top of page

1 marca 2024

Jak wdrożyć skuteczny Content Marketing?

Dlaczego content marketing można porównać do randkowania i komu go oddelegować: seniorowi czy juniorowi? W tym odcinku znajdziesz pięć ważnych zasad skutecznego content marketingu oraz rozwikłanie zagadki: czy każdy musi robić tańczące rolki na Instagramie?


Sprawdź, jak zabrać się za content marketing, żeby był skuteczny – i czy w ogóle musisz to robić. A może Twój cichy biznes jest OK?

Możesz zapisać się na listę aby otrzymywać powiadomienia o nowych odcinkach.

Wysyłamy je raz w miesiącu.
transkrypcja

Kari Goldyn: Bartek.


Bartek Goldyn: Kari. Będziemy dzisiaj rozmawiać o skutecznym content marketingu. I ponieważ nie za bardzo mam pomysł na wstęp, to może Ty to robisz?


Kari: Zrobię.


Bartek: Dobra.


Kari: Content marketing, czyli marketing treści, jest jednym z rodzajów tzw. inbound marketingu, czyli marketingu przychodzącego, który różni się od wychodzącego tym, że ma za zadanie przyciągnąć naszych perspektywicznych klientów, nasze leady, tak żeby sami podjęli decyzję skontaktowania się z nami. W przeciwieństwie do marketingu wychodzącego (outbound), jak zwykła reklama na przykład, gdzie po prostu wyrzucasz komunikat: przyjdź, kup, zadzwoń, cokolwiek bezpośrednio do klienta, odbiorcy.


I marketing treści jako ta forma marketingu przychodzącego jest bardzo skuteczny, natomiast żeby był skuteczny, to trzeba kilka warunków spełnić i o tym chcemy Wam dzisiaj opowiedzieć.


Bartek: Dobra, poczekaj, bo mi się odpaliło i już mam wstęp, który chciałem powiedzieć. To jest jeden z rodzajów rzeczy, które można robić. To nie jest tak, że to trzeba robić, pomimo tego, że w socialach jest pełno komunikatów, że tak, trzeba to robić, tylko debil nie gra w tą grę itd., itd. Natomiast wcale tak nie jest. Można prowadzić cichy biznes, całkowicie niewidoczny z tej strony akurat i on może być OK. To jest jeden z rodzajów. Tutaj chcielibyśmy po prostu kilka rzeczy zaznaczyć, powiedzieć, opowiedzieć i ktoś może już sam zdecydować, czy to jest coś, co chciałby robić po prostu.


Kari: Bo to, że coś można, nie znaczy, że Ty możesz.


Bartek: Albo w ogóle chcesz nawet.


Kari: Albo w ogóle chcesz.


Bartek: No dobra, to mamy pięć punktów i możemy po kolei jechać. To jedziemy. A! One nie są w żaden sposób jakoś tam w logiczną całość poukładane, muszę to powiedzieć, ponieważ ja mam coś takiego, że musi być logicznie poukładane. Więc one są luźno rozrzucone.


Dobra, pierwszy to jest to taki, że jest to maraton, a nie sprint. Czyli o co chodzi? Chodzi o to, że jest to gra, w którą będziemy grać długo i najlepiej, żeby była ona zrobiona pod jakąś strategię.


Kari: Tak, bo jeżeli chcemy przebiec maraton, to nie będzie tak, że się zbierzemy, przebiegniemy i koniec, tylko trzeba się do niego długo przygotowywać, trzeba wiedzieć, co ze sobą zabrać... wodę, co tam się na tych maratonach…


Bartek: Nie wiem, trzeba się przygotować po prostu.


Kari: Gdzie będą przystanki....


Bartek: Tam chyba nie ma przystanków, bo wtedy czas ci będzie po prostu biegł dalej.


Kari: Są chyba jakieś, że tam coś jedzą po drodze, stoją ci ludzie tam, machają.


Bartek: Tak, ale oni w biegu to robią. Dobra, jedźmy dalej.


