5 września 2025
, odcinek 81
AuDHD: ni to ADHD, ni to autyzm
Czy czujesz się czasem... dwoma różnymi osobami? Jedna chce iść do ludzi, druga ich nie znosi. Jedna chce zwiedzać świat, druga siedzieć w domu. Chłoniesz bodźce, by potem zdychać i mieć niechęć do ich doświadczenia.
Takie sprzeczności są charakterystyczne dla AuDHD – czyli miksu dwóch neurotypów: ADHD plus spektrum autyzmu. Jeszcze do 2013 nie można było diagnozować obu neurotypów razem, a dziś diagności i psychiatrzy idą w kierunku tego, żeby dodać AuDHD jako odrębny neurotyp do diagnozy!
Warto więc wiedzieć, jakie zasoby i trudności niesie za sobą połączenie tych neurotypów, a także jak różni się diagnostyka kobiet i mężczyzn – i tego dowiesz się z odcinka :)
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja
Bartek Goldyn: Dzisiaj będzie odcinek z serii: poznaj i zrozum samego siebie, samą siebie. Może komuś to pomoże. Jeżeli czasami, na przykład, wydaje ci się, że coś z tą neuroatypowością jest na rzeczy, że może jesteś osobą neuroatypową, ale w żaden sposób nie pasujesz ani do ADHD, ani do spektrum autyzmu, czyli na przykład myślisz: potrafię robić rzeczy, jestem skupioną osobą, a czasami mam kilka dni z rzędu, kiedy nic nie robię albo jestem socjalną osobą, ale czasami męczą mnie ludzie – jeżeli ten opis w jakikolwiek sposób do Ciebie pasuje, to mamy dzisiaj odcinek… właśnie, o czym?
Kari Goldyn: O miksie tych dwóch neurotypów – czyli ADHD plus spektrum autyzmu, co daje nam AuDHD.
Bartek: Dobra, to ja będę teraz po prostu przepytywał Kari. Mam dym z papierosów, jest lampa – wszystko jest. Więc: z reguły jest tak, że ludzie myślą, że można mieć albo jedno, albo drugie – i to są dla nich rzeczy, które znajdują się po przeciwnych stronach skali spektrum.
Kari: Tak.
Bartek: No i to jest właśnie pytanie: czy to może być razem?
Kari: Tak.
Bartek: Koniec, dziękujemy.
Kari: Dziękujemy! [śmiech] Generalnie szacuje się – szacunki są oczywiście różne, bo jest problem z diagnostyką – że od 50% do 75% genów jest wspólnych dla obu tych neurotypów, czyli oba są determinowane genetycznie i jest duża baza tych samych genów. Więc zdecydowanie mogą iść ze sobą w parze – i najczęściej idą. To znaczy, znów, szacunki są naprawdę bardzo rozbite, bo widziałam i takie, że stopień współwystępowania – czyli że ktoś ze spektrum autyzmu spełnia również kryteria ADHD – wynosi od 30% do 80%. Wszystko zależy od tego, kto co bada. Natomiast odwrotnie liczby są troszeczkę niższe, czyli od 20% do 65% osób z ADHD spełnia również kryterium spektrum autyzmu. Różnice są… ja kiedyś nad tym długo myślałam, jak to możliwe, że to są inne liczby. Zostawiam wam tę zagadkę do rozwiązania.
Bartek: Okej no to teraz zostawiłaś pętlę [śmiech] niedomkniętą.
Kari: Chodzi o to, że po prostu to jest matematyka, to ty byś mógł wyjaśnić. Procenty to nie są sumy rzeczy. W sensie – może być więcej procent…
Bartek: Pogubiłaś się. Dobra, zostawmy procenty.
Kari: Bo ja to próbowałam zrozumieć, zrozumiałam na chwilę i potem już przestałam to rozumieć.
Bartek: Okej, czyli to jest tak, jak ktoś mądry tłumaczy coś skomplikowanego. Póki tłumaczy, to wiesz...
Kari: Tak, tak jak… Mike Tyson, tak? Nie Mike Tyson…
Bartek: Neil deGrasse Tyson.
Kari: [śmiech] Neil deGrasse Tyson tłumaczy fizykę. Więc generalnie tak – jeszcze do 2013 roku nie można było zdiagnozować razem ADHD i autyzmu. Jeżeli miałeś jedno, to już nie miałeś drugiego – to się wykluczało według diagnostów. A potem nastąpiła zmiana w DSM-ach i teraz już można.
Bartek: Być może dlatego… Bo to w sumie niedawno zaszła taka zmiana, więc być może dlatego, że jak myślę, że mam jedno, to drugiego nie mam. A z drugiej strony nie pasuję do tego jednego, więc nie mam ani jednego, ani drugiego.
Kari: Dokładnie. I teraz naukowcy – diagności i psychiatrzy – idą w kierunku tego, żeby dodać AuDHD jako odrębny neurotyp do diagnozy.
Bartek: Mhm, okej.
Kari: Ale to jeszcze pewnie trochę minie.
Bartek: Czyli to jest trochę tak, że co – mam w sobie dwie wykluczające się wzajemnie rzeczy?
Kari: Jeżeli zrozumiesz, skąd one się biorą, to zauważysz, że nie są do końca wykluczające się. ADHD bierze się stąd, że masz gorsze przetwarzanie, gorsze wchłanianie dopaminy, czyli generalnie masz mniej tej dopaminy, plus inne, noradrenalina i inne rzeczy tam też są, natomiast – bardzo mocno upraszczam tutaj – są te problemy z dopaminą. Z kolei autyzm przede wszystkim polega na tym, że masz w jednych miejscach nadmiar połączeń synaptycznych, a w innych wręcz przeciwnie. I to się przekłada na przetwarzanie bodźców – więcej przetwarzanych informacji powoduje nadwrażliwości, a mniejsze przetwarzanie przekłada się na tak zwany monotropizm, czyli że jesteś jednowątkowy, co znaczy, że dla ciebie fajne jest skupienie się na jednym temacie i zgłębienie go bardzo mocno, a więcej to już niekoniecznie – czyli te słynne specjalne zainteresowania autystyków. To można połączyć, prawda? To znaczy – z jednej strony masz deficyty dopaminy, a z drugiej strony te połączenia nadmierne i niedomiarowe. Deficyty działają tak, że szukasz tej dopaminy, na przykład poszukując nowości, zmian, łatwych źródeł, takich jak używki.
