top of page

1 maja 2026

, odcinek 115

Jaka jest Twoja wymówka?

Nasz młodszy syn Kajtek nie chciał iść na basen bez brata. Mówił, że będzie tak płakał z tęsknoty, że pomoczy okularki od środka... Brzmi absurdalnie – ale jego mózg w ułamku sekundy znalazł gotowe wytłumaczenie, żeby nie robić trudnej dla niego rzeczy (to nie była żadna tęsknota, tylko niechęć do pójścia na basen 😅).

podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Kari Goldyn: Powiem ci, Bartek, co mnie zainspirowało do tego odcinka.


Bartek Goldyn: Słucham.


Kari: Wiesz, otworzyliśmy tę naszą biznesową platformę rozwojową – woopa PRO. I jest kilka takich osób, które obserwują nasze konta na Instagramie, na LinkedInie i słuchają naszych podcastów. I te osoby zawsze mówiły, że marzą o tym, żeby z nami pracować.


Ale generalnie to jest za drogie, więc na razie zostaną tylko przy tym, żeby słuchać tych podcastów. No i kiedy otworzyliśmy tę społeczność, to zagadałam do tych osób, że ich marzenie może się spełnić.


Bartek: Oczywiście.


Kari: Welcome. Bo społeczność kosztuje miesięcznie tyle, co tam, nie wiem, obiad dla dwóch osób w dobrej restauracji. I wyobraź sobie, że żadna z tych osób nie dołączyła, bo pojawiła się cała masa nowych argumentów, że nie mogą. I nie były to argumenty dotyczące społeczności, że coś tam z tą społecznością nie gra albo jest nie dla nich – bo takie bym przyjęła z otwartymi ramionami, bo to uważam za feedback – tylko były to... No ciężko mi nazwać inaczej – wymówki, prawda?


I to podsunęło mi pomysł, żeby w tej naszej społeczności zapytać się (to pytanie było takie fajne, że potem też zapytałam na story na Instagramie) o to, jaka jest ich najlepsza wymówka na to, że nie zaczynają budować swojego biznesu takim, o jakim marzą, tylko tkwią w tym miejscu, w którym są obecnie. I jest niesamowite, jak dużo tych wymówek zdołałam zebrać. Ja tam potem je podzieliłam na takie jedenaście kategorii, ale generalnie ich było dziesiątki, dziesiątki wymówek.


Natomiast na woopa PRO Karolina zadała jedno ważne bardzo pytanie, a mianowicie: „Mnie też ciekawi, jak już będziecie to nagrywać, kiedy to jest wymówka, a kiedy są to rozsądne argumenty”.


Bartek: Okej.


Kari: I tak sobie pomyślałam, że ten odcinek nagramy o tym, które wymówki są rozsądnym argumentem, a które są po prostu wymówką, a które tylko wydaje nam się, że są rozsądne. Bo ja mam wrażenie, że większość to tak naprawdę są przekonania, które wymagają tylko zmiany perspektywy.


Natomiast chciałabym pogadać o tych wymówkach, bo może jak sobie pogadamy, to wszystkie te osoby, które mają te wszystkie wymówki, usłyszą, co można z nimi zrobić, żeby stały się wyjaśnieniem, a nie wymówką. I nie wiem, czy wiesz, czym się różni wyjaśnienie od wymówki?


Bartek: Nie.


Kari: Nie wiesz?


Bartek: Nie.


Kari: No to znaczy, że nie czytasz moich postów, bo ja to sam...


Bartek: Nie, nie czytam.


Kari: [śmiech]


Bartek: Nie, no czasami czytam.


Kari: Wyjaśnienie kończy się pytaniem „i co z tym zrobię?”. A wymówka to jest po prostu takie powiedzenie: „nie robię tego, bo nie wiem, na przykład mam ADHD, albo nie robię tego, bo coś tam i koniec”. I wymówka kończy działanie. A wyjaśnienie „No nie robię tego, bo mam na ADHD, ale z moim ADHD mogę to zrobić inaczej”. Albo „pokmińmy, jak to zrobić”. Czyli wyjaśnienie prowadzi do działania, a wymówka prowadzi do zaprzestania działania. No i to jest o sprawczości.


Bartek: Dobrze. Ja sobie wymyśliłem, ponieważ czytałem te wszystkie wymówki, że w tym odcinku wyłączę trochę filtrów i pokażę wam – i tobie też – co jest więcej w mojej głowie.


Kari: Pokażesz.


Bartek: Tak. Fajne jest w tym to, że nie mam pojęcia, kto jaką wymówkę napisał, więc i tak tego nie potrafię polinkować z ludźmi, więc to nie ma znaczenia, ale przy okazji ktoś z tym będzie mógł posłuchać. Natomiast pierwsza rzecz, którą…


Kari: Myśli tak naprawdę.


Bartek: Pierwsza rzecz, którą bym zrobił... Jeżeli pada jakieś zdanie, które mówimy, że jest wymówką, no to następne pytanie po mojej stronie byłoby: „No dobra, i co ostatnio zrobiłeś ostatnio, żeby to zmienić?”.


Kari: No właśnie.


Bartek: Jak nic nie zrobiłeś, to to jest, wiesz, to to jest pitolenie po prostu. Co mnie to obchodzi?


Kari: No wymówka to jest po prostu, nie wiem, usprawiedliwienie tego, że nie robię.


Bartek: Tak, i druga rzecz to jest taka – ja już ściągnąłem ten filtr – czego ode mnie oczekujesz? Czy rozwiązania tego problemu i sam coś w tym kierunku robisz, czy po prostu popitolenia, ojojania i tam nie wiem. Jeżeli potrzebujesz popitolenia, ojojania i tak dalej, to znajdź sobie po prostu osobę, która z tobą posiedzi w tym błocie i o Jezu, jak jest źle. No, jest źle, trzeba by coś z tym zrobić. No, trzeba by. No, ale było to głębokie. No i co my teraz zrobimy? No nic, no to siedzimy dalej.


Albo można coś z tym zrobić. I jak się zaczyna coś z tym robić, to najczęściej wychodzą następne rzeczy, czyli nazwijmy to przeszkody. I przeszkody są o tyle fajne, że można ją wziąć, popatrzeć na nią i zdecydować, co z nią zrobić.


Kari: No właśnie. Jeżeli wymówka zamienia się w wyjaśnienie, to potem możemy szukać przeszkód, które są do przejścia.


Bartek: Tak, jeżeli ja na przykład chcę być... Nie wiem, kim ja tam chcę być, a nie mam dwóch rąk? Robić pompki. O. A nie mam dwóch rąk...? To tak, to jest przeszkoda nie do usunięcia. Na razie chyba.


Kari: Eee, no co ty. Takie są teraz roboty różne.


Bartek: Kari.


Kari: No, właśnie.


Bartek: Prosty przykład.


Kari: Dobra, sorry, sorry.


Bartek: No.


Kari: Dobra, to jest tak naprawdę różnica między niepełnosprawnością a kalectwem, nie?


Bartek: Chyba tak.


Kari: Niepełnosprawność zawsze jest w kontekście. Czyli osoba bez dwóch rąk jest niepełnosprawna kiedy przychodzi do pompek, ale nie jest niepełnosprawna, jeżeli chodzi na przykład o nagrywanie podcastu.


Bartek: Załóżmy.


Kari: To jest w pełni sprawna.


Bartek: Tak.


Kari: Dobra. Pierwsza wymówka z jedenastu. Zdecydowanie najczęstsza. Nie jestem wystarczająco dobra, nie jestem wystarczająco dobry, nie jestem jeszcze gotowa, nie umiem, muszę się jeszcze doszkolić, jeszcze tego nie wymyśliłam od A do Z, ma być idealnie, muszę to jeszcze dokładnie przeanalizować, przecież nic nie umiem, a jeszcze nie jestem dość dobra i to może być opłakana w konsekwencje decyzja i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.


Jedna taka fajna była rozwinięta wymówka z tej serii: inni na pewno wiedzą coś, co mi umknęło, typowy Asparger, ile czasu inni musieli spędzić nad rozkminianiem. Czyli tutaj jest, nie jestem dobra, ale patrzę...


