elementy i części, mogłeś być fotografem makro.


Bartek: Mogłem.


Kari: Dużo lepszym niż po prostu zwykły fotograf, który nie zna owadów tak dobrze.


Bartek: Nawet jest taki pan z Wielkiej Brytanii, z Anglii dokładnie, który tak się wyspecjalizował w makro, że jest jedynym wyjściem, jeżeli muzeum chce udokumentować w sposób taki, nazwijmy to hardkorowy, swoje zbiory. Ponieważ robi tak gigantyczne powiększenia tych zbiorów. Powiedzmy, że mamy małego owada, który ma jeden milimetr, i on robi gigantyczne zdjęcia, składa, żeby to ostre było, składa obok siebie zdjęcia. I jest jedyną osobą.


Kari: Też kolega Michał w weekend opowiadał o specjalizacji. Kolega Michał jest architektem i opowiadał o tym, jak spotkał ostatnio kogoś tak super, super wyspecjalizowanego i to był gość, który się specjalizował w przeciwpożarowych jakichś rzeczach, tylko w instalacjach gazowych. Czyli jeżeli przeciwpożarowe instalacje gazowe robiłeś, no to wszyscy do niego. I cudownym elementem, który za tym szedł, było to, że nikt nigdy się z nim nie kłócił. On miał zawsze ostateczne zdanie. Tam nie było kogoś, kto mógł podważyć jego opinię lub jego wiedzę, ponieważ on się specjalizuje konkretnie w tym.


Bartek: To jeszcze ostatni już przykład dziwny, tylko nie pamiętam, bo dawno o tym czytałem. Ale w CERN, czyli tam, gdzie jest Zderzacz Hadronów, jest osoba z Polski, która się specjalizuje w instalacjach, bo tylko ona tak dobrze umie – tutaj nie pamiętam do końca – układać rury, w których coś tam jest.


Kari: Tak, coś tam z rurami było. No i to jest po prostu trudny do skopiowania…


Bartek: …skill.


Kari: To tutaj zakończymy 3D.


Bartek: I możemy teraz powiedzieć o zależnościach taką szybką wstawkę. Jeżeli Twój produkt, usługa opiera się na czymś, co już istnieje, czyli jakiś dodatek do czegoś.


Kari: Jest zależny od istniejącego na rynku produktu.


Bartek: To zwróć uwagę na te zależności, ponieważ może być tak, że jak znowu wejdziesz w radar komuś, to on, mając kontrolę nad swoim produktem, może po prostu dodać to, co wymyśliłeś, żeby się przydało.


Kari: Jak te dodatki do WoW, jak graliśmy kiedyś w World of Warcraft. Taki w ogóle totalny offtop – nazwa woopa powstała jako nazwa gildii w World of Warcraft. I potem po prostu przenieśliśmy na firmę. W tym World of Warcraft był normalny interfejs i Blizzard…


Bartek: Tam był wypuszczony, to się nazywa API, czyli interfejs programistyczny, czyli zwykli ludzie mogli pisać dodatki, czyli coś, co zmieniało interfejs, usprawniało grę. I była strona, na której były te dodatki i one były klasyfikowane według popularności przede wszystkim. I co robił Blizzard, czyli twórca gry? Brał te z góry samej i wrzucał.


Kari: Jako swój.


Bartek: I to był jego research i development za darmo.


Kari: Super, piękny.


Bartek: Po prostu przepiękny przykład. Więc patrz na zależności.


Kari: Teraz o takim start-upie słyszałam, że robią lampki do zestawów Lego. I to jest też oparte o zależność od produktu. Zwłaszcza do takich kwiatków Lego dla dorosłych robią LED-y, które oświetlają to. I są zależni od Lego i Lego na pewno z rynku nie zniknie, więc pewnie będą mieli pracę. A jednocześnie z tego, co mi kiedyś opowiadałeś, to Lego wycofało się ze światełek i z LED-ów, ponieważ były niebezpieczne przy połknięciu. Dużo bardziej niebezpieczne niż zwykły klocek. Więc tutaj ta zależność może im jakby wyjść na dobre, chyba że Lego stwierdzi, że Może jednak zrobimy lampki. Dobra, to zależności.


Następny mamy punkt pain versus gain. Tak po angielsku sobie to zapisaliśmy, a tu chodzi o to, że…


Bartek: Co dostaniesz versus ból wdrożenia.


Kari: Wdrożenia właśnie. Co dostaniesz versus ból.


Bartek: Bo pamiętajmy, że ból wdrożenia musi być mniejszy od tego, co zyskujemy.


Kari: Więc wprowadzając te produkty i usługi, jest bardzo ważne, żeby się skupić nad tym jak ułatwić, maksymalnie ułatwić wdrożenie, kupno, cokolwiek.


Bartek: Jeżeli myślisz o marce modowej, to zobacz, jak nic na razie jeszcze z tych literek się nie łapie.


Kari: I jeszcze do tego wdrożenie versus ból wdrożenia. W sensie zysk, korzyść, którą masz versus ból wdrożenia. Z jednej strony możemy ułatwiać, ale z drugiej strony czasami korzyść może być tak duża, że ludzie są gotowi na to, żeby jakiś trud ponieść. Kupowanie nowego domu. Nowy dom to jest ogromna korzyść, ale jest to trudne, żmudne i trzeba dużo zrobić.


Bartek: Tak, pod warunkiem oczywiście, że spełniasz warunki finansowe.


