top of page

22 maja 2026

, odcinek 118

FOMO w ADHD

Zgadzasz się na wszystko, żeby niczego nie przegapić. Albo nie przyjmujesz żadnej propozycji, bo czekasz na lepszą opcję. I tak źle, i tak niedobrze... Tak właśnie najczęściej wygląda życie z FOMO i strasznie nas wykańcza 🤷‍♀️


W tym odcinku rozmawiamy o tym, skąd się bierze FOMO w mózgu, dlaczego szczególnie mocno uderza w osoby z ADHD i jaką rolę odgrywają w tym RSD oraz media społecznościowe (spoiler: SM karmią ten lęk non stop). Usłyszysz też, jak zamienić FOMO w JOMO, czyli radość z tego, że coś Cię omija.


Warto posłuchać, bo przez FOMO niepostrzeżenie, zamiast żyć swoim życiem, zaczynamy przeżywać cudze.

podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Bartek Goldyn: Mamy taki odcinek, w którym będziemy rozmawiać o FOMO i podzieliliśmy go na dwie części. Więc jeżeli słuchasz go teraz, to za tydzień będzie, a jeżeli słuchasz go kiedyś, to następny po nim to jest jak gdyby druga część.


Więc w pierwszym porozmawiamy w ogóle o FOMO, czym to jest i trochę bardziej w kontekście ADHD. A drugi to była ta taka pierwotna część, która miała w ogóle być, czyli FOMO w biznesie. Co robi z biznesem. No i tyle. Po prostu dzisiaj zaczniemy ogólnie, pogadamy o FOMO.


Kari Goldyn: Ja ostatnio nawet na woopa pro, tej naszej społeczności, napisałam post pod tytułem: „Żadnego FOMO” czy tam... Nie pamiętam, jaki był tytuł tego. Natomiast chodziło o to, żeby troszkę tak dać ulgi i uspokojenia tym naszym ludziom, ponieważ odzywały się takie właśnie głosy, że za dużo tego wszystkiego, że ty robisz warsztaty, ja robię warsztaty, nasza Magda robi różnego rodzaju coachingi i że nie wszystko ogarniają i że nie mogą wszystkiego na raz, bo mają za mało czasu.


Natomiast to właśnie jest FOMO, czyli lęk przed przegapieniem czegoś ważnego, byciem pominiętym lub wypadnięciem z obiegu. No i woopie pro napisałam, że luz, słuchajcie, bo to jest wszystko nagrywane. Każdy może w takim tempie, jak może. I mimo że wszyscy to wiedzieli, to samo powiedzenie, że nie musisz, trochę tam gdzieś pomogło.


Bartek: Tak, zwłaszcza że to nie są zajęcia obowiązkowe [śmiech].


Kari: Dokładnie. I nikt nie sprawdza obecności ani nie wystawia ocen.


Bartek: Dokładnie tak.


Kari: Ale właśnie to jest ten mechanizm FOMO, który obejmuje dwa elementy. Na początku jest percepcja, czyli ja zauważam, że coś się dzieje bez mojego udziału.


Bartek: Tak.


Kari: A potem takie kompulsywne zachowanie, czyli działam, żeby odzyskać tę łączność, odzyskać to, co tam tracę niby, nie?


Bartek: No ja mam taką rzecz... Ciekawy jestem, bo ty zgłębiałaś tak bardziej, bardziej FOMO. Ja mam taką prostą, może nie definicję, ale rzecz, po której można rozpoznać, czy to jest FOMO, bo sam niestety nie doświadczam FOMO za dużo, więc jest mi ciężko się tutaj relejtnąć, że tak to nazwę.


Kari: Utożsamić [śmiech].


Bartek: Utożsamić. No ale jeżeli chodzi o samą definicję, to jest to, że jeżeli zaczynam coś robić nie z powodu, że coś będę z tego miał albo coś tam jest, tylko z samego powodu, że chcę to robić, bo...No właśnie, w sumie nie wiem dlaczego, ale muszę tam być, to już zakrawa trochę o FOMO, tak?


Kari: W sensie, że nie ma takiego uzasadnienia.


Bartek: Nie ma powodu jakiegoś takiego jasnego.


Kari: Emocjonalne pchanie.


Bartek: Tak. Nie ma jasnego powodu, dla którego miałbym to robić.


Kari: No właśnie. I ja tutaj właśnie przygotowałam się. Przygotowałam się od strony biologicznej, żeby wyjaśnić, czym tak naprawdę jest to FOMO, żeby może było łatwiej, bo to jest taki mój skrypt, że jak coś rozumiem, to mi łatwiej.


Bartek: Kari, wyjaśnij mi.


Kari: Wyjaśniam ci. Otóż biologia FOMO oznacza, że system, w którym chcemy robić rzeczy, i system, w którym czujemy przyjemność z tych rzeczy, które zrobiliśmy, to są dwa odrębne systemy.


Bartek: Ty mówisz o mózgu teraz?


Kari: Tak, mówię o mózgu [śmiech].


Bartek: Dobra.


Kari: Bo często zakładamy – i jest taki jakiś popularny mit – że dopamina przynosi nam przyjemność.


Bartek: Okej.


Kari: A tak naprawdę dopamina przynosi nam tylko chcenie przyjemności.


Bartek: Tak.


Kari: I taki był eksperyment. Kent Berridge zrobił eksperyment w taki sposób, że zablokował szczurom układ dopaminergiczny prawie całkowicie. I on się spodziewał, że te zwierzęta przestaną odczuwać przyjemność. Natomiast one przestały szukać jedzenia. Położyły się, leżały, nie? I on im wsadzał do pyszczka to jedzenie, i jak one jadły, to tutaj było napisane, że reagowały mimiką zadowolenia. Bardzo jestem ciekawa, jak... [śmiech]


Bartek: Ciekawe, jak wygląda zadowolony szczur.


Kari: Ale generalnie odczuwały przyjemność, natomiast nie miały żadnego popędu, żeby sięgnąć po to jedzenie same.


Bartek: Czyli aktywnie nic nie robiły.


Kari: Tak, dokładnie. Ale odczuwały tę przyjemność. No i potem to przebadali mocniej i okazało się, że to chcenie, dążenie do przyjemności – to jest dopamina. Natomiast odczuwanie już przyjemności to są układy: opioidowy i endokanabinoidowy.


Bartek: Cannabis. Okej.


Kari: Tak [śmiech]. I to oznacza, że możesz intensywnie czegoś chcieć i nie czerpać z tego satysfakcji. Albo nie chcieć niczego, ale odczuwać przyjemność, jak coś się pojawi.


Bartek: Okej, fajne, ciekawe.


