top of page

26 września 2025

, odcinek 84

Storytelling: jak opowiadać o liczbach?

Czy można mówić o liczbach tak, żeby słuchacze nie przysypiali? Tak – pod warunkiem, że zamienimy suche dane na historie, porównania i obrazy.


Posłuchaj, dlaczego nasze mózgi lepiej pamiętają Lewandowskiego strzelającego gola co dwa mecze niż „85 bramek w 158 występach” i jak wyobrazić sobie ogrom Układu Słonecznego dzięki dwudziestogroszówce i ziarnku piasku na boisku piłkarskim oraz dlaczego „2 na 5 osób nie myje rąk po toalecie” działa na wyobraźnię lepiej niż „40% dorosłych Amerykanów” ;)


Jeśli prowadzisz prezentacje, pracujesz z danymi, sprzedajesz, szkolisz albo po prostu chcesz opowiadać tak, by Twoje liczby robiły efekt „wow” i zostawały w pamięci – dzięki temu odcinkowi nauczysz się mówić o liczbach tak, by Twój przekaz przykuwał uwagę i zostawiał trwały ślad w głowie odbiorców.

podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Bartek Goldyn: Cześć, dzień dobry.


Kari Goldyn: No cześć!


Bartek: A dzisiaj będziemy rozmawiać o liczbach, ale w taki sposób, żeby inni nie usypiali, kiedy je mówimy. I pamiętam, jak byliśmy na takiej prezentacji. Nie powiem gdzie… gdzieś tam.


Kari: W hotelu to było, ale tajna to była prezentacja.


Bartek:: Tak. I ktoś, kto prezentował te tajne dane, bardzo dużo mówił o statystykach i o liczbach. I kiedy powiedział drugą, trzecią, czwartą, piątą, dziesiątą liczbę, która była ogromna po prostu, mój mózg już nie pamiętał w ogóle, w jakim kontekście to wszystko było powiedziane, i odpłynął.


Kari: Tak.


Bartek: Więc… Żeby to robić dobrze, trzeba znać jakieś tam zasady, o których za chwilę sobie porozmawiamy i pewnie nam opowiesz tutaj. I ja mam przygotowany jeden mój przykład, ale boję się, bo on jest tak przygotowany, żeby było nudno, a potem pokazać jak zrobić, żeby było dobrze. Więc…


Kari: [śmiech] Więc, żeby nie odstraszyć naszych słuchaczy na początku…


Bartek: …więc wcisnę go gdzieś w środku.


Kari: Dobra. To będziemy czekać. Wszyscy czekamy, jak Bartek wciska.


Bartek: Będzie bardzo dużo o bardzo okrągłej… Jak to się mówi, dookoła co coś lata?


Kari: Orbita.


Bartek: Tak, o bardzo okrągłej orbicie Plutona, która może być świetnym przykładem pokazania roz… Dobra nieważne, jedziemy.


Kari: Generalnie zasada jest taka, że nasze mózgi znacznie lepiej sobie radzą z przetwarzaniem historii niż liczb lub statystyk, bo historie to jest coś, co nas dotyczy, a liczby są bardzo, bardzo abstrakcyjne. Więc to jest wymysł.


Bartek: Ja jeszcze bym powiedział nawet, że porównania, ewentualnie jakieś tam metafory, które możemy odczuć tutaj, dotknąć.


Kari: To też jest… znaczy… ja to rozumiem jako historię.


Bartek: Aha. Okej.


Kari: Czyli historia, czyli coś… obrazowego, namacalnego, niekoniecznie w znaczeniu storytellingu, gdzie, jak wiemy, muszą być zmagania i stawka. Jak już nasi słuchacze słuchali wszystkich trzech poprzednich odcinków o storytellingu, to wiedzą, a jak nie słuchali, to zapraszam do słuchania. I zasada jest taka, że jeżeli rozmawiamy o liczbach, to najlepiej ich unikać.


Bartek: Fantastycznie.


Kari: No, dziękuję [śmiech].


Bartek: Tak.