Bartek: Pierwsza myśl, która mi się nasuwa przy takiego typu wymówkach to jest: czyli przedkładasz swoje samopoczucie dobre nad to, żeby dać komuś na przykład wartość, którą ewentualnie możesz komuś dać, tak?


Kari: Znaczy myślę, że ta wymówka kręci się wokół tego, że ja chcę dać tym ludziom... Znaczy przekonaniu, oczywiście, że chcę dać ludziom całą wartość, którą mogę.


Bartek: Daj im to, co masz teraz. Co stoi na przeszkodzie?


Kari: Zawsze jest ktoś, kto jest...


Bartek: Co stoi na przeszkodzie? Daj im teraz, ile masz.


Kari: Ja ci powiem, co stoi na przeszkodzie, ponieważ jeszcze kilka mam wymówek z tej serii, które mówią o tym. Boję się, że się skompromituje. Wstydzę się, że okaże się, że jestem niekompetentna, z czym tutaj do ludu, muszę jeszcze poćwiczyć, żeby wyjść z tym do ludzi, bo to jest za słabe, wstyd chcieć za to jakieś pieniądze.


Bartek: Okej. No to nikt nigdy nie jest gotowy, nikt nigdy nie umiał wszystkiego i wyszedł do ludzi. I to jest trochę jakby ktoś chciał jeździć na rowerze i stwierdził pewnego dnia: dzisiaj to jest ten dzień, w którym będę bardzo dobrze jeździł na rowerze. Wstał i pojechał.


Kari: No tak.


Bartek: To tak nie wygląda. I w ogóle to uczucie udoskonalania to jest to uczucie, które towarzyszy wszystkim ludziom, którzy poprawiają to, co robią. I dochodzą w pewnym momencie do mistrzostwa, załóżmy. Czyli ten ciągły niedosyt, ta chęć uczenia się. Jedyne co się różni od tych, którzy to robią, powiedzmy, i zarabiają na tym, to jest to, że oni to robią za pieniądze, a ty tylko w swojej głowie.


Kari: W sensie dochodzą do tego mistrzostwa.


Bartek: Tak. Ty to robisz w swojej głowie, tam się uczysz i to jest miłe i fajne. Nic z tego nie ma, tylko dla ciebie jakieś emocje. Przy okazji chronisz się przed tymi emocjami, których nie chcesz czuć. Nigdy nie sprawdzając tego, powiedzmy, na prawdziwym rowerze, jak już tam wcześniej powiedziałem, czy się wywalisz, czy się nie wywalisz, czy w ogóle lubisz tą jazdę i tak dalej. Tylko sobie siedzisz i jest miło i przyjemnie, więc super dla ciebie.


Kari: Znaczy, miło pewnie nie jest, natomiast myślę, że lęk przed oceną i ten wstyd, lęk przed kompromitacją, to to jest bardzo trudna rzecz do przejścia, bo jest taka bardzo, bardzo bazowa i podstawowa – wstyd się bierze z tego, że boimy się tego, że nie będziemy zaakceptowani w stadzie, że nas stado odrzuci. Więc gdzieś tam jest takie poczucie bezpieczeństwa ukryte.


A kompromitacja może odznaczać dla nas to, że będziemy po prostu... Wiesz, dla naszego mózgu, nie dla nas, że będziemy umierać poza stadem, bo nas to stado nie przyjmie. Natomiast warto sobie zdać sprawę, że nie jesteśmy już w tym miejscu, te setki tysięcy lat temu, gdzie nas stado może odrzucić. I że faktycznie na pewno są ludzie, którzy mają mniejszą od nas ekspertyzę, mniej wiedzą, są w tej drodze dużo dalej niż my i im można pomóc, i można wziąć za to pieniądze.


Bartek: Oczywiście.


Kari: Natomiast jeżeli chodzi o naszych drogich autystów, którzy tu nas może słuchają, nie trzeba mieć wszystkiego dopiętego na ostatni guzik, żeby zacząć coś robić. I to może się wydawać w ogóle nie do przejścia.


Bartek: Nie ma nic złego w powiedzeniu: nie wiem, tego akurat nie wiem. Po prostu nie wiem, to wiem, na tym się znam, w tym danym dniu taki jest stan mojej wiedzy i tak dalej.


I na pewno będzie też jeszcze w ogóle tak, że jak ktoś ma wiedzę, powiedzmy, na poziomie osiem na dziesięć i potrzebuje, żeby ktoś go przeniósł na dziesięć, a ty jesteś dwa na dziesięć, to on nawet nie popatrzy na twoje rzeczy. To nie będzie dla niego. Ale ludzie którzy mają jeden i chcą wejść na dwa, tak. I tyle. I tak to wygląda.


Kari: Dokładnie. Czyli nie jestem wystarczająco dobra, nie jestem wystarczająco dobry i co z tym zrobisz? To następnym krokiem zamiast powiedzieć sobie: dobra, muszę się jeszcze doszkolić i muszę jeszcze to i to, i to wiedzieć, to lepiej wybrać pod tytułem: to będę to sprzedawać, dawać, działać do tych, którzy są jeszcze mniej dobrzy niż ja.


Bartek: Tak, i druga sprawa jeszcze w tym jest taka, że zawsze tak jest, że im większą zmianę robisz, im większą wartość dajesz w jednej grupie, tym bardziej będziesz wkurzać drugą grupę. Najczęściej tak jest.


Kari: To jest super.


Bartek: Bo masz jakąś opinię, bo masz coś.


Kari: To jest super, to oznacza, że jesteś wyraźny.


Bartek: Tak. Nie ma nic gorszego niż obojętność. A druga sprawa – czy tam trzecia, już nie pamiętam która...


Kari: Siedemnasta.


Bartek: Tak, siedemnasta jest taka, że nie da się dojść do jakiegoś momentu gdzieś tam dalej, będąc niewychylającym się, będąc równo w stadzie po prostu.


Kari: Dokładnie. A i w ogóle jeszcze jedno ciekawa rzecz – teraz mi przyszło do głowy – że znasz efekt Dunninga-Krugera, który polega na tym…


Bartek: Znam. Wyobraź sobie, że znam.


Kari: ...że jak nic nie wiemy, to wiadomo jesteśmy tam ignorantami, ale jak się dowiemy troszeczkę, to nam się wydaje, że jesteśmy już tacy świetni, tacy wspaniali, a potem wiemy jeszcze więcej i nagle zaczynamy zdawać sobie sprawę, że w ogóle nic nie wiemy i lądujemy tam w tej takiej dolinie rozpaczy.


Ale kiedy nam się wydaje, że jesteśmy wspaniali i świetni to jesteśmy na górze głupców.  Drodzy słuchacze, jeżeli wam się wydaje, że naprawdę nic nie umiecie, to znaczy, że już zeszliście z góry głupców, jesteście dużo dalej niż ci, co umieją tylko trochę. Bo w tej dolinie rozpaczy, to tam się potem wdrapujemy na tę górę kompetencji.


Bartek: A ja mam w ogóle jeszcze inne. Jeżeli naprawdę tak bardzo lubisz się uczyć, to zrób pierwszy projekt, bo na pierwszym projekcie na pewno się nauczysz więcej. Ucząc się.


Kari: Niż w teorii, dokładnie.


Bartek: Bo tam zobaczysz te wszystkie warstwy, których tak naprawdę nie wiesz, bo, załóżmy, w książce, na YouTubie, czyli tam się uczysz, nieważne, w kursach, to rzeczy są wydestylowane, są podane w taki sposób, żeby w miarę ci jakoś tam weszły do głowy.


I potem się nagle okazuje, że jednak ludzie mają swoje zdanie, że w organizacjach to są inni, którzy też tam coś grają.


Kari: Albo że ty masz inaczej, bo masz inny neurotyp i nie łapiesz się do średniej.