Kari: No dokładnie. To, to jest to, że brak zadowolenia po skończeniu jakiejś rzeczy u osób z ADHD, nie? Że chcą, chcą, ale potem już satysfakcji nie ma. No. I drugi kawałek układanki pochodzi od Wolframa Schulza, który w latach dziewięćdziesiątych badał małpy z kolei, pod kątem nagrody. Eksperymentował z nagrodą.


No i taki klasyczny schemat: sygnał dźwiękowy. Potem dostawały jakiś sok i pokazał w tych eksperymentach, że na początku dopamina wyskakiwała w momencie dostarczenia tego soku.


Bartek: To jest ciekawe, bo ja myślałem, że dopamina zawsze jest już nawet przy spodziewaniu się.


Kari: Tak, na samym początku eksperymentów. Ale potem, jak one już się nauczyły tego dźwięku, to dopamina wyskakiwała przy dźwięku, prawda? Czyli już pokazał, że chodzi o spodziewanie się. Natomiast po kilku powtórzeniach on przestał dawać im ten sok po sygnale i nastąpił spadek dopaminy poniżej linii bazowej. Czyli było jej jeszcze mniej niż na samym początku tego eksperymentu. I to pokazało, że mózg tak naprawdę nie świętuje nagrody, tylko koduje błąd predykcji.


To jest takie trudne określenie... Czyli jakby przewiduje, spodziewa się czegoś. I różnica między tym, czego się spodziewał, a co dostał, to są skoki dopaminy. Jeżeli się spodziewał mało, a dostał więcej, to skok jest wysoki. Natomiast jeżeli się spodziewał czegoś, a dostał mniej, to następuje zjazd dopaminy. No i na tym się oczywiście opierają wszelkie nałogi, to, że coraz więcej, coraz więcej chcemy.


Natomiast, chodzi o to, że mózg gdzieś tam konsumuje tę naszą „przyjemność” na etapie czekania na nią, a nie potem. I teraz.


Bartek: Jak to się ma do FOMO?


Kari: Właśnie. FOMO to nie jest tylko chęć, czyli to nie jest tylko ta dopamina, której w ADHD jakby brakuje, czyli ciągle tam gdzieś jej szukamy, tylko to jest lęk przed brakiem.


Czyli oprócz tego, że jest dopamina, aktywuje się też układ systemu zagrożenia.


Bartek: Okej.


Kari: Czyli ciało migdałowate, lęk i tak dalej. To oznacza, że mamy jakby dwóch wrogów tutaj w tym równaniu, że to nie jest tylko to, że chcemy, FOMO, nie? Że to jest to, że się boimy i mamy z jednej strony dopaminę, a z drugiej strony...


Bartek: No dlatego tam pewnie jest fear, nie?


Kari: No tak [śmiech]. No i generalnie chodzi o to, że nasz układ szukania to, że mówi: „Idź tam”, a do tego dołącza się ciało migdałowate, które mówi: „No, jeśli tam nie pójdziesz, to stracisz coś na zawsze”.


Bartek: Bój się.


Kari: Bój się. Dokładnie. I to jest takie bardziej toksyczne. To jest ta toksyczna część FOMO, nie? Ustalono, że FOMO jest wprost proporcjonalne do liczby opcji. Czyli im więcej opcji, tym większe.


Bartek: Uuu, to przerąbane.


Kari: Tak, dokładnie. To właśnie tłumaczy, dlaczego…


Bartek: Ponieważ żyjemy w świecie opcji.


Kari: Dokładnie tak. I dlaczego też mocniej to uderza i w przedsiębiorców, bo jest tyle opcji, i w osoby z ADHD, które mają skłonność do widzenia wszędzie możliwości. Więc generalnie można powiedzieć i to gdzieś mi wpadło pod prysznicem, że FOMO to jest taki podatek od ambicji. Im bardziej jesteś ambitny, im bardziej chcesz wykorzystać opcje, które się nadarzają, tym większe FOMO... [śmiech]


Bartek: Ty się śmiejesz, ale ja mam inną rzecz, bo powiedziałaś, że ci wpadło pod prysznicem. A ja mam pytanie, czy odłożyłaś z powrotem na to samo miejsce, gdzie było? No dobra.


Kari: Nie, wzięłam ze sobą [śmiech].


Bartek: Okej.


Kari: No, więc nasza kultura ciągle karmi ten tryb szukania i daje tyle opcji, że no... sorry. Jeszcze ta kultura tak zapieprza ze wszystkim, że nie mamy czasu na zatrzymanie się.


Bartek: Więc dane, które są nam podawane, są uproszczone, łatwe, a nie zawsze obiektywne, ale wzbudzające te wszystkie rzeczy, które mają wzbudzić, więc jeszcze bardziej…


Kari: Dokładnie, dokładnie.


Bartek: Cudownie.


Kari: I efektem jest to, bo mamy takie tendencje, że obwiniamy siebie samych, że nigdy nam nic nie starcza, że ciągle czegoś tam chcemy, że w ogóle jesteśmy zrąbani. No.


I w ADHD to FOMO jest trochę bardziej dotkliwe niż u innych. Mam tutaj kilka takich punktów, które sobie zapisałam dlaczego. To, co już powiedziałam, czyli więcej potrzebujemy tej dopaminy, więc potrzebujemy większej stawki, większej intensywności, wyższe, większej ilości wszystkiego. Więc chronicznie poszukujemy stymulacji i siedzimy w tych właśnie wiadomościach czy tam social mediach.


Bartek:  Tak, a tam jeszcze jest obraz świata, który, powiedzmy, że jest może nie tyle nieosiągalny, co gdzieś tam jakiś jest, już za zakrętem, już za chwilę za rogiem... Jeszcze w tylu opcjach. Wow! I to jeszcze nie dość, że masz FOMO wzbudzane, to jeszcze masz wzbudzane wiele różnych innych rzeczy, które ci pokazują, że ty nie jesteś taki, jak powinieneś być.


Kari: Tak, tak. Czyli tutaj znowu żerujemy na lęku, że jeżeli się nie postarasz, to wypadniesz z obiegu.


Bartek: Jeszcze jest odrzucenie. Może być. No świetna kombinacja.


Kari: Tak. Drugą taką rzeczą, która jest w ADHD, to jest to, że istnieje... Znaczy nie zawsze oczywiście, to jest spektrum, ale w bardzo wielu przypadkach istnieje teraz…


Bartek:  Albo nigdy.


Kari: Albo nigdy.


Bartek: Przyszłość nie istnieje, no.


