top of page

29 maja 2026

, odcinek 119

FOMO w biznesie

Wszyscy już wdrażają AI! 80% firm wybrało już rozwiązanie X, a Twoja jeszcze nie!?


Słyszysz to i czujesz, jak zostajesz w tyle? Tak właśnie działa biznesowe FOMO – lęk przed tym, co przegapiamy w naszych biznesach. Niestety najczęściej nie jest to dobry doradca, bo przez niego przestajemy widzieć prawdziwe potrzeby biznesowe, a bazujemy na impulsie, który zaszczepiła w nas jakaś treść.


Posłuchaj, jeśli zdarza ci się wracać z konferencji albo kończyć sesję scrollowania z poczuciem, że musisz natychmiast coś zmienić w swojej firmie – choć przed chwilą wszystko było w porządku. I jeśli chcesz podejmować decyzje biznesowe z prawdziwej potrzeby, a nie ze strachu.

podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Bartek Goldyn: No i mamy drugi odcinek o FOMO. Przed tym odcinkiem był odcinek, w którym bardziej tłumaczymy, czym jest FOMO, na czym to polega i w ogóle w kontekście ADHD jest bardziej omówione. A w tym odcinku będziemy mówić o biznesie, ponieważ rozmawiamy tutaj bardzo dużo o przedsiębiorczości osób atypowych.


No to teraz sobie to wszystko pokleimy i będzie o FOMO w biznesie, w tym ujęciu takiego poprzedniego trochę odcinka, czyli tych osób atypowych.


Kari Goldyn: W ogóle chciałabym tu powiedzieć, bo w poprzednim odcinku tego nie powiedzieliśmy, a powiedzieliśmy dopiero na końcu, że FOMO to jest skrót od fear of missing out, czyli lęk przed przegapieniem czegoś ważnego, przed wypadnięciem z obiegu, przed bycia pominiętym.


Bartek: Tak. No i tam sobie gadaliśmy generalnie, a tutaj: co to robi w biznesie? Takie zdanie sobie tutaj zapisałem, że FOMO niszczy poprzez jednorazowe złe decyzje. Czyli mamy co chwilę jakąś decyzję wynikającą ze strachu, z tego, że pominiemy coś, i ona wpływa na organizację naszą.


Kari: Czyli nawet jak mamy jakąś, nie wiem, strategię albo coś…


Bartek: No to, kurczę, ale wleciałaś tam daleko do początku, do połowy mojego odcinka. No ale dobra, no jasne.


Kari: Właśnie się zastanawiam. Chodzi o to, że przez to, że to FOMO czujemy, to przestajemy zwracać uwagę na to, co ważne i po prostu lecimy za okazją.


Bartek: Tak. No bo jest emocja, to próbujemy. Od strony technicznej to wszystkie decyzje, które podejmujemy, są jakoś tam powodowane tym, co czujemy, naszymi emocjami. Dopiero potem doklejamy sobie, powiedzmy, niech będzie: jakieś liczby albo coś tam.


Kari: Generalnie emocje są potrzebne nam do tego, żeby działać. A i jeszcze z poprzedniego odcinka myślę, że warto powiedzieć, bo to było ważne i w tym kontekście wydaje mi się ważne, że im więcej okazji, tym większe FOMO.


Bartek: Tak. No i teraz tam trochę był taki rant, czyli ponarzekaliśmy sobie, po... Jak przetłumaczyć dobrze rant na polski? Czyli takie... To nie jest narzekanie, tylko…


Kari: Nie, takie wywalenie emocji, takiej negatywnej w kierunku czyimś.


Bartek: Tak, pomówiliśmy, że to jest złe.


Kari: Pomówiliśmy.


Bartek: Pomówienia tam były. Pomówiliśmy, że to jest złe odnośnie mediów społecznościowych.


Kari: Google Translate tłumaczy rant jako tyrada.


Bartek: Więc potyradowaliśmy.


Kari: Styradowaliśmy to wszystko.


Bartek: Jakoś tam to się odmienia na pewno. Jeżeli ktoś wie, jak się to odmienia, to dziękuję, jeżeli w komentarzu mi, powie jak. Ja czytam wszystkie... trzy.


Kari: [śmiech]


Bartek: Pomimo dysleksji. Więc pierwsza rzecz to jest to, że to FOMO, tak jak już powiedzieliśmy, to jest po prostu strach przed zostaniem w tyle. I teraz, ponieważ wchodząc na przykład na LinkedIn, możemy mieć takie wrażenie, że wszyscy już coś robią, wszyscy już mają rozkminione wszystko, tylko my, kurde, nie...


Kari: Tak. I to jest ten piękny motyw, że patrzymy na innych witryny ze swojego zaplecza. Czyli widzimy te wszystkie piękne wystawy, to co już ktoś zrobił, te sukcesy, te „mamy to” i te nagrody wszystkie, a my siedzimy w tym zapleczu...


Bartek: I teraz ludzie tacy jak ja albo ty, czyli twórcy... Może inaczej powiem.


Wzbudzanie FOMO to się nazywa, jak to powiedzieć? Agitacja lęku tak naprawdę. To jest jedna z technik marketingowych. Masz jakiś lęk kogoś, agitujesz go, czyli podkręcasz, zwiększasz jak gdyby. No i potem masz rozwiązanie, oczywiście twoje jest najlepsze.


Kari: Zapraszasz do udziału – ten lęk – w swoim marketingu.