Bartek: I nagle się okazuje, że to nie polega w sumie chyba na tej wiedzy, tylko na tym, żeby ci ludzie... jakoś tak ich ogarnąć. Tak więc tam kompletnie inne rzeczy się zaczną im otwierać. Idźcie i róbcie rzeczy.


Kari: Tak, więc jeżeli nie jesteś wystarczająco dobra/dobry, to zacznij trenować w polu, na rynku.


Bartek: Tak. Po prostu, Jezu, idź, no... Dżizas.


Kari: Dobra, druga wymówka. Mam inne ważniejsze rzeczy. I to jest o priorytetach, czyli bardzo często tutaj dziewczyny, które nas obserwują, mówią: dzieci mnie potrzebują, biznes potrzebuje czasu, dzieci potrzebują go bardziej, mam małe dzieci. Muszę być w gotowości, jak zachorują, ale tak naprawdę prawie nie chorują. Mam dzieci, mam dzieci. 


To nie jest najlepszy moment, bo jest taka kondycja rynku, ale moja rodzina też nie jest gotowa. W przyszłości będzie na to lepszy czas. No i w tej grupie wymówek mamy też: nie mam na to czasu. A tak naprawdę nie mam czasu oznacza mam inne priorytety.


Bartek: Tak, oczywiście. Bardzo niepopularnym będzie... W ogóle bardzo łatwo jest poczuć się lepiej ode mnie teraz, bo ja za chwilę powiem zdanie, które pozwoli poczuć się lepiej ode mnie bardzo szybko. Bardzo łatwo jest ulec takiej narracji, że dzieci są najważniejsze, ponieważ społecznie to będzie bardzo prosta rzecz.


Jeżeli ja, Bartek, teraz powiem, że w moim kalendarzu dzieci nie zajmują na przykład tyle czasu, co praca, czyli tak naprawdę nie są w moim priorytecie aż tak wysoko, załóżmy, że tak jest, to bardzo łatwo jest się poczuć lepiej ode mnie i powiedzieć mi: Bartek, no ale dzieci? 

Przekładasz pracę nad dzieci?


Kari: Nad rodzinę.


Bartek: Tak. A przecież w podcaście mówisz, że na końcu i tak wszyscy, wiesz, nie wspominamy deadline'ów i innych rzeczy, tylko nie wiem, coś tam.


Kari: No, no, no, no. Znaczy, ja uważam że to jest z jednej strony wymówka, z drugiej strony dobry powód. A żeby się przekonać, czy to jest powód, czy wymówka, to trzeba zorientować się, jakie mamy wartości w życiu. Bo jeżeli naszą wartością jest faktycznie rodzina, to jest powód, tu nie ma co dyskutować. Mam pewne priorytety i jeżeli rodzina jest na najwyższym, to zostaję przy rodzinie. To wtedy przestaję ogóle myśleć o tym, czy chcę ten biznes.


Bartek: Pierwsza rzecz to jest taka, że rzeczywiście, jeżeli rodzina tam jest wspomniana, to być może to jest twój priorytet, a nie biznes. I biznes tylko z jakiegoś powodu uważasz, że powinieneś czy tam powinnaś jeszcze uprawiać.


Kari: Odklej się od tej myśli.


Bartek: I następna rzecz, która w ogóle jest, to jest tak, że wiele osób, które ma jakieś tam wyniki w tych biznesowych rzeczach, to nie powiedzą, że dzieci czy tam rodzina nie są w ich priorytetach. I oczywiście, że będą mówić, że nie no, rodzina jest najważniejsza, tylko na przykład kalendarz mówi prawdę, tak?


Czyli nie ma ich, cały czas siedzą w pracy i tak dalej, i potem jedziemy na przykład na bardzo drogie wakacje albo kupujemy dzieciom prezenty, bo jest jednak jakieś tam poczucie winy.


Kari: Tak. I to, co najłatwiej nam zrobić, no to...


Bartek: Tak, więc jest tak, że tam, gdzie mamy priorytety, tam najczęściej mamy więcej. I jeżeli rzeczywiście, ale tak naprawdę, bo to jest... Ja wiem, że ludzie samych siebie okłamują, ale przed samym słowem mogę powiedzieć: dzieci nie są dla mnie tak ważne albo: biznes nie jest dla mnie tak ważny. Ludzie mi mówią, że powinienem, bo coś tam.


Kari: No społecznie jest to akceptowane.


Bartek: Tak, i ja przed nimi udaję, że no tak, tak, ale sobie znajduję bezpieczną wymówkę: no ale dzieci.


Kari: I to jest wymówka, której nikt nie będzie kwestionował.


Bartek: Oczywiście.


Kari: Więc generalnie mam inne ważniejsze rzeczy, sprowadza się do tego, żeby sobie siąść i samemu przed sobą określić, jakie są moje życiowe priorytety. I jeżeli priorytetem jest rodzina – super, to nie ma sensu w ogóle myśleć o biznesie. Jeżeli jest biznes, to super, to nie mówmy takich wymówek.


A jeżeli gdzieś tam te dwie rzeczy są obok siebie, to po prostu trzeba zaplanować no timeline jakiś, nie wiem. Po prostu zaplanować czas.


Bartek: Tak, tutaj jeszcze widzę, że mam inne ważniejsze rzeczy. Tutaj była taka jedna rzecz, która jest. Nie opłaca się zaczynać. Czekaj... jak to było.


Kari: Nie mam na to czasu teraz, na tę choćby godzinkę, nie? Tak, gdzieś to było, że nie opłaca się. Nie ma na to czasu, na tę godzinkę nie opłaca się w ogóle zaczynać.


Bartek: No właśnie. No więc to nie działa w ten sposób. To najczęściej działa w ten sposób... Bo ta osoba mam wrażenie, że to jest trochę tak, że ja najpierw, a dopiero potem inni. Najczęściej to działa na odwrót. Musisz coś dać z siebie za darmo innym i oni potem zweryfikują, czy jest w tym wartość taka, że będą chcieli ci coś dać w zamian, czyli dać pieniądze, załóżmy. Więc podejście nie opłaca się jest z góry błędne.


Kari: Akurat to podejście nie opłaca się tu rozumiem, że.. Ja wiem skąd się wziął ten komentarz, więc ja wiem, jaka tam jest historia za tym. 


Natomiast myślę, że mogę o tym powiedzieć, bo to jest komentarz od osoby, którą bardzo dobrze znasz, która jak ma godzinę czasu, to przez pół godziny musi umyć różnego rodzaju pędzle i farby, i się przygotować, i wtedy zostaje jej tylko pół godziny na...


Bartek: No to robisz to co drugi dzień.


Kari: ...na malowanie, nie?


Bartek: Robisz to co drugi dzień. Jednego dnia przygotowujesz stanowisko i tak dalej, drugiego dnia malujesz. I tak robisz na zakładkę.


Kari: O, widzisz. No dokładnie, system, nie? Trzeba znaleźć system.


Bartek: Tak.


Kari: Generalnie brak czasu nie istnieje. Brak czasu to są priorytety.

I trzeci rodzaj bardzo, bardzo popularnej wymówki to jest: już ktoś to zrobił. Czyli ktoś robi to lepiej niż ja. Już ktoś taki istnieje, nie wniosę nic nowego, nie ma sensu się pchać, rynek jest nasycony. Wszyscy już to robią, więc nie będę miała klientów. Wszyscy już to robią, więc trudno będzie się wybić.


Bartek: I dlatego w każdym mieście jest tylko jedna restauracja, jedna stacja benzynowa, jedno kino, jeden teatr, jedna księgarnia, jedno wszystko.


Kari: [śmiech] W niektórych tak, ale w tych większych raczej nie.


Bartek: Tak. No co z tego?


Kari: Ja tutaj na tę wymówkę mam jedną odpowiedź, a mianowicie: to nie chodzi o to, co robisz, tylko w jaki sposób to robisz. Czyli wszyscy mogą robić to, co ty robisz, ale nikt nie będzie tobą, nikt nie będzie miał twojej historii, nikt nie będzie miał twojego backgroundu, rzeczy, które łączysz w sobie, a nie tylko tej konkretnej rzeczy, bo tak naprawdę to jest historia o marce osobistej, prawda?