Kari: Nagroda odroczona jest dramatycznie mniej warta niż nagroda natychmiastowa. I przez to odczuwamy to FOMO bardziej, ponieważ tracimy teraz te wszystkie nagrody, które tam, nie? Do tego dochodzi nasz układ nerwowy, który jest oparty o zainteresowania, a nie o to, co jest ważne. Czyli ten system motywacji działa na bazie zainteresowania, a my sobie tych zainteresowań znajdujemy bardzo, bardzo dużo, ponieważ mamy tych bodźców dookoła.


Bartek: Jestem w ogóle ciekaw, czy można powiedzieć, że czyimś zainteresowaniem jest wiedzenie, czego mu jeszcze brakuje na przykład. Wiesz, o co mi chodzi?


Kari: AuDHD myślę, że tutaj jest, nie? Tak. Żeby dopełnić wszystkie elementy.


Bartek: To też o tym myślę. Ale wiesz, czy moim zainteresowaniem... Kurczę, tutaj niestety no nie wiem, nie sprawdzałem.


Kari: A wiem, tak! I to mam w czwartym punkcie.


Bartek: Aha, okej.


Kari: Czyli taki hiperfokus, bo mamy tendencję do hiperfokusu, na tym, czego nie mam.


Bartek: Na przykład.


Kari: Tak. Czyli może to być nasz, wiadomo, atut – hiperfokus, ale jeżeli się akurat skupimy na tym, czego nam brakuje, to znajdziemy bardzo dużo różnych rzeczy, których nam brakuje, i to nam też odpala FOMO, że zaraz odpadniemy z obiegu, nie? I może to się przerodzić nawet w taką obsesję na punkcie jednego jakiegoś, nie wiem, obszaru.

Zaczynamy ruminować, rozważać jakieś scenariusze, porównywać się z innymi. A że mamy tych innych bardzo dużo do porównywania.


Bartek: I szukać jeszcze opcji cały czas.


Kari: Tak, tak. Impulsywność, która odpala się: „O, widzę okazję, no to lecę”. I pcha nas do tych za każdym następnym razem, następnym razem, następnym razem. Na przykład potwierdzamy, że będziemy na trzech wydarzeniach w ten sam wieczór.


Bartek: Załóżmy no.


Kari: [śmiech]


Bartek: To też jeszcze może być jakby pokłosiem tego, że po prostu nie wiemy, że na pierwsze dwa w ogóle zgłosiliśmy się.


Kari: Tak, tak.


Bartek: Możemy zapomnieć.


Kari: Zapominamy. Tak, tak, tak, tak, dokładnie. Ale też właśnie to wynika czasami z tego, że nie chcemy niczego przegapić. Więc jak ktoś nas zaprasza, no pewnie! Pewnie, że będę.


Bartek: Tak, no bo to jest kwestia jak gdyby zrozumienia tego, co powoduje, że konsekwencja jest taka, jaka jest. No bo może być zwykłe, takie powiedzmy, nazwijmy to zwykłe, niech będzie... Takie zwykłe ADHD-owe, że coś tam naładowaliśmy do tego kalendarza i nawet nie wiemy co. To to jest okej, powiedzmy. Ale byłoby to FOMO, gdybyśmy to robili ze względu na ten lęk, że stracimy coś, nie wiem, nie będzie nas i tak dalej, i tak dalej.


Kari: Dokładnie. I to jest kolejny mój punkt, czyli wrażliwość na odrzucenie. Ten RSD zamienia FOMO w lęk przed: „Oni nie będą mnie lubić, oni mnie nie zechcą przyjąć do grupy”. Czyli lęk przed wykluczeniem daje nam tę nową warstwę FOMO. Więc przyjmujemy te wszystkie zaproszenia.


Bartek: Tak. Może... bo my to wiele razy już powiedzieliśmy. Być może ktoś będzie słuchał tego pierwszy raz w ogóle, bo mu wpadnie odcinek. RSD, czyli to będzie...


Kari: Nadwrażliwość na odrzucenie.


Bartek: Tak. Osoby po prostu z ADHD mają tak, że bardziej reagują na coś, co osoba, która tego nie ma, zareagowałaby, nie wiem, albo wzruszając ramionami, albo by nawet nie wiedziała. Natomiast osoba z ADHD... mocno emocjonalne dla niej to jest i przyjmuje to jako rodzaj odrzucenia, powiedzmy.


Kari: Bierze do siebie nawet neutralne komunikaty, dopatruje się w tym jakiejś krytyki.


Bartek: Jakiejś swojej winy czy czegoś tam.


Kari: Dokładnie. No i na to wszystko jest taki ładny parasol, który mamy, czyli media społecznościowe.


Bartek: A w ogóle ekrany bym to nazwał.


Kari: No tak, tylko że…


Bartek: No bo popatrz, jeżeli ja bym chciał się dowiedzieć, co słychać i musiałbym się ubrać, załóżmy, wyjść na wieś, coś tam porobić i pogadać z ludźmi, to w dwie godziny parę osób obskoczę.


Kari: Tak. I masz mniej okazji, nie?


Bartek: I mam mniej okazji i już jestem zmęczony, i już mi się nie chce, powiedzmy, dalej. No to tam się nie za wiele podzieje. Ale ponieważ mam ekran, gdzie mam dostęp do wszystkiego natychmiast, w dowolnej ilości praktycznie, to mogę powiedzieć, że to są nie tyle media społecznościowe, co po prostu ekrany.


Kari: To znaczy ja ci powiem, dlaczego media społecznościowe, bo ty pewnie nie wiesz, ponieważ tego nie doświadczasz. Natomiast media społecznościowe...


Bartek: Tak, bo jestem typowym iksem, czyli nie bardzo widzę potrzebę bycia tam, no.


Kari: Media społecznościowe serwują nam na tacy dopaminę, a więc my lecimy po tę dopaminę, bo ona tam jest bardzo szybka. Cały czas coś nowego, cały czas coś interesującego. Ktoś tam polajkuje, więc dostanie... A ty nie szukasz dopaminy akurat w mediach społecznościowych.


Bartek: To prawda, no.


Kari: Masz inne ekrany do szukania.


Bartek: To jest w ogóle ciekawe, bo ostatnio – à propos dopaminy w ekranach – próbowałem u siebie wzbudzić i da się, umiem, tak zwany doom scrolling. Ale po pewnym czasie, tam po dwóch dniach, zauważyłem, że to zaczynam robić. Doszła mnie taka refleksja, że w sumie to jest głupie i przestałem.


Kari: [śmiech] To nie ma sensu, nie?


Bartek: Tak, że tam nic nie ma, po prostu żadnej wartości. Tylko tracę czas, więc no. Rozumiem, na czym to polega, aczkolwiek nie działa to na mnie akurat tak.