Bartek: Załóżmy, tak. Albo troszeczkę bardziej, tak wiesz, delikatnie pokazujesz, że to ja jednak bym to umiał. No więc to jest normalna technika, którą się stosuje. Jak gdyby w tym odcinku ja bym chciał bardziej pokazać ludziom, żeby sobie sami mogli – słuchaczom, a nie ludziom, po prostu słuchaczom.


Kari: Bo nie tylko ludzie nas słuchają. Wiadomo, AI, różne roboty nas słuchają, psy nas słuchają, wilki nas słuchają.


Bartek: Dobra. Więc chciałbym słuchaczom i słuchaczkom pokazać może, na czym to polega, żeby sobie sami mogli tak troszeczkę bardziej refleksyjnie posłuchać siebie i motywacji swoich decyzji, i sami wybrać. Bo jakoś tak mam, że po prostu bardzo lubię dawać narzędzia, które pozwalają trochę trzeźwiej myśleć.


Kari: Mogę tutaj... Asparol? Jak to się nazywało? To, co się tam zaszywało.


Bartek: Tak. Coś takiego dla alkoholików. No, nie pamiętam, jak się nazywało.


Kari: Esperol.


Bartek: Dobra, wracając.


Kari: Spinoza.


Bartek: No i teraz tak: wszyscy twórcy często używają tej agitacji lęków. Czyli jest to taki sposób komunikowania, że my – czytając to – w pewnym momencie możemy dojść do takiego wniosku, jeżeli na przykład mamy kogoś, kogo followujemy i tak dalej, i sobie czytamy go, że to, co my robimy, bądź nasza firma, to jest taka trochę dysfunkcyjna. I w związku z tym, że jest dysfunkcyjna, to teraz... Jeżeli rzeczywiście jest dysfunkcyjna i możemy rozwiązać problem, który to powoduje, to świetnie.


Natomiast jeżeli dochodzimy do wniosku, że jest dysfunkcyjna, i z samego lęku przed tym, że coś może jest nie tak, ale w sumie cholera wie, podejmujemy jakieś decyzje, żeby to zrobić, żeby coś naprawić, żeby pogrzebać w tym, to już nie jest najlepsze i nie jest to najlepsze, dlatego, że jeżeli w organizacji wprowadzamy jakąkolwiek zmianę, to zmiana to jest jedna z najgorszych rzeczy, jaką możemy wprowadzić w organizacji, tak? Ponieważ zmiana jest rzeczą, która destabilizuje na początku, żeby coś było tak jak chcemy zmienione, to musimy rozwalić to, co jest i tam będzie opór. Tam przejdziemy przez wszystkie fazy zmiany.


Kari: No tak. Najczęściej jest tak, że najpierw jest gorzej, żeby potem było lepiej. Więc jeżeli wprowadzasz przez FOMO piętnaście zmian na raz, to cały czas jest gorzej.


Bartek: Teraz gorsza jeszcze jest rzecz w tym taka... Wow, ale straszne! Ale gorsza w tym rzecz jest taka, że nawet jeżeli twoje FOMO, powiedzmy, jest takie: „A se pójdę, zobaczę tylko”, to często komunikat: „A se pójdę, zobaczę” to nie jest: „A se pójdę, zobaczę", tylko „Musimy pójść na tę konferencję, ponieważ wszyscy wdrażają AI, a my nie”.

Czyli dla wielu osób, które są z boku, może to być postrzegane jako: „kurczę, musimy się wziąć za AI”, a nie: „a se tylko pójdę, zobaczę”. 


Czyli dla nich to jest jakiś taki impuls do działania, do zainteresowania się, do zrobienia czegoś. Czyli to jest takie zmącenie już lekko wody, która sobie płynęła strumyczkiem i wszystko było git. Więc to jest ta rzecz, która najczęściej się pojawia dzięki właśnie, powiedzmy, mediom społecznościowym, marketingowi, dzięki konferencjom.


Kari: Okej, czyli...


Bartek: Chcesz podsumować? Dużo powiedziałem, no.


Kari: Chcę to właśnie tak sparafrazować. Chodzi o to, że wielu twórców, bo powiedziałeś wszyscy. Ja bardzo chciałam powiedzieć, że nie wszyscy.


Bartek: Okej, no ale do pewnego stopnia...


Kari: Znaczy nie, inaczej, że są pewne techniki marketingu, content marketingu.


Bartek: Po prostu marketingu, no.


Kari: I wiele osób z tych technik korzysta i…


Bartek: Czasem nieświadomie, czasami to jest ich naturalna rzecz, czasami nie.


Kari: Jest powiedzenie, postraszenie, nie? Czegoś ci tam brakuje. I teraz, jeżeli jesteś na tych social mediach, to masz od wielu osób różne komunikaty, tak jak one cię bombardują. To jest twoje te tysiące opcji. I im więcej, tym większe FOMO odczuwasz.


Więc w końcu przestajesz patrzeć na swój biznes, co tam jest potrzebne i jako faktycznie działa, tylko zaczynasz myśleć, że musisz coś zrobić, bo inaczej wypadniesz z obiegu.


Bartek: Tak. Jest też takie określenie, które się nazywa biznesowe karaoke, czyli że... Możemy to też nazwać owczy pęd. Czyli niezależnie od tego, co masz, co robisz, o co chodzi w tym, co robisz w tej firmie, to robimy sobie karaoke, czyli: o mój Boże, wszyscy już to robią. No to my też.


Kari: Czemu karaoke? Bo wszyscy lubią karaoke?


Bartek: Nie no, bo karaoke to jest coś takiego, że wiesz, każdy przychodzi i może sobie zaśpiewać, nie? W sensie, że każdy, każdy jest, każdy jest zdolny do... Nikt nie umie śpiewać.


