top of page

16 lutego 2024

Co sprawia, że strategia marki jest skuteczna?

Zdarzyło Ci się dostać dokument ze strategią Twojej marki, który tak naprawdę nic nie zmienił, a Twój biznes nadal jest w tym samym miejscu? Mogło tak być dlatego, że dostałeś(-aś) zalecenia i wskazówki, których nie jesteś w stanie wdrożyć - bo nie są zgodne z Tobą.


Strategia marki to nie tylko dokument, ale i cały proces, który daje Ci know-how i zrozumienie. Wtedy o wiele łatwiej wprowadzić wszystkie potrzebne zmiany, być konsekwentnym i podejmować biznesowe decyzje. Na skuteczność strategii marki wpływa aż 6 czynników, o których opowiadamy w tym odcinku podcastu. Posłuchaj o nich i sprawdź, czy Twoja aktualna strategia je zawiera. Jeśli nie, to może warto byłoby podejść do niej jeszcze raz, w inny sposób?

Możesz zapisać się na listę aby otrzymywać powiadomienia o nowych odcinkach.

Wysyłamy je raz w miesiącu.
transkrypcja

Kari Goldyn: Dzisiaj porozmawiamy sobie strategicznie o strategii marki. Co sprawia, że strategia marki jest skuteczna? I jest to Twój temat, więc jedziesz.


Bartek Goldyn: Dobrze. Chciałem powiedzieć, że nagrywamy to po raz piąty i już po raz piąty mam jechać. Dobra, to jadę.

Słowem wstępu chciałem powiedzieć, co to w ogóle jest strategia marki. Strategia marki jest to rodzaj dokumentu. Finalnie to jest dokument. Natomiast jest to też proces, z którego powstaje dokument, który pomaga nam – ten plan – przejść z punktu A do punktu B. Gdzie punkt A to jest to miejsce, w którym nie chcemy być jako marka, a punkt B to jest to miejsce, gdzie chcemy być, czyli ta lepsza przyszłość.


Kari: Tak, i ten dokument powinien zawierać w sobie odpowiedzi na pytania, co marka robi, dla kogo to robi, jak to robi i dlaczego to jest ważne. No i takich strategii można porobić sobie mnóstwo, natomiast tylko niektóre z nich są skuteczne i mamy tutaj sześć punktów, które wypisaliśmy sobie – co ciekawe, osobno – i właściwie to się zgadzamy w tych punktach. Co należy zrobić, żeby strategia, oprócz tego, że napisana, to była też skuteczna.


Bartek: Kari, napisałaś tutaj, że jednym z tych pierwszych punktów jest: zgodna z właścicielem, ewentualnie decydentem marki. Czyli o co chodzi?


Kari: Chodzi przede wszystkim o to, że strategia, a zwłaszcza fundamenty marki, czyli misja, wizja, wartości, które marka wyznaje, muszą wynikać z właściciela, ponieważ jeżeli nie wynikają, to traci się dwie bardzo ważne rzeczy w budowie tej marki: autentyczność i motywację. Motywację do tworzenia jej. I to są super ważne elementy naszej psychologii, które pozwalają nam tą markę w ogóle budować, bo nie będziemy autentyczni, jeżeli będziemy coś udawać.


Dlatego wizja, misja i wartości nie mogą być wymyślone, nie mogą być wzięte, bo takie są akurat modne, tylko gdzieś tam trzeba się dogrzebać naprawdę do rdzenia swojej osobowości i stamtąd to wyszarpać, a potem opowiedzieć o tym innym. To da nam autentyczność, nie będziemy nic udawać.


Natomiast jeżeli chodzi o motywację, to dużo łatwiej pracuje nam się z rzeczami, które są nam bliskie, w które wierzymy, które jakoś nas oddają, które pozwalają nam na przynależność do jakiegoś klanu ludzi, którzy w ten sam sposób myślą, które dają nam pewną kompetencję. Jeżeli mamy kompetencję, to nasza motywacja wzrasta, a mamy kompetencje w rzeczach, które są nam bliskie.


Bartek: Dlaczego te wartości się zmieniają: dlatego, że ludzie w firmie ogólnie się zmieniają, pracownicy są, przychodzą, odchodzą, natomiast właściciel – bądź osoba, która zarządza tą firmą – najczęściej jest bardzo długo bądź zostaje. I lepiej jest tych wszystkich ludzi, którzy się wymieniają, dobierać pod względem tych wartości, niż wymyślać co chwilę jakieś wartości. Bo ta firma, ta marka tak naprawdę i tak zostanie z tym jednym właścicielem, a tych wszystkich ludzi też będzie ich łatwiej w ogóle dokooptować do tej danej... Będzie łatwiej tylko dlatego, że ludzie łatwiej się nam porozumieć z ludźmi, którzy mają podobne wartości, podobne rzeczy wyznajemy jak gdyby, tak? Więc to jest to, dlaczego te wartości są ważne.