Kari: Tak, ale jest tam dużo dopaminy, więc wchodzimy w te media społecznościowe. My nawet w mediach społecznościowych mamy różne rzeczy, do których możemy się porównać.


Bartek: Tak.


Kari: I różne okazje, które nas omijają.


Bartek: Też.


Kari: No właśnie. No i to nas jakby wpuszcza w taki niekończący cykl scrollowania, które prowadzi do FOMO, które prowadzi do scrollowania, które prowadzi do FOMO, nie?


No i gdzieś tam zapytałam u nas na grupie, ale też sobie popatrzyłam w różnych... a nie pamiętam, gdzie sobie popatrzyłam. W jakichś komentarzach na jakichś różnych…


Bartek: No po prostu jak przygotowywałaś się, to sobie…


Kari: No jak sobie tak patrzyłam, to znalazłam takich kilka fajnych opisów, jak to FOMO się objawia w ADHD. I przypomniałam sobie, jak u mnie się objawiało.


Bartek: Miałaś? O!


Kari: Tak trochę miałam. Natomiast ty sprawiłeś, że przestałam się temu poddawać.


Bartek: O!


Kari: Nadal mam, ale jak jestem z tobą, to jakby dajesz mu bana, temu FOMO mojemu.


Bartek: O, ciekawe.


Kari: A mianowicie moje FOMO objawia się wtedy, jak jesteśmy gdzieś na jakiejś imprezie. I ty mi mówisz: „Dobra, chodźmy już do domu”. A ja mam wtedy: „Nie!”.


Bartek: A co tam jeszcze jest…


Kari: Ile tu mnie ominie jeszcze, rzeczy, które się dzieją!


Bartek: A to nie jakieś PDA się jeszcze tam włącza, czy...?


Kari: PDA też, no wiadomo, ale nie, nie aż tak bardzo.


Bartek: PDA, czyli unikanie…


Kari: Przemożna potrzeba autonomii. O, tak to się ładnie tłumaczy. Ja mam tę potrzebę, ale nie w przypadku akurat tym aż tak bardzo, bo ty najczęściej to mówisz z pozycji: „Chodźmy, ja już mam dość”. Więc to nie odpala mojego PDA, bo tylko odpala raczej troskę, ale odpala FOMO. Bo mi się wydaje, że ja stracę różne fajne rzeczy. I nie chcę stamtąd iść. I nawet ostatnio zostałam, a ty poszedłeś. I bardzo fajne rzeczy się zadziały, więc…


Bartek: O ja!


Kari: Bardzo tego nie żałuję. Poznałam Kamila @blogojciec i tak fajnie gadaliśmy o grach.


Bartek: Suuuuper.


Kari: Super było.


Bartek: No, a ja mam w ogóle ciekawą rzecz teraz. Może ktoś, nie wiem, się zainspiruje. Pewnie nie. Ale siedzenie do późnych godzin wieczorem, czyli powiedzmy tam, nie wiem, po dwudziestej pierwszej generalnie nic nie wnosi w życiu, więc wolę iść spać i obudzić się wcześniej, coś porobić, niż po prostu siedzieć wieczorem i coś robić.


Kari: No ja właśnie. I tutaj też się utożsamię z tym, co napisała Aga u nas na pro, że nie czuła FOMO, dopóki nie miała dzieci. Bo mogła się skupić całkowicie na tych projektach, które tam sobie wymyślała. Natomiast jak one się urodziły, to się pojawiło. I mówi potem, że trudne staje się FOMO w relacjach i że ona ma takie poczucie, że przegapi coś ważnego w życiu dzieci. Albo że ktoś ją nie zaprosi na koncert, chociaż by chciała i by pojechała.


Bartek: Socjalnie.


Kari: Albo że przegapi jakąś dobrą przyjaźń. To jest dokładnie to samo moje FOMO. Czyli ja nie chcę iść z tej imprezy, bo tam są jakieś fajne relacje, które mogę przegapić.


Bartek: Okej, czyli po prostu jeżeli nie lubisz ludzi, to masz spoko [śmiech]. Jedziemy dalej.


Kari: Tak [śmiech]. I o tym macierzyństwie też napisała Kama u nas, że właśnie jak była w tym macierzyństwie, to wydawało jej się, że świat podąża do przodu, a ja ona zostaje coraz bardziej w tyle. I to też słyszałam, że bardzo często to FOMO…


Bartek: Bycie w macierzyństwie – rozumiem, że dziecko jest na początku, że tak powiem, swojego życia, i dlatego matka jest blisko?


Kari: To nawet nie o to chodzi, że jest na początku, tylko na początku, w pierwszych latach życia dziecka dużo ono wymaga uwagi.


Bartek: Dobrze, ja tylko chciałem wiedzieć, co znaczy bycie w macierzyństwie, bo mi się wydawało zawsze, że bycie matką, czyli w macierzyństwie, to koniec. No po prostu raz i już jesteś.


Kari: Nie, nie, chodzi, to chodzi o te początki.


Bartek: Nie wiedziałem, co rozumiecie przez to. Tylko tyle.


Kari: Chodzi to o te początki, kiedy nagle ze stu procent twojej uwagi…


Bartek: No wiem.


Kari: Osiemdziesiąt procent fiu, idzie w kosmos.


No i tutaj jeszcze takie znalazłam, że dziewczyna taka pisze, nie napisałam sobie kto, więc przeczytam tylko, że: „Wiem, że i tak przegapiam mnóstwo rzeczy przez problemy z uwagą i pamięcią. Mam nawracające koszmary o tym, że zapomniałam o ważnych wydarzeniach i próbuję w panice nadążyć".


I to jest, myślę, bardzo skorelowane z ADHD. Tyle razy zapominaliśmy o różnych rzeczach, że mamy taki lęk przed tym, że znowu coś zapomnieliśmy.


Bartek: No ja tak mam z zapisywaniem rzeczy. No bo trochę tworzę content. Mam różne jeszcze inne rzeczy, które robię, więc mam coś takiego, że jak nie zapiszę, to już tego nie będzie nigdy. To już nie wróci w moim życiu.


Kari: No ja też to mam. Natomiast gdzieś tam sobie jakoś to wytłumaczyłam, że będą inne. Biznes jest jak autobusy, więc okazje też są jak autobusy. A teraz mamy strasznie dużo: i autobusy, i taksówki, Ubery, jakieś Bolty, samoloty.


Bartek: No.


Kari: Bardzo dużo okazji.


Bartek: Ale wiesz co, to jest fajne tak w ogóle sobie zapisać rzeczy, bo potem się okazuje, że wcale taki mądry nie jestem [śmiech].