Że ciągniemy do ludzi, z którymi mamy coś wspólnego, więc jeżeli Jasiu na przykład piecze pączki... Ja się zastanawiam, czy piec pączki, czy nie piec pączków, ale Jasiu piecze te pączki i jest ponurym takim młynarzem, to być może ludzie będą woleli kupować ode mnie pączki, jeżeli ja będę je piekła i będę śpiewała. Bo akurat umiem śpiewać. To będą te same pączki.


Te same pączki, ale na nasze decyzje nie wpływa tylko to, co kupujemy, ale też to i dużo bardziej, jakie emocje wokół tego potrafimy wzbudzić, no bo decyzje podejmujemy emocjami, więc jeżeli ja będę potrafiła wzbudzić jakieś emocje, opowiedzieć jakieś historie, być jakaś, wyraźna, inna to ludzie będą chcieli ode mnie kupować. Niektórzy będą w ogóle ode mnie odchodzić, bo kurna, wariatka, śpiewa i robi pączki, to nie dla mnie – i pójdą do ponurego młynarza, Jasia. Ale będzie taka grupa, która przyjdzie właśnie do mnie, bo ja śpiewam. I to jest to, co powiedziałeś na początku, że niektórzy nas nie lubią, a inni lubią nas bardziej.


Bartek: Dodatkowo większość biznesów to nie jest nic odkrywczego, tylko dokładnie to samo, co już ktoś kiedyś robił, tylko deczko inaczej. Jedna rzecz lepiej albo jedna rzecz inaczej, albo jedna rzecz coś tam. Tyle.


Kari: Tak, trzeba znaleźć odpowiednie miejsce albo odpowiednich ludzi, otworzyć nią niszę.


Bartek: I najwięcej się nauczysz, robiąc rzeczy po prostu. Trzeba zrobić, spróbować, a dopiero potem można mówić: „a nie wyszło, bo”. A i tak będzie pewnie wiele pytań – a nie wyszło boooo? I tutaj trzeba wiedzieć dlaczego.


Kari: Czwarta wymówka: nie mam na to kasy, czyli strach przed zaczęciem w ogóle biznesu, bo nie mam pieniędzy, że trzeba będzie płacić ZUS-y, że z czegoś trzeba żyć, zanim ja w ogóle rzucę się na tę głęboką biznesową wodę. Albo: nie mam pieniędzy, żeby zrealizować ten mój nowy pomysł biznesowy, albo muszę robić bieżączkę cały czas, żeby zarabiać na rachunki, i nie mam przestrzeni na to, żeby się coś tam...

Bartek: To tak naprawdę znaczy, że nie jesteś na tle zdesperowany, czy tam zaangażowany w to, żeby mieć biznes po prostu.


Kari: Czyli robisz sobie swoje miejsce pracy i tyle?


Bartek: Nie, po prostu nie masz takiej motywacji, żeby to zrobić. Jest ci za wygodnie po prostu. Tyle.


Kari: No bo spotkałam się też... I to też jest wymówka wokół pieniędzy, że: nie mam takiej mentalnej umiejętności wydawania na siebie.


Bartek: Okej. Powiem tak: nigdy nie było tak łatwo. Z roku na rok jest coraz łatwiej. Jeszcze dziesięć lat temu trzeba było mieć grafika, copywritera, kogoś, kto umie robić strony. To wszystko kosztuje, jest coraz taniej, jest coraz prościej.


Kari: Tak, to prawda.


Bartek: To jest tylko i wyłącznie dla mnie wymówka. Nawet jeżeli masz sto złotych miesięcznie, to już to jest abonament na AI, załóżmy.


Kari: Mhm, mhm. No.


Bartek: Sorry.


Kari: No, dobra.


Bartek: I jeszcze jedną rzecz tylko dodam. Jest coś takiego, co się nazywa adaptacja hedonistyczna, czy tam hedoniczna, w zależności od tego, jak kto tłumaczy. My ludzie się przyzwyczajamy do dobrego po prostu bardzo szybko. Średnio trzy miesiące nam wystarczy, żeby to, co się zmieniło na lepsze stało się…


Kari: ...naszą bazą i chcemy jeszcze lepsze.


Bartek: Tak, więc moja babcia na przykład, nie mając ciepłego prysznica, antybiotyków w swoim życiu i tak dalej, miała zdecydowanie gorzej ode mnie, tak? Natomiast mój standard tutaj jest tak wysoko, że mi się wydaje, że „o, Jezu”.


Więc co chcę powiedzieć? Chcę powiedzieć to, że zgubiłem myśl.


Kari: Że tak naprawdę to nie chodzi o brak pieniędzy, tylko o to, że jesteśmy przyzwyczajeni do pewnego poziomu luksusu w naszym życiu. I gdybyśmy chcieli te pieniądze, to byśmy znaleźli, rezygnując z pewnych rzeczy wokół tego luksusu.


Znaczy oczywiście wiadomo, że to jest generalizacja i mówimy tutaj w sferze wymówek, no bo są osoby, które realnie nie mają pieniędzy.


Bartek: To jest kwestia po prostu... Kurczę, oczywiście, że to będzie zawsze można rozszerzyć do tego: „no ale ktoś ma tylko trzy złote”, a potem, że ktoś nie ma domu, a że ktoś coś tam, zawsze to można w ten sposób. Ale kurczę, jeżeli słuchasz tego podcastu, w miarę go rozumiesz i tak dalej, to podejrzewam, że aż tak źle nie jest.


I jedna myśl, bo mi wróciła – a propos adoptacji hedonistycznej – to polega na tym, że ludzie niezależnie od tego, na jakim poziomie finansowym są, to zawsze trochę myślą, że chcieliby mieć więcej i trochę nie mają pieniędzy. Bo inni już jeżdżą Ferrari, a ja mam tylko parchate Porsche.


Kari: [śmiech] No i to jest też to, co nam wdrukowali rodzice w dzieciństwie, prawda? Jeżeli nam rodzice w dzieciństwie mówili: nie ma na to pieniędzy, nie ma na to, musimy oszczędzać, a nasze pokolenie przede wszystkim to słyszało, bo my faktycznie nic nie mieliśmy, to my mamy taką bazę, że nie mamy pieniędzy i musimy oszczędzać.


Bartek: Tak, i najczęściej jest tak, że kiedy masz sposób myślenia taki, że świat jest pełen szans, to najczęściej ludzie łatwiej wydają pieniądze, natomiast kiedy mają poczucie zagrożenia, po prostu będą je oszczędzać, bo nigdy nie wiadomo.


Kari: Tak naprawdę poczucie zagrożenia w dużej mierze tkwi w naszej głowie. I w tym, co słuchamy w mediach.


Bartek: Powiem nawet więcej. Kiedyś pracowałem na parkingu, wskazując miejsce bądź przeparkowując samochody, i przychodził do mnie pan, który pracował w Legii Cudzoziemskiej, który miał taką trasę po Krakowie, bo to było jeszcze wtedy w Krakowie, że on wiedział, że jak wyjdzie o jedenastej, to on obskoczy w jadłodajniach trzy posiłki w Krakowie i on jest najedzony na cały dzień, on ma dość. 


Więc on nie miał problemu na przykład, że jest głodny i tak dalej. Da się te rzeczy zrobić. To jest kwestia tylko: dobra spróbuję przez rok. Przez rok będzie kijowo, niewygodnie i zobaczę. Pytanie jest, czy jesteś w stanie to zrobić.


Kari: Tak, i czy tak naprawdę chcesz robić ten biznes, czy szukasz po prostu wymówki, żeby go nie robić.


Dobra, następne. Jestem za stara. To tutaj są: biznesy stoją na social mediach, a ja zostałam w erze analogowej, nie nadążam za technologią i młodymi i nie chcą takich starych w świecie.


