top of page

25 września 2026

, odcinek 136

Jak się w końcu skupić?

„Dobra! Teraz siadam do pracy i się skupiam!” – czy chociaż raz zdarzyła Ci się taka mobilizacja... z której nic nie wyszło? Pewnie stało się tak dlatego, że na skupienie było już za późno. Najlepiej zadbać o nie jeszcze przed rozpoczęciem zadania – a w tym odcinku opowiemy Ci, jak to zrobić :)


Mając ADHD, również w kwestiach uwagi i koncentracji popadamy czasem w skrajności: albo hiperfokus pochłania nas bez reszty, albo nie możemy się skupić na niczym. Bez względu na to, co zdarza Ci się częściej, da się zaprojektować sprzyjające zbalansowanemu skupieniu warunki. Posłuchaj, na których z nich się... skupić ;)

podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
​
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Kari Goldyn: Dobra, Bartek, skup się, skup się. Zaczynamy.


Bartek Goldyn: No dobra.


Kari: Wśród naszych słuchaczy jest dużo osób z ADHD. I ADHD definiuje się z nazwy jako zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Ja tutaj chciałabym zacząć od tego, że tak naprawdę to nie chodzi o deficyt uwagi. To jest trochę złe określenie, ten deficyt, ponieważ w ADHD występuje coś takiego jak hiperfokus i wtedy zdecydowanie deficytu nie ma.


Bartek: Ja uważam w ogóle jeszcze inaczej. Nie ma czegoś takiego jak deficyt uwagi. Jest tylko uwaga po prostu…


Kari: Ukierunkowana albo nieukierunkowana.


Bartek: Oczywiście.


Kari: No dokładnie. Więc chciałabym do tego się odnieść. Natomiast faktycznie w tym ADHD czasami ta uwaga jest trudno kierunkowalna, czyli rozprasza się na wszystko dookoła. I dlatego pewnie osoby z ADHD często zastanawiają się, co zrobić, jakich trików i haków użyć, żeby się w końcu skupić. Więc skoro osoby z ADHD, czyli ja i ty, jakoś to wykminiły i jakoś to ogarnęły, to osoby bez ADHD tym bardziej skorzystają na tej wiedzy, bo ADHD jest po prostu bardziej.


Bartek: Chciałem jeszcze tak tylko dodać, że w czasie tego zdania, które mówiłaś moją całkowitą, pełną uwagę i skupienie miał kubek. To coś, co tam, nie wiem, co to jest. To sobie… jakiś atomizer czy jakoś coś tam. Zastanawiałem się, dlaczego tam jest coś kolorowego. Potem tutaj jaki masz znaczek na komputerze, potem inne rzeczy, więc full uwaga. To jest mit. O czym mówiłaś?


Kari: No właśnie [śmiech]. Więc chodzi o to, że albo skaczemy po różnych rzeczach z naszą uwagą…


Bartek: Chyba ty, no.


Kari: Albo zanurzamy się w jakiejś aktywności tak kompletnie, że może być to równie destrukcyjne jak ten brak uwagi. A do tego jeszcze w ADHD jest coś takiego, że bardzo łatwo wchodzimy we flow, ale nie zawsze tam, gdzie trzeba, bo na przykład łatwiej się wchodzi we flow, grając w gry.


Bartek: Oczywiście.


Kari: Albo scrollując coś tam, albo szukając w króliczej norze wszystkich informacji na temat ostatniej zajawki jakiejś zupełnie niepotrzebnej. Zamiast tego, co powinniśmy robić. I nie wiem, czy kiedykolwiek rozmawialiśmy o hiperfokusie, jak to wygląda.


Bartek: Rozmawialiśmy, ale jako o rzeczy, która jest po prostu, którą mamy.


Kari: Ale tak od strony, od strony środka. To znaczy… ja tak się zastanawiałam, jak wygląda taki ADHD-owy hiperfokus. I to jest tak, że najpierw coś cię zaciekawia i zaczynasz czytać i czujesz tę euforię, nie? Że ale zajebiste i zaczynasz wchodzić coraz głębiej, coraz głębiej i w pierwszych godzinach albo dniach uczysz się bardzo dużo, więc szybko stajesz się jakimś takim trochę ekspertem. A potem każda kolejna godzina przynosi ci coraz mniejszą wiedzę w stosunku do zainwestowanego czasu. Czyli rzeczy się powtarzają.


Bartek: Tak naprawdę dopiero wtedy byś się stał ekspertem.


Kari: Tak, jakbyś tam został [śmiech]. I to powtarza się już tak bardzo, że ja przynajmniej tak mam, że w pewnym momencie ten taki temat zaczyna mnie odrzucać. Już mi jest niedobrze od tego wszystkiego i wszystko jest takie blee. I… wskakuje czasem ten efekt właśnie tych, sunk cost bias, czyli…


Bartek: Utraconych kosztów, utopionych…


Kari: Utopionych kosztów. Więc skoro już tak daleko dotarłam, no to może jednak jeszcze pogłębię ten temat. I tam pojawia się jeszcze większe wyczerpanie. Ewentualnie coś tam się znajdzie ciekawego, co było nowe. I znów to koło się zatacza.


Bartek: Wiesz co, ja mam tak, no mogę też tak powiedzieć, jak wygląda na przykład z mojej strony hiperfokus. Trochę jest tak, jak mówisz, czyli rzeczywiście w pewnym momencie jest tak, że te schematy czy tam patterny, żeby było tak po staropolsku, pojawiają się i rzeczywiście wszystko się zaczyna kręcić wokół jednej rzeczy. I wtedy się to wydaje nudne i już tak: „O, Jezu, to jest cały czas to samo”. Ale często jest tak, że potem przychodzi jakiś taki moment, że nagle się okazuje, że jak jest ten efekt Dunninga–Krugera, tak? To, że jednak on działał bardzo dobrze i wydawało mi się, że ho, ho, ho, jaki to ja nie jestem. A potem nagle dostajesz takiego plaszczaka w ryj i nie, to nie jest tak.