Kari: Aha, ale każdy śpiewa.


Bartek: Ale każdy umie se karaoke.


Kari: Byłeś kiedyś na karaoke?


Bartek: Tak.


Kari: Naprawdę? I śpiewałeś tam?


Bartek: Chyba tak.


Kari: Wow! Nowe obszary. A zaśpiewasz mi kiedyś na karaoke?


Bartek: Wracając do tematu. Chodzi o to, że jeżeli jakieś decyzje, które podejmujemy, są na podstawie czegoś, co zauważyliśmy, co wiemy, po prostu po coś, to jest super.


Natomiast jeżeli zauważamy, że one są tylko dlatego, że w sumie to nie wiem, po co mi to jest, ale tam idę, leżę i tracę czas.


Kari: Bo boję się, że coś mnie ominie albo wypadnę z obiegu.


Bartek: Tak, to jest jak gdyby ten powód prawdziwy. My sobie to możemy różnie przedstawiać. Nie no, muszę wiedzieć, bo przecież impreza branżowa największa, nie wiem, raz w roku. Trzeba wiedzieć, co tam się dzieje w branży.


No to jeżeli podejmujemy decyzje właśnie takie, że coś robimy, ale nie bardzo wiemy po co w sumie i co nam to rozwiązuje, to raczej nie powinniśmy tego robić. Tylko po to, żeby mieć, to jest bez sensu. No i pamiętajmy też o tym, że każdy jak gdyby nasz komunikat, że coś tam zaczynamy się czymś interesować, może być odebrany jako taki bodziec do działania, tak?


Kari: W sensie, że ktoś tam odbierze to, że a, to może dalej drążyć.


Bartek: Tak, bo to też zależy od komunikacji. Bo ja na przykład, nie wiem, mogę sobie rzucić: „No pasowałoby tę podłogę wycyklinować”. Tak sobie chciałem tylko ponarzekać i tyle. Ale na przykład jeżeli żyję z osobą, która odbiera to w sposób: „O kurde...”, idzie szukać ekip po prostu już i już myśli, jak to ogarniemy, to pojedziemy na wakacje, oni wycyklinują i tak dalej, i tak dalej...  No to, to już jest namącenie wody w organizacji.


Kari: Jeszcze chciałabym tu powiedzieć, bo FOMO bardzo, bardzo często wynika z tego, że boimy się, że wypadniemy z obiegu. To chciałabym powiedzieć głośno i wyraźnie. Niezależnie od tego, co będziesz robić, zawsze wypadniesz z obiegu, niezależnie od tego, ile będziesz próbować jeździć na konferencje i tak dalej. Ponieważ tego obiegu jest tak dużo, jest tak ogromna ilość teraz bodźców, wiadomości, okazji i to wszystko mamy podane na tacy w internecie, a teraz już jeszcze przez AI, że i tak z tego obiegu wypadniemy, więc równie dobrze możemy przestać się tym przejmować.


Bartek: Tak, ja sobie wziąłem kilku twórców, nie będę mówił kogo, i ostatnie dwadzieścia postów kilku osób, więc możecie sobie pomyśleć, ile postów przerobiłem, powypisywałem sobie różne takie rzeczy, po których można rozpoznać, że tam może być FOMO. Bo zwykłe takie FOMO, powiedzmy, w komunikacji marketingowej, to jest najczęściej: już teraz, ostatnie miejsca, lista się kończy.


Ale są też sprytniejsze rzeczy. Czyli jeżeli ja na przykład buduję swój wizerunek jako jakiegoś eksperta w danej dziedzinie, to mogę też opisywać stan, powiedzmy, branży, w jakiej tam się specjalizuję, i mogę mówić: „Osiemdziesiąt sześć procent firm już wdrożyło. Szaleństwem by było w dzisiejszych czasach coś tam nie robić”. Twoja konkurencja już to robi, to już jesteś w tej bajce. W dwa tysiące dwudziestym szóstym roku wygląda to tak i tak. Czyli targetuje się na tych, u których to tak i tak nie wygląda. Więc to jest w pewien sposób wzbudzanie FOMO.


Kari: No tak, bo jak mówię, że w dwa tysiące dwudziestym szóstym to tak wygląda, no to jak ja tego nie mam, to myślę sobie: kurna, wypadam z obiegu.


Bartek: To ja już nawet nie jestem na Podlasiu, tylko po prostu jeszcze tam w średniowieczu. No dalej sobie powypisywałem, trochę powiem: „zauważyliśmy, że firmy nigdy nie potrzebowały strategii bardziej niż teraz”. Czyli... Bo co? Znam wiele firm, które nie mają strategii, no i świetnie działają, bo są inne dźwignie, które powodują, że działają.

No i co z tego?


Kari: Czyli to jest po prostu budowanie pilności albo że coś jest rzadkie. To są te dwie rzeczy, które świetnie sprzedają: pilność i rzadkość.


Bartek: To jest tak naprawdę taki rodzaj komunikatu, przez który ty możesz się sam ocenić i prawdopodobnie dojdziesz do wniosku, o którym ktoś pomyślał, że masz dojść.


Kari: Czyli ocenisz się źle w tym konkretnym obszarze.


Bartek: Tak, często jest tak, że jakiś wstyd właśnie albo FOMO i tak dalej są silnym motywatorem do działania.


Kari: Tak. Najsilniejszym – wstyd i lęk.


Bartek: Tak, tak. Jeżeli masz tego swojego eksperta, którego obserwujesz, i on ci tak sączy, to prawdopodobnie jesteś w tym kawałku lejka, w którym on chciał, żebyś był (tak zwanego marketingowego), żeby ci to wysączyć odpowiednio dużo, aż w końcu coś kliknie.