Kari: Tutaj jeszcze jedna dziewczyna pisze, że duża część FOMO wynika z perfekcjonizmu i z tego, że jest ambitna i jednocześnie niecierpliwa przez to ADHD. Natychmiastowe efekty sprawiają, że coś wydaje mi się warte mojego czasu. Tyle że większość rzeczy, które dają naprawdę świetne rezultaty, na początku ich nie daje.


No i ona to odkryła po tym, jak skakała z jednego zainteresowania do drugiego, mając nadzieję, że coś ją wciągnie. Nic nie wciągnęło i dopiero jak jakby zatrzymała się i pozwoliła sobie na tę cierpliwość i wytrwałość, to się okazało, że to jednak jest warte uwagi, nie?


No i tutaj jeszcze jeden ważny element, bo to jest to, co FOMO nam robi. „Ciągle wpadam w paraliż decyzyjny, bo tak bardzo boję się przegapić coś lepszego, coś bardziej wartościowego. Zarabianie więcej, mieszkanie samodzielne, przestanie być ciężarem dla ludzi wokół mnie, że siedzę i nic nie robię”.


Bartek:  Czekaj, jeszcze raz spróbuję to zrozumieć. Chodzi o to, że cały czas jest w opcjach ta osoba jak gdyby?


Kari: Tak, że dostajesz jakąś opcję i masz zadecydować, czy to robisz, czy nie. I siedzisz, i czekasz, bo być może pojawi się lepsza opcja.


Bartek: Aaa, okej.


Kari: I to jest FOMO, nie? Od tej strony takiej do przodu.


Bartek: No okej, rozumiem.


Kari: No i to jest właśnie to, że FOMO prowadzi do dwóch skrajności i obie są dla nas wyczerpujące. Z jednej strony bierzemy na siebie za dużo, bo nie chcemy niczego przegapić, więc zaklepujemy swoją obecność na trzech imprezach jednocześnie. Albo nie deklarujemy nic, ponieważ czekamy, aż pojawi się coś lepszego i chcemy mieć wolną rękę, jak to się tam pojawi.


I to jest albo przeciążenie zobowiązaniami, albo paraliż decyzyjny. Dwa jakby skrajne objawy tego samego zjawiska, tego FOMO.


Bartek: Ja bym chciał wiedzieć – à propos Netflixa na przykład – ile średnio osoba szuka czegoś, ponieważ opcji na Netflixie czy w innych serwisach podobnych też jest, no, ogromna ilość. I ile czasu spędza na to „co?”?


Kari: W sensie na szukaniu, co chcesz oglądać?


Bartek: Tak.


Kari: Ja w ogóle zrezygnowałam z tego. Czyli jedyne co sprawdzam, to Apple TV, bo tam jest bardzo mało seriali, więc jak nowy wejdzie, to mogę sobie zobaczyć, co oni tam dali. A na Netflixie czasem obejrzę jakiś trailer, a czasem mi ktoś coś poleci i to oglądam na Netflixie. Gdzieś tam dodaję do swojej listy, a potem wybieram tylko z listy. A tak naprawdę to oglądam w kółko te same, które już oglądałam. Wiadomo [śmiech].


Bartek: Jasne.


Kari: Więc generalnie to jest tak, że my chcemy tego wszystkiego doświadczać i mamy nieskończony strumień i nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego doświadczyć.


Bartek: Czyli przy okazji taki paraliż potem decyzyjny się z tego robi.


Kari: Tak, nie możemy nadgonić, nie możemy nadrobić, ponieważ tego jest tak dużo z każdej strony, nie? W tych social mediach przede wszystkim.


Bartek: Tak. I potem jeszcze jest to wykończenie ilością opcji, niemożliwością podjęcia decyzji.


Kari: Tak, tak, tak.


Bartek: Okej, rozumiem.


Kari: Niepostrzeżenie, zamiast żyć, to przeżywamy innych życia. W sensie: szukając ciągle tych opcji. Więc tak naprawdę to FOMO sprawia, że przegapiamy nasze własne życie, bo ciągle jesteśmy gdzieś w innych życiach. No i to pamiętam tę historyjkę, która kiedyś tam już padła, ale w innym kontekście, jak pojechaliśmy na Influencers Live Wrocław. No i miałam do wyboru albo iść na before party, albo iść do sauny.


I gdybym miała wtedy FOMO – żeby was nie zostawić w niepewności, wybrałam saunę – to byłoby źle, niezależnie od mojego wyboru. Ponieważ jakbym poszła na before party, to bym żałowała tego, że nie posiedziałam w saunie, bo to była moja jedyna okazja na posiedzenie w tej saunie, bo następnego dnia wyjeżdżaliśmy. Gdybym poszła do sauny i miała FOMO, to bym żałowała tego, że nie poszłam na before. Czyli i tak źle i tak niedobrze.


Bartek: No okej.


Kari: Jeżeli masz FOMO, to zawsze jest źle.


Bartek: Ja tu trochę siedzę z otwartymi ustami, ponieważ ja bardzo nie mam FOMO, więc nie rozumiem... Ale rozumiem w sensie tak... to się mówi „tak na logikę”, nie?


Kari: Tak.


Bartek: Natomiast nie potrafię znaleźć tej emocji.


Kari: Jestem ciekawa dlaczego.


Bartek: Nie wiem.


Kari: Ty generalnie nie spieszysz się, nie?


Bartek: Może nie tyle, że nie spieszę się. Nie wiem. Nie zastanawiałem się, szczerze mówiąc, nad tym, i chciałem sobie różne rzeczy tutaj przeanalizować, żeby móc być takim bardziej, no, wiedzącym, jak to jest od strony tej emocjonalnej.


Ale wychodzi na to, że jestem takim prostu robotem, który tu siedzi, wiesz, i se tam przytakuje, nie? I nie udało mi się. Mam takie trochę rzeczy w stylu: bo coś jest i się kończy, to se może kupię jeszcze drugie, bo mi się zepsuje. Ale często to zabijam, tylko dla samej przyjemności zabicia w sobie tej potrzeby.


Kari: Myślę, że mogłeś doświadczyć FOMO w takiej sytuacji, jak byliśmy gdzieś w jakimś pięknym miejscu i trzeba było tam wstać na wschód słońca, i z jakiegoś powodu nie pojechałeś tam na te zdjęcia.


Bartek: To jedyny powód, dla którego nie pojechałem, to jest to, że spodziewana nagroda nie była tak warta tego, żeby wstać. To jest jedyny powód, by tak rzeczywiście było.


