top of page

3 lipca 2026

, odcinek 124

Jak robić content, który się niesie?

Nie stworzysz posta „5 sposobów na...”, bo to płytkie, a przecież Twoje tematy są złożone, wymagają kontekstu, nie da się tego zamknąć w tak uproszczonej treści... W efekcie zostajesz z czterema lajkami, podczas gdy ktoś publikuje pierdoły i ma dziesiątki tysięcy wyświetleń i reakcji!

Niesprawiedliwość? A może... ewolucja?


O tym, czy content się poniesie, nie decyduje jego jakość, użyteczność ani – niestety –prawdziwość. Mają na to wpływ mechanizmy, które powstały na dłuuugo przed pierwszym memem. W tym odcinku posłuchasz o trzech filarach ludzkiego zachowania i o tym, jak nasz mózg jest zaprojektowany do klikania i szerowania określonych rzeczy, co może rzucić nowe światło na Twój sposób tworzenia treści.


Dostaniesz też framework, który pozwala to wszystko świadomie wykorzystać w publikowaniu contentu. Use wisely :)

podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Bartek Goldyn: Dzisiaj przyniosłem taki temat na odcinek, że chciałbym porozmawiać o tym, co powoduje, że dany content czy tam jakaś informacja...


Kari Goldyn: Treści.


Bartek: Treść, mhm, jest nośna i się niesie. A co powoduje, że tak nie będzie? Bo wielu twórców może zaobserwować taką rzecz, że robi te swoje treści, ale to nie siada. A są na przykład ludzie, którzy na przykład opowiadają straszne pierdoły i to jest po prostu jak amerykańska wildfire, tak? Po prostu niesie się niesamowicie. A to tak nie jest. A to nie jest prawda. Co to powoduje?


Kari: Jak kiedyś ten jeden post, który zrobiliśmy dla naszego klienta BBC, który zdobył chyba drugie miejsce we wszystkich postach w danym roku o Mikołaju...


Bartek: Nie rozumieliśmy, o co chodzi.


Kari: Nie rozumieliśmy, o co chodzi. Teraz wiemy. Post miał napisane: „Drogi święty Mikołaju. W tym roku na święta życzę sobie tylko tyle, żeby osoba, która to czyta miała dobre życie” albo „miała to, co jej się marzy”.


Bartek: Pamiętasz to wszystko?


Kari: Tak. Tak. I ten post był zszerowany tysiące...


Bartek: Milion.


Kari: Naprawdę do milionów osób dotarł. Tysiące, setki tysięcy lajków, szerów i tak dalej.


Bartek: Chciałem na początku powiedzieć o jednym konkretnym przykładzie, żebyśmy mogli się odnieść. Potem sobie przejdziemy, dlaczego rzeczy się tak niosą. A na samym, samym końcu powiem, jakie kilka punktów trzeba zahaczyć w swoim contencie, żeby on miał dużą szansę na to, że się poniesie.


Kari: Dobra, bardzo jestem zainteresowana. Bo jestem content creatorką.


Bartek: Tak. No dobra, więc dawno temu... [śmiech]


Kari: [śmiech]


Bartek: Bo to jest z dwa tysiące szesnastego...


Kari: Ale przed Chrystusem czy...?


Bartek: To jest z dwa tysiące szesnastego roku przykład. Było takie zdjęcie, gdzie była pokazana wataha wilków, które szły przez śnieg, i był do niego przyklejony podpis, opis, co niby widzimy na obrazku. I było napisane mniej więcej tak, że stado było podzielone na pięć grup. Na początku szli chorzy i starzy. W sensie te wilki, tak? I muszą iść pierwsze, żeby nie zostać z tyłu i wszyscy inni.


Kari: Tak jest?


Bartek: Poczekaj. I wszyscy inni są gotowi na to, żeby się ewentualnie poświęcić, jeżeli trzeba będzie chronić tych z przodu. No bo wszyscy ich widzimy, tak? Młodzi i silni idą jako trzecia grupa, a na samym końcu idzie lider, liderka, ponieważ ona ma, wiesz, oko na wszystko i widzi wszystko. To jest taka alfa.


Kari: Jakoś nie wydaje mi się to prawdopodobne, ale...


Bartek: No i to jest bzdura totalna.


Kari: Okej, no. Dziękuję.


Bartek: I teraz dlaczego mam w ogóle możliwość powiedzenia, że to jest bzdura? Oprócz tego, że zajmuję się fotografią przyrodniczą – trochę przerwałem, no ale zajmuję się – to zdjęcie zostało wzięte z programu BBC, z którym pracujemy od nie wiem ilu lat, nastu. Braliśmy udział w promocji tego programu i wiem, jaki jest kontekst tego zdjęcia, ponieważ mieliśmy to napisane. I chodziło o to, że jest to zdjęcie z Frozen Planet. Podpis był tylko tyle, że „wataha wilków idzie przez śnieg. Pierwsza jest przewodniczka”. Koniec.


Kari: Okej, czyli nawet to odwrócili.


Bartek: Tak. No i co powoduje, że ta prawda, która tak naprawdę, no zdjęcia... No po prostu idą wilki. Pierwszy jest pierwszy. Koniec.


Kari: A drugi drugi.


Bartek: Tak. I co powoduje, że doklejenie tego czegoś...


Kari: Tej historii.


Bartek: ...co jest nieprawdą, spowodowało, że to po prostu było wszędzie w Internecie? Pamiętam to. To będzie taki trochę odcinek, gdzie będę trochę geekował. W sensie...


Kari: Mogę zgadnąć sobie? Czy nie?


Bartek: Możesz.


Kari: Znaczy, wydaje mi się, że te takie nasze nierealne pragnienia, żeby wszystko było dobre, bo to było dobre takie zachowanie, nie? Tak jakbyśmy chcieli, oczekiwali wobec naszego gatunku, że dbamy o tych starszych i że nasz lider zawsze je ostatni i tak dalej.


Bartek: No właśnie. No i internet jest pełen takich treści, które się niosą. I ci, którzy tworzą takie lekko nagięte treści, zbierają bardzo fajne żniwo z tego, że tworzą takie treści. A ci, którzy uważają, że rzeczy należy robić prawidłowo, tak jak jest...


Kari: Porządnie.


Bartek: Porządnie i tak dalej.


Kari: To my! Nie zbieramy żadnego żniwa.


Bartek: I oni niekoniecznie zbierają jakieś żniwo. Więc pierwsza rzecz... I to jest odcinek bardzo...


Kari: Socjobiologiczny.


Bartek: Socjobiologiczny. Brace yourself. Na samym końcu wam powiem, jaka jest metoda, ale muszę powiedzieć...


Kari: Musicie przeżyć to najpierw. I to jest właśnie wbrew temu, jak się robi viralowe treści, nie? Najpierw musisz się namęczyć. Nie, że łatwo i prosto i możesz fit! Szernąć, tylko się namęcz.


Bartek: Więc pierwsza rzecz, z której musimy sobie zdać sprawę, to jest to, że to coś, co nazywamy tymi obrazkami, tymi informacjami i tak dalej, one w pewien sposób się niosą, ponieważ jeden, spełniają pewne cechy, to one ulegają pewnemu mechanizmowi i my ludzie, i muszę, troszeczkę muszę powiedzieć niestety o ewolucji. Trochę tylko, okej? 


Kari: Więc żebyście to zrozumieli wszyscy [śmiech].


Bartek: Więc my ludzie mamy coś takiego, że to, jacy jesteśmy, wynika z ewolucji, jaką przeszliśmy. Czyli są jakieś geny, które się manifestują.


Kari: Jesteśmy efektem selekcji naturalnej.


Bartek: Tak. I teraz w powszechnym myśleniu uważa się, że ewolucja to jest troszeczkę coś takiego, że to jest taki zamyślony, jakiś taki dobór, że...


Kari: Kierunkowy i celowy. Tak, odsyłamy tutaj do odcinka „Biznes, emocje i teoria ewolucji”, bo tam dużo powiedzieliśmy o tym, na czym polega tak naprawdę ewolucja. Ale teraz tak w skrócie.


Bartek: I na początku jest tak, że myśli się o tym, że ewolucja w jakiś sposób dobiera te najsilniejsze w najfajniejsze i, i dlatego tacy jesteśmy, jacy jesteśmy. Generalnie wynika to z czegoś trochę innego, odwrotnego. Czyli te geny, które się lepiej przekazują, one się manifestują i dlatego po prostu jesteśmy tacy, jacy jesteśmy.


Kari: Czyli następuje selekcja. W danym kontekście jest dużo różnych osobników i odpadają tak naprawdę te, które nie rozmnażają się najlepiej.


Bartek: Czyli jeżeli weźmiemy sobie na przykład takiego białego misia, który ma przezroczyste futerko, tylko że światło tam się tak załamuje...


Kari: A jak białego misia wsadzisz na pustynię, to być żółty?


Bartek: No nie, bo to światło. Chodzi tylko o światło.


Kari: No ale jak jest przezroczysty?


Bartek: Nie, chodzi tylko o światło. Więc biały miś nie jest dlatego biały, że śnieg jest biały i on lepiej tam sobie radzi. Tylko biały miś jest dlatego biały, że zaszła taka mutacja, która spowodowała, że misie, które mają to futerko, które jest przezroczyste, czyli widzimy je jako białe, lepiej przekazują te geny, ponieważ konsekwencją tego, że on jest tam na tym śniegu lepiej czy tam mniej widoczny, jest to, że lepiej przekazuje i tak dalej, i tak dalej.


Kari: Znaczy, że zje więcej, więcej upoluje. Jest bezpieczniejszy.


Bartek: I to jest taki wyselekcjonowany jak gdyby miś, który tam świetnie działa. I teraz, żeby zrozumieć, dlaczego my ludzie szerujemy te obrazki, musimy sobie zdać sprawę z jeszcze jednej warstwy, która na to nachodzi. I ja wiem, że ewolucja już jest trudna, ale jest jeszcze następna niestety warstwa, którą muszę dodać.


Kari: Jeszcze powiedz o tym, że ewolucja tak naprawdę nie zachodzi na cechach naszych fizycznych, na fenotypach, czyli na ciałach i organizmach, tylko zachodzi na genach. Czyli to te geny są eliminowane i czasem geny są eliminowane, takie odpowiedzialne za jedną cechę. I to jest bardzo proste, ale w większości geny są, cechy są poligenowe, więc jest to po prostu trudne i skomplikowane.


Bartek: No i jest następna warstwa, ponieważ my jako gatunek mamy jedną specyficzną cechę, która powoduje, że nie tylko geny niestety na nas działają, czyli mamy abstrakcyjne myślenie.


Kari: Czyli efektem naszych genów jest umysł i ten umysł jest zdolny do abstrakcyjnego myślenia.


Bartek: Tak. I tak jak misia polarnego, którego wcześniej wspomniałem, ogranicza to, że jak wyciągniemy go ze śniegu i tam z północy dalekiej i wsadzimy go na pustynię, to on sobie nie poradzi po prostu, bo on już tam jest, tak? To dostosowanie, powiedzmy wyselekcjonowanie tego środowiska powoduje, że on tam jest w stanie świetnie przekazywać swoje geny, ale na pustyni już niekoniecznie.


Natomiast my ludzie przez tę naszą abstrakcyjność zaczęliśmy wytwarzać na przykład narzędzia. Czyli jesteśmy takim gatunkiem, który sobie radzi w miarę dobrze w wielu kontekstach, a nie tylko specjalizujemy się w jednym.


Czyli my przestaliśmy być zależni od środowiska, a zaczęliśmy doginać środowisko w taki sposób, żeby nam było ono... Żebyśmy byli w stanie po prostu tam być.


I teraz następna rzecz to jest to, że ponieważ zmieniamy to środowisko i mamy to abstrakcyjne myślenie, to każdy człowiek, który się rodzi – w przeciwieństwie na przykład do konia, który po urodzeniu, nie wiem, ile to trwa, pewnie z dwadzieścia, trzydzieści minut, odkąd wstaje i już jest w stanie biegać za mamą – człowiek nie ma kontekstu od środowiska po urodzeniu. My nie potrafimy chodzić, nie wiemy nic i tak dalej. Możemy sobie wziąć kogoś, kto się urodził na pustyni, przestawić go do, nie wiem, Europy i on złapie ten kontekst za chwilę.


Jeżeli go zostawimy na tej pustyni, to on złapie kontekst, jak się tam żyje na tej pustyni. I ten kontekst my łapiemy w trochę inny sposób.


Kari: W trochę inny sposób niż co? Niż zwierzęta?


Bartek: Niż zwierzęta. Bo zwierzęta łapią je z genów i mają. Koniec.


Kari: Czyli jakby wpisane.


Bartek: Tak. I w siedemdziesiątym szóstym roku Richard Dawkins, który napisał cudowną książkę, która się nazywa „Samolubny gen”, wprowadził pojęcie memu. I teraz mem to nie chodzi o to, że jest to coś takiego, co my znamy jako obrazek z takim napisem w Arialu, tak? Pogrubionym jeszcze dodatkowo.


Kari: To Arial jest. Kurczę, jak robiłam memy to nie wiedziałam, że to Arial.


Bartek: No. Mem to jest po prostu porcja informacji, która się przenosi, też ulega ewolucji i przenosi się z mózgu do mózgu, powiedzmy z umysłu do umysłu. I to jest jak gdyby taka prosta definicja. Nie wnikajmy w to za bardzo, ponieważ...


Kari: Dawkins badał generalnie ewolucję na genach. I właśnie uznawał geny jako jednostki przekazywania informacji w naszym świecie. A mem to jest też informacja, ale nie taka fizyczna, tylko...


Bartek: Kulturowa po prostu.


Kari: A światem do przekazywania tych memów jest nasz umysł albo jakby zbiór naszych wszystkich umysłów. Czyli memetyka tak naprawdę bardzo mocno rozwinęła się w momencie, kiedy internet się pojawił, ponieważ świat, w którym te memy mogły się zadziać, nagle stał się ogromny.


Bartek: I te memy, czyli te drobne porcje informacji, które mogą ulegać zmianom, które po prostu przekazujemy sobie, powiedzmy, z mózgu do mózgu, z kultury do kultury, z jakiejś rodziny do rodziny, bo to różnie jest... One powodują, że w tym kontekście, w którym ta grupa występuje, ona może złapać ten „kontekst środowiska”, bo jest niezależna już. Bo genetycznie...


Kari: Jest taki fajny przykład, który Dawkins powiedział i ja bym ten przykład przytoczyła na memy,  bo to on bardzo pozwala łatwo wyjaśnić. I to było nie pamiętam o jakich małpach, ale jakichś małpach. Jedna rodzina tych małp zaczęła myć swoje owoce. I ta rodzina, która myła owoce, miała większą przeżywalność, bo miała mniej chorób. I te mycie owoców, czyli ten mem właśnie, ta porcja informacji, która sprawiła, że one się lepiej rozmnażały i były lepszą rodziną, i miały przewagę konkurencyjną, w ramach tej rodziny była przekazywana i dlatego ta rodzina jakby wygrała w tę tutaj ewolucję na tym krótkim odcinku czasu.


Bartek: I gdybyśmy – no niech będzie właśnie na tych małpach, tak? I gdybyśmy teraz wzięli taką małpkę, która się urodziła świeżutka, jeszcze bez kontekstu kulturowego, który może zdobyć poprzez memy, wsadzili do innej rodziny, która nie myje owoców czy tam rączek, no to koniec, tak? Ta małpka jest genetycznie małpką taką, jak ma być. Dostosowaną do danego środowiska, ale nie ma tej warstwy ekstra.


Kari: To jest fascynujące, bo tu jeszcze dochodzi cała ilość wzorców, które my gromadzimy, ponieważ umiemy pisać.


Bartek: To też.


Kari: Nie? Czyli to, co my wiemy, to jest zebrana przez stulecia wiedza naszych przodków.


Bartek: Tak. I teraz, żeby to zrozumieć, ten cały mechanizm to jest tak, że ponieważ zmieniamy środowisko, to ta adaptacja genowa nas trochę nie dotyczy już. Ona nas dotyczy, ale to nie aż tak o to chodzi w tym momencie.


Kari: Tylko ona jest bardzo długa. Też trzeba to zauważyć, że żeby zmieniło się coś w genach, to trzeba ileś tam, nie wiem, setek pokoleń czy tam przynajmniej dziesiątki...


Bartek:  To zależy. Na psach to widać.


Kari: No na psach jest, one są bardzo dobierane, tak pod... A na muszkach bardzo szybko.


Bartek: Bardzo dużo zależy od presji i selekcji.


Kari: I od ilości genów kodujących daną cechę. Ale generalnie to jest bardzo długi proces w naszym przypadku ludzkim, żeby tak coś diametralnie się zmieniło, bo mamy długie pokolenia.


Bartek: Tak. No więc ponieważ jesteśmy troszeczkę niezależni od tego, jacy jesteśmy względem środowiska... Chociaż trochę jesteśmy nadal, żeby nie było, tak? To łapiemy ten kontekst kulturowy poprzez te memy, które powiedzieliśmy. I żeby zrozumieć teraz dalej, jak to działa, to to jest tak, że czy tego chcemy, czy nie chcemy, wszystkie organizmy rywalizują o zasoby. My też jesteśmy takimi organizmami, które rywalizują o zasoby. Geny też rywalizują o zasoby, przez co jakieś tam gatunki powstają, które w danych niszach po prostu są w stanie przeżyć.


I podobnie jest z memami. Czyli główną rzeczą, która selekcjonuje te memy, czyli w tym przypadku będzie nasz content, nie jest to, czy to jest prawda, czy to jest ładne, czy to jest jakieś.


Kari: Czy to jest przydatne.


Bartek: Tylko jak skutecznie on jest w stanie wygrać rywalizację z innymi dookoła memami.


Kari: To jest klucz tego odcinka. To nie chodzi o to, żeby content był ładny, przydatny albo prawdziwy. Tylko o to, żeby był wygrywalny.


Bartek: Tak. No i teraz jeszcze można powiedzieć jedną rzecz, czyli że nasze geny zostały tak ukształtowane przez ewolucję, żebyśmy byli dobrymi nosicielami memów.


Kari: Nasze... ludzi?


Bartek: Tak. Czyli można powiedzieć, że nasz hardware, że tak powiem po informatycznemu, czyli to, z czego my się składamy, nasze ciało, nasze, nasze podzespoły są optymalizowane przez ewolucję do tego, abyśmy mogli robić szybkie update'y softu, czyli tych memów, czyli tych kontekstów. A te memy, te konteksty...


Kari: No tak. Inteligencję nawet się definiuje tak, że jest to znajomość wzorców i umiejętność adaptacyjnego wykorzystania tych wzorców w nowych kontekstach.


Bartek: Więc geny, czyli ten hardware, decyduje o tym – znaczy decyduje, jest wybierany, selekcjonowany, tak naprawdę nie wybierany, tam nie ma pozytywnego jakiegoś ruchu – jest selekcjonowany pod to, żebyśmy mogli mieć tę memetyczną część, czyli ten software szybko update'owany, a ten software rywalizuje ze sobą, tak jak powiedzieliśmy jeszcze wcześniej, nie w kontekście, czy jest prawdą, czy nie jest, tylko jak dobrze rywalizuje i jak dobrze wygrywa z innymi. I to wszystko. I on pada na grunt naszego umysłu, który jest specyficznym środowiskiem.


Kari: Ale ten umysł jest z jedno, z jednej strony determinowany przez hardware, czyli przez to, jak jesteśmy okablowani, ale z drugiej strony też jest determinowany przez całą kulturę, w której wzrastamy.


Bartek: Tak, tak, tak, tak.


Kari: Okej, czyli to jest taki mix. Tak, tak.


Bartek: Dlatego to jest trudne trochę. To jest trudny odcinek. Ja wiem o tym, ale mam nadzieję, że rozumiemy to tak, że to sobie powiedziałem, bo sobie powiedziałem, bo chciałem, żeby było wprowadzenie. Natomiast najważniejszą rzeczą z tego jest właśnie to, że te porcje informacji rywalizują ze sobą o to, żeby być nośnymi. Czyli tak jak geny robią. Ja się lepiej przekazuję, więc ja wygrywam, więc ja płynę. A nie że ja jestem jakiś.


Kari: Czyli tworząc content, powinniśmy się skupiać na nośności, a nie na, nie wiem, prawdziwości?


Bartek: Tak.


Kari: Albo użyteczności.


Bartek: Tak. Zrobiłem sobie taki piękny, okrągły cytat, czyli: „Idee, które emocjonalnie działają na ludzi tak, aby w nie wierzyli i dalej rozpowszechniali, to są te, które wygrywają”. Koniec.


Kari: Właśnie, bo nośność też tutaj... Ja mogę sobie powiedzieć tutaj, bo wiem, w dużej mierze zależy od tego, czy tam jest dobra historia do tego, żeby ją przekazać.


Bartek: To też. Do tego sobie za chwilę...


Kari: Bo historie są naszym naturalnym językiem pierwszym, który wykształciliśmy.


Bartek: Możemy sobie w ogóle tak jeszcze chwilę powiedzieć o memetyce, zanim przejdziemy tam do środowiska, czyli do tych naszych mózgów, co tam powoduje. Ale na memy, podobnie jak na geny, działa zwykła taka presja środowiska. Czyli na przykład my w Polsce jemy gołąbki, które są zawinięte w kapustę. One są takie większe.


Kari: Gołębie takie.


Bartek: Takie gołębie, tak?


Kari: Gruchacze takie.


Bartek: Tak, ale jak pojedziemy na południe Europy, to ten sam koncept, który jest daniem, no po prostu jakiś farsz zawinięty w coś, tam najczęściej już jest liść winogrona i jest to cienkie, mniejsze.


Kari: Malutkie, bo liście są mniejsze, nie?


Bartek: Tak. Czyli jak gdyby zaszła selekcja, no bo dostępność, powiedzmy, jest taka, że może być albo taki, albo taki liść.


Kari: Tu mamy kapustę [śmiech].


Bartek: Tak, my mamy kapustę. Jeżeli zobaczycie na języki, to często podobne wyrazy mogą znaczyć to samo, ale w danych regionach troszeczkę się inaczej mówi. Nie wiem, jak jest dokładnie w Polsce.


Kari: Wiem. Dzisiaj na przykład nasze dzieci dowiedziały się, co to jest durszlak. I durszlak w niektórych miejscach w Polsce mówi się druszlak. I to jest to samo.


Bartek: Tak. I prostą, jak gdyby jeszcze taką rzeczą, żeby sobie zdać sprawę z tego, jak działa to, to jest zabawa w głuchy telefon. Czyli jeżeli ja coś powiem, jakiś wyraz i mamy tylko chwilę, żeby go przekazać, nie ma powtarzania, no to im więcej osób, tym bardziej się zniekształci. Czyli im dalej musi przejść...


Kari: I też im trudniejsze, nie?


Bartek: Tak. Im dalej musi przejść, tym się bardziej zniekształci. A jeszcze nie daj Boże, jakbyśmy sobie postawili... Na przykład wszyscy Polacy się bawią w to. W środku postawimy sobie Niemca.


Kari: Albo kogoś z Kaszub.


Bartek: Załóżmy. Ale chodzi o to, żeby nie znał polskiego. To on fonetycznie to przekaże dalej. Czyli tam wystąpi gigantyczna mutacja.  I po prostu leci dalej już, co on tam wymyślił. Więc to tak działa.


No i teraz środowisko, w którym to wszystko jest, to są nasze mózgi. I są trzy podstawowe cechy, które powodują, jest ich ogromna ilość... I są trzy podstawowe cechy, które powodują, że jak gdyby musimy wiedzieć, jak to działa, żeby móc robić ten content, który jest taki, żeby się niósł. Jest, jest oczywiście więcej, więcej, więcej cech. Jesteśmy naprawdę skomplikowanymi zwierzętami, ale są trzy takie podstawowe cechy, które socjobiologia wyróżnia, które jak gdyby, nie mam lepszego wyrazu, więc powiem tak po staropolsku: drive'ują to, jak się zachowujemy.


Kari: [śmiech] Napędzają. O, dziękuję.


Bartek: No więc pierwszą jest plemienność, czyli taki tribalizm. Czyli ja jestem w jakiejś wewnętrznej grupie, w której chcę być, do której się dopisuję i jest jakaś grupa zewnętrzna. Jesteśmy my i są oni. I my tu jesteśmy ziomalami.


Kari: I najważniejsze jest to, żeby zadbać o to, żeby nam było lepiej, a im gorzej.


Bartek: Załóżmy, tak. Czyli my tu jesteśmy ziomalami, tak? Czyli mamy takie hasła w stylu „pozdro dla kumatych”, a oni są tamci. I my się dzielimy w najróżniejsze grupy, tak? Bo ja mogę lubić BMW, ty możesz lubić Legię, a ktoś może lubić, nie wiem, malować. I on też sobie ma jakąś tam grupę swoją.


Kari: I można być też w kilku grupach naraz oczywiście.


Bartek: Oczywiście. No więc pierwsza rzecz to jest to, czyli ten tribalizm.


Kari: Plemienność.


Bartek: Druga rzecz, która też jest zdefiniowana, to jest zdefiniowana, to jest myślenie, nazywamy to magiczne, tak? Ludzie mają...


Kari: Ośrodki wiary w płatach skroniowych.


Bartek: Tak. Więc my nadajemy sens rzeczom. Czy one mają sens, czy nie mają, to nie ma dla nas znaczenia, bo my sobie nadamy i najczęściej nadamy sobie sens najprostszy dla nas. Czyli jak pomyślimy o tych wilkach, które były tam wcześniej, to ten obrazek po prostu zwykle podpisany, to to jest po prostu obrazek zwykle podpisany, ale jak tam nada się takie piękne znaczenie dla nas... Czyli że tam jest opieka, że ma pod kontrolą i on idzie, i on widzi, i w ogóle. No to, to jest fajne.


Kari: Tak, tak, to jest to, co Brené Brown powiedziała, co zapamiętałam, bo bardzo się z tym utożsamiam. Człowiek jest maszyną do nadawania znaczeń.


Bartek: Tak. I teraz to nie jest tak, że to nasze myślenie magiczne jest głupie. Nie, po prostu wszyscy tak mamy i różnie się to objawia, u każdego trochę inaczej. Jeden się lubi przytulać do drzew, inny wierzy w magiczne kamienie, a ktoś jeszcze inny widzi magię w, nie wiem, w czym tam, co tam wypadło w CERN, jak uderzyli dwie cząsteczki, tam się coś rozpadło.


Kari: To nawet nie chodzi o to, tu nie powinno się definiować tego jako głupie, niegłupie. To po prostu powstało na selekcji...


Bartek: Po prostu jest.


Kari: Jako to, co nam pozwala być w tym miejscu, w którym jest. Ten spirytualizm, wiara w to, że życie ma sens, że są jakieś ważniejsze rzeczy, większe, że są bogowie, że, nie wiem, można energię jakoś tak transmitować. Różne rzeczy, w które sobie tam wierzymy.


Bartek: No i w socjobiologii jest jeszcze taka trzecia część, która jest mocno  wyodrębniona, że to jest jedna z takich podstaw...


Kari: Filarów.


Bartek: Filarów. To jest oportunizm, czyli jak coś jest proste, łatwe, ja sobie mogę wziąć i zapisać się do świata. O tak, tak, tak wilki robią. Ja nie muszę myśleć, nie muszę zużywać energii na to, żeby w ogóle to analizować, tylko ta moja magiczność natychmiast dostaje – znowu po staropolsku powiem  – „feedback”, no to to jest ten oportunizm, tak?


Kari: A powiedz, ten oportunizm to jest to samo co konformizm?


Bartek: Tak. To są podobne rzeczy. One się pojawiają...


Kari: Okej. Czyli chodzi o to, że dążymy do łatwego.


Bartek: Tak. To jest to.


Kari: To jest wynik tego, że nasz mózg potrzebuje jak najmniej energii wydać.


Bartek: No po najmniejszej linii oporu


Kari: Po linii najmniejszego oporu. Już kilka razy nam tu słuchacze zwracali uwagę, więc już pilnuję. Po linii najmniejszego oporu.


Bartek: A czym to się różni? Czy ktoś może w komentarzu powiedzieć?


Kari: Ja ci powiem.


Bartek: No słucham.


Kari: Bo idziesz po linii i najmniejszy opór tam trafia. A jak po najmniejszej linii, to wtedy masz po najmniejszej linii oporu.


Bartek: Okej, to trochę zgeekuję teraz. Czyli ta linia musi mieć ogromną średnicę.


Kari: Żebyś tak szedł. Tak [śmiech].


Bartek: Dobra. Teraz wiesz, „pozdro dla kumatych”.


Kari: Pozdro.


Bartek: Dobra, więc jest ten oportunizm, ten konformizm. Tak? Czyli znowu te wilki są po prostu proste, kognitywnie proste, łatwe.


Kari: Tak, nie trzeba myśleć.


Bartek: Nie trzeba myśleć, mhm. Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał jeszcze trzech jakichś błędów poznawczych, bo lubię błędy poznawcze. Jest ich masa, ale znalazłem...


Kari: Ten oportunizm to jest przyczyna naszych wszystkich błędów poznawczych.


Bartek: Tak. No można tak powiedzieć. No i teraz wybrałem sobie trzy. Pierwszy to jest confirmation bias, czyli błąd potwierdzenia. Czyli my generalnie szukamy potwierdzenia swoich przekonań. Przekonań, tez, emocji. Potem sobie je racjonalizujemy.


Kari: Czyli jesteśmy przekonani o tym, że wilki są dobrymi zwierzętami, skoro mają rodziny, to muszą się tak zachowywać. I sobie potwierdzamy to tutaj, nie?


Bartek: Tak. Potem jest coś takiego, co się nazywa processing fluency. To jest to, co jest pokazane, napisane prosto, płynnie, pewnym językiem, składnie. Czyli na przykład to, co robi AI, AI wydaje się nam prawdziwsze.


Kari: To jest łatwość poznawcza. Bo łatwość poznawcza polega na tym, że prawdziwe wydaje nam się właśnie to, co powiedziałeś, proste i nieskomplikowane, w prostych zdaniach. I jeszcze tutaj ciekawostka to, co się rymuje, też nam się wydaje prawdziwe [śmiech].


Bartek: Jest jeszcze coś takiego, co się nazywa efekt iluzorycznej prawdy. Czyli jeżeli dana rzecz się powtarza często, to ja uważam, że to jest prawda. Koniec. Więc jeżeli...


Kari: I efekt czystej ekspozycji. I lubimy też te rzeczy, które się powtarzają często.


Bartek: Tak, tak. To jest w ogóle zarąbiste ćwiczenie było kiedyś robione. To jest coś takiego, że ludzie próbowali... To było przy badaniach kreatywności. Próbowano ludzi, którzy nie mają pojęcia, na co będą patrzeć... Pokazywano im znaczki chińskie, żeby próbowali je odtworzyć. Wyszło to masakrycznie. Nie potrafili. Ale kiedy za drugim razem mieli pokazać, które znaczki im się bardziej podobają, to wszyscy wybierali te, które próbowali wcześniej odtworzyć, tylko dlatego, że je po prostu znali.


Kari: Tak, tak. Niesamowite.


Bartek: No. Jak gdyby wiemy, jak to działa. Wiemy, że te rzeczy niestety muszą konkurować. Po prostu muszą świetnie się nieść w tych naszych umysłach, które są, no takie trochę...


Kari: W tym środowisku, no. To jest to, że jeżeli cokolwiek chcemy, to musimy zaakceptować rzeczy, jakie są. Znaczy, to jest największe prawdopodobieństwo. I jak nam się wydaje, że jednak nie, bo bardziej prawdopodobne jest to, że, że są jakieś magiczne siły, to to tylko potwierdza, że jesteśmy w tym filarze.


Bartek: Więc teraz ja wam tutaj dam prosty przepis czy tak naprawdę obszary, które trzeba zaopiekować. Natomiast etykę pozostawiam wam, tak? No koniec. No bo można z tego zrobić różne rzeczy.


Kari: No wiadomo, wszystko jest cechą, co można wykorzystać albo ku dobremu, albo ku złemu, nie?


Bartek: Jest pan, który ma na nazwisko Berger. Pisze się po prostu Berger i on napisał książkę, która się nazywa „Contagious”, czyli zaraźliwy, powiedzmy. No i tam jest po prostu prosty framework. To jest pan profesor, który to badał. Ja tą książkę dawno temu sobie przeczytałem, zapisałem.


Kari: I ty nic z tym nie robisz [śmiech] Gdzie twoje roleczki, fun i w ogóle tańczenie przede wszystkim?


Bartek: Nie lubię Instagrama za bardzo, krótkich form. No. Dlatego nagrywam podcast.


Dobra, więc framework – oczywiście, jak framework – składa się z poszczególnych literek, tak? Czyli jest jakimś tam akronimem. Nazywa się to Stepps przez dwa „p”, bo mu brakowało jednego. Dobra, „S” to jest od social currency, czyli takie punkty, waluta społeczna. Chodzi o to, że my będziemy się chętniej dzielić tym, co jakby buduje naszą tożsamość przed innymi. Czyli wydajemy żetony społeczne na to, żeby budować jakiś obraz siebie i tak dalej.


Kari: Tak, reputację. Czyli na przykład bardzo chętnie będziemy się dzielić memem pod tytułem: „Niech ten Mikołaj da ci co najlepsze”, ponieważ każdy, kto to przeczyta, stwierdzi: „Ale ty jesteś dobrym człowiekiem, ty mi życzysz dobrze”. Więc swoje punkty społeczne bardzo mocno budujesz.


Bartek: Tak, więc jeżeli na przykład pierwsza rzecz wasze treści nie trafiają za bardzo, nie są klikalne, to pierwsze pytanie, które sobie musimy zadać, to jest to, czy ta osoba, do której ja piszę, jak ona to kliknie, czy ona będzie się czuła okej z tym, że inni zobaczą, że ona to kliknęła.


Kari: Czy to ją pokaże w dobrym świetle? Tak. Na Instagramie tego jest mniej, ale na Facebooku, i na LinkedInie też, to, co klikniemy, co polajkujemy, pokazuje się innym ludziom. Więc pytanie, czy to, co napiszecie, czy to, co stworzycie po kliknięciu będzie dobrze o mnie świadczyć?


Bartek: Potem następna rzecz i to jest taka trochę bazująca na tym właśnie oportunizmie, takiej najniższej linii oporu... Najniższego oporu! Ona jest gruba, bo ma mały opór, to są triggery, czyli takie wyzwalacze. I chodzi o to, że triggerem musi być coś, co każdy zna, pojawia się często i jest w stanie się do tego odnieść i no po prostu zna, tak?


Kari: Czyli to będzie na przykład list do Świętego Mikołaja.


Bartek: Może być coś takiego. Każdy znas zna. Środa to taki mały weekend. Coś tam środa zginie...


Kari: Środa – dzień loda.


Bartek: Środa zginie coś tam. Nie pamiętam jak to było.


Kari: No to nie każdy najwyraźniej to zna [śmiech]


Bartek: Była taka rymowanka.


Kari: Ale każdy zna piątek, piąteczek, piątunio.


Bartek: Tak, każdy zna weekend. Każdy wie, że szef nakrzyczał. Każdy wie: „O Jezu, poniedziałek”. Każdy z nas pije kawę, więc musimy ten content...


Kari: Albo nie pije. Więc też to trigger.


Bartek: Gdy do większej grupy ludzi chcemy dotrzeć, to musimy znaleźć te takie triggery, które przy tym dzieleniu się... Czyli pamiętamy o tym, jak on to kliknie, to jak to go postawi w świetle innych. Dwa: do czego to podpinamy.


Kari: Czy to jest łatwe poznawczo po prostu. Jeżeli coś, co jest znane, no to jest łatwe i lubiane.


Bartek: Tak. I musi być ten wyzwalacz. Czyli właśnie: o, dzisiaj poniedziałek, kicha jest. I tutaj coś.


Kari: No, tak jak u nas, znaczy u nas, u mnie na profilu bardzo dobrze wszystkie posty, które mają napisane ADHD się niosą, ponieważ ADHD w tej chwili jest dosyć dobrym triggerem.


Bartek: Następna rzecz to są emocje. Czyli musimy zobaczyć, jaką emocję to wyzwala. I wszystkie emocje im mocniejsze, tym lepsze. To jest dosyć proste. Natomiast musimy unikać jednej emocji. Unikamy emocji smutku. Smutku ludzie nie chcą dzielić. Chyba że smutek jest w, nazwijmy to, takim pozytywnym cierpieniu, znoszeniu.


Kari: Nobliwy.


Bartek:  Tak, taki nobliwy.


Kari: Tak, bo wtedy dzieląc się, to o sobie opowiadasz jakąś historię.


Bartek: Tak, ewentualnie o tym kimś.


Kari: A generalnie smutek jest emocją – i tak sobie teraz myślę – bo smutek jest emocją, do przeżywania jakiejś straty, to wiadomo, to dla nas, ale do społeczeństwa jeżeli wysyłamy smutek, to jest to komunikacja, że my potrzebujemy wsparcia stada. Więc jeżeli widzimy smutek w social mediach, to jest tak jakby taki demand, takie żądanie, takie wymaganie do nas.


Bartek: I to będzie, i to będzie sprzeczne z tą pierwszą rzeczą, o której powiedzieliśmy, czyli w jakim świetle mnie to stawia.


Kari: Tak. I dlaczego mamy pomagać tej osobie, skoro to nie jest tak naprawdę nasze stado? Bo takie najbliższe nasze stado, to są ci najbliżsi, a nasza energia jest cenna i nie będziemy chcieli jej wydawać na kogoś, kto nie jest nasz.


Bartek: Tak. Więc chodzi o to, że ludzie chcą się podzielić jakąś emocją. Czyli musi być ten trigger, czyli przy kawusi rano, załóżmy, albo bo jest piątek, albo zaraz będzie weekend. Jakiś trigger z twojej grupy. Na pewno znasz te triggery twojej grupy docelowej.


Kari: Myślę, że najsilniejsza emocja, która się niesie to jest złość, nie?


Bartek: Może być. Często jest, no strach jest najbardziej popularny.


Kari: Albo lęk. Tak. Złość albo lęk. Z radością jest trudniej, z ulgą też jest trudniej, ale ja na przykład w ogóle nie bazuję na złości. Znaczy bardzo niecelowo. I też się da. À propos tego, co kto tam chce wykorzystać.


Bartek: Następną rzeczą jest P jak public. Czyli musimy zobaczyć, czy ta nasza treść spełnia taką, jak to powiedzieć, taką rolę powiedzmy, że dla tej osoby, która będzie to klikać, czy to jest jej świat, tak? Czy to jest coś, co ona zna, czy to jest coś, co jest jej. Już, już zaraz wytłumaczę.


Kari: Public czyli publiczność. Chodzi o publiczność naszego contentu.


Bartek: Czyli nie tyle publiczność, co czy jest to publiczne, tak? Czyli, czyli jeżeli ja jestem, tutaj muszę coś wymyślić, sportowcem, i szukam piłki se do grania, załóżmy, tak? To czy to, że ja napiszę coś o piłkach, to, to jest tej osoby, która jest sportowcem, czy to jest jej świat? Czy to jest jej publiczność? Ciężko mi będzie do sportowców pisać o młotku. Bo to nie jest jego świat.


Kari: Czyli chodzi o to, że moja treść powinna być dopasowana do tego, do kogo ja mówię.


Bartek: Można tak powiedzieć.


Kari: Tak, tak. O to chodzi.


Bartek: Chętniej też powiesz share na przykład, jeżeli szukasz nowego samochodu. Bo jesteś teraz w tej, w tym świecie, tej publiczności, tych ludzi, którzy się interesują samochodami.


Kari: Okej, okej, kumam. Czyli to chodzi o zaniszowanie się. Czyli nie mów do wszystkich, tylko mów do konkretnej grupy osób językiem tej grupy osób.


Bartek: Może tak być. Tak. Można tak powiedzieć. Pamiętajmy, że ludzie będą w zależności od kontekstu mogą zmieniać sobie... Bo ja będę kupował Express, no to pytanie jest: jaka jest moja rzeczywistość, kiedy kupuję Express?


Następne P to jest practice value, czyli czy tam rzeczywiście jest jakaś wartość, którą ja mogę na przykład powiedzieć komuś, tak? Który mnie postawi w dobrym świetle i tak dalej, i tak dalej.


Kari: Albo użyć po prostu jakieś narzędzie. Ludzie lubią narzędzia. Pięć kroków do pięć najlepszych sposobów na upał.


Bartek: I teraz dla tych, którzy myślą na przykład, że: „No ale to tak nie działa, bo ludzie są skomplikowani i pięć kroków nikomu nic nie uratowało. I to zależy od kontekstu i tak dalej".


Kari: To idźcie się zdiagnozować [śmiech]


Bartek: Tak, to wtedy nie będzie się niestety niosło, bo ludzie przez to magiczne myślenie, przez ten oportunizm, o którym sobie wcześniej powiedzieliśmy, oni oczekują takich treści.


Kari: I wierzą w to, żeby w pięciu krokach zbudować biznes, który zarabia miliony.


Bartek: Tak. Ostatnie to jest S, czyli steppS na końcu. No i to S to jest po prostu, że treść treść niesie się ubrana w opowieść, czyli jaka tam jest historia. I tu nie chodzi o to, żeby robić nie wiadomo jakie storytellingi, tylko coś, co, bo może...


Kari: Nie wiadomo jaki storytelling najlepszy jest w jednym zdaniu.


Bartek: No właśnie chciałem o tym powiedzieć. No. Także chodzi o to, że czasami historią potrafią być dwa, jedno zdanie.


Kari: No twoja historia w jednym słowie. Opowiedz ją.


Bartek: O kierowniku?


Kari: No.


Bartek: No bardzo to lubię. „Kierownikuuu...”.


Kari: Tak. Właśnie [śmiech] Znaczy ja uważam, że w ogóle historie, storytelling to jest bardzo niedoceniane narzędzie, najlepsze ze wszystkich. I tak sobie myślę, że zaraz po marce osobistej u nas na woopa pro będę robić ze storytellingu taki minikurs, warsztaty, bo strasznie mnie to jara.


Bartek: Czyli cały ten jakby framework sprowadza się do kilku rzeczy. Pierwsza to jest social currency. Czyli pamiętajmy o tym, że klikamy to, co nas stawia w jakimś tam świetle, w jakimś obrazie, który my sobie wymyślamy, że chcemy.


Kari: Który nadaje nam dobrą reputację.


Bartek: Mamy triggery, czyli coś, co musi być podpięte do mojego codziennego, powiedzmy, życia.


Kari: Coś znanego.


Bartek: Coś znanego. Musi coś mnie wyzwolić, żebym ja to kliknął, żeby było: „A rzeczywiście”. Klik. Następna rzecz to musi być, muszą być jakieś emocje i unikamy tutaj smutku.


Potem musi być publiczność, czyli czy mój świat taki jest. Czyli ja będę klikał. Jeżeli szukam piłki, to ja chętnie coś o piłkach teraz kliknę, tak? Następna jest rzecz taka, że musi być jakaś praktyczna wartość z tego. No i na samym końcu jakaś historia.


Kari: Czyli generalnie najlepiej, jak weźmiemy teraz tego naszego posta o tym Mikołaju. To zszerowanie tego posta na pewno stawia mnie w dobrym świetle, ponieważ...


Bartek: Tak, bo są święta, wszyscy są...


Kari: No święta to jest ta publiczność. Ale na razie jesteśmy: stawia mnie to w dobrym świetle, bo dbam o tych, którzy to zobaczą. Potem mam trigger, no czyli święta.


Bartek: Wszyscy to szerują.


Kari: Mikołaj, wszyscy to robią. Emocja - to to jest emocja wdzięczności, którą odczuwasz, jak to widzisz, a potem szerujesz. To jest bardzo mocna emocja. Potem mamy odbiorców, czyli dokładnie nasza publiczność.


Bartek: Wszyscy teraz to robią. Więc ja też to zrobię.


Kari: Jakbyśmy to puścili w lipcu, prawdopodobnie by się nie poniosło. Potem mamy praktyczność.


Bartek: No złożyłem życzenia wszystkim.


Kari: Złożyłem życzenia i naprawdę nic nie musiałem robić, tylko po prostu szerować, więc to jest superpraktyczne. No i historia jest, ponieważ w tym, że ja składam życzenia, że ja nie chcę nic dla siebie, tylko chcę wszystko dla innych, to jest bardzo dobra historia.


Bartek: O mój Boże, jakim ja jestem człowiekiem zarąbistym.


Kari: Świetne. Wszystkie odhaczone.


Bartek: Także moi drodzy, życzę wam nośnych contentów.


Kari: Tak. Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na kwestię tworzenia treści i memy z nieco innej perspektywy.


Bartek: Pa!

bottom of page