No i teraz, żeby nie było. To nie jest złe, jeżeli rozwiązuje Ci to jakiś problem, który rzeczywiście widzisz, to super. Ale znowu wracając, jeżeli decyzja jest podjęta tylko dlatego, że ja się boję i nie wiem, po co mi to jest – to to jest złe.


Kari: Okej, czyli jakby zupełnie naturalne jest to, że w marketingu oraz content marketingu stosujemy pilność i rzadkość, ponieważ to działa najlepiej.


Bartek: Bo powiem tak ludzie mają takie mózgi, jakie mają. One są po prostu takie pod wpływem ewolucji, takie powstały. I teraz jeżeli firma chce istnieć i chce sprzedawać, to musi używać rzeczy, których inni używają. Bo to jest trochę tak, jak pójście, nie wiem, na strzelaninę z butelką. No po prostu cię zastrzelą.


Kari: Tak.


Bartek: Więc muszą. Tylko z drugiej strony tym odcinkiem chciałbym wam pokazać, drodzy słuchacze i słuchaczki…


Kari: Że wy nie musicie. Oni muszą, a wy nie musicie.


Bartek: Tak, że wy nie musicie. I dlatego nie musicie, bo tutaj są narzędzia. Jeżeli sobie patrzycie na to, jak podejmujecie decyzje, to sobie możecie zobaczyć, czy rzeczywiście coś tam jest, czy nie.


Dobra, to teraz następna rzecz, która wynika z tego, bo to już wiedzieliśmy. Znaczy wiedzieliśmy, powiedzieliśmy sobie i to była ta część, którą sobie nazwałem tak klasycznie, że tam zostaniemy w tyle.

Następna rzecz, która jest jakby pokłosiem tego wszystkiego, że my zostaniemy w tyle i my tam mącimy tę wodę w naszym strumyczku firmowym, który miał być krystalicznie czysta, i po prostu do butelek tylko nalewamy i chcemy ją dać klientom, którzy będą spijać ją... To jest to, że powoduje to brak specjalizacji. Czyli jeżeli…


Kari: Skaczemy od pomysłu do pomysłu, zamiast się skupić na jednej rzeczy.


Bartek: Tak. I trochę to wygląda wtedy tak, że ta nasza firma to jest taka: jak komunikaty z zewnątrz dotarły do nas i nas określiły w naszych głowach, że niby nas boli, to w tamtym kierunku to jest pchane.


Kari: Czyli co akurat jest w modzie, tam będziemy to robić.


Bartek: Albo co na nas najbardziej wpływa tak naprawdę, to będziemy robić. A przecież może to nie o to w ogóle chodzi. No więc to jest taki rodzaj, powiedzmy, specjalizacji. I nie chodzi mi o to, że nasza firma jest niewyspecjalizowana, tylko brak specjalizacji. Bardziej chodzi mi tutaj generalnie, czyli w rozwiązywaniu ewentualnie problemów, ewentualnie robienie tego, co powinniśmy.


Kari: Czyli brak zastanowienia się…


Bartek: Skupienia. O, to byłby wyraz.


Kari: Czy to jest to, co też często mówisz à propos produktywności, że my powinniśmy rozdzielić planowanie od działania.


Bartek: Tak.


Kari: Czyli najpierw pewien obszar zaplanować, zastanowić się, pomyśleć nad strategią.


Bartek: A potem to robimy.


Kari: I jak już skończymy to planowanie, to już działamy. Nawet jak nam przychodzą komunikaty, że coś tutaj nas omija, to nie zwracamy na nich uwagi do momentu kolejnego planowania. Tam gdzie sobie zaplanowaliśmy to planowanie.


Bartek: Dokładnie tak, ponieważ niestety jest tak, że myślenie nad tym, co robimy, trochę zabija to, co robimy. W sensie nie myśl za dużo nad tym, co robisz, bo jeszcze kurde dojdziesz do jakiegoś głupiego wniosku, przestaniesz to robić, więc nie myśl za dużo.


Kari: Fajne, fajne są takie iteracje. No my to robimy raz w tygodniu, że w jeden dzień planujemy zadania na cały tydzień, potem już tylko robimy, a potem znów planujemy.


Bartek: No i projekty też mają takie rzeczy, że coś tam wykminiliśmy, robimy. Potem jest sprawdzanie efektów tego, no i ewentualnie jest w iteracjach ulepszamy albo zabijamy w cholerę.


Kari: I w trakcie robienia można zbierać dane, ale nie zmieniamy tego, co robimy.


Bartek: No chyba że to jest: ale dobra, nie róbmy tak, nie zmieniamy.

Kari: Jest prościej [śmiech].


Bartek: No. Następną rzeczą jest to, że jeżeli w ogóle jest strategia, to ona się nie będzie realizować, bo na przykład – nie daj Boże – jakiś branżowy raport coś powiedział. To co tam powiedziałem wcześniej, że... O, to jest ciekawe, bo ściągnąłem branżowy raport jeden i że ileś tam firm procent oczywiście wdraża AI. Ale co się okazuje? Że jeszcze większy procent pracowników korzysta z AI w firmach.


I potem było właśnie fajne FOMO plus jeszcze dorzucenie w tym komunikacie było jednej z najważniejszych potrzeb, czyli poczucia kontroli. Czyli wracając: większość, znaczy nie większość, tylko jakiś tam procent firm wdraża AI, ale jeszcze większy – i tam było jakieś osiemdziesiąt ileś procent pracowników – korzysta z AI w firmach. Czyli powiedzmy dwadzieścia procent wyraża, ale osiemdziesiąt korzysta, czyli że czterdzieści czy tam sześćdziesiąt procent ludzi po prostu korzysta z AI, a ludzie, którzy są właścicielami tej firmy, nie wiedzą, że oni korzystają.