Kari: Okej, czyli nie doświadczasz FOMO, bo jesteś leniwy [śmiech].


Bartek: Tak.


Kari: Dla wszystkich, którzy mnie nie znają jeszcze, nie wierzę w lenistwo.

Dobra, jak sobie poradzić z takim FOMO?


Bartek: No jak?


Kari: Mam tutaj kilka takich opcji i pierwsza, którą bardzo lubię, to zamień FOMO w JOMO.


Bartek: Czyli joy, tak?


Kari: Joy. Joy of missing out. Ach, w ogóle, bo nie powiedzieliśmy tego, nie? FOMO. Fear of missing out.


Bartek: No. Dobra, jedziemy dalej.


Kari: Ten skrót to oznacza. A JOMO: radość z tego, że coś nas omija. Czyli zamiast martwić się tym, co w ogóle nas omija, przesuwamy naszą uwagę i naszą percepcję na to, co jest tak wartościowego, co robimy w tej chwili, że cieszymy się, że nie robimy innych rzeczy.


Bartek: Wiesz co? Teraz jak tak o tym mówisz, to być może moje życie to się składa z tego właśnie. Bo à propos tego, że nie odczuwam. Do każdej aktywności jestem w stanie przypisać jakąś tam, nie wiem, jak to nazwać nawet, nie chcę powiedzieć wartość, tak? Ale coś, co z tego jest. Po prostu jestem w stanie wybrać bez problemu. Więc nie podchodzę do tego na zasadzie, że ojejku, bo mnie to i tamto omija, tylko za każdym razem widzę wyraźny znak większości czy tam mniejszości po którejś ze stron. Zawsze.


Kari: Mnie to JOMO trochę tam pomaga, bo jak czuję ten taki „co tam, co tam może mnie spotkać?”, to wtedy się tak zatrzymuję i „dobra, ale co mam teraz?”.  Generalnie odwrotnością FOMO jest wdzięczność, czyli praktykowanie wdzięczności pozwala nam się skupić na tym, co mamy, czego doświadczamy, jakie mamy fajne rzeczy w życiu, zamiast skupiać się na tym, co nas omija.


I generalnie też mi też pomógł taki reframing, że lepiej mieć mniej, ale fajne, niż dużo średnich.


Bartek: Po trochę, mhm.


Kari: Tak. Więc samo założenie tego, że idę na jedną imprezę w miesiącu, i dzięki temu, że to jest jedna jedyna impreza w miesiącu, ja oczywiście nie chodzę na żadne imprezy... Nie miejcie tutaj złudzeń, ale okej, załóżmy, nie?


Bartek: Mówi Kari, która wczoraj w nocy była na imprezie w Monachium.


Kari: No tak, ale to taka jedna w miesiącu [śmiech]. Jeżeli ja, załóżmy, chodzę na codziennie na imprezę, versus to, że ja chodzę na jedną w miesiącu, to już mój układ nagrody odpoczywa, oddycha przez pozostałe dni w miesiącu, dzięki czemu ta jedna impreza jest wyjątkowa, jest dużo, dużo fajniejsza niż te…


Bartek: Okej, czyli też w jakiś tam sposób umiesz odraczać nagrody.


Kari: Tak.


Bartek: Więc to też jest jak gdyby jakiś taki tip, powiedzmy, wskazówka, żeby próbować się tego uczyć.


Kari: Dokładnie. Im częściej coś robimy, tym mniej to jest dla nas wartościowe. I takie mniej fajne. Więc jeżeli chcemy fajnych rzeczy doświadczać, to musimy je robić rzadziej.


I to jest też jedna z takich z psychologii pozytywnej rad, że jeżeli chcemy zwiększyć poczucie szczęścia, to zmniejszamy ilość razy, gdzie robimy coś, co nam przynosi przyjemność.


Bartek: Tak, bo jest coś takiego jak adaptacja hedonistyczna bądź hedoniczna. W zależności od tego, jak sobie to przetłumaczymy. Się przyzwyczajamy do dobrego.


Kari: No właśnie. I tu można też praktykować na przykład mindfulness, czyli…


Bartek: Bycie tu i teraz, zauważanie.


Kari: Bycie tu i teraz, tak, dokładnie. Przy okazji można sobie znaleźć rzeczy, których nie chcemy w życiu i próbować je tam wywalać. I to zawsze jest pomocne takie ćwiczenie, gdzie mamy sto dwanaście lat, siedzimy w swoim ogródku w bujanym fotelu, tak sobie wyobrażam, jest nam miło, ciepło, jesteśmy szczęśliwi...


Bartek: Tak. Tam jest maszyna obok, która robi pik. Coś nam pomaga oddychać. No.


Kari: [śmiech]


Bartek: Jednym okiem jesteśmy w stanie, nie wiem, jakimś komputerem sterować, który nas jest w stanie przesunąć w miejsce, w którym możemy coś zobaczyć. No.


Kari: Tak. No i patrzymy wstecz na swoje życie. Myślimy sobie: to było dobre życie.


Bartek: Śliniąc się.


Kari: Tak. Śliniąc się. No i pytanie jest, co takiego było w tym życiu, że ono było dobre? Jeżeli spróbujemy się tam przenieść w tamten czas.


Bartek: Przepraszam, śmieję się, bo sobie wyobrażam, że ktoś jest w stanie mi podać szklankę wody na przykład przez słomkę oczywiście.


Kari: Ale to wtedy. A ty wspominasz, co było dobre w twoim życiu, nie?


Bartek: No, że doszedłem do takiego punktu, że mam maszynę, która robi „ping” oraz ktoś jest mi w stanie podać tę szklankę wody. Zepsułem. Dobra.


Kari: Nieważne. Żebyś znalazł te rzeczy, którym warto poświęcać energię, żeby sobie je wspominać wtedy, kiedy będziesz się ślinił tam.

I to też fajnie sobie wyrobić taki nawyk celebracji, bo te celebracje nie są dla nas naturalne. I stąd ja raz na miesiąc na naszej woopie pro wrzucam celebrację kwietnia, maja, marca i tak dalej.


Bartek: Tak, żeby się po prostu zatrzymać i zobaczyć. Mamy w ogóle odcinek podcastu, nie pamiętam, jak się nazywa, ale... A! „Amnezja sukcesu”, można sobie wyszukać.


Kari: Tak, w ADHD.


Bartek: Chodzi o to, że ADHD bardzo szybko biegnie do przodu. Znaczy ADHD – ludzie z ADHD. I często zapominamy o tym, jak już dużo zrobiliśmy albo osiągnęliśmy i cały czas jest mało i nie pamiętamy. Więc warto się czasami zatrzymać i sobie podsumować.


