27 grudnia 2024
, odcinek 45
Storytelling w biznesie
Pewnie wiesz już, że storytelling to jedno z najskuteczniejszych narzędzi wpływu – ale jakie historie warto opowiadać i jak je wykorzystać w biznesie? W tym odcinku odkryjesz trzy kluczowe rodzaje opowieści: pierwsza wzmocni Twoją sprzedaż i działania marketingowe, druga pomoże przyciągnąć klientów, partnerów czy pracowników, a trzecia zbuduje zaangażowanie i nada Twojej firmie głębszy sens.
Dowiedz się, jak tworzyć te historie, by autentycznie angażowały odbiorców i wspierały rozwój Twojego biznesu – a potem wykorzystaj moc storytellingu w praktyce!
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych odcinkach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja
Bartek Goldyn: Cześć, Kari.
Kari Goldyn: Cześć, Bartek.
Bartek: Zaczęliśmy drugi raz, bo ten był lepszy. Przyszłaś z tematem o storytellingu, ponieważ ileś osób chciało, żeby coś więcej jeszcze o tym dodać.
Kari: Wymyśliłam sobie kolejne dwa odcinki na temat storytellingu. Dzisiaj chcę porozmawiać o tym, jak można wykorzystać storytelling w biznesie, jakie są rodzaje historii w takim biznesie i do czego można ich używać.
Bartek: Czyli będzie po prostu bardzo narzędziowo – gdzie tego użyć, tak?
Kari: Narzędziowo może trochę, narzędziowo to chciałam podejść w tym kolejnym odcinku, gdzie już chciałam poruszyć takie konkretne cechy dobrej opowieści. A dzisiaj tak bardziej o tych trzech rodzajach opowieści i do czego one są.
Bartek: Okej, czyli są trzy rodzaje młotków i oto one, tak?
Kari: Jest dużo rodzajów młotków, ale wybrałam trzy, które są najczęściej używane, czyli mały, średni i duży młotek.
Bartek: Dobra, to słuchamy.
Kari: Nie chcesz zrobić żadnego wstępu?
Bartek: Nie mam żadnego wstępu do tego. Używajcie storytellingu, jest bardzo ważny.
Kari: Właśnie chciałam powiedzieć, dlaczego jest ważny. To już było mówione i wszystkich, którzy jeszcze nie słuchali odcinka: Storytelling – wartościowe narzędzie wpływu, to do niego właśnie odsyłam. Storytelling jest ważny, ponieważ historie są zapamiętywalne, są takie lepkie, przyklejają nam się do kory i pomagają przyjmować wiedzę, pomagają też nawiązać więź emocjonalną z odbiorcą naszej historii, zbudować to emocjonalne połączenie. Angażują całe nasze ciało, czyli nie tylko włączamy mózg, ale też mamy dreszcze jakieś, silniejsze pompowanie krwi, różne hormony nam się wydzielają. O tym wszystkim było w tamtym odcinku. I wnioskiem było to, że storytelling jest naprawdę jednym z najlepszych narzędzi wpływu, jakie znamy, a tego narzędzia wpływu warto używać.
Bartek: Możemy sobie prześledzić chociażby politykę i tam zobaczymy bardzo dużo różnych historii, które są opowiadane, które są nijak skorelowane z rzeczywistością, a mimo to działają.
Kari: Z wyborów niedawnych.
Bartek: Albo bardzo dawnych.
Kari: Mamy takie trzy kluczowe opowieści: jest to opowieść o produkcie, opowieść o założycielu i opowieść o idei.
Bartek: Co to jest opowieść o produkcie?
Kari: Tak chcę poopowiadać o tych opowieściach. Opowieść o produkcie jest to narzędzie do sprzedaży i marketingu. Bo każda z tych opowieści jest jakimś narzędziem. Opowieść o produkcie służy do tego, żeby nie gadać o tym produkcie. To znaczy, bo można…
Bartek: A, żeby po prostu podpiąć do niego coś innego.