Kari: No właśnie u mnie jak, jak przyjdzie to i jeszcze głębiej, głębiej, głębiej, no to, to już ze mną zostaje. To już się takie bardziej autystyczne staje. Ale w ADHD to: „O dobra, to już to wszystko, dziękuję, do widzenia”. I potem po tym takim hiperfokusie na jakimś temacie często przychodzi taka faza plateau, kiedy wszystko jest niefajne, za nic się nie mogę zabrać. Tak jakby guziczek się wyłączył. Taki właśnie: na przypale albo wcale. I to też jest charakterystyczne właśnie w utrzymaniu uwagi, że czujesz się albo jak, kurna, superbohater, albo jak totalnie upośledzona osoba, która nie może nic zrobić ze swoją uwagą.



Bartek: Znaczy, wydaje mi się jeszcze, że à propos hiperfokusów, jeżeli pętla zwrotna jest dosyć szybka, czyli ja coś robię i widzę coś, dostaję z tego – no niech będzie, że dopaminę, tak skrócę – dostaję coś z tego, to dużo łatwiej jest się utrzymać w tym. Więc często jest tak, że te hiperfokusy, które są związane z „nieruchem”, o, tak to bym nazwał.


Kari: Czyli z jakimiś wiedzowymi rzeczami.


Bartek: One najczęściej stają się szybko nudne. Natomiast jeżeli ja lubię grać w paletkę – cokolwiek to jest – to jeżeli mam tam ludzi, jeżeli sobie to robię i to mi daje przyjemność, to prawdopodobnie mogę to robić bardzo długo.


Kari: No widzisz, to u mnie nie. Dlatego zrezygnowałam z mojego ostatniego trenera osobistego, ponieważ na początku naszej przygody mu powiedziałam: „Słuchaj, ja potrzebuję nowych ćwiczeń, nie mogę robić cały czas tych samych”. No i on nie wziął tego do serca, więc w pewnym momencie tak mi odklikało, jakby stwierdziłam: nie, ja już tam nie mogę iść. Nie mogę znów robić tych samych ćwiczeń, bo nie. No nie jestem odporna na nudę. No, w każdym razie. Jak zarządzać tym naszym skupieniem w tym takim trudnym mózgu?


Bartek: Tak. Czyli jeżeli jesteś osobą nie-ADHD-ową i masz mały z tym problem, no to teraz posłuchasz rad od osób ADHD-owych, które mają z tym większy problem i być może część ci jakoś pomoże.


Kari: Tak. No i generalnie ADHD ma taką love-hate relację ze strukturami. A tutaj struktury są bardzo ważne w tym zarządzaniu, bo to jest tak, że my kochamy swoje struktury, ale nie znosimy struktur, które ktoś inny nam narzuca. Więc jak ktoś nam każe wypełniać jakieś tabelki albo robić coś według jakichś schematów, to nie, nie, nie. Ale jak już sobie swoje własne rzeczy odkryjemy i poukładamy, i na przykład zrobimy górę śmieci, w których wszystko wiadomo, gdzie co jest, nie? To nie wolno nam tego dotykać, nie, nie wolno w to wchodzić. 


Więc tak naprawdę dla osób, które mają problemy ze skupieniem, największym wyzwaniem jest wyznaczenie tych struktur, tych takich parametrów, stworzenie procesów, modeli, które prowadzą do tego skupienia. Ponieważ generalnie jesteśmy przegrani na starcie, bo rozproszenie jest biologicznie korzystne. Czyli rozproszenie, stan rozproszenia to nie jest brak dyscypliny, jak można to definiować albo ktoś może se samemu nawrzucać, albo innym nawrzucać: „Weź się skup! Weź się w garść”.


Bartek: To jest troszeczkę tak, że to jest taka po prostu reakcja fizjologiczna. Nie można się kontrolować, to jest po prostu fizjologiczne, tak?


Kari: Tak, tak, tak. Natomiast naturalne dla naszego mózgu w stanie zagrożenia jest właśnie rozproszenie. Czyli cały czas skanujemy otoczenie w poszukiwaniu różnych bodźców, które mogą nas zagrażać.


Bartek: Nam zagrażać, tak?


Kari: Nam zagrażać, tak. I to jest taki tryb eksploracji albo skanowania. Natomiast tryb skupienia się na jednym zadaniu jest trudny. Jest metabolicznie kosztowny. I jako że jest metabolicznie kosztowny, no to musimy mieć nazbierane zasobów, żeby sobie go w ogóle odpalić.


Bartek: Wiesz co – i teraz taka myśl mi przyszła do głowy – popatrz, jak są zrobione, znaczy zrobione, no nie są celowo zrobione, ale jak wyglądają środowiska pracy. Najczęściej jest tak, że chcielibyśmy, żeby pracownik, bądź nawet od siebie tego wymagamy, żebyśmy się skupili i robili różne rzeczy, takie wiesz, ważne. Ale co chwilę ktoś przychodzi, co chwilę coś trzeba od tego tamto, ten chce to i ludzie…


Kari: Dźwięki tutaj jakieś.


Bartek: Tak. Ludzie cały czas skanują otoczenie, skąd przyjdzie coś, jakieś żądanie, jakiś, jakiś…


Kari: I to jest zawsze ważniejsze niż to, na czym się skupiasz. Tak. Więc nawet jakieś takie badania robili – tylko nie przytoczę, ale gdzieś przeczytałam, jak robiłam tutaj research do tego odcinka – o tym, że każdy wypełniał jakieś tam apki, gdzieś tam mu dzwoniła ta aplikacja, żeby powiedział, w jakim stanie jest teraz. No i to było na tyle losowe i na tyle duża próba, że jakoś te wyniki były miarodajne, i się okazało, że pięćdziesiąt procent czasu nie jesteśmy w stanie skupienia. Że to, że nam się wydaje, że jesteśmy w stanie na jakimś zadaniu się skupić, to wcale nie. Gdzieś tam ciągle nasz umysł lata. 