Kari: Nie mają nad tym kontroli.


Bartek: Czyli nie mają nad tym kontroli, czyli nie wiem, dane jakieś różne rzeczy są tam pchane do modeli. No więc to jest takie bardziej wysublimowane FOMO.


Kari: W ogóle to jest ciekawe, bo myślę, że z tej takiej potrzeby kontroli bierze się też FOMO, ponieważ...


Bartek: No tak.


Kari: Na samym początku, jak jeszcze nie było świata, na samym początku nie czuliśmy potrzeby kontroli, bo nie było tyle bodźców. No ale gdzieś tam wcześniej, kiedy nie mieliśmy tyle okazji, bo nie żyliśmy w czasach, gdzie mamy multum okazji, bo jest internet, to mieliśmy poczucie, że kontrolujemy wszystko, bo mieliśmy, nie wiem, dziesięć czynników do skontrolowania.


Bartek: Tak, bo po prostu nie mogliśmy nawet wiedzieć. Informacja do nas nie przyszła.


Kari: Tak. A teraz mamy tych czynników miliony i mamy bardzo silne poczucie, że nie kontrolujemy bardzo wielu rzeczy.


Bartek: Tak, myślę, że tutaj Ziemowit czy jakiś tam inny nie wiedział nawet, jak król ma na imię, bo nie wiem, nikt mu nie powiedział, czytać nie umiał. Kogo to obchodziło, że Ziemowit nie wie?


No i następna rzecz, która ewentualnie może być tego pokłosiem, to jest taka, że jeżeli mamy jakiegoś lidera w tej firmie, to on trochę nie jest w firmie, tylko gdzieś tam lata, wszędzie jest, ale tylko nie tam, gdzie powinien być, nie?


Kari: Czyli nie robi swoich liderskich rzeczy, które powinien robić.


Bartek: Powinności.


Kari: Powinności. Tylko ciągle lata za kolejnym jaskrawym obiektem.


Bartek: Tak. No bo to trochę tak jest, że…


Kari: Albo takim mrocznym obiektem.


Bartek: Czyli – powiedzmy – zamiast być tym udrażniaczem i usprawniaczem tego naszego strumyka, żeby on coraz lepiej płynął, to…


Kari: Zamiast czyścić strumyk, to on tam jeszcze dorzuca.


Bartek: Tak, to on mąci tę wodę, tak? Jeszcze, nie daj Boże, wrócił z jakiegoś czegoś tam, bo mu ktoś coś tam powiedział. I teraz to będziemy robić.


Kari: Tak.


Bartek: Dobra, więc ten lider też, jeżeli to jest osoba, która jest podatna na to FOMO, to może być to problem powiedzmy, o.


Kari: Tutaj liderów z ADHD zapraszamy do wysłuchania poprzedniego odcinka.


Bartek: Tak. No i skutkiem tego jest po prostu to, że te wszystkie decyzje, które są podjęte, to już powiedzieliśmy sobie, ale po prostu decyzje są podjęte nie z potrzeby.


Kari: Tylko z lęku.


Bartek: Tak, to już na sam koniec, tak jak gdyby podsumowując, z czego to się bierze. No po prostu to jest tak, że zamiast naprawiać rzeczy, które mają być naprawiane... Być może się już powtarzam, bo trochę rozbijaliśmy ten odcinek, ale nieważne. Więc to jest ten taki jakby najważniejszy filtr, który sobie można brać i go używać. Czyli czy wynika to z potrzeby? Czy wynika to... Tylko żeby nie było, że mój lęk jest potrzebą, nie?


Ale czy wynika to z jakiejś tam realnej potrzeby, która w firmie występuje, czy po prostu nie?


Kari: Znaczy myślę, że najprostszym kierunkiem działań jest przyjrzenie się swojemu biznesowi, być może z kimś, być może w jakimś, nie wiem, gronie wspólników, jakiegoś coacha zaprosić czy doradcę i przyjrzenie się, jakie są tam potrzeby w tym biznesie. No bo w sumie w biznesie jest niewiele potrzeb.


Tak naprawdę potrzebujesz umieć marketing, sprzedaż.


Bartek: Można by było powiedzieć: koniec.


Kari: Nie, bo jeszcze zarządzanie, w sensie układanie procesów, zarządzanie tym, żeby to się organizowało.


Bartek: To jest prostsze do kupienia.


Kari: Marketing, sprzedaż, leadership. No i nie wiem, co jeszcze. Koniec?

Marketing, sprzedaż, propozycja wartości. No ale to jest marketing i sprzedaż.


Bartek: Ale to tak trochę powiedziałaś w stylu, że fizyka to jest prosta, bo

wystarczy znać. I tu wymieniasz dwa główne działy fizyki.


Kari: No trochę tak [śmiech].


Bartek: No.


Kari: Trochę tak. No i jeszcze po prostu produkt, nie? Żeby nad tym, w tym pracować, optymalizować.


Bartek: Nawet muszę sobie zamknąć pętlę, ale to powiem. No chemia jest prosta, jest nie wiem, organiczna, nieorganiczna.


Kari: Wystarczy znać.


Bartek: Fizyczna jeszcze. Okej.


Kari: A fizyczna to nie jest nieorganiczna?


Bartek: Nie wiem.