Kari: Tak, można opowiadać: Mam taki produkt, jest on wspaniały, ma takie cechy, jakoś tam zmieni twoje życie. Ale jeżeli tak będziemy mówić, to zawsze się natkniemy na niechęć do zmian. Bo ludzie nie chcą się zmieniać, więc naszym wrogiem tak naprawdę nie jest tu konkurencja, tylko status quo. I storytelling jako narzędzie wpływu potrafi pchnąć do tej zmiany. Zamiast prezentować te wszystkie korzyści, te wszystkie cechy, można opowiedzieć historię.
Bartek: To ja bym dodał w takim razie, że każdy z nas ma jakiś obraz siebie, do którego dąży. I tak naprawdę wybierając różnego rodzaju produkty, doklejamy do siebie po prostu to, co uważamy o sobie. Czyli jeżeli jeżdżę jakimś samochodem, który ma odpowiedni znaczek, to ja znam tę historię, ze swojej oczywiście perspektywy, ona mi coś mówi, ale ja dążę do tego mojego obrazu siebie jako osoby, która coś tam ma wyrazić tym samochodem. I nawet jeżeli jesteś osobą, która myśli, że żadnych brandów, tylko logicznie robisz jakieś tabele w Excelu i tak dalej, to i tak jest rodzaj brandu.
Kari: Reputacji.
Bartek: I tak sobie przyklejasz różne rzeczy.
Kari: I dlatego właśnie, że my się tak utożsamiamy, to bohaterem opowieści o produkcie nigdy nie powinien być produkt, nigdy nie powinna być marka. Zawsze powinien być klient, żeby właśnie ten odbiorca – bo to jest narzędzie sprzedażowe i marketingowe, więc jest kierowane do klientów – żeby ten odbiorca mógł się z tym utożsamić.
I mam taki krótki przykład, jak może wyglądać taka opowieść o produkcie. Jest to opowieść o naszej klientce, Natalii, która zarządza trzema markami kosmetycznymi. Te marki się pięknie rozwijały i zaczynały wchodzić na zagraniczne rynki. Natalia przyszła do nas i mówi, że ma takie dwa problemy. W jej markach panuje bałagan, czyli nie do końca wie, jaką wnoszą wartość i do kogo mówią, i tak dalej. A do tego, i to był chyba ważniejszy problem, te marki zlewały się ze sobą. Czyli wszystkie, na przykład jak się popatrzyło na Instagram, to właściwie nie wiadomo było, która marka jest która. I przez to, że się zlewały, to czasem kanibalizowały swoją własną sprzedaż, bo klienci traktowali je jako konkurencyjne do siebie. No i do tego jej dział kreacji za każdym razem jak wymyślał jakąś nową kolekcję albo content w social mediach, musiał wszystko od początku rozpracowywać i marnował dużo czasu na decyzje, która marka co dostanie, bo nie było to jasne. Czy jak wybierali influencerki, to też nie wiadomo było, do której marki, czasami brali jedną influencerkę do trzech różnych marek, więc to było trudne. Z Natalią zrobiliśmy warsztat strategii dla tych trzech marek, dbając o to, żeby odróżnić je od siebie, bo to był jej problem. Każda dostała inną grupę, inny segment, każda niosła jakąś inną obietnicę wartości, no i dostała potem brandbooki, czyli takie, no wiesz, co to jest brandbook, wszyscy wiedzą. (śmiech)
Bartek: Po prostu to jest rodzaj zasad, w brandbooku jest spisana marka po prostu.
Kari: Zasad identyfikacji wizualnej i słownej. No i finalnie Natalia przyszła do nas i powiedziała, że bardzo nam dziękuję za to, że w końcu nie ma problemów decyzyjnych. Czyli jak przychodzi do niej jakiś pomysł na kolekcję albo jakiś influencer, albo jakiś pomysł na marketing, to ona dokładnie wie, która marka to powinna robić. Każda z marek jest jasna, jest uporządkowana. A do tego graficy nie muszą myśleć nad designem, bo mają te wszystkie zasady, więc wszystko dzieje się dużo szybciej. A ich kreatywne moce…
Bartek: …mózgi.