Bartek: Mhm.
Kari: Natomiast brak połączeń sprawia, że jesteś monotropiczny czyli… W drugą stronę – szukasz rutyn, szukasz stałych rzeczy. I to właśnie charakteryzuje mózg AuDHD, że ma te dwa wilki, o których ja często mówię, czyli dwie skrajnie przeciwstawne potrzeby, które są w jednym ciele, w jednym mózgu – i trzeba jakoś nimi zarządzać.
Bartek: Czyli, tak naprawdę, jeszcze bardziej przerąbane, tak?
Kari: Tak. Generalnie są takie badania, że osoby ze współwystępującymi neurotypami mają trudniej. Więcej muszą się nauczyć, więcej ogarnąć. Mają dodatkowy poziom zmagań i cierpienia nad te typowe, że tak powiem, zmagania i cierpienia.
Bartek: Tak. Jak sobie pomyślę, to popatrz, teraz tak: autyzm poniekąd jest troszeczkę niewrażliwy społecznie. To znaczy trochę mniej tych ludzi rusza to, co społeczeństwo o nich myśli. Z drugiej strony masz ADHD, które jest bardziej wrażliwe. I teraz – jesteś społecznie awkward – niewygodną osobą. Z drugiej strony jak dostajesz feedback… Mówię strasznie korporacyjnym językiem [śmiech]. Jak dostajesz feedback ze społeczeństwa, że jesteś dziwny, to cię to może znowuż bardziej ruszyć, tak?
Kari: Tak, bo jeżeli masz albo sam autyzm, albo autyzm, że tak powiem, wybija, czyli ADHD jest gdzieś tam przykryte, no to wtedy cię to nie rusza. No bo i tak nie obchodzi cię to stado, bo obchodzą cię bardziej przedmioty różne…
Bartek: …jakieś tam rzeczy, zainteresowania…
Kari: …które są wokół ciebie, a nie ludzie. Tak. Natomiast jeżeli jest tam ADHD, tak mniej więcej na równi albo nawet troszkę wyżej, wtedy to stado cię bardzo obchodzi, bo ty chcesz przynależeć, bo ludzie to są bodźce. Ludzie to jest twoja dopamina, więc bardzo ciągniesz do tego.
Bartek: A z drugiej strony jesteś dziwny.
Kari: Tak, a z drugiej strony jesteś dziwny, więc ci ludzie cię odrzucają. I jeszcze do tego to całe RSD, które powstaje, bo dostajemy te negatywne komunikaty, więc jest to trudne.
Bartek: Dobra – dla tych, co nie wiedzą, to RSD…
Kari: To jest nadwrażliwość na odrzucenie.
Bartek: Okej, czyli proste rzeczy, a mi się wydaje, że… masakra.
Kari: Tak, nawet neutralne rzeczy, a mi się wydaje, że to jest o mnie, że mnie krytykują, że mnie odrzucają i od razu wpadam w doły.
Bartek: Mhm. No dobra, a gdybym chciał, na przykład, tak w domu na razie jeszcze – taka zosia samosia – sam sobie mniej więcej zobaczyć, czy rzeczywiście jest coś na rzeczy… Wiadomo, że oczywiście mogę się edukować i zaczynać sobie porównywać i tak dalej, ale czy jest coś prostego, co ja mogę zrobić, żeby się zorientować w ogóle czy jestem „podwójny”?
Kari: Jedną z takich wskazówek jest to, że czujesz się czasem... dwoma różnymi osobami. Że jedna chciałaby iść do ludzi, a druga nie znosi tych ludzi. Jedna chce podróżować, chce zwiedzać świat, a druga chce siedzieć w domu. Czasem chcesz bodźców, ładujesz, ładujesz te bodźce, a potem… zdychasz i nie możesz w ogóle patrzeć na żadne bodźce, czy tam ich słuchać, czy doświadczać. Takie sprzeczne dwie rzeczy w twojej głowie. I te sprzeczności są bardzo charakterystyczne dla AuDHD. Drugą kwestią jest to, że żadne rady ci nie pasują. Różni ludzie dają różne rady, i one pasują, jakby, ogólnie. Jak ci od ADHD dają rady, no to one pasują tym od ADHD, a tobie nic nigdy nie pasuje. I zawsze się czujesz z boku, zawsze się czujesz tym innym, tym w jednym procencie.
Bartek: Ja się uśmiecham, bo osoby w spektrum, między innymi ja, kojarzą mi się z osobami „no tak, ale…”. Ewentualnie „to tak nie jest”.
Kari: Um, actually… [śmiech]
Bartek: Tak, ale do końca tak nie jest. Czyli, właśnie, jak dostajesz jakąś radę, no to, ponieważ masz spektrum, no to jest: Hmm, ale jednak nie do końca, bo… I tutaj jest cała lista „dlaczego do końca nie”. Okej, czyli pierwsza rzecz, na którą powinienem zwrócić uwagę, to jest fakt, że jestem „podwójny” po prostu, tak? Czyli że…
Kari: Tak, że masz w głowie dwie przeciwstawne… rzeczy. Tak się wydaje, że są przeciwstawne, nie?