Kari: Ja miałam osobno na studiach fizyczną.


Bartek: Ja też miałem fizyczną na studiach. Nic nie pamiętam. Nie, nieważne.


Kari: Ja pamiętam. Entropia, entalpia i kolorowe mazaki trzeba było używać, żeby profesor zaliczył egzamin.


Bartek: No okej. Wracając do tego, co powiedzieliśmy, będzie bardzo ciężko zapanować nad tym czymś, co moglibyśmy powiedzieć, że jest, nie wiem, silną wolą…


Kari: Siłą woli?


Bartek: No nie da się nad tym w ten sposób zapanować. I może też tak być, że ja tutaj wspominam często o liderze, że on tak może mieć, ale to niekoniecznie tak musi być, bo może być też tak, że lider jest całkiem uziemiony, ale na przykład jest osobą podatną na kogoś, kto jest dla niego autorytetem w firmie. No i ta osoba jest taka.


Kari: Albo lider może być people pleaserem. I może być podatny na FOMO.


Bartek: Z jakiejś strony organizacja może taka trochę FOMO być, że ona się cały czas boi, że coś ją tam ominie. Więc nie da się, jak gdyby silną wolą albo deklaracją nad tym zapanować. Więc organizację najczęściej bronimy strukturami, procesami. Niestety.


Kari: I strategiami. Bez strategii nie dacie rady, słuchajcie.


Bartek: Tak. Czyli jaka jest zewnętrzna struktura, która nas trzyma po prostu i nie jesteśmy w stanie ominąć tego. Czyli jeżeli coś zmieniamy w tym, co robimy, to powinniśmy to robić w cyklach na przykład. Czyli – nie daj Boże – jak coś tam wpadnie, nie daj Boże do takiego FOMO-wca, po drodze, to system go nie puści, bo to nie jest ten czas, kiedy możemy cokolwiek grzebać.


To jest takie oczywiście piękne, tak? No bo jeżeli to jest osoba z wysokim autorytetem, ona łazi po firmie i cały czas: „O mój Boże, nie wiem, już musimy to mieć wszysc”. No to i tak się udzieli. No ale może ktoś, nie wiem, podejdzie z kamieniem i go tam uderzy na tyle, że go, nie wiem, o Jezu, jak mnie głowa boli, to tak już będzie lepiej.


Kari: Znaczy tak sobie myślę, że w takim systemie powinno się znaleźć miejsce na trochę FOMO, czyli na przykład na dziesięć procent FOMO. Bo tak jak w ostatnim odcinku wysnuliśmy taki wniosek: trochę FOMO sprawia, że jednak z jakimiś tam rzeczami jesteśmy na bieżąco. To jest trochę taki dział research i development.


Bartek: No tak.


Kari: To jest ten dział, w którym można posadzić osobę z tym FOMO i niech ona sobie zbiera, bo ten lekki lęk albo opanowany i wzięty pod kraby jakieś takie... Karby się mówi, karby?


Bartek: W ryzy.


Kari: W ryzy. Pozwala nam faktycznie... jest ta emocja, która napędza rozwój gdzieś tam. Tylko ważne jest, żeby bardzo w ramy ją wziąć, nie? Żeby była jedna osoba, która ma konkretne dni w tygodniu, kiedy może się tym FOMO podzielić albo konkretną tabelkę, gdzie może wpisać swoje propozycje.


Bartek: Czyli są jakieś dwa dni w tygodniu, gdzie drzwi od piwnicy, gdzie taką osobę trzymamy, otwieramy i ona może wyjść. Wtedy też wyrzucamy jedzenie.


Kari: Dni, w których jest F, możemy używać. Ftorek.


Bartek: [śmiech] pięknie. Następna rzecz, którą warto zrobić, to nadać swoje definicje tego, co to oznacza, że na przykład jesteśmy w tyle. Czyli jeżeli... nie chcę powiedzieć już tam, że powiedzmy wskaźniki, ale co to w ogóle oznacza dla tej firmy w tym kontekście, dla naszych klientów, z tym produktem, co my robimy i tak dalej.


Kari: Okej, okej, to jest fajne, bo jak na przykład produkujemy, nie wiem, bombki, to naprawdę nas nie obchodzi to, że jesteśmy w tyle z najnowszymi materiałami, z których robi się najlepsze bluzy, ale już jakieś tam technologie robienia szkła w jakieś fajne…


Bartek: Wiesz co, ja rozumiem to, co chcesz powiedzieć. Natomiast myślę, że osoba, która ma firmę, która robi bombki, nie interesuje się materiałami od bluz w ogóle.


Kari: No dlatego mówię, że…


Bartek: Więc ona tam nie będzie miała FOMO. Ona będzie miała FOMO w produkcji szkła albo drukowaniu, albo innych rzeczach. Natomiast osoba, która produkuje bombki, prawdopodobnie jest w stanie zdefiniować, co to znaczy, że już jesteśmy w tyle. Ja jestem w stanie u siebie zdefiniować, co to znaczy, że jesteśmy w tyle.


Kari: Co to znaczy?


Bartek: Na przykład produkując treści, kiedy nie korzystalibyśmy z wszelkich softowych rzeczy, które po prostu usprawniają nam. Na przykład ten podcast będzie transkrybowany, żeby mógł się indeksować.


Kari: Okej, jakby siedziała ta bidna Agata, słuchała wszystkiego i pisała ręcznie.


Bartek: W zeszycie na przykład. Masakra po prostu.


Kari: A potem jeszcze przepisywała na klawiaturze.


Bartek: Tak podejrzewam, że bylibyśmy…


Kari: Nie, znaczy nie na klawiaturze, na maszynie.