Kari: Ale nie zawsze można tych liczb unikać. Bardzo często w różnych i kursach, i na stronach internetowych, i w przemówieniach, i w innych miejscach, gdzie musimy kogoś do czegoś przekonać, chcemy użyć tych liczb, ponieważ liczby sprawiają, że brzmimy wiarygodnie, że tam są jakieś badania, że tam są jakieś fakty. Więc żeby te liczby weszły nam do głowy, to trzeba je powiązać z naszym doświadczeniem, z czymś, co można poczuć i zobaczyć, i doświadczyć naszymi zmysłami.


Bartek: Okej, czyli jeżeli jestem osobą, która coś prezentuje, to tak naprawdę powinienem mniej więcej ogarnąć, co kulturowo jest takiego dostępnego dla mojej szerokiej publiczności, żebym też przypadkiem nie dał porównania, które jest tylko dla mnie na przykład.


Kari: Tak. Nie tylko kulturowo. Jak przygotowujesz cokolwiek, to zawsze musisz znać swoją publiczność – czy to stronę, czy to reklamę, czy przemówienie. Natomiast jeżeli nie przełożymy tych liczb na przykłady, to tracimy cały sens informacji, bo ludzie po prostu tych liczb nie przetworzą. Są w stanie przetworzyć… tam do siedmiu chyba elementów i zapamiętać. Plus minus dwa. I jeżeli mamy na sali osoby z ADHD, no to minus dwa. A może minus trzy nawet [śmiech].


Bartek: Jeżeli w spektrum to plus cztery.


Kari: Tak, tak. A do tego występuje coś takiego, co się nazywa odrętwienie psychofizyczne. Czyli im wyższe liczby, tym mniej jesteśmy na nie wrażliwi. I to jest to, co z tymi twoimi prezentacjami mówiłeś. Czyli na przykład, jeżeli mamy różnicę między pięć a dziesięć, masz pięć jabłek albo dziesięć jabłek, to ta różnica jest istotna. To jest duża różnica. Ale jeżeli mamy pięćset pięćdziesiąt pięć jabłek i pięćset sześćdziesiąt, to jest tyle samo jabłek.


Bartek: Dobra, to ja mam zarąbisty przykład tego, bo aż policzyłem. Jeżeli my sobie weźmiemy na przykład nasz Układ Słoneczny, ja bym chciał Ci pokazać, jak duży on jest, przepastny i pusty de facto. To jeżeli Ci powiem, że na przykład Neptun, czyli ta ostatnia planeta, ponieważ jeżeli ktoś myśli o Plutonie…


Kari: To Pluton już nie jest planetą… Był, ale stracił swój status.


Bartek: Tak, możesz iść sobie to przepracować gdzieś.


Kari: Albo na demonstrację, ja bym poszła.


Bartek: Tak więc skoro ten Pluton lata sobie…


Kari: Neptun.


Bartek: Właśnie. Jeżeli ten Neptun lata sobie wokół Słońca – używamy tutaj kolokwializmów – 4,5 miliarda kilometrów od niego lata.


Kari: Yhm…


Bartek: Yhm… Słońce ma 1,4 miliona. To ty już nie wiesz w ogóle, o czym ja mówię. Już jest koniec.


Kari: Moje spojrzenie stało się takie rozmazane, rozmyte.


Bartek: A jeżeli bym Ci powiedział na przykład, że na boisku piłkarskim położę na samym środku dwudziestogroszówkę. I ona będzie symbolizować co? Nasze Słońce.


Kari: Słońce, dobrze.


Bartek: To ten Neptun będzie pięćdziesiąt pięć metrów, czyli jeżeli położę na środku boiska piłkarskiego, to przy bramce będzie Neptun. I on będzie wielkości… Pół milimetra.


Kari: Czyli ziarnka piasku.


Bartek: Ziarnka piasku, tak.


Kari: No, zajeb…


Bartek: I to są te odległości, prawda? Ziemia będzie jeszcze mniejsza. I że Ziemia będzie od tej dwudziestogroszówki, na przykład jakbyś położyła takiego przeciętnego mężczyznę, tam sto osiemdziesiąt centymetrów.


Kari: Lewandowskiego. Połóżmy, bo ja potem o Lewandowskim będę.