Bartek: Okej. I teraz powiedzmy, że chciałbym… coś dalej z tym robić, czyli to zdiagnozować. Jak to będzie wyglądać? Może inaczej: na co powinienem zwrócić uwagę, na przykład, gdybym chciał wybrać jakiegoś specjalistę? Co muszę zrobić?
Kari: Przede wszystkim znaleźć specjalistę, który się zna się na neuroatypowości u dorosłych, bo to nie jest oczywiste. Wielu specjalistów uważa, że tylko u dzieci się diagnozuje te zaburzenia – bo oni to nazywają zaburzeniami. I właśnie tutaj zrobię rozróżnienie. Ostatnio przeczytałam takiego posta, bardzo mi się podobał, że jest autyzm Schrödingera.
Bartek: Aha.
Kari: Bo autyzm – wszyscy się zgadzają z tym – jest, tak samo jak ADHD zresztą, taką cechą mózgu, którą mamy od samego urodzenia do samego końca. Nie można jej wyleczyć, zawsze taka będzie.
Bartek: Tak.
Kari: Jednocześnie autyzm diagnozujemy tylko wtedy, jeżeli przynosi nam cierpienie, jeżeli wpływa na nasze życie.
Bartek: Przynajmniej tak jest teraz, no.
Kari: Tak, właśnie – według diagnostów. Więc możesz mieć autyzm tylko wtedy, jeżeli cierpisz, ale jednocześnie masz go całe życie. Więc tutaj jest taki autyzm [śmiech] Schrödingera – zależy od obserwatora. I czasami też jest tak – kiedyś usłyszałam to w jakimś wywiadzie – że owszem, mam zdiagnozowany autyzm, ale już teraz bym nie dostała tej diagnozy, ponieważ nauczyłam się z nim funkcjonować. Więc ja tutaj podchodzę, i zawsze we wszystkich moich materiałach podkreślam to, że ja podchodzę do tego paradygmatu, do tej narracji o neuroróżnorodności, czyli że autyzm, ADHD i wszystkie inne neurotypy, to niekoniecznie są zaburzenia. To są po prostu cechy. I jako takie mogą nie być diagnozowane przez diagnostów, ponieważ oni diagnozują zaburzenia. Ale jest część diagnostów – i to są psycholodzy, nie psychiatrzy – do których jeżeli pójdziesz i powiesz: Właściwie to nie odczuwam cierpienia, ale chciałabym jednak wiedzieć, chciałabym poznać swój neurotyp, to oni zrobią tę diagnozę.
Bartek: Mhm.
Kari: I właśnie takich diagnostów, jeżeli ktoś nie odczuwa cierpienia, a chce tylko wiedzieć – być może kiedyś powstanie taka instytucja: diagnosta neurotypu, bardzo na to czekam – ale do takich diagnostów warto się udać, czyli takich, którzy badają neuroatypowość u dorosłych. Jeżeli jesteś kobietą, to zdecydowanie z naciskiem na kobiety, bo to jest zupełnie inna diagnoza, inne objawy i mniej osób to potrafi robić. Bo, generalnie, kryteria diagnostyczne były pisane pod mężczyzn i pod chłopców.
Bartek: O, proszę.
Kari: Tak. Były bardzo oczywiste – wzięto i napisano pod to.
Bartek: Tak jeszcze sobie myślę, że kobiety prawdopodobnie będzie ciężej zdiagnozować tylko dlatego, że one same nawet mogą nie wiedzieć, że aż tak głęboko się maskują.
Kari: Tak, właśnie, tam jest problem maskowania, czyli nas, jako kobiety, wychowuje się do socjalnych interakcji – do bycia w społeczeństwie, do dobrego poruszania się w tym społeczeństwie. Więc my, żeby pasować i żeby sprostać tym wymaganiom, zaczynamy się maskować, czyli zaczynamy przykrywać te nasze neuroatypowe cechy wyuczonymi zachowaniami. Ćwiczymy przed lustrem, jak trzeba się uśmiechać na przykład. Albo zbieramy skrypty społeczne, tak jak niektórzy zbierają znaczki, żeby je potem wykorzystać w jakiejś tam sytuacji, więc po nas w ogóle nie widać. Natomiast pamiętam jak poszłam do mojej diagnostki Dominiki z Neuroverse – ona spojrzała na moje rolki i mówi: No, tak, tu widać maskowanie. A ja tak: Łoo, okej. [śmiech] Widać, widać. No i właśnie, diagnosta powinien – jeszcze raz – umieć diagnozować osoby dorosłe. Jeżeli kobieta, to specjalizacja w kobietach, specjalizacja w neuroróżnorodności.
Bartek: Mhm.
Kari: I powinien potrafić robić diagnozę różnicową. Diagnoza różnicowa oznacza, że nie diagnozuje ci jednej rzeczy – nie diagnozuje ci na przykład autyzmu albo ADHD – tylko umie diagnozować wszelkie inne zaburzenia osobowości, jakieś tam choroby…
Bartek: Dobra, czyli po prostu dojdzie do tego, o co chodzi…
Kari: Tak.
Bartek: …a nie próbuje przyłożyć do szablonu.
Kari: Tak, że nie próbuje potwierdzić, że masz ten i ten, tylko po prostu zbada to. Ponieważ bardzo dużo objawów ADHD pokrywa się z objawami, na przykład, PTSD. Dużo objawów autyzmu łączy się z zaburzeniami lękowymi. I to też, żeby potem jakoś pomóc – pokierować, psychoedukację zrobić – trzeba wiedzieć, co z czego wynika. Bo niektóre objawy, na przykład objaw takiej nieuważności, to w przypadku ADHD może wynikać z braku dopaminy, natomiast w przypadku autyzmu – z tego monotropizmu, czyli ja się skupiam na jednej rzeczy i inne mnie nie obchodzą. I teraz, żeby sobie z tym poradzić, musimy wiedzieć, z czego to wynika. Więc taki diagnosta musi zadać pytania pogłębiające i dotrzeć do tego, czy to jest akurat z tej cechy, czy z tej – czy może jest to C-PTSD i nasz mózg po prostu dysocjuje i nie chce…
Bartek: C-P…?