Bartek: Tak, podejrzewam, że bylibyśmy w tym procencie firm, które nie wdrażają AI, ale pracownicy i tak dawno już to robią, nie?


Kari: Tak [śmiech]


Bartek: No więc chodzi o to, żeby nadać swoją własną definicję, co to znaczy, że zostajemy w tyle. Czyli  – teraz jeszcze lepiej powinno być – na co to się przekłada, to nasze zostawanie w tyle? Po czym możemy to poznać i tak dalej, i tak dalej. Według kogo? Według jakich danych? Po czym to poznamy?


I teraz czy jest to... może nie „i teraz”, chodzi o to, że…


Kari: Chciałabym zaproponować Wam drodzy słuchacze drinking game. Za każdym razem, jak Bartek powie „i teraz”, pijemy.


Bartek: No. Czyli żebyśmy mieli tę definicję nie na podstawie zewnętrznych jakichś tam czynników, realiów, które ktoś nam podsuwa, które ktoś nam mówi, które myślimy, że są, tylko wewnętrznego, tego naszego czegoś na podstawie…


Kari: Wcześniej zrobionego, nie? Wcześniej po prostu, żeby nie jechać na impulsywności.


Bartek: Tak. Następne to jest to, żeby określić sobie kryteria działania, jakieś decyzje podjęte – to, co powiedziałaś – zawczasu. Bo mówiliśmy to chyba w tym odcinku. Nagrałem kilka z rzędu, mam nadzieję, że dobrze mówię. Ale mówiliśmy o tym, że decyzje powinny być podjęte zawczasu, a potem przez jakiś czas wykonywanie bardzo ładnie działa.


Kari: Tak. Czyli oddzielamy planowanie od wykonywania.


Bartek: I teraz następna rzecz, którą możemy się zobaczyć, to zobaczyć na kategorię taką jak gdyby: czy jeżeli ja pójdę za tym czymś, co my wiemy, że jest FOMO, ale ta osoba, która to odczuwa, tego nie wie, czy jest to coś, co mnie przybliża do jakiegoś celu.


Kari: Z góry określonego, nie? Najlepiej.


Bartek: Oczywiście, a nie który nagle się pojawia.


Kari: To jest to, co ja robię od kilku lat, co u mnie bardzo dobrze działa i zrobiłam też z naszymi prosami na woopie pro.  Czyli na samym początku roku określamy sobie – tak zwany warsztat idealny rok – trzy i tylko trzy rzeczy, które w danym roku chcemy osiągnąć. I to są nasze takie latarnie morskie.


Czyli jeżeli przychodzi jakaś decyzja i coś tam chcemy robić, to filtrujemy to, czy ona jakby jest w tych trzech rzeczach, nie? Moje rzeczy tam to jest na przykład w tym roku język angielski, public speaking i budowa treści, contentu tej marki osobistej. Jeżeli przychodzą do mnie jakieś takie rzeczy, które tutaj nie są, chociaż bardzo ich chcę i mam naprawdę duży poczucie, że ja coś w życiu omija mnie...


Na przykład przyszła do mnie Marta i powiedziała, że chciałaby, żebym została wykładowczynią na jej studiach. No i się prawie popłakałam, jak jej musiałam powiedzieć: „No sorry, nie”, bo nie jest to w tych moich wcześniej założonych celach i priorytetach, chociaż bardzo, bardzo bym chciała to robić.


Bartek: Więc wracając jeszcze, bo mam trzy punkty, które chcę powiedzieć. Czy to przybliża mnie do jakiegoś większego celu, który staram się zrealizować? Czyli to, co teraz powiedziałaś, być może jest to jakaś składowa mniejszego celu. Albo następna rzecz: czy jest to coś, co usunie jakąś przeszkodę, która stoi na drodze gdzieś tego drugiej strony?


Kari: Bo generalnie w produktywności szukamy rzeczy, które... Jeżeli mamy jedną rzecz, która inne rzeczy uczyni łatwiejszym albo niepotrzebnym, to te rzeczy warto wdrażać.


Bartek: No i teraz jeżeli sobie zastosujemy takie rzeczy, to one jakby zwiększają nam ten focus nasz na cel. I mam prosty przykład, ponieważ kiedyś jeden z naszych klientów, no to była organizacja, która nie chcę powiedzieć, że miała FOMO, ale robili różne rzeczy w różny sposób na różne tematy. Czyli byli tacy trochę z każdej strony.


I często jest tak, że fajne rzeczy się fajnie robi, ale jeżeli musimy zrobić jakiś taki konkretny wysiłek, to te emocje, które miały być takie fajne i tak dalej, to to już się tak trochę przestaje chcieć robić. Więc ponieważ każdy może przyjść i coś dorzucić do funkcjonowania tej organizacji, to zrobiliśmy prostą rzecz.


Nauczyliśmy ich, jak się rozpisuje projekty. I teraz, żeby ktoś przyszedł z tą swoją piękną myślą i żeby cała organizacja poszła w tym kierunku, to najpierw musi być rozpisany projekt, czyli muszą być cele biznesowe, czyli w ogóle... Jakie ten projekt cele biznesowe realizuje. Zasoby, które trzeba będzie... Jak zajmiemy te zasoby, to skądś musimy je wziąć. Czyli trzeba to już zacząć organizować. Muszą być kamienie rozpisane i tak dalej.


Kari: Kamienie milowe w sensie, poszczególne elementy, etapy.