Kari: Jeszcze mam tu zapisany taki cytat, z którym się nie zgadzam i którego nie powiedział Konfucjusz, ale się go przypisuje Konfucjuszowi, ale nie znalazłam nigdzie dowodu, że to Konfucjusz. Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu. Nie zgadzam się, ponieważ – może literalnie bardzo do tego podchodzę – pracować trzeba, żeby te wyniki osiągnąć. Natomiast pamiętam, jak robiliśmy sesję zdjęciową dla marki tyszert i właścicielka Ilona, stojąc tam, gdzie fotografowaliśmy Matyldę, czyli modelkę, influencerkę, powiedziała do mnie: Wiesz, Kari, ja tu mam trochę wyrzuty sumienia, że jest środek dnia, a ja nie pracuję. No i wtedy spojrzałam na nią ze zdziwieniem i powiedziałam: No ale jak nie pracujesz, no przecież pracujesz. A ona mówi: Nie, to nie wygląda jak praca, piję kawę, rozmawiam z fajnymi ludźmi, robimy miłe rzeczy, to nie jest praca. I to u Ilony pojawiło się w momencie, kiedy odkryła, co tak naprawdę ta jej marka wnosi w życie innych ludzi, odkryła, jaką niesie wartość i jaką chce nieść wartość, jaką ma misję, jaką ma wizję. I w momencie kiedy zaczęła postępować zgodnie z tymi wartościami, z tą wizją, to to przestała być praca de facto, ona to robi z przyjemnością.


Do tej zgody z właścicielem chciałabym jeszcze dodać jedną rzecz, którą od Ciebie dostałam, że jeżeli ta strategia będzie zgodna z właścicielem, to będzie miała też taktyki, które będą dopasowane do tej osoby, która to będzie wdrażać.


Bartek: No to jest szalenie mądre, prawda?


Kari: Bardzo [śmiech]. Najmądrzejsze z tego wszystkiego. Bo każdy ma inną osobowość, inny poziom motywacji, co innego go zachęca do działania i kręci, dlatego to nie może być takie ogólne.


Bartek: Tyle.


Kari: Nic więcej nie ma do dodania?


Bartek: Nie ma nic więcej do dodania, no bo feedback jaki dostajemy często po strategii marki… To jest tak, że ludzie są po innych już próbach zrobienia strategii marki. Najczęściej jest tak, że jest to jakiś rodzaj dokumentu, a trochę procesu, gdzie ktoś przychodzi, coś tam posłucha, coś tam przygotuje i nagle dostajesz coś, co musisz wdrażać i robić. Czyli niekoniecznie jest to dostosowane do tego, jak ty działasz, jakie masz motywacje, jakie masz słabe, mocne strony. Bo bez sensu jest wyrównywać swoje słabe strony, kiedy masz naturalnie niesamowite inne rzeczy, które mogą dać dużo więcej natychmiast.


No właśnie, więc tyle w temacie. Po prostu dopasowane do osób, które decydują o tym, gdzie marka ma być, bo to one będą ją ciągnąć zawsze.

Następny: proces, który daje know–how i zrozumienie. Dużo łatwiej nam się wdraża robić rzeczy, kiedy rozumiemy, dlaczego musimy je robić, ewentualnie: jak one działają. Czyli znowu, wracając do tego dokumentu, o którym mówiliśmy wcześniej, który często powstaje i potem: masz go i rób sobie z tym, co chcesz. To jest tak, że jeżeli przejdziesz ten proces, tę strategię marki, która jest procesem, i zrozumiesz, dlaczego tak, a nie inaczej, to potem będzie Ci łatwiej. Zwłaszcza, jeżeli to jest jeszcze dobrane pod Ciebie, bądź pod te osoby, które to będą robić, jeszcze to jest zahaczone.