Kari: C-PTSD – Complex Post-Traumatic Stress Disorder, czyli… Nie pamiętam, jak to było po polsku.
Bartek: Stres posttraumatyczny. Coś takiego. Dobra, czyli coś się wydarzyło takiego, że... Może nawet nie wiemy, że to się wydarzyło…
Kari: Tak, właśnie, wydarzenie traumatyczne, i potem zostają nam różne…
Bartek: Okej. No dobra, to powiedzmy, że wiemy mniej więcej, o co chodzi. Wiemy, że moglibyśmy się zdiagnozować. To teraz pytanie następne: czy to, że ja mam podwójną diagnozę, po prostu mam neurotyp taki podwójny, zachodzący na siebie – co ja z tego mam tak naprawdę? Czyli jeżeli się dowiem, że to ani ADHD, ani autyzm, tylko wszystko razem, to na co ja zwracam przede wszystkim uwagę? Gdzie są te elementy, na które ja powinienem zwrócić uwagę jako osoba, która podejrzewa, że coś może być na rzeczy? Chodzi mi o takie proste rzeczy, jak na przykład… Zacznijmy od prostej rzeczy – relacje.
Kari: Ha, ale proste rzeczy!
Bartek: Najtrudniejsza?
Kari: Najtrudniejsza! [śmiech]
Bartek: Okej, to wyszedł ze mnie autyzm, tak?
Kari: [śmiech] To znaczy tak: jest szereg, tak jak przy każdej cesze – bo to jest cecha naszego mózgu – mogą być wyzwania, mogą być zalety. I jeżeli chodzi o, na przykład, relacje.
Bartek: No?
Kari: Na razie powiem o wyzwaniach, potem powiem o tym, co może być zaletą. Normy społeczne.
Bartek: Mhm.
Kari: Autyzm ich nie rozumie. I dla niego relacje są wyzwaniem, ponieważ bierze rzeczy bezpośrednio, nie potrafi się komunikować, czasami występuje tam mutyzm. Nie kuma, dlaczego to stado się tak zachowuje, no bo on jest poza stadem.
Bartek: Był tego piękny przykład, gdy wysłałaś SMS-a do naszej Magdy. Wracasz? Tak. I koniec.
Kari: [śmiech] Nie no, bo ja zapytałam, czy ona już się łączy do naszego Zooma, a ona mówi: Nie, będę za pół godziny, bo wracam. I ja napisałam: Wracasz? – w kontekście „jak to wracasz, co się stało?”, a ona napisała: Tak. [śmiech]
Bartek: [śmiech]
Kari: Bardzo ładne, bardzo ściskamy Magdę. Tak, i właśnie Au nie rozumie norm społecznych, a ADHD ich nie przestrzega. Ponieważ normy społeczne są raz, że nudne, dwa, że wkurzające, a trzy – jest tam impulsywność, która działa, zanim w ogóle ten mózg pomyśli: Kurna, tu jest jakaś norma, której trzeba przestrzegać. I to powoduje problemy w relacjach. Albo na przykład – emocje. Z jednej strony autyzm ma czasem bardzo mocno nadwrażliwe emocje, no bo wynika to z tych nadmiarowych połączeń. Czasem one są tłumione w dzieciństwie: No nie bądź taki przewrażliwiony, czemu ty znowu płaczesz, weź przestań, nie? Chłopaki nie płaczą – zwłaszcza u chłopców. Więc one są wycinane i tam można… po prostu stłumić te emocje całkowicie. Dlatego czasami autystycy wydają się bezemocjonalni. Natomiast z zasady autyzm ma bardzo wysoką emocjonalność, prawda? Z drugiej strony mamy ADHD, które doznaje tego RSD, ma też problemy z przetwarzaniem emocji, bo dopamina bierze w tym udział, jeśli chodzi o regulację emocji, zatrzymanie się, przyhamowanie, gdy te emocje już wybijają. Dostaje więc z autyzmu te silne emocje, one jeszcze wybijają i w ogóle – shitstorm.
Bartek: Okej. Czyli jak wtedy byśmy to nazwali, czy to już jest meltdown taki totalny?
Kari: Jeżeli chodzi o meltdown, to jest właśnie ta regulacja emocjonalna. Czyli w autyzmie regulacja albo brak regulacji emocjonalnej objawia się tym, że doznajemy meltdownu, czyli nazbieraliśmy różnych rzeczy, mamy przeciążenie – ostatnia kropla do tego naszego dzbanuszka sprawia, że wszystko się wylewa. I meltdown to jest reakcja na zewnątrz. Płaczemy, krzyczymy, histeria, darcie szat. Albo shutdown, czyli w tej samej sytuacji przelało nam się już i się wycofujemy totalnie. Czasami nawet właśnie zasypiamy. Albo…
Bartek: Na parę dni pod koc.
Kari: Tak, to jest już długi shutdown, ale taka… Tu i teraz reakcja jest taka, że czasami autystyk nie może nic powiedzieć.
Bartek: Aha, mutyzm taki.
Kari: Tak, wchodzi totalnie do siebie i traci możliwość, by coś powiedzieć. To się nazywa mutyzm wybiórczy. A z kolei ADHD, tak jak już powiedziałam, ma problemy z powstrzymaniem swoich reakcji emocjonalnych, wybucha, więc częściej pewnie te meltdowny tam są.
Bartek: No i mam jeszcze taką myśl, bo generalnie społeczeństwo ocenia jednostki pod względem przydatności społecznej. I już mówię, o co mi chodzi. Jeżeli osoba, która jest w spektrum autyzmu, wypróbowała już wszystkie metody, które zna, na to, żeby, na przykład, nie wybuchnąć – bo już wszystko jest na czerwonym polu, wszystko już wybiło – i zaczyna krzyczeć, to z zewnątrz, dla tych poukładanych, społecznych osób, które wiedzą, jak należy się zachowywać, jest to straszne.