Ja myślę, że te osoby, które mają takie wymówki, to raczej nie są osoby dziewięćdziesięcioletnie. Strzelam że to są osoby czterdzieści plus, pięćdziesiąt plus, może sześćdziesiąt plus. Natomiast mnie zawsze tutaj inspirowała historia Chrisa Do, który był tam znanym biznesmenem, założył sobie blind agencję i właściwie w wieku czterdziestu paru lat już nic nie musiał robić. I wtedy stwierdził: dobra, to on w takim razie teraz zacznie nagrywać treści. I było super, super dla niego trudne, niekomfortowe.


Zaczął nagrywać te treści i teraz jest w wieku pięćdziesięciu trzech bodajże lat czy czterech. Jeden z takich naprawdę dużych influencerów, kilka milionów ludzi ma wokół siebie. I mnie to tak strasznie zainspirowało, jak ja to usłyszałam, że w wieku czterdziestu dwóch lat zaczęłam robić treści. Dokładnie w tym samym wieku co Chris. Mam lat czterdzieści siedem i nie jestem influencerką, która ma miliony followersów, ale dzięki temu, że te treści zaczęłam robić, czuję jakbym miała w ogóle drugie życie. Czuję się dużo młodsza, niż czułam się dziesięć lat temu.


Bartek: Okej, no to widzisz, pierwszy odcinek podcastu nagrałem, kiedy miałem czterdzieści cztery lata. To było dwa lata temu. I powiem tak, rzeczywiście tak jest, że my często argumentujemy historiami, które były mocno jednostkowe... i właśnie tak jak Chris, tak? Możemy powiedzieć, że jednej osobie się udało, a nie mamy pojęcia, ilu osobom się nie udało. Ale... Zacznij, spróbuj, to się dowiesz.


Kari: Dokładnie. Poza tym same takie pomyślenie jestem za stara, sprawia, że jestem jeszcze starsza. Bo mamy mózg, który można ćwiczyć tak, jak ciało ćwiczymy na siłowni. I to jest już udowodnione na wszystkie sposoby. Robienie nowych rzeczy, zaczynanie nowego biznesu, pójście na nowe studia w wieku lat pięćdziesięciu, to jest najlepsze co możemy zrobić, żeby nie być starymi. Żeby uniknąć demencji, żeby zatrzymać degenerację naszego mózgu.


Bartek: Tak, najgorsze w tym wszystkim jest to, że my lubimy robić rzeczy, w których jesteśmy dobrzy, a nie bardzo lubimy te, w których jesteśmy słabi. Więc jeżeli ja nie umiem zrobić jednej pompki, to ja nie będę chciał robić ani jednej pompki.


Kari: Tak.


Bartek: Ale jakoś trzeba gdzieś tam zacząć, jeżeli chciałbym je robić, więc być może tutaj rzeczywiście jest tak, że osoba, nie wiem, starych już nigdzie nie chcą, czyli dostała kilka razy po prostu, że jest za stara i to zbudowało jej obraz tego, jak jest.


Jest wiele miejsc, gdzie to prawdopodobnie nie będzie miało znaczenia. Śmiem twierdzić. że gdyby w sposób autentyczny pokazywała jako... Załóżmy, że ma siedemdziesiąt lat, że w sposób autentyczny się mierzy z nowymi rzeczami i gada z chatemGPT na przykład i nie wiem, Claudem tam coś sobie robi i tak dalej. I robiła to na zasadzie jakiegoś profilu, to podejrzewam, że by się oglądał.


Kari: Na pewno byłoby to super inspirujące, ponieważ mało osób wychodzi i pokazuje, jak się mierzy z trudnościami. No właśnie.


Bartek: Zrób to rok, dwa. Zobacz, czego się nauczysz, gdzie będziesz.

Kari: Tak. A poza tym jeszcze...


Bartek: Tak szybko – mam nadzieję, że wytrzymasz, w sensie z tą myślą, że ci nie ucieknie, ale... Głównym problemem, jaki ludzie mają, to jest to, że oni chcieliby mieć pewność przed podjęciem decyzji, że wyjdzie, więc szukają najróżniejszych rzeczy, a jak nie mają tej pewności, to wymyślają, żeby się czuć ze sobą lepiej, bo jest też taka rzecz, która się nazwana dysonans poznawczy, czyli jeżeli czegoś nie mam, co mam, co bardzo chcę, a moje zachowanie nie odpowiada temu, to muszę sobie to usprawiedliwić przed sobą.


No więc wymyślamy różnego rodzaju argumenty. Więc to, co chcę powiedzieć, to to, że po prostu jakkolwiek idź, spróbuj, zacznij. Zobaczysz, gdzie będziesz. Bo nie wiesz po prostu, dopóki nie zaczniesz w ogóle, z czym masz do czynienia. Bo być może blokady są kompletnie gdzie indziej.


Kari: Ja chciałam powiedzieć jeszcze, że osoby starsze generalnie są mądrzejsze.


Bartek: Ooo [śmiech]


Kari: Czytałam właśnie teraz tę książkę „Jak umysł rośnie w siłę, kiedy mózg się starzeje”. I chodzi o to, że mądrość nasza generalnie to jest ilość wzorców, które sobie nazbieraliśmy w życiu. I część wzorców czerpiemy z kultury, czyli to, co ktoś tam wcześniej napisał, co my się możemy nauczyć, ale bardzo wiele wzorców czerpiemy po prostu z przeżywania różnych doświadczeń. Więc tak naprawdę osobom czterdzieści pięć plus jest znacznie łatwiej, bo już są na tyle mądre, żeby wiedzieć, że pewne rzeczy niekoniecznie, a inne rzeczy będą okej.


Więc super, czterdzieści pięć plus, go for it, girl. To jest twój czas.


Bartek: O, to się zaczynają wymówki, które już są dla mnie fajniejsze, bo one mnie odpalają.


Kari: Dobra. Kolejna wymówka: strach przed utratą kontroli, czyli boję się, że nie będę miała kontroli nad wszystkim, przetłacza mnie to, nie wiem, od czego zacząć, boję się, że to mnie pochłonie, jest tego za dużo, za późno, boję się porażki, co będzie, jak się nie uda. A jeszcze gorsze: i tak się nie uda.


Bartek: Okej, to mogę?


Kari: Jeszcze do tego: strach przed utratą kontroli jest nawet strachem przed sukcesem, czyli boję się, że będę miała za dużo klientów i za dużo pracy.


Bartek: Okej, to pierwsze, co ja sobie zapisałem, to: pochłonie mnie. No to odpowiedź jest: to przerwiesz. Nie ma obowiązku kończenia rzeczy. Jeżeli mama, tata albo nauczyciel albo ktoś ci mówi, że o, słomiany zapał, albo nie kończysz, to oni tak naprawdę chcieli się tylko lepiej poczuć przed samym sobą, mówiąc to wszystko tobie, a nie opisywali rzeczywistości.


Nie ma obowiązku kończenia rzeczy. Możesz robić, jak chcesz, kiedy chcesz, ile chcesz i nikomu nic do tego.


Kari: Ja myślę, że tutaj wychodzi przez szereg, bo tam ósmy punkt jest o tych rzeczach, o których powiedziałeś. Natomiast ja myślę, że boję się, że to mnie pochłonie, to ja to zinterpretowałam tak, że boję się, że stracę umiar w tym, że się tak mocno w to zaangażuję, że…


Bartek: Aha, rozumiem, że ktoś na przykład jest byłym alkoholikiem i stwierdzi, że zostanie sommelierem.


Kari: Tak, tak, tak. W takim znaczeniu ja to zrozumiałam. Natomiast to jest coś, co mówiłam w poprzednim odcinku, że mierzymy w tym naszym społeczeństwie, w tym naszym teraz czasie, nasz sukces tym, jak dużo mamy kontrolę nad tym, co się dzieje w naszym życiu.


Bartek: Może tak być, no.


Kari: Nie uznajemy tego, że życie jest nieprzewidywalne. I zamiast uczyć się być w tej nieprzewidywalności, co jest znacznie lepszym skillem, umiejętnością niż posiadanie kontroli, to odrzucamy tę okazję. 


Odrzucamy tę okazję, żeby nauczyć się być w nieprzewidywalnym. A jak umiemy być w nieprzewidywalnym, w braku pewności, to jest nam naprawdę znacznie lepiej w życiu. Znacznie lepiej.


Bartek: Następne mam to na przykład: nie wiem, od czego zacząć. Od byle czego. Od tego, co ci się wydaje najbardziej interesujące. Trzeba zacząć po prostu gdziekolwiek, to się dowiesz, gdzie jesteś i czego ci brakuje. Najwyżej zmienisz decyzję. Nie ma nic złego w zmienianiu decyzji.


Kari: To jest fajne, że zacznij od tego, co ci się wydaje najbardziej interesujące, bo to da ci jakiś tam dopaminowy kawałek, żeby dalej iść.


Bartek: Tak. Jest za dużo, jest za późno. No to jak jest za późno, to już myślę, że trzeba się położyć po prostu i czekać.


Kari: Natomiast strach przed porażką, to ja bym chciała to zaadresować, bo porażka nie jest niczym złym, a wręcz przeciwnie – uważam, że jest najlepszą rzeczą, która nam się może przydarzyć. Bo tylko z porażek jesteśmy w stanie się czegoś naprawdę nauczyć i naprawdę w jakikolwiek sposób rozwinąć. 


Więc jeżeli się boimy porażki, to to jest tak zwany fixed mindset, czyli uważamy że już jesteśmy skończeni. Nic więcej nie możemy się rozwinąć, nic więcej nie może urosnąć. I ten reframing porażki, czyli takie przeramowanie, że porażka tak naprawdę jest jednym z elementów sukcesu. Bez porażek tych sukcesów nie ma. Bez porażek nie ma nauki. Bez porażek nie ma budowania pewności siebie. Ponieważ na każdej porażce, jeżeli się czegoś nauczymy, to się czujemy pewniej w danym obszarze.To ja bardzo, bardzo polecam ten mindset.


Bartek: Tak, tutaj jest na przykład: i tak się nie uda. Na podstawie czego tak ktoś sądzi? Bo co, próbował, zrobił i nie wyszło?


Kari: Tak, tu może być coś, co się nazywa wyuczoną bezradnością i myślę, że w wielu przypadkach tak jest, że ktoś próbował, nie wyszło wielokrotnie. I już teraz ma poczucie że cokolwiek nie zrobi, to i tak się nie uda. To jest trudne. To się pracuje z coachem albo psychoterapeutą.


Bartek: Jedno jest przeurocze. Za dużo klientów i za dużo pracy. To podniesiesz drastycznie ceny, klienci odejdą, kasa zostanie ta sama, bo część zostanie i tak.


Kari: Tak.


Bartek: Ale problem.


Kari: [śmiech] Dobra, siódmy punkt. Mam problem ze sprzedażą. Nienawidzę sprzedawać, nie umiem, klienci powinni być jeszcze bardziej zaopiekowani, ale to znów kosztuje i mi się włączają blokady związane z kasą i że to będzie za drogo. Nie będę nachalnie ludziom wmawiać, że potrzebują mojej oferty za miliony monet. 


No przecież nie mogę brać pieniędzy za gadanie i głównie skupiam się na tym, czego sama gdzieś nie zrobiłam dobrze, a w związku z tym według mnie nie mam prawa innych pouczać, doradzać czy pomagać i się wtrącać Wynajduję dziury w całym i siedzę cicho.


Bartek: Ja biorę pieniądze za gadanie i ludzie mi dziękują.


Kari: Ja bardzo biorę pieniądze za gadanie. Wchodzę na scenę, gadam, a potem biorę pieniądze.


Bartek: Znaczy to jest tak, to już było pewnie parę razy. Nie lubię sprzedawać czy coś takiego tam było wcześniej. No nie lubię, bo pewnie nie umiem. A nie lubimy robić rzeczy, których nie umiemy.


Kari: Tak, i tutaj mamy odcinek, który bardzo polecamy tym wszystkim osobom, czyli sprzedaż dla kreatywnych.


Bartek: Coś takiego chyba, no.


Kari: Jakoś to się inaczej nazywało. Mów, to ja sprawdzę.


Bartek: Jest tutaj następna rzecz, którą sobie wezmę, to jest to, że dużo milionów czy tam złotych monet za rzeczy, które, nie wiem, że tam dla mnie są proste albo że...


Pierwsza rzecz jest taka, że – znowu, dla mnie tak to wygląda – ta osoba przedkłada swoje dobre samopoczucie nad dobre samopoczucie osoby, której próbuje coś sprzedać. 


Pamiętajmy o tym też w ogóle, że każdy z nas jest na jakimś etapie swojego życia i ma jakieś problemy, które chce rozwiązać w jakiś konkretny sposób. To nie jest tak, że wszyscy nagle zostaniemy terapeutami, bo tak naprawdę wszystkie problemy świata się sprowadzają do tego, co nam zrobił mama i tata.


Kari: Tak.


Bartek: Każdy jakoś próbuje rozwiązać swój problem. Niektórzy podnoszą swoją na przykład samoocenę albo status, albo cokolwiek, płacąc za rzeczy bardzo dużo. Tobie coś zajmuje jeden dzień, a on za to zapłacił miliony złotych monet.


Kari: Tak.


Bartek: Więc jeżeli nie chcesz, żeby on kupił to od ciebie, to wygląda to tak, jakby jego dobre samopoczucie chociaż na chwilę nie było ważniejsze od twojego dobrego samopoczucia, bo ty mu nie chcesz czegoś sprzedać, bo się poczujesz coś tam.


Kari: Bardzo często osoby, które mają problem ze sprzedażą, to są osoby, które wokół tej sprzedaży owijają swoją tożsamość i swoje poczucie własnej wartości. Czyli jeżeli ktoś powie nie, to znaczy, że on odrzucił mnie, a nie moją ofertę. Że ja muszę się prosić o coś, że ja muszę kogoś przekonać do czegoś, a ja nie czuję się, że mam prawo do tego.


Natomiast ja pamiętam, bo ja miałam dokładnie to samo, też nie znosiłam sprzedaży, uważałam, że sprzedaż jest obleśna, że jest taka śliska i że w ogóle jakieś tam różne rzeczy. Bardzo, bardzo bardzo mi pomogło to, co Chris mi powiedział, że tak naprawdę w sprzedaży chodzi o to, żeby pomóc drugiej osobie coś zrobić, że sprzedaż równa się pomoc, a do tego jeszcze, że w takiej rozmowie sprzedażowej to nie chodzi o to, żeby komuś coś wcisnąć albo kogoś do czegoś przekonać, tylko sprawdzić, czy jego problem, jego potrzeba ma wspólne jakby elementy z tym, co ja mam do zaoferowania.


Czyli tak naprawdę rozmowa sprzedażowa powinna być pytaniem tej osoby, jakie ona ma problemy i potrzeby. Pogłębianiem tego tematu i potem ewentualnie powiedzeniem: no słuchaj, to ja mam takie coś, jak myślisz, czy to pasuje? Czyli sprawdzamy dopasowanie. Nie próbujemy wcisnąć, tylko sprawdzamy dopasowanie. I o tym mówiliśmy w odcinku „Dla kreatywnych, którzy nie znoszą sprzedaży”. Tam jest dużo więcej o tym takim mindsecie sprzedawania.


Bartek: Sprzedaż to generalnie wymiana, tak? Czyli ty tworzysz jakąś wartość, którą mam nadzieję, że odkrywacie w czasie jakichś tam różnych sprzedażowych rzeczy, które się odbywają, bo to zależy od procesu sprzedaży, jak wygląda. I na samym końcu gdzieś tam ktoś wie, jaką wartość kupuje, powiedzmy, i ty bierzesz tylko część. Tego co wytworzysz. Koniec.


Kari: I on decyduje, czy chce. Nikt nie jest do niczego zmuszany w sprzedaży. Przynajmniej w tym procesie którego my tutaj uczymy.

Dobra. Ósmy set wymówek to jest: boję się mojego ADHD, tak sobie to nazwałam. Boję się, że moja prokrastynacja mnie przerośnie i stracę za dużo. Boję się niedowożenia miliona zajawek. To, że nie dowożę tych milionów zajawek powoduje, że mam poczucie że ludzi zawodzę, że coś obiecuję i nie wychodzi. I że wiem, że potrzebuję dokładniejszego prowadzenia za rękę, procesu, a ja tego nie dowożę. 


Strach przed tym, że jak zacznę to potem zmienię zdanie na temat tego, co chcę robić. Że nie ogarnę papierów, administracji, że moje ADHD sprawi, że nie dowiozę. No i nieśmiertelny słomiany zapał. Przecież i tak mi się pewnie znudzi, to po co w ogóle zaczynać. Zresztą jestem leniwa i tak dalej, i tak dalej. To co słyszymy.


I dla mnie to było strasznie mocno takie odkrywcze, że faktycznie ADHD, które słyszy od dziecka, ale ty masz słomiany zapał, znowu nie dowiozłaś, znowu zapomniałaś, znowu coś tam, buduje sobie takie poczucie: po co zaczynać, i tak nie dowiozę. Zawiodę tych ludzi, bo zawsze zawodziłam, nie? Bo zaczęłam coś robić i potem zmieniłam moje hobby, a mamusia mi powiedziała: no nie, znowu mam płacić za nowe hobby, albo: posiedź tutaj ten rok jeszcze, bo jak nie posiedzisz roku, to ja ci za następne nie zapłacę.


No i jakby tutaj nie ma jakichś wielkich winnych, bo mamusia też nie miała pojęcia prawda, skąd to się bierze. No ale tak mamy taki wdrukowany program, że uważamy, że jak coś zaczniemy, to tego nie skończymy.


Bartek: Ja na to też patrzę trochę inaczej, bo pierwsza rzecz to jest taka, że dla mnie to są trochę raczej wymówki, bo znowu jest pytanie, a co ostatnio próbowałeś czy tam próbowałeś zrobić, żeby to zmienić? I ktoś może to odebrać jako, nie wiem, że coś tu wciskam, ale nie rozumiem, jak na przykład można nie chcieć spróbować dołączyć do woopa pro, które kosztuje trzysta złotych.


Kari: Miesięcznie, tak.


Bartek: I nie wejść w ramę, nie pogadać z tymi ludźmi, nie zobaczyć, jak się tam wspierają. Jak razem tworzą te rzeczy, jak każdy mówi co i jak, dostajesz wyraźną ramę i spróbować?


Kari: Tak.


Bartek: Lepiej jest napisać wymówkę. No to jest proste.


Kari: Boję się…


Bartek: No boję się. Wszyscy się, kurde, boimy. Wszyscy mamy gorsze dni. Na wszystkich nas działa światło. Ja mam alergię. W grudniu jestem mniej produktywny.


Mam wiele rzeczy, które zacząłem i każdą jakoś ciągnę do przodu. No tak mam. Trudno.


Kari: Ja myślę, że tutaj też wjeżdża trochę ta wyuczona bezradność. Warto się przyjrzeć temu zjawisku, to jest taka bezradność, która... Psychologiczne zjawisko, w nas się rodzi, kiedy doznajemy różnych tam porażek, ale najczęściej ona była w dzieciństwie albo w jakichś innych okolicznościach i ja nie przyjmuję do wiadomości, po prostu sprawczość jest tak wysoko u mnie w wartościach, na pierwszym miejscu, że nie przyjmuję do wiadomości, że ja czegoś nie zrobię, nawet jeżeli pięćset razy mi to nie wyszło.


To i tak będę próbować, tak jak z wodą. To i tak próbuję ciągle pić tę wodę i po tylu latach próbowania w końcu znalazłam metodę. I w końcu zaczęłam pić tę wodę, aż mi pani pielęgniarka powiedziała przy pobieraniu krwi, jaka jestem pięknie nawodniona.


Bartek: No widzisz, super.


Kari: A więc tak, ale tutaj też Justyna z naszej grupy zwróciła uwagę, że to też ma podłoże w perfekcjonizmie.


Bartek: No pewnie ma.


Kari: Czyli ja nie mogę zacząć, ponieważ muszę skończyć. jak zacznę. To jest to, co powiedziałeś wcześniej, nie?


Bartek: Nie musisz.


Kari: Nie będę zaczynać, bo jak nie skończę, to znaczy, że nie będę idealna. I mamy te takie wyśrubowane wymagania w stosunku do siebie, które nam narzuca i świat, i my sami, i nasza przeszłość.


Bartek: Odpowiedź na to też jest prosta, tak? To też jest do przepracowania, tylko trzeba coś z tym zrobić. Dla większości osób lepiej jest mówić o tym i nic nie robić.


Kari: Czyli tak, czyli wymówka jest wtedy, kiedy mówię i nie robię, a wyjaśnienie, kiedy zaczynam się zastanawiać: dobra, boję się, że nie dowiozę albo zmienię zdanie – i co z tym zrobię.


I tutaj można kilka różnych dróg wybrać. Żeby dowieźć coś i nie zmienić zdania, to jest bardzo prosty sposób, a mianowicie trzeba to zakotwiczyć w bardzo silnej emocji. Więc mogę poszukać tej motywacji i tej emocji. Są sposoby na to, żeby to znaleźć. Można zrobić sobie ludzi, którzy pomogą mi to dowieźć. 


I to jest w ogóle najlepsza rzecz. Ale do tej dojdziemy w jedenastym punkcie. Czy tam w dziesiątym? I są po prostu sposoby, więc jeżeli się boję, okej, uznaję to, boję się – i co z tym zrobię?

Dalej. Dziewiąte. Tutaj były różne, ale na przykładzie: brakuje mi jakiejś konkretnej umiejętności, na przykład nie umiem kręcić rolek.


Bartek: No.


Kari: I tutaj pierwsze pytanie, które jest bardzo, znaczy odpowiedź, która jest bardzo prosta, to się naucz.


Bartek: Tak. Powiem tak...


Kari: Ale...


Bartek: Ale nie. Jeżeli nawet jest to jednoosobowa działalność gospodarcza i myślimy o sobie jako organizacji jednoosobowej, to do organizacji są tylko dwa sposoby na to, żeby móc mieć jakąś umiejętność, której ta organizacja nie ma.


Pierwszy to jest nauczyć się, a drugi to jest wytworzyć wartość gdzie indziej, czyli w czymś, co umiemy, jesteśmy dobrzy, zamienić ją na pieniądze i kupić sobie tę umiejętność. Koniec.


Kari: Okej to jest fajne, to jest fajny framework, bo ja właśnie chciałam powiedzieć, że jeżeli nie umiesz kręcić rolek, to zadaj sobie pytanie, czy te rolki są faktycznie potrzebne.


Bartek: Tak.


Kari: Czy to jest coś, co wszyscy mówią, że trzeba robić, bo naprawdę nie są potrzebne. Teraz ostatnio nawet gdzieś tam wyczytałam w jakiejś...


Bartek: Karuzele teraz bardziej.


Kari: Karuzele bardziej na Instagramie chodzą, więc na Instagramie można sobie robić karuzele. Można sobie zrobić podcast, gdzie w ogóle się nie pokazujesz. Można pisać artykuły. Można w inny sposób się marketować. Rolki nie są jedyną formą marketingu.


Jest mnóstwo innych form marketingu. Marketing polega na tym, że mówisz odpowiednią wiadomość, w odpowiednim miejscu, do odpowiednich ludzi. I być może twój marketing będzie polegał na tym, że pójdziesz na spotkanie z jakimiś tam szychami biznesu i tam na tym spotkaniu tylko do nich powiesz...


Bartek: Albo będziesz jeździć po kopalniach.


Kari: Albo będziesz jeździć po... No właśnie, no właśnie.

Dobra, punkt dziesiąty. Lecimy, bo już strasznie długi odcinek.


Bartek: No szybciutko.


Kari: Mam świadomość, że to będzie wymagało robienia wielu rzeczy, w tym tych, których nie lubię. I uważam, że to jest świetna wymówka, bo jest to wymówka, która od razu idzie ze świadomością tego, że to jest wymówka. To jest taka czysta, to jest taka prawdziwa. Okej, mam świadomość że się zmęczę. Okej [śmiech]


Bartek: Ja mam trzy takie banało-cytaty, które uwielbiam. Pierwsze to jest to: na drodze między tym, o czym marzysz i co chcesz osiągnąć, stoi tylko praca, której nie chcesz wykonać.


Kari: Tak [śmiech].


Bartek: To jest pierwsza podstawowa rzecz. Następne. Nie lubimy rzeczy, w których nie jesteśmy dobrzy. Żeby gdzieś być w czymś dobrym, to trzeba jakoś zacząć.


I ostatnia z takich super prawd: gdyby to było proste, to wszyscy by to mieli. Gdyby to wszyscy mieli, to byłoby to niewartościowe.


Kari: Dokładnie. No to właśnie to mi przypomniało jak u Marka Mansona ostatnio zobaczyłam, że to, co ma znaczenie, jest dyktowane przez coś, czego nie mamy, co jest dla nas rzadkie, czyli jeżeli jesteś na przykład w relacji, to ma znaczenie dla ciebie czas, kiedy jesteś sam i kiedy możesz sobie pobyć sam ze sobą.


Jeżeli jesteś samotną osobą, to bardzo duże znaczenie ma to, czego nie masz, czyli relacja. Jeżeli jesteś przeładowany pracą, to marzysz o tym, żeby mieć trochę odpoczynku. A jeżeli nie masz pracy i szukasz tej pracy, to naprawdę marzysz o tym, żeby mieć pracę.


Więc to, co jest ważne, to jest to, czego nam brakuje.


Bartek: Najczęściej tak.


Kari: I zawsze będzie nam czegoś brakować. To nie jest tak, że nie będzie, że będzie zawsze idealnie. Więc tak naprawdę naszym zadaniem jest wybranie tego, czego będzie nam brakować. Takiego stresu, z którym nam najłatwiej będzie sobie…


Bartek: Tak, a druga sprawa to jeszcze jest taka, że być może tak jest, że osoba, która wygłosiła to piękne, długie zdanie ma jakąś zafiksowaną w głowie drogę. W sensie, że ma przekonanie, że to tak się osiąga, a nie inaczej. Więc to jest do zderzenia.


To jeszcze nie wiem, co to jest, ale najczęściej jest tak, że do tego Rzymu przysłowiowego można z różnych stron dojść. Albo... Być może ona myśli, że to jest w ogóle Rzym, a to w ogóle nie jest to.


Kari: Nie, bo to jest na przykład Brisbane.


Bartek: Na przykład.


Kari: A do Brisbane to trzeba dopłynąć albo dolecieć. Brisbane w Australii [śmiech]


Dobra. I ostatnia wymówka, która jest dla mnie bardzo poważnym powodem, a nie wymówką. A mianowicie strach przed samotnością. Czyli sama nie dam rady, potrzebuję zaryzykować z kimś. Uważam, że jest to bardzo bazowa nasza potrzeba płynąca z tego, że jesteśmy zwierzętami stadnymi, że nie chcemy być sami, samotnie, ale jednocześnie mamy prawdopodobnie przekonanie, że niesamotnie oznacza, że będę miała wspólnika.


A tak naprawdę wcale niepotrzebny jest nam żaden wspólnik, bo brak samotności można sobie realizować w innych obszarach. I tutaj też jakby nawiążę do tego naszego woopa pro, które tak naprawdę jest o tym, że nie jesteśmy sami w tym, co robimy.


Bartek: Tak, jeżeli potrzebujesz kogoś, jeżeli potrzebujesz ramy, to prostu przyjdź do nas.


Kari: Dokładnie no. Jest tam mnóstwo ludzi, którzy też robią niby sami, ale jednocześnie w tłumie, razem możemy sobie zdarzyć nasze przekonania i pomóc sobie nawzajem z różnymi wymówkami, które nam...


Bartek: A propos jeszcze wymówek, taką ostatnią myśl chciałem powiedzieć, bo już się powoli zbliżamy do końca, to jest to, że najgorsze jest to, jakie emocje – i to też będzie trochę od Marka Mansona, takie trochę poprzekładane jakimiś tam przemyśleniami innymi, ale... Najgorsze jest w tym wszystkim to, że jeżeli czujemy jakąś emocję, do której mamy jak najbardziej prawo i tak dalej, to często mamy jeszcze tak, że dopowiadamy sobie jakąś tam historię dookoła.


I bardzo dużo zależy od tego, jaką sobie dokleimy historię do tego, co czujemy. I jeżeli sobie dokleimy... I to jest najczęstsze, bo to jest najprostsza historia, że zły świat, że ja coś tam i tak dalej, to najczęściej nas to nigdzie nie zaprowadzi. Natomiast jeżeli popatrzymy na to, co nas, powiedzmy, blokuje jak na przeszkodę, to się zmienia sposób myślenia, ponieważ skupiamy się na tym, jak na obiekcie i teraz już wiem, że...


Kari: I problemie do rozwiązania.


Bartek: Tak, jest to problem do rozwiązania. Co ja mogę zrobić z tym problemem?


Załóżmy tutaj ta samotność. Okej, mogę znaleźć ludzi. Koniec. To jest proste.


Kari: Albo jeżeli w tej samotności wydaje mi się, że to musi być wspólnik i nie mogę znaleźć tego wspólnika, to mogę sobie zadać pytanie, czy to jest jedyna opcja.


Bartek: Załóżmy.


Kari: Czy to jest jedyna rzecz, zderzyć to swoje przekonanie z realnością. Tutaj mam taką historyjkę na koniec, którą chyba już odpowiadałam, ale może jeszcze raz odpowiem. Jak Jonek, nasz starszy syn, pojechał na wycieczkę jakąś. A oni zawsze chodzili razem na basen i Kajtek bardzo za nim tęsknił. 


No i ty chciałeś z nim pójść na ten basen, a on wtedy odpowiedział: „Nie, no bo pomoczę moje okularki do pływania, nie mogę iść na basen”. I ja tam z boku tak: „What? Okularki są po to, żeby pomoczyć, nie?”. Ja się pytam: „No jak to pomoczysz, przecież po to są”. A on powiedział: „No ja będę tak płakał z tęsknoty za Jonkiem, że pomoczę je od środka”. I tak naprawdę to nie była tęsknota za Jonkiem, tylko on nie chciał iść na ten basen.


Bartek: To była wymówka.


Kari: To była wymówka, totalna wymówka, ponieważ on nie chciał iść na basen, bo musiałby iść sam, bez Jonka. On się z Jonkiem dobrze czuje. Musiałby sam podejść do trenera i sam ćwiczyć. To było dla niego super trudne. Więc sobie jego mózg wygenerował, od razu wziął, to co miał pod ręką, i wygenerował tę wymówkę.


No i dla nas to jest zabawne i śmieszne, jak widzimy takie dziecko.


Bartek: To jest jego rzeczywistość.


Kari: Ale tak naprawdę my, dorośli, robimy dokładnie to samo. Nie chcemy pomoczyć okularków, bo nasz mózg pięknie generuje te wymówki, dużo lepszej jakości są te wymówki niż takie okularki, ponieważ jesteśmy inteligentni, dorośli i umiemy siebie sami dużo lepiej oszukiwać.


Bartek: Tak i patrząc na to z boku, to w ogóle nie są żadne przeszkody, tak by the way.


Kari: Tak, tak. Tylko po prostu boimy się robienia rzeczy trudnych, bo to są trudne rzeczy, bo wymagają przeskoczenia samych siebie, ale tak naprawdę tylko robienie rzeczy trudnych prowadzi do robienia rzeczy satysfakcjonujących i dużych, więc. zachęcam wszystkich, żeby polubili robienie rzeczy trudnych.


Bartek: Tak, to był bardzo długi odcinek dziękujemy. Strzała.


Kari: Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na wymówki powody i wyjaśnienia z nieco innej perspektywy.


Bartek: Pa.


Kari: Dzięki.

bottom of page