A więc dlatego skupienie nie jest siłą woli. I nie jest tak, że siadasz sobie do biureczka i nie możesz się skupić, i zaczynasz się zmuszać, żeby się skupić. Jeżeli nie możesz się skupić przy tym biureczku, przed tą pracą, to znaczy, że zrąbałeś coś wcześniej. Zrąbałeś w tych systemach, których sobie nie poustawiałeś. A te systemy polegają na tym – i tutaj, to wzięłam z podcastu Solved Mark Manson i Drew...


Bartek: Nie wiem, nie wiem jakie nazwisko.


Kari: W każdym razie Mark Manson. A oni mają podcast Solved i oni zrobili taki długi, długi odcinek o skupieniu i odkryli tam w tym odcinku takie cztery elementy, które zapobiegają naszemu naturalnemu i biologicznemu rozproszeniu. I o tych elementach chciałam dzisiaj z tobą pogadać. Więc przyniosłam te cztery. No i jeżeli sobie jesteśmy w stanie ogarnąć te cztery elementy wcześniej, zanim spróbujemy się skupić, no to jest nasz system na to, żeby jakoś tam naszą uwagę ukierunkować. Dobra. Pierwszy wyzwalacz rozproszenia to brak znaczenia albo sensu zadania, które przed nami stoi.


Bartek: Okej, to ja mam od razu takie pytanie, nie wiem, kontrariańskie. Dla wielu osób sens albo znaczenie będzie tam, gdzie u innych może być kompletnie inaczej, tak? Czyli normalnie rozumiemy sens i znaczenie jako takie coś zgodnego ze sobą, jakieś większe coś.


Kari: Nie wiem, czy większe. Po prostu widzisz sens w tym, co robisz.


Bartek: Okej, a co się dzieje w takich, w tym momencie, w takich zadaniach, które no po prostu trzeba zrobić i jeżeli nie, to… wiesz, jestem urzędnikiem, pracuję w urzędzie, mam przybijać – tutaj pewnie obrażam wielu urzędników – mam przybijać pieczątki na jakichś karteczkach. To nie ma za bardzo dużego sensu. I co ja mam sobie szukać głębszego sensu, że wtedy ludzie coś tam…?


Kari: Tak. I jeżeli przybijasz w ten sposób, no to będzie ci się trudno skupić. Natomiast słyszałam taką historię o szpitalu, bodajże szpital, nie pamiętam, kto to opowiadał, jakiś mówca – że człowiek tam przyszedł do szpitala i spytał się pani woźnej, co ona tu robi, a ona mówi: „Ratuję życie”.


Bartek: Ja wiem, to jest bardzo znany taki przykład, tak? Tylko pytanie jest…


Kari: Znaczy chodzi o reframing, nie? No bo każdy może znaleźć znaczenie w tym, co robi. Więc jeżeli jesteś przybijaczem pieczątek, już takim przykładowym, to być może dla ciebie ma duże znaczenie to, że przybijasz te pieczątki, ponieważ dzięki temu możesz dostać wypłatę, którą zapewnisz byt swoim dzieciom.


Bartek: Okej. Dobra, czyli to jest po prostu taki prosty sens tutaj w tym wypadku.


Kari: Tak, w tym wypadku będzie prosty sens. Być może ktoś ma tu bardzo duży sens, bo przez dziesięć lat szukał pracy i nie mógł znaleźć pracy, a potem sobie znalazł. I to jest duży sens. Chodzi o to, że jeżeli nie widzimy jakiegoś sensu lub znaczenia w tym, co robimy, no to nasz mózg zaczyna się rozpraszać, no bo to jest jego naturalny stan. Zaczyna skanować środowisko w poszukiwaniu czegoś lepszego, czegoś, co bardziej będzie naszemu przeżywaniu pomagało, nie?


Bartek: Ja wiem, że być może trochę psuję tutaj teraz wszystko, ale wydaje mi się, że rzeczy w stylu „bez sensu” to może być zabawa. Zabawa jest rzeczą czasami bez sensu, a wręcz chyba być może nawet definicyjnie może być bez sensu. Po prostu jakieś tam eksploracje, robienie różnych rzeczy. I może być tak, że w tej zabawie jest ogromne skupienie. Więc myślę, że należałoby tu jeszcze wcześniej dodać, jak ukierunkować ten swój fokus, to swoje skupienie na rzeczy, które chcemy, żeby się działy, bo podejrzewam, że dużo łatwiej jest ukierunkować… no po prostu tam, gdzie on naturalnie leci, tak? Więc chodzi mi o to, że gdybyśmy wcześniej dodali, że chcemy go ukierunkować w jakimś tam miejscu.


Kari: No chcę, chcę.


Bartek: Na jakieś tam miejsce.


Kari: Na tym polega skupienie, nie? Że chcemy zarządzić tym skupieniem, nie? Żeby po pierwsze wyjść z tego naturalnego trybu rozproszenia, a po drugie wejść w ten kierunek, w którym chcemy, a nie w granie w gry, nie? I faktycznie jest to ewolucyjnie zrozumiałe. No bo znaczenie – my jesteśmy tymi maszynkami do nadawania znaczeń – znaczenie sprawia, że my działamy. Więc jak mózg zobaczy w czymś znaczenie, no to będzie tam dążył, jak nie widzi znaczenia, no to będzie szukał kolejnych, wchodzi w ten tryb eksploracji i szuka kolejnych rzeczy, które mogą mieć znaczenie. No i faktycznie proste znaczenia to jedno, a takie mocniejsze motywatory to jest znalezienie tych głębszych znaczeń, tego sensu, tego why.