Kari: Tak, nawet zrobić z tego taki nawyk.


Bartek: Tak.


Kari: Drugim takim jakby parasolem różnych porad jest ćwiczenie w mówieniu „nie”. Teraz ostatnio niedawno byłam na takiej konferencji, gdzie było pytanie na panelu o to, jak sobie radzimy. Pięcioro przedsiębiorców tam było na tym panelu z ADHD. I było pytanie o to, jak sobie radzimy z braniem zbyt wiele naraz rzeczy. Czyli takim właśnie trochę wokół FOMO.


I jedna odpowiedź bardzo często się pojawiała.


Bartek: Odpowiedź standardowa: nie.


Kari: Standardowa, tak, z defaultu, czyli domyślną odpowiedzią jest „nie”, a dopiero potem sprawdzasz, czy nazbierają się jakieś punkty na „tak”.


Bartek: I teraz wszyscy, którzy się zajmują sprzedażą i tak zwanym outreachem mają przerąbane, bo niemal większość osób, która prowadzi firmę, ma standardową odpowiedź: „nie”. I teraz jak do nich dotrzeć?


Kari: Jak już jesteś trochę dalej w świadomości biznesowej, to faktycznie jest to „nie”.


Bartek: I teraz dotrzyj do tych decydentów.


Kari: No właśnie. I tutaj można sobie jakby pomóc. Czyli jak coś do nas przychodzi i już chcemy to robić, to zanim zdecydujemy się to robić, można sobie zadać pytania, czy to jest faktycznie moja prawdziwa potrzeba, czy tego mi brakuje, czy może czegoś innego mi brakuje, że na przykład ten RSD nam się odpala.


Czy naprawdę tego chcę, czy jednak boję się, że coś przegapię?


Bartek: Tak. Albo jaka będzie konsekwencja tego, że powiem „tak”. Czyli co będzie skutkiem tego.


Kari: Czemu będę musiała powiedzieć „nie" w tym samym czasie.


Bartek: To też, załóżmy.


Kari: Bo trzech imprez naraz nie ogarnę.


Bartek: Tak. I teraz co będzie skutkiem tego, że powiem „tak” i jak to wpłynie potem na dalsze rzeczy? A czy skutkiem będzie coś, co w ogóle się przyczynia do tego, co chcę osiągnąć i tak dalej, i tak dalej.


Kari: No dokładnie. Też można sobie zadać pytanie, czy to mi doda energii, czy mi zabierze energię.


Bartek: Tak.


Kari: To jest fajne pytanie, bo FOMO nas wyczerpuje z energii, więc lepiej podejmować rzeczy, które nam ją dodają.


Bartek: Przy okazji jeszcze po wykonanej czynności, nie? No bo w trakcie wykonywania jakiejś czynności może na chwilę być fajnie.


Kari: No i tak właśnie. Czy tam procent składany się składa, czy nie składa. No i czy to faktycznie jest o tej konkretnej rzeczy, czy może uciekam od czegoś innego? Czy pod spodem nie kryje się jakieś tam... Jeżeli macie z tym problem, żeby zadać sobie te pytania, to jest bardzo prosty sposób, czyli odejść od tego na chwilę.


Iść na spacer, nie wiem, porobić pompki, pograć w VR-y, gdzieś tam pójść.


Bartek: Coś zrobić innego.


Kari: Tak, dokładnie. Albo jak na tej imprezie ktoś mówi: „Dobra, chodź jeszcze tutaj, coś tam potańczymy, napijemy się coś tam", to można wtedy powiedzieć: „Dobra, tylko ja pójdę na chwilę do toalety". I w tej toalecie pięć minut pozadawać sobie te właśnie pytania, czy to na pewno jest dobry moment, wyciągnąć się z tego momentu, nie?


Tutaj Kama, o której już mówiłam, napisała na pro, że dużo dobrego zrobiła kilka lat temu zmiana słownika z „muszę” na „powinnam”, a finalnie na „mogę” albo „chcę”. I to też jest taki tip na FOMO, że jeżeli ktoś nam mówi: „Dobra, coś tam, coś tam, zostań z nami tutaj na tej imprezie” i mamy takie poczucie: muszę zostać. Muszę, muszę. To może się zastanowić, czy powinnam zostać, czy chcę, czy mogę i czy to mi doda energii, czy zabierze.


Bartek: To jest w ogóle ciekawe, co teraz powiedziałaś, bo nie dość, że – à propos osoby ADHD oczywiście – po takim zdaniu, czyli „chodź, zostań” i tak dalej, to nie dość, że ci się może odpalić FOMO, czyli że coś cię ominie, to od razu ci się może załączyć RSD, o którym wspominaliśmy, czyli że ktoś cię odrzuci, bo nie powiesz „tak”. Generalnie przerąbane.


Kari: Tak. I do tego jeszcze oczywiście dopamina się włącza, bo ludzie drudzy nam dają dopaminę, więc chcemy, tam lecimy, szukając tej nagrody, której niekoniecznie doświadczymy, ale będziemy jej szukać, nie?


Bartek: Tak. I trawa zawsze, wszędzie, gdzieś tam z boku jest bardziej zielona.


Kari: Dokładnie. Warto też posłuchać odcinka, który nagraliśmy, który się nazywa „Jak się mniej przejmować”. Ponieważ jest to odcinek, który pozwala na określenie, co tak naprawdę jest dla nas ważne.


I jak już sobie to określimy, to możemy sobie zrobić tatuaż na przykład na ręce i jak ktoś nas tam gdzieś zaprasza, to sobie przeczytać na tym tatuażu, co tak naprawdę jest dla mnie ważne. W tym kiblu, jak tam będziesz na tej imprezie, to możesz sobie przeczytać, nie? [śmiech]

Chodzi o intencyjność. Chodzi o to, żeby robić rzeczy z jakąś intencją, a nie po prostu dlatego, że są.


Bartek: Ja mam taką w ogóle myśl. Jeżeli ktoś teraz nas słucha i słyszy o tej imprezie i tak dalej, ciekaw jestem, jakie ma obrazy przed oczami. Bo ja mam obrazy takich lekko wilgotnych, zatęchłych piwnic Krakowa i czasów studenckich.


Kari: Ja też! Ja też, bo to były ostatnio…


Bartek: Natomiast nie mam tych takich, nazwijmy to: teraz. Które są spotkaniami, a nie imprezami.


Kari: Dokładnie, bo teraz to jest obiad albo kolacja, nie? I siedzimy, i gadamy. A impreza to musiał być dym papierosów obleśny. Śmierdzące potem ciała dookoła.