Bartek: Dobra. To jak położymy tego Lewandowskiego, czyli te metr osiemdziesiąt, od tej dwudziestogroszówki i położymy tam to ziarnko piasku, ale takie supermałe, to to będzie Ziemia. Czyli ta dwudziestogroszówka ma takie oddziaływanie na to ziarnko piasku. Gdybyśmy chcieli dać tam Księżyc, to go nie będziemy widzieć już w ogóle, bo jest taki malutki. I tak dalej, i tak dalej.


Kari: Tobyśmy musieli zmienić skalę.


Bartek: No właśnie, czyli to pokazuje, jak to jest wszystko puste i wielkie, i ogromne.


Kari: Piękny przykład.


Bartek: Dziękuję!


Kari: Potem powiem, jakie to są techniki stosowane, żeby właśnie w ten sposób pracować z liczbami. Natomiast chodzi o to, że musimy te liczby zamienić na doświadczenia. Jeżeli chciałbyś pogłębić sobie tę tematykę, to jest książka, którą bardzo polecam, nazywa się Liczby się liczą. Chip Heath i Carla Starr napisali. I kilka przykładów z tej książki mam dzisiaj. Bardzo fajnie się czyta.


Bartek: A to ja jeszcze tylko tak może dodam, bo w każdej prezentacji czegokolwiek – nie mówię tylko w ogóle o prezentacji, że mam PowerPointa i ktoś tam coś tam będzie oglądał, tak? W każdej komunikacji jakiejkolwiek wartości czegokolwiek, jak ta druga strona, odbiorca nie może sobie po prostu płynąć przez to, to go prawdopodobnie stracimy. Więc to jest jedna z technik, jedna z dostępnych rzeczy, którą możecie robić, żeby ludzie bardziej płynęli przez to, co mówicie do nich, przez co będziecie bardziej wiarygodni, będziecie lepiej odbierani i tak dalej, i tak dalej. Wasz komunikat po prostu lepiej dotrze. Dobra, dalej.


Kari: Co odróżnia zwykłe pokazywanie danych od prawdziwego opowiadania historii na podstawie danych? Przede wszystkim na początku zacznij od celu, a nie od danych. Czyli jeżeli masz do pokazania jakieś – na zebraniu firmowym – dane sprzedażowe…


Bartek: Albo, że Układ Słoneczny jest pusty…


Kari: Tak [śmiech]. To nie chodzi o to, żeby pokazać wszystkie liczby, jakie masz. Zdecydowanie o to nie chodzi. Chodzi o to, żeby na początku sobie odpowiedzieć na pytania: Co chcę, żeby odbiorca zrozumiał? Co chcę, żeby poczuł i zrobił po usłyszeniu tej historii? To są trzy pytania, które ja zawsze sobie zadaję przed przygotowywaniem prezentacji i jakichś speechów. Co chcę, żeby zrozumiał? Co chcę, żeby poczuł? I co chcę, żeby zrobił po usłyszeniu tej historii? Więc jeżeli tutaj prezentujesz historię o Układzie Słonecznym, to chcesz, żeby zrozumiał, że jest pusto.


Bartek: Tak, jak ogromna to jest przestrzeń między poszczególnymi rzeczami, a mimo wszystko to się trzyma kupy.


Kari: Co chcesz, żeby poczuł?


Bartek: Wow.


Kari: Tak. A co chcesz, żeby zrobił?


Bartek: Nic, nic nie musi robić, akurat w moim przypadku. Po prostu wow na zasadzie wiesz, wow, tyle.


Kari: Może też iść i opowiedzieć innym tę historię.


Bartek: Przy okazji to się będzie dużo łatwiej niosło. Bo ktoś pamięta? Ciekaw jestem, czy ktoś w ogóle pamięta, jaka była średnica tego Neptuna.


Kari: Powiedziałeś… w jakichś milionach coś tam było.


Bartek: A nawet powiedziałem więcej – 4,5 miliarda.


Kari: A miliarda, nie, to widzisz.


Bartek: 1,4 miliona to jest średnica Słońca.


Kari: No właśnie, no. To jest to, że nie pokazujemy tych danych i drugi punkt, zaraz za tym idący, to jest: wybierz właściwe dane. To znaczy, że jeżeli już wiemy, co chcemy, żeby ktoś zrozumiał, że jeżeli wiemy, że chcemy, żeby zrozumiał, że tutaj jest pusto w tym naszym wszechświecie, to nie musimy podawać wszystkich średnic wszystkich planet.