Kari: W każdym razie trzeba się przygotować, że to nie będzie kwestia dni, tygodni, tylko raczej lat, nawet nie miesięcy, tylko lat. I im dalej w procesie, tym bardziej wartościowy będzie ten marketing dla naszej marki. I żeby utrzymać tę konsekwencję, bo ta konsekwencja jest niezbędna, musimy wiedzieć, co robimy. Czyli musimy mieć tak naprawdę strategię marki, bo strategia marki nam wyznaczy wiadomość, którą chcemy w tym naszym marketingu treści zawierać. Czyli do kogo mówimy, bo bez sensu jest skierować do wszystkich dookoła, bo wtedy tak naprawdę żadna grupa nie poczuje się, że to jest do niej skierowana ta treść, jaki problem tej grupy rozwiązujemy, czy tam jaką potrzebę spełniamy, dlaczego to jest ważne i dlaczego warto byłoby nawiązać z nami współpracę.


Bartek: Ja bym jeszcze chciał dodać w ogóle, czym jest strategia. Strategia to jest rodzaj takiej tezy, którą mamy, ewentualnie jakiegoś założenia. Bazując na, może to być doświadczenie, może to być nauka, mogą to być badania, cokolwiek, zakładamy, że ta teza jest prawdą i musimy zrobić odpowiednie rzeczy, żeby ją sprawdzić, żeby wygrać po prostu. I to tak naprawdę tego się sprowadza, czym jest strategia. Mamy jakąś myśl, na podstawie czegoś chcemy ją sprawdzić, wymyślamy, co będziemy robić, żeby to doszło, dzięki czemu mamy wygrać.


Kari: Czyli sprowadzając to do strategii marki, w strategii po prostu znajdujemy swoje pozycjonowanie. Kim jesteśmy, dla kogo, jaki problem, dlaczego ten problem jest wartościowy i co nas odróżnia od reszty rynku. I to można przekazać do tych ludzi za pomocą marketingu treści, tylko żeby to zostało przekazane, to cały czas musi być o tym samym. Nie chodzi o to, żeby cały czas jedno słowo powtarzać w kółko, ale cały czas kręcić się wokół jednej tematyki, w podobny sposób, konsekwentnie budując markę. Bo nam się czasami wydaje, że jak raz nas ktoś zobaczy, to już nas zna. Tak naprawdę to trzeba wielu, wielu zetknięć, żeby ta marka w głowach ludzi, którzy nas oglądają, słuchają, czytają, zaczęła przybierać ten kształt, który my chcemy jej nadać. Bo to nie jest tak, że my wymyślamy sobie markę i ona jest, buch. Nie, ona się buduje w głowach ludzi i my możemy tylko na nią wpłynąć poprzez to, jakie komunikaty wysyłamy do świata. Więc żeby ten content marketing był faktycznie skutecznym narzędziem marketingowym, a nie po prostu, nie wiem, ekspresją twórczą, to musi być konsekwentny i spójny i dzięki strategii marki na początku taki może być.


Bartek: Dobra, bo ja jeszcze do tego punktu chciałem coś dodać. To jest tak, że pamiętamy, że to jest maraton, a nie sprint i musi mieć strategię, czyli musisz wiedzieć po co coś robisz. Według tego jakiegoś jednego założenia, które spowoduje, że jeżeli się uda wszystko, to wygrywasz po prostu. Musi być konsekwentny i teraz, jeżeli chodzi o konsekwencje, to warto jest na tyle znać siebie, swój zespół, cokolwiek, żebyśmy mieli to paliwo, żeby chciało nam się to robić.


Kari: Tak, dlatego nie jest dla każdego.


Bartek: Tak, dlatego nie jest dla każdego, bo jeżeli nie wiesz, po co to robisz, nie masz żadnej takiej większej rzeczy, która cię napędza, no to to się nie wydarzy, po prostu, nie pociągniesz tego.


Kari: I do tego trzeba też sobie zdać sprawę, że jak już ci klienci przyjdą, to nie jest koniec naszego content marketingu, że to jest nasza, ta marka jest jakby dodatkowym klientem w naszej firmie i trzeba ją tak samo obsługiwać jak każdego innego klienta. Na stałym zleceniu, w cotygodniowych lub comiesięcznych partiach.