Drugim wyzwalaczem naszego naturalnego rozproszenia jest brak klarowności, brak jasności w tym, co mamy robić albo w tym, co robimy. Czyli chcę coś robić, ale nie wiem jak. I to wywołuje poszukiwanie nowych dróg, czyli znów rozproszenie, tryb eksploracji zamiast realizacji zadania, więc nie możemy się skupić.


Bartek: Najbardziej pospolitą rzeczą, jaką można zaobserwować, to jest to, że ludzie cały czas… powiedzmy, że chciałbym – i to jest najlepszy przykład, jaki znam – chciałbym się umówić z kimś na randkę, załóżmy. I studiuję zachowania ludzkie. Jestem na poziomie już socjobiologii, mam PhD z tego.


Kari: To długo, długo chcesz się umówić na randkę [śmiech].


Bartek: Tak, dodatkowo jeszcze przeszedłem jakieś tajne szkolenia CIA, jak się po prostu wpływa na ludzi i tak dalej. A mam problem z tym, żeby wstać i podejść do kogoś w barze i powiedzieć: „Cześć”. Więc często jest tak, że – à propos tej klarowności i jasności – to jest tak, że rozwiązujemy problemy, które kompletnie nie istnieją dla nas, ale gdybyśmy poszli tą drogą, to za pięć, dziesięć lat, jako ci eksperci od czegoś tam, mielibyśmy te problemy, ale sobie tu już wkładamy, że musimy je rozwiązać, a naszym zadaniem na samym początku jest tylko wstać i powiedzieć: „Cześć”, i zobaczyć, co się zadzieje.


Kari: Tak, tak. Czasami tak jest, że, a to w szczególności w autystycznych mózgach, nie? Że musimy sobie zbudować pełen obraz oddolnie. Wszystkimi tymi ścieżkami. Musimy wszystkie te ścieżki rozważyć, żeby wiedzieć, w czym my właściwie jesteśmy, nie?


Bartek: Tak.


Kari Natomiast brak jasności w takiej przyziemnej codzienności rozwiązujemy po prostu konkretnym określeniem zadań, konkretnym określeniem tego, co ma być na wyjściu, czyli jak uznamy zadania za skończone.


Bartek: To najprostszy sposób, to będzie tak, że jeżeli masz jakąś tam swoją misję bądź znaczenie, bądź sens, bądź bodziec, który cię pcha do działania, i na samym końcu tego czegoś ma być jakiś rezultat, to trzeba się zastanowić, co powoduje, że ten rezultat uznasz za „Okej, tak, to jest to, co chciałem osiągnąć”. Potem jakie kroki przybliżą cię do tego, żeby to osiągnąć. Jeżeli po drodze jest nauczenie się czegoś, zrobienie czegoś albo wygospodarowanie na przykład czasu na to, żeby to zrobić, to to są pierwsze rzeczy, które trzeba po prostu zrobić. Wtedy z tego przyjdzie jasność, tak? Czyli jeżeli ja bym chciał wejść na Mount Everest, to pierwsza rzecz, którą muszę zrobić, to zacząć chodzić dużo, dużo więcej. Najlepiej trochę… Nie, na początek w ogóle zacznij chodzić.


Kari: Tak, czyli właśnie…


Bartek: Porób dziesięć tysięcy kilometrów. Boże, dziesięć tysięcy kilometrów [śmiech]. Dziesięć tysięcy kroków codziennie przez parę miesięcy. Potem zwiększ. Potem pogadamy.


Kari: I to jest takie rozpisanie sobie – zwłaszcza jak jest trudne i niejasne zadanie, i takie, które ma bardzo dużo parametrów – rozpisanie sobie na proste kroki. I skupienie się właśnie na tych pierwszych krokach. Dodanie jakichś ram, jakiegoś planu, jakiegoś systemu, to wszystko zwiększa jasność. Na przykład to, co my robimy na Woopa Pro, ten idealny rok, gdzie wyznaczasz sobie trzy konkretne rzeczy, na których się skupiasz w tym roku. I to jest jasne. To jest klarowne. Wyznaczasz sobie mierniki, którymi będziesz je mierzyć. Bo jeżeli tylko stwierdzisz: „Dobra, to ja się skupię w tym roku na budowaniu social mediów”, to jest niejasne. Więc tutaj jest bardzo ważne, żeby to były bardzo konkretne wskaźniki, które określają, czy…


Bartek: Coś, co możesz zobaczyć, dotknąć, posmakować. Po prostu coś realnego.


Kari: Policzyć.


Bartek: Ej, a w ogóle ja mam taką jedną jeszcze rzecz, taką myśl. Ponieważ – à propos celów i różnych innych rzeczy – ja sobie wymyśliłem, że zacznę się uczyć pisać w krótkich formach, komunikować się z ludźmi, czyli tam do iluś tysięcy znaków. Ja mam profil na LinkedInie i ja mam cel tysiąc osób w ciągu roku, czyli ja dopiero zacząłem. Więc jeżeli chcecie, to możecie wejść na LinkedIn i mnie zafollowować albo dodać do kontaktów, bo ja mam cel i wszelkimi sposobami go będę chciał zrealizować. Jest to reklama. Sam sobie sponsoruję ten odcinek. O! Bartek, Bartek Golden na LinkedInie.


Kari: Jasne. Dobra [śmiech].


Bartek: Tak o socjobiologii i zachowaniach ludzkich to będę pisał przekładanych na biznes. Tyle.