Bartek: Oj, mam przygotowane.


Kari: [śmiech] I bardzo dobrze, że ich nie podałeś. Nie każda tabela zasługuje na scenę. Dane powinny być istotne dla narracji i powiązane z tym naszym wątkiem przewodnim, a resztę wypitalamy w naszej prezentacji. I to jest bardzo ważne. Reszta to szum. No i teraz będę mówić o tym, w jaki sposób możemy te dane pokazywać, żeby nie były po prostu liczbami. Przede wszystkim wszystko tłumaczymy. To znaczy – to już tam wspomniałam – każda liczba… przejrzyjcie swoją prezentację, swoją stronę, swoje ulotki, swoje reklamy i zobaczcie, ile tam jest liczb. Jeżeli te liczby tam występują, to po prostu je wytłumaczcie. Znaczy, najpierw wywalcie te, które tworzą szum.


Bartek: To powiem jeszcze więcej, ponieważ jest coś takiego, że się robi slajdumenty, ewentualnie prezentacje, tylko po to, żeby pokazać wyniki swoich różnych rzeczy. Więc jeżeli nawalicie liczb to to wcale nie będzie tak, że będziecie mądrzejsi, tylko prawdopodobnie jeszcze bardziej ograniczycie dostęp do tego, co tam wartościowego było.


Kari: Tak, bo właśnie często tak jest, i to osoby w spektrum bardzo to mają, że tak powiem, tę cechę, że wszystkie dane wydają się ważne, ponieważ myślimy od dołu do góry, czyli najpierw zbieramy dane, a potem dopiero sobie tworzymy cały obraz. I tak też tłumaczymy wszystkim dookoła, czyli zaczynamy opowiadać o tych danych, żeby potem pokazać obraz. A tak naprawdę, żeby już przekazać tę informację, to najpierw trzeba pokazać obraz, a potem tylko wybrane dane, które potwierdzają ten obraz. No właśnie, więc żeby wytłumaczyć liczby, to używajcie takich sformułowań jak: to tak jakby, albo aby dać Wam odpowiednią perspektywę, dla porównania, to oznacza, że i tak dalej. I tutaj mam taki przykład: powierzchnia Pakistanu ma siedemset dziewięćdziesiąt sześć tysięcy kilometrów kwadratowych.


Bartek: Fantastycznie.


Kari: To tak jakby… dwa i pół razy Polski.


Bartek: O, Pakistan jest taki mały.


Kari: To jest mało?


Bartek: Wydawał mi się dużo większy.


Kari: A jakby w jeszcze łatwiejszy sposób, bo dwa i pół razy już zawiera liczbę, prawda?


Bartek: No to takie Niemcy i Polska mniej więcej.


Kari: Polska Niemcy i jeszcze trochę Grecji, ale tak dużo Grecji. Polska Niemcy i Grecja, nie? Prawie cała. Więc to jest właśnie to, że liczba nam nic nie powie, ale teraz już wszyscy wiemy, że Pakistan jest większy niż Polska i Niemcy razem wzięte. Drugą taką zasadą jest: spróbuj skupić się na liczbie jeden. Czyli na jednym konkretnym fragmencie doświadczenia – jeden rok, jeden miesiąc, jedna wizyta. I tutaj wjeżdża cały na biało-czerwono Lewandowski. Znalazłam sobie różne dane. Nie będę tu o wszystkich mówić, bo tam też pokopałam. Natomiast na dzień, nie wiem kiedy tam, tydzień temu, Lewandowski strzelił osiemdziesiąt pięć goli dla reprezentacji w ciągu stu pięćdziesięciu ośmiu meczów. Co oznacza – jak można powiedzieć inaczej – że Lewandowski strzela jeden gol na dwa mecze. Potem poszłam jeszcze w innych naszych piłkarzy [śmiech] i tam Lubański i Lato są następni. Lubański strzelił czterdzieści osiem goli dla reprezentacji, czyli niemal połowę mniej, czyli Lewandowski prawie dwukrotnie tyle goli strzelił dla tej reprezentacji, a Lato czterdzieści pięć, czyli oni są blisko. Natomiast policzyłam różne rzeczy i w ciągu sześciu meczów Lewandowski i Lato strzelą trzy gole, ale Lubański cztery.