Bartek: Tak. I te ściany takie lepkie wszędzie, no.


Kari: Dokładnie te same mam... I też z tamtych czasów studenckich.

Dobra, następnym elementem, który można wykorzystać – do wszystkiego są najlepsi – ludzie, nie? Czyli ludzie są najlepszym narzędziem dla ADHD. Więc jeżeli mamy FOMO, to możemy sobie znaleźć partnera produktywności FOMO, czyli kogoś…


Bartek: Kto cię wyciągnie z tego po prostu.


Kari: Kto wyciągnie, tak. Do kogoś można zadzwonić, a jednocześnie przyjrzeć się tym wszystkim relacjom, ponieważ właśnie ludzie w nas też wzbudzają mocno FOMO, i powolutku odcinać te, które wysysają energię, którzy wzbudzają to FOMO, którzy wypalają nas w ten sposób.

No i na samym końcu, last but not least: ogranicz dostęp do mediów społecznościowych.


Bartek: A, okej.


Kari: To jest takie proste, nie? Czyli mi na przykład bardzo, bardzo posłużyło to... Ostatnio z Agatą, jak u nas Agata była... Pozdrawiamy Agatę, która pierwsza będzie słuchała tego podcastu. Jak u nas Agata nasza od podcastu była, to rozmawiałyśmy o tym, że zajebiście działa wyłączenie powiadomień, że się nie pojawiają te takie numerki przy mediach społecznościowych, że tam coś czeka na naszą uwagę. I to, to bardzo poleciłam Agacie i może to zrobiła, może nie. Nie wiadomo.


Bartek: Tak.


Kari: Z innych takich – niestety u mnie to mało jest możliwe, ponieważ pracuję w tych social mediach jednak dużo – ale z innych takich rad, które doczytałam, myślę, że to jest spoko rada, żeby zostawić social media tylko na komputerze, żeby nie było ich na telefonie. Tylko na komputerze.


Bartek: Bo trzeba wykonać jakąś...


Kari: Tak, trzeba podejść, otworzyć i tak dalej. I wtedy sobie możesz zrobić czas z social mediami i tam idziesz do tego... Co się tak cieszysz? [śmiech]


Bartek: Nie wiem, bo powiedziałaś: „podejść i otworzyć”. No bo rozumiem, że większość osób teraz myśli, że ma laptopa, więc trzeba tę klapę odnieść.


A ja sobie pomyślałem, że ktoś może mieć stacjonarny komputer, więc wyciąga go z pudła, bo naturalnie oczywiście stacjonarne komputery trzymamy zawsze w pudle.


Kari: Tak, trzeba je otworzyć.


Bartek: Trzeba je otworzyć, no. Domek taki wiesz, jak dzieci robią z kartonów.


Kari: Tak. Można też używać różnych aplikacji, które nam blokują te social media. One sec czy inne tam te scrolly i inne rzeczy. I jeszcze jedną fajną radę przeczytałam, żeby wsadzić te social media w jeden folder.


Bartek: Aha.


Kari: I zatytułować go w coś, co odpala refleksję. Na przykład: czy na pewno?


Bartek: A ja myślę, że tam będzie blind spot tak zwany, ślepe miejsce momentalnie.


Kari: W sensie, że przestaniemy to zauważać.


Bartek: Oczywiście to będzie już tylko grafika jakaś, a nie napis, no.

Kari: No. No właśnie i to jest to. Natomiast na sam koniec. Chyba że masz jeszcze jakieś sprytne sposoby?


Bartek: Jeszcze raz powiem – nie bardzo potrafię się... To, co wszystko mówisz, znam po prostu, tak? No bo to są takie rzeczy, które znam. Ale to jest tak, jakbyś się mnie zapytała, jakie mam jeszcze sposoby na to, żeby chodzić. Nie wiem. Po prostu nie wiem, bo nie doświadczam tego. Jest mi trudno tutaj.


Kari: Jesteś FOMO free.


Bartek: No można tak powiedzieć, tak.


Kari: No i super. Ha, może dlatego, bo wczoraj.... To nie jest tak, że ja cię tu oskarżam. Sam to powiedziałeś wczoraj na spotkaniu z Chrisem. Bo powiedziałeś, że jesteś wolny.


No i może to być druga strona tego, że jesteś FOMO free. Bo na sam koniec zostawiłam wypowiedź Mai z naszego woopa pro, która napisała tak: „Dzięki FOMO zgarniałam wszystkie możliwe stypendia ministra, marszałka, rektora, bo byłam w kilku kołach naukowych. Jeździłam na masę konferencji, pisałam artykuły, egzaminy zdawałam śpiewająco, bo czytałam wszystkie lektury i to było serio fajne”.


Bartek: O, czyli?


Kari: Tylko że ona potem napisała, że jeszcze tam był cień: „Na początku kariery miałam jako samouk poczucie, że muszę znać milion programów, być madafakerem od typografii, retuszu wektorów i tak dalej. Ale na szczęście szybko mi przeszło. Teraz jest tak, że FOMO jest, ale delikatne, nie robi krzywdy i pozwala się łatwo spacyfikować".


Bartek: O, to fajne.


Kari: Więc myślę, że FOMO też nie ma co demonizować, bo w pewnym zakresie może nam pomóc po prostu robić więcej naraz.


Bartek: No może tak być, tak.


Kari: I to jest pewnie to, co... A patrz! Odkryłam nowe FOMO, które mi pomaga, że zamiast oglądać Netflixa... Już czasami mam takie, że: „O kurna, marnuję czas na kolejny”, znaczy nawet nie kolejny serial, tylko kolejne oglądanie tego samego serialu od początku. I zamiast oglądać serial wieczorem, robię sobie kolejne certyfikaty czy słucham kolejnych kursów – właśnie po to, żeby gdzieś tam nie marnować tego czasu. I to też bazuje w FOMO.


Bartek: Wiesz co, bo jak tak jeszcze wczoraj wróciłaś do tego, że powiedziałem, że jestem wolny. Wychodzi chyba na to i Chris też to powiedział, że ja i on jesteśmy tacy trochę jednowątkowi.


Kari: Tak.


Bartek: Więc jak się skupię na jednym, to raczej mnie wkurzają te inne rzeczy, więc może dlatego tak jest.


Kari: Dlatego też to FOMO nie uderzać tak bardzo, bo nie masz tuta... Za mało masz ADHD na FOMO.


Bartek: Być może akurat. No.


Kari: Tak. No. No to właśnie. No to tyle.


Bartek: Tak.


Kari: Więc mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na kwestię FOMO z nieco innej perspektywy.


Bartek: Dzięki.


Kari: Pa.

bottom of page