Bartek: I jeszcze jedną rzecz chciałbym dodać, apropos tego, że jest to maraton, to jest tak, że każdy przebiegnięty kilometr w maratonie, to jest już złożona jak gdyby całość odległości, którą mamy przebiegniętą. Czyli z każdym, niech to będzie postem, z każdym kawałkiem treści dokładamy coraz więcej, czyli coraz więcej ludzie mogą widzieć, zobaczyć nas, mogą mieć interakcję z tą treścią. I tutaj też warto rozważyć to, bo niektóre na przykład social media są takie, że słabo będziemy wyszukiwani, że one są mocno jednorazowe. No Instagram na przykład taki jest, tak?


Kari: Coś tam niby zmieniają, ale jeszcze wciąż.


Bartek: Ale YouTube na przykład potrafi zaserwować film sprzed 10 lat bez problemu. Więc jeżeli wchodzisz w ten content treści, to wybierz jeszcze takie miejsce, które się odkłada, ale pamiętaj też, że te, które się odkładają, najczęściej są trudniejsze. Czyli YouTube jest trudniejszy od Instagrama. Więc jest to rodzaj takiego balansu i trzeba wiedzieć mniej więcej.


Kari: LinkedIn się dobrze pozycjonuje w Google, bo to jedna klika.


Bartek: Tak, no to mamy jedną rzecz, że jest to maraton.


Kari: Kolejnym punktem, mamy tutaj napisane, jest ścieżka klienta. I tak naprawdę chodzi o proces podejmowania decyzji zakupowej. I taka typowa ścieżka, żeby tam tego za bardzo nie rozwlekać, polega na tym, że ma pięć lub sześć etapów, jak to tam kto definiuje, i w pierwszym etapie, nasz potencjalny klient w ogóle nie ma pojęcia, że ma jakiś problem albo że cokolwiek w jego życiu wymaga naprawy. W drugim zaczyna być już świadomy tego, że coś nie bangla, że coś może warto by zmienić, natomiast nie zna jeszcze rozwiązania na ten swój problem, ale już czuję dyskomfort. W trzecim etapie zaczyna rozglądać się i widzieć różne metody, którymi może sobie pomóc, i w pewnym momencie decyduje się na podjęcie działania, wybiera sobie jedną z tych metod i decyduje się na podjęcie działania. W czwartym etapie szuka dostawcy do tego działania, które wybrał, czyli na przykład boli nas głowa, zaczynamy się orientować, że być może to jest jakaś migrena, a być może źle śpimy, a to może jak źle śpimy, to może trzeba by kupić materac. Czwarty etap to jest poszukiwanie tych materacy, wchodzę do Google'a i szukam albo się pytam znajomych i potem decyduję się na zakup, dokonuję zakupu, to jest piąty etap. W szóstym etapie są rzeczy lojalnościowe.


Kwestia jest taka, i to jest w kontekście naszego dzisiejszego tematu, że większość firm marketuje się, czyli opowiada o swoich rzeczach, na etapie czwartym, czyli opowiadamy o naszych produktach, naszych usługach. Wchodzimy w tak zwany czerwony ocean – czerwony, bo jest tam tyle ryb i tyle rekinów, które się tam gryzą między sobą, więc woda się robi czerwona, i wchodzimy w bardzo ostrą konkurencję . I trudno na tym etapie, nawet jeżeli robimy super zarąbisty content marketing, się rozepchać wśród tej całej konkurencji.


Fajną rzeczą, którą się dowiedzieliśmy kiedyś od naszego coacha Mata, jest to, że dużo więcej sensu ma robienie marketingu treści na drugim etapie, czyli na etapie, gdzie ten klient nasz dopiero się zaczyna orientować, że coś mu doskwiera. I kiedy my na tym etapie wyedukujemy go, czyli powiemy do niego jego symptomami – nie naszym produktem, że mamy tutaj łóżka – tylko powiemy: Aha bolą cię plecy jak codziennie rano wstajesz, no to musi być do dupy taki dzień...  I on to przeczyta i stwierdzi, że faktycznie mnie bolą plecy! Nawet mógł tego nie wiedzieć, ale zwróciliśmy jego uwagę na to i on teraz już wie, że go bolą plecy, więc czyta dalej. Bo powiedzieliśmy do niego jego problemem. Czyta dalej i my na naszym kanale wspaniałym instagramowym mamy o tym, że jak bolą plecy, to może to być kwestia niewygodnego materaca, on zaczyna tam poznawać różne... Jeżeli jesteśmy dobrzy w tym marketingu treści, to tam damy jeszcze elementy edukacyjne albo rozrywkowe albo inspiracyjne.