Bartek: Ahaaa, okej.


Kari: Więc tutaj jest o tym, które dane chcesz wybrać, żeby udowodnić swój punkt, nie?


Bartek: Tak, przypomniało mi się to, jak kiedyś była polska taka wyprawa na Everest zimą, pierwsza, no i doszli tam do ośmiu tysięcy chyba, albo niecałe, nie pamiętam. I można byłoby powiedzieć, że kicha, bo nie weszli. Ale Zawada, kierownik całej tej wyprawy, był na tyle ogarnięty, że zakomunikował to jako: człowiek jeszcze nigdy nie doszedł w zimie tak wysoko, więc to jest sukces.


Kari: Dokładnie tak. Właśnie o to chodzi. Więc te dane, które wybierzesz, te dane opowiedzą historię. Dalej. Upraszczaj i faworyzuj przyjazne liczby. Przyjazne liczby, czyli zaokrąglenia, liczby całkowite i znajome jednostki. I to jest to, że właśnie przyjmujemy średnio siedem jednostek informacji i jeżeli musimy spamiętać więcej, to zaczynamy się gubić. I to było straszne dla mnie doświadczenie, ponieważ… sprawdziłam, ile jest ludzi na świecie. I wtedy, kiedy sprawdzałam, było ich osiem miliardów dwieście czterdzieści cztery tysiące sto czterdzieści siedem… Nie, dwieście czterdzieści cztery miliony sto czterdzieści siedem tysięcy siedemdziesięciu dwóch ludzi. I ja patrzyłam na ten licznik i on cały czas tyk, tyk, tyk, tyk, cały czas rosło. Natomiast jeżeli komuś coś mówimy, to mówimy, że z grubsza, w zaokrągleniu, prawie i tak dalej, czyli ponad osiem miliardów albo ponad osiem miliardów i dwieście milionów. No bo inaczej, to zapamiętałeś tamte liczby? Nie, zapamiętałeś, że tam było dużo więcej niż siedem. Natomiast znów, no tutaj się autystykom mózg gotuje, bo jak to tak zaokrąglać?


Bartek: To nie jest dokładne, oczywiście.


Kari: Natomiast prawda jest taka, że liczby całkowite – jakieś tam doświadczenia robili nawet – wydają nam się bardziej realne. Bo możemy sobie wyobrazić te rzeczy. Ciężko nam sobie wyobrazić 8,4. Ale już osiem możemy sobie jakby zwizualizować, nie wiem, osiem jabłek czy czegoś tam. I tutaj taki przykład natrafiłam, że 67% osób nie lubi lodów o smaku czosnku.


Bartek: Ile?


Kari: 67%.


Bartek: Poważnie jest taka duża liczba?


Kari: Sześćdziesiąt siedem setnych możemy tak powiedzieć, to już w ogóle.


Bartek: Ale to jest poważnie? Tak duża liczba lubi?


Kari: W jakimś tam jednym badaniu, więc może ktoś zrobił dobre lody. Ale żeby to było dużo łatwiejsze do przyjęcia, to mówimy, że dwie na trzy osoby w pokoju uznały, że lody o smaku czosnku są obrzydliwe. To już widzimy, to oczyma duszy naszej. Ja nie widzę, bo mam afantazję, ale inni widzą. Teraz następny cudowny przykład, i to z tej książki, o której tam mówiłam – 40% dorosłych Amerykanów nie zawsze myje ręce po skorzystaniu z toalety, co oznacza, że dwie na pięć osób, którym podajesz rękę, mogło jej nie umyć [śmiech] po sikaniu.


Bartek: I to jeszcze przy okazji tak…


Kari: Więc nie podajesz.


Bartek: Nie, ja się strzelam żółwiem zawsze.


Kari: No właśnie, to jest taki supertip, który wszyscy w spektrum doceniają.


Bartek: Tak, guzików dotykam zewnętrzną częścią, czyli kostkami, bo wewnętrzna służy do innych rzeczy.