Kari: Więc w tych dwóch kategoriach trzeba myśleć, wprowadzając ten produkt lub usługę. I ten kolejny, to już jest macierz, to już ci zostawiam.


Bartek: Dobra, to jest bardzo proste. Chodzi o to, że produkty mogą być albo aspiracyjne, albo krytyczne.


Kari: Wyjaśnij.


Bartek: Aspiracyjny to jest taki, który fajnie by było mieć. Krytyczny to jest taki, który muszę mieć. I żeby nie było, to nie jest tak, że to jest tylko o ratowaniu życia – to jest krytyczny. Są produkty, które w danej chwili mogą być krytyczne. Jeżeli nie mam kabla do ładowania telefonu, a jestem gdzieś, gdzie potrzebuję ten kabel, bo jak go nie naładuję, to… to jest krytyczne.


Kari: I kupujesz kabel na lotnisku, co zrobiłam ostatnio, lecąc do Londynu, bo zapomniałam kabla.


Bartek: No na przykład. Ale fajnie jest wiedzieć o tym i tak to projektować, tak myśleć o tym, co chcemy wprowadzić, żeby to raczej było krytyczne.

Druga rzecz, to jest to, że ten produkt, ta usługa może być jawna albo ukryta. Czyli jawna to jest taka, której ja mam świadomość, a ukryta to jest taka, której nie mam po prostu świadomości. I teraz, jeżeli mój produkt jest aspiracyjny i jest ukryty, czyli załóżmy, potrafisz szyć sukienki, które są niesamowitej jakości ręcznie robione, to jest aspiracyjny, praktycznie ukryty produkt. Tylko dlatego, że żeby on nie był ukryty, czyli był jawny, to musisz wyrzucić ogromną ilość pieniędzy na to, żeby dużo osób dookoła wiedziało, że A, to jest ta sukienka. Wtedy on się stanie aspiracyjny, jawny, a dla niektórych być może nawet krytyczny, bo będą budować swój status, kupując tę sukienkę. Więc nasz produkt ma być krytyczny i jawny.


Kari: Tutaj mam taki prosty przykład.


Bartek: I znowu hydraulik by tu wygrał z sukienką. Bo jeżeli leje się woda, to ja to widzę, jest to krytyczne, bo mi zaleje dom.


Kari: Ten przykład jest o ocenie stanu zdrowia. To znaczy są pewne choroby, o których wiemy i one są już wtedy jawne, a są takie, o których nie wiemy i to są ukryte. Więc nie za bardzo mamy ochotę je leczyć, bo o nich nie wiemy. I jednocześnie są tematy krytyczne, czyli takie, gdzie my już musimy się wyleczyć, a są też takie aspiracyjne, czyli na przykład mam chęć poprawić swoją kondycję fizyczną albo zdrowiej się odżywiać. No i tu już wszyscy wiemy, że raczej pójdziemy do lekarza, niż wprowadzimy poprawę kondycji fizycznej.


Bartek: Oczywiście. To chyba wszystko.


Kari: Chyba wszystko.


Bartek: Jezu, jaki krótki odcinek.


Kari: (śmiech) Powtórzę te wszystkie literki. Produkt lub usługa muszą rozwiązywać taki problem, aby ludzie nie przesuwali go na swojej liście priorytetów w dół. I żeby to robił, to warto przyjrzeć się, czy spełnia kryteria 4U, czyli jest unworkable – niewykonalny, nierozwiązywalny; unavoidable – nieunikniony; urgent – pilny lub underserved, czyli zaniedbany na rynku lub w naszej niszy.


Bartek: Niedostatecznie obsługiwany.


Kari: Potem warto go przeciągnąć przez trzy literki D, czyli disruptive – zakłócający, zmieniający porządek rzeczy, status quo. Discontinuous, czyli nieciągły. Taki, który totalnie zmienia sposób używania albo działania.


Bartek: Taki, który potem już nie będziemy chcieli wracać do stanu poprzedniego.


Kari: Jak na przykład też Netflix to zrobił, bo przeszliśmy z płyt i kaset na streaming. Oraz defensible, czyli trudny do skopiowania dla konkurencji. Następnie warto rozważyć zależności – czy mamy jakąś zależność od innego produktu lub usługi, która istnieje już na rynku. Rozważyć ból wdrożenia versus korzyść, którą kupujący dostanie. Oraz tą macierz, czy tam wykres, jak to tam nazwijmy łatwo, na której mamy osie jawny lub ukryty oraz aspiracyjny i krytyczny i chcemy się znaleźć w ćwiartce jawny i krytyczny, bo tam jest najlepiej być.


Bartek: I mówimy tutaj o rzeczach związanych z tym, że chcesz robić biznes, bo jeżeli chcesz monetyzować swoje hobby, to nie ma w tym nic złego przecież.


Kari: Dokładnie. I jeżeli chcesz sobie stworzyć dla siebie bezpieczne miejsce pracy, w którym nikt ci się nie wtrąca i po prostu chcesz mieć wolność wykonywania tej rzeczy, którą umiesz, to jak najbardziej możesz sobie poradzić bez tych wszystkich literek.


Bartek: Ale lepiej, żeby były.


Kari: Lepiej. Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na kwestie wprowadzania swoich idei biznesowych w życie z nieco innej perspektywy. Bardzo dziękujemy za wysłuchanie.


Bartek: Dziękujemy, do usłyszenia.

bottom of page