13 marca 2026
, odcinek 108
Po co komu marka osobista?
Wyobraź sobie, że przychodzi do Ciebie potencjalny klient, a Ty nie musisz go przekonywać, rozbijać obiekcji ani udowadniać, dlaczego powinien wybrać właśnie Ciebie. Właśnie taki komfort daje dobrze zbudowana marka osobista :)
Marka osobista nie polega na kreowaniu wizerunku od zera, tylko na odkrywaniu tego, co już w Tobie jest: Twojego sposobu myślenia, wartości, stylu pracy i tego, jaką zmianę chcesz wnosić w życie innych ludzi. I to wcale nie musi, a wręcz nie powinno!, dążyć do ideału jak typowy przekaz reklamowy.
Posłuchaj, jak silna marka pozwala podnosić ceny, budować większe zaufanie i działać skuteczniej w świecie, który przechodzi z gospodarki uwagi do gospodarki wiarygodności.
Bo dziś wygrywają nie ci, którzy krzyczą najgłośniej, tylko ci, którym ludzie naprawdę wierzą.
podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja
Kari Goldyn: Od kilku dni siedzę nad serią webinarów o marce osobistej, którą przygotowuję dla naszych członków społeczności woopa pro. Bo sobie wybrali taki temat i powiem Ci, że bardzo się cieszę, że wybrali taki temat, bo mi się przypomniało, jak bardzo to lubię. I tak sobie pomyślałam, że część tego webinaru jest fajna, żeby opowiedzieć…
A mianowicie: pojawiło się pytanie, po co mi w ogóle ta marka osobista. Czy nie mogę po prostu zrobić, nie wiem, marketingu czy tam strony?
Bartek Goldyn: Możesz.
Kari: Możesz, tak. I po co mi w ogóle ta marka osobista? I chciałabym o tym dzisiaj porozmawiać, bo uważam, że marka osobista to jedna z najlepszych decyzji biznesowych, jaką podjęłam – żeby ją świadomie budować.
No i właśnie, z tym tematem przychodzę dzisiaj.
Bartek: To od razu mogę powiedzieć, że marka osobista jest... Albo w ogóle inaczej jeszcze zacznę. Moja obserwacja jest taka, że bardzo dużo osób, szczególnie w biznesie, skupia się na tym, żeby te elementy, których nie chcą dotykać, które mają duży ładunek emocjonalny, zasypać – powiedzmy – narzędziami.
Więc jeżeli jesteś osobą, która ma jakieś tam trudne emocje wokół tego, że trzeba będzie coś tam robić i to się nazywa potem marka osobista, to nie jest dla ciebie, rób sobie marketing, stronę, nie wiem, pozycjonowanie, wszystkie inne rzeczy takie, które możesz po prostu kupić sobie na zewnątrz.
Natomiast jeżeli czujesz, że masz jakąś, nie wiem, misję, chcesz coś powiedzieć ludziom, dać im jakąś wartość, po prostu jakiś taki ogień, który się tam pali w środku, to to jest właśnie to. Marka osobista.
Kari: Tak. też tak myślę, że marka osobista i marketing to nie jest to samo. Marketing poniekąd wynika z tej marki osobistej, ale to jednak gdzieś indziej leży. I ja tu jestem bardzo mocno... Mój mózg jest przetrenowany przez Chrisa Do i jego podejście do marki osobistej i faktycznie uważam, że markę osobistą się odkrywa tak naprawdę, a nie kreuje.
Bartek: Tak, pomimo tego że można powiedzieć oczywiście, że ludzie i tak nie będą widzieć różnicy między aktorzeniem czy tam udawaniem, a tym co jest prawdą.
Problem polega na tym, że i tak zostajesz na samym końcu potem z tym Ty.
Kari: Dokładnie. Ludzie może nie zobaczą, ty zobaczysz. Diametralną.
Bartek: Tak i znowu dalej mógłbym powiedzieć: „Tak, ale jesteśmy sumą przyzwyczajeń, przyzwyczajenia się zmieniają”. Oczywiście, jasne. Ale... Znowu: jeżeli po prostu coś kreujesz i tak dalej, to jest to najczęściej trudniejsze dla Ciebie…
Kari: ...do utrzymania.
Bartek: Do utrzymania. Tak jest łatwiej po prostu – być sobą.
Kari: Podoba mi się, jak dyskutujesz sam ze sobą [śmiech].
Bartek: Ja cały czas tak dyskutuję ze sobą [śmiech].
Kari: W takim razie jakie są korzyści z tej marki? Już o marce osobistej nagraliśmy jeden odcinek. Tam polecam zajrzeć: „Marka osobista przedsiębiorcy”. Nagraliśmy też odcinek o autentyczności, który niejako trochę nawiązuje do tego, że się ją odkrywa, a nie buduje czy tam kreuje.
Natomiast dzisiaj pogadamy o tym, jakie są korzyści, bo korzyści jest dużo, niektóre nie są takie oczywiste, jak by się mogło wydawać.
No i pierwszą korzyścią, czyli to, co tygryski lubią najbardziej, to jest kasa. Znaczy sprzedaż, generalnie sprzedaż. Zatytułowałam sobie ten punkt: sprzedaż.
Bartek: Dobra, to ja mogę coś powiedzieć, ponieważ ja tutaj u nas najczęściej rozmawiam z ludźmi, którzy się kontaktują, czyli tak zwanymi leadami.
Jeżeli porozmawiasz z osobami, które zajmują się sprzedażą, ale nie mają żadnej marki osobistej albo nie publikują nic, co może tworzyć ich markę osobistą, to z nimi się trochę inaczej rozmawia, oni mają trochę inny świat vs. ci, którzy taką markę osobistą mają. I teraz, ci, którzy nie mają tej marki osobistej, to są najczęściej osoby, które muszą w jakiś sposób umieć – to się tak mówi – rozbrajać obiekcje u klientów, argumentować, przekonywać, rozmawiać o sprzedaży.
Natomiast u osób, które mają tę markę osobistą, czyli coś wysyłają po prostu na zewnątrz – i to jest moje doświadczenie i tych osób, które znam – to nie istnieje kompletnie. Tam po prostu przychodzą ludzie, którzy raczej się zastanawiają, jak mogą z tobą coś, a nie ma w ogóle praktycznie takiego…
Kari: Dlaczego ty.
Bartek: Tak, dlaczego ty, wchodzę do sklepu i co mi tutaj zaoferujesz. W ogóle tego nie ma.
Kari: Po prostu przychodzą ciepłe leady, żeby to już stechnicznić.
Bartek: To już jakie one przychodzą, jak ty sobie je klasyfikujesz, czy one odpowiadają temu, co ty robisz i tak dalej, to już jest inna sprawa. Ale sama rozmowa, samo to, kto przychodzi, jest kompletnie inne. I pamiętam, że na początku, jak zaczęliśmy w ogóle wysyłać cokolwiek, powiedzmy w kosmos, to rzeczywiście miałem…
Kari: To jest ciekawe, bo lata, lata temu braliśmy wspólnie udział w takiej akcji Żywca, gdzie wysyłaliśmy w kosmos wiadomość. I ja przeczytałam wszystkie pięćdziesiąt tysięcy tych wiadomości, bo byłam odpowiedzialna za czytanie, co ludzie wysyłają w kosmos.
Bartek: Okej, czyli wracając. Jak zaczęliśmy wysyłać te wszystkie rzeczy... Czy nie te wszystkie, po prostu tak zaczęliśmy wysyłać rzeczy, cokolwiek publikować, to rzeczywiście na początku było kilka takich osób, które przychodziły i rozmawiało się z nimi jak z takim klasycznym, nazwijmy go, januszem biznesu. Czyli takie rozmowy o niczym. A teraz jest tak, że przychodzą po prostu moi ludzie.
To są po prostu identyczni ludzie, jak ja praktycznie. To są ludzie, którzy pomimo tego że ich nie znam, to jest tak, jakbym ich znał. Bo już są przefiltrowani przez tę markę osobistą. Kompletnie to inaczej wygląda. Jest to też ciężko trochę przekazać, bo to jest rodzaj takiego doświadczenia, które trzeba poczuć, zobaczyć…
Kari: Tak, wrzątek z kranu.
Bartek: Tak, trzeba to poczuć i zobaczyć, i zrozumieć, o co chodzi.
Kari: Generalnie to by powiedziała, że prawie wszystkie punkty mi tutaj odhaczyłeś, ale nieważne, i tak pojedziemy pokolei.
Bartek: No dobrze!
Kari: Znaczy sprzedaż – ja miałam do tej sprzedaży raczej taką myśl dotyczącą cen, a mianowicie jeżeli masz markę osobistą, a zwłaszcza silną markę osobistą, to możesz sobie dyktować wyższe ceny z bardzo prostego powodu. Już tu wiele razy o tym gadaliśmy. Jeżeli ktoś wybiera po prostu specjalistę, to generalnie jak nie masz tej marki, to jesteś jednym z wielu specjalistów i jesteś porównywany ceną tak naprawdę, prawda? Bo ktoś poszukuje jakiegoś rozwiązania i porównuje ceny. Jeżeli wnosisz tę swoją markę, to on zaczyna porównywać też inne rzeczy.
Zaczyna porównywać wartość.
Bartek: Po prostu to, jaką osobą jesteś. Najczęściej będzie tak, że będzie porównywał to... Znaczy porównywał. On już będzie wiedział, ta osoba będzie wiedziała po prostu, jak mówisz, jak się zachowujesz, co tam pod spodem.
Kari: I jaką wartość wnosisz, bo już sobie sam gdzieś tam zbuduje (czy sama) tę wartość.
Bartek: Tak, więc te rozmowy są generalnie krótsze, są bardziej treściwe, są od razu do celu, po prostu są szybsze.
Kari: Tak. Nie mam danych z marek osobistych, ale z takich marek zwykłych, organizacyjnych to jest bardzo jedna ciekawa dana, którą też dostałam od Chrisa. Nie wiem, czy wiesz, jak się rozkłada udział w rynku trzech najbardziej znanych marek. Tak w ogóle.
Bartek: Nie mam pojęcia.
Kari: To średnio to jest tak, że pierwsza marka, która jest najbardziej znana, ma sześćdziesiąt procent udziału w rynku.
Bartek: Aha, w danym jakimś tam obszarze. Dobra.
Kari: Tak, w danym wertykalnym branży. Druga marka ma dwadzieścia procent udziału w rynku, a trzecia marka ma siedem procent. Tak średnio, nie? No i na rynku napojów typu cola – jak myślisz, jak to się rozkłada? Kto jest pierwszy, kto jest drugi, kto jest trzeci?
Bartek: Jeżeli dobrze pamiętam, ostatnio była Coca-Cola, potem było Pepsi i dalej nie wiem, co tam jest.
Kari: No właśnie, i to jest bardzo fajne. Bo pierwsza jest Coca-Cola oczywiście, a druga jest Cola Zero.
Bartek: Jednak Cola Zero.
Kari: A trzecia jest Pepsi.
Bartek: Bo pamiętam, że był jakiś produkt od Coca-Coli i wydawało mi się, że był trzeci.
Kari: Nie, właśnie Cola Zero. Więc oni mają osiemdziesiąt procent generalnie rynku, Pepsi już nawet nie próbuje ich dogonić, tylko kupuje sobie jakieś tam franczyzy, żeby być... Nie wiem, co oni tam kupili, KFC czy jakieś takie, żeby być tam na wyłączność. Ale generalnie o ile, nie wiem, trzydzieści lat temu czy czterdzieści to nie było tak istotne, tak teraz mamy tak przepełniony rynek, że staje się to coraz bardziej istotne, żeby mieć tę markę.
No i oczywiście też w kwestiach tego, ile można zarobić na marce, jeżeli mamy silną markę osobistą, to mamy też lojalnych klientów. Czyli lifetime value klienta jest wyższe, więcej chcą od nas kupować, więcej zostawiają pieniędzy i stają się naszym takim małym źródłem marketingu. Bo im więcej kupisz, tym bardziej czujesz, że musisz usprawiedliwić to, dlaczego te pieniądze wydałeś, ale też chcesz – ponieważ chcesz swój klan przyciągnąć do tego, co uważasz za dobre i wartościowe.
Więc to jest to. No i też ta dostępność poznawcza, czyli rzadko kiedy ludzie – znaczy jeżeli kupują coś taniego, to tak... Ale rzadko kiedy droższe rzeczy ludzie kupują tak od pierwszego kontaktu. Zazwyczaj ten proces gdzieś tam trwa. Mieli się w głowie, coś tam musi poodpalać. Ale jak już dojdzie do tego, że coś tam poodpala, to jeżeli jesteś w ich poznawczym jakimś takim świecie, to o tobie pomyślą w pierwszej sekundzie.
Bartek: Tak, druga sprawa jest taka, czy tam kolejna powiedzmy, to jest to, nie bez powodu duże brandy jednak mają jakieś osoby publiczne, które po prostu przypinają do tych swoich brandów. Więc po prostu my ludzie mamy tak, że łatwiej nam jest kojarzyć, łatwiej nam jest poczuć coś do osoby, która coś reprezentuje, coś za czymś stoi i tak dalej, niż po prostu jakiś tam suchy brand.
I nam się wydaje, że Nike jest od czegoś tam, ale generalnie to tam są jacyś ludzie, którzy coś robią.
Kari: Tak, z tym Nike.
Bartek: Przez to to działa na nas, a nie, że to jest ciuch, który leży i po prostu jest z bawełny czy tam z czegoś.
Kari: Tak, no właśnie. I to mnie tak bardzo ładnie przenosi do drugiego punktu, który tutaj sobie zapisałam, czyli zaufanie.
Bo to nie jest tak, że ufamy bezcielesnym rzeczom czy ideom, czy tworom, tylko ufamy ludziom, którzy tworzą te twory. I marka osobista redukuje koszt takiego zaufania. I tutaj mieliśmy ostatnio taką dyskusję, bardzo, bardzo mi się to podoba, że znalazłeś to gdzieś tam w internetach, że byliśmy w gospodarce uważności, czyli attention, tak można powiedzieć, uwagi. Że walutą była uwaga ludzi. W tej chwili, przez to, jak zadziało się z AI i to, że mamy bardzo dużo contentu i treści pięknych, i zupełnie bezwartościowych, to przechodzimy w gospodarkę wiarygodności. Czyli już nie chodzi tylko o to, żeby przyciągnąć uwagę, ale też żeby być wiarygodnym.
No i marka osobista buduje takie zaufanie, bo zaufanie buduje się, będąc kimś. Czyli ten wzór siedem-jedenaście-cztery, że musisz z kimś tam spędzić siedem godzin, w jedenastu…
Bartek: ...jedenaście razy, no.
Kari: W czterech różnych lokacjach, to buduje zaufanie. No i jeżeli budujesz tę markę osobistą do wielu ludzi naraz, to ten koszt zaufania obniżasz. Tak jak mówiłeś, na rozmowie sprzedażowej już nie musisz w ogóle brać tego pod uwagę. Ten proces jest krótszy i ta marka działa trochę jak taki filtr.
Znaczy, generalnie to jest taki trochę skrót poznawczy. Czyli ci, którzy przychodzą do ciebie, to już są zbajasowani, że tak powiem.
Bartek: Mówimy teraz jeszcze cały czas o zaufaniu, prawda?
Kari: O zaufaniu, tak, tak, tak. Oni są już przekonani, że chcą pracować właśnie z tobą.
Bartek: Tak – no najczęściej jest tak, że będą ludzie po prostu przyzwyczajeni, bo jeżeli... Może inaczej: jeżeli cokolwiek wysyłasz, to najczęściej będzie tak, że do kogoś to trafi, a do kogoś to nie trafi. Więc do tych, do których nie trafi, prawdopodobnie i tak by nie trafiło, bo sposób, w jaki to robisz, albo co o tym myślisz, i tak już jest trochę nie dla nich.
Ale oni, gdyby ktoś na przykład przygotował reklamę, która ma konwertować i być bardzo dobra, oni i tak by prawdopodobnie trafili do ciebie.
Kari: I trzeba by było ich przekonywać i budować to zaufanie.
Bartek: Tak, bo są dwa rodzaje filtrów. Pierwszy to jest to, że jeżeli poszlibyśmy na przykład w zwykły marketing, to tam się optymalizuje pod to, jak bardzo dobrze działa to, co tam jest. W sensie w reklamie w landing page'ach i tak dalej.
I oczywiście, że w dobrym marketingu jest też coś, co pozwala odsiać ludzi, którzy niekoniecznie pasują, ale marka osobista działa jeszcze lepiej tak naprawdę, ponieważ...
Nie da się tego też dobrze wytłumaczyć, ale ilość wysyłanych informacji poprzez chociażby taki głupi podcast, gdzie ja teraz tutaj coś mówię, jest znacznie większa niż suchy po prostu przekaz marketingowy, który jest zoptymalizowany z klików, z tego jak algorytmy działają, jak się niesie.
Pewne rzeczy da się rzeczywiście tak sprzedawać. A pewnych rzeczy bardziej skomplikowanych, trudniejszych nie da się w ten sposób sprzedawać, ponieważ ludzie muszą ci najpierw zaufać, żeby to kupić.
Kari: Tak, a w ogóle to chciałam tutaj wszystkich naszych słuchaczy przytulić, ponieważ zauważyłam jeden wzorzec. Nasi słuchacze są ludźmi bardzo inteligentnymi.
Bartek: Tak, to prawda, to jest w ogóle, no...
Kari: Tak, więc bardzo wam dziękujemy, drodzy inteligentni ludzie, że nas słuchacie.
Bartek: Tak, że nie ma rzeczy czarno-białych, no. Zawsze jest „ale” i „no, ale to zależy”.
Kari: No właśnie.
Tak trochę szybko przeszliśmy przez to zaufanie, ale to jest super ważny element.
Bartek: Mamy cały jeden odcinek, tylko niestety nie pamiętam jego tytułu, to jest dlaczego ludzie kupują od ciebie. Tam jest de facto wszystko wyłożone, tam są trzy elementy, które poruszyliśmy.
Kari: No już bardzo dużo było o tym zaufaniu. Natomiast właśnie w świetle tego, że przechodzimy z gospodarki uwagi w gospodarkę wiarygodności, że AI robi tę uwagę nie aż tak ważną, ważne jest, czy tam jest faktycznie prawdziwa osoba, która potrafi dowieźć to, co obiecuje, która jakoś ma udowodnione to, że jest kimś wartościowym, kimś dobrym, kimś, kto faktycznie coś wniesie w nasze życie.
I ten dowód może płynąć z tego, że tam są ludzie, którzy powiedzą: „Ok, tak, to było dobre”.
Bartek: Mogę jeszcze powiedzieć a propos zaufania, bo to jest rzecz, która na przykład mnie boli trochę, mimo tego że jestem osobą, która bardzo zwraca uwagę na to, jak coś wygląda, czy jest poukładane, czy jest zrobione z zasadami. Te rzeczy, które są rzeczywiście ładnie wypolerowane, czyli takie trochę właśnie jak z AI, czyli ludzie są tacy piękni.
Kari: Wykreowany wizerunek, nie?
Bartek: To trochę jest takie, no i co mnie to obchodzi, tak? Kolejna reklama przewijamy i tak się z tym nie utożsamiam, on nie ma problemów, pieprzy tam głupoty, że jaki to jest piękny świat i w ogóle kolejny sukces, złamał sobie nogę, ale lekcja życia, czego się nauczyłem, dobra, dobra, dobra.
Kari: Tak, dokładnie, kolejna reklama.
Bartek: Tak, więc jeżeli jest tam osoba, która – tak jak mówi jedna z naszych klientek – szafnęła to, czyli wzięła na klatę to, jaka jest, i po prostu pokazuje też nie tylko ten piękny wylukrowany świat i po prostu jest zwykłą marką osobistą, to to zaufanie od razu rośnie, bo to jest po prostu człowiek, zwykły człowiek.
Kari: No właśnie. I to jest to, że nie ciągnie nas do ludzi, którzy robią wszystko perfekcyjnie, tylko do tych, którzy są nieperfekcyjni i są z tym okej.
Bartek: Tak, tak, tak.
Kari: Dobra. Trzecim punktem, jakie benefity niesie marka osobista, jest odporność biznesowa. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, ale w kryzysie generalnie kierujemy się tym, co wzbudza w nas poczucie bezpieczeństwa.
I chętnie kupimy albo pójdziemy, albo nie wiem, zaprosimy, cokolwiek... osobę, do której mamy zaufanie. Czyli jest to część odporności. Czyli jeżeli przychodzi kryzys, silna marka jest bardzo dużym zasobem wtedy.
Bartek: Tak, i nie mówimy tutaj o rzeczach w stylu, nie wiem, kilo ziemniaków i tak dalej, bo być może rzeczywiście w kryzysie ktoś może się kierować po prostu, ile dostanie ziemniaków za złotówkę. Mówimy o trochę bardziej skomplikowanych rzeczach, tak?
Ale jeżeli w kryzysie po prostu mamy porównać, co wybieramy, to najczęściej będzie to, do czego mamy większe zaufanie. I to się wiąże z tym, co mówiliśmy wcześniej.
Kari: I drugą rzeczą – i to jest taka dla mnie chyba najważniejsza cecha, która odróżnia markę osobistą od marki korporacyjnej, czyli organizacyjnej, i to też mieści się w tym pionie odporności bądź rezyliencji biznesowej, czyli takiej sprężystości – to jest to, że jak masz jakąś firmę, która się opiera na produkcie albo usłudze, to jej trudno będzie w zmianach, jeżeli zajdzie jakaś zmiana na rynku.
Natomiast jeżeli masz człowieka, to masz coś takiego, co się nazywa kapitał reputacji. I nawet jak zmienisz rzeczy, które sprzedajesz, czyli, nie wiem, wcześniej byłeś strategiem marki, a potem zaczynasz być kimś, kto szkoli ludzi, albo w ogóle zrobisz sobie jakiś produkt, to i tak ludzie za tobą pójdą. Więc możesz zmieniać swoją ofertę, możesz wchodzić w nowe obszary, możesz budować nowe produkty, bo ludzie idą za tobą, za twoimi wartościami, za twoją marką, a nie za marką produktu.
Bartek: Tak, i gdyby ktoś był na przykład... Chciałem powiedzieć „masochistą”, ale tak naprawdę, nie wiem, „wiernym fanem i zaciętą taką miał osobowość” to możesz sobie przesłuchać te sto ileś odcinków i zobaczyć, jaka nastąpiła zmiana, co mówiliśmy na początku, gdzie byliśmy i tak dalej, gdzie jesteśmy teraz.
I ten podcast cały czas rośnie, wszystko jest okej, git, a pomysł na to wszystko się zmienia na zasadzie ewolucji. Po prostu gdzieś zaczynamy coraz ostrzej widzieć, w którym to kierunku powinno iść.
Kari: Tak – i widzieć pewne wzorce i potrzeby rynku.
Bartek: Tak więc jest nam łatwiej po prostu jako firmie działać dzięki temu.
A gdybyśmy byli sklejeniz tą firmą, czym ona jest i budowali tamte rzeczy, to jeżeli nagle by się okazało, że „kurczę ale to przestaje działać”, to to się robi wielki…
Kari: Tak, bo AI się nagle pojawiło, nie?
Bartek: Załóżmy, tak. No to z tego się robi wielki, to się mówi „piwot”, tak? Czyli zmiana kierunku, czym jest firma i wtedy trzeba budować od nowa jeszcze raz, a są rzeczy, które są przyklejone do nas, czyli Bartek mówi w charakterystyczny sposób i problem zależy od tego, Bartek widzi problem, w każdym odcinku można sobie policzyć, ile razy Bartek mówi „i tu jest problem”. Albo nie wiem, Kari na przykład wchodzi Bartkowi w zdanie i zmienia mu tak, że on się gubi, bo ona teraz będzie gadać o tym, co jej pykło do głowy.
Kari: Tak, tak robię [śmiech].
Bartek: No właśnie. I ludzie się do tego przyklejają i po prostu sobie idą, bo z jakiegoś powodu im to po prostu wchodzi.
Kari: No właśnie.
Bartek: A za tym idzie po prostu ten biznes. I następna jeszcze myśl, którą chcę powiedzieć. I rzeczywiście to może być problem, bo nie wiem, bo ktoś wtedy może powiedzieć, że : „No, ale wtedy nie sprzedasz biznesu albo wtedy biznes jest zależny od ciebie”. Tak, ale ja nie mam ochoty go sprzedawać, to pierwsza rzecz. I niech ten będzie zależny ode mnie, co mnie to obchodzi.
Kari: Tak. Chyba że robisz markę osobistą osoby, która jest seryjnym przedsiębiorcą i robi kolejne biznesy, i opowiada, ma ekspertyzę w tych biznesach, to wtedy tamte biznesy dużo łatwiej sprzedasz, niż jakby to robił…
Bartek: Też się da, tak. Mój taki, powiedzmy, guru – Daniel Priestley – jest seryjnym przedsiębiorcą. To jest gość, który ma nie wiem ile tam biznesów i do niego są przyklejone te biznesy.
Kari: Tak, nie wiem, czy wiesz, ale jutro siódmy raz nagrywa podcast ze Stevenem Bartlettem. Siódmy raz. Nie wiem, czy ktoś tam więcej razy był u Stevena.
Bartek: Tak. Jest na to bardzo prosty skrypt, jak się dostać tam.
Kari: Tak [śmiech]. Dobra, czwartym benefitem takim płynącym z marki, który ja bardzo osobiście lubię, to jest filtr na ludzi.
Bartek: Mam historyjkę, mogę?
Kari: Dawaj.
Bartek: Okej. Byłem w górach z przyjacielem, kolegą w całej takiej większej grupie. No i opowiadał nam, nazwijmy go, Romek, bardzo lubię ten wyraz.
Kari: Pozdrawiamy wszystkich Romków.
Bartek: Tak, nazwijmy go Romek. Więc w zeszłym roku Romek bardzo dużo poukładał sobie w firmie, w sensie sprocesował ją, robił sobie wskaźniki, on lubi sobie poukładać tak ładnie. No to sobie poukładał. No i wszystko pięknie działa i jest w ogóle super. Ten rok jest o tyle do dupy, że ludzie, którzy pracowali w tej organizacji, nie dowozili rzeczy, ale tak to umieli robić, że nikt nie wiedział, że nie dowożą.
Kari: To się sprytnie nie dowozi.
Bartek: I nagle klienci mówią „nara!”. I po prostu seria klientów, którzy powiedzieli „nara!”. I wszystko, co było zbudowane, się posypało. No i Romek był... To jest przezabawne, jak mówię Romek, a to nie jest Romek, ale niech będzie [śmiech].
Kari: [śmiech] Tytus może to jest?
Bartek: Nie. No i Romek wpadł w taki stan, to jest normalne, takiego zawodu i smutku związanego z tym, że ludzie po prostu nawet nie chcą pracować.
On ma stawki, które są wyższe niż na rynku. Ma naprawdę fajne miejsce, jest ich tam naście osób i skąd brać fajnych ludzi, którym po prostu się chce robić to coś? I pierwszą rzeczą, którą powiedziałem wtedy Romkowi, bo się mnie zapytał: „Dobra, a skąd ty bierzesz ludzi?”. No ja mam po prostu bardzo mocny filtr, który sam wysyłam i do mnie nie przychodzą ludzie, którym ja nie pasuję i przez co oni mi od razu też pasują. To jest dużo, to po prostu działa.
Kari: Tak, tak. I to jest właśnie to, że właściwie nie musimy szukać pracowników, bo jakoś tam się zawsze znajdują. Że jak do tej naszej woopy pro przyszli ludzie, to są to ludzie, którzy już są jakoś tam samoświadomi i tak naprawdę chcą robić rzeczy, chcą rozwijać ten biznes, a nie sobie tylko, nie wiem, popitolić, cieszą się tym rozwojem.
I też jest to filtr. Bo to z jednej strony jest filtr na pracowników, z drugiej strony jest to też filtr bardzo mocny na klientów. Czyli z jednej strony przychodzą ci, do których pasują twoje wartości i coś tam widzą w tobie, i czują się, nie wiem, utożsamiają się, ale z drugiej strony – i to jest chyba jeszcze lepsza strona – marka osobista odstrasza część ludzi.
Nie przychodzą ludzie, którzy, nie wiem, nie zgadzają się z twoim podejściem. Tak bardzo, bardzo upraszczając, jeżeli jesteś osobą, nie wiem, bardzo lewicową, to nie przyjdą ci osoby z prawej strony, a jeżeli mówisz o Bogu, honorze i ojczyźnie, to raczej się będą trzymać z daleka ci, którzy w tego Boga tam za mocno nie wierzą.
Czyli efektem tego filtra jest dużo mniej frustrujących współprac. I właśnie, ja też miałam kiedyś takie pytanie, nie pamiętam od kogo, że „ale wy to macie szczęście do tych klientów, że tacy są w ogóle fajni zawsze”. Ja powiedziałam: „To nie jest żadne szczęście, to jest dobrze ustawiony filtr na ludzi”. No i to robi marka osobista, tylko tutaj bardzo, bardzo ważne jest to, żeby ta osobista marka była autentyczna.
Czyli nie wymyślamy, bo jak sobie wymyślimy, to przyjdą do nas ci, którzy ciągną do tego, co wymyśliliśmy, a nie do nas prawdziwych, więc frustracja nadal pozostanie.
Bartek: Tak. Jeżeli na przykład, nie wiem, lubię robić rzeczy powoli, dokładnie, tak systematycznie i tak dalej, i będę mówił że ważna jest szybkość, produktywność…
Kari: No właśnie.
Bartek: No to przyjdą tacy ludzie, którzy mnie zajadą po prostu.
Kari: No dokładnie. I to jest to, że jeżeli gdzieś tam macie klienta, który was zajeżdża, to zastanówcie się, co takiego wysyłacie, że ten klient do was przychodzi.
Bartek: Tak.
Kari: No. Dobra, piątym benefitem są możliwości i okazje, tak sobie to nazwałam. I to jest coś takiego, co łatwo powiedzieć na przykładzie, że na przykład masz, nie wiem, Józka z Pcimia i Roberta Lewandowskiego.
No i z kim będą chciały pracować największe talenty? No wiadomo, że z Robertem Lewandowskim, bo takie marki – i Robert jest tu oczywiście już…
Bartek: Ekstremum.
Kari: Ekstremum, tak. Ale takie marki przyciągają okazje, czyli przyciągają lepszych ludzi, takich utalentowanych, przyciągają lepsze partnerstwa. Nie wiem, Robert Lewandowski dużo szybciej wejdzie w partnerstwo z Coca-Colą niż Józek z Pcimia, prawda?
Bartek: Tak.
Kari: Bo działamy trochę na tym samym poziomie, nie? A silna marka też przyciąga różne, i to z mojej perspektywy mogę powiedzieć, różne bardzo fajne zaproszenia do podcastów, na różne ciekawe konferencje, do różnych ciekawych projektów. Będę miała taki fajny projekt w maju, jeszcze nie mogę o nim mówić, ale będzie super.
No i właśnie oferty, współprace – to są super ważne rzeczy. Jeżeli jesteśmy widoczni i charakterni, charakterystyczni, i o czymś, to przyciągamy takie możliwości i okazje, których inaczej byśmy nie mieli szans doświadczyć.
Bartek: Prawda.
Kari: No i ostatni punkt, też uważam że bardzo ważny, nazywałam sobie go wpływ albo dźwignia. To jest tak naprawdę dźwignia, która rodzi wpływ. Ja mam kilka takich różnych przemyśleń. Jeżeli tę markę budujesz tak, jak trzeba ją budować, to masz pozycję eksperta w czymś.
I zaczynasz być kojarzony z jakimś tam konkretnym tematem. Ludzie zaczynają mówić: „No jak neuroróżnorodność w biznesie, to idźcie do Kari”. Więc to trochę zaczyna działać jak taki skrócony adres, nie? W głowach ludzi gdzieś tam jesteś, więc jest to twoja dźwignia, bo nie musisz wszystkim po kolei opowiedzieć o tym, co tam robisz, tylko inni ludzie też już to opowiadają.
Tak samo jak wydasz na przykład książkę albo treści, to nie musisz samodzielnie ich rozpowszechniać, bo ludzie to gdzieś tam polecą, przeniosą dalej twoje idee i twoje rzeczy. Więc twoja marka wykonuje część pracy za ciebie i to jest ta właśnie dźwignia. Masz też, i to a propos tych partnerstw, dźwignię negocjacyjną, lepszą pozycję.
Możesz powiedzieć: „Okej, no dobra, ale ja tutaj się nazywam Robert Lewandowski, to ja nie zapracuję tutaj za tysiąc złotych tylko za tysiąc dwieście, nie?” [śmiech].
Bartek: Zapracuję, fajny wyraz w ogóle. Ja bym zapracował za tysiąc pięćset, no.
Kari: Myślę, że Robert, nie pracując, zarabia dużo więcej niż tysiąc pięćset na minutę [śmiech]. Natomiast to jest to, że masz tą dźwignię negocjacyjną i masz dużo lepszą pozycję do wchodzenia w takie rozmowy. Możesz też, i to też jest rodzaj dźwigni, ustawić ramy rozmowy. Jak jest taki ekspert, który nie ma marki, to on po prostu odpowiada na pytania klientów. Natomiast jest taki ekspert, który ma markę, to zaczyna zmieniać sposób, w jaki ludzie myślą o problemie.
Po prostu mówi swoje zdanie, swoją opinię, swoje doświadczenia i może zmienić sposób myślenia.
Bartek: Tak, bo to, co teraz powiedziałaś to jest... Ja to może rozwinę, bo może nie każdy to kuma, ale jest tak, że jak jest przyklejona marka osobista do kogoś – i im bardziej jest ona znana ta osoba – to ludzie raczej patrzą na tę opinię jako na źródło informacji, inspiracji i tak dalej.
Natomiast jeżeli tam nie ma nic doklejonego, to to jest osoba, która najpierw musi udowodnić, że to co mówi, w ogóle ma sens.
Kari: Tak, dokładnie.
Bartek: Że ona w ogóle ma, to się mówi credibility, czyli ona jest wiarygodna, że...
Kari: Tak, a tak to już nie musi być. I możesz po prostu wprowadzać realną zmianę zmieniać perspektywy, pokazywać inny…
Bartek: Tak, więc po prostu to jest kolejny skrót. Nie musisz zaczynać od tego, tylko od razu wchodzisz szybciej, dalej. Po prostu jest szybciej.
Kari: No i na koniec coś, od czego właściwie zacząłeś, bo powiedziałeś gdzieś tam na początku o tym. Jeżeli masz wpływ i jeżeli widzisz, że pod twoim wpływem coś się zmienia, to masz bardzo wysoko poczucie sensu i sprawczości, że to, co robisz, ma znaczenie.
I to jest korzyść, o której się rzadko mówi. Natomiast dla zwłaszcza neuroatypowych przedsiębiorców i liderów to jest super ważne, bo my na tym żerujemy, że tak powiem. W sensie musimy mieć poczucie sensu, poczucie znaczenia, bo inaczej nam dopamina nie odpali i nie będziemy tego robić.
Bartek: Nawet jeżeli wszystkie dane mówią, że tak masz robić to mi, to niekoniecznie.
Kari: Dla wielu osób, a zwłaszcza tych neuroatypowych, to jest ważniejsze źródło motywacji niż te wszystkie pieniądze i te wszystkie inne rzeczy, które tam są. Po prostu wpływ sprawia, że masz poczucie że to, co robisz ma znaczenie.
Bartek: Tutaj jeszcze na sam koniec bym dodał, że jeżeli chcielibyście po prostu ugryźć temat tej marki osobistej, to możecie sobie wejść na woopa.pl/pro i tam się zapisać do nas do grupy, gdzie na żywo w kupię z ludźmi i tak dalej, będziecie mogli nad tym pracować i rozwinąć to. I Kari będzie tu prowadzić.
Kari: No już w najbliższą środę...Wy już do tego nie dojdziecie, bo ten podcast wyjdzie w piątek, ale w środę mamy pierwszy warsztat. Ale wszystko jest nagrywane, więc...
Bartek: Tak, potem to zostanie zapakowane w po prostu produkt i tak dalej, no ale praca razem, że tak powiem, w interakcji, jest teraz, będzie się działa.
Kari: Tak, razem znaczy lepiej, to jest w ogóle…
Bartek: No właśnie, więc jeżeli ktoś ma ochotę, to zapraszamy. I inne rzeczy też tam są.
Kari: Dzięki. Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na to, że marka osobista jest jednak czymś wartościowym, z takiej właśnie perspektywy.
Bartek: Z takiej właśnie perspektywy. Pa!