Kari: Tak to jest niedopuszczalne. Zwłaszcza że najczęściej jest tak, że tej osobie się gromadzą bodźce. Ta ostatnia kropelka, która popycha to wszystko, to najczęściej jest jakaś błaha rzecz. Czyli ta reakcja jest totalnie nieadekwatna, totalnie. Coś tam powiesz, a ten nagle wybucha, krzyczy i w ogóle nie rozumiesz, co zrobiłeś takiego, że on tak reaguje. On też nie rozumie, jeżeli nie zna tego mechanizmu, i potem się wstydzi. I potem jest naprawdę trudno wrócić do takiego społeczeństwa, które nie rozumie.
Bartek: Tak, czyli gdybym, na przykład, się dowiedział, że rzeczywiście jestem taką osobą, to pierwszą rzeczą, którą powinienem spróbować zrobić, byłoby… nauczyć się siebie, kiedy mi się wypełnia to, i spróbować jakoś tym tak zarządzić, żeby mi się jednak nie przelało.
Kari: Dokładnie tak. I są sygnały na to, że ci się przepełnia. Zaczynasz być, na przykład, bardziej podirytowany, bodźce cię mocniej irytują, więcej słyszysz, więcej czujesz.
Bartek: Tak, i ktoś tam jeszcze do mikrofalówki wsadził rybę.
Kari: Tak.
Bartek: I to już jest koniec.
Kari: Tak. Więc wtedy ty, jako ty, możesz tym zarządzić. I wyjść gdzieś, nie wiem, odciąć się. Cudownie by było, gdyby w twojej pracy był pokój do wyciszeń. Cudownie by było, gdybyś mógł powiedzieć: Słuchajcie, ja już jestem na granicy, to ja sobie teraz pójdę.
Bartek: By the way, przypomniało mi się, jak w trzy osoby – prawdopodobnie trzy osoby – z potrójną diagnozą byliśmy na infoszerze i poszliśmy do pokoju, żeby się wyciszyć. No bo tam jest gwar, to jest ogromna hala – poza miejscami, gdzie się mówi. No ale ponieważ jesteśmy osobami też z ADHD, to weszliśmy do pokoju ciszy, gdzie jest ciemno, miło…
Kari: [śmiech] Zaczęliśmy napieprzać!
Bartek: Zaczęliśmy napieprzać i…
Kari: Tak gadaliśmy i potem przyszła do nas pani: Ale my tutaj się wyciszamy. [szept] Okej. No właśnie, to gadanie to też jest to. I właśnie, jeżeli chodzi o meltdowny, to jeżeli masz jeszcze do tego ADHD, to wybuchasz dużo szybciej.
Bartek: O, ja mam króciutki lont. Znaczy miałem, teraz już nie mam.
Kari: Króciutki lont, dokładnie. Więc tym trzeba zarządzić.
Bartek: Tak mi się jeszcze przypomniało – bo mówiłaś, że w autyzmie nie kumamy czy tam nie łamiemy
norm społecznych…
Kari: Nie rozumiemy ich.
Bartek: Tak. W ADHD je łamiemy.
Kari: Tak.
Bartek: Mamy krótki lont. Więc jest jeszcze gorzej.
Kari: Tak, to jest trudne. Dochodzi do tego jeszcze sensoryka. Autyzm ma ją podbitą, czyli ma więcej tych połączeń i dużo zbiera.
Bartek: Czuje bardziej, słyszy bardziej. Nawet przedmioty poukładane za bardzo mogą dostarczać bodźców, bo nie są harmonijne.
Kari: Tak, albo niepoukładane, albo za dużo powyciągane.
Bartek: Albo co tu jest tak szaro, albo cokolwiek.
Kari: Dokładnie. Więc odczuwa te bodźce mocniej, a z kolei ADHD przez te braki dopaminowe ma trudność z odfiltrowywaniem bodźców.
Bartek: Czyli wszystko słyszy na przykład.
Kari: Czyli wszystko słyszy, wszystko czuje i tak dalej. Więc to jest taki miks, który sprawia, że osoby z AuDHD mają trudniej niż te poszczególne neurotypy.
Bartek: Czyli potrzeba ogromnej ilości pracy, żeby wyselekcjonować, co na mnie działa, żeby umieć to rozpoznawać wcześniej i spróbować tym jakkolwiek zarządzić.
Kari: Tak. I dlatego być może na przykład tobie pomagają ADHD-owe leki na sensoryczne, autystyczne problemy, bo uczysz się je odfiltrowywać.
Bartek: Tak, prawdopodobnie w każdym odcinku, jak jest coś o lekach i o autyzmie, to mówimy, że: Bartek je bierze po to, żeby nie być dupkiem, tak?
Kari: [śmiech] Tak. Bo dla mnie te leki… to w ogóle nie o tym jest, bo moja zdolność filtrowania jest wyższa – potrafię to zrobić. Jak słyszę coś i stwierdzam, że to nie jest o mnie, to wywalam z mózgu, ale… Skupienie. Ja biorę te leki i natychmiast jestem skupiona, mogę wejść we flow i robić rzeczy.
Bartek: Wyłączanie lodówek w hotelach, zasilaczy, klimatyzacji. To jest podstawowa rzecz, którą robiłem, zanim kupiłem sobie stopery do uszu.
