17 kwietnia 2026
, odcinek 113
Najlepszy, a jednocześnie najgorszy biznes dla ADHD
Twój biznes działa. Klienci wracają, mówią, że nikt tak nie dowozi jak Ty... I właśnie w tym tkwi problem.
W tym odcinku rozmawiamy o modelu biznesowym, który karmi ADHD dokładnie tak, jak lubi być karmione – nowym, pilnym, stymulującym. I który przy okazji odbiera Ci kontrolę nad własną firmą, dokłada chroniczne przeciążenie i nie ma potencjału na wprowadzenie strategii.
Rozmawiamy o tym, czym jest biznes oparty o kompetencję do dowożenia i rozwiązywania problemów oraz dlaczego tak trudno z niego wyjść. Usłyszysz też, co konkretnie zrobić, żeby zacząć odzyskiwać kontrolę – bez rewolucji, sztywnych procesów i rezygnowania na hurra z tego, co w tym wszystkim lubisz najbardziej :)
podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja
Bartek Goldyn: Jest jeden model biznesu, który u osób z ADHD widać jak gdyby najczęściej, on się bardzo często pojawia. Bardzo łatwo jest go zespotować. Znowu wyraz niestety angielski.
Kari Goldyn: Z... Z…
Bartek: No, spróbuj!
Kari: Zauważyć.
Bartek: Okej, bardzo łatwo jest go zauważyć, zadając takie pytanie... Albo inaczej: kiedy klienci przychodzą do nas i mówią nam „bo nikt nam nie pomoże tak jak wy, bo nikt nie dowiezie tak jak wy, bo na was to...” I tutaj „zawsze można liczyć, bo wy wiecie, o co chodzi” itd.
Czyli jest to rodzaj biznesu oparty o kompetencje do dowożenia. I ten rodzaj biznesu ma dwie cudowne cechy. Z jednej strony nagradza osoby z ADHD. Za chwilę dojdziemy do tego dlaczego. A z drugiej strony żeruje na tych cechach, które osoby z ADHD mają i powoduje, że jest im jeszcze trudniej.
Kari: Okej, dobra. To teraz mi wyjaśnij, co to znaczy kompetencje do dowożenia.
Bartek: To jest biznes, który nie skupia się na tym, że coś robimy i jest koniec, tylko robimy różne rzeczy. Ponieważ my, osoby z ADHD, czyli ta organizacja, ma po prostu umiejętność dowożenia najróżniejszych rzeczy, nieważne co to jest. My umiemy dowieźć, umiemy się zorganizować, umiemy zrobić. Jesteśmy w stanie zrobić to bardzo dobrze.
Kari: Okej, czyli jest to biznes oparty o to, że umiem coś zrobić.
Bartek: Tak, i to coś nie jest zdefiniowane.
Kari: Okej, okej, okej. Czyli nie jest w żaden sposób spozycjonowany ten biznes.
Bartek: Można tak powiedzieć. Najlepiej to pokazują różnego rodzaju nie za duże agencje tak zwane kreatywne.
Kari: Tak, byliśmy taką agencją.
Bartek: Tylko że my nie byliśmy akurat taką, no ale. One robią najczęściej strony internetowe, potrafią zrobić identyfikację, zajmują się brandingiem, zrobią Facebooki i sociale, zrobią kampanie reklamowe.
Kari: Wszystko robiliśmy.
Bartek: Ogarnę Ci wydarzenie i tak dalej, i tak dalej.
Kari: Tak, tak, wszystko robiliśmy.
Bartek: No właśnie. I to jest rodzaj biznesu oparty o kompetencje, moją kompetencję do umiejętności pracowania tak naprawdę. I nic więcej.
Kari: Znaczy w jakimś tam pewnie zawężonym lekko obszarze, no bo myśmy robili reklamę, nie? Niektórzy mają pewnie te kompetencje do dowożenia w obszarze, nie wiem, gotowania. Tak sobie wyobrażam. Czy nie? Czy to chodzi tylko o reklamę?
Bartek: Nie, to chodzi o umiejętność po prostu robienia rzeczy. Jesteś po prostu bardzo kompetentną osobą generalnie i po prostu umiesz robić rzeczy. I tyle. To się do tego sprowadza. I to biznesy po prostu są ciężko określalne, o czym one są, co one dowożą, jaki jest efekt końcowy, kiedy się kończy, kiedy się zaczyna, ponieważ klienci przynoszą swoje problemy do nich, a nie szukają konkretnych rozwiązań. Ludzie najczęściej przychodzą z problemami. Mają różne problemy.
Kari: Czy to nie jest też taka trochę poniekąd kompetencja: umiejętność
rozwiązywania problemów?
Bartek: O, no to jest super. Tak, jakich? Wszystkich.
Kari: Wszystkich, tak. Bo to jest skill. Umiejętność rozwiązywania problemów jest umiejętnością właśnie. To nie jest tak że umiem rozwiązywać tylko problemy z zakresu jakiegoś, tylko jeżeli mam odpowiednią ilość wzorców i umiem działać systemowo, czyli że pewne rzeczy trzeba zrobić, żeby to się udało, taki project management.
