top of page

24 maja 2024

, odcinek 14

Fakty i mity o pieniądzach

Jaka jest różnica między właścicielami dobrze prosperujących biznesów, a tymi, którym biznes idzie jak po grudzie? Jedną z głównych ról odgrywa tu mentalność finansowa. Jeśli chcesz rozwijać swoją firmę, zajmij się swoimi przekonaniami na temat pieniędzy.


Spośród dziesiątek przekonań na temat pieniędzy wybraliśmy sześć i rozłożyliśmy je na czynniki pierwsze. Czy pieniądz robi pieniądz? Czy musisz mieć pieniądze, żeby zarabiać ich więcej? No i najważniejsze: pieniądze dają w końcu to szczęście, czy nie?


Posłuchaj koniecznie – zwłaszcza jeśli rozmowy o pieniądzach Cię stresują.

podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych odcinkach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Bartek Goldyn: Kari, dzisiejszy odcinek jaki ma tytuł?


Kari Goldyn: Fakty i mity dotyczące pieniędzy. Porozmawiamy o pieniądzach. Money, money, money (śmiech). Generalnie jest różnica między biznesami, które się rozwijają, a tymi, którym idzie jak po grudzie. I tą różnicą w dużej mierze, jak nie głównie, jest mindset, czyli taki mental właścicieli tych biznesów dotyczący pieniędzy. Z tym wchodzimy dzisiaj do tego podcastu. I ten mental opiera się na szeregu przekonań. Spośród tych tysięcy przekonań różnych, które mają ludzie, dotyczących pieniędzy, wybraliśmy sobie sześć. I na temat tych sześciu chcemy porozmawiać. Pierwsze przekonanie. Jedziemy od razu z koksem. Pieniądz robi pieniądz. Tak czy nie?


Bartek: Tak. Dziękuję. Tak, pieniądz robi pieniądz. Po prostu. Im więcej pieniędzy masz, tym łatwiej ci jest zrobić jeszcze więcej pieniędzy. I jedyna rzecz, którą bym tu jeszcze dodał, to jest to, że są, powiedzmy, można wydzielić dwa rodzaje wydawania pieniędzy. Jeden to jest, nazwałbym go po prostu „na emocje”.


Kari: Wydawanie na emocje?


Bartek: Tak, mam jakąś emocję…


Kari: A, że na emocje – że kupujesz sobie emocje jakieś.


Bartek: Tak, po prostu wydaję pieniądze, bo mam jakąś emocję, czyli mogę mieć, chcę mieć lepszy samochód. I to jest wszystko. I po prostu wydałem pieniądze na emocje. Albo mogę wydać pieniądze tak, że one wracają do mnie.


Kari: Czyli na pieniądze.


Bartek: Tak, wydaję pieniądze na pieniądze. Po prostu one gdzieś tam będą pracować i po pewnym czasie… I nie mówię tutaj o oszczędzaniu, nie mówię tutaj o inwestycjach. Jeżeli masz stówkę, to wydaj ją na nauczenie się jakiegoś skilla, który potem ci może zaprocentować. Jeżeli masz 100 tysięcy, to wydaj je na coś innego i tak dalej, i tak dalej.


Natomiast jest różnica między wydawaniem pieniędzy po prostu na swoje emocje, które mamy, a mamy ich bardzo dużo, jak nie większość. I to jest łatwy sposób, żeby tych pieniędzy nie mieć. Natomiast ta druga strona to jest wydawanie pieniędzy po to, żeby one się odkładały, po to, żeby były wydawane na coś, co potem może zaprocentować.


Kari: I przynieść więcej pieniędzy.


Bartek: I tak pieniądz robi pieniądz.


Kari: Ja też się z tym zgadzam. Natomiast chciałabym pokazać trochę inną perspektywę tego. Pieniądz robi pieniądz jest rozumiane, że jak będę mieć dużo pieniędzy, to będę mieć jeszcze więcej pieniędzy. A tak naprawdę nie trzeba mieć dużych pieniędzy, żeby te pieniądze zrobić. Tak jak powiedziałeś, wystarczy mieć stówkę, zainwestować w jakiś kurs albo coś. I to nam da pewien zasób, jakąś umiejętność, którą będziemy mogli przełożyć na trochę większe pieniądze. I te trochę większe znowu wydać, żeby zarobić jeszcze więcej.