Bartek: Tak. Będą decydenci, czyli kto będzie mógł przeszkadzać, ciągnąć w swoją stronę i tak dalej, i tak dalej. Więc sam fakt, że trzeba poświęcić trochę energii i to zrobić…


Kari: I zastanowić się nad tym, czy faktycznie to jest w naszym interesie.


Bartek: Tak, pięknie takie coś zabija entuzjazm, nazwijmy to w kierunku „o mój Boże, bo nas to ominie”. Czyli jeżeli mamy właśnie te ramy, ten proces, no to mamy piękną, nieentuzjastyczną organizację, która działa lepiej.


Kari: Bartek speaker demotywacyjny Golden, proszę państwa.


Bartek: Bardzo fajną rzeczą jest oczywiście, to już kiedyś mówiliśmy, w ogóle przy ADHD – parking pomysłów. Plus oczywiście jakiś bufor, czyli coś ląduje na tym parkingu pomysłów i po pewnym czasie zobaczymy, czy w ogóle warto jest się za to brać. Bo jeżeli emocje opadną…


Kari: Tak. Normalnie – znaczy normalnie – w takim prywatnym życiu jak coś chcę kupić, to to ląduje na parkingu pomysłów na czterdzieści osiem godzin i dopiero wtedy mogę to kupić. Natomiast w firmowych rzeczach u mnie przynajmniej tydzień musi tam posiedzieć. Już po pierwszym dniu i tak już zapominam o tym. Ale potem jak zaglądam na ten parking pomysłów raz na jakiś czas, to wtedy mogę sobie grupować te pomysły, które faktycznie mają sens i filtrować je przez te moje cele na dany rok.


Bartek: No właśnie i w ogóle emocje mają tę fajną cechę, bo inaczej by nas pozabijały, że one z czasem słabną po prostu.


Kari: Sto dziewięćdziesiąt, sto osiemdziesiąt sekund średnio.


Bartek: Tak. Więc jeżeli coś ma wisieć tydzień albo miesiąc, to tam już nie będzie emocji praktycznie w ogóle.


Kari: No właśnie.


Bartek: Tak. Jest jeszcze jedna rzecz, która jest dosyć istotna, ale ona jest chyba najtrudniejsza tak mi się wydaje. No to jest oczywiście samoświadomość i umiejętność komunikacji. I poprzez samoświadomość mam na myśli to, że wiele osób, które są liderami, mogą być w ogóle liderami, bo są na przykład, nie wiem, właścicielami albo zarządzają jakimś zespołem, ale mogą być też liderzy tacy nie z namaszczenia.

Większość osób i tak nie wie o tym, że ma wpływ, ich emocje mają wpływ na to, jak komunikują, przez co mają wpływ na to, jak zespół działa. Więc samoświadomość i umiejętność dostrzeżenia tych swoich emocji i zatrzymania się... Ja wiem, że to już jest taki wysoki bardzo level, tak? Ale umiejętność zatrzymania się i posiadania w świadomości tego, że coś, co tam u mnie jest w głowie, może mieć przełożenie na to, jak zespół na to zareaguje i co to da temu zespołowi w firmie, bla, bla, bla i tak dalej, i tak dalej...  No to to jest ta część najtrudniejsza, ale najbardziej też pomagająca przy okazji.


Ja myślę, że tutaj jednym z takich skryptów, które można zastosować sobie też do FOMO, jest to, co my tam próbujemy i ludzie, ludzie zwracają jakby feedback. Zwracają feedback... Ludzie wracają do nas z komunikatem, że to bardzo fajnie działa. A mianowicie takie hasło: rozwój przez odejmowanie. Nie przez dodawanie nowych rzeczy, uczenie się nowych i biegnięcie za kolejnym lękiem, żeby nas coś nie ominęło, tylko przez odejmowanie.


Rozwój przez odejmowanie polega na tym, że skupiamy się mocniej na jednej rzeczy, a wszystkie inne gdzieś tam odrzucamy. Więc być może hasło napisane gdzieś na jakiejś tablicy albo w widocznym miejscu, albo na tym tatuażu, na którym wszystko tam piszemy, to może być właśnie rozwój przez odejmowanie. I jak chcemy znowu podjąć jakąś decyzję albo coś zrobić, to się zastanawiamy, czy nie da się tego jednak odjąć, żeby nad tym rozwojem się skupić takim faktycznym.


No i to jest praktycznie tyle, co ja przynajmniej sobie na dzisiaj przygotowałem. Więc podsumowując, istotne jest to, żeby po prostu mieć mniej więcej świadomość, że większość komunikatów tak będzie niestety budowana. Druga rzecz – to żeby zwrócić uwagę na siebie i skąd ta potrzeba jest. Czy jest rzeczywiście to warunkowane czymś, co istnieje? Trzeba to rozwiązać. Jest jakiś problem albo potrzeba, może tak. Czy jest to tylko w sumie nie wiadomo po co mi. Jeżeli się pojawia nie wiadomo po co mi, to tam już jest bardzo... I jeżeli mamy z tym problem, to najczęściej jakiś rodzaj struktur.


Kari: Tak – struktur, strategii, ram.


Bartek: Jak zwał, tak zwał – pomaga. Najlepsza jest samoświadomość siebie, ale to jest niestety najtrudniejsze.


Kari: I rozwój przez odejmowanie. Dajcie znać może w komentarzach, czy są jakieś obszary z tematu FOMO, których nie podjęliśmy w tym odcinku albo w poprzednim. I może jeszcze jakieś macie swoje historie, którymi chcielibyście się podzielić? No i chyba tyle na dzisiaj. Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na FOMO w biznesie z nieco innej perspektywy.


Bartek: Dzięki, pa!

bottom of page