Kari: Ja klamki otwieram spódnicą, bo zawsze mam długą. Dobra, następny tip, który zrobiłeś pięknie swoim przykładem, to jest: nadaj odpowiednią skalę. Czyli porównania muszą być proste i zrozumiałe dla nas. Skala musi być ludzka, a nie nano- lub tera-. Czyli sprowadzamy wszystko do przedmiotów codziennego użytku – do tego, co jest dla nas jasne. Na przykład boisko i dwudziestogroszówka. No i powierzchnia Pakistanu, nie?


Bartek: A w ogóle mam taką ciekawostkę, gdybyśmy powiększyli na przykład, bo mówiłem o tym, że z pustki się składa nasz Układ Słoneczny i w ogóle cała przestrzeń się składa z pustki, ale my tutaj siedzimy, opieramy się teraz o stół, dotykamy jakiegoś tam tabletu, komputera i tak dalej, no to wszystko jest takie twarde. Ale jakbyśmy powiększyli atomy do wielkości tej dwudziestogroszówki, to tam jest jeszcze większa przestrzeń, w której po prostu nie ma nic.


Kari: Wow, fajne.


Bartek: Czyli na przykład, jeżeli byśmy powiększyli wodór tak, że jego jądro miałoby tam, nie wiem, ile ma średnica dwudziestogroszówki, no ale powiększylibyśmy, to szansa na znalezienie elektronów jest ponad pół kilometra dalej.


Kari: Wow, ale czad.


Bartek: Pusto, nie ma nic.


Kari: No i à propos tych znanych nam przedmiotów codziennego użytku, to jak był COVID i mówili o dystansie społecznym, to były takie piękne miary. Na przykład bardzo dużo krajów odnosiło się do zwierząt. W Australii to były kangury albo krokodyle, w USA aligatory, konie i łosie, w Kanadzie to było karibu. Myślałam, że w Karadzie. A w Rosji to był niedźwiedź, jeden niedźwiedź, czyli masz stanąć w odległości jednego niedźwiedzia. Ja zrobiłam sobie taką ankietę, bo tam jeszcze były…


Bartek: U nas były cebuliony, nie?


Kari: Tak. Bo tam jeszcze były… spożywcze rzeczy. I jak ja u mnie na Instagramie zrobiłam ankietę: „Jaką miarą byście mierzyli?”, no to by ludzie przede wszystkim mierzyli w pierogach. I tu widać jak bardzo mało ogarniamy liczby, bo to było od sześciu pierogów do stu pierogów [śmiech]. Różne ilości pierogów tam pomiędzy, nie? Ale był też bocian, bóbr, krowa i dwie kozy. Więc tak.


Bartek: Dwa cebuliony.


Kari: Ile to jest cebulion?


Bartek: Nie wiadomo.


Kari: Nie wiadomo. W skali ludzkiej można też właśnie pokazać Mount Everest, o którym wspomniałeś. I ja tu sobie tak policzyłam, że gdybyśmy my byli wielkości ludzika Lego, to Mount Everest byłby jak dwa wieżowce, jeden na drugim. Więc to też nam pokazuje, jaka jest faktycznie ogromna góra, bo jak sobie patrzymy na zdjęcia w internecie, no to ładnie jest, nie?


Bartek: Tak a z drugiej strony taki przykład był, że gdybyśmy zmniejszyli kulę ziemską do wielkości takiej kuli bilardowej, czyli niedużej kulki, to nie bylibyśmy w stanie opuszkami palców wyczuć różnic pomiędzy górami, dolinami i tak dalej.


Kari: Nawet ten Mount Everest taki ogromny?


Bartek: Tak, generalnie Ziemia jest dosyć…


Kari: …płaska.


Bartek: …okrągła.


Kari: Ziemia jest płaska [śmiech].


Bartek: No, jest po prostu gładziutka.


Kari: No, tutaj mam jeszcze wyliczone, ile to jest milion sekund. Jak myślisz?


Bartek: Ile to jest milion sekund? Strasznie dużo minut.


Kari: Ale w mniejszych jednostkach, takich bardziej…


Bartek: Jak lata? Musiałbym policzyć. Ja to policzę. Ale milion sekund?


Kari: No tak strzel.


Bartek: Nie, bo zacznę liczyć. Dobra nie liczę. Myślę, że około trzydziestu dni.


Kari: Dwanaście dni. Całkiem nieźle. A miliard sekund?


Bartek: O Jezu, to jest gigantyczna liczba już. No bo to jest tysiąc razy więcej. No to jak powiedziałem trzydzieści dni, to to będzie trzy tysiące, tak? Czyli powiedziałaś mi dwanaście, czyli tysiąc dwieście.


Kari: Czego? Dni?


Bartek: Dni.


Kari: Trzydzieści dwa lata.


Bartek: No to trzeba by to teraz przeliczyć.


Kari: A ile to jest tysiąc dni? A ile jest dni w roku? Trzy lata, powiedziałeś. No właśnie, to jest to, że nasz mózg, nawet jeżeli umie coś tam liczyć, to nie ogarnia na szybko takich rzeczy. Dobra. I teraz kolejna rzecz. Przekładaj abstrakcję na konkret. Już to mówiłam. Czyli używaj rzeczy związanych ze zmysłami.


Bartek: Zrobiłem błąd Muszę się, przepraszam, po prostu wskakuję mi. Zapomniałem o jednym zerze.


Kari: No miliard tam było, nie?


Bartek: Zamiast tysiąc zrobiłem razy sto.


Kari: Czyli wizualizuj, dodawaj dźwięki, zapachy, smaki, faktury. I to jest bardzo fajne pokazanie na takim dosyć smutnym przykładzie, czyli wielkość guza. Gdzieś tam lekarze mają coś takiego, że jeżeli mówią, jakiej wielkości jest Twój guz, to mają też przypisane do niego owoce. Czyli jeden centymetr to jest ziarno. Nie wiem, cztery centymetry to jest orzech włoski, sześć centymetrów to już jest jajko. To już robi, nie? Od razu ten guz staje się dużo bardziej realny, jeżeli jest wielkości jajka, a nie wielkości sześciu centymetrów.


Bartek: No, masz w głowie jajko… przerąbane.


Kari: Tak, tak. I to jest właśnie to, że jeżeli damy naszym liczbom zmysłowe takie elementy, to one stają się bardziej prawdziwe. A co oznacza, że bardziej zapamiętywalne i większy wpływ możemy wywrzeć za ich pomocą. No i to są takie rzeczy ogólne. Natomiast taką generalną zasadą, jeżeli właśnie próbujemy coś komuś albo zostawić w głowie, albo sprawić, żeby coś zrobił, poczuł lub zapamiętał, to musimy pokazać za tymi liczbami człowieka.


Bartek: O, okej.


Kari: Czyli… Nie mogą być chłodne. Musimy używać porównań, które wywołują emocje w odbiorcy. I tutaj jest taka fajna rzecz, o której nie zawsze myślimy. Nie chodzi o to, żeby wywołać tę emocję, którą my mamy w nich, tylko znaleźć emocje, które oni już mają, i w te emocje trafiać. Czyli znaleźć takie porównanie, które już ma ten odbiorca w głowie. Na przykład w 1997 roku w Polsce miała miejsce ta powódź tysiąclecia. Pięćdziesiąt sześć osób straciło życie, siedem tysięcy osób dach nad głową. Szkody oszacowano na około dwanaście miliardów. Same czyste liczby. I teraz tak. Przyszła fala, która odebrała życie pięćdziesięciu sześciu osobom – wyobraź sobie, że to cały autokar ludzi, którzy nigdy nie wrócili do domu. To jest dużo bardziej realne, bo ty możesz się z tym utożsamić, ponieważ jeździłeś autokarem. Twoje dzieci jeździły autokarem.


Bartek: Pamiętam, jak mieliśmy odcinek o tym, jak podcast ma się po roku, i pamiętam, że porównywałem ilość słuchaczy na ilość autobusów. No bo tam, wiesz, masz sto, dwieście, tysiąc, pięć tysięcy i nagle jest… Ogromna ilość ludzi.


Kari: Tak, właśnie. Siedem tysięcy osób straciło dach nad głową, to tak jakby nagle całe miasto wielkości Zakopanego musiało spać u znajomych albo w szkołach zamienionych na noclegownie. I w 1997 dochody z podatku PIT wynosiły około osiemnastu miliardów. Szkody pochłonęły dwie trzecie tego budżetu. Ewentualnie, państwo było w takiej dupie, podobnie jak większość z nas by była, jeżeli przez rok musielibyśmy przeżyć za jedną trzecią naszej pensji. Bo to jest to, jedna trzecia, prawda? Można też to przekształcić na realne jakieś rzeczy, które można by zrobić, czyli dwanaście miliardów to na przykład tysiąc dwieście nowych szkół w tamtym czasie, albo sto tysięcy mieszkań.


Bartek: Tak, sto tysięcy mieszkań to już się robi abstrakcja, to już nie wiesz, co to jest.


Kari: Ale na przykład tutaj mam sześćset kilometrów autostrad, czyli taka autostrada z Krakowa do Gdańska, tam jest właśnie około sześciuset kilometrów, więc to już pokazuje. Generalnie chodzi o to, żeby te liczby były żywe, żeby to był konkret, żeby były takie osobiste, to o Ciebie chodzi, nie tylko o tych ludzi tam, i jakoś tak przekształcać te czasowniki w działanie. Czyli, że nie to jest po prostu zwykła liczba. Znaczy, przekształcać liczbę w czasowniki. O, to chciałam powiedzieć.


Bartek: Czyli gdybym wziął tę dwudziestogroszówkę na środku boiska, podniósł i starał się rzucić nią tam, gdzie powinien być Neptun, to nie dorzucę.


Kari: Na przykład. Tak, tak.


Bartek: Nie ma szans, żebym dorzucił.


Kari: Tak, tak. Albo po prostu rzeczy, które możemy zrobić, albo nie. Tutaj mam taki przykład, że 70% zmian w firmach kończy się porażką. No. To lubisz to, prawda?


Bartek: Uwielbiam.


Kari: A historia, która za tym stoi, to tak jakby na dziesięć startujących samolotów siedem nigdy nie doleciało do celu. Czy chciałbyś lecieć takim samolotem?


Bartek: Nooo.


Kari: No. I to daje od razu taki, wiesz, no nie, no bez sensu, bez sensu, prawda?


Bartek: Dlatego nic nie zmieniajmy.


Kari: Nie, idźmy do tych samolotów, które dolecą, bo one dolecą tam, gdzie chcemy. No i to jest właściwie tyle rzeczy. Generalnie to już jest taki następny krok. Warto nadawać liczbom strukturę opowieści, czyli to, co gdzieś tam wcześniej mówiłam w tych odcinkach, żeby to był jakiś konflikt, żeby był jakiś problem, zmagania, potem jakiś wybuch, rozwiązanie. Można zbudować kontrast, czyli spodziewaliśmy się x rzeczy, a wyszło y, i teraz czy to dobrze, czy to źle, jakieś tam budujemy dalej rzeczy. No i zakończyć to – a opowiadam Wam historię, ponieważ – czyli jasna puenta i call to action, czyli to, co chcesz, żeby zrobili.


Bartek: Zarąbiście. No i o wiele byłyby takie prezentacje ciekawsze, nie?


Kari: Zdecydowanie ciekawsze i właśnie siedzisz i słuchasz i to jest fajne, a nie liczby, które…


Bartek: Okej, kto to powiedział, że Paczesia nikt nie podsumowuje, nie skraca i nie…? Stand-upera.


Kari: To ja wczoraj gdzieś tam przeczytałam, w jakiejś karuzeli, że chodzi o to, żeby dawać konkret i ciekawy. Że to nie jest tak, że my mamy problem z utrzymaniem uwagi. Nie mamy, ponieważ właśnie na Paczesiu siedzimy przez dwie godziny, pełni uwagi. Tylko to jest problem z tym, że kierujemy tę uwagę w złe miejsca.


Bartek: No. To dziękuję.


Kari: Dzięki. Mamy nadzieję, że pomogliśmy Wam spojrzeć na kwestie naszego Układu Słonecznego z nieco innej perspektywy.


Bartek: Dziękuję pięknie.


Kari: Dzięki.


Bartek: Pa.

bottom of page