Kari: I to są takie proste rzeczy właśnie – słuchawki wygłuszające stopery, jakieś zabawki, które ci pomagają się steamować. Steaming to są takie powtarzalne ruchy, które wykonujemy, żeby nasz układ nerwowy wrócił do bazy. Czyli jak on jest pobudzany bodźcami z różnej strony, to powtarzalne ruchy, powtarzalne dźwięki, czasami zapachy – ja sobie, na przykład, zawsze smaruję nadgarstki olejkami, i jak sobie „wąchnę” taki nadgarstek, to czuję, że mój układ nerwowy się troszeczkę uspokaja. Więc to są rzeczy, o które trzeba zadbać. No i oczywiście na małe dzieci – w spektrum autyzmu najczęściej – krzyczy się za steamingi, które są nieakceptowane społecznie. Czyli, na przykład, gdy machają rączkami za mocno, nie?
Bartek: Bujają się. Mówią cały czas, na przykład, co robią.
Kari: Tak. I to jest tłumione, więc zaczynamy się maskować – i te nasze steamingi są coraz mniej widoczne, coraz bardziej subtelne. U dziewczyn bardzo często to jest obgryzanie skórek albo paznokci, kręcenie sobie loczków, bawienie się biżuterią, bransoletkami, pierścionkami i tak dalej. Machanie nóżką pod stołem.
Bartek: Ja bym jeszcze chciał wrócić do tej przydatności społecznej, bo raz na jakiś czas, jak dotrze do mnie coś na temat spektrum czy ADHD, to lubię czytać komentarze, żeby wiedzieć, co w ludziach jest. I bardzo często jest tak, że ludzie mówią rzeczy w stylu… może nie: „Nie celebrujmy”, ale: „Nie wychwalajmy tych chorób”. I to jest mój „rant”. Tak że, moi drodzy – żadne z nich nie jest chorobą, ponieważ są od początku i w tym temacie nie zmieniło się nic.
Kari: Tak, nie da się wyleczyć.
Bartek: Tak, według żadnej definicji to nie jest choroba. Jeżeli ktoś chce o tym porozmawiać, to chętnie, zapraszam.
Kari: Na ring. [śmiech]
Bartek: Na ring. Druga rzecz to jest to, że często ludzie oceniają rzeczy w kontekście: „Co by było, gdybym ja był w tej pozycji?” Jeżeli ktoś jest niewygodny, to patrząc na niego, już go oceniają, ponieważ gdyby oni byli w tej pozycji, mając tę swoją wiedzę, całą historię i tak dalej, dla nich byłoby to straszne. Natomiast dla takiego autystyka niekoniecznie to jest straszne, bo to jest po prostu jego rzeczywistość. Więc za tym od razu idzie ta ocena.
Kari: Mhm.
Bartek: I tak naprawdę to my jako gatunek jesteśmy dosyć mocno zależni od siebie nawzajem. Żyjemy w tych relacjach w społeczeństwie, więc jeżeli mamy kogoś, kto jest, na przykład, w spektrum, a dodatkowo jeszcze ma ADHD, czyli jeszcze gorzej radzi sobie z przetwarzaniem tych wszystkich bodźców, to on nie jest dopasowany do tej normy, która się wytworzyła. Tak naprawdę to z nim nic nie jest – on po prostu nie lubi zapachów, nie lubi światła. Potrzebuje ciszy i jest monotropiczny, czyli robi sobie jedną rzecz. I w sumie nic więcej. Tylko że społeczeństwo wymaga tego, żeby on się uśmiechał, mówił „dzień dobry” i jak babcia przyniesie serniczek, to żeby powiedział: Babciu, Boże, jaki pyszny serniczek, chociaż mu staje w gardle i ma ochotę rzygać.
Kari: Tak. [śmiech]
Bartek: A on normalnie powie: Babciu, to jest suche, niejadalne. Babcia: Ale ja to robiłam cały dzień. A on: Kurwa, cały dzień to robiłaś?!
Kari: Ludzie traktują prawdę jako coś niegrzecznego, nie chcą słyszeć prawdy.
Bartek: Dodatkowo jeszcze, na przykład, ta przydatność społeczna jest – nie wiem czemu – od razu korelowana z inteligencją. Jeżeli ktoś jest przydatny społecznie, to jest bardziej inteligentny. Ale, de facto, tak nie jest. Koniec mojego „rantu”.
Kari: [śmiech] Jeszcze jedna rzecz dochodzi w tym miksie, z którym jest problem, a mianowicie – problemy z codzienną rutyną, z różnymi codziennymi sprawami, ponieważ w autyzmie mamy sztywne schematy. Więc jeżeli coś poza ten schemat wyjdzie, to kortyzol nam skacze – i to może stanowić problem. Z kolei w ADHD są deficyty wykonawcze. Czyli myślimy, że coś byśmy chcieli zrobić, ale już nie ma tyle dopaminy, żebyśmy to jednak zrobili. Albo w ogóle natychmiast o tym zapominamy. Ostatnio gadałam w jakimś podkaście z Kasią Oracz o tym, że ja za każdym razem, jak rano wychodzę z łazienki, robię sobie w głowie checklistę, czy aby na pewno odhaczyłam wszystkie pięć rzeczy, które mam tam zrobić, czyli – zrobić siku, umyć zęby, ubrać się, użyć dezodorantu i użyć kremu na twarz. To jest naprawdę niedużo. Ja ten rytuał wykonuję od bardzo dawna. I mimo to naprawdę mi się zdarza zapomnieć. O ubraniu nie zapominam. Ale o każdej z pozostałych czterech rzeczy tak. I wtedy właśnie w drzwiach – już ten rytuał przynajmniej pamiętam, chociaż też nie zawsze – jest: A, dobra, to jeszcze krem na twarz. I wracam. Więc to jest ten problem. Z jednej strony niby jestem w tych rytuałach, a z drugiej…
Bartek: Okej. Pogadaliśmy troszeczkę o relacjach, społeczeństwie i tak dalej, a proste rzeczy w stylu zarządzania swoją energią? Coś byś powiedziała takiej osobie, która być może „coś ma” i nie wie, co z tym robić?
