15 listopada 2024
, odcinek 39
Storytelling: wartościowe narzędzie wpływu
Chcesz wpłynąć na swoich klientów, członków zespołu czy partnerów, tak aby podjęli określone działania albo zmienili swoje przekonania? Naucz się opowiadać dobre historie!
Storytelling jest nie tylko doskonałym narzędziem wpływu. Pomoże Ci też przyciągnąć uwagę ludzi i budować z nimi emocjonalne połączenie. A do tego odróżni Cię od od innych marek i to, co sprzedajesz, nie będzie tylko kolejnym towarem na półce.
Wciąż nie wiesz, czy storytelling to coś dla Ciebie? Posłuchaj tego odcinka 🙂
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych odcinkach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja
Bartek Goldyn: Dzień dobry, Kari. Dzisiaj będziemy rozmawiać o… i zanim mi odpowiesz, to mam zagadkę. Jak myślisz, o czym będziemy… Znaczy ty wiesz, o czym będziemy rozmawiać, ale mam. Za górami, za lasami było małe, czarne studio parające się podcastami. Dalej nie mam, bo nic nie wymyśliłem.
Kari Goldyn: (śmiech) Myślę, że parające się magią.
Bartek: Nie, podcastami.
Kari: Myślę, że będziemy, nie wiem, o bajkach?
Bartek: Nie, Kari, dzisiaj będziemy rozmawiać o storytellingu i o tym…
Kari: Storytelling to nie są bajki, nie?
Bartek: To nie są bajki, to właśnie nie jest za górami, za lasami. Najkrótsza historia, jaką znam, jest oczywiście zaczerpnięta ze stand-upów, to jest jeden wyraz i on opowiada całą historię. To jest: Kierowniku! I już wszyscy wiemy, że za chwilę będzie taka szczera prośba. Więc to jest najkrótsza historia, jaką znam, którą się da opowiedzieć w języku polskim. I co chcę powiedzieć? Chcę powiedzieć, że trochę nie rozumiem, dlaczego to narzędzie, storytelling, nie jest wykorzystywane, ponieważ jest jednym z najtańszych, jakie znam, narzędziem wpływu. Nie potrzebuje w ogóle logistyki, nie potrzebuje jakichś parków maszyn, magazynów, niczego nie potrzebuje. Potrzebuje jednej sprawnej osoby, może jeżeli firma jest większa to dwóch, które potrafią obrócić niektóre komunikaty (bo nie wszystkie przecież) w sprawnie działające historie, które – za chwilę to sobie udowodnimy – po prostu działają i są lepsze niż suchy komunikat.
Kari: Tak sobie myślę, że może nie wymaga parku maszyn i faktycznie wydaje się proste, ale tam jednak jest trudność. Ja kilka razy próbowałam uczyć storytellingu juniorki w markach i jest to trudne. To nie jest tak, że w jeden dzień, ani w miesiąc.
Bartek: Oczywiście, że to pod tym względem będzie trudne, bo park maszyn to jest tylko specyfikacja, koszt i wsadzamy, jeszcze wdrożenie i uczymy ludzi. To jest wszystko. Ale generalnie jest to dosyć tanie, jak już znajdziesz kogoś, kto to potrafi robić.
Kari: Tak, w ogóle to jest narzędzie liderskie. Bo to jest po prostu narzędzie wpływu i być może o tym się nie mówi tak wyraźnie, ale storytelling jest najlepszym znanym mi narzędziem wpływu. Długo już badam ten wpływ, dzięki któremu możesz realnie skłonić ludzi do tego, żeby podjęli jakieś działanie. Albo do tego, żeby zmienili swoje przekonanie na temat czegoś. Więc to jest bardzo, bardzo dobre narzędzie wpływu.
Bartek: I jeżeli ktoś myśli, że to są bajki jakieś, ewentualnie że to w ogóle nie działa…
Kari: Albo, że to jest niepoważne, przecież nie będziemy… jesteśmy poważnymi biznesmenami.
Bartek: Powiem tak: wszystkie książki i wszystkie filmy, które są kręcone, to są po prostu historie. Jeżeli się spotykamy, jako te plemienne zwierzęta, to najczęściej rozmawiamy, opowiadając sobie jakieś historie. Tutaj się coś działo, tam ktoś coś zrobił i tak dalej, i tak dalej. Jesteśmy uwarunkowani do historii i szkoda by było nie wykorzystać tego po prostu w biznesie.