Kari: Bardzo jasne. Trzecim elementem, który wprawia nas w naturalne rozproszenie Jest brak spokoju, czyli emocjonalne pobudzenie. I im bardziej jesteśmy emocjonalnie pobudzeni, tym trudniej nam będzie się na czymś skupić. Przede wszystkim wiadomo, że ten nasz mózg wchodzi w ten tryb eksploracji na zagrożenia, jeżeli czujemy lęk, niepokój, smutek albo złość, bo to są emocje, które są negatywne i jakby ten rodzaj pobudzenia na pewno w skupieniu nam nie pomoże. Jeżeli na przykład czujemy duży lęk, to wszystko wydaje nam się ważne. Czyli nie mamy jasności, wracając, wszystko jest ważne, więc nic nie jest ważne i zaczynamy w spiralę lęku wchodzić. Jeżeli czujemy smutek, to nic nam się nie wydaje ważne. Więc ta emocja wpływa na to, że nie widzimy znaczenia, no i nie możemy się na niczym skupić.


Bartek: Tak jest. Każdy sobie może popatrzeć na organizację, w której pracuje albo którą tworzy. I może sobie przelecieć na początku przez każdy z tych punktów. Czy na przykład jest to jakieś znaczenie? Czy jeżeli teraz bym wziął, przeszedł się po biurze albo po Zoomie z każdą osobą i zapytał się: „Hej, a w ogóle ty wiesz, po co my to robimy? Jaki jest sens działania tej firmy, organizacji?”. I tak naprawdę to jeszcze nie spotkałem żadnej organizacji, która byłaby taka, że po prostu jak się zapytasz ludzi na korytarzu, to każdy wie, o co chodzi.


Kari: Po strategii marki z nami przez miesiąc pewnie wiedzą, nie? Bo wtedy ustalamy wartości, nawet piszemy takie piękne rzeczy, które z tymi wartościami można robić. Potem wiedzą.


Bartek: Tak, najlepsze jest to, że te wszystkie wartości najczęściej są deklaratywne, a prawdziwe są inne, czyli to, jak ludzie działają, a jak deklarują, że działają, to są dwie różne rzeczy. Ale wracając, potem na przykład jest następna rzecz, czyli ta klarowność, jasność, czyli czy każda osoba w tym zespole, w tej drużynie…


Kari: Wie, co robić [śmiech].


Bartek: Wie dokładnie, co ma robić, kiedy i po co. I potem następna rzecz, czyli brak spokoju, pobudzenia emocjonalnego. Czy ona na tyle komfort czuje? Czy nikt jej nie przeszkadza? Czy nie dostaje maili?


Kari: Bezpieczeństwo psychologiczne.


Bartek: A najlepsze jest to, że wszyscy i tak na samym końcu używają najprostszych argumentów, które oczywiście bronią się same i potrafią w organizacji same się usprawiedliwić. To są najczęściej czas, a tak jeszcze bardziej sprowadza się to do pieniędzy. Więc jeżeli w pieniądzach się wszystko zgadza, no to uznajemy, że to jest zajebiste, super, lecimy dalej. A te wszystkie rzeczy, które powodują, że ludzie wytwarzają te pieniądze, umierają tutaj, bo one się nie bronią w ten sposób najczęściej.


Kari: No i można zawsze takiego zwolnić, nie? I zatrudnić innego.


Bartek: Oczywiście.


Kari: Który będzie się umiał skupić.


Bartek: Przynajmniej na początku.


Kari: Dokładnie. Więc jeżeli my jesteśmy w emocjach, to nasz mózg uznaje, że to jest kryzys i zaczyna szukać rozwiązań, czyli wchodzi w tryb eksploracji, żeby zażegnać ten kryzys, żeby przeżyć, ten kryzys. No i tutaj odeślę do odcinka, który już nagraliśmy. Jeżeli czujecie, że brak wam spokoju i potrzebujecie popracować nad swoją regulacją emocjonalną, to się nazywa Emocje pod kontrolą. I tam sporo powiedzieliśmy o tym, jak właśnie ten obszar zaopiekować. I czwarty element, który bardzo mocno wpływa na nasze skupienie, czyli jeżeli nie jest zaopiekowany, to jesteśmy rozproszeni. I tutaj nie będzie niespodzianki, ale będę to powtarzać do znudzenia za każdym razem. To jest nasze zdrowie. I to wynika z tego, że uwaga jest kosztowna, jest metabolicznie trudna dla naszego organizmu i wynika dużych zasobów.


Bartek: Wymaga dużych zasobów.


Kari: A co powiedziałam?


Bartek: Wynika.


Kari: Wymaga. Wymaga dużych zasobów.


Bartek: Czyli jednak cię słucham.


Kari: Czyli mnie słuchasz. Intencjonalne ukierunkowanie naszej uwagi jest biologicznym luksusem. I powinniśmy zdać sobie z tego sprawę. Więc żeby zasłużyć sobie na ten luksus, to musimy nasze ciało traktować luksusowo. Musi mieć dużo zasobów.


Bartek: A co jest jeszcze w ogóle zabawne, to jest tak, że im więcej lat masz, czyli tych dziesiątek, tym bardziej to się staje priorytetem. Bo jak masz dwadzieścia lat, to w sumie jesteś nieśmiertelny i tam się wszystko samo nie wiadomo jak goi i jest git. Można się prowadzić naaaaprawdę źle i będzie dobrze. Jak masz trzydzieści, to już tak jest okej, ale jakoś tak się kurde magicznie dzieje. To się tak mówi, że po czterdziestce. U mnie się to zaczęło trochę później.


Kari: U mnie po czterdziestce [śmiech].


Bartek: Tak. I to jest, to jest coś takiego, że teraz jak mam wbiec szybko po schodach, to może rozgrzewkę bym zrobił. Albo się rozciągnął [śmiech]. No więc to jest bardzo istotne. I im starsi będziemy, tym bardziej. No bo jeżeli nie masz zdrowego ciała albo przynajmniej sprawnego, to coraz ciężej ci jest po prostu robić rzeczy, które trzeba robić.