Kari: To jest baza. Żeby w ogóle zacząć zarządzać takim AuDHD-owym mózgiem, to pierwszym, nad czym trzeba pracować – czasem ze specjalistą, bo nie jest to proste – jest radykalna samoakceptacja. Czyli totalnie i radykalnie akceptujemy, że mamy taki mózg, że w pewnych okolicznościach podchodzi to pod niepełnosprawność, a w innych okolicznościach jest spoko. I akceptujemy to, że nie możemy wszystkiego tego, co inni mogą. I jesteśmy z tym okej, a nie próbujemy to zmieniać. Czyli, na przykład, znów z tego podcastu z Kasią – ona przeczytała posta na LinkedInie, w którym było: Miałem pięć zadań do zrobienia w tym dniu, zrobiłem tylko jedno, a drugiego 5% mimo tego, że siedziałem przy tym sześć czy tam osiem godzin.
Bartek: Mhm.
Kari: I dalej idzie, jakie straszne jest to ADHD. Jakie to jest trudne i tak dalej. I ja, czytając taki post, widzę, że tam nie ma akceptacji tego stanu rzeczy. Bo skupianie się przez cały czas na tym, jak jest trudno, wynika z tego, że porównujesz się z szeroko pojętą normą i widzisz, że ty jesteś gorszy w tej normie.
Bartek: Tak jeszcze tylko powiem, że najczęściej ludzie wybierają sobie z tej normy te rzeczy, wiesz…
Kari: Tak, do porównywania.
Bartek: …nie widzą całego spektrum normy.
Kari: Dokładnie. Więc porównujesz się, widzisz, że jesteś w tej normie gorszy i chcesz być lepszy, bo nie akceptujesz tego, że jesteś gorszy. Natomiast nie widzisz tego, że jeżeli masz dobry dzień, to potrafisz napitolić dwadzieścia tych to-do’sów. Albo równasz do tego – że jak masz dobry dzień, to potrafisz napitolić dwadzieścia, a skoro w inny dzień potrafisz zrobić tylko jeden, to znaczy, że jesteś leniwy. Albo się nie starasz wystarczająco mocno. A to, że potrafisz zrobić dwadzieścia, jest funkcją tego samego mózgu, który sprawia, że w innym dniu nie zrobisz nic. I to jest ta radykalna akceptacja. Jakby przyjęcie, że: okej, w tym dniu nie zrobiłam nic. Albo tak naprawdę zrobienie sobie listy – zamiast listy to-do, listy „ta-da” – sprawdzenie tego, co jednak zrobiłam. Bo poza tym, że nie zrobiłam moich to-do’sów na liście, to może wstawiłam pranie, napisałam trzy posty, zaopiekowałam się moją przyjaciółką, która do mnie zadzwoniła. Na pewno jest duża lista rzeczy, którą się zrobiło, bo rzadko jest tak, że po prostu leżymy na kanapie. A jeżeli faktycznie to robimy, to możemy sobie na liście „ta-da” wpisać: zaopiekowałam mój system nerwowy, który potrzebował resetu.
Bartek: Przypomniało mi się, że wczoraj poszedłem po kawę i skosiłem trawę w ogrodzie, i wszedłem na górę. Bez kawy.
Kari: [śmiech] No właśnie. I to jest to, że najczęściej widzimy tylko to, że nie dowieźliśmy założonych rezultatów, a nie widzimy tego, co tam dalej jest. Więc pierwsza rzecz do zaopiekowania tego mózgu – radykalna samoakceptacja.
Bartek: W ogóle to jest trudne, ponieważ ludzki mózg bardziej się skupia na deficytach. Więc…
Kari: Porównujemy się z innymi, nie? Mózg musi mieć kontekst. A kontekst mamy – standard wokół nas. Bo jesteśmy w mniejszości.
Bartek: Tak, a z drugiej strony – do czego możemy się porównać? Przecież nikt nie będzie chwalił się tym, jak mu coś nie wyszło. A nawet jeżeli mówi, że mu nie wyszło, to najczęściej będzie pokazywał lekcje, jakich się nauczył, i inne pierdoły, które możemy na LinkedInie poczytać.
Kari: No właśnie. I jak już to zaakceptujemy, to obserwujemy, co nam wyczerpuje energię, a co nam jej dodaje. I musimy po prostu to wiedzieć. Na przykład tydzień poświęcamy na to, żeby zaobserwować, jakie sensoryczne bodźce nam odejmują, a jakie dodają energii. Drugi tydzień sprawdzamy, jakie mamy triggery emocjonalne, co nas triggeruje i potem zarządzanie tym… Był też odcinek o zarządzaniu emocjami.
Bartek: Warto o tym wspomnieć – jeżeli zobaczycie sobie u nas listę i będą odcinki, gdzie jest ADHD, i będą odcinki, gdzie jest autyzm, to tam jest bardziej rozwinięty każdy z tych tematów.
Kari: Tak. I jest też odcinek o zarządzaniu energią, więc właściwie to jest o tym. Ale – generalnie – pierwsze kroki polegają na sprawdzeniu, co jest u mnie. I świadomość, że nawet jeśli u innych coś jest, to nie znaczy, że u mnie zadziała. Bo najczęściej w tym neurotypie nie działa. Trzeba sobie to sprawdzić samemu. Można skorzystać z pomocy coacha czy psychoterapeuty, który to ogarnia, i dowiedzieć się, jak to jest z takim mózgiem. Są różne sposoby.
Bartek: I potem tak naprawdę wskakują pewnego rodzaju rutyny?
Kari: Tak. I potem właśnie wyrobić sobie tak zwany lifestyle. Czyli wsadzić do życia pewnego rodzaju rutyny, że, na przykład, ja mam wydrukowane kalendarze i zaznaczam sobie kolorkami na tych kalendarzach różne przemówienia i warsztaty, żeby w jednym tygodniu nie były powtarzane.