Kari: I to jest właśnie nasza przewaga nad zwierzętami niestadnymi, którą wyewoluowaliśmy, że nie żyjemy tylko sami sobie, ale żyjemy też z benefitów, które daje nam stadność. I ta stadność to są właśnie te historie. To są historie, kiedy siedzieliśmy… wyobraźcie sobie te sawanny i te ogniska, i siedzieliśmy przy tych ogniskach…
Bartek: Mogę się wciąć tutaj? To zaczęło się od jaskiń.
Kari: Siedzieliśmy w jaskiniach przy ognisku i był szef wioski, Jacek, który na polowaniu przeżył, ponieważ udało mu się zauważyć jakiś gest gdzieś tam i uciekł. I przekazuje tę historię. I ci, którzy usłyszeli tę historię o tym polowaniu, kiedy znów to zobaczyli, to mogli uciec i się rozmnożyć. A ci, których nie było przy tym ognisku i nie usłyszeli tej historii – sorry.
Bartek: Tam jest kilka wyrazów i skrótów. Chodzi o to, że Jacek zauważył coś charakterystycznego i mógł opowiedzieć tę historię innym, i oni, jak zauważyli to coś charakterystycznego…
Kari: To przeżyli, w skrócie. Ewolucja nie jest kierunkowa, ale selekcja naturalna sprawiła, że przeżywały osoby, które potrafiły z jednej strony opowiadać historie, z drugiej strony uczyć się na nich. I ten nasz mózg w tym kierunku ewoluował. I stąd jest to dla nas tak bardzo naturalne i oczywiste narzędzie, że naprawdę żal tego nie wykorzystać w biznesie.
Bartek: To masz tutaj cztery punkty.
Kari: Jeszcze dodam, że w biznesie niekoniecznie używamy storytellingu do brandu, bo branding jest naturalny, że historia marki i różne takie rzeczy, które tam dookoła tego są. Ale historii możemy używać też, żeby wpływać na siebie – czyli to, jaką sami sobie historię opowiemy, ma bardzo duże znaczenie. Żeby wpływać na nasz zespół – to, jaką historię im opowiemy jako liderzy, może sprawić, że oni będą działać albo nie będą działać. To jest kwestia jednej historii. To, jak klienci nas będą odbierać albo to, w jaki sposób przyciągniemy do siebie, albo zawrzemy jakieś układy z naszymi partnerami. Negocjacje. Wszystko to są historie.
Bartek: Najbardziej banalny przykład to jest to, że jeżeli sprzedajemy dokładnie to samo, co wszyscy inni, to najczęściej odróżnia nas tylko jakaś historia.
Kari: I to jest pierwszy punkt, o którym chciałam powiedzieć. W takim świecie, w jakim żyjemy teraz, wszyscy mogą zrobić produkty takie same jak nasze. Wszyscy mogą oferować usługi takie same jak nasze. Naprawdę mało jest, bardzo mało takich produktów i usług, których inni nie zrobią.
Bartek: Zwłaszcza że w globalizującym się rynku bardzo łatwo jest mieć jakieś opakowanie, wsadzić do niego coś, potem tylko wziąć to i jakoś wypuścić na rynek. Są już nawet przecież plug-iny, które dają nam stany magazynowe iluś magazynów na raz i postawienie sobie sklepu to jest tylko kwestia zainstalowania plug-inu. On nam potem zaciągnie wszystko i nagle mamy sklep internetowy. I czym my się różnimy?
Kari: Do tego mamy jeszcze AI, które nam wszystko przetłumaczy na wszystkie języki świata, więc możemy po prostu wchodzić na globalny rynek. I tam są setki tysięcy takich firm, takich samych jak my.
Bartek: Podpiętych do tego samego magazynu.
Kari: I tak naprawdę jedyne, co nas odróżnia, to jest historia, którą opowiemy. Czyli ten branding, czy ten pierwszy punkt, który chciałam poruszać to jest to, że storytelling wyraźnie nas odróżnia od innych marek. Bo nawet jeżeli próbujemy się odróżnić wizualnie, to za tym wizualnym czymś też powinna stać jakaś historia. Skąd się wzięło logo, które wyraża jakąś ideę, którą można zawrzeć w jakiejś historii.