Bartek: Załóżmy, no i to jest generalnie model, który bardzo często powstaje mimochodem, ponieważ osoby z ADHD naturalnie taki model osiągają, ponieważ mają takie ani inne cechy, więc on wyewoluuje ten ich biznes w coś takiego. I ten model karmi te osoby, jednocześnie dając im różne rzeczy, które ADHD szczególnie ma, a z drugiej strony wykorzystuje to ADHD i powoduje, że jest coraz gorzej w biznesie.
Kari: Tak, bo najczęściej to jest tak, że mamy jakąś umiejętność... I to są osoby, myślę, AuDHD też, tam dużo ich jest, ponieważ mamy jakąś umiejętność i rozwijamy ją i umiemy się sami uczyć. Bardzo dużo w tym jest samouctwa.
I przychodzi taki klient, ja pamiętam, że właśnie u nas tak było, że robiliśmy tam, nie wiem, grafikę chyba do banerów i przychodzi taki klient i mówi: „Słuchajcie, a moglibyście mi zaprojektować stoisko, bo wy takie piękne projekty robicie, czy moglibyście mi zaprojektować stoisko?”.
Bartek: Oczywiście.
Kari: I my wiemy, że nauczyliśmy się już tego, jak projektować te banery, więc na pewno się nauczymy tego, żeby zaprojektować stoisko. Umiemy uczyć się tego, żeby dowieźć cokolwiek.
Bartek: Tak, więc klient generalnie przerzuca ci swoje problemy, a ty je teraz rozwiązujesz.
I dlaczego ADHD w ogóle lubi ten model? Znaczy to nie jest model, po prostu to jest naturalny sposób prowadzenia biznesu, jeżeli masz ADHD i nie masz świadomości tego. Więc pierwszą rzeczą to jest to, że jest po prostu wysoka stymulacja poznawcza.
Kari: No tak, bo ciągle nowe.
Bartek: Tak, czyli coś, co ADHD lubi. Uczy się.
Kari: I rozwiązujesz problemy, nie?
Bartek: Tak, rozwiązujesz problemy, uczysz się, nie ma nudy, cały czas coś się dzieje. Super. Jest zarąbiście.
Kari: No. Jest nowe, jest wyzwanie, jest pilność najczęściej, czyli wszystkie motywatory ADHD-owe tam są odpalone.
Bartek: I to są te rzeczy, które są na wierzchu i je sobie tam widzimy. I to jest super. Natomiast pod spodem na przykład mamy odrzucenie.
Kari: W sensie, że nie chcemy być odrzuceni, mamy RSD. I żeby tylko zasłużyć na akceptację, to bierzemy wszystko, co nam ktoś da.
Bartek: Czyli muszę dowieźć, nie mogę zawieść, nie mogę powiedzieć, że tego nie robię. Jak odmówię, to stracę relację, klienta, opinię i tak dalej.
Kari: Tutaj lęku też jest bardzo dużo. W ADHD bardzo dużo – i tu odsyłamy do pięciu czy czterech negatywnych motywatorów ADHD.
Bartek: To jeszcze powiedz szybko, co to jest RSD, bo powiedziałaś bez definicji.
Kari: RSD to jest lęk przed odrzuceniem, czyli taka nadwrażliwość na odrzucenie, kiedy ktoś nam powie nawet taki bardzo neutralny komunikat, a my to bierzemy od razu do siebie i przerabiamy na historię o tym, że ta osoba nas nie lubi, że nas nie chce, że jesteśmy beznadziejni, że w ogóle wszystko jest do dupy. I z tego poziomu lęku przed odrzuceniem robimy bardzo, bardzo dużo rzeczy, których tak naprawdę nie musimy robić, które nie są nasze, ale tam się włącza i people pleasing…
Bartek: To jest mój następny punkt.
Kari: I perfekcjonizm.
Bartek: Następny punkt.
Kari: To są wszystkie te rzeczy, które wypływają z lęku przed odrzuceniem bardzo często.
Bartek: Tak. To też przy okazji napędza ten biznes, który wyrósł na tym wszystkim. Może nie tyle napędza tak naprawdę, co osoby, które prowadzą takie biznesy, po prostu biorą różne rzeczy ze względu na to, co powiedzieliśmy, czyli to odrzucenie, people pleasing itd. Więc klienci przynosząc problemy, chaos, po prostu przerzucają to na kogoś.
Kari: Wiesz, co mi teraz otworzyłeś? Że bardzo wielu klientów naszych, gdy robiliśmy strategię marki jeszcze razem, bo teraz to już tylko Bartek robi, ja już nie, to w bardzo wielu miejscach taką przewagą konkurencyjną było, że potrafię rozwiązywać problemy moich klientów. Że oni przychodzą i ja im daję spokój umysłu, ponieważ rozwiążę im te wszystkie problemy i oni mają...
Bartek: I tobie to robi różne dobre rzeczy, co nie zmienia faktu, że tobie się nie kończą problemy, nie?
Kari: No, dobre [śmiech]. Ej, to jest tak jak ten mem. I don't want peace, I want problems. Always. Pozdrawiam Natalię Tur.
Bartek: Tak więc, te wszystkie mechanizmy powodują, że masz przeniesiony ten chaos, te problemy z innych organizacji na twoją organizację.
Kari: Tak.
Bartek: I co jest jeszcze lepsze? O tym powiem trochę dalej, chciałem powiedzieć, ale będę musiał powiedzieć teraz. I co jest jeszcze lepsze: to powoduje, że de facto nie kontrolujesz tego, czym się zajmujesz, czyli nie wiesz w jakim kierunku idziesz, nie możesz nic zaplanować, no bo cały czas...