Bartek: No tego powinno być bardzo, bardzo dużo.


Kari: Tak. To są te trzy filary. No i on wchodzi coraz głębiej i coraz więcej wie: i o tych bólach pleców, i o tych materacach, i o tym, co właściwie powinien mieć w domu w swojej sypialni. Wtedy kiedy już wchodzi w trzecie stadium ścieżki klienta, gdzie decyduje się na podjęcie działania, to on już nie szuka. Bo on ma już zbudowane zaufanie do naszej marki i on po prostu kupi ten materac od nas.


Bartek: Tak. Dodatkowo jeszcze tutaj jest ważna rzecz do podkreślenia – to jest to, że my budujemy mu wtedy obraz tego, jak to coś powinno wyglądać. Czyli ja – opowiadając o swoich materacach – zaczynam mówić, jaki ten materac powinien być, jak on powinien działać i tak dalej. I nawet jeżeli inni mają to samo co ja, to łatwiej będzie mu sięgnąć po mój, bo najprostsze rzeczy, które ja mam, a oni nie mają, po prostu wyeliminują ich. Tylko dlatego, że... nie wiem, co jest materacach. Ale załóżmy, że: tu i tu jest pianka, to jest dobrze. Ale tamci – czyli ja w tym momencie – powiedziałem na przykład, że mam coś, co powoduje, że on jest hipoalergiczny. A, no to tamten nie jest hipoalergiczny.


Kari: No to to jest gorzej.


Bartek: Chociaż ja na przykład w ogóle nie mam uczuleń! Ale to nie ma znaczenia, bo ja już wiem, że to tak powinno być.


Kari: Bo tak mnie nauczono. A ten, kto pierwszy mnie nauczy, ten jest dla mnie największym autorytetem.


Bartek: Tak. To jest tak, że jeżeli nie mamy opinii na dany temat temat, to ten, kto pierwszy tę opinię nam stworzy na ten temat, po prostu wygrywa, bo ją przyjmiemy, bo to ona ona będzie ważniejsza.


Kari: Potem dużo trudniej jest zmienić opinię komuś, niż mu wyrobić robić na samym początku.


Bartek: Następny punkt to jest: nie mów o sobie, mów o problemach grupy. Zapisałem sobie takie dwie rzeczy tylko. Większość firm, jak tak popatrzę na rzeczy, które mogę po prostu napotkać, czyli to są strony internetowe, sociale, mówi o sobie. Cały czas praktycznie mówi o sobie ze swojej perspektywy. I to jest tak trochę, że... to jest analogia: traktujmy marketing trochę jak randkowanie. Nie każdy z nas albo większość z nas nie chce być na randce z osobą, która cały czas gada o sobie. No właśnie tutaj mam ten zegarek, ponieważ on jest taki drogi, jeżdżę takim a nie innym samochodem, mam tyle sukcesów i w ogóle jestem zarąbisty.


Kari: Takie szkoły pokończyłem...


Bartek: Tak, załóżmy.


Kari: Teraz taki trend na Fredzie tak, że wszyscy pokazują swoje konta bankowe i podsumowanie roczne.


Bartek. OK. No właśnie. Chodzi o to, żeby traktować to jak randkowanie, czyli nie chcę mówić, że udajemy, że słuchamy i czekamy, aż będzie nasza kolej. Ale autentycznie zainteresujmy się tą drugą osobą i dopiero wtedy, kiedy przyjdzie nasza kolej, to oni naprawdę nam zadadzą pytania. Oni naprawdę będą chcieli z nami wejść w interakcję, tylko najpierw musimy się nimi zainteresować po prostu. Więc nie mówimy o sobie mówimy o problemach grupy, czyli gdzieś tam powinniśmy, jako twórcy jakiegoś produktu bądź usługi, wiedzieć, co boli tą grupę, do której chcemy mówić.