Bartek: Druga rzecz jest taka, że rzeczywiście możemy się wyróżniać, natomiast jeżeli wydajemy pieniądze na marketing, czyli na to, żeby dotrzeć do ludzi, to jeżeli za każdym razem jest to tylko produkt i nic więcej, to ludzie będą patrzeć na to jak na produkt.
Jeżeli dokleimy do tego ten brand, za którym właśnie idzie historia, to to jest coś, co… nazwijmy odłoży się im w korze mózgowej. Czyli za każdym razem będzie: A, to jest to, to są ci, to tak wygląda, oni o tym mówią i tak dalej, i tak dalej. Robią to dlatego, że… To przyzwyczaja ludzi, a najczęściej kupujemy od tych, których znamy.
Kari: A do tego jeszcze takie historie przyciągają ludzi, czyli gdzieś ktoś usłyszy, coś mu się spodoba. Tak jak na przykład z serialami na Netflixie – niektórzy oglądają seriale dla nastolatek o wampirach…
Bartek: To jesteś ty.
Kari: A niektórzy oglądają historyczne o Hitlerze.
Bartek: To jestem ja.
Kari: To są dwie różne osoby i taka marka, opowiadając konkretną historię, przyciągnie dokładnie takich ludzi, jakich ta historia przyciągnie. A jeżeli nie opowie tej historii, to nie będzie miała tej niszy, nie będzie miała tego pozycjonowania.
Bartek: Stajesz się tylko zwykłym towarem na półce i ludzie będą sami sobie przykładać miarkę, według której to oceniają. Nie masz kontroli nad tym.
Kari: Nawet Seth Godin, nasz guru marketingu, mówił, że marka to jest historia, którą opowiadasz, a nie produkt czy usługa, które sprzedajesz. Po więcej definicji marki i jak ten branding robić, odsyłamy do odcinka o brandingu. A tymczasem chciałabym poruszyć drugi punkt.
Bartek: Czyli upraszcza przekaz i uczy.
Kari: Tak, dlaczego storytelling jest tak potężnym narzędziem wpływu – upraszcza przekaz i uczy.
Bartek: A to ja mam w ogóle taką ciekawostkę. Wiedziałaś że – i to jest informacja od pana, który się zajmuje historią – jak było wprowadzane chrześcijaństwo na naszych ziemiach, to kler właśnie używał historyjek, ponieważ to jest prostszy sposób edukacji gawiedzi niż jakieś tam teologiczne wykłady.
Kari: Cała Biblia to są przecież historie. Tam nie ma tabelek, danych, są tam jakieś przykazania, ale cała Biblia to są historie.
Bartek: I to nie chodzi o to, że gawiedź to oni są jacyś głupi czy coś. Chodzi o to, że w naszym dzisiejszym świecie, jeżeli moglibyśmy to przełożyć, to jesteśmy bombardowani po prostu przekazami zewsząd. I bardzo ciężko będzie złapać tą atencję, jeżeli nie przykujemy jakoś ludzi do nas, jeżeli nie przykujemy tej uwagi. Więc historie są jednym z prostszych sposobów, żeby to zrobić.
Kari: I tak jak tutaj było o tej jaskini, nasze mózgi nie wyewoluowały do tego, żeby gromadzić dane, żeby gromadzić wiedzę. Więc ta cała nasza edukacja, która jest oparta na tym, że musisz się wyuczyć, gdzie są jakieś rzeki, albo ilość…
Bartek: Nie brnijmy nawet.
Kari: Ta edukacja to jest po prostu nienaturalna dla nas rzecz. Natomiast jeżeli gdzieś usłyszymy jakieś historie, nawet w niehistorycznych przedmiotach, takich jak matematyka, a zwłaszcza fizyka, bo tam są takie fajne historie przyczepione do tych wszystkich wzorów i skąd to się wzięło – to jabłko spadające na głowę Newtona. Nie wiem, czy to prawdziwa historia. Ale że niby odkrył grawitację. I z czym nam się kojarzy grawitacja? No z jabłkiem i z tym Newtonem, gdzieś mamy tę symbolikę. Znaczy, oczywiście tobie to na pewno z czymś innym się kojarzy, masz głębszą wiedzę.
Bartek: Nie, spoko, z jabłkiem przecież.
Kari: To, że łatwiej zapamiętujemy, to jest jedno. Ale druga taka bardzo ważna rzecz, à propos tego wpływu, to nasz odbiorca nie czuje się idiotą. Czyli dajemy mu fajne przeżycie, bo historia jest zawsze fajnym przeżyciem. Jak słyszymy: Chodź, opowiem ci taką historię, to od razu nam się całe ciało, mózg, wszystko nastawia: Ale fajnie będzie. A generalnie to nikt nie lubi, jak mu się tłumaczy rzeczy. Jak powiesz: Chodź, coś ci wytłumaczę, to od razu masz reakcję: Nie, ja nie chcę. Bo ta osoba się czuje wtedy niżej w statusie, czuje się głupsza, że trzeba jej coś tłumaczyć.
Bartek: No tak, przyjdzie tutaj ktoś, będzie teraz…
Kari: A jeżeli powiesz: Chodź, opowiem ci pewną historię albo Powiem ci, co mi się ostatnio wydarzyło i opowiadasz tę historię, zachowując jakieś pewne elementy stałe i z tej historii wynika jakiś morał, jakaś lekcja, to ta osoba dużo łatwiej ją zapamięta. Są na to nawet jakieś badania, bardzo dużo badań. Natomiast wyjaśnienia i liczby można potem, po tej historii już wprowadzać. Dlatego przy wszelkich prezentacjach i speechach do zespołu, warto zacząć od historii, żeby ich włączyć w to, żeby się też emocjonalnie poczuli z tym związani.
Bartek: Poza tym dużo łatwiej będzie im to zapamiętać po prostu. Lepiej jest, łatwiej jest zapamiętać historię i mniej więcej co z tego wynikało niż, nie wiem, ciąg liczb.
Kari: Tak, zdecydowanie. Zresztą do zapamiętywania jakichś skrótowców było tak, że się historyjki…
Bartek: Ja miałem kiedyś gleboznawstwo. Warstwy gleby, jeżeli dobrze pamiętam, może coś mylę, może coś się zmieniło, ale w podręczniku było O, A, E, B, C, G, D, M, R. No i historyjka jest taka: Ola a Edziu bardzo coś gonili, dlatego mają raka. Więc no, jakoś trzeba było to zapamiętać.
Kari: (śmiech) No właśnie. I to jest o tym, że łatwiej nam się uczy z historii niż z danych, bo nasze mózgi nie przyjmują danych.
Trzecią rzeczą, która wskazuje na to, jak potężnym narzędziem wpływu jest storytelling, jest to, że storytelling buduje emocjonalne połączenie.
Bartek: I zaufanie.
Kari: I z tego też wynika zaufanie. To jest bardzo grube, bo… i teraz trochę special interest info dumpa wrzucę.
Bartek: Czyli Kari podzieli się swoim zainteresowaniem, jakimś autystycznym.
Kari: Jednym z moich zainteresowań jest to, jak działa mózg. Jeżeli zaczynamy opowiadać historię, to historię przeżywa całe nasze ciało. To nie jest tak, że słuchamy jej tylko uszami i zapamiętujemy, gdzieś ląduje na korze. Historie przeżywa całe nasze ciało, ponieważ w trakcie historii wydzielają się hormony, neurohormony. I te neurohormony powodują…
Bartek: Że czujemy coś.
Kari: Tak, różne reakcje w różnych miejscach naszego ciała. I jeżeli się już w tym storytellingu doktoryzuje, to historie układa się tak, żeby w kolejnych warstwach historii kolejne hormony się wydzielały. Na początku próbujemy robić tak, żeby się wydzieliła dopamina z odrobiną kortyzolu.
Bartek: Czyli muszę poczuć jakieś zainteresowanie i niepewność na samym końcu.
Kari: Na sam początek nawet irytację, więc bardzo często się stosuje lukę informacji jako otworzenie historii czy…
Bartek: Opowiem ci historię o tym, jak razem z państwem prezesostwem podpisywałem umowę i na samym końcu zwymiotowałem na stół.
Kari: Tak, to jest bardzo ładna luka informacji. Po pierwsze dostajesz dopaminę, bo chcesz wiedzieć, co było dalej, odpala ci się uwaga, a do tego dostajesz trochę kortyzolu, bo nie wiesz, więc stresowe rzeczy. Z kortyzolem trzeba bardzo uważać – nie może go być za dużo, bo jeżeli jest go zbyt dużo, to wtedy nam leci na łeb kreatywność, tolerancja w ogóle na historię i zapamiętywanie. Odpalają się lęki i stresy. Czyli nie można trzymać czytelnika czy odbiorcy w takim dużym napięciu, bo nie będzie chciał w tej historii uczestniczyć. Dlatego kortyzolu dajemy troszeczkę. Ale dopamina, która tam się wydziela, sprawia, że nasze skupienie rośnie, stąd na początku tę dopaminę warto wsadzić. Rośnie nam motywacja do wysłuchania tego i zapamiętywalność. Czyli to jest ta rzecz, która pozwala nam się uczyć z tej historii. No i ciekawość też. Potem w trakcie naszej historii są jeszcze dwa hormony do odpalenia. Jest to oksytocyna. Oksytocyna jest wtedy, kiedy emocjonalnie złapiemy tą osobę, kiedy wywołamy w niej jakąś empatię troskę, coś, z czym ona może się utożsamić.
Bartek: Czyli mógłbym powiedzieć w mojej historii o podpisywaniu umowy, że denerwowałem się, że to była bardzo ważna umowa. Każdy z nas był w takiej sytuacji kiedyś.
Kari: I ta oksytocyna sprawia na przykład, że jesteśmy bardziej hojni. O 265% wzrastają nasze datki – to jest dana z jednego badania. Powoduje, że nawiązujemy więź. Czyli jeżeli ty opowiadasz tę historię, to ja już czuję do ciebie jakąś relację, jakąś więź. Więc jestem bardziej skłonna – jak już wiemy z odcinka „Trzy powody, dlaczego ludzie kupują właśnie u ciebie”, gdzie było o metodach wpływu – jeżeli kogoś lubimy to bardziej ulegamy jego wpływom. Odpala się też empatia, czyli ta druga osoba bardziej może wejść w twoje buty, bardziej cię zrozumieć, co też pomaga we wpłynięciu na jej działania lub decyzje. No i rośnie zaufanie. To jest po prostu taki hormon wrażliwości. Zaufanie rośnie. No i też logos, patos, etos. Jednym z elementów, dlaczego ludzie kupują, dlaczego w ogóle robią z tobą rzeczy, jest zaufanie do ciebie.
Bartek: I ostatni hormon?
Kari: Ostatni hormon to są endorfiny. Trzeba umieć w endorfiny i ty umiesz lepiej niż ja, ponieważ endorfiny wydzielają się wtedy, kiedy ktoś się uśmiechnie. To są hormony radości, szczęścia. Humor generalnie wywala te endorfiny. A jak już je mamy, to mamy większą obecność ludzi w tej naszej historii, oni są bardziej present. Są zrelaksowani, więc czują się lepiej i bardziej chcą przyjmować tę wiedzę. Trzeba trochę dopaminy gdzieś dodać jeszcze. Czyli znowu kolejną pętlę można w opowieści zawinąć, żeby oni też się nauczyli. Ale są zrelaksowani, więc troszkę tacy odsłonięci na to, co im dajemy. No i znów relacje. Relacje się pogłębiają i jeżeli się razem śmiejemy, to się po prostu dobrze czujemy. Więc ta cała neuronalna plejada gwiazd wydziela się podczas opowiadania opowieści.
Bartek: Słuchania.
Kari: Słuchania, czytania, oglądania.
Bartek: Czyli ja mówiąc, też ją będę przeżywał, czyli mi też się to powinno wydzielać.
Kari: Jeżeli ty będziesz umiał przeżywać w trakcie mówienia, to będzie dużo lepiej, ponieważ ludzie to odczują. Zarażamy się emocjami.
Bartek: Czyli jeżeli miałbym na przykład zespół, który muszę do czegoś przekonać, to będzie mi łatwiej go do czegoś przekonać, jeżeli…
Kari: Jeżeli to poczujesz. To, co poczujesz, to poczują twoi odbiorcy. Natomiast jeżeli tego nie czujesz i nie umiesz, to też jest okej, bo można użyć odpowiednich słów, odpowiednich sformułowań, na to wszystko są frameworki, można to napisać z pomocą jakiegoś copywritera – to wszystko jest do zrobienia. Ci, którzy robią seriale na Netflixie, nie wiemy, czy oni to czuli, czy nie czuli, ale te seriale i tak na nas działają, i tak wywołują u nas, odbiorców, te wszystkie hormonalne zdarzenia.
Bartek: Czyli przekładając to jeszcze, żeby było bardziej sucho i biznesowo – jeżeli mam zespół, który chciałbym do czegoś przekonać, może nie tyle przekonać, co zajawić im coś, żeby był jakiś entuzjazm, żeby oni chcieli, to mogę to zrobić historią. Jeżeli na przykład mam sprzedawców, to mógłbym im opowiedzieć albo przygotować jakiś zestaw historii, które oni mogliby opowiadać.
Kari: Są historie klienta tak zwane.
Bartek: Moglibyśmy opowiadać też w case'ach, case studies, historie albo jeszcze lepiej nasi klienci mogliby je opowiadać, czyli musielibyśmy to…
Kari: To jest czwarty punkt, zaraz do tego dojdziemy.
Bartek: Przepraszam, wybiegam.
Kari: Nie szkodzi, to właśnie jest bardzo dobrym nawiązaniem. Ważne jest tutaj w tych emocjonalnych połączeniach, żeby zapamiętać, że im mocniejsza emocja, tym mocniejszy mamy wpływ w obszarach, na które chcemy wpływać.
Bartek: A nie ma czegoś takiego, że im mocniejszą emocję wywołamy, to tym większa odpowiedzialność na nas jest, żeby ją potem też rozładować? Jeżeli zaczynam kogoś trzymać w tej zupie z hormonów i zostawię go w pewnym momencie, i on nie poczuje tego rozwiązania, ulgi, to mogę mu krzywdę zrobić tak naprawdę, tak?
Kari: Tak, to jest ten kortyzol. To już jest o moralności i używaniu tego wpływu we właściwej intencji.
Bartek: Ewentualnie sama świadomość tego, że umiem to robić, bo mogę po prostu zrobić to trochę opacznie.
Kari: Tak, bo jeżeli go zostawimy z kortyzolem, to nic z tego nie będzie.
Bartek: Być może tak jak ja teraz w mojej historii o prezesach. Jak to się stało? Ja nie wiem, jak to się stało, ja po prostu wymyśliłem na poczekaniu. Mogę ją rozluźnić tym, że pan prezes zauważył w pawiu marchewkę, która zawsze niby jest w pawiu. Roześmiał się i po prostu wydrukowaliśmy nową.
Kari: Jak w tej historii, kiedy Jonek z Kajtkiem rozmawiali i Kajtek powiedział: Moją dobrą rzeczą dzisiaj jest to, że zwymiotowałem w szkole. A Jonek: Ale jak to może być dobra rzecz, że zwymiotowałeś w szkole?. – A, bo ja zwymiotowałem na podręcznik. Zawsze jest ten dobry element, który można gdzieś tam znaleźć. Kajtek był bardzo dumny, że zasłużył na podziw swojego brata.
Bartek: I to jest mowa o naszych dzieciach – dla tych, którzy nie wiedzą.
Kari: I czwartym, bardzo istotnym elementem – zwłaszcza w wielu obszarach, tutaj możemy odsyłać i do odcinków o wartościach, i o poczuciu bezpieczeństwa, i o wypaleniu, i o różnych rzeczach – jest to, że historia nadaje znaczenie. Czyli naszą nadrzędną cechą człowieka, rzeczą, którą nas odróżnia od wszystkich innych organizmów, jakie znamy do tej pory, jest to, że umiemy nadawać znaczenie rzeczom, które nie mają znaczenia.
Bartek: W większości to robimy po prostu. Nadajemy znaczenie rzeczom, które nie mają znaczenia albo przyczyny, albo po prostu są, bo są, a my szukamy tam nie wiadomo czego.
Kari: I działamy tylko dlatego, że coś ma dla nas znaczenie. Jak coś nie ma dla nas znaczenia, na przykład ktoś do nas dzwoni, mówi: A, może pójdziemy na kawę. – Wiesz, mam bardzo dużo pracy, nie za bardzo teraz mogę, może się umówimy za miesiąc. – No, tylko wiesz co, chciałabym ci opowiedzieć, bo chyba u mnie raka zdiagnozowano. I jest od razu switch w głowie – to już ma dużo większe znaczenie i już nie są ważne te rzeczy, które mam do zrobienia. I idę na to spotkanie.
Bartek: No przykład jest hardkorowy.
Kari: Ale jest to przykład, który pokazuje, jak mocno na nasze decyzje ma wpływ to, jakie znaczenie nadamy danej rzeczy. Bardzo, bardzo mocne. I te historie, ten cały storytelling może służyć do tego, żeby nadawać znaczenie rzeczom. Czyli to, że kupię bluzę, może nie mieć znaczenia, ale to, że kupię tę bluzę, a dzięki temu wieloryby będą pływać wolno, to już mi daje większe znaczenie. A jeśli jeszcze się podzielę na moim wallu tą informacją, że kupiłam bluzę i wieloryby pływają wolne, to mam dodatkowe znaczenie, ponieważ ludzie będą mnie postrzegać jako tę, która dba o środowisko. Więc sobie buduję swój status dzięki temu.
Bartek: Nie wiem, czy jest jakaś organizacja, która się zajmuje wolnością wielorybów. Jest prawdopodobnie tylko parę wielorybów w jakichś akwariach. Nie wiem, czy to by się udało.
Kari: Bo bardzo nie chciałam mówić o Patagonii, pomyślałam bluza, no to od razu Patagonia. Ale jest na pewno organizacja, która dla wielorybów wyciąga plastik i robi z niego biżuterię, bo kiedyś kupowałam.
Bartek: Prosta rzecz: macie dwie identyczne bluzy, jedna jest zrobiona w Chinach za miskę ryżu, robiły ją dzieci albo macie w tej samej cenie praktycznie tę samą bluzę robioną gdzieś w normalny sposób, czyli dorośli ludzie ją po prostu uszyli. Którą wolicie mieć? Nie różnią się niczym, tylko doklejoną historią.
Kari: No dokładnie. À propos biznesu – dane i liczby, to tylko dane i liczby. A znaczenie tym danym i tym liczbom nadaje historia, która za nimi stoi. I dodatkowy taki element, o którym już wspomniałeś, że dobrze opowiedziana historia, przez markę na przykład, opowiada odbiorcom o tym, co robisz. Natomiast bardzo dobrze opowiedziana historia sprawia, że twoi odbiorcy potrafią opowiedzieć innym o tym, co robisz. Czyli dajesz im historię, którą oni mogą opowiedzieć. I im lepszą historię im dajesz… Czyli musi być prosta, bo muszą to ogarnąć, to nie może być jakaś super długa historia. Musi być taka emocjonalnie angażująca i, nie wiem, nobilitująca, żeby oni chcieli opowiedzieć o tym, że ja kupiłem tę bluzę i słuchajcie, te wieloryby… I jak im dasz jeszcze do tego taką dodatkową historię jednego wieloryba, nie dane o tym, jak te wieloryby giną albo ile procent uratowaliśmy, tylko historię jednego wieloryba, który przepłynął i miał jakieś tam problemy, ale go uratowaliśmy, to ta osoba tę historię będzie mogła opowiedzieć dalej. Bo zapamiętujemy nie dane, tylko historię. I dzięki temu ona jest wzbogacona. Więc oprócz tego, że nadajemy znaczenie, to wzbogacamy życie tej drugiej osoby. I to jest w ogóle super sprawa.
Bartek: Czyli po prostu samo się niesie. Nie musimy wydawać pieniędzy, jeżeli tylko dobrze to zrobimy.
Kari: To jest już o marketingu i właśnie wykorzystaniu w biznesie. Natomiast to samo jest na przykład w przeprowadzaniu zmiany w organizacji. Bierzesz najpierw tę grupę ludzi…
Bartek: Która chce albo jest zajawiona w jakiś sposób.
Kari: I im opowiadasz tę historię, i oni potem zaczynają tę historię…
Bartek: Mają narzędzie, żeby dalej to roznieść w tej organizacji. Tak to się odbywa. Mamy nadzieję, że po prostu dodacie trochę więcej storytellingu.
Kari: Ja mam jeszcze pytanie – dajcie znać, czy chcecie więcej odcinków o storytellingu. Być może jakie są składniki dobrej opowieści, takie techniczne, a być może o tym, jak w brandingu wykorzystywać, bo są różne rodzaje opowieści, które można wykorzystać. A być może jeszcze o czymś innym związanym ze storytellingiem chcielibyście posłuchać. Opowiedzcie nam o tym w komentarzu albo napiszcie do nas na Instagramie, bo chcielibyśmy robić i rozmawiać o tym, co wam pomoże w waszych biznesach.
Bartek: Dziękujemy pięknie.
Kari: A tymczasem mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na kwestie bajek i opowieści z nieco innej perspektywy.
Bartek: Dziękuję, pa.
Kari: Dzięki.