Kari: Tak. I mózg uważa, że jesteś zagrożony, więc wchodzi w tryb eksploracji. Tak. No a do tego niejednokrotnie udowodniono – tylko że my jakoś w to nie chcemy uwierzyć. Nie przywiązujemy do tego znaczenia – ale niejednokrotnie udowodniono, że zadbanie o tę bazę, czyli o odpowiedni ruch, o odpowiedni sen, przede wszystkim o to, żeby pić dużo wody, tam co godzinę chyba czy co półtorej godziny dwieście pięćdziesiąt mililitrów powinno się pić, żeby było…


Bartek: A to jest chyba takie trochę pierdololo.


Kari: Ostatnio to do mnie bardziej mówi niż na przykład dwa litry. Bo to nie chodzi o to, żebyś, wiesz, wyduldał dwa litry rano i masz załatwione nawodnienie. Tylko żeby cały czas tam się nawadniać i wtedy faktycznie mózg pracuje znacznie lepiej.


Bartek: To ja jeszcze powiem o jednej rzeczy à propos tych wcześniejszych, czyli spokój, ewentualne pobudzenie emocjonalne, ewentualna klarowność, jasność. Myślę, że dzisiejszy świat – no może inaczej – największe pieniądze, taka moja luźna obserwacja, może nie do końca dobra, ale wydaje mi się, że jednak coś w tym jest. Dzisiejszy świat, bądź w ogóle świat generalnie jako taki, żyje z tego, czyli tam są pieniądze, jak bardzo można ułatwić ludziom życie. 


Czyli ja już nie muszę robić chleba, jak mogę po prostu kupić, a nie muszę tam hodować pszenicy i tak dalej, i tak dalej. Ubrań też nie muszę, mogę je kupić. I coraz bardziej ułatwia się nam po prostu życie. Ja muszę coraz mniej się wysilać. Mi jest bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo łatwo. I to jest ta taka jedna rzecz, która powoduje, że świat się troszeczkę dzieli jakby na tych, którzy dostarczają te łatwości i ci, tych, którzy konsumują te łatwości. I teraz, jeżeli chodzi o samo skupienie, bardzo łatwo też mentalnie jest wpaść w te takie łatwości, czyli patrzeć na newsy, oglądać sociale, które wykrzywiają świat, które karmią mnie i pobudzają mnie, że o mój Boże, za chwilę coś tu się wydarzy, tak? No bo to jest moja uwaga, która jest cenna, i to ułatwianie mi konsumowania tego zagrożenia, które cały czas czuję, działa. No bo tak jest fizjologicznie. 


Więc jedną z takich prostszych metod jest – wiem, że to może być trudne dla niektórych – ale jeżeli mam telefon, to ja na przykład jak pracuję, to mam telefon tak daleko, że muszę wykonać pracę, żeby po niego sięgnąć.


Kari: Nie może być w zasięgu wzroku, bo jak ty widzisz chociaż ten telefon, to już ci się mózg rozprasza.


Bartek: Tak, tak, tak, tak, tak. Ekranem zawsze do dołu i tam jeszcze jest w ogóle, jak tylko siadam do komputera, to on tam się przełącza, że tam nic nie wyskakuje.


Kari: Nawet jak jest ekranem do dołu i go widzisz, to i tak twój mózg go rejestruje.


Bartek: Tak, więc mam go po prostu poza peryferiami mojego wzroku. I no i właśnie znowu, żeby móc coś z nim zrobić, to ja muszę wykonać pracę. Najczęściej mi się nie chce, więc już zostaję i coś tam robię. Problemem jest jeszcze komputer, nie? Czyli komputer, który no niekoniecznie chciałby mi pomóc w tym skupieniu, bo tam też różne rzeczy mogą wyskoczyć.


Kari: Słyszałam coś takiego, że jak się ma dwa monitory, to jest się bardziej rozproszonym. Chyba że bardzo konkretnie pracujesz na tych dwóch monitorach.


Bartek: Zgodzę się z tym całkowicie, ponieważ miałem kiedyś dwa monitory. Na jednym zawsze coś leciało.


Kari: Bo jest dużo więcej miejsca, żeby sobie różne rozpraszacze nawrzucać.


Bartek: Tak, tak, tak, tak, tak. I to jeszcze były monitory dwudziestosiedmiocalowe, więc po prostu, ile tam było miejsce na różne rzeczy. Więc pracę wykonujemy zawsze na samym początku, czyli wtedy, kiedy nie „Ojejku, już muszę zrobić zadanie”, tylko wtedy, kiedy jestem kompletnie nie w tym zadaniu. Nie będę tego robił, nie będę tutaj nic robił teraz koło komputera, to na sucho, na zimno podchodzę do siebie i sobie robię: „Okej, no to sobie wyłączę wszystkie powiadomienia, zrobię sobie jakiś tryb pracy” i tak dalej, i tak dalej. Powypieprzam te rzeczy, które tam nie muszą być. Czasami będzie boleć. Ojejku, no to poboli chwilę. Przeżyjemy. Telefon gdzieś tam ląduje. Możesz sobie kupić przenośną małą klatkę Faradaya i tam go wsadzać po prostu. To też jest fajne. 


No to to jest ta jedna rzecz, tak? Jakaś taka może dieta, jeżeli chodzi o otaczający nas świat.


Kari: Czyli dieta informacji.


Bartek: Załóżmy informacji, tego, co konsumuję, tak? Bo bardzo łatwo jest wejść na przykład – nie wiem, czy to się tak nazywa, bo trochę jestem mało instagramowy – eksploruj czy tam szukaj?


Kari: Eksploruj, no.