Kari: Tylko ciągle gasisz pożary.
Bartek: Tak.
Kari: Ciągle gasisz pożary, a jak przypadkiem nie ma tych pożarów do gaszenia...
Bartek: To się znajdzie!
Kari: A ty jesteś uzależniony od dopaminy płynącej z tych pożarów, bo to jest jedno chyba z częstszych uzależnień u ADHD, którego nie dostrzegają.
No bo ADHD generalnie ma bardzo dużą skłonność do uzależnień, więc jeżeli nie mamy uzależnienia takiego bardzo oczywistego typu hazard, alkohol, papierosy, narkotyki, to warto poszukać, czy nie jesteśmy uzależnieni od lęku, czy nie jesteśmy uzależnieni od pożarów, czy nie jesteśmy uzależnieni od jakichś niezbyt służących nam źródeł dopaminy.
Bartek: I wtedy to powoduje, że tak naprawdę nie sprzedajesz jakiejś tam usługi czy produktu, tylko sprzedajesz siebie jako kogoś, kto wytrzyma więcej, ogarnie chaos, dowiezie itd. Czyli to jest biznes oparty o twoją kompetencję.
Kari: Do dowożenia i rozwiązywania problemów.
Bartek: No więc ten model jednocześnie wynagradza i tak naprawdę niszczy, bo – to jest takie podsumowanie – na wierzchu widać że jesteś dobry, bo umiesz różne rzeczy robić. Ludzie cię cenią, bo przecież cię cenią. Przychodzą kolejne rzeczy, no tak, no bo rozwiązujesz ich problemy. Nie ma nudy.
Kari: Nie ma nudy.
Bartek: No w ogóle. I masz poczucie sensu, bo dajesz ogromne poczucie sensu.
Kari: Tak, bo poczucie sensu płynie z tego, kiedy to, co robimy, sprawia, że innym ludziom żyje się lepiej.
Bartek: Tak. A pod spodem co jest? Pod spodem jest najczęściej chroniczne niedomykanie, czyli niekończące się procesy, projekty przechodzące jeden w drugi, kiełkujące po prostu…
Okej, dobra, dalej. Przeciążenie poznawcze.
Kari: Czyli mamy bardzo dużo na głowie i nie ogarniamy wszystkiego, i zaczynamy zapominać różne rzeczy.
Bartek: Tak tam się pojawia coś takiego, co sobie nazwałem zaległość mentalna.
Kari: Kurna, zaległość mentalna [śmiech].
Bartek: Ale wiesz, o co chodzi, tak?
Kari: Wiem, to znaczy, że jest coś, o czym miałam pamiętać. Takie coś, takie poczucie, o czym to jest zapomniałam?
Bartek: Tak. Z tyłu głowy tam jest tak tyle nawkładane, że chyba to, ale chyba coś jeszcze.
Kari: Ja mam czasami takie coś, że coś tam robię, robię i nagle... „Jezu!
Zapomniałam o tym!”. Ale to jest ciekawe, bo to jest taki artefakt, ponieważ najczęściej nie zapominam. Bo jak robię już jakąś rzecz, to odhaczam ją jako do wywalenia z pamięci. I to są takie nawroty z młodości, kiedy faktycznie zapominałam.
Bartek: Tak. Ciekawą rzeczą jeszcze jest w ogóle to, że je=żeli zaczynasz rozwiązywać różne problemy swoich klientów, to w trakcie rozwiązywania jednego problemu oni ten problem jeszcze doproblemowują. Ponieważ oni najczęściej też mają takie biznesy, to im ktoś dowala jeszcze i to jest po prostu masakra. Potem jest utrata po prostu zwykłego poczucia kontroli, coraz większa awersja do własnej pracy czasami występuje.
Kari: Niezłe, niezłe. Problem na problemie problemem pogania.
Bartek: I masz po prostu rozlany kompletnie zakres, czyli cholera wie, gdzie to się kończy, zaczyna i jak to w ogóle spiąć, nazwać, ogarnąć.
I teraz: ten biznes w ogóle daje bardzo dużo bodźców, więc jest bardzo ciężko takiej osobie wyjść z tego, bo to jest to co właśnie powiedzieliśmy, to jest po prostu toksyczny rodzaj biznesu. Co robi z samym biznesem? No to jest ten brak końca, czyli nie wiadomo, kiedy projekty się kończą, zaczynają. I tak dalej, i tak dalej.
Kari: Jest chaos, bałagan.
Bartek: Tak, nie ma zakresu domknięcia tego nawet takiego psychologicznego, takiego zwykłego że: „aha, koniec pracy”.
Kari: Koniec projektu, tak.
Bartek: Możemy zluzować zasoby mentalne, możemy zluzować w ogóle zasoby. Jest takie rozprężenie, o, takie coś jest zawsze po projekcie. Przynajmniej powinno być. A to najczęściej po prostu wskakuje następne, następne, następne.
Kari: I nawet jak kończysz już pracę, zamykasz ten komputer, to z powodu tego, że ciągle rozwiązujesz problemy, to cały czas mielisz to w głowie, nie? Wstajesz w nocy, gdzieś tam ci się ciągle ten chomik w kołowrotku kręci i nie możesz zasnąć, nie możesz...
Myślę, że to jest bardzo, bardzo wypalające. Tutaj odsyłam do odcinka o neurotypowym wypaleniu. To jest cały worek różnych wymagań, które sprawiają, że nasz kranik ciągle cieknie, a nasze wiaderko nie ogarnia tego, nie przyjmuje.
Bartek: Tak. Jest bardzo ciężko też uporządkować taki biznes, bo w sumie jakbyś miała odpowiedź w takim wypadku na pytanie: „to czym się zajmujesz?”. „Rozwiązuję problemy”. „Mmm...”.
Kari: Tak.
Bartek: No właśnie.
Kari: Ja myślę, że takim głównym – co ja widzę – problemem [śmiech] tego biznesu do rozwiązania to jest to, że nie masz dobrego pozycjonowania. To, co gdzieś tam na początku…
Bartek: Bo ciężko jest po prostu.
Kari: Nie możesz się spozycjonować, bo żeby się spozycjonować, to trzeba powiedzieć: tych problemów nie rozwiązujemy.
Bartek: Tak, ale pomyśl w ogóle: jeżeli bierzesz różne rzeczy, to nagle się okazuje, że masz na przykład tak szeroki zakres, że wszędzie dostajesz... Bo tutaj leży na stole dziesięć złotych, bo wyciągnęłaś rzeczy z kieszeni, ale za wszystko dostajesz dziesięć złotych. To co jest ważne?
Kari: Tak.
Bartek: Tak, od czego ja jestem?
Kari: Dokładnie. Nigdy nie dostaniesz stówki. Słuchajcie, naprawdę? Nie chcecie tej stówki?
Bartek: Następną rzeczą jest to, że te zespoły najczęściej nie są duże. To są może nastoosobowe zespoły. I jest tak, że jak wyleci jedna osoba z takiego zespołu, zniknie po prostu, to nagle się okazuje, że nie ma jak jej zastąpić, ponieważ...
Kari: Nie ma kompetencji do rozwiązywania pewnych rodzajów problemów.
Bartek: Tak, ponieważ to jest organizacja, która najczęściej jest ciężko procesowalna. To jest tak, że kompetencje różnych osób w różnych obszarach się przenikają w różnych miejscach, nawet nie wiemy dokładnie, gdzie, co i jak. Jak mamy zdefiniować, kto jest potrzebny, żeby kogoś zatrudnić, to kurde nie wiemy.
Kari: W sensie ciężko nam opisać stanowisko. Tylko wypisujemy to, co ta osoba robiła.
Bartek: Tak, i potem się nagle okazuje, że nikt nie chce tego robić, albo że to jest tak trudne do znalezienia, że jest... no właśnie, nie do znalezienia.
Następną rzeczą jest to, że w takim biznesie ciężko jest mieć strategię. Bo jeżeli ja przejmuję chaos klientów, czyli rozwiązuję ich problemy, to de facto to nie ja decyduję, co ja robię, tylko biorę wszystko, co leci, to oni decydują, co im tam jest do rozwiązania potrzebne.
Kari: Dokładnie, a strategia polega na tym, że pozycjonujesz się na jedną rzecz, a wszystkie inne rzeczy odrzucasz. Strategia to jest sztuka mówienia „nie”. Jeżeli jesteśmy uzależnieni od tego, żeby nas lubiano i żeby dawać nam te problemy – I want problems – i pożary, to ciężko nam będzie odmówić. No a jeszcze tylko może ostatni raz to zrobię, a potem już będę robić tę strategię.
Bartek: I najlepsze jest to, że jak jest już trzech klientów, to trzech klientów ciągnie... Trochę po swojemu w każdą swoją stronę.
Kari: Do kwadratu wtedy jest, nie? Dziewięć ludzi.
Bartek: Nie wiem, to tak jest po prostu wtedy. Jeszcze jedna rzecz, która jest, którą ludzie też często bardzo lubią robić w ogóle, to skalowanie. Cholera wie, jak to przeskalować.
Kari: To jest skalowanie chaosu, nie? Czyli masz firmę, która jest chaotyczna i skalujesz ten chaos.
Bartek: Tak, bo jeżeli, powiedzmy, mniej więcej wiem, co robię, wiem gdzie jest koniec tego, co robię, jaki jest efekt tego, co robię i mniej więcej wiem, skąd ludzie przychodzą, żeby to robić, to mogę zrobić tak, że dokładam więcej środków na pozyskanie klientów, załóżmy, i mogę spróbować zobaczyć, czy to mi rzeczywiście zwiększy ilość tej wykonywanej u nas pracy.
Kari: Czyli generalnie skalować warto, jeżeli masz już coś, co robisz bez... Skalować warto, jak masz już biznes, który zarabia, to wtedy skaluj to, co zarabia a nie to, co nie zarabia.
Bartek: I teraz popatrz: ten biznes też tak naprawdę może trochę zarabiać, tylko pytanie jest, jeżeli dołożysz jakąś dźwignię, jakąś przewagę, zwiększysz obroty w tym silniku, to co on robi? Rozwiązuje jeszcze więcej problemów? To jest bardzo trudno sprzedać komuś, bo przychodzi do ciebie klient: „no to co robicie?”. „Rozwiązujemy problemy, wszyscy są zadowoleni, robimy to świetnie”.
Kari: Skalować można rzeczy powtarzalne. Rzeczy niepowtarzalne nie powinny być skalowane.
Bartek: No i teraz chyba już jest naście minut, jak powiedzieliśmy, jak źle jest.
Kari: [śmiech]
Bartek: To jest czas na to, żeby dać kawałek tego, że da się z tego wyjść. Ale to nie jest łatwe od razu mówię, ponieważ...
Kari: Myślę, że trzeba wyciągnąć mózg Zamienić go na nowy [śmiech].
Bartek: Tak, ale nie. Chodzi o to, że racjonalizacja będzie tutaj jak gdyby głównym takim... Kimś, kto będzie grał na twoją niekorzyść, bo mózg świetnie sobie racjonalizuje emocje i położenie, w którym teraz jest.
Kari: Właśnie chciałam się dziwić, że racjonalizacja będzie wyjściem? Kurna, gdzie?
Bartek: Nie, to jest pierwsza rzecz, z którą trzeba będzie walczyć, niestety. I to będzie. I jak rozmawiam z różnymi osobami, to widzę, jak bardzo sprawnie mają mózgi w racjonalizowaniu sobie na przykład sytuacji.
Kari: Bo te biznesy oparte o tę kompetencję rozwiązywania problemów i dowożenia, żeby one działały i żeby była ta umiejętność, ta kompetencja rozwiązywania problemów, to najczęściej to są bardzo inteligentni ludzie. To są inteligentne, bardzo takie sprawne, fajne osoby, takie bystre. Więc to są świetne mózgi do tego, żeby znaleźć naprawdę dużo logicznych argumentów, dlaczego tego nie warto robić.
Bartek: Druga rzecz jest taka, że to jest trochę tak jak z kimś uzależnionym od czegoś. Nagle mówisz że, „no, ale musisz przestać to robić”. Więc nie dość, że masz osobę, która jest całkiem bystra, to jeszcze jej chcesz odebrać coś, co ona bardzo lubi i od czego jest w pewien sposób uzależniona.
Kari: Tak.
Bartek: Da się wyjść, ale jest trudno po prostu. Jak to robić?
Pierwsza rzecz to jest taka, że należałoby ukonkretnić rezultat, czyli skupić się na... Nigdy nie robimy tego na zasadzie „aaaa, rewolucja”. Nie, nie, tylko znajdujemy jedną rzecz, którą potrafimy określić: czym się kończy, jaki jest jej rezultat i skupiamy się na niej.
Próbujemy ją opisać, to się mówi: trochę sprocesować, nie za bardzo, troszeczkę, żebyśmy wiedzieli od punktu A do punktu B, co my robimy, czym to się kończy, jaką to daje wartość klientowi.
Kari: Okej, czyli nasz standardowy flagowy wręcz przykład. Zamiast robić dla każdego tort na zamówienie, uczymy się, jak robić bułki.
Bartek: Załóżmy, tak.
Kari: I robimy te bułki po prostu. Znaczy musimy znaleźć jakąś przynajmniej jedną rzecz, bo rozumiem, że nie zawsze musimy wszyscy tylko bułki robić.
Bartek: Nie, nie, nie.
Kari: Jedną rzecz, która jest bułką.
Bartek: Jeżeli masz dosyć złożony, trudny biznes, gdzieś trzeba zacząć. Zacznij od najprostszej rzeczy, po prostu jednej. Zamknij ją w coś.
Kari: Tak. Znajdź przepis na bułki i rób tych bułek dużo tak samo, zawsze.
Bartek: Tak, jeżeli po prostu, generalnie jest tak, że jeżeli nie wiesz, gdzie się twoja praca kończy, jaki jest zakres, co dostarczasz na samym końcu, co zostaje, to w sumie sprzedajesz swoje kompetencje do robienia rzeczy. Czyli w kółko robisz...
Kari: Torty robisz, no…
Bartek: Czyli cały czas coś robisz, robisz, robisz nie wiadomo co.
Kari: A tamten to by chciał na torcie w ogóle samochodzik działający... No pewnie że zrobimy.
Bartek: No a potem, jeżeli już wiemy mniej więcej, co to jest, co robimy, to tak jak już mówiłem, musimy to ustandaryzować w jakiś proces, czyli jakie są etapy, kto podejmuje decyzje, kiedy uznamy, że to jest to, po czym to poznamy i tak dalej, i tak dalej. Czyli musimy to zamknąć w coś.
I następna rzecz, która jest ważna, to jest to, że w tego typu firmach zespół musi być zaangażowany. Czyli nie może to wyglądać w ten sposób, że ktoś coś wziął, przeanalizował, przychodzi i mówi: „Aha. To jest teraz nasz produkt A”...
Kari: Aaa, zaangażowany w tę zmianę. Nie, że muszą być takimi ludźmi, co się rozwinęły...
Bartek: Nie, nie. Chodzi o to, że wszyscy muszą brać udział w tej zmianie. Ponieważ jeżeli nie będą, to nie będzie ich zmiana.
Kari: Tak.
Bartek: I nie daj Boże, któryś odejdzie, to nam wskoczy ta jedna rzecz u góry, która powoduje że nam wypada ważne ogniwo.
Kari: Tak, zwłaszcza że osoby z ADHD, w sensie liderzy z ADHD, właściciele firm i tak dalej, mają tendencję do zatrudniania osób z ADHD, ponieważ podobne przyciąga podobne. I te nasze zatrudnione osoby z ADHD działają na tych samych motywatorach, czyli to musi być nowe, to musi być pilne, to musi być wyzwanie i najlepiej w ogóle w obszarze naszych zainteresowań.
Więc żeby te osoby z ADHD chciały robić te bułki, to one muszą gdzieś tam jeden z tych motywatorów zahaczyć, czyli to musi być dla nich ważne, to musi być emocjonalnie jakoś powiązane, żeby na tych emocjach mogły to robić.
Bartek: Tak, jeżeli ktoś chce, to jest tutaj dużo – musiałby sobie przeglądnąć – odcinków o tym, jak się przeprowadza zmiany. I to jest po prostu umiejętność przeprowadzenia zmiany tak naprawdę. Plus jeszcze pracy w takim zespole...
Kari: Nietypowym.
Bartek: Nietypowym, chaotycznym, powiedzmy, w organizacji ADHD-owej.
Następna rzecz to jest taka, żeby tego nie formalizować za bardzo, czyli to musi być takie jak konstrukcja kałasznikowa, takie trochę luźne.
Kari: Nie znam się na tym [śmiech].
Bartek: To musi być luźne, bo jak będzie wszystko zbyt idealnie dopasowane, to tam wpadnie jedno ziarenko piasku, mówiąc już o broni, i się może przyciąć. A kałasznikow jest taki, że tam wiesz, tam wpadnie to nieważne, to on i tak będzie działał, bo to wszystko takie lekko rozklekotane i luźne.
Kari: Tak?
Bartek: Tak.
Kari: Okej.
Bartek: No. Jeżeli komuś to siadło – no pewnie dwie osoby [śmiech]...
Kari: Odezwijcie się, komu to siadło, ten przykład.
Bartek: Więc ta formalizacja musi być taka luźna, ponieważ czy chcesz czy nie, zawsze będziesz mieć lekko luźną organizację.
Kari: Tak bo masz ADHD, nie?
Bartek: Tak, i cała twoja organizacja też ją będzie miała.
Kari: Deal with it. Nie będziesz mieć uporządkowanej organizacji.
Bartek: Tak. I teraz z pobocznych takich rzeczy, które jeszcze się robi, to jest to, żeby odebrać klientowi prawo do definiowania problemu. To jest trudne, ponieważ większość osób sprzedaje trochę na zasadzie prezentacji. Co my tu jeszcze możemy dla ciebie zrobić? I pokazujemy, prezentujemy, co my tam mamy.
Natomiast sprzedaż jako taka powinna polegać na tym, żeby sprawdzić w tym pierwszym etapie przynajmniej sprzedaży, czy to z czym ta osoba przychodzi, to jest coś, co jak do nas wejdzie, to to ma sens, żebyśmy my to robili w ogóle.
Kari: To jest dokładnie to, czego ludzie nie kumają. Ja to powtórzę, bo to jest ważne. Sprzedaż nie polega na tym, że my prezentujemy to, co mamy do zaoferowania. Sprzedaż polega na tym, że sprawdzamy, czy to, z czym przychodzi, klient pasuje do tego, co my możemy zrobić.
Bartek: Tak. Bo jak nie, to znowu wrócimy do tego, co było.
Kari: Dlatego rozmowa sprzedażowa nie polega na przekonywaniu. Rozmowa sprzedażowa polega na słuchaniu.
Bartek: Tak. I jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałbym powiedzieć, czego nie robić. Bo często pojawiają się pomysły i często ludzie wracają z jakichś rozmów, inspiracji z różnymi innymi osobami, bo ludzie, którzy prowadzą biznesy, po prostu gadają ze sobą.
Kari: Chwała im za to.
Bartek: Tak. Więc pierwsza to jest taka, że tutaj mam „dodajmy trochę procesów”, czyli...
Kari: Uporządkujmy ten chaos.
Bartek: Tak. Uporządkowanie chaosu w takiej organizacji ma tę wadę, że może tak nadać twarde sztywne ramy temu wszystkiemu w tej luźnej pływającej takiej organizacji, że może zabić zdolność do wykonywania.
Ponieważ ludzie w chaosie sami sobie definiują procesy, których są nieświadomi, nie wiedzą, że one są, tam się dzieją różne rzeczy, a jak my to usztywnimy... Zwłaszcza że opracowywanie procesów ma jedną taką cechę, wadę.
Powinniśmy to robić wspólnie, wtedy – przynajmniej w takich małych organizacjach – ludzie się utożsamiają z tym i tak dalej. Problem polega na tym, że często będzie tak, że osoby będą ciągnęły procesy w różnych kierunkach na przykład tylko po to, żeby usprawiedliwić swoją przydatność albo żeby usprawiedliwić swoją rolę, albo żeby pokazać, że oni jednak coś robią, bo nie daj Boże wyjdzie, że nie robią.
Kari: Czyli z takiego lęku przed tym że zostaną uznani za nieważnych w tym procesie, będą dokładać do procesu...
Bartek: Załóżmy, tak. Więc może powstać proces, który jest takim artefaktem, powiedzmy.
Kari: Frankensteinem takim trochę, nie? Ten dał rączkę, ten dał nóżkę, tutaj poszyliśmy. Chodzi, nie?
Bartek: I coś tam z tego wyjdzie. I nie daj Boże zaczniemy trzymać się tego super sztywno, to te wszystkie rzeczy, które powstały pod spodem, żeby to się jakoś tam toczyło, ta firma, po prostu mogą poumierać i wtedy nam umrze produktywność.
Kari: Nie mówiąc o tym, że nadal tam mamy same, znaczy nie same, no ale prawdopodobnie dużo osób z ADHD, które po prostu nie będą w stanie funkcjonować w takich sztywnych ramach.
Bartek: Tak, więc to musi być deko luźno po prostu.
Kari: To jest taki paradoks. Ja bardzo lubię ostatnią sztukę zarządzania paradoksem, bo procesowanie takiej filmy polega na tym, żeby było jednocześnie sztywno i jednocześnie luźno.
Bartek: Tak, bo to jest troszeczkę na tej zasadzie: po czym poznamy że już? Mniej więcej kto co ma powiedzieć, jak to ma wyglądać, czym się to kończy.
Kari: Uporządkowane, ale…
Bartek: ...nie za bardzo.
Kari: Kiedyś, jak byłam w ciąży z pierwszym naszym synem, czytałam taką książkę, nie pamiętam tytułu, ale chodziło o to, jak Francuzi wychowują dzieci. I Francuzi mają bardzo prostą zasadę wychowywania dzieci.
Bartek: Ma przeżyć, koniec. Niech sobie robi, co chce [śmiech].
Kari: Nie, nie, nie [śmiech]. Ale blisko. Oni układają ramę. Czyli układają ramę na przykład że, nie wiem, masz mieć w piątek wieczorem uporządkowany pokój. I w tych ramach masz funkcjonować. To jest rama, ale jak to uporządkujesz, kiedy, czy zrobisz to w swój sposób, czy tak jak ja ci pokażę, to już jest dla dziecka. Więc kładą ramę, a w ramach ramy dziecko ma full dowolność.
Bartek: O, widzisz no.
Następną rzeczą na przykład, której nie powinno się robić w takich organizacjach, zanim nie zrobimy tych wcześniejszych rzeczy, to jest zatrudnianie więcej ludzi i dalej robienia tego, co... No bo to jest tak, że jest chaos: „o Jezu, potrzebujemy więcej ludzi, bo już nie dajemy rady”.
Kari: Tak, tak, bo tyle mamy problemów do rozwiązania.
Bartek: To będzie po prostu jeszcze więcej problemów, gdy zatrudnimy jeszcze więcej osób. I wdrożenie ich będzie bardzo trudne i tak dalej, i tak dalej.
Teraz następna rzecz, która jeszcze często się pojawia, to jest sformalizujmy firmę, chodzi o taką formalizację korporacyjną, czyli poróbmy działy, nadajmy tytuły, zróbmy tam kierowników, dyrektorów.
Kari: Bo tak się robi biznes.
Bartek: Tak, zróbmy raporty, statusy, spotkania, systemy i tak dalej, i tak dalej, gdzie się wszyscy spotykamy, raportujemy, odznaczamy jakieś rzeczy, tam się dzieją rzeczy. Tego też nie róbmy.
Kari: To jest ciekawe, bo to jest tak naprawdę, i to powiedział chyba Dominik Juszczyk, gdzieś tam usłyszałam, że to jest organizacja ADHD, nie? Oprócz tego, że właściciel to organizacja jest ADHD. I organizacja ADHD trochę innymi prawami się rządzi, niż norma, nie?
Bartek: Tam swoimi po prostu.
Kari: I to jest też ciekawe, bo ja mam takie hasło, które sobie wysnułam z tego, jak obserwuję tych naszych członków woopa PRO, co oni tam robią i jak robią, że neuroatypowe osoby nie mają typowych biznesów.
I to jest takie niby oczywiste, ale dopiero jak sobie to powiesz głośno, neuroatypowe osoby nie mają typowych biznesów, to zdajesz sobie sprawę, jak wiele rzeczy próbujemy robić, które są napisane dla typowych biznesów.
Bartek: Załóżmy, tak. Albo korporacyjnych na przykład. Czyli są badania na dużych firmach i przenosimy to.
Kari: Tak, i te badania na dużych próbujemy wcisnąć w nasze, próbujemy się wcisnąć w kwadrat, a jesteśmy kółkiem.
Bartek: Załóżmy. Od razu miałem w głowie. bo u mnie się pojawia...
Jesteśmy czy byliśmy kółkiem?
Kari: Kółkiem.
Bartek: No to od razu mi się układa kwadrat dopisany, wiesz, na jakimś tam okręgu.
Kari: [śmiech].
Bartek: Dobra, no i następna rzecz to jest taka, żeby nie skalować tego poprzez customizację, czyli jeszcze bardziej pogłębiać to, co jest problemem.
Kari: Indywidualizację, tak?
Bartek: Tak.
Kari: Czyli jeżeli skalujemy, to już było powiedziane, ale jeszcze raz możemy. Jeżeli skalujesz, to skaluj bułki, a nie torty. Czyli znajdź jedną rzecz, którą robisz zawsze tak samo i to skaluj.
Bartek: Tak. Jest jedna rzecz, która może jak gdyby tutaj być. To jest tak, że masz sławę, masz ogromny brand, masz dojście do naprawdę niesamowitych ludzi i rzeczywiście robisz bardzo, bardzo indywidualne rzeczy za ogromne pieniądze. To tak.
Kari: Czyli możesz skarować torty, ale nie na zasadzie, że robisz więcej tortów, tylko robisz je coraz droższe. I to jest ta twoja skala.
Bartek: Tak, tak.
Kari: Dzięki jakiejś tam dźwigni, na przykład fejm.
Bartek: Tak. Więc podsumowując to jak gdyby tak najprościej, to jest to, żeby znaleźć po prostu najważniejszą rzecz, czyli jakąś jedną końcową wartość, która powstaje z tego wszystkiego, co my robimy, i spróbować ją zamknąć w taki lekko luźny, rozlatany lekko proces. I ten proces dopiero...
Kari: Taki kałasznikow.
Bartek: Tak.
Kari: Na pewno można opisać taki proces takimi literami, tylko strasznie tam dużo liter jest.
Bartek: Tak i zrobimy ten proces wspólnie, razem i wtedy już wiemy, mamy jedną rzecz, potem następna, następna, następna. Potem oczywiście możemy dodać do tego opłacalność, ilość energii i różne inne takie rzeczy. I wtedy nam wyjdzie, co my chcemy robić.
I ważna rzecz jest to, żeby mieć świadomość tego, że to jest rodzaj biznesu, który jest trochę jak narkotyk. Trzeba to mieć po prostu pod kontrolą.
Kari: To jest okej do momentu, kiedy zdajesz sobie z tego sprawę, że jest to dla ciebie źródło dopaminy, które przy okazji przynosi ci pieniądze, to spoko, tylko właśnie tak pod kontrolą, żeby jednak nie przynosiło tylko kasy, ale też nie przynosiło przy okazji wypalenia, tych całych nerwów i żeby jednak w tym znaleźć jakiś dobrostan, a nie tylko zmęczenie.
Bartek: Istotna rzecz jest jeszcze w tym taka, że to jest po prostu droga, tak? Dochodzimy do takich rzeczy. No, nie każdy ma, że tak powiem, tyle szczęścia, że wymyślił jedną prostą rzecz, która tak go po prostu fascynuje, kocha ją, że robi zawiasy do jakichś tam skrzynek, i nagle się okazuje że wszyscy tych zawiasów potrzebują.
Kari: No wiesz, jak cały czas chce robić tylko te zawiasy do skrzynek, to tam bardziej autystyczny wilk wychodzi.
Bartek: Pewnie tak.
Kari: A no i teraz myślę, że też warto powiedzieć, że jak już znajdziemy te bułki, które możemy klepać, to nie znaczy, że musimy rezygnować z tortów.
Bartek: No nie. I pamiętajmy też o tym, że na początku, jak zaczniemy opisywać sobie te wszystkie rzeczy, które zrobimy, które kończą się jakimś finałem, który wiemy, co daje klientowi, jaka tam jest wartość tak dalej, zaczynamy po pewnym czasie tylko to brać, to na pewno będzie w dół na początku.
Kari: Tak, pewnie tak. Znaczy to zależy, jak ty tam podejdziesz do tego skalowania, to już są takie niuanse, że można to zrobić. Natomiast chodzi mi o to, że... To znów nie przeskakujmy na drugi koniec skali, że nagle robimy tylko bułki, bo te torty to jest coś, co często trzyma nas w ogóle, żeby robić biznes żeby się nie nudzić, nie?
Bartek: Tak, może tak być. Ale to też – jeżeli jest to robione świadomie, będzie to dużo lepsze. I co chcę powiedzieć, to jest to po prostu droga, więc to nie jest tak, że „a, to teraz”, no i nagle się to zadzieje.
Na początku jest tak, że ktoś wysłuchał takiego odcinka podcastu, potem sobie zdał z tego sprawę, potem zaczyna próbować szukać. Zaczyna się uczyć i tak dalej, i tak dalej. I za jakiś czas zaczyna powoli to robić. Więc to jest tylko droga.
Kari: Ewentualnie taka jeszcze jedna myśl mi przyszła. Można zrobić sobie biznes, rozwiązać swój własny problem. Zrobić sobie biznes, który robi bułki, i niech on sobie działa. I potem przejść do następnego problemu i zrobić sobie kolejny biznes, który robi na przykład ciastka, a potem trzeci, który robi chleby.
Bartek: Okej, to bym powiedział, że osoby z ADHD często nie mają aż tyle tych operacyjnych umiejętności, nie tyle umiejętności, co chcenia mi się operacyjnego, żeby spróbować z pomysłu i szybkiego sprototypowania biznesu przeżyć.
Kari: A z drugiej strony wszyscy seryjni przedsiębiorcy, wszyscy, to są osoby z ADHD.
Bartek: Pewnie tak. Tylko że znowu to są osoby bardzo wyjątkowe, które przechodzą i zakładają i robią następne. Natomiast większość z nas po prostu ma jakiś tam jeden, może dwa, trzy w życiu i najczęściej wygląda właśnie tak, jak opisaliśmy.
Kari. Tak. No dobra. Czyli co?
Bartek: Koniec.
Kari: Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na kwestie biznesów, które dla ADHD mogą być służące, a nie wyczerpujące, z nieco innej perspektywy.
Bartek: Pa.
Kari: Pa.