Kari: Tak, bo też trzeba pamiętać, że jak się pracuje ze strategiem marki, to się pracuje przez jakiś czas, ale potem on nie staje się członkiem zespołu, więc ta wiedza gdzieś musi zostać w organizacji i nie tylko powierzchowne wnioski z tego, co tam się zadziało, ale też dogłębna wiedza, na czym tak naprawdę polega budowanie marki. Po co to wszystko, co tu jest zrobione, jak potem to wykorzystać? W których miejscach, w jakich obszarach te wszystkie pytania, na które odpowiada strategia marki, powinny być wykorzystane dalej?


Bartek: Najprostsza analogia, jaka mi przychodzi do głowy, to jest przepis. Można robić zupę według przepisu i najczęściej wyjdzie. Ale jeżeli tylko cokolwiek zmienimy, to potem przepis jest bez sensu. A jeżeli wiesz, dlaczego coś robisz, to jesteś w stanie na freestyle'u pojechać dalej i zrobić tę zupę. Jak nie tak, to tak i będzie do przodu po prostu.


Kari: Tak, i w dodatku będzie inna niż zupa innych, bo rozumiesz, co tam trzeba wymienić.


Bartek: Więc od strony stratega to powinno być zrozumienie tej osoby, wysłuchanie jej i próba poukładania tych rzeczy, które on wie, że działają przy markach. Z tym, co może zrobić dana organizacja, plus jeszcze, żeby ta organizacja skumała, o co w tym wszystkim chodzi. Przynajmniej te parę osób, które mają to ciągnąć dalej, żeby one wiedziały po co. Bo jak będą wiedzieć po co, to jakoś do tego dojdą w końcu, do tego efektu.


Kari: Dobra, punkt trzeci, taki niby banał, czyli zrozumienie klienta.


Bartek: I tutaj się wetnę. Klienta – chodzi o odbiorcę tej marki, czyli osobę, która będzie kupować cokolwiek to jest.


Kari: Zrozumienie klienta marki. Nasz wspólny coach ma takie powiedzonko: sprawdzaj swoje pomysły na rynku, a nie w swojej głowie. I tak naprawdę chodzi o to, żeby nie robić założeń. Założenia są ogromną przeszkodą w budowaniu marki, która faktycznie jest pożądana przez klienta, jest chciana przez klienta i odpowiada na jego potrzeby. Bo coś tam sobie w głowie wymyślimy, coś tam sobie założymy i robimy wszystkie rzeczy. I robimy wszystkie produkty, czy tam usługi, oferty, robimy i stronę internetową i tak dalej. Natomiast zanim to wszystko ruszy, to powinniśmy po prostu zapytać.


Idealnie – zrobić badania. Nie wszyscy na te badania mają budżet, ale jest to naprawdę bardzo cenna rzecz, jeżeli się zrobi badania zarówno ilościowe, gdzie bardzo duża grupa odpowie na jakieś pytania proste, ankietowe i można to wtedy zestawić ze sobą i wyciągnąć wnioski. Ale też bardzo ważne są badania jakościowe, czy to fokus grupy, czy wywiady pogłębione, które ja osobiście dużo bardziej lubię niż fokusy, gdzie po prostu się siada i się rozmawia z tym klientem nie o tym, czy mu się to podoba, czy nie, tylko o tym, jak wygląda jego dzień, co jest dla niego ważne, co go frustruje, co go wkurza, o czym marzy, jak definiuje swój sukces. Jak chciałby, żeby jego życie wyglądało, czego mu brakuje, co jest dla niego najważniejsze w tym życiu. I mając odpowiedzi na takie pytania, dopiero możemy dogrzebać się do faktycznych potrzeb tych ludzi, a nie tego, co sobie tam w głowie wymyśliliśmy.


Bartek: Ja jeszcze tylko chciałbym dodać, że badania badaniami, ale często jest jeszcze tak, że mamy po prostu doświadczenie i to jest rodzaj badań, bo po prostu zakumulowaliśmy jakąś wiedzę poprzez dłuższy czas. Ale często jest tak, że słyszymy np. robiąc jedną daną rzecz, że ludzie czy tam nasi klienci często mówią, że: No, ale byłoby fajnie, gdyby... I to są te momenty, jeżeli one się zaczynają powtarzać: fajnie by było, gdyby  de facto mogły stanowić jakiś rodzaj produktu, ewentualnie nawet brand się wokół tego może kręcić.


Kari: Luka możliwości.


Bartek: Tak. I jeszcze to zrozumienie klienta, to bym dodał jedną rzecz. To jest tak, że jeżeli osoby, do których to mniej więcej chcesz adresować… jesteś w stanie im to powiedzieć w dwóch, trzech zdaniach i one wiedzą mniej więcej, o co chodzi, potrafią ci tak zwrotnie opowiedzieć, co ty im powiedziałeś, że widzisz, że one to kumają, to znaczy, że być może coś w tym jest. Bo jeżeli oni nie wiedzą, po co to jest, no to oni nie...


Kari: Jak im się oczy nie zaświecą, to znaczy, że tutaj coś jest nietrafione. No a poza tym też, znając tego klienta, znając jego dzień i miejsca, w których spędza swój czas, można potem tam iść z komunikatem marketingowym.


Bartek: I kompletnie inne są wtedy też taktyki. Jeżeli, na przykład, sprzedajemy drogie samochody, to jest cały wachlarz różnych motywacji, dlaczego ktoś chce mieć drogi samochód. Może być tak, że ma niską ocenę wartości swojej i musi sobie ją podbudować i wtedy komunikat i taktyka będzie kompletnie inna. Może być tak, że drogi samochód to jest na przykład jakiś rodzaj osiągnięcia dla kogoś, że on teraz jest wart czegoś tam, nadal się to kręci wokół niskiej samooceny, ale no niech będzie. Może być tak, że tylko drogie samochody na przykład dostarczają pewien albo design, albo performance, czyli jeżdżą odpowiednio. Więc w zależności od tego, co ta osoba ma, czyli jak ją dobrze poznamy, możemy dostosować komunikaty, te wszystkie rzeczy, które potem będziemy robić.


Kari: I też nie ma sensu sprzedawać drogich samochodów w reklamach na Facebooku, bo raczej tamtej grupy się nie uświadczy i nie będzie to drogie. Kontekst nie będzie drogi, bo kontekst jest bardzo ważny.

Punktem czwartym, który tu wypisałam, jest dobre pozycjonowanie. I to jest ogromny, ogromny punkt.


Bartek: Cały podcast można o tym zrobić.


Kari: Albo i trzy. Ale myślę, że bardzo jest potrzebne, żeby to tutaj zaznaczyć. Pozycjonowanie jest to takie zdanie albo kilka zdań, które muszą się znaleźć w strategii z marki, które określają jaką dyscypliną lub branżą jest marka, komu pomaga, czyli konkretnie, jaka jest grupa docelowa. I im bardziej jesteśmy w stanie zawęzić i dokładnie powiedzieć, komu pomaga marka, tym bardziej to pozycjonowanie będzie skuteczniejsze, lepsze i takie granular.


Bartek: Będzie bardziej po prostu... no ja bym powiedział, że gęste, ale to jest bez sensu.


Kari: No właśnie gęste [śmiech].


Bartek: Będzie po prostu bardziej skuteczne.


Kari: Dyscyplina, grupa docelowa i kosztowny problem, czyli problem, za który ktoś chce po prostu, krótko mówiąc, zapłacić. Problem to jest takie słowo, którego się wiele osób boi, zwłaszcza w markach premium albo luksusowych. To nie musi być problem z życiem, problem, że po prostu już nie wiesz co ze sobą zrobić, więc masz problem. Problem to też może być na przykład marzenie do spełnienia, którego dążysz. Albo miejsce wśród swoich przyjaciół i znajomych, które chcesz zająć, status, jaki chcesz osiągnąć, to wszystko to są kosztowne problemy.


W pozycjonowaniu powinna być też zawarta unikalna różnica, czyli: w przeciwieństwie do moich konkurentów moja marka…, i to daje tę unikalność.


Te cztery elementy powinny być zapisane, wyryte w kamieniu albo w jakimś, kurna, diamencie i cały czas maglowane we wszystkich punktach komunikacji, we wszystkich punktach styku z klientem, bo takie pozycjonowanie sprawi, że ta marka będzie spójna, że wszyscy będą wiedzieć, o co chodzi. I jedną rzecz tutaj chciałam dodać, bo bardzo często tą unikalną różnicą, którą szukamy wśród swojej konkurencji, jest to, że jesteśmy najlepsi w branży. Najlepiej składamy ten papier, najlepiej drukujemy książki, najlepiej umiemy robić fryzury. A tak naprawdę dobre pozycjonowanie to nie jest szukanie tego w czym jesteśmy najlepsi, tylko tego, w czym jesteśmy jedyni. Czyli na przykład jesteśmy jedyni w branży, którzy robią przepiękne fryzury dla świnek morskich.


Bartek: Tak, tylko że teraz to jest tak abstrakcyjne, że ktoś, kto tego słucha, zaśmieje się i to się na tym skończy.


Kari: Jesteśmy jedyni w branży, którzy robią fryzury dla ludzi, którzy będą występować na konferencji. Czyli mamy wiedzę, jak to jest występować na konferencji, jak bardzo trwała musi być ta fryzura, jak musi oddawać klimat osoby, która występuje.


Bartek: Czyli dla osób publicznych, powiedzmy.


Kari: Tak, dla mówców publicznych.


Bartek: Dobrze, to ja bym chciał podsumować jeszcze pozycjonowanie. Pozycjonowanie to jest jedno zdanie, podwójnie, potrójnie, złożone, nieważne. Po prostu jedno zdanie, które pozwala nam zawrzeć tę najważniejszą rzecz, czym jest marka i po co to robimy. Robimy to tylko dlatego, żeby nam się po prostu nie rozwaliło na boki, ponieważ w każdym kanale komunikacji marki musimy precyzyjnie mówić tę jedną rzecz. Tylko dlatego, żeby zająć w głowach ludzi taką pozycję, że: A, to jest ta marka od... i to jest najważniejsze. Marka nie może być po prostu ogólna. Żeby stać się marką ogólną to jest kolejny bardzo, bardzo daleki etap, kiedy po prostu wysycamy rynek, ale na samym początku musimy wąziutko mówić, od czego jesteśmy.


Kari: Od czego, dla kogo, jaki rozwiązujemy problem i czym się różnimy od innych.


Bartek: Piąty punkt. Konsekwencja.


Kari: Ooo to jest... [śmiech].


Bartek: Wzdychamy od razu. Konsekwencja jest trudna, ponieważ to jest trochę taka gra, gdzie nie wiemy za bardzo, w co gramy, gdzie jest meta, ale próbujemy i gramy. Czyli te wszystkie rzeczy, które robimy z marką próbujemy, musimy sobie wyznaczyć jakieś, tutaj zabrzmię jak osoba z korporacji, KPI. Coś, co nam pozwoli zmierzyć te nasze działania i zobaczyć, czy to, co robimy, rzeczywiście ma sens, czy może jednak lepiej to troszeczkę popchnąć w innym kierunku.


Po co jest ważna ta konsekwencja? Ja ci zadaję pytanie!


Kari: Okej! Konsekwencja jest ważna dlatego, że marki nie buduje się na papierze, markę buduje się w głowach odbiorców. I żeby zbudować markę w głowach odbiorców, oni muszą usłyszeć dziesięć, sto tysiąc, milion razy to samo, żeby to im się skleiło i już na zawsze zostało. I muszą to usłyszeć z wielu różnych źródeł, zobaczyć, poczuć. Czyli w każdym punkcie styku musimy mówić to samo i musimy to robić przez wiele lat.


Bo to, że jedna osoba usłyszy to pięćdziesiąt razy z różnych źródeł, to nie znaczy, że inna tak ma. Więc trochę to jest takie szerokopasmowe strzelanie dookoła i w różnych miejscach tym samym, żeby to zbudować.


Są dwa obszary w konsekwencji, które trzeba zaadresować. Po pierwsze konsekwentne mówienie tego samego komunikatu do klientów. To są różne punkty styku i w każdym powinno być odzwierciedlone to pozycjonowanie. Po drugie konsekwentne wdrażanie wartości marki wewnątrz, w zespole, w procesach, w całym naszym działaniu. To także musi być konsekwentne. I ja bym proponowała każdemu, kto chce skutecznie wdrożyć strategię marki, bardzo zadbać o ten czynnik konsekwencji. Idealnie gdyby była jedna osoba w firmie, tak zwany strażnik marki, brandkeeper, który do szpiku kości zna strategię marki, zna jej pozycjonowanie i pilnuje, żeby wszystko, co się dzieje było konsekwentne z tą marką. Wszystkie działania marketingowe, działania partnershipowe z innymi firmami, działania wewnątrz firmy: żeby ta osoba pilnowała, żeby to wszystko było spójne i zgodne.


Bardzo ważne jest nauczenie się mówić nie. Bo zawsze chcemy: o dobra, to jest fajne, to zróbmy, to zróbmy, to zróbmy..., a konsekwencja w budowaniu marki polega też na tym, że mówimy nie wszystkim, ale to wszystkim rzeczom, które nie są zgodne z pozycjonowaniem.


Bartek: Tak, tylko to jest też trochę trudne. Są łatwe pieniądze, żeby je zarobić, więc decydujemy się na coś, robimy to, co nie jest do końca tym, co powinniśmy robić i teraz w świat idzie komunikat: A, to też robią!. No i potem są od wszystkiego i od niczego, a autorytet budujemy, będąc jedynym praktycznie od tej danej konkretnej rzeczy.


Jeżeli ktoś pomyśli: Złamałem nogę podczas gry w hokeja, to jest jeden ortopeda w mieście, który się tym zajmuje. Do takiego ortopedy najwięcej osób będzie chodzić, jeżeli złamię nogę, grając w hokeja.


Kari: Tak, więc jak się pojawiają takie okazje, żeby zarobić, to warto sobie zadać pytanie, jakim kosztem. Zarobimy, ale to osłabi naszą markę i jakby w długofalowej strategii jest to niekorzystne.


Bartek: Tak, bo teraz zarobisz te pieniądze, a być może za dwa, trzy lata możesz zarabiać trzy razy więcej tylko dlatego, że jesteś wąsko wyspecjalizowany.


Kari: Konsekwencja, żeby to nie było takie straszne, ma swoje nagrody. Na tej samej sesji zdjęciowej, o której opowiadałam wcześniej, była też taka rozmowa między Bartkiem a Matyldą – Segrittą, która była główną bohaterką tej sesji. Segritta oparła się o taki murek, słoneczko na nią świeciło i powiedziała: Och, jak ja ciężko pracuję, leżę tutaj i łapię to światło. Bartek do niej powiedział: No dobra, ale kiedy zaczęłaś publikować swoje pierwsze teksty?. No jakieś 20 lat temu. No i właśnie: jak się przez 20 lat konsekwentnie robi jedną rzecz, to potem można pracować, leżąc i łapiąc światło.


Bartek: Tak to prawda. Szalenie to było mądre.


Dobra, mamy jeszcze szósty punkt, który nazwałaś ekstrasy. Dodatkowe rzeczy.


Kari: Nazwałam ekstrasy, ponieważ bez pięciu poprzednich w ogóle nie ma sensu do nich podchodzić. Ale jeżeli mamy wszystko to, co wcześniej omówiliśmy, to to są rzeczy, które faktycznie zwiększają skuteczność wprowadzania strategii marki. I są to z mojej strony storytelling i z Twojej strony identyfikacja wizualna marki. I myślę, że nie będziemy się nad tym jakoś bardziej rozwodzić, bo porobimy…


Bartek: Ja bym tylko chciał dodać, że jeżeli chodzi o identyfikację wizualną, to to jest rzecz, która powinna być robiona po strategii marki.


Kari: Tak, tak. I to samo jeżeli chodzi o storytelling. Musi być baza.


Bartek: Często jest tak, a praktycznie zawsze tak jest, że ludzie zaczynają od strony, od identyfikacji wizualnej, logo sobie robią, jakieś tam inne rzeczy. Już wiedzą, co będą robić. I potem nagle jest: No dobra, ale się nie sprzedaje albo W ogóle nikogo to nie obchodzi. No to robimy strategię marki. I potem jest: O, Jezu, serio? To ja muszę to wszystko zmieniać? A ja już tyle zapłaciłem/zapłaciłam.


I tutaj mamy utopione koszty, bias wchodzi i już się nie chce. No to może poszukam kogoś, kto mi powie to, co chcę usłyszeć, a nie to, co powinienem zrobić, tak?. Strategia marki jest zawsze na początku.

Dobra. Dziękuję.


Kari: Jeszcze nie.


Bartek: Nie, nie dziękuję.


Kari: Nie dziękuj, bo chciałabym jeszcze raz powtórzyć.


Bartek: A, podsumować.


Kari: Te wszystkie punkty, żeby wszystkim się w głowie po prostu ułożyło. Aby strategia marki była skuteczna, musi być zgodna z właścicielem lub decydentem marki. Musi być przeprowadzona jako proces, który daje zrozumienie tego wszystkiego, a nie po prostu dokument, który jest dostarczony i rób sobie. Musi wystąpić naprawdę dobre zrozumienie klienta, brak założeń, rozmowy, pytanie, słuchanie ludzi. Musi mieć dobre pozycjonowanie i musi być konsekwentnie potem wdrażana we wszystkich punktach styku wewnątrz i na zewnątrz. I to wszystko.

Mamy nadzieję, że pomogliśmy Wam spojrzeć na strategię marki z nieco innej perspektywy.


Bartek: Do usłyszenia, do zobaczenia, pa.


Kari: Pa, dzięki.

bottom of page