Bartek: Okej. I tam jest morze najbardziej fajnych treści, które pozwoli mi się porównać i zobaczyć, w jakiej czarnej dupie ja jestem albo co mam myśleć, albo co mam robić.


Kari: Tak. I te treści kreują twoje znaczenie. Kreują to, czemu nadajesz znaczenie i to, jakie emocje w tobie to wywołuje. Bo jeżeli na przykład masz feed zasypany informacjami ze świata o tym, jakie straszne wojny tam się dzieją, no to po pierwsze toniesz w lęku, a po drugie znaczenie ma dla ciebie coś, co się dzieje gdzieś za granicami, a nie to na przykład, że twoje dziecko tutaj, nie wiem, ktoś go bije w szkole.


Bartek: No załóżmy [śmiech].


Kari: Nie widzisz tego po prostu, bo skupiasz się na tym…


Bartek: I mózg bardzo łatwo ci podpowie proste rozwiązanie. No ale przecież to ma wpływ na nas, bo to, co powie ktoś tam i tak dalej. Oczywiście, że ma, ale to i tak nie zmieni faktu, że będzie miało. A twoje skupienie i tak jest nie tam, gdzie chciałeś, żeby było, czy tam chciałaś. I kiedyś à propos tej diety, ja tu niestety jestem bohaterem chyba w tej rozmowie, znaczy w tej opowieści, więc to jest w ogóle zła opowieść według zasad. Ale kiedyś, będąc w Monachium, rozmawiałem z między innymi Chrisem Doyle i tam jeszcze kilkoma innymi osobami, czyli twórcami. To są tacy ludzie, którzy mają takie zasięgi – no chciałbym takie mieć, takie ogromne zasięgi.


Kari: W milionach, nie w tysiącach.


Bartek: Tak. I rozmawiałem z nimi, no i tam rozmawialiśmy o kontencie, który ktoś tam kiedyś zrobił. Jakaś tam rozmowa, że na nas wszystkich wywarła wrażenie ta rozmowa, szczególnie ta osoba, która tam przedstawiała różne rzeczy. No i rozmawialiśmy o tym, jak to wygląda, jeżeli chodzi o subskrybowanie rzeczy na YouTubie. 


I moja metoda jest – znaczy moja metoda – ja mam coś takiego, że ja mam bardzo wąską, malutką listę. Ja na przykład mam takie rytuały, że w piątek siadam i patrzę, co ta moja wąska lista mi zaserwowała i w zależności od tego, na to, co bym chciał, no to sobie klikam. No i wszyscy ludzie, którzy byli przy tym stole, oni używają tego inaczej. Oni po prostu jak ich coś zaciekawi, to dają „subskrybuj” i mają ogromną listę. I dlaczego tak robię, a nie inaczej? Ponieważ istotne dla mnie jest to, czym się karmię, nawet jeżeli jest coś takiego, taki termin nazywa się useful bullshit na końcu, nie ma to znaczenia, czy jest.


Kari: Czyli pożyteczny…


Bartek: Nieprawdy.


Kari: Bzdury.


Bartek: Tak. Nie ma to znaczenia dla mojego mózgu i dla mnie, czy tak naprawdę to jest prawda, czy to jest nieprawda, czy świat się tak kręci, czy się nie kręci, czy nawet jest płaski. Jeżeli mi to służy, to koniec. To jest jedyna rzecz, tak? Jeżeli nie robię komuś. Więc ta dieta taka newsowo-ekrano…


Kari: Informacyjna.


Bartek: Ekranowa po prostu nazwałbym ją.


Kari: Informacyjna też, bo wybierając pewne osoby, usłyszysz niektóre rzeczy, a wybierając inne, usłyszysz inne rzeczy. Więc wybierając sobie towarzystwo, wybierasz de facto rodzaj diety informacyjnej, na jaki się eksponujesz.


Bartek: Tak. Druga rzecz jeszcze jest taka, że ludzie dookoła ciebie na pewno będą pomagać bądź nie pomagać ci być skupionym na czymś. I no to też jest istotne. Czasami jest tak, że środowisko nam no nie pomaga i nie możemy go zmienić, ale jeżeli mamy jakieś tam cele, to być może, jeżeli one są na tyle ważne i istotne, i mają znaczenie, o czym mówiliśmy wcześniej, to być może jesteś w stanie znaleźć przestrzeń na to, żeby jednak je realizować gdzieś tam, tak? Czyli znaleźć jakieś środowisko albo przynajmniej wyjść ze środowiska, które cię ciągnie w złą stronę.


Kari: Tak, ja wychodzę z domu. Jak mam coś zrobić, to wyjeżdżam do lasu. To nie chodzi o to, że ciągnie mnie w złą stronę, ale…


Bartek: Jest gorzej.


Kari: Tu jest zawsze bardzo dużo rzeczy, które mają znaczenie.


Bartek: Tak, zwłaszcza że, no załóżmy, jesteśmy ludźmi, którzy pracują z domu, tak? Jeżeli pracujemy z domu, no to powiedzmy, że wymyślam, bo ja nie wiem, ale dzieci wracają o czternastej do domu, to oni mają to gdzieś. Oni po prostu dzida i wchodzą. I dzień dobry. Przyszedłem, wróciłem. No to teraz mam sprawę. Co się stało? No mój Pokemon ma trochę jedno lekko oko w tamtą stronę. Dlaczego mi teraz o tym mówisz? No bo to jest dla mnie ważne.


Kari: No dokładnie, to ma znaczenie.


Bartek: No i sorry [śmiech].


Kari: I dla ciebie. Nie wiem, jak dla ciebie, ale dla mnie to też ma znaczenie. No bo to są moje dzieci i gdzieś tam ważne jest dla mnie nawiązywanie relacji.


Bartek: Kompletnie nie ma to dla mnie znaczenia [śmiech].