No bo powiedzmy, że to nie jest aż tak, ale... Dużo biznesów powstaje trochę na zasadzie takiej, że mam coś, lubię coś, to będę tego robił dużo i będę to sprzedawał.


Kari: Zrobię na tym biznes. Bo mi koledzy mówią, że zrób na tym biznes. No dobra, to zrobię!


Bartek: Ewentualnie coś mnie interesuje, no i wtedy powstaje problem, bo trzeba to sprzedać. Najczęściej to już jest w ogóle osobny temat, ale powstają wszystkie inne rzeczy dookoła: strony internetowe, logo, wizualizacja, identyfikacja wizualna i tak dalej, ale nikt nie sprawdza, czy to w ogóle jest taka potrzeba na rynku.


Kari: Tak, nikt nie pogada z ludźmi, czy chcą to kupić.


Bartek: Tak, więc najpierw powinniśmy spróbować porozmawiać z tymi ludźmi, dowiedzieć się, o co chodzi, być może coś zauważyliśmy, co by się przydało, to jest właśnie to, w jaki sposób powinien powstawać ten content marketing. Czyli jeszcze raz potrzebami tych ludzi: bo coś zauważyliśmy. A nie: mamy coś co my lubimy i chcemy komuś sprzedać.


Kari: Trzeba ich wysłuchać i bardzo uważnie zwracać uwagę na słowa, które mówią. Na tej randce. Na co się skarżą, o czym marzą, zapytać ich, czego by chcieli więcej w swoim życiu, czego by chcieli mniej w swoim życiu. I słuchać odpowiedzi. Są takie odpalające fajne rzeczy pytania.


Bartek: Tak. I jeszcze jeden tip taki z przykładem. To jest to, że my jesteśmy ekspertami w czymś tam, więc my najczęściej wiemy, jakie są przyczyny tego, co tam się dzieje u tych ludzi. Ale powinniśmy mówić objawami tych ludzi w tym w tym contencie. Czyli jeżeli ja mam na przykład bolącą mnie głowę codziennie, to być może to nie jest tak, że jak sobie wyrównam zęby, założę aparat i pójdę jeszcze tam nie wiem zrobić operację szczęki, to to mi zejdzie. Być może tak jest, bo Ty jesteś na przykład chirurgiem szczękowym i Ty wiesz, że to właśnie jest od tego. Ale jeżeli będziesz mi mówił o tym, to ja nie mam pojęcia, że to o to chodzi, powinnaś mi mówić, że mnie boli głowa. Codziennie rano boli mnie głowa albo że zaciskam zęby, albo mam starte zęby i tak dalej i tak dalej. Więc nie mów mi od tej swojej strony technicznej, pomimo tego, że wiesz bardzo dobrze, ale mów mi, to co ja sam obserwuję, co ja mówię.


Kari: I tymi słowami, które zrozumiesz. Ja to mam jeszcze jeden taki dodatek do tego, bo kiedyś moja koleżanka Ewa z Trufle.PRO zapytała mnie w kontekście marki osobistej, bo teraz jest jeden z trendów w ogóle na 2024, że robi się marki osobiste, jakby to jest też temat na całkiem inny podcast, ale zapytała o autentyczność. Powiedziała, że jej zdaniem autentyczność to nie tylko dobro, etyka, prawość i jakieś takie piękne wszystkie doskonałe rzeczy, które mamy, ale też bycie gburem, bycie osobą moralnie wątpliwą czy tam popełniającą błędy. I zapytała, czy tę niedoskonałą stronę też pokazywać w trakcie budowania marki.


I to jest w ogóle gruby, wielki temat, natomiast tutaj odniosę się do tego, co mówiliśmy na początku: czyli jak najbardziej taką stronę pokazywać, pod warunkiem że wnoszą coś do historii, którą opowiadamy. Czyli wnoszą coś do strategii, mówią coś o naszym pozycjonowaniu i dążą do celu, który chcemy osiągnąć, to wtedy jak najbardziej można powiedzieć o sobie w takim kontekście, w którym wnosimy coś innym.