Kari: …mogą się skupić na tym, żeby wymyślać nowe kolekcje, a nie cały czas nad tym samym się zmóżdżać. Do tego jeszcze dużo łatwiej jest jej wychodzić na inne rynki, ponieważ od razu daje cały zestaw zasad i nie psują jej ci ludzie, którzy tam to…
Bartek: Wszystko jest koherentne.
Kari: …to obsługują. I jeszcze dodatkowym bonusem, o którym Natalia mi opowiadała, było to, że ona od nowa zakochała się w swoich markach. Bo przedtem te marki stały się już nudne, wszystkie takie same i niezbyt ją to kręciło. A teraz mówiła: O, ta jest taka fajna, a ta to byłam ja kilka lat temu, a teraz ta mnie najbardziej kręci. Więc gdzieś w tej strategii dogrzebaliśmy się do tych emocjonalnych pokładów. Dostała motywację. I to jest taka krótka historia, która pokazuje, co Natalia przeżywała, potem coś się zadziało, czyli ta strategia, tutaj produkt, a potem jakie były efekty.
A moglibyśmy pójść na stronę i powiedzieć: Strategia marki daje: wyróżniki, propozycje wartości dostosowane do grupy docelowej, jasne wytyczne do kreacji marketingowych, potencjalnych współprac. Oszczędza czas, wspomaga ekspansję na zagraniczne rynki. No i co?
Bartek: No i nic.
Kari: No i jajco. Więc dlatego taka opowieść o produkcie, która tak naprawdę jest opowieścią o kliencie korzystającym z produktu, pomaga w pokazaniu realnej wartości dla klienta. Nie tych haseł, których klienci często nie rozumieją, tylko realnej wartości. I do tego jeżeli ktoś czytający tę historię albo słuchający, zobaczy w niej siebie – tak jak mi mówiłeś dzisiaj na spacerze – jak już widzisz w niej siebie, to wszystko staje się bardziej prawdziwe.
Bartek: W jakim kontekście to było?
Kari: W kontekście wyborów prezydenckich i Trumpa. Jak już zobaczysz siebie i się utożsamisz, to jest dla ciebie łatwe, to jest dla ciebie wiarygodne, to jest dla ciebie prawdziwe.
Bartek: To może ja w ogóle powiem, o czym my tutaj rozmawiamy. Chodzi o to, że jeżeli zaczynamy się utożsamiać z jakąś historią, to w mózgu nam się po prostu trochę ogranicza, bądź tak naprawdę wyłącza, system, który odpowiada za logiczne myślenie.
Kari: I za krytykę też.
Bartek: Tracimy taką zdolność do krytycznego myślenia i już lecimy, bo jesteśmy emocjonalnie związani z tą historią i tak troszeczkę lecimy na oślep. Dlatego bardzo łatwo na przykład Trumpowi było wygrać jedne i drugie wybory, bo obiecywał coś, co – czy się pokrywa, czy się nie pokrywa w faktach, nie ma to znaczenia – w każdym razie coś emocjonalnie spowodowało, że uwięził jak gdyby tych ludzi w tej historii.
Kari: Obiecywał powrót do złotych lat.
Bartek: To był 2016 rok akurat. Po prostu coś obiecywał i to się wydawało fajne, ludzie nie patrzyli na to krytycznie, no i zagłosowali.
Kari: Więc podsumowując: nie mów o swoim produkcie, usłudze, opowiadaj o ludziach którzy go używają. Jest to doskonałe narzędzie do sprzedaży, taka biblioteka opowieści, czyli różnego typu historie klientów pozbierane w jakiejś formie, czy to pisanej czy… no pisanej najlepiej. I jeżeli przychodzi jakiś nowy klient, to patrzymy, do której opowieści on pasuje, do którego klienta gdzieś tam przystaje i zaczynamy mu opowiadać tę historię.
Bartek: Tylko jest taka jedna rzecz: historia jako taka jest dosyć długa do przekazania. Więc też bym warunkował to, co ja sprzedaję. Jeżeli sprzedaję batoniki, to będzie ciężko mi opowiedzieć tę całą historię osobie, która właśnie ma kupić batonik, którego nie zna. Tutaj bardzo dużo wysiłku musi pójść w kierunku tego, żeby pokazać ludziom, z czym jest, z jaką historią jest powiązany ten batonik.
I dawno, dawno temu była taka reklama, tylko nie pamiętam, czy Marsa czy Snickersa, gdzie jakiś taki stary Indianin – chyba to był Mars – stary Indianin już ledwo co żył i był umierający. Ale zjadł sobie właśnie ten batonik i to mu dodało takich sił, że chciał się spotkać z jakimś… i tutaj nie pamiętam nazwy, to była po prostu młoda dziewczyna, Indianka, jakieś takie imię, wiecie, Ranny Potok. Skądinąd wiem, od strony Marsa jako firmy, że to jest reklama, która im napędziła największą sprzedaż.
Kari: A to Marsa, bo my z Marsem gadaliśmy, nie ze Snickersem.
Bartek: Być może.
Kari: Karol tam pracował.
Bartek: To jest właśnie ta reklama, która im napędziła jedną z największych sprzedaży. Chciałem tylko tak dodać, że w zależności od tego, co sprzedajesz, to jest bardzo ważne, żeby wiedzieć, jak tę historię podać komuś.
Kari: Ja tutaj opowiedziałam o takiej bezpośredniej sprzedaży B2B.
Bartek: Bo to jest podcast, to sobie można pogadać. Natomiast wtedy, kiedy klient spędza z twoją marką kilka sekund, jeżeli w ogóle, to historię trzeba mu gdzie indziej zapodać. Ewentualnie wiedzieć, jaki jest jego cykl kupowania, czy w jaki sposób on kupuje, żeby to odpowiednio zapodać.
Kari: I też dobre reklamy to są takie 30-sekundowe historie. Tylko zamiast używać tam słów, używa się obrazów, które nadają kontekst, używa się pewnych takich typowych skojarzeń…
Bartek: Kulturowych skojarzeń. Myślę właśnie teraz, czy nie zrobić kiedyś takiego odcinka o storytellingu takim…
Kari: Wizualnym?
Bartek: Nie tyle wizualnym, co nietypowe zastosowanie storytellingu czy nietypowe formy storytellingu.
Kari: To super, pewnie. Jak nasi słuchacze będą chcieli, to możemy robić.
Bartek: Możecie nam napisać coś.
Co jeszcze w storytellingu?
Kari: Następna opowieść, czyli opowieść o założycielu. Jest to narzędzie do przyciągania klientów, partnerów, inwestorów i pracowników. Klientów w takich dłuższych współpracach, właśnie B2B, albo takiej bardzo bezpośredniej sprzedaży drogich rzeczy, partnerów biznesowych, inwestorów.
Bartek: Przy nieimpulsywnych rzeczach.
Kari: Tak, bo na tę opowieść też trzeba trochę czasu. Chociaż na przykład w sklepie marki odzieżowej, jak jest w nim o nas albo o naszych wartościach, to tam też ta opowieść o założycielu może zaistnieć. I też przekaże pewne…
Bartek: Tak, zwłaszcza że najczęściej są tam jakieś takie suche farmazony, które wszyscy mają, bo wzięli, znaleźli u innych, przykleili u siebie, bo my też jesteśmy eko, sreko i etyczni.
Kari: Dokładnie. I wykorzystujemy tylko bawełnę jakąś tam. A jeżeli zamiast tego znajdzie się opowieść o założycielu, to to się staje bardziej prawdziwe. Tak samo jak w tej poprzedniej, czyli nie suche dane, tylko historia. Ta opowieść o założycielu wyjaśnia, dlaczego firma została założona. Taki prawdziwy, ludzki powód.
Bartek: Pozafinansowy.
Kari: Chodzi o poszukanie kluczowego momentu, w którym założyciel najczęściej postanowił rzucić pracę na etacie i założyć własną firmę. To są te momenty, w których pojawia się jakaś idea warta realizacji. I ta idea, ten początek jest bardzo nośny i bardzo wpływowy. Jest tym narzędziem wpływu. Jest też jednym z najlepszych – tak jak właśnie powiedzieliśmy o tej ciuchowej firmie – jednym z najlepszych sposobów na odróżnienie się od konkurencji, bo nikt tego nie podrobi. Podrobią wszystkie cechy produktów, ale…
Bartek: Wyobraźmy sobie, że nadal potrzebujemy tego młotka, o którym wspomniałem na początku, i ten młotek jest praktycznie identyczny, służy do tego samego, kosztuje tyle samo, to jedyne co mi zostaje, to powód, dla którego ktoś robi młotek.
Kari: W naszej historii woopy było kilka takich aspektów, które sprawiły… z których wyrośliśmy i które jakby rzutują na nasze obecne wartości. Nasza trójka, czyli ty, ja i Magda, która jest naszą trzecią wspólniczką, spotkaliśmy się w takiej agencji reklamowej, do której wszyscy chcieli iść i pracować.
Bartek: Ja myślę, że to może być nasza perspektywa, bo my chcieliśmy.
Kari: Nie, bo ja w ogóle nie chciałam, ja w ogóle nie wiedziałam, co to jest za agencja. Znalazłam się tam przypadkiem przez koleżankę i sobie pracowałam zdalnie przez półtora roku.
Bartek: A, bo ja miałem plan, ja wiedziałem, że tam będę.
Kari: Ja w ogóle nie wiedziałam, co to za agencja. Jakaś agencja reklamowa, ale fajnie. A potem się dowiedziałam, jak już się przeprowadziłam do Warszawy, że to jest w ogóle topowa agencja, wszyscy chcą do niej iść, ponieważ wygrali Złotego Lwa w Cannes. I to było takie nobilitujące, takie super, prestiż.
Bartek: Pierwsi w Polsce zresztą.
Kari: I głównym powodem robienia rzeczy w tej agencji było zdobywanie nagród.
Bartek: To prawda.
Kari: Człowiek był tam na drugim albo i na dziesiątym miejscu, bo najważniejsze były te prestiżowe projekty, które przyniosą te wszystkie nagrody. Generalnie pracowaliśmy tam po kilkanaście godzin dziennie, spaliśmy w biurze na pufach, wypłaty mieliśmy zawsze spóźnione. Obserwowaliśmy też, jak byli traktowani klienci, którzy byli zwodzeni, oszukiwani, jakieś takie strasznie dziwne rzeczy. A jak był ktoś inny, kto przyniósł jakieś bardziej lukratywne zlecenie, to w ogóle odsuwani gdzieś na dalszy plan. Nasza motywacja była tam bardzo słaba. Mimo tego, że te nagrody się tam jakoś pojawiały, to i tak nasza motywacja była słaba, więc żeśmy stamtąd odeszli, robiąc kolejny biznes, gdzie mieliśmy trochę większą moc sprawczą, ale nam się tak tylko wydawało. Gdzie znów doznaliśmy…
Bartek: Gdzie ktoś, kto był dużo lepszy w biznes, nas…
Kari: Okantował. I zostaliśmy wykorzystani, i oszukani. To było taką podwaliną – te dwa doświadczenia bardzo mocno ukształtowały nasze wartości. I jak już założyliśmy ten własny biznes, to bazową rzeczą u nas zawsze było to, że ludzie są ważniejsi niż nagrody, niż status, niż pieniądze, że pracownikom zawsze trzeba zapłacić.
Bartek: Jak takie dzieci, które czegoś tam nie miały w życiu, to teraz próbują swoim dzieciom wynagrodzić.
Kari: Drugą taką wartością, co do której dostajemy zwrot od klientów, że faktycznie u nas tak jest – nie ma u nas zgody na ściemę i manipulacje, a szczerość i transparentność są kluczowe. Jeżeli są tacy klienci, którzy poszukują nagród albo którzy nie czują się z nami dobrze, bo chcą grać w tę grę pozorów, to takie współprace się kończą.
Bartek: To jest też po naszej stronie, żeby to zidentyfikować i sobie powiedzieć, że to może jednak nie my.
Kari: To z jednej strony. Ale też ci klienci po prostu odchodzą, bo nie chcą pracować w takich warunkach. Natomiast jeżeli ktoś ma te same wartości, to słysząc taką opowieść, od razu poczuje to emocjonalne połączenie. I jest to, po pierwsze, dobra baza pod zaufanie, karmiące biznesowe relacje, a po drugie filtr, jak już się taką opowieść gdzieś wypuści. To samo z pracownikami, to samo z partnerami i tak dalej. Więc opowieść o założycielu zwiększa zaufanie do tego założyciela.
Mam tutaj takie wskazówki – jakbyś chciał sobie zapisać. Jak znaleźć taką opowieść? Żeby znaleźć taką opowieść, szukaj momentu, kiedy pomyślałeś: musi istnieć lepszy sposób. Szukaj potu, krwi i łez…
Bartek: To całe moje życie.
Kari: …bo pot, krew i łzy są ważnym elementem opowieści o założycielu. I nie polegaj na swoich założeniach, bo wielu założycieli uważa, że nikogo to nie obchodzi, co oni kiedyś przeżyli, że ważne jest tu i teraz.
Bartek: No, ale to jest tak, że biznes wydaje się taki zamaskowany, że musimy być profesjonalni, że lepiej nie mówić jakichś takich prywatnych…
Kari: Tak, nie mówić prywatnych rzeczy, tak, to jest to. A tymczasem taka opowieść naprawdę jest wspaniałym narzędziem.
Bartek: Nauka mówi co innego – ludzie budzą nasze zaufanie, kiedy ich poznajemy. A kiedy ludzi poznajemy? Kiedy mówią o sobie po prostu, tylko nie mówią o sobie…
Kari: W superlatywach, jakim jestem supermenem.
Bartek: To też, ale nie mówią o sobie takich wydestylowanych rzeczy, żeby przypadkiem nie można było w żadną stronę o tym pomyśleć. Tylko najczęściej opowiadają te rzeczy, o których nikt nie chce opowiadać właśnie. Czyli nie jest to instagramowa rzeczywistość, gdzie jajecznica jest piękna i wszystko jest super, i właśnie czytam jakąś super książkę, a jeszcze wcześniej morsowałem.
Kari: Tak, więc ta opowieść jest do wzbudzenia zaufania. Trzeci rodzaj opowieści to jest opowieść o idei. Jest to narzędzie liderskie, czyli narzędzie do budowania zaangażowania i motywacji, i do budowania kultury. Prawdopodobnie już wielokrotnie mówiliśmy o tym, bo to jest przy bezpieczeństwie psychologicznym, wizja i purpose, czyli nadrzędny cel – wszystkie te rzeczy już się pojawiały w wielu naszych odcinkach. Natomiast tutaj, w kontekście storytellingu, to jest właśnie ten powód poza pieniędzmi, żeby pracować w tej firmie, żeby wstawać, żeby do naszej firmy przyszli misjonarze, a nie najemnicy. O tym gdzieś tam było. I integruje różne osoby w jednej słusznej sprawie.
Bartek: Tak, dużo więcej ludzie dadzą z siebie, jeżeli nie chodzi o to, żeby tylko przyjść i zrobić swoje, tylko tam jest coś, o coś walczymy, po coś to jest.
Kari: Klient też widzi głębsze znaczenie w tej naszej ofercie, że to nie jest tylko coś, co trzeba kupić, ale coś, co warto kupić. To jest taka opowieść motywacyjna. U nas w woopie mamy taką krótką historyjkę o tym, jak przyszedł kiedyś nasz syn, mając lat 5, z przedszkola i mówi: Mamo… Nie wiem, czy byłeś przy tym?
Bartek: Nie, nie byłem przy tym, ja nie rozmawiam z dziećmi w ogóle.
Kari: (śmiech) Tylko robicie rzeczy. Mamo, mamo dzisiaj słyszałem od pani Kasi, że reklama kłamie. Czy wiesz?. Ja mówię: Wiesz, synku, tak mówią, że reklama kłamie – i coś tam mu zaczęłam opowiadać. Ale on mi dosyć szybko przerwał i mówi: Dobra, no ale skoro reklama w kłamie, a wy robicie reklamy – myśmy pracowali wtedy jeszcze jako agencja kreatywna – to czy to znaczy, że wy okłamujecie ludzi? No. I to był taki moment, kiedy oczywiście coś mu zaczęłam wyjaśniać, ale wewnętrznie poczułam taką niezgodę – kurde, nie chcę okłamywać ludzi. A faktycznie marketing ma taką łatkę, że oszukuje, okłamuje i manipuluje przede wszystkim. I wtedy powstało takie pierwsze hasło woopowe: marketing z empatią, ponieważ stwierdziliśmy, że będziemy walczyć o to, żeby ten marketing nie był postrzegany jako narzędzie manipulacji. I generalnie…
Bartek: (śmiech) Cośmy wywalczyli, to nasze.
Kari: Wyszliśmy z tym hasłem marketing z empatią i zorientowaliśmy się, robiąc ten marketing z empatią, że empatia przydaje się nie tylko w marketingu, że jest generalnie bardzo ważną rzeczą w biznesie.
Bartek: To dawno temu było. Takie olśnienia.
Kari: Że kiedy wyjmiemy głowę z własnej dupy – co Bartek bardzo lubisz – i zauważymy drugiego człowieka, to możemy zacząć robić rzeczy razem. A potem pojawiła się ta idea: teoria gier i gry o sumie niezerowej. Bartek mi przyniósł takie piękne wideo i się okazało, że matematycy udowodnili, że kooperacja i współpraca jest znacznie bardziej opłacalna w biznesie niż granie tylko na siebie.
Bartek: Szkoda, że biologia jest akurat w drugą stronę – granie na siebie jest ważniejsze w biologii.
Kari: Nie, właśnie nie.
Bartek: To zależy, tam grasz na geny. Im bardziej dzielimy wspólne geny, tym bardziej chętnie współpracujemy. Im dalsze geny mamy, tym mniej.
Kari: Tak, ale stada na przykład wygrywają.
Bartek: Bo mają wspólne geny.
Kari: I my wygraliśmy.
Bartek: Bo mamy wspólne geny.
Kari: Z tych wszystkich rzeczy powstała idea, która przyświeca woopie: jeżeli odpuścisz manipulację i użyjesz empatii, jeżeli zauważysz i zrozumiesz drugiego człowieka, i dasz mu odczuć, że jest zauważony i zrozumiany, to będziesz mieć znacznie większe szanse w grach o sumie niezerowej. Czyli w tych grach, które wygrywają w biznesie. Czyli w skrócie: razem znaczy lepiej. I ta opowieść, jeżeli gdzieś się pojawia, to sprawia, że ludzie robią takie: nooo albo no właśnie. Zwłaszcza przy tych manipulacjach. Więc jak chcecie, albo ty Bartku (śmiech)...
Bartek: Bo się uczymy mówić bardziej do siebie, tak?
Kari: (śmiech) To może brzmieć tak głupio, że ja ciągle do Bartka, ale uczymy się ze sobą bardziej rozmawiać, a nie tylko do słuchaczy, żeby tak jakoś fajniej było.
Bartek: Kari, jestem bardzo zaciekawiony, co chciałaś mi powiedzieć?
Kari: Że kluczowym elementem opowieści o idei jest idea. Czyli jak chcesz robić tę opowieść, to musisz się najpierw zastanowić, co tak naprawdę chcesz przekazać tym słuchaczom.
Bartek: Czyli o co mi chodzi po prostu.
Kari: Jakie jest to twoje dlaczego, czyli ten purpose, o co walczysz, dlaczego wstajesz z łóżka, co w twoim biznesie jest poza zarabianiem pieniędzy, po co on w ogóle jest. Jak już sobie wymyślisz tę ideę, to zastanów się, co oni powinni zrobić w wyniku wysłuchania tej historii i jak już to wiesz, to zadaj sobie pytanie, kiedy udało ci się dojść do tego wniosku.
Bartek: Nie rozumiem.
Kari: Jeżeli masz tę ideę, wiesz, którą ideę chcesz przekazać, na przykład że razem znaczy lepiej, to kiedy udało ci się dojść do tego wniosku, że razem znaczy lepiej? Kiedy odkryłeś tę prawdę?
Bartek: No jakiś czas temu, jak zobaczyłem liczby.
Kari: To było to, że zobaczyłeś liczby. To jest fragment naszej opowieści, więc ja go sobie wzięłam. Na tym się zaczyna układać tę opowieść. Czyli najpierw mówisz o tym, jak było, czyli: myślałem, że trzeba było grać na siebie i walczyć z konkurencją.
Bartek: A czy mogę naginać w takim razie? Bo ja tak nie myślałem.
Kari: (śmiech) A jak myślałeś?
Bartek: Nic nie myślałem. Po prostu się zastanawiałem, co jest lepsze. Czy jest jakiś matematyczny dowód, który mówi mi, czy granie…
Kari: A w jaki sposób działałeś wcześniej?
Bartek: Zawsze lubiłem współpracę, robić rzeczy z ludźmi, więc ja dążę do tego. Ja lubię robić rzeczy z ludźmi po prostu.
Kari: No to być może to nie jest twoja opowieść o założycielu.
Bartek: No okej, dobra, nieważne.
Kari: Znaczy to jest opowieść na pewno woopowa, ale każdy też może poszukać swojej. Kiedy udało mi się dojść do tego wniosku, kiedy odkryłem tę prawdę? I to jest twój rdzeń tej opowieści o idei. Możesz powiedzieć, jak było, co tam sobie odkryłem, jak teraz jest i dlaczego ta idea jest ważna.
Bartek: Super.
Kari: Generalnie to są takie mocne opowieści, których się nawet w dzieciństwie szuka. Czyli to najszczęśliwsze twoje wspomnienie albo ten dzień kiedy stwierdziłeś w pracy, że możesz robić to nawet za darmo, takie to było fajne i takie budujące.
Bartek: O, a w ogóle tak całkowicie pomijając wątek, ale zostając w historiach – powiedziałem tutaj, że w ogóle nie rozmawiam z dziećmi i będę bardzo patrzył na statystyki podcastu, kiedy spadła słuchalność, bo kiedyś jak powiedziałem, że dzieci nie są moim priorytetem, to spadła słuchalność, także…
Kari: To nie jest prawda.
Bartek: Nie ma to znaczenia. Chodzi o to, że mój wewnętrzny troll bardzo lubi takie rzeczy, więc czekam.
Kari: No to bardzo, bardzo pozdrawiamy wszystkich słuchaczy, którzy zostali tutaj z nami, żeby odkryć ten twist w dzisiejszej opowieści. No i tyle.
Bartek: Dziękuję.
Kari: To są trzy opowieści, czyli opowieść o produkcie – narzędzie do sprzedaży i marketingu; opowieść o założycielu – narzędzie do przyciągania klientów, partnerów, inwestorów, pracowników; i opowieść o idei, czyli ten purpose – narzędzie do nadawania znaczenia, budowania zaangażowania, budowania motywacji.
Bartek: Bardzo Ci dziękuję, Kari.
Kari: Dzięki. Mamy nadzieję że pomogliśmy wam spojrzeć na kwestie storytellingu w biznesie z nieco innej perspektywy. Pa.