Kari: Więc jak oni przychodzą i gadają o Pokemonach, no to gadam z nimi o tych Pokemonach.


Bartek: No właśnie. Więc istotnym jest też jeszcze to środowisko. I gdybyśmy byli w stanie stworzyć sobie to środowisko nawet na dwie godziny dziennie, to idź spać po prostu o godzinie dwudziestej drugiej w pewnym momencie i nastawiaj budzik. W pewnym momencie się na tyle zmęczysz wstawaniem, że w końcu o tej dwudziestej drugiej będziesz na ryj padał i w końcu zaśniesz.


Kari: Znaczy chodzi o to, żeby zawsze nastawić budzik na tę samą porę.


Bartek: I nawet przed wszystkimi da się znaleźć godzinę bez mycia zębów, bez kawy, bez niczego. Tylko usiąść i robić rzeczy.


Kari: Tak. I to jest clou tego, jak pracować nad swoim skupieniem. Czyli już powiedziałeś właściwie wszystko, ja to tylko nazwę. To się nazywa environmental design, czyli design otoczenia. Świadomie projektujemy swoje otoczenie tak, żeby zaopiekować te cztery czynniki. Czyli znaczenie projektujemy tym, jakich doświadczamy treści, jakich ludzi słuchamy, jakimi ludźmi się otaczamy, bo oni nadają nam znaczenie. Możemy pracować nad tym znaczeniem z coachem, z psychologiem, psychoterapeutą, w jakichś różnych szkoleniach.


Bartek: Kurde, z podcastem, konsumując treści, czytając książki. Cokolwiek.


Kari: Tak, tak. Czyli to znaczenie sobie kształtujemy. Jasność kształtujemy przez różnego typu… Na przykład, żeby ukształtować jasność tego, co mamy robić, sprzątamy biurko. To jest część tego kształtowania środowiska. Czyli jeżeli nie masz na biurku rzeczy, które przynoszą ci rozproszenie, to masz jasność, co ty masz teraz robić. Jak wywalisz wszystko, co przeszkadza ci w pracy, to nic innego ci nie zostało, tylko pracować. Więc masz jasność i klarowność, że już teraz naprawdę nic innego nie zrobisz, tylko siadasz i pracujesz. No emocje to, żeby sobie zrobić emocje i zregulować. No to idźcie do tego odcinka, o którym mówiłam. 


Natomiast generalnie no ja mam jeszcze na przykład takie sposoby, że zawsze przed pracą mam serię rytuałów, które mi, mojemu mózgowi mówią: „Dobra, idziesz pracować”, nie? Czyli ten mój olejek, który sobie włączam, który pachnie, muzykę zawsze tą samą, która te same bodźce daje, to samo picie. Więc to, to też mi daje takie wejście. Mój mózg jasno wie, co ja mam teraz robić. Tak. Więc to, co chciałabym, żeby nasi słuchacze wynieśli z tego odcinka…


Bartek: A jeszcze jedną rzecz chciałem powiedzieć, bo to jest też istotne. Blokowanie czasu jest jedną z najważniejszych rzeczy. Czyli po prostu chociażby skały robiły różne rzeczy, to po prostu masz na przykład poniedziałek od godziny dziewiątej do godziny dziesiątej, ja coś tam robię konkretnego, to jest w kalendarzu i wara wszystkim od tego.


Kari: To też jest kształtowanie środowiska.


Bartek: Nawet jeżeli ja mam pierwszy czy tam drugi, czy trzeci raz przesiedzieć i pomyśleć tylko o tym, okej, to to jest przy okazji kształtowanie środowiska i zaczynamy chociażby bronić tej przestrzeni. Żeby się wszyscy dookoła nauczyli, że to jest ten kawałek czasu.


Kari: Wiesz, co jest zabawne? Że blokowanie czasu ma zupełnie inne źródło słowa blokowanie. Nie chodzi o to, że blokujesz sobie czas w kalendarzu.


Bartek: Tak, tak, tylko blok czasu.


Kari: Tylko że robisz w bloki.


Bartek: Tak, tak, tak.


Kari: Gromadzisz w bloki różne rzeczy. Natomiast myślę, że oba znaczenia są tutaj odpowiednio adekwatne, nie?


Bartek: No bo już gdzie indziej wejdziemy w produktywność i nie chcę j gadać tutaj o produktywności, bo to jest co innego, trochę. Podobne, ale co innego.


Kari: No właśnie. Więc to, co chciałabym, żebyście, drodzy słuchacze, wynieśli z tego odcinka, to to, że do skupienia się nie zdyscyplinujemy. Że skupienie nie zaczyna się w momencie, kiedy siadamy do pracy, tylko wtedy już jest wszystko skończone.


Bartek: Ale wiesz co, z drugiej strony to jest trochę tak, jak z przestaniem jedzenia słodyczy. Cały proces odbywa się nie w momencie, kiedy ten słodycz leży przede mną, tylko w momencie, kiedy mogę go kupić albo mieć. Więc wtedy, kiedy jest moment na to, żeby to robić, to trochę jesteśmy w dupie. Ale wcześniej, dzień wcześniej, w weekend, nie wiem, kiedykolwiek tam, to jest ten moment, żeby sobie przygotować tę klatkę bądź odpowiednio inspirujące miejsce, która tam rzecz jest, czy jesteście bardziej pozytywni, czy negatywni. 


Więc przygotowujecie sobie tę klatkę z kolcami. No i potem do niej wejdziecie i tyle. No i tak na sam koniec jeszcze powiem, że nie da się zainspirować do działania ani nasłuchać, tylko trzeba to wziąć i wdrożyć. Więc spróbujcie cokolwiek zrobić.


Kari: Tak jest. Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na skupienie z nieco innej perspektywy.


Bartek: Nara.

bottom of page