top of page

12 czerwca 2026

, odcinek 121

Jak ćwiczyć umysł?

Dbamy o dietę, ruch i sen, ale co z kondycją samego mózgu? W tym odcinku rozmawiamy o mentalnym fitnessie, który pomaga zachować sprawność umysłową na lata. Dowiesz się, jak wyznaczanie celów, kreatywność i uczenie się przez całe życie chronią przed neurodegeneracją – i dlaczego kluczem do sprawnego umysłu może być wcale nie ćwiczenie pamięci, ale tolerancja na dyskomfort.


Usłyszysz też o tym, dlaczego wizualizacja celu wcale nie pomaga go osiągnąć (i co zamiast tego działa) oraz dlaczego większość polityków powinna już dawno oddać władzę ;) To odcinek dla wszystkich, którzy chcą mieć ostrość umysłu nie tylko teraz, ale też za 20-30 lat i nie zamierzają tego oddać przypadkowi.

podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Bartek Goldyn: Kari ma wstęp.


Kari Goldyn: Tak. Znaczy nie mam wstępu, ale przyszłam z takim tematem, jak ćwiczyć umysł. Ponieważ różnego rodzaju fitnessy wokół nas są i dbamy o zdrową dietę, dbamy o ćwiczenia, ruch i sen. I wiadomo. A ja czytałam ostatnio książkę „Jak umysł rośnie w siłę, gdy mózg się starzeje" i bardzo mi pootwierała różnych dużo rzeczy. Między innymi to, że warto dbać też o taki fitness mentalny.


I mam tu na myśli takie zdolności kognitywno-poznawcze, a nie o psychologiczny, psychiczny fitness, bo ten fitness...


Bartek: Aha. Ja mam w ogóle jeszcze bardziej klikalny insight z tej książki. To jest to, że większość polityków jest tak starych, że prawdopodobnie już tam jest postępująca demencja.


Kari: Tak, tak, tak, tak.


Bartek: A oni podejmują decyzje.


Kari: Dokładnie, powyżej siedemdziesiątego roku już tam są procesy demencyjne, a oni podejmują decyzje.


Bartek: No.


Kari: To ciekawe, że akurat to zapamiętałeś. Bardzo, bardzo polecam książkę „Jak umysł rośnie w siłę, gdy mózg się starzeje" Elkhonona Goldberga. Pana Goldberga.


Bartek: No, a na samym końcu ja mam, bo ja się też przygotowałem do tego odcinka, prosty framework, jak zwykle.


Kari: Tak, z trzema punktami.


Bartek: Z trzema punktami, oparty tylko o jedną rzecz.


Kari: Dobra, to na końcu. Generalnie jest druga książka, która konkretnie mówi o takim siedmiostopniowym programie, który pomaga właśnie osobom starszym, bo to był zrobiony ten program przez dwie gerontolożki – Sandra Kusak i Wendy Thompson – i opisany w „Mental Fitness for Life. Seven Steps to Healthy Aging". I one po prostu stwierdziły, że to nie jest tak, że jak się starzejemy, to już po ptakach, nie? Że już możemy iść i umierać, albo że w ogóle nie możemy uniknąć demencji i tych procesów takich...


Bartek: Możemy czy nie możemy?


Kari: Nie, one nie zgadzają się na to, że nie możemy, pracując właśnie z tymi starszymi powyżej pięćdziesiątki osobami [śmiech].


Bartek: No to jeszcze cztery lata, to dużo.


Kari: Trzy. U mnie. Natomiast faktycznie zrobiły taki program, przeprowadziły badania i w tych badaniach im wyszło, że istotnie statystyczne wzrosty były w zakresie sprawności umysłowej, pewności siebie, wyznaczania celów, optymizmu, kreatywności i takiej pamięci. Natomiast nie zauważyły zmian w zakresie podejmowania ryzyka i wykonywania nowych zadań.


Czyli ćwicząc umysł, mentalny fitness uprawiając, nie będziemy bardziej do przodu, ale będziemy utrzymani w formie, nie?


Bartek: Okej, czyli to jest takie oszczędzanie. Chodzi o to, że nic nie zyskasz, ale nie stracisz.


Kari: Nie, nie, nie. Tam były... wyższa sprawność umysłowa.


Bartek: A, okej.


Kari: Lepiej rozwiązywali te zadania wszystkie. Chodzi tylko o to, że w zakresie podejmowania ryzyka nie było wyraźnych zmian. Natomiast sprawność umysłowa – tak, pamięć, jakieś takie poczucie optymizmu i pamięć. Znaczy, Boże, powiedziałam pamięć. No, moja pamięć jeszcze wymaga przećwiczenia.


Bartek: Dobra, to zacznijmy.


Kari: I te dziewczyny mają takie siedem elementów w tym...


Bartek: W swoim frameworku.


Kari: I pierwszym jest wyznaczanie celów. Ja tak chciałam sobie porozmawiać o tym po prostu, jak to u ciebie funkcjonuje, jak to u mnie funkcjonuje. I wyznaczanie celów one traktują nie jako coś, co pozwala nam osiągać pewne cele.


Bartek: To już mówisz do mnie dziwnym językiem, no.


Kari: Tylko jako narzędzie właśnie do podtrzymywania funkcji poznawczych. Czyli już samo wyznaczanie celów i to, że dajemy naszej uwadze kierunek i aktywujemy procesy planowania, to sprawia, że nasz mózg trzyma się w dobrej kondycji.


Bartek: Okej.


Kari: No i te cele powinny być oczywiście realistyczne, ale też ambitne i tak dalej. Tam było takie ćwiczenie, żeby napisać do siebie list przyszłości. Co udało nam się osiągnąć. Ona, ta Kari z dwa tysiące dwudziestego siódmego pisze do mnie, co jej się udało osiągnąć. To jest takie ćwiczenie na wyznaczanie celów. Natomiast ja jak sobie opracowywałam ten odcinek, to mi się przypomniało jeszcze ze studiów psychologii pozytywnej takie cudowne narzędzie do wyznaczania celów i realizowania tych celów, do którego dodałam sobie literkę i wyszło wtedy woopa [śmiech]. Bo to narzędzie nazywa się woop.


Pani Gabriele Oettingen to zrobiła i tam są cztery stopnie. Ja dodałam piąty. I to jest tak: W to jest wish, czyli czego rzeczy, czego chcesz. Drugi stopień to jest O, czyli outcome. Czyli jak to ma wyglądać, to kiedy się już spełni. Trzecie O to jest obstacle, czyli przeszkody. Wypisujesz sobie przeszkody, które stoją na twojej drodze w tym twoim celu. Potem P to jest plan. I ten plan najlepiej o taki bardzo prosty framework oprzeć. To też z tej psychologii pozytywnej, który może dla ciebie być bardzo znajomy. If - then. Bo to jest programistyczna też procedura. Jeżeli coś się, jeżeli pojawi się ta przeszkoda, to zrobię to i to, nie? I jeżeli mamy to zapisane, to te cele dużo częściej są realizowane.


Bartek: Okej, ja mogę coś dorzucić odnośnie realizowania celów.


Kari: Dobrze. A mogę jeszcze powiedzieć piątą literkę a, żeby wyszło woopa?


Bartek: Aha, przepraszam. Tak, oczywiście, oczywiście.


Kari: Więc ja dodałam literkę a i nazwałam ją sobie ally.


Bartek: Align?


Kari: Ally. Al, ally.


Bartek: Aha, sprzymierzeniec.


Kari: Sprzymierzeniec. O, właśnie. Żeby sobie poszukać sprzymierzeńca, ponieważ – to jest moja opinia oczywiście, ale myślę, że znalazłabym jakieś badania – pomoc osoby drugiej bardzo wzmacnia docieranie do tych celów. Na przykład u nas na woopie pro ludzie sobie bardzo chwalą tę partnerkę i partnera produktywności, który jest właśnie takim ally'em. Który pomaga nam siedzieć w tych celach. Więc generalnie wyznaczanie celów.


Bartek: Dobra, to w tym frameworku można znaleźć te rzeczy, które powodują, że ludzie osiągają cele. I zaraz powiem, jakie mają być. Przede wszystkim to jest tak, że jeżeli myślimy o swoim celu, to rzeczy typu wizualizacje. One działają, ale tylko wtedy działają, kiedy nie wizualizujemy sobie tego czegoś na samym końcu, tylko to, jak krok po kroku będę to robił.


Czyli jeżeli chcę zacząć biegać, to nie wizualizuję sobie, jak biegam...


Kari: Jak stoję na podium.


Bartek: Nie, tylko schodzę na dół, ubieram buty, zawiązuję i otwieram drzwi. Biegnę do lasu. Tam jest takie drzewo, tam se przystanę, tam się zmęczę, spocę i tak dalej, i tak dalej. To jest pierwsza rzecz.

Kari: I to jak sobie tak zwizualizujesz, to wtedy...


Bartek: To zwiększa szanse po prostu, że będziesz to robić. Czyli nie ten cel, bo nasz mózg trochę nie bardzo wie, jak tam dojść, ale te wszystkie rzeczy powodują, że on już jest taki: aha, czyli tak.


Kari: Proces.


Bartek: Tak. Druga rzecz to jest taka, że aby rzeczy się zadziały, to musimy je poćwiartować. Do tego momentu je ćwiartujemy, aż ból zaczęcia będzie taki, że stwierdzimy: „Okej, no dobra, zrobię to". Tam nie będzie radości, tam nie będzie nic, tylko będzie „Okej. Dobra, mogę to zrobić". No i to robisz.


Więc robisz te małe kroki, które potem prowadzą do czegoś większego.


Kari: Baby steps.


Bartek: Problem jak gdyby jest najgorszy w tym taki, że motywacja do robienia niestety bierze się z robienia, a nie myślenia o tym, że się zrobi. Więc sorry.


Kari: No i tę motywację można sobie tam trochę podciągnąć, jak się ma kogoś, kto cię...


Bartek: Tak, tak. Trochę kichowatą w tym wszystkim rzeczą jest to, że my możemy mieć, powiedzmy, ja tu upraszczam, ale genetyczną predyspozycję do tego, żeby coś robić, ale nasze środowisko może nigdy nie pozwolić nam spróbować tego zaznać.


Czyli na przykład ja, Bartek, mogę być świetny w łowieniu fok na wędkę, ale nikt na to nie wpadł.


Kari: Oczywiście potem te foki będą zapraszane na ucztę, przytulane i karmione.


Bartek: Chodzi o to, że mogę być w czymś dobry, ale nie miałem szansy nawet spróbować tego, że jestem w tym dobry. Może by to była moja pasja i nie myślałbym o niczym innym. I tak dalej, i tak dalej. Więc to jest taka...


Kari: Gdzie się rodzisz, nie?


Bartek: Mhm.


Kari: Natomiast też myślę, że otoczenie... to ten banał taki, że jesteśmy wypadkową pięciu osób.


Bartek: Właśnie i teraz najważniejsza rzecz to jest zawsze, ale to zawsze otoczenie. Czyli otaczamy się tymi ludźmi, którzy no już coś tam w tym kierunku robią. I otoczenie nas po prostu dognie.


Kari: I to nie muszą być, że tak powiem, żywe osoby. To może być też na przykład konsumowanie treści jakiejś osoby, która mówi to, co my byśmy chcieli. Czyli bardzo uważnie trzeba sobie wybierać ludzi.


Bartek: No i istotną rzeczą jest to, żeby usuwać przeszkody stojące na drodze. Chyba jest taki przykład jakiś z bieganiem, że te buty to już muszą być na dole, czekać i tak dalej.


Kari: No to, to jest właśnie ten if-then proceder. Czyli jeżeli moją przeszkodą może być to, że nie będzie mi się chciało zejść na dół. Jeżeli pomyślę sobie, że mi się nie chce zejść na dół, to wtedy pomyślę sobie, że: „A to zejdę i tylko ubiorę buty", nie? Że tę jedną rzecz, a nie, że idę biegać.


Bartek: Tak. Jeżeli mamy jakieś cele, to wypiszmy sobie je wszystkie i potem sobie popatrzmy na tę kartkę. Który byłby taki, że jakbym go zrealizował w ciągu tego roku i on jest realny do zrobienia w ciągu tego roku, to by był taki, że ha, to by było to. To by mi najwięcej zmieniło.


Kari: I inne mogłyby się stać niepotrzebne albo łatwiejsze.


Bartek: Tak. No i niestety to jest tak proste, ale tak trudne, tak?


Kari: Przeszedłeś bardzo ładnie do drugiego punktu z tego frameworku pań, który się nazywa power thinking, czyli myślenie nastawione na potencjał. I to jest właśnie to, że uruchamiamy sobie sprawczość. Czyli jak mamy te wszystkie gole, te cele, które sobie wypisaliśmy, to wybieramy ten, który ma największy potencjał, który jest dla nas potencjałem nie tylko do zarabiania, tylko potencjał do tego, żeby nam było spoko.

Czyli który jest dla nas najważniejszy, który sprawi, że wszystkie inne będą łatwiejsze albo niepotrzebne.


Bartek: No to jeszcze bym dodał w takim razie jedną rzecz. Tylko pamiętajmy o tym, że moja zdolność do wykonywania czegoś na sto procent i efekt z tego jest taki, że ja ledwo co chodzę, załóżmy, a kogoś innego na pięćdziesiąt procent i on wygrywa maraton. To w ten sposób na to patrzmy, tak? Gdzie jestem ja, gdzie startowałem, gdzie są moje możliwości, co ja w ogóle mogę i tak dalej, i tak dalej. A nie patrzmy na gdzieś tam.


Kari: Dokładnie, nie na witryny innych ze swojego zaplecza. Natomiast właśnie myślenie nastawione na potencjał, na taką siłę można ćwiczyć przez to, że zaczynamy dostrzegać różne perspektywy jakiejś rzeczy. Tam jedno ćwiczenie, które znalazłam, to było takie, że wybieramy kontrowersyjny temat i przeprowadzamy albo ze sobą, albo z kimś, albo z Miśkiem na przykład jakimś pluszowym w swojej głowie debatę przez pięć minut, będąc za tym tematem, a potem kolejne pięć minut będąc przeciwko. I to nam pozwala dostrzec więcej perspektyw. A to dostrzeganie większej ilości perspektyw daje nam moc wyboru. 


Bo czasem jest tak, że tak mocno tkwimy w swoich przekonaniach, że widzimy tylko jedną perspektywę i bardzo często to jest taka wyuczona bezradność, że nam się wydaje, że no już nic z tym nie można zrobić.


Bartek: To, co teraz powiedziałaś, to jest jeden z elementów tego, co chcę powiedzieć na samym końcu.


Kari: Tak? Okej, więc generalnie najbardziej sprawcze – i tutaj bardzo polecam też książkę Andrzeja Tucholskiego, która ma tytuł: „I co z tym zrobisz?". Czyli to jest właśnie najbardziej sprawcze pytanie świata. Jeżeli coś tam się dzieje nam, coś tam się, nie wiem, wydarza, to zamiast obwiniać świat, ludzi i warunki i wszystko, możemy wziąć za to odpowiedzialność. Nawet jeśli to nie jest nasza wina, to możemy wziąć za to odpowiedzialność, powiedzieć: „I co z tym zrobię?". I coś zrobić. I to jest myślenie nastawione na sprawczość.


Bartek: Okej, co tam dalej masz?


Kari: Dalej kreatywność. Myślenie twórcze i działanie w radykalny, różny sposób też nam podnosi sprawność umysłową. I tak sobie pomyślałam, że to jest chyba... to jest pytanie o kreatywność, ale to jest chyba dla mnie najtrudniejsze.


Bartek: Okej, to kreatywność to będzie to, że robię coś, czego efektu nie znam, tak? Czyli jeżeli, załóżmy, ja maluję obraz i wiem dokładnie, co będę malował i tam nie mam momentu na tę randomizację, to jest po prostu jakiś proces. Coś tam robię.


Kari: Okej, no właśnie. To mi się wydaje, że mało kreatywnych rzeczy jest. Mimo tego, że pracuję de facto w kreatywnym zawodzie, czyli piszę, co jest uznawane jako akt kreacji, to...


Bartek: No, w pewnym momencie to przestaje być akt kreacji.


Kari: To czasem właśnie to jest. Mam już tak dużo wzorców, że... No ale jest taki sposób na to, żeby – z ADHD, nie? – żeby zacząć, jak nie mamy już motywacji, żeby zawsze coś nowego wymyślić do swojego tego... Czyli na przykład, nie wiem, innymi kolorami piszesz albo zmieniasz miejsce, w którym pracujesz, albo coś tam. Więc to jest też rozwijające kreatywność.


Natomiast ten mój autystyczny element bardzo lubi rutyny.


Bartek: Wiesz co, może inaczej. Ja bym kreatywność zamknął do tego, żebyś pozwolił, pozwoliła sobie po prostu na eksperymenty, tak?


Kari: A to tak. Eksperymenty, sprawdźmy to i tak dalej.


Bartek: To jest rodzaj kreatywności. To jest coś w stylu zrobię coś i nie wiadomo, tak? No popatrz, nie wiem, czy miałaś takie życie. Ja miałem. Jak byłem dzieckiem, to wiesz, mieszanie różnych rzeczy. Co z tego wyjdzie? W sumie nie wiadomo, co z tego wyjdzie. No po prostu robienie różnych rzeczy na zasadzie zobaczmy, sprawdźmy. To jest kreatywność.


Kari: To takie coś. To takie coś mam. Natomiast właśnie tak się zastanowiłam nad tym, ile jest kreatywności w moim życiu.


Bartek: No.


Kari: Następnym elementem, którym ćwiczymy swoje umiejętności umysłowe, jest pozytywne nastawienie. Ja tu oczywiście mam bardzo dużo do powiedzenia jako psycholożka pozytywna, ale generalnie chodzi o to, żeby ćwiczyć optymizm, nie? Czyli takie spojrzenie na rzeczy z pozytywnej perspektywy. Reframing tak naprawdę. I tu... a to nie, to nie z tobą ten podcast był. Z Natalią nagrałam ostatnio „Tuż obok" o narzekaniu i żeśmy o tym narzekaniu tak... Właśnie se ponarzekałyśmy tam na narzekaczy. Ale że właśnie tkwienie w takim narzekaniu jest mocno dołujące i obniża te funkcje.


Bartek: Tak. Tutaj znowuż myślę, że – à propos bycia pozytywnym – bardzo dużo zmieni środowisko. Bo możemy być w środowisku takim, że nas po prostu będzie ciągnęło w dół. Więc pytanie jest, co z tym zrobię, jeżeli mi to doskwiera? W ogóle sam fakt tego, że to zauważam w ogóle, to już wow.


Kari: Znaczy, że co zauważysz?


Bartek: Że na przykład przydałoby się w moim życiu, żebym był bardziej pozytywny. Bo zauważenie tego, kiedy jesteś taką osobą, to już jest, nie wiem, następny poziom, powiedzmy, świadomości.


Kari: Tak, no ta ukryta sprawczość, nie?


Bartek: No. Więc nie wiem, czy możemy powiedzieć komuś, żeby wyszedł w bardziej, pozytywne miejsca, tak? Do pozytywnych ludzi. Zwłaszcza jeżeli, powiedzmy, jest negatywny, no bo on tego nie zauważy. Ale jeżeli jesteś chociaż trochę pozytywną osobą albo coś koło tego jest, to zawsze można próbować na siłę trochę, tak? O tym chcesz powiedzieć?


Kari: Chciałam powiedzieć tylko tyle, że optymizm i pozytywne spojrzenie na rzeczy służą naszemu umysłowi. Jeżeli ktoś chce pogłębić temat, to bardzo mogę polecić książkę Martina Seligmana „Optymizmu można się nauczyć", bo on tam dokładnie wskazuje, jakie rzeczy można robić, żeby się nauczyć tego optymizmu, począwszy od takiego bardzo prostego ćwiczenia, czyli trzy dobre rzeczy na koniec dnia. Czyli zauważanie tego, co dobrego mi się w ciągu dnia przydarzyło. 


Bo nasz mózg ma bardzo silną tendencję do skupiania się na negatywach, co jest zupełnie zrozumiałe. Ci, którzy się skupiali na negatywach, przeżyli i się rozmnożyli, a ci, którzy cieszyli się, jakie ładne futerko ma ten tygrys, nie? No to... I tu naprawdę nie chodzi o tygrysa. Tygrys jest tu metaforyczny. Chodzi o ludzi. Naszym największym wrogiem zawsze był człowiek, więc musieliśmy się nauczyć doszukiwać negatywnych rzeczy. I faktycznie osoby no takie jak ja, czyli... Chociaż ja nie wiem, zastanawiałam się nad tym niedawno, czy ja faktycznie urodziłam się optymistką i czy mam taki naturalny optymizm, bo myślę, że bardziej mam skrajnizm.


Bartek: Nie wiem. Idź se na terapię i odkryj, tak? To jest trochę na zasadzie, wiesz, że to jest...


Kari: Nie, to nie jest o terapii, bo...


Bartek: Może to jest zbroja. Nie wiadomo.


Kari: Bo ja szukałam sobie, jak to było, jak byłam młoda bardzo. I właśnie tak mi wyszło, że to jest taki bardziej skrajnizm, czyli bardzo mocno w jedną albo w drugą stronę. Bo miałam bardzo dużo... Cała młodość to było negatywne. Ja po prostu siedziałam w wielkim dole.


Bartek: No ale tam jest trochę co innego, tak? No bo jak jest się młodym, to nie dość, że tam się mózg w cudzysłowie przetasowuje, to jest to mocno emocjonalna rzecz. W sensie młodość, bycie, bycie młodą osobą.


Kari: Bo zastanawiałam się też – bo na przykład obserwuję nasze dzieci – u nich to nie jest takie.


Bartek: Ale doomizm też tam jest.


Kari: Doomizm? Czyli?


Bartek: No, zagładść...


Kari: Aha, okej.


Bartek: Zagłada. Doomizm też tam jest. Wszystkie rzeczy są bardziej. No, u młodych ludzi rzeczy są bardziej.


Kari: Tak, tak, tak, tak. I mi to nie minęło. U mnie zawsze wszystko jest bardziej, więc, więc jak już poszłam na tę psychologię pozytywną i przyjęłam tę zasadę, to też jest bardziej. Może dlatego no mówisz na mnie o tym, że jestem Mikołajem na prozacu. Świętym. Ale generalnie psychologia pozytywna na tym się opiera, że udowadnia, że jednak optymiści żyją dłużej, mają się lepiej, są zdrowsi.


Bartek: Ja bardzo chciałbym wiedzieć, czy to jest rzeczywiście wyuczalne do tego stopnia, że zaczyna być znaczące. W sensie wiesz, że pytanie jest jak dużo... Inaczej. Rozumiem, że osoby pozytywne dłużej żyją. Tylko pytanie jest, jaki jest margines wyuczenia się i wpływu na długość życia versus po prostu bycia pozytywnym.


Kari: No wiesz, mam tę książkę na półce. Mogę poszukać. Tam dużo mam takich książek, i możemy znaleźć. Może ktoś z was wie.


Bartek: No dobra.


Kari: Dobra, dalej. Piątym elementem, który ćwiczymy – i to jest mój ulubiony element do ćwiczenia i ćwiczę go cały czas – to jest pamięć i uczenie się, czyli uczenie się przez całe życie jako profilaktyka neurodegeneracyjna, a nie tylko po to, żeby zdobyć jakąś wiedzę. I moja pamięć jest jak sito, jest naprawdę bardzo słaba i bardzo kiepska, i jakkolwiek bym ją próbowała wzmacniać, to mało działa.


Bartek: Znaczy wiesz co, generalnie każda pamięć tak trochę działa, nie? Że to jest dziurawe wiadro, do którego cały czas coś wlewasz.


Kari: No mam wrażenie, że moje jest bardziej...


Bartek: Bez dna.


Kari: [śmiech] Ma naprawdę duże dziury, ale bardzo dużo radości i takiej przyjemności sprawia mi uczenie się i dowiadywanie nowych rzeczy w tematach, które mnie interesują.


Bartek: Być może się dowiadujesz cały czas tych samych, tylko nie wiesz.


Kari: Może tak być. Dokładnie [śmiech]. Znaczy nie, zauważyłam, że to faktycznie jest mój sposób. Czyli jak ja chcę jakiś temat poznać głęboko, to sięgam po różne źródła o tym samym, ale w różny sposób i wtedy mi gdzieś tam to na korze siada.


Bartek: Przepraszam, ja się tu uśmiecham, bo „w przeciwieństwie do tematów, których nie chcesz poznać"...


Kari: Wtedy w ogóle nie sięgam.


Bartek: No właśnie.


Kari: Natomiast gdzieś tam kiedyś czytałam o teorii uczenia i najskuteczniejszym sposobem na to, żeby się czegoś nauczyć, jest opowiedzenie i uczenie tego innych. I stąd też dużo radości czerpię z po prostu przekazywania wiedzy w postaci kontentu. Tutaj, teraz.


Bartek: Tak, to jest tak, to jest jedna z bardziej skutecznych metod. Wymyślanie kryteriów, nie wiem, oceny, przekazania wiedzy i tak dalej, i tak dalej. Tego, co się masz nauczyć.


Kari: I tego, co jest ważne do przekazania. Oddzielenia od tego, co nie jest...


Bartek: No to kryteriów oceny wiedzy, tak.


Kari: Trudne słowo. W każdym razie zrobiłam z tego sobie tak silny element tożsamości, że przestałam zbierać skrzaty i książki na półce, i różne rzeczy zbierałam bardzo. I zaczęłam zbierać różnego typu studia i certyfikaty, żeby usprawiedliwić jakoś to uczenie się. Tak coś z tego jeszcze żeby tam było. I to jest fajne. Więc bardzo polecam.

Wiem, że dla ciebie to też jest fun po prostu.


Bartek: Uczenie się?


Kari: Tak.


Bartek: Mhm.


Kari: Że jak jest jakiś temat, to wsiąkasz.


Bartek: Tak, to prawda.


Kari: I na wiele różnych sposobów wsiąkasz.


Bartek: Tak. Przy czym u mnie upraszczanie, upraszczanie, upraszczanie. W sensie: co z tego jest najważniejsze? Jedna, dwie rzeczy. Trzy rzeczy. To jest dla mnie najważniejsza rzecz.


Kari: Czyli dostrzeganie wzorców tak naprawdę.


Bartek: Tak. I sprowadzanie ich do jak najprostszych rzeczy, bez czego już ta rzecz przestaje być tą rzeczą. To znaczy, że doszedłem do tego miejsca, gdzie jest dobrze.


Kari: Dobra, kolejnym elementem, który pozwala nam nie popaść w demencję, jest ćwiczenie wyrażania własnych myśli. Czyli umiejętność komunikacji tak naprawdę.


Bartek: Czyli na przykład to, co tu raz tutaj ćwiczę.


Kari: Tak. Czyli precyzyjne formułowanie myśli i jasne wyrażenie siebie angażują te same zasoby mózgu co myślenie abstrakcyjne. Czyli po prostu tak jak na siłowni ćwiczymy tam, nie wiem, biceps, tak tutaj ćwiczymy naszą korę.


No i żeby umieć wyrażać siebie precyzyjnie i jasno, to warto też się zainteresować innymi. I posłuchać, jakie są u nich wzorce komunikacyjne, nie? Dzięki temu można to ćwiczyć.


Na przykład takie jedno ćwiczenie, które lubię. Jak jeszcze kiedyś trenowałam copywriterów, to im to dawałam zawsze. Czyli opisz jakąś sytuację albo jakąś jedną rzecz w wersji dla przedszkolaka, dla studenta, dla twojej babci, dla dyrektora korporacji, dla, nie wiem, matki i tak dalej.

Czyli jedna rzecz opisana z różnych perspektyw. Są nawet takie strony w internecie, gdzie możesz sobie wkleić swój tekst i ona ci mówi, jak trudne to jest kognitywnie. Ile lat musi mieć osoba i na jakim poziomie wykształcenia, żeby to zrozumieć ten tekst. Więc jeżeli chcemy wyrażać się jasno i zrozumiale, to musimy upraszczać.


Tu nie chodzi o to, żeby dodawać trudne słowa, żebyśmy się wydawali tacy elokwentni, tylko o to, żeby upraszczać i mówić wprost. Po prostu zdania proste. Więc to jest taka rzecz.


No i trzecie, ostatnie tam to stadium czy stopień, czy coś tam tych pań, to jest przyjęcie tej sprawności, dbania o tę sprawność umysłową, ten mentalny fitness jako stylu życia. Czyli tak samo jak...


Bartek: Czyli bez robienia się nie stanie. Trzeba robić.


Kari: Tak. Czyli jakby integrujemy to wszystko w jakąś taką strategię, w jakiś taki proces. Tak jak nie idziemy na dietę, żeby się odchudzić i potem, wiesz, mamy efekt jojo, tylko zmieniamy po prostu swoje nawyki żywieniowe i wtedy dopiero to ma sens. Więc to wszystko trzeba zintegrować i to nam daje taką trochę, jeżeli mamy tę wyższą kreatywność i tak dalej, i tak dalej, no to możemy łatwiej sobie poradzić z tym, że niektóre rzeczy w naszym mózgu po pięćdziesiątce jednak degenerują mimo wszystko, nie?


A tam są procesy, które prowadzą do tego, że pogłębiają się te bruzdy i mamy mniej, mamy mniej, więc możemy liczyć tak naprawdę w dużej mierze na wzorce, których sobie nazbieraliśmy wcześniej. Im jesteśmy starsi, tym bardziej polegamy na wzorcach, których nazbieraliśmy wcześniej. Dlatego polecam już teraz zacząć zbierać bardzo dużo wzorców przy uczeniu się przez całe życie, kreatywności, ciekawości, wyznaczaniu celów, bo wtedy też się zbiera wzorce, nie? No, przy wszystkich tych rzeczach.


Bartek: No, ja teraz ja się zrobię aktywny. Tak, teraz ja, bo czekałem cały odcinek.


Kari: Już ją... Gadała, gadała.


Bartek: Nie, ale ja to sprowadziłem do jednej rzeczy. Czyli żeby umysł był sprawny, to jest tak naprawdę kwestia relacji z dyskomfortem, bo to się sprowadza jak gdyby do jednej rzeczy. I wypisałem sobie tylko trzy rzeczy, które są jak gdyby najbardziej istotne.


Wypisałem sobie te rzeczy, na które możemy mieć wpływ, czyli nie, że tam genetycznie i tak dalej. No bo sorry. I tak naprawdę właśnie sprowadza się to do dyskomfortu. I umysł, który jest sprawny, to jest taki, który bardzo szybko wraca do równowagi. Czyli jeżeli było coś emocjonalnego...


Kari: Sprężysty, taki rezylientny.


Bartek: Tak, to jest, to chodzi tylko o to, że to jest ten mózg, który bardzo szybko potrafi wrócić do stanu, powiedzmy, takiej równowagi. I są tylko dwa czynniki, które... Trzy, ale wybrałem... Dobra, wybieram trzy. Dwa są banalne. Jeden to jest jakość snu i to jest po prostu niesamowicie niedoceniana rzecz, ale to jest jedna z najważniejszych rzeczy, jaką możemy sobie zrobić sobie dobrze. To jest po prostu zadbać o sen. Drugi to jest aktywność fizyczna. To jest jakby chyba oczywiste.


Natomiast relacje społeczne, tak? Czyli żebyśmy mogli wrócić do tej równowagi, to najczęściej potrzebujemy chociaż jedną osobę, taką, przy której możemy być, nie wiem, szczerze odmaskowani, jak to nazwał, tak nazwał, ale przy której możemy być po prostu. I wtedy łatwiej nam jest wracać do tej równowagi.


Następna rzecz i ona niestety jest najtrudniejsza, ponieważ mózg służy do tego, żeby potwierdzać nasze przekonania, ale to jest podważanie własnych przekonań. Czyli w nauce to się nazywa falsyfikacja, tak? Czyli jeżeli coś uważamy, że jest prawdą, to wystarczy tylko jedna rzecz, która stwierdzi, że to nie jest prawda. I to już wszystko poszło się rąbać. Więc podważanie swoich własnych przekonań to jest dosyć trudne.


Kari: Rethinking to jest hasło od Adama Granta, nie? Że cały czas podważa. Powiedział kiedyś, bo to jest super. Przyjmujesz jako część swojej tożsamości to, że podważasz swoje własne przekonania, więc zawsze możesz powiedzieć: „No, myliłem się" [śmiech].


Bartek: Tak, tak. Więc jak to można praktykować? W sensie co z tym robić? Wychodzić do ludzi, po prostu do innych baniek. Po prostu wychodzić ze swoich baniek i iść tam i zobaczyć, posłuchać, co im to daje, jakie mają przekonania i tak dalej, i tak dalej. Jest coś takiego – to trzeci element, który też jest związany z właśnie dyskomfortem – to jest to, żeby cały czas było deko pod górę i nie w rutynie.


Kari: Czyli ta kreatywność.


Bartek: Tak. Czyli mózg bardzo lubi robić rzeczy. On w ogóle przestaje być bardziej aktywny, kiedy robi rzeczy rutynowe, kiedy zaczyna powtarzać. On w ogóle to lubi. Bo on wtedy jest na stand by tak zwanym, on tak pyka tylko. Natomiast jeżeli go aktywnie zmuszamy do tego, żeby on się cały czas wysilał, to jemu rośnie, nazwijmy to, potencjał, tak? Czyli jeżeli byśmy go wzięli przyrównali do takiego balonika, to on cały czas delikatnie jest napięty i za każdym razem jak go troszeczkę tak napinamy, to on z każdym takim napięciem jest w stanie być coraz bardziej większy, większy. I tak rośnie i rośnie, i rośnie.


Kari: Jak żołądek.


Bartek: Tak, coś takiego.


Kari: Potencjał.


Bartek: To są tylko te trzy rzeczy tak naprawdę.


Kari: Czyli to są rzeczy, które, nie wiem, w twoim świecie...


Bartek: To jest must-have, czyli ruszaj się i śpij oraz...


Kari: Generalnie zadbaj o swój, fitness nie tylko mentalny, żeby móc dbać o ten mentalny, nie?


Bartek: Tak. I ważna rzecz jest właśnie taka...


Kari: I dieta tam też jest, nie?


Bartek: Oczywiście. Tak. I ważna rzecz jest taka, że to jest przede wszystkim ta część, która pozwala mu wracać szybko do równowagi jest bardzo istotna. Ponieważ ten dyskomfort, w który go chcesz wprowadzić... No on jest dyskomfortem, więc żeby on tam mógł chcieć pójść, to będzie musiał też szybko wracać. Więc to jest istotne.


No to może – bo to jest bardzo skuteczna metoda, żeby sobie częścią tożsamości uczynić – więc ja sobie uczyniłam to, że lubię dyskomfort częścią tożsamości. I być może mogłam uczynić to, że lubię dyskomfort częścią tożsamości dzięki temu, że zawsze byłam taka elastyczna, jak to się mówi? Adaptacyjnie? Łatwo się adaptowałam do zmian, więc być może to było dla mnie łatwiejsze. Ale jak sobie tak uczynimy częścią swojej tożsamości, to wtedy wszystko zrobimy, żeby obronić tę tożsamość, nie?


Bartek: Tak, oczywiście.


Kari: Na przykład będziemy się pchać w ten dyskomfort, nawet jeśli to nie jest potrzebne. No więc bardzo polecam częścią tożsamości uczynić lubienie dyskomfortu, ciekawość jest super. I to, co powiedziałeś, czyli...


Bartek: Powrót?


Kari: Nie. Z przekonaniami.


Bartek: Podważanie swoich przekonań.


Kari: Podważanie własnych przekonań. To są bardzo fajne elementy tożsamości. No i razem znaczy lepiej. To też jest fajna rzecz, bo wtedy idziemy do ludzi i z ludźmi się dużo fajniej... O, to też jest rzecz, że nowych ludzi jak się poznaje, to nam się mózgi... No co, co się nam robią? No fitness utrzymują. Nowe rzeczy. A im jesteśmy starsi, tym – o, i to też się dowiedziałam z tej książki o mózgu i umyśle – tym mniej chcemy nowych rzeczy, tym bardziej z prawej półkuli, w której są nowe rzeczy, w bardzo dużym uproszczeniu, przenosimy się do lewej półkuli, w której są wzorce i rutyny. 


Więc nowe rzeczy. Doświadczajcie nowych rzeczy. Idźcie, poznawajcie nowych ludzi, jedźcie do nowych krajów, róbcie nowe rzeczy. I będziecie mieć mentalny fitness. Dzięki. Mamy nadzieję, że pomogliśmy Wam spojrzeć na mentalny fitness z nowej perspektywy.


Bartek: Dzięki. Pa!

bottom of page