Bartek: Tak. I widzę, że białą taśmą – bo nie było korektora…
Kari: Tak, poprzyklejałam. [śmiech]
Bartek: …jest zaklejone coś, co nie istnieje.
Kari: Coś, co miało być, a jednak zostało odwołane. I widzę – jeżeli w jednym tygodniu mam za dużo, to wtedy już tam na pewno nie będę niczego wsadzać, bo już wiem, że jak nawsadzam, to to nie będzie dobre.
Bartek: To jest to, o czym mi się często zdarza mówić, że ADHD nie widzi przyszłości w żaden sposób. Wszystko jest tu i teraz, więc bardzo łatwo się wsadza rzeczy – „to zróbmy”, „to chodźmy”, „jasne, nie ma problemu”. I w pewnym momencie przychodzi ta przyszłość, staje się dniem dzisiejszym i jest: Ja pierdzielę… No i wtedy jest ogień.
Kari: Ja, na przykład, myślałam: Nie mogę mieć ADHD, bo ja nie mam problemów z planowaniem, z czasem. Bardzo mocno ogarniam czas, bo on jest moją bazową rzeczą, do której buduję moje schematy. Ale dobra, może pogadajmy o tym, co jest fajnego w tym neurotypie, bo strasznie ciężko się zrobiło.
Bartek: E tam!
Kari: A uważam – bo, oczywiście, sama go mam i mam tę radykalną akceptację [śmiech] – że to jest najlepszy neurotyp ze wszystkich możliwych.
Bartek: Też bym go nie oddał.
Kari: Nie oddałabym go za żadne skarby świata, ponieważ zarówno z ADHD, jak i z autyzmem w dużej mierze wiąże się wyższy poziom IQ. W autyzmie tam jest taki u-kształtny wykres, czyli…
Bartek: To jest tak, że do tego się teraz dochodzi, bo badania generalnie mówią, że… Dobra, mogę to wytłumaczyć trochę szerzej. Żeby dostać tę diagnozę, musi być coś bardziej na rzeczy.
Kari: Musisz cierpieć, nie?
Bartek: W ogóle musi być coś na rzeczy, ponieważ im wyższą inteligencję masz, tym bardziej nie będzie widać, że coś masz.
Kari: Mhm. Bo masz tyle RAM-u, żeby to ogarnąć.
Bartek: Tak, więc ci wszyscy, którzy mają wyższą inteligencję, wypadają nam z norm, z diagnostyki. W ogóle ich nie ma. Więc według starszych źródeł będzie, że autystycy są rzeczywiście trochę niżej. Potem się mówiło o tym, że jest tak samo jak w każdej populacji. A teraz powoli się zaczyna mówić, że jednak jest to takie bardziej u-kształtne, a nie n-kształtne, czyli nie jest to rozkład normalny, tylko w drugą stronę – bo po prostu nie wiemy, co tam jest.
Kari: No właśnie, bo są różne badania i faktycznie – w jednych jest mowa o tym, że ponad 30% autystyków jest poniżej średniej IQ, a w innych pokazują, że 40% czy 42% jest powyżej. Więc tutaj nie ma normy po prostu w tym IQ.
Bartek: Tak, no i teraz – mówiliśmy o przydatności społecznej, jak społeczeństwo ich postrzega. Wspominaliśmy też o tym, że ludzie skupiają się bardziej na negatywach. Więc jeżeli IQ jest niskie, i dodatkowo jest spektrum, no to to jeszcze bardziej widać – ta osoba jest jeszcze bardziej nieprzydatna. Dlatego autyzm jako taki jest postrzegany bardzo negatywnie.
Kari: Tak – że to jest już w ogóle masakra, gdy dostajesz taką diagnozę dla dziecka.
Bartek: To jest wyrok po prostu.
Kari: Wyrok. No właśnie. A kiedy jesteś w tej części, która ma wyższy intelekt, to sobie te rzeczy ogarniasz. A jak już sobie umiesz to ogarnąć i zarządzić, to wtedy masz do dyspozycji te wszystkie zasoby – jak niektórzy mówią supermoce, ale nie lubię tego określenia, bo jest zbyt wychodzące z ego. Nazwijmy to zasoby.
Bartek: Po prostu cechy.
Kari: Tak, cechy, tylko że w charakterze zasobów. Masz wszystkie te zasoby, które bardzo przydają się w byciu przedsiębiorcą i w byciu liderem. To jest idealny zestaw dla przedsiębiorców i z tego co obserwujemy – a przynajmniej wśród tych, którzy do nas przychodzą – to wszyscy są w tym szerokim spektrum, niekoniecznie diagnozowalnym, ale szerokim spektrum neuroatypowości AuDHD. Bo impulsywność płynąca z ADHD to są szybkie decyzje…
Bartek: I w ogóle tolerancja na ryzyko.
Kari: Tak, poszukiwanie nowości i doznań to jest właśnie tolerancja na ryzyko. Wychodzisz przed szereg i jesteś jakby… to jest core’owa cecha przedsiębiorców. Hiperfocus – bo możesz tak zarządzić uważnością, żeby wpaść w ten stan – pozwala ci na bycie ekspertem w jakiejś branży.
Bartek: To w ogóle polega na tym, że większość osób – nie w spektrum czy będących osobami z ADHD – będzie robić rzeczy dlatego, że ktoś tego wymaga albo że będzie kara, nagroda i tak dalej. Natomiast ci ludzie, o których tutaj mówimy – oni raczej robią, bo ich to interesuje.
Kari: Dokładnie. I czasem jest: inni robią tak, to ja zrobię inaczej. Wręcz w ten sposób.
Bartek: Dochodzenie, na przykład – jeżeli chodzi o spektrum autyzmu – rozwalanie problemