10 kwietnia 2026
, odcinek 112
Jak się mniej przejmować?
Jeszcze tylko to zrobię. Jeszcze tylko tamto załatwię. A potem już na pewno zadzwonię, przeczytam te książki, pojadę na wakacje... I tak w kółko – aż okaże się, że całe życie spędziliśmy na „jeszcze tylko".
Żyjemy w świecie, który nieustannie dokłada nam rzeczy, którymi mamy się przejmować. Mikroplastik, algorytmy, cudze oczekiwania, kolejny ważny projekt. Ale punkty „zależy mi" – jak mana w grze – są skończone. A my rozsmarowujemy je na wszystko, więc tak naprawdę nie zostaje ich dla rzeczy, które naprawdę mają znaczenie.
W tym odcinku rozmawiamy o tym, skąd się bierze ta spirala przejmowania się, co mają do tego nasze mózgi i co zrobić, żeby zamiast przeżywać – zacząć żyć. Usłyszysz też, czego żałują ludzie u kresu życia i jakie dwa pytania warto sobie zadać, zanim znowu rozdasz swoją energię nie tam, gdzie trzeba.
To odcinek nie o kolejnej rzeczy, na którą musisz zwrócić uwagę. Wręcz przeciwnie ;)
podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja
Bartek Goldyn: Żeby ten odcinek dobrze siadł, to muszę namalować taki obraz. Wychowywałem się w bloku i wyobraźmy sobie, że jest godzina dwudziesta i zbiegam po schodach, ale nie w klatce schodowej, tylko już tak pod blokiem.
Kari Goldyn: Ile masz lat?
Bartek: A naście, nie wiem ile. Naście lat. I zbiegam po tych schodach, jest już tak szarawo i jest, powiedzmy, kwiecień tak jak teraz.
I nagle otwiera się okno, i moja matka krzyczy z tego okna: „Bartek, ale czapka jeszcze, ubierz czapkę, zapomniałeś czapki!”.
Kari: Dlaczego to dziecko nie ma czapeczki?!
Bartek: Tak. I moja mama przejmowała się różnymi rzeczami, między innymi tym, że nie noszę tej czapki. Do tego stopnia, że wśród kumpli już było taki rodzaj mema, że „no Bartek, a gdzie masz czapkę?”, nawet jeżeli jej nie było potrzeba.
No i dzisiaj będziemy gadać o tym, dlaczego tak w ogóle się przejmujemy różnymi rzeczami i skąd to się bierze. Bo jakby na to popatrzeć tak trochę, powiedzmy, z boku, to mogę się przyjmować mikroplastikiem i tym, że muszę wymienić te deski, na których kroję, bo cały czas kroję ten mikroplastik i go zjadam. On się odkłada. Powinienem pić wodę z filtra przefiltrowaną, bo pewnie w rurach coś tam jest.
Kari: I się odkłada.
Bartek: I też się pewnie odkłada. A propos filtrów – to najlepiej by było, gdybym miał przefiltrowane powietrze, najlepiej w ogóle w domu, bo przecież smog i inne zanieczyszczenia jakieś tam zawieszone.
To wszystko powoduje, że ja jestem taki podkręcony, powiedzmy, więc powinienem, nie wiem, pomedytować, więc znowu coś muszę i się tym przejmuję, że nie medytuję, więc idę szukać mojej maty do medytowania, a ona jest na przykład brudna, bo jej nie umyłem, a tam są jakieś, nie wiem, grzyby, bakterie czy coś tam innego, a przecież powinienem bosą medytować, bo wtedy mam lepsze połączenie z czymkolwiek mam się połączyć.
Jedna rzecz na drugiej, na drugiej, na drugiej... I próbujemy w jakiś sposób ogarnąć ten świat, który cały czas mówi nam różne rzeczy, którymi się musimy przyjmować, na których nam musi zależeć. I wychodzi na to, że my mamy tak strasznie cienko rozsmarowane te nasze punkty, bo mi zależy, albo bo muszę chcieć.
Kari: Na wszystkim nam zależy. I to tak naprawdę robi, że jeżeli zależy nam na wszystkim, to na niczym nam nie zależy.
Bartek: Tak, ewentualnie nam zależy na różnych rzeczach, których być może nie powinno nam zależeć. No i chciałem dzisiaj pogadać o tym, skąd to się bierze, co powoduje, że z jakiegoś powodu nam niby zależy albo musimy się przejmować.
I tak naprawdę, co jest w ogóle ważne i na czym nam powinno zależeć?
Kari: Czym warto się przejmować?
Bartek: To pierwsza rzecz jest niestety smutna [śmiech].
Kari: [śmiech]
Bartek: Ale to jest taka, że nie ma stanu, gdzie nam po prostu nie zależy.
Kari: Myślisz, że to smutna rzecz?
Bartek: No w sensie jeżeli ktoś szuka takiej utopii, że mówisz, że nie będzie mu zależeć…
Kari: Zen takie.
Bartek: Tak, że on odpocznie, nie wiem, wcześniej wspomnianym medytowaniem wyjdzie mu, że o, teraz to już mu na niczym nie zależy, to nic się nie da.
Kari: Przypomniała mi się taka opowieść z życia naszej przyjaciółki wspólnej, że jej mąż wyszedł po jednej wizycie od psychologa, krzycząc: „To ja już się uwolniłem od emocji, jestem wolny!” [śmiech]
Bartek: No. No to tak nie działa.
Kari: Natomiast właśnie teraz tak sobie pomyślałam, że stan zen, takiego totalnego nieczucia, niebycia, niezależenia to jest nieosiągalne, to jest jakaś utopia. Może na chwilkę. A może coś pitolę, może to w ogóle nie o to chodzi.
Bartek: Może jest jakaś farmakologia, która powoduje, że jesteś stanie to osiągnąć.
Kari: Na pewno, anestezjolodzy ją znają [śmiech].
Bartek: Tak. Więc każdy zabieg, który ma jakąś tam sedację – super.
Kari: Uuu.
Bartek: Super. Przez chwilę ci nie zależy.
Kari: Jesteś w zen.
Bartek: Tak. Mówiliśmy, że się nie da. No nie da się, ponieważ przewidywanie jak gdyby konsekwencji tych wydarzeń, które są bądź mają nastąpić, to jest po prostu zwykły mechanizm przetrwania, tak? Nasz mózg mniej więcej w ten sposób działa.
Kari: Nawet nie mniej więcej, tylko w ogóle [śmiech].
Bartek: OK. No w ten sposób działa, że stara się przewidzieć różne rzeczy i na podstawie tego się tam jakoś zachowuje.
Kari: Tak, czyli to nie jest tak, że my działamy reaktywnie, że coś się zadzieje i my wtedy działamy, tylko mózg cały czas przewiduje przyszłość, przewiduje, przewiduje, odpala działanie, a dopiero potem sprawdza, czy to co przewidział, jest słuszne i koryguje następne działania.
Bartek: Miałem taką rozmowę z chłopakami na woopa PRO. Akurat wylądowaliśmy w takim pokoju na Zoomie, gdzie po prostu wylądowaliśmy w same chłopaki.
Kari: Potem powstała nazwa prącia biznesu [śmiech]. Zapraszamy do woopa PRO. Mamy tam prącia biznesu.
Bartek: Ale jest PRO w nazwie. Więc, wracając do tej rozmowy. No i zaczęliśmy sobie rozmawiać o różnych rzeczach. I jeżeli ktoś ma na przykład komponentę autyzmu jakąś albo chociaż ma troszeczkę tego kawałka, to ma jeszcze…
Kari: Albo OCD.
Bartek: Tak, to ma jeszcze trochę gorzej, ponieważ ma więcej połączeń, czyli jest... Po prostu tak mu się trafiło i jest bardziej wrażliwy na różne rzeczy.
Kari: Więcej analizuje.
Bartek: Dodatkowo może więcej widzieć, zauważać szablonów, patternów, rzeczy, które prowadzą do czegoś tam.
Kari: Tak. Wtrącę, a propos przewidywania przyszłości, Lisa Feldman Barrett w swojej książce o emocjach napisała, że autyzm być może – to jest taka jej teza, która mi bardzo siadła – polega na problemach z przewidywaniem przyszłości i dlatego zbieramy te wszystkie wzorce i dlatego jesteśmy tacy dobrzy w tych wzorcach, bo potrzebujemy ich jakby tak świadomie, żeby móc robić to, co ludzie zazwyczaj robią bez problemu, czyli przewidywać tę przyszłość.
Bartek: No to wracając, to jest tak, że mamy więcej tych wzorców, może nie tyle mamy ich więcej, co po prostu zauważamy ich więcej.
Dodatkowo mamy bardziej czuły układ na różne rzeczy, które innych... Oni ich nie zauważają, powiedzmy.
Nie dotyczy ich, mają to poza obszarem swoim jakimiś postrzegania. I ponieważ chcemy uniknąć konsekwencji tych przyszłych rzeczy, to my musimy się troszeczkę bardziej narobić, nastarać, naunikać tego, co może albo może nie będzie kiedyś w przyszłości, co powoduje, że trochę taka głupia spirala się robi, że musimy robić więcej, żeby uniknąć więcej czegoś, co może nie nastąpić.
Kari: I to jest to, co tam w tym pokoju opowiedziałeś?
Bartek: Tak, tak, tak. To jest to, że po prostu jak to powiedziałem chłopakom, to „ha, kurde, moje życie opisałeś”. Czyli no właśnie, unikanie rzeczy, które być może nie nastąpią, ponieważ widzimy więcej konsekwencji działań ludzi dookoła na przykład, które mogą prowadzić do tego. Może to wystąpić, może to nie wystąpić.
Co nie zmienia faktu, że dla nas w naszych mózgach to jest do przeanalizowania zrobienia, uniknięcia, zabezpieczenia. Ponieważ nie chcę ponosić konsekwencji tego ja. Ponieważ jestem już tak przestymulowany, tak przeładowany, że robię bardzo dużo rzeczy, żeby tych wszystkich rzeczy pounikać, poukładać i tak dalej.
Kari: Tak, tak. To nawet jest jedna z takich nadrzędnych różnic między autyzmem a osobowością kompulsywno-obsesyjną, że te wszystkie rzeczy, które są wynikowo takie same, czyli na przykład, nie wiem, sprzątanie albo jakieś takie trzymanie się tych sztywno tych rutyn, to płyną z innego źródła. I właśnie w autyzmie płyną z tego źródła, że przewiduje się te wszystkie wzorce i chce się im zapobiec. A w osobowości... nie pamiętam. Coś tam było, że...
Bartek: No może ktoś dopowiedź w komentarzu.
Kari: O, o, właśnie.
Bartek: Jak gdyby autystyków zostawiając na boku, to oni mają bardziej. Ale ta pozostała część też tak ma, tylko trochę po prostu mniej. Ale generalnie próbujemy uniknąć, powiedzmy, tych różnych konsekwencji, rzeczy, które mogą nastąpić bądź nie nastąpić.
Kari: No generalnie na tym polegała główna funkcja naszego mózgu, żebyśmy przeżyli. A przeżywamy przede wszystkim, unikając niebezpieczeństwa.
Bartek: Tak. No i teraz problem polega na tym, że głównie płacimy za to, nazwijmy to energią. To będzie pewnie jakieś połączenie najróżniejszych rzeczy, ale nazwijmy sobie to energią. Więc płacimy za to energią, której mamy coraz mniej.
Kari: Ograniczoną ilość.
Bartek: Tak, mamy po prostu taką skończoną ilość i tyle. Dodatkowo dochodzą takie rzeczy jak ludzie, jakieś ich potrzeby, mamy lęki, bodźce. O, teraz są też jeszcze algorytmy. Oczekiwania różnych innych osób i tak dalej, i tak dalej.
I może się ktoś złapać na tym, że w sumie to on trochę żyje takimi... Albo może nie tyle żyje, co wydaje te swoje punkty energii na oczekiwania bądź emocje innych osób, bądź algorytmów i tak dalej, i tak dalej. Można się na tym złapać. I to jest jak gdyby ta jedna rzecz, która powoduje, że to może być problem, w zależności od tego, gdzie alokujesz te swoje „zależy mi”.
Kari: Czy możemy uznać, że zależy mi to jest taka jakby…
Bartek: Waluta?
Kari: Mana?
Bartek: No o, mana to jest, tak. Mam jakąś tam ograniczoną ilość tych punktów „zależy mi”. Tak. Więc żyjemy w tych potencjalnych scenariuszach, żyjemy tym „zależy mi” trochę sterowanym z zewnątrz.
Kari: Mhm, tak, tak, bo dużo osób nam mówi – i osób, i różnych takich społecznych skryptów – na czym powinno nam zależeć.
I my słyszymy, na czym powinno nam zależeć, więc uznajemy okej, skoro tyle osób to mówi, że powinno nam zależeć, to nam zależy i wydajemy...
Bartek: Tak, bo teraz, nie wiem, pomidory są takie, to trzeba je myć tam... W czym ludzie to myli? W wodzie z sodą chyba trzeba teraz owoce, bo tam jest coś tam... I tak dalej, i tak dalej.
Jest taka masa rzeczy, którymi się musimy przejmować, że po prostu wiesz, cienko rozsmarowane są te punkty „zależy mi”.
Kari: Tak, a na słowa „nie przejmuj się” reagujemy alergicznie, bo come on, przecież to jest ważne. Wszyscy to mówią, że to jest ważne, to jak mam się nie przejmować? Jak mam się po prostu nie przejmować?
Bartek: Tak, i ponieważ ta uwaga nasza jest ograniczona i dodatkowo mamy jej nie za dużo – tych punktów – to istotne jest tak naprawdę, gdzie ją sobie damy. I teraz.
Kari: Znaczy myślę, że to jest przede wszystkim... Na początku trzeba sobie zdać sprawę że jest ograniczona, że mamy tej many skończoną ilość, ponieważ mamy przed sobą... Nie wiem ile tam każdy z was ma, ale ja mam, nie wiem, pięćdziesiąt parę lat jeszcze.
I te pięćdziesiąt parę lat w końcu się skończy. Już nie będzie many, którą mogę sobie rozdać gdzieś tam na różne ważne rzeczy, więc to jest skończone, po prostu skończone.
Bartek: No pytanie jest tak naprawdę, kto decyduje, tak? No bo jeżeli...
Kari: Kto decyduje o czym?
Bartek: Gdzie damy te punkty naszej many. Czyli punkty „bo mi zależy”.
Kari: No właśnie, bo nam się wydaje, że to my decydujemy. A to wcale najczęściej nie my decydujemy.
Bartek: Tak. Więc jeżeli zdamy sobie sprawę, czy tam zdacie sobie sprawę z tego, że decydują za nas różne wszystkie inne rzeczy dookoła, czy to inni ludzie, czy to ich potrzeby, czy to ich emocje, bo oni się będą źle czuli, kiedy ty coś tam…
Bo nie wiem, algorytmy każą ci myć... Co ja tam mówiłem? Że w sodzie się myje pomidory? Czy jakoś tak, nie wiem. Coś takiego słyszałem. I tak dalej, i tak dalej. To się okazuje, że w sumie żyjesz życiem nieswoim.
Kari: Dobra, ale czy to nie jest tak, że to nie decydują ci ludzie czy algorytmy, tylko tak naprawdę nasza przeszłość i historie? Ponieważ nasze przewidywanie – ten mózg, który przewiduje różne rzeczy – on bazuje na tym, co wynieśliśmy do tej pory.
Bartek: Tak, oczywiście.
Kari: No i w dzieciństwie uczymy się pewnych skryptów i schematów, czyli na przykład słuchania autorytetów. I potem bierzemy ten skrypt, no i to on tak naprawdę decyduje – nie ci ludzie, nie te autorytety, które wrzucają, tylko nasza przeszłość i nasze uwarunkowania, które tam gdzieś...
Bartek: Tak. No więc wszystko tak jak mówisz: tak, tak, tak, tak, tak. Co nie zmienia faktu, że jak gdyby po naszej stronie jest to, żeby spróbować chociaż te punkty zaalokować do rzeczy, które są istotne i są ważne.
Kari: Myślę też, że my nie przyjmujemy tego do wiadomości, że to tak naprawdę jest od nas zależne i to jest różnica pomiędzy sprawczością a obwinianiem, nie?
Bo tak mi powiedzieli, to ja musiałam umyć te pomidory w tej sodzie. Tak mi mówili, to nie jest moja wina, że ja tutaj...
Bartek: Tak zwłaszcza, że to jeszcze jest ten mechanizm wywołuje... Ten bazujący na poczuciu straty czy tam na strachu, na lęku jest dużo mocniejszy.
Kari: Tak.
Bartek: No, więc, jeżeli sobie zdamy z tego wszystkiego sprawę, że w sumie są te... Cały czas chcę powiedzieć demand po prostu…
Kari: Żądania.
Bartek: Żądania, o właśnie. Wszędzie są te żądania, to ktoś musi w końcu gdzieś zadecydować o tym – i to niestety musimy być my – gdzie te nasze punkty będziemy rozdawać.
Kari: Bo jak nie my zadecydujemy, to za nas zadecydują.
Bartek: Tak, to za nas zadecydują. I teraz, jeżeli byśmy włożyli te wszystkie punkty w jedną jakąś ważną rzecz dla nas, to problem będzie taki, że jeżeli tę rzecz w jakiś sposób stracimy, nie wiem, co się tam wydarzy, ona zniknie.
Kari: Jaka na przykład to może być ważna rzecz? Nie wiem, praca.
Bartek: Praca albo jakaś jedna bardzo ważna osoba dla nas, albo jakaś super jedna pasja. Jeżeli wszystko tam władujemy i nagle się okaże, że nie możemy tego robić, to jesteśmy w czarnej dupie.
Kari: Tak. Tak.
Bartek: Czyli straciliśmy to coś.
Kari: Straciliśmy naszą tożsamość, straciliśmy sens, straciliśmy wszystko, co nas trzymało tutaj.
Bartek: Jeżeli nasze punkty dajemy wszystkim, ponieważ oni się lepiej czują, jak my im dajemy tę uwagę, tak nam zależy i tak dalej...
Kari: I dzięki temu my się czujemy lepiej, no bo nas lubią…
Bartek: Tak, ale to wtedy też nie jesteśmy de facto sobą, bo to nie jest „ja”, „mi zależy”, tylko spełniam oczekiwania zewnętrznych jakichś tam rzeczy. Więc też nie jestem sobą. Więc sztuka będzie polegać na tym, żeby zorientować się w jakiś sposób, co tak naprawdę jest dla mnie istotne, co jest dla mnie ważne i tam alokować te moje punkty w jakichś kilku, powiedzmy, miejscach.
Kari: To przychodzi mi tu do głowy – też a propos woopa PRO – jak robiliśmy ten warsztat Idealny Rok, który tak naprawdę polega na tym, żeby najpierw zdać sobie sprawę, co jest dla mnie tak naprawdę ważne. Jak bym chciała żyć? I tutaj jest wizja, prawda? Wyobrażasz sobie, co tam w tej wizji, jakie by było najbardziej zajebiste życie świata.
I potem określasz konkretne rzeczy, które muszą się zadziać, żeby tam do tego doprowadzić i wybierasz trzy... Nie wiem, nasz mózg lubi trójki, trzy konkretne projekty, na których się skupiasz. I to jest super dla osób ADHD, ponieważ oddzielamy planowanie od wykonywania.
Czyli najpierw sobie decydujemy, gdzie ja daję to, co jest dla mnie ważne, gdzie daję te moje punkty energii, a potem jak już przychodzi kolejny, kolejny dzień, to ja bardzo chcę dawać je gdzie indziej, ponieważ mam te właśnie żądania od ludzi, mam te potrzeby nowości i kolejny jakiś jaskrawy obiekt.
Natomiast mam też na wielkiej tablicy napisane i codziennie sobie to przypominam, jakie trzy rzeczy ja sobie wyznaczyłam jako ważne. I myślę, że to jest jedna z takich fajnych metod, żeby zakotwiczyć gdzieś tam i sobie przypominać po prostu, każdego dnia sobie przypominać, co jest dla mnie ważne. Żebym nie rozsmarowywała tych moich…
Bartek: Ja mam dosyć prosty klucz, czyli uwagę daję temu, co mnie wzmacnia, ewentualnie nadaje sens mojemu życiu. Bo oczywiście, że mogę myć te pomidory, tylko to są punkty, które mi się odejmują z ogólnej puli punktów moich.
Więc czy mycie pomidorów nadaje sens i mnie wzmacnia? Raczej nie, jest to tylko jakąś tam czynnością, którą muszę robić. Przez co nie mam tylu punktów, ile bym chciał mieć tych punktów na to, żeby dać je w coś, co jest dla mnie istotne ważne, co powoduje, że się czuję lepiej itd.
Kari: Okej, czyli skupiasz się nie na tym, żeby przeżyć, tylko na tym, żeby pożyć.
Bartek: No, można tak powiedzieć, tak.
Kari: To Justyna Konowalczyk ostatnio napisała, taka też nasza z woopy PRO... Teraz dużo będzie o historii z woopy PRO, bo są takie fajne historie, więc ja wyciągam. Napisała o tym, że nauczyła się, że zamiast lepiej być niż mieć, takie hasło, nie? Lepiej być niż mieć. To warto sobie mówić: lepiej mieć, by być tak, jak się chce, a nie tak, jak się musi.
Więc to jest myślę, że właśnie to – zamiast skupiać się na tym, żeby przeżyć, skupiajmy się na tym, żeby pożyć.
Bartek: Nażyć się.
Kari: Nażyć się.
Bartek: I w ogóle ten odcinek to jest też taki ciekawy odcinek, bo to nie jest odcinek o następnej rzeczy, na którą trzeba zwrócić uwagę, tylko chciałbym raczej pokazać tym odcinkiem, że to jest miejsce, gdzie jest masa rzeczy, które można po prostu ignorować.
Czyli nie dodajemy sobie następnej rzeczy, na którą muszę zwrócić uwagę, że „ a, czyli ma mi zależeć”, tylko – jak już będą te pomidory – czy naprawdę?
Kari: Czy to jest warte mojej energii? Czy to jest warte tego, żeby się przejmować?
Bartek: Tak na przykład. U nas kiedyś przed domem bardzo długo była tak zwana kwietna łąka. Kwietna łąka ma to do siebie, że ona świetnie wygląda, jak jej nikt nie dotyka oprócz trzmieli i motylków.
Ponieważ przed domem były dzieci, to z tej kwietnej łąki się zrobiło... nawet nie wiem co. Coś takiego jak przy drogach.
Kari: Kwietny nagrobek [śmiech].
Bartek: Tak. Coś takiego, jak się robi przy drogach, jak budują, tak? Coś po prostu zadeptane, zmęczone, ledwo żywe. I tam trzmiele to omijały. Oczywiście mógłbym się przejmować i „O Jezu, bo co ludzie powiedzą, bo coś tam” i tak dalej, ale trwało to pół roku.
Kari: A, przejmować się tym, że to nie wygląda za dobrze?
Bartek: Tak, trwało to pół roku. Przed domem mieliśmy klepisko z chwastami. I tyle. Trudno. Są inne rzeczy, na których mi po prostu bardziej zależy.
Kari: W ogóle ciekawe było to, że jak opowiadałaś tę historię naszej sąsiadce Sylwii, to ona powiedziała: „No ale to jest taka piękna łąka, tak bardzo lubię tę waszą trawę”.
Więc z drugiej strony też czasem warto nabrać takiego dystansu, że to, co nam się wydaje ważne i to, czym my się przejmujemy, to w ogóle nie obchodzi innych ludzi. Albo mogą mieć wręcz odwrotny na to ogląd.
Bartek: Tak. I znalazłem bardzo dużo badań i je poczytałem, pokleiłem. I ludzie, którzy wiedzą, że zaraz umrą... Tak zmienię temat mocno.
Kari: [śmiech]
Bartek: Ludzie, którzy wiedzą, że zaraz umrą, czyli to byli albo pacjenci paliatywni albo to byli ludzie po prostu już w końcówce swojego życia, gdzieś tam w jakichś domach, ośrodkach, szpitalach – oni mają jeden wspólny model, jeżeli się ich zapytać... Znaczy model. Jedną wspólną rzecz powtarzającą się, jeżeli się ich zapytać na przykład, czego żałują w swoim życiu. Co robili tak, albo tak. Jak powinni byli żyć teraz, kiedy już wiedzą że już koniec.
Już tutaj, bo sobie nawet to wypisałem, więc. Pierwsza rzecz, która się w ogóle pojawia, to jest życie z cudzymi oczekiwaniami.
Kari: Że tego żałują.
Bartek: Tak, że żyli z cudzymi oczekiwaniami. Następną rzeczą to było to, że wybory bezpieczne, a nie własne. Czyli to się sprowadza też prawdopodobnie do cudzych oczekiwań. Czyli w jakiś sposób, że coś czuję, że chciałbym, a mimo to zachowuje się w sposób, powiedzmy, bezpieczny.
Kari: A to bardzo przypomina nowy cykl webinarów, który bardzo polecam, u Andrzeja Tucholskiego, który teraz taką teorię nową wprowadza o samoodzyskaniu.
I to jest właśnie to, co mówisz, że następuje takie samoporzucenie, czyli nie wybieramy tego, co jest dla nas fajne, dobre, interesujące tylko to, co wypadałoby, trzeba, nie wiem, jest bezpieczne właśnie, jest takie, że jak to wybierzemy, to ludzie nas bardziej, nie wiem, co nam tam zależy, polubią, przyjmą do stada, zaakceptują.
Bartek: No. Następna rzecz, która się pojawia bardzo często, to jest odkładanie relacji i życia na później. Czyli nie wiem, może ktoś taki istniał, ale czy istniał ktoś taki, kto na łożu śmierć i powiedział, że „O mój Boże, żałuję, że nie dowiózłem tego deadline'u” na przykład, albo tam jakiegoś KPI-a, albo czegoś.
Kari: No, ale dowiózł, bo odłożył wszystkie swoje relacje.
Bartek: Tak, świetnie.
Kari: To, co dla mnie jest na przykład wyznacznikiem przyjaźni coraz bardziej, bo kiedyś sobie zdałam sprawę z tego, że zawsze odkładamy przyjaciół. Jak mamy jakąś ważną rzecz w pracy i spotkania na przykład w tym samym czasie, to dzwonimy do przyjaciół.
Przyjaciel zrozumie, nie? Przecież to jest taka ważna rzecz, nam nowa wskoczyła, coś, a przyjaciel zrozumie, bo on tam... Dla mnie coraz bardziej jest to niezgodne ze wszystkim, co trzeba robić w przyjaźni, nie? Przyjaźń powinna być priorytetyzowana ponad pracę, bo jest rzeczą ważną. Chyba że dla kogoś nie jest rzeczą ważną, to jakby rozumiem.
Bartek: Tam alokujesz swoje punkty.
Kari: Tam sobie alokujesz swoją manę.
Bartek: Tak. Następne to było tłumienie emocji, czyli niemówienie tego, co czułem, na czym mi zależało, unikanie konfliktów, brak odwagi do szczerości. Podsumowując, wychodzi na to, że ludzie raczej... To nie chodzi o to, że żałowali jakichś błędów, które popełnili, czy tam jakichś błędnych decyzji, ale tego, że żyli reaktywnie, ewentualnie, że żyli mniej intencjonalnie.
Kari: Tak że próbowali przeżyć, a nie się nażyć.
Bartek: Tak, ich decyzje były kompromisem i jakimś takim, powiedzmy, kompromisem z cudzymi narracjami, tak to bym powiedział, a nie ich decyzjami.
Kari: To jest fajne, to jest w ogóle ciekawa bardzo perspektywa, bo z miejsca, w którym my jesteśmy, to my sobie wyobrażamy: nie no, spoko, to ostatni raz, albo jeszcze tylko – to jest taka fraza – jeszcze tylko to zrobię, jeszcze tylko tamto zrobię, a potem to już na pewno pojadę, nie wiem, na wakacje albo zajmę się, poczytam trochę te książki, które zawsze chciałem przeczytać…
Bartek: Albo zadzwonię do kogoś…
Kari: Zadzwonię, spotkam się z przyjaciółmi, jeszcze tylko. A oni są już w tym miejscu, gdzie oni widzą, że to bullshit, że my sobie powtarzamy „jeszcze tylko to” i jak sobie powtarzamy „jeszcze tylko”, to tak będziemy do końca życia sobie powtarzać „jeszcze tylko”. A potem „a, jeszcze tylko muszę umrzeć i w końcu odpocznę”.
Bartek: No. No i na koniec mam takie dwa jak gdyby pytania, które pokazują, gdzie jesteśmy, jeżeli chodzi o to... Może nie tyle, gdzie jesteśmy, co na jakie pytania warto sobie odpowiedzieć, ewentualnie jakie pytania się pojawią, kiedy zaczniemy alokować te swoje punkty w rzeczach, które są istotne dla nas.
Czyli: czy jestem gotów, żeby mnie nie lubiano?
Kari: No, to jest baza chyba, nie?
Bartek: Tak, ponieważ problem będzie taki, że jeżeli na czymś ci zależy i alokujesz swoje punkty gdzieś w coś, to wyjdzie, że na wielu rzeczach ci kompletnie nie zależy. A ludzie tego nie będą lubić, ponieważ będziesz miał mocną opinię o jednej rzeczy i kompletnie w dupie inne rzeczy.
Czyli nie jesteś... A stado bardzo lubi równać do ogółu.
Kari: Tak.
Bartek: Więc nie będą cię lubić po prostu.
Kari: Tak, a to, żeby być w stadzie i żeby być lubianym i akceptowanym, to to jest naczelna zasada naszego mózgu, nie? Został wyselekcjonowany do tego, żeby przeżywać w stadzie. Jesteśmy stadni i stado jest najważniejsze, więc bardzo trudno jest odczepić się od tego, że inni ludzie mogą nas nie lubić.
Znaczy zrozumieć to, że to nie jest nic strasznego, jak zaczną nas nie lubić. I to jest super fajna rzecz.
Bartek: Tak, i następne jest – co jest na tyle ważne, że jestem gotów za to zapłacić.
Ponieważ zapłacić będę musiał prędzej czy później – albo tu, albo tam. Już powiem, o co chodzi. Miałem taką rzecz, że przez parę dni, chyba tydzień albo nawet może i dwa, chciałem bardzo zwertykulować trawę, trawnik. Czyli wygrzebać starą trawę wertykulatorem. I to jest coś, co po prostu lubię. Lubię sobie porobić coś tam w tym ogrodzie.
I przygotowałem sobie to, planowałem i tak dalej. Przyszła sobota, kiedy miałem to zrobić i zamiast dać te punkty w to wertykulowanie, to dałem je w kilka innych rzeczy, które wskoczyło wcześniej. A bo to trzeba zakupy, potem coś tam było z psem chyba, coś jeszcze, coś jeszcze, coś jeszcze. Wywaliłem w krótkim czasie bardzo dużo punktów i już nie chciało mi się…
Byłem już po prostu zmęczony, nie chciało mi się zarobić tam kilku rzeczy w tym ogrodzie, przez co odłożyłem to, czyli zapłaciłem swoją energią za coś, co mi kompletnie nie zwróciło energii, a gdybym zwertykulował i wywalił tę energię tam, to prawdopodobnie ona by mi wróciła i potem mógłbym robić te wszystkie inne rzeczy, tylko dlatego, że nabrałbym tej energii po tej fajnej aktywności, którą po prostu lubię, czyli grzebać w ziemi, załóżmy.
Kari: Tak, ale generalnie pamiętam, że zrobiłeś najmądrzejszą rzecz, którą mogłeś zrobić, a mianowicie nie upierałeś się, żeby to zwertykulować tego dnia, bo już sobie narzuciłeś jakieś tam żądanie wewnętrzne, tylko zostawiłeś do następnego dnia, bo następnego dnia budzimy się jakby z maną od nowa.
Bartek: Oczywiście, tak, tak, tak. Tylko chodzi mi o to, że pomimo tego że wiem o tym i staram się tak zarządzać tym, żeby wywalać rzeczy po prostu nieistotne, i tak czasami się to nie udaje po prostu.
Kari: Ja myślę, że to jest ćwiczenie przez całe życie, nie?
Bartek: Pewnie tak.
Kari: Jakaś taka uważność na to, co robimy, a nie działanie na autopilocie.
Bartek: Tak, więc…
Kari: Ale autystykom jest trochę łatwiej, ponieważ wszystko analizują [śmiech].
Bartek: Tak. I często jest tak, że te społeczne żądania trochę mniej ich ruszają.
Kari: Tak, bo i bajasy trochę mniej…
Bartek: Czyli błędy poznawcze – też ich troszeczkę mniej ruszają.
Kari: Znaczy mnie bardzo tak ustawiło fajnie pytanie, też w okolicach pytań, które zadajemy sobie, żeby znaleźć sens życia.
Bartek: Wow, no?
Kari: To jest pytanie, za co jesteś gotów cierpieć.
Bartek: W sensie zapłacić.
Kari: Tak, tylko zapłacić to jest takie, wiesz, zapłać, będzie z głowy, nie? A tutaj chodzi o to, jaka rzecz, jaką rzecz wybierasz, żeby za nią cierpieć, żeby nie być w komforcie dla tej rzeczy. Co jest dla ciebie takie ważne, że jesteś gotów zrezygnować ze wszystkiego, co ci twój mózg każe robić, czyli z tego komfortu i tak dalej.
Zawsze będziemy cierpieć, nie? Zawsze będziemy mieć jakiś stres, jakiś problem, jakiś ból.
Bartek: Tak, jeżeli ktoś myśli, że osiągnie jakiś tam stan bez przejmowania się, bez cierpienia i tak dalej, to jest to jakaś taka utopia nie wiem, z filmów nie za ambitnych po prostu.
Kari: Tak, tak, tak. Zawsze będziemy, więc tak naprawdę do nas należy – i to jest super dużo, co możemy zrobić – wybranie źródła naszego cierpienia, które będzie dla nas najbardziej satysfakcjonujące.
Bartek: No i generalnie – podsumowując ten odcinek – chciałbym powiedzieć, żebyście rozwijali się poprzez odejmowanie, czyli dawali te punkty tam, gdzie rzeczy są naprawdę ważne, a resztę można spokojnie olać.
Kari: Ja to podsumuję jednym takim naszym wewnętrznym hasłem naszego życia. Miej wyrąbane, a będzie ci dane i wcale tam nie ma wyrąbane w tym haśle [śmiech].
Bartek: Tak.
Kari: Dzięki. Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na kwestię przejmowania się różnymi rzeczami z nowej, fajniejszej perspektywy.
Bartek: Pa.
Kari: Pa.