Jeszcze w kwestii tego wydawania bezpowrotnego versus wydawania na inwestycje, to tu ważna jest taka uważność. Czyli cokolwiek nie robimy w firmie czy w swoim biznesie, to patrzymy na każdą wydaną złotówkę, na co ona idzie i zastanawiamy się, co z tego będzie dla firmy z powrotem. I na przykład to, że pojedziesz na wakacje, firmie da wypoczętą osobę, która jest w stanie dalej pracować i nie ulegnie wypaleniu. Ale to, że pojedziesz na te wakacje dziesięć razy w roku, to już tego nie da.


Bartek: No, myślę, że są nawet takie firmy, gdzie jakby prezes pojechał na cały rok na wakacje, to by to dobrze zrobiło firmom.


Kari: (śmiech) Tak, dokładnie. Więc zawsze warto po prostu każdy pieniądz rozpatrzeć pod kątem tego, jaki da pieniądz. I też tu nie chodzi o to, żeby wszystkie pieniądze dawały pieniądze, tylko chodzi o to, żeby robić to świadomie. Czyli na przykład przeznaczamy 30% naszego budżetu na wydawanie na emocje, po prostu wydawanie sobie, bo tak lubimy. I też nie trzeba się tym biczować, tylko trzymać się z góry założonej strategii.

Drugie przekonanie to jest: musisz mieć pieniądze, żeby zarabiać pieniądze.


Bartek: No bardzo nie. W sensie nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Na rynku jako takim jest cała masa ludzi, którzy mają po prostu pieniądze. I cała masa tych ludzi często nie wie, co z nimi zrobić. Jak głupio to nie zabrzmi, to oni po prostu szukają różnych sposobów, żeby na przykład nie traciły na wartości, żeby je pomnażać, żeby coś z nimi po prostu robić. To nie jest tak, że ludzie chcą pieniędzy tylko żeby mieć pieniądze, żeby było ich jeszcze więcej. Czasami chcą po prostu robić jakąś wartość, czyli coś, co ktoś uzna za wartościowe. I szukają takich okazji po prostu, żeby można było coś zrobić. Można takie osoby normalnie znaleźć.


Jeszcze niedawno, chyba z miesiąc temu, miałem rozmowę z panem, który miał… Coś tam robili z pszczół, w sensie nie per se z pszczół, tylko to, co pszczoły wytwarzają, czyli z wosku, miodu i różnych rzeczy. I to jest osoba, która ma tylko jedno dziecko, ma żonę i przenieśli się gdzieś w okolice Podlasia z wielkich korporacji, chyba z Warszawy.


Kari: Zapewne.


Bartek: Mają firmę, która jest, działa i w sumie nie bardzo komu jest ją dać. Nie ma co z nią zrobić, bo córka nie chce, ponieważ pracuje w Warszawie w dużej firmie i ona nie chce się tym zajmować. I szukają osoby, która coś może z tym zrobić, bo im szkoda, bo to jest ich, nie wiem, dziecko, bo włożyli tam dużo miłości, pracy. Więc jest bardzo dużo takich osób. Zwłaszcza że teraz pokolenie tak zwanych boomersów wychodzi jak gdyby z pracy.


Kari: Z rynku pracy.


Bartek: Tak, oni kończą pracę.


Kari: Kończą 60 lat, 65.


Bartek: I to jest pokolenie, które ma bardzo, bardzo dużo zgromadzonego kapitału. I coś trzeba z tym robić. Albo mają firmy i już…


Kari: Nie za bardzo chce im się pracować.


Bartek: Tam są problemy typu sukcesje, różne rzeczy tam są. I wystarczy po prostu, wiadomo, że to się łatwo mówi, wystarczy znaleźć takie osoby. Ale kręcenie się wokół ludzi, którzy robią pieniądze, wokół biznesów powoduje, że prędzej czy później spotykasz osoby, które po prostu mają pieniądze i chciałyby z nimi coś zrobić. No i tyle.


Kari: Przekonanie, że musisz mieć pieniądze, żeby zarabiać pieniądze jest bardzo limitujące w jakimś sensie, bo wtedy stajesz i zastanawiasz się, jak zarobić pieniądze, zamiast poszukać jakiegoś partnera, który już ma pieniądze i z którym możesz wnieść wartość.


Bartek: To jest jak gdyby cała idea spółki. Ja umiem coś, ja coś robię, ty umiesz coś, coś masz, coś robisz, więc zawiązujemy spółkę, żeby razem wytworzyć jakąś wartość. Ktoś może mieć po prostu kapitał.


Kari: Zgadzam się. Nie mam tutaj nic więcej do dodania.

Punkt trzeci. Kontrowersyjny. Cena powinna wynikać z kosztów.


Bartek: No nie. Cena nie wynika z kosztów.

Kari: To jest bardzo, bardzo powszechne przekonanie, że cena powinna wynikać z kosztów.


Bartek: Powiem więcej. Nawet prawdopodobnie byłbym w stanie ziemniaki obronić, że cena nie powinna wynikać z kosztów.


Kari: Rozwiń.


Bartek: Bo można sprzedawać ziemniaki po prostu jako skrobię zawartą w ziemniaku i wtedy ktoś będzie patrzył na to jak na zwykły towar. Ale można z ziemniaków zrobić coś więcej. Można zrobić miłą obsługę, można je pakować, można je donosić z warzywniaka do samochodu i można po prostu więcej za to chcieć. Natomiast cena jako taka najczęściej wynika tylko z postrzeganej wartości, czyli co dana osoba widzi jako wartość w tym czymś, co sprzedajesz.


Kari: Czyli nie realnej wartości, aka koszty, tylko postrzeganej wartości przez osobę z zewnątrz.


Bartek: Głupi przykład – butelka wody na pustyni, która w sklepie kosztuje… nie wiem, ile kosztuje woda, ale 2,50 załóżmy. Butelka wody na pustyni może kosztować dużo więcej niż w zwykłym sklepie, tylko dlatego, że jest bardziej potrzebna. Więc jest nagła potrzeba, po prostu postrzegana wartość.


Kari: Czyli jeżeli ktoś nam powie, to jest za drogie, to nie oznacza, że cena jest za wysoka.


Bartek: Tylko on nie widzi w tym wartości.


Kari: Tylko on nie widzi wartości. Jeżeli masz poczucie, czyli postrzeganie, mówimy tutaj cały czas o emocjach, prawda? Nie mówimy tutaj o żadnych twardych danych, które powinny za tym stać. Jeżeli masz poczucie, że ta wartość jest odpowiednia, to zapłacisz tę cenę i nie interesują cię koszty tego. Zwłaszcza, że koszty tak naprawdę to ciężko policzyć, nie? Załóżmy koszt takiego telefonu iPhone. Gdzieś na każdym etapie produkcji tego telefonu jest kolejna grupa ludzi, którzy mówią sobie, ile to jest warte niby, ta ich praca. I każda ta cena jest wymyślona, nie?


Bartek: Bo to jest tak, że rynek jak gdyby sam się weryfikuje. Czyli na rynku ta dana usługa nie kosztuje mniej niż… Ale tak naprawdę to nie jest tak, że za każdym razem dostaniemy to samo. Bo różni ludzie, którzy robią różne rzeczy, oni też będą mieć postrzeganą swoją wartość różnie. Więc też ludzie będą im różnie płacić za to. To jest tak wszystko rozmyte, że nie da się tego określić.


Kari: Czyli cena nie wynika z kosztów.

Czwarte przekonanie. Rozmowa o pieniądzach jest zawsze stresująca. Stresujesz się?


Bartek: Nie.


Kari: (śmiech) Rozmawiamy o pieniądzach.


Bartek: Nie. Rozmowa o pieniądzach nie jest stresująca. Powiem nawet więcej. Osoby, które potrafią szybko podnieść temat pieniędzy, najczęściej mają ich więcej. Po prostu. Bo to jest tak, że często w relacjach biznesowych robi się bardzo różne rzeczy, tylko żeby nie pogadać o tych pieniądzach. Czyli są oferty, rozmowy, spotkania.


Kari: Tematy zastępcze.


Bartek: Tematy zastępcze, tak. Byle tylko nie pogadać o pieniądzach, bo się może zaraz okazać, że ktoś nie widzi wartości w tym, co robimy.


Kari: Albo ktoś nie ma po prostu budżetu.


Bartek: Albo ktoś najzwyczajniej nie ma budżetu i należałoby się po prostu rozejść, i to by było tyle.


Kari: To jest przeciekawe w ogóle. Wkładanie całej tej energii, zanim się ustali, czy ktoś w ogóle ma na to budżet jakikolwiek.


Bartek: Znaczy ja nie mówię, żeby podchodzić do tego: Dobra, ile masz na to, zanim jeszcze odpowiesz na dzień dobry. Ale w miarę szybko. Szkoda czasu, bo w tym czasie możesz naprawdę coś zrobić wartościowego.


Kari: Mam tutaj do dodania jeden taki… zmianę postrzegania, którą mi zrobił Blair Enns właśnie w tym zakresie, że rozmowa o pieniądzach jest stresująca. Faktycznie wiele osób stresuje się tą rozmową o pieniądzach. I najbardziej stresującym momentem jest czas, który mija od tego, jak postanawiasz, że będzie ta rozmowa, do tej rozmowy. Czyli tak naprawdę nie jest stresujący już sam moment rozmowy, tylko cały ten czas, w którym sobie powtarzasz, co tam może wyjść nie tak, co o tobie mogą pomyśleć.

Czy aby na pewno jestem warta tych pieniędzy, bo to bardzo mocno jest osadzone w naszej wartości, jak sami siebie oceniamy. Bo w momencie kiedy mówisz jakąś kwotę, która wydaje ci się strasznie duża i stresuje cię powiedzenie tego, to gdzieś tam w tyle czai się najprawdopodobniej impostor, który ci mówi: Nie jesteś tyle wart. Nie twoja usługa, czy wartość, którą wnosi, jest tyle warta, tylko ty nie jesteś tyle wart. Dlatego ta rozmowa jest bardzo często stresująca. To stąd się bierze.


Natomiast tutaj są jakby dwie drogi. Można rozdzielić i powtarzać sobie, że właściwie to nie chodzi o mnie, to nie jest od określenia mojej wartości. I to jest jeden kierunek obniżenia sobie stresu w tej rozmowie. A drugim kierunkiem jest po prostu praca nad własną samooceną.


Bartek: Okej, a gdyby w takim razie do takiej rozmowy podchodzić, jak do rozmowy, gdzie musisz odkryć tak naprawdę, o co tej drugiej stronie chodzi?


Kari: Tak, to jest ten pierwszy kierunek, czyli tu nie chodzi o ciebie, tu chodzi o tę drugą osobę, to ona tak naprawdę nadaje wartość temu, ty musisz tylko usłyszeć.


Bartek: A z drugiej strony, jeżeli ona na dzień dobry mówi: Nie, o Jezu, jak drogo i tak dalej, to znaczy, że ja coś źle komunikuję. Więc to jest po prostu zwykły tip, że należałoby coś tu zmienić, ewentualnie ją dopytać, jak to rozumie i tak dalej.


Kari: Dlaczego to jest za drogie, do czego to przyrównuje.


Bartek: Co do tej pory robiła i tak dalej.


Kari: Więc rozmowa o pieniądzach, jeżeli jest stresująca, to najczęściej przed. I im dłużej odwlekamy tę rozmowę i myślimy o tym, jak to będzie, tym więcej jest tego stresu. Więc jeżeli macie rozmawiać o pieniądzach i się stresujecie, to dążcie do tego, żeby to było jak najszybciej, żeby jak najszybciej podnieść temat tych pieniędzy. Potem już ta rozmowa minie, temat pieniędzy minie i będzie można porozmawiać o fajnych rzeczach, o tej wartości i tak dalej. Więc tip, żeby zacząć rozmowę od pieniędzy jest całkiem właściwy.


Przekonanie piąte: pewne siebie osoby zarabiają więcej pieniędzy. Tak czy nie?


Bartek: Okej, rozumiem, z czego to wynika, odpowiedź brzmi: nie, nie zarabiają więcej. To może wytłumaczę, o co mi chodzi. Mam nadzieję, że wszyscy wiedzą jak wygląda krzywa Gaussa.


Kari: Rozkład normalny inaczej, taki słoń połknięty przez węża.


Bartek: Taki kapelusz. I jeżeli na niskich skrajach jest pewność siebie, czyli ktoś ma wysoką i ktoś ma niską. I wzięlibyśmy tę krzywą Gaussa, i odwrócili, gdzie te wysokie części tej miski, która nam się stworzy, to będzie dużo pieniędzy, środek jest mało, to mam taką tezę, którą wymyśliłem (dlatego to jest teza, a nie teoria), że bardzo mała pewność siebie, taka już granicząca z narcyzmem, generuje wysoką skuteczność, przez co daje wysokie pieniądze. Taka ni to w oko, ni to w coś tam, pewność siebie generuje zwykłe pieniądze. I bardzo wysoka pewność siebie będzie generowała znowu bardzo wysokie pieniądze.


Kari: Zarąbiste.


Bartek: To tak sobie wymyśliłem, nie sprawdzałem i tak dalej. I już mówię, o co mi chodzi z tą bardzo, bardzo ekstremalnie niską pewnością siebie. Nie znam się, nie wiem do końca, trochę wiem tylko o narcyzmie, o zaburzeniu narcystycznym, czy jak to się nazywa. To jest tak, że samym centrum tego wszystkiego jest po prostu ekstremalnie niska pewność siebie.


Kari: Poczucie własnej wartości.


Bartek: Tak, poczucie własnej wartości. Te osoby ekstremalnie kontrolują sytuację, otoczenie, wszystko, w czym one występują, byle tylko to otoczenie nie zauważyło ich niskiej wartości. Co się wiąże z niesamowicie wysoką skutecznością.


Kari: Tak się przekłada. Nawet była jakaś taka dana, że na wysokich stanowiskach…


Bartek: …takich osób jest bardzo dużo.


Kari: Jedna na sześć osób?


Bartek: No, podobno. Więc to nie do końca tak jest. Musisz mieć po prostu taką zwykłą, zdrową dawkę niepewności siebie, to wtedy będzie do kitu, jeżeli chodzi o pieniądze (śmiech). Najwyraźniej według tej mojej krzywej oczywiście.


Kari: Pieniądze są bardzo łatwym i policzalnym takim składnikiem, który pokazuje wartość. Bo wszyscy je rozumiemy, można je policzyć, można je przyłożyć do pewnych rzeczy i na przykład możesz się porównać z kolegą, że ja zarabiam 50 tysięcy, a kolega zarabia 20 tysięcy, to ja mam większą wartość. I to jest takie bardzo jasne dla ludzi.


Dużo trudniej jest się porównać pod kątem, na przykład, ja mam 50 tysięcy fanów, on ma 20 tysięcy fanów, bo tu już wchodzą takie proste mechanizmy obronne. Ale ten ma 50 tysięcy fanów, bo albo sobie ich kupił, albo w ogóle nie są wartościowi. A ja mam tutaj te 20 tysięcy, to są dużo lepsi fani. Więc nie ma zagrożenia dla twojego poczucia własnej wartości. Natomiast pieniądze są bardzo taką policzalną twardą daną, którą porównujemy i na bazie której możemy sobie budować swój obraz.


Bartek: Pieniądze są bardzo szeroko rozumianą miarą. Na całym świecie jest pewnie tak, że gdybyśmy do każdego kraju, prawie do każdego, przyjechali i mieli w rękach 100 dolarów, to mniej więcej każdy jest w tym kraju w stanie określić, jaką to ma wartość. I tak jak najłatwiej się sprzedaje rzeczy, które są łatwo mierzalne, bo można je porównać, odnieść do czegoś, tak właśnie tą super prostą miarę możemy przyłożyć do wszystkiego praktycznie i stąd te właśnie porównania, które tam wychodzą. Bardzo łatwo nam jest skwantyfikować, czy coś jest lepsze, czy gorsze, bo tylko przykładamy tę najprostszą miarkę, jaką mamy.


Kari: I za ilością pieniędzy idą też inne rzeczy, które pokazują wartość, czyli drogie samochody, duże domy, odrzutowce, jakieś marki, które nosimy na sobie – wszystko jest jakimś wyznacznikiem statusu. Więc pewne siebie osoby zarabiają więcej pieniędzy? To zależy.

I ostatni nasz punkt, ostatnie nasze przekonanie to jest: pieniądze szczęścia nie dają. Tak czy nie?


Bartek: Nie wiem, jaka jest dokładna definicja szczęścia. Natomiast nie, nie dają szczęścia, ale bardzo, bardzo pomagają w różnych rzeczach. To znaczy uważam, że pieniądze są ogólnie jak punkty many czy punkty energii, czy w cokolwiek graliście. Bez tych punktów jest po prostu trochę ciężej, a jak ich się ma bardzo mało, to jest bardzo trudno. To rzeczy przestają się dziać po prostu w pewnym momencie.


Wyobraźmy sobie, że musimy komuś coś sprzedać. Jeżeli jesteśmy bardzo zdesperowani, bo nie mamy pieniędzy, to będzie trudne, to będzie bardzo trudne, bo gdzieś tam w głowie mamy: A jak powie teraz nie. To zaczynamy się starać, zaczynamy się za bardzo starać, więc ta druga strona wyczuwa desperację i robi się to coraz bardziej trudne jako zadanie, bo mamy mało many po prostu.


Kari: No i też mając tę manę, możemy wykonywać różnego rodzaju czary.


Bartek: Dodatkowo decyzje się dużo łatwiej podejmuje. Znam dużo organizacji, gdzie po prostu popełnia się błędy i że jest to okej. Woopa jest organizacją, gdzie popełnia się błędy. Popełnianie błędów wiąże się z tym, że wydaje się bardzo dużo pieniędzy tylko po to, żeby te błędy popełnić, sprawdzić, żeby wiedzieć: A nie, to jednak nie. Ale żeby tak robić, to trzeba te pieniądze mieć.


Kari: To nadal są pieniądze wydawane na to, żeby robić pieniądze, a nie na emocje. Ja tutaj może dodam od strony psychologii pozytywnej, że pieniądze jako pieniądze faktycznie szczęścia nie dają, czyli jako rzecz, która leży nam na koncie i po prostu ją pomnażamy. Natomiast były badania, które sprawdzały korelacje pomiędzy ilością pieniędzy a poziomem życiowej satysfakcji. I ten poziom życiowej satysfakcji, który był mierzony jako suma pozytywnych uczuć i też negatywnych, czyli mniej narzekali, był skorelowany z ilością pieniędzy dodatnio. Czyli rósł poziom satysfakcji wraz ze wzrostem ilości pieniędzy do momentu (i to badali na Amerykanach), gdy osiągnięto 75 tysięcy dolarów na rok. Taką ilość zarabianych pieniędzy. Czyli oni to określali jako do momentu, kiedy pieniądze przestają być problemem w jakikolwiek sposób, czyli masz zapewnione wszystkie swoje takie bazowe potrzeby. I potem coraz większa ilość pieniędzy już nie wpływała na poziom satysfakcji życiowej, czyli tego powiedzmy szczęścia. Czyli do pewnego momentu tak, potem nie.

I teraz drugim aspektem, który się wiąże ze szczęściem i pieniędzmi, jest to, że my nie myślimy w kategoriach absolutu, tylko zawsze potrzebujemy punktu odniesienia. Jeżeli na przykład zarabiam 100 tysięcy dolarów rocznie, to powinnam być osobą super szczęśliwą. Natomiast jeżeli wokół mnie moi wszyscy sąsiedzi zarabiają 500 tysięcy dolarów rocznie, to ja będę nieszczęśliwa, ponieważ moim punktem odniesienia są inni wokół mnie. Więc musimy zawsze zastanowić się, co jest naszym punktem odniesienia, kiedy myślimy o tych pieniądzach. Nawet zrobili badania i w tych badaniach wyszło, że zawsze chcemy zarabiać o 40% więcej, niż zarabiamy. To jest taka średnia oczywiście, która tam wyszła, ale chodzi o to, że w momencie kiedy zarabiamy, załóżmy, 10 tysięcy, to naszym punktem odniesienia jest zarabianie 10 tysięcy. I wtedy chcemy zarabiać 14 tysięcy. Tak sobie łatwo wymyśliłam na początek, potem będzie trudniej. Kiedy już zaczynamy zarabiać 14 tysięcy, to naszym punktem odniesienia staje się to 14 tysięcy. To już nie jest 10 tysięcy, które zarabialiśmy, tylko 14. To jest nasza norma, baza do której równamy. I wtedy chcemy zarabiać 40% więcej.


Bartek: Czyli prawie 20.


Kari: Dziękuję (śmiech). Czyli prawie 20 tysięcy. I znów, kiedy już się przesuniemy na tamto miejsce, nasz punkt się resetuje i zaczynamy od bazy 20, więc chcemy zarabiać więcej. I wiedząc to, możemy jakoś to zacząć kontrolować.


Jeszcze jednym aspektem tego, czy pieniądze dają szczęście, czy nie, jest to, na co je wydajemy. I znów, porobili różne badania i wyszło, że jeżeli wydajemy te pieniądze na rzeczy, to one nie przynoszą nam szczęścia. A jeżeli wydajemy je na doświadczenia, to nasz poziom satysfakcji życiowej wzrasta. I to też wynika z punktu odniesienia, ponieważ doświadczenia są nowe, jakby z definicji.


Jeżeli cały czas wydajemy na to samo doświadczenie, to wtedy ono wchodzi w tę kategorię z rzeczami. Ale doświadczenia, jak na przykład podróże, to są rzeczy, do których się nie przyzwyczajamy, bo nie są z nami przez cały czas. A jak kupimy sobie nowy samochód, to na początku jest super fajnie, a potem on się staje naszym punktem odniesienia. Czyli nasz mózg się przystosowuje, adaptuje do tego i przestaje nam przynosić radochę ten samochód. I chcemy samochód o 40% droższy albo jakiś jeszcze inny, albo dom, albo jacht, albo coś. Więc rzeczy nie przynoszą nam szczęścia, które kupujemy za pieniądze, natomiast doświadczenia tak. Czyli jakieś wyjścia razem ze znajomymi, jakiś koncert, wyjazd, jakieś posiedzenie gdzieś z kimś sławnym. Różnego typu doświadczenia, które sobie fundujemy, owszem, potrafią nam zwiększyć poziom szczęścia i na to powinniśmy wydawać te nasze pieniądze.


Bartek: To mam taką… coś bym chciał wrzucić do tej beczki miodu. To jest całkowicie autobiograficzne. Był taki okres w moim życiu, gdzie bardzo dużo wydawałem pieniędzy na sprzęt fotograficzny, po to, żeby fotografować przyrodę. No i tam były doświadczenia.


Kari: Czyli wydawałeś na sprzęt, dzięki czemu dostawałeś doświadczenia.


Bartek: Tak, więc miałem i przedmioty, i doświadczenia.


Kari: A to nie jest też tak, że dla ciebie kupienie sprzętu jest doświadczeniem bardzo, bardzo przyjemnym?


Bartek: Tak jest.


Kari: I to już wszystkie przekonania dotyczące pieniędzy. Natomiast w podsumowaniu chcielibyśmy dać wam pewien taki drogowskaz. To, czy biznes odniesie sukces, czy będzie stał w miejscu, zależy od naszego przekonania. I jest coś takiego, co mamy wszyscy i co się nazywa Money Blueprint, czyli taka mentalność finansowa. Opowiesz?


Bartek: To jest banalne ćwiczenie, po prostu zastanówcie się nad kwotą, która jest idealną kwotą, jaką miesięcznie powiedzmy, niech będzie miesięcznie, musicie zarabiać, żeby było… no baza.


Kari: Bez tego już umieracie. Czyli to musi być taka baza do wszystkich potrzeb.


Bartek: Potem jak by było, gdyby było idealnie.


Kari: Komfortowo, optymalnie.


Bartek: Tak, komfortowo, dobrze. I potem jest następny przedział, to jest tak dużo, że już obrzydliwie dużo.


Kari: Czujesz się już niekomfortowo.


Bartek: Już za dużo chyba.


Kari: Że to nie fair.


Bartek: Tak, że to jest nie fair. I drugie jeszcze, zanim rozwinę tę pierwszą myśl, to jest takie: A co byś zrobił/zrobiła, gdybyś nagle miał/miała ogromną ilość pieniędzy?, ale mówimy tutaj o naprawdę ogromnych ilościach pieniędzy, miliardy. Co byś z tymi pieniędzmi zrobił/zrobiła? I teraz, najpierw rozwinę to drugie zdanie. Jeżeli jest tam bardzo dużo o tobie, czyli kupiłabym sobie, kupiłbym sobie, pojechałbym, wybudował i tak dalej, to prawdopodobnie nigdy nie dojdziesz do tych pieniędzy. Tylko dlatego, że myślisz za dużo po prostu literalnie o sobie.


Kari: I wydajesz na emocje.


Bartek: I wydajesz na emocje. Jeżeli miałabyś/miałbyś miliardy i aż się ekscytujesz, bo ile z tego można wartości zrobić, to jesteś na całkiem niezłej drodze do tego, żeby móc po prostu wciągnąć w to tworzenie wartości innych ludzi, którzy też pójdą z tobą. Po prostu pieniądze się biorą z dawania wartości innym, jakakolwiek ona jest, po prostu postrzegana wartość. I wracając do tego pierwszego jeszcze przedziału.


Kari: Tego blueprintu naszego.


Bartek: Czyli mała ilość pieniędzy, która ci wystarcza, średnia, że jest optymalnie, i ta, że już jest obrzydliwie. To, że już jest obrzydliwie – jeżeli masz coś takiego – to świadczy o tym, że tam się kończy twoja granica psychiczna, ile można zarabiać, będąc teraz w twojej pozycji.


Kari: Prawdopodobnie tę granicę zrobiła ci mama z tatą, bo ten blueprint nabywamy we wczesnym dzieciństwie. Rodzice nam budują poczucie, ile można zarabiać, a ile to już jest bez przesady, za dużo. I żeby faktycznie zarabiać więcej pieniędzy, to musimy wyjść z tego pudełka, w które zostaliśmy wpakowani.


Różne tam pojawiają się odpowiedzi, kiedy zadajemy to pytanie, ale to jest tak 30–50 tysięcy na miesiąc. Jeżeli masz blueprint, który ci pozwala zarabiać maksymalnie 50 tysięcy na miesiąc, to nic nie zrobisz. Musisz wyjść z tego pudełka.


I tak zaobserwowaliśmy, tak gwoli podsumowania tego odcinka, że są dwa rodzaje – oczywiście nie dwa rodzaje, ale żeby nasz mózg, który lubi takie szufladkowanie, dobrze się poczuł – to podzieliliśmy na dwa rodzaje mentalności finansowej. Na taką mentalność finansową właścicieli biznesów, którzy się zmagają, którym idzie ten biznes jak po grudzie. I taką mentalność właścicieli biznesów, którzy prosperują, którzy mają sukcesy. I różnice są takie, że mentalność finansowa właścicieli biznesów, którym idzie jak po grudzie, którzy zarabiają na swoje rachunki, charakteryzuje się tym, że traktują pieniądze jako wartość samą w sobie, czyli chcą mieć coraz więcej pieniędzy. Unikają długów, ich w ogóle zasadniczą regułą jest: Nie wchodzę w długi, nie biorę żadnych pożyczek. Stresują się rozmową o pieniądzach, wybierają zawsze najtańszą opcję i zawsze chcą więcej, więcej, więcej różnych dodatków w tej opcji, w tej cenie, którą mają zapłacić. Nie cenią swojego czasu, czyli pieniądze są dla nich ważniejsze niż czas, są w stanie dużo poświęcić, żeby tylko czegoś nie wydać i podejmują decyzje na podstawie obecnej swojej sytuacji.


Bartek: A to jest bardzo ważne.


Kari: Czyli podejmują decyzję oparte na swoim niedostatku, tworząc tym samym większy niedostatek. Natomiast mentalność finansowa właścicieli biznesów dobrze prosperujących, kwitnących, które mają sukces, objawia się tym, że rozumieją, że pieniądze to jest narzędzie, to jest nośnik wartości, a nie wartość sama w sobie. Inwestują, aby zarobić, czyli rozumieją zasadę pieniądz robi pieniądz i robią to świadomie. Nie stresują się rozmową o pieniądzach, bo nie przyklejają tej wartości do wartości swojej osoby, to jest dla nich zupełnie odrębny temat. Jeżeli coś jest tanie, to znaczy, że coś jest z tym nie tak, bo to jest takie poczucie charakterystyczne. Bardzo, bardzo, bardzo cenią swój czas. Są w stanie bardzo dużo pieniędzy zapłacić za to, żeby odzyskać czas. I podejmują decyzje na podstawie tego, gdzie chcą być, a nie w jakim miejscu są.


I to jest tyle, co chcielibyśmy wam dzisiaj powiedzieć o pieniądzach. Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na kwestie pieniędzy z nieco innej perspektywy.


Bartek: Dzięki.


Kari: Dzięki..

bottom of page