Bartek: To już chyba mówiliśmy chyba: nikt nie lubi Supermana tylko dlatego, że właśnie jest doskonały.


Kari: Ale to też, żeby nie było takiego Nic, nic o sobie, to też tutaj dodam to, że można trochę o tym sobie powiedzieć, ponieważ to buduje zaufanie, to tak zbliża do nas emocjonalnie ludzi po drugiej stronie, zwłaszcza jeżeli opowiemy o rzeczach niedoskonałych.


Bartek: To by można było podsumować jedną prostą rzeczą: to jest zwykła inteligencja emocjonalna i umiejętność w relacje między ludźmi.


Kari: Prostą niełatwą.


Bartek: No właśnie. Bo to się do tego sprowadzi, da się zachowywać w ten sposób, żeby ludzie nas odbierali pozytywnie i tylko tyle.


Kari: Nawet jeżeli mówimy o nie pozytywnych rzeczach.


Bartek: Mamy jeszcze taki czwarty punkt, mikropunkt, czyli nie rób tego, co jest modne.  Tutaj chodzi o prostą rzecz. Oddajesz wtedy to coś, na czym ci zależy, co chcesz powiedzieć, rozwiązać ten problem, cokolwiek, w ręce chwilowej mody. I marka przestaje być spójna. Zwłaszcza że wcześniej powiedzieliśmy, że jest to ten procent składany, czyli musisz być konsekwentny, konsekwentnie mówić cały czas o tym samym. Jeżeli problem jest na tyle uniwersalny, że wystąpi przez dłuższy czas, no to spokojnie możesz…


Kari: ...sięgać po różne tak taktyki…


Bartek: ...tak, i możesz spokojnie nie ulegać modom. Dodatkowo mody mają to do siebie, że upodobniają tych wszystkich, którzy za nimi podążają, więc już nie jesteś wyróżniający się w żaden sposób.


Kari: Rolki tańczące na Instagramie.


Bartek: Tak, i inne pierdoły. Dodatkowo jeszcze jest jedna rzecz taka, że... nam się trafiło to tylko raz, ale nie daj boże, żeby Ci się trafiła jakaś treść viralowa. To jest najgorsze. Nie znam nikogo, kto robił treści – a też robiliśmy ich w poprzednich życiach bardzo dużo – kto wie, jak zrobić coś, co będzie viralowe.


Kari: Że za każdym razem się udaje.


Bartek: Tak, bo to są rzeczy tak dziwne, które po prostu chwycą, że nie wiadomo. I teraz jeżeli ci się uda i nagle się pojawi duża odpowiedź na to wszystko, to nie ulegaj temu, bo znowu oddasz to, co chcesz powiedzieć, klikom lajkom, algorytmom i zaczniesz tworzyć treści tylko po to, żeby wypełnić…


Kari: Ta dopamina tam, nie? Nagle wszyscy cieszą się i oglądają Twoją treść, w ogóle szerują, ale rośnie, ale super i to potrafi być uzależniające. Tracimy z oczu, co jest ważne.


Bartek: Tak i teraz chcesz robić, żeby było dużo tych ludzi, no bo... jest tak, że teraz ten post czy tam ta treść wyszła zarąbiście, następne już nagle nie: dwie osoby na to popatrzyły i to jedna to była twoja mama z litości...


Kari: Co zrąbałam? Co nie tak?


Bartek: No właśnie, więc pierwsza rzecz to jest taka, że w virale nikt nie wie, dlaczego i jak. To jest po prostu nieokreślone, nie da się tego przewidzieć i zrobić. A druga rzecz to jest taka, że nie ma co temu ulegać, bo ten problem, który chcesz rozwiązać, który ewentualnie potem ma się przełożyć na to, że ludzie będą rozwiązanie kupować, a on powinien być na tyle powszechny, uniwersalny i pilny dla tych ludzi, że to, czy akurat ten właśnie jeden viral tam się zdarzy, to to nie powinno mieć kompletnie znaczenia. Budujemy na zasadzie procentu składanego: powoli, powoli, powoli, powoli, coraz więcej.


Kari: Tak, ja to jeszcze chciałam dodać a propos tej mody, bo to często się pojawiało u nas od naszych odbiorców, że kiedy powiedzieliśmy: Nie, nie musisz nagrywać rolek, jeżeli to nie jest twoja forma ekspresji, to to było takie: uff. Dzięki. Pojawiają się różne mody i nie wszystkie do nas pasują.  To jest to, co powiedziałam na początku: to, że coś można, nie znaczy, że możesz. Nie wszystko będzie dla Ciebie, więc nie ma sensu rzucać się na te mody, jeżeli to nie jest Twoje. Zastanów się, czy dobrze się będziesz czuć w tych tańczących rolkach. Jeżeli tak: super, tańcz, o ile to załatwia problem i mówi symptomami ludzi, którzy cię oglądają. Natomiast jeżeli nie, to to w ogóle nawet się nie zmuszaj, bo nie zrobisz maratonu na rzeczach, które są dla ciebie trudne i ciężkie, i żmudne, i demotywujące de facto.


Bartek: Po pewnym czasie, akurat jeżeli chodzi stopę zwrotu, to wideo ma bardzo ładną, bo przyzwyczajamy ludzi do nas, do naszej twarzy, stajemy się ich kumplami. W jedną stronę, oczywiście, bo oni nas znają, my ich nie. Ale może nie od samego początku.


Kari: No i do tego też można strategicznie podejść, prawda? Założyć i przygotować się i powoli w swoim tempie nauczyć się pokazywać na tym wideo, a nie, że nagle wybuchła moda, no to wtedy ja muszę szybko.


Bartek: Tak, i jeszcze nie daj boże jest to osoba, która jest zestresowana na tym wideo i zachowuje się sztucznie, dziwnie.


Kari: To może działać na szkodę marki.


Bartek: Tak. No i ostatni – piąty – punkt, który wydaje się być najważniejszy.


Kari: To jest taki punkt, który naprawdę mało kto dostrzega, że tak powinno być i to jest... Nie wiem, czy zła wiadomość? Czy po prostu wiadomość?


Bartek:  To jest po prostu wiadomość. To jeszcze nie jest tak, bo to nie do każdego biznesu jest, tak? W B2B jest bardziej.


Kari: W B2B i w takich biznesach, które nie są wielkie. W takich lifestyle biznesach, które mają 5 do 10–12 osób, a nie mają jeszcze 50–100. Chociaż, właściwie w każdym…


Bartek: Dobra, mówmy, o co chodzi. Chodzi o to, że content powinni tworzyć seniorzy, czyli osoby na seniorskim stanowisku.


Kari: O seniorskiej wiedzy i doświadczeniu przede wszystkim, tak. Nie dość, że seniorzy, to jeszcze osoby tak naprawdę z wewnątrz, bo jeżeli chcesz zatrudnić agencję marketingową albo jakiegoś content kreatora, który ma dla Ciebie to robić, to nie będzie miał tej wiedzy. Nie będzie miał tego doświadczenia i będzie przyciągał... generalna zasada jest taka, że podobne przyciąga podobne. Więc jeżeli przyjdzie zewnętrzna osoba, która będzie Twój content prowadzić i będzie Ci wymyślać posty, to ona będzie przyciągać osoby podobne do niej. Czyli osoby z takim doświadczeniem, osoby, które takiego języka używają, które mają podobny wgląd i w rynek, i w problemy i w to, co Ty tak naprawdę oferujesz ludziom.


Więc to jest trudne do zaakceptowania, ponieważ to oznacza, że musisz zrzucić z siebie wszystkie rzeczy, które bierzesz najczęściej. My tutaj musieliśmy pooddawać część rzeczy, które robiliśmy dla naszych klientów, żeby móc zająć się tym, żeby robić content dla naszej marki. Dla bardzo wielu osób to jest trudne, to jest wyzwanie, no bo przecież nikt nie zrobi tego tak dobrze jak ja, nie?


Bartek: To jest jakby nawiązanie do tego, co powiedziałem na początku: także tutaj mamy te pięć punktów i na ich podstawie będzie można określić, czy ja chcę w ogóle w tę grę grać. Bo powinni to robić ludzie, którzy są na tym samym poziomie przynajmniej, co odbiorcy: czyli jeżeli ja mam firmę z B2B i chciałbym, żeby z moich usług korzystali na przykład dyrektorzy, to nie powinienem tego zlecać jakimś juniorom, no bo co ci juniorzy mogą wiedzieć o problemach dyrektorów? Niewiele.


Kari: Jak oni mogą empatycznie wejść w ich buty.


Bartek: I teraz jeżeli ja mam teraz tworzyć ten seniorski content, to jeden: ja to muszę lubić, jakąś formę. Może to są rozmowy, czyli podcast. Może to jest robienie prostych postów na Instagramie, a może to są jakieś formy wideo, a może są to artykuły, nie wiem. Powinieneś to lubić po prostu, to powinno być coś fajnego. Dwa: mieć na to przestrzeń, jeżeli nie masz na to przestrzeni, to trzeba ją po prostu uwolnić, czyli zawsze się znajdzie czas, to jest tylko kwestia priorytetów. I można zrzucić część rzeczy, które są potrzebne, żeby to robić, na inne osoby.


Kari: Montaż, publikacje jakieś tam interakcje potem.


Bartek: Storytelling nawet, można kogoś poprosić, żeby coś z tym potem zarobił.


Kari: Natomiast wiedza i doświadczenie: to wszystko musi wyjść z osoby seniorskiej, bo inaczej będzie przyciągać juniorów.


Bartek: No i teraz prawdopodobnie większość osób ma: A, OK. A to nie, dzięki. Nara!


Kari: [śmiech] Nie mam czasu, muszę się zająć firmą, a nie marką.


Bartek: Dokładnie tak. Natomiast to jest tak, że im więcej tych cegiełek się zbuduje i na początku jest to oczywiście trudne, bo trzeba znaleźć czas, przestrzeń, chęci i w ogóle co mówić, do kogo, jak i tak dalej i tak dalej... Im więcej cegiełek się zbuduje, tym więcej można chcieć potem za to, co się robi pieniędzy po prostu, najzwyczajniej mówiąc.


Kari: Tym mniej jest problemów z klientami…


Bartek: ...tym większa kolejka jest do Ciebie i tak dalej.


Kari: Można wybierać tych klientów. Można robić te rzeczy, które się lubi robić.


Bartek: Tylko że po prostu nic nie jest za darmo, najpierw trzeba coś włożyć, żeby móc wyciągnąć.


Kari: I rzeczy fajne i wartościowe nie są łatwe.


Bartek: Dobra, podsumowujemy?


Kari: Podsumowujemy. Skuteczny content marketing to jest maraton, a nie sprint. Powinien zacząć się od strategii marki, żeby móc utrzymać konsekwencje. Jeżeli chodzi o adresowanie bolączek klienta, to warto adresować je w drugim punkcie ścieżki klienta, czyli w tym, kiedy klient powoli zaczyna zauważać objawy i symptomy swojego problemu, ale nie szuka jeszcze konkretnego rozwiązania. My go edukujemy, co będzie dla niego rozwiązaniem, nie mówimy o sobie, nie chwalimy się swoimi domami, jachtami samochodami.


Bartek: Pamiętajcie o randce, po prostu.


Kari: Tak, pamiętajcie o randce. Mówimy o kliencie i on jest głównym bohaterem naszej historii, nie robimy tego, co jest modne, tylko to, co jest dla nas dobre i w formie takiej, jakiej my się dobrze czujemy, cały czas pamiętając o nadrzędnym celu, który wypracowaliśmy sobie w naszej strategii marki.


Bartek: Tak, pamiętajmy że lata 80. były fajne przez chwilę, ale teraz wyglądają po prostu głupio.


Kari: Tak [śmiech] i content powinni tworzyć seniorzy, a nie juniorzy.


Bartek: Amen.


Kari: Ramen. Mamy nadzieję że pomogliśmy Wam spojrzeć na kwestie contentowe z nieco innej perspektywy.


Bartek: Dzięki.


Kari: Dzięki.


Bartek: Do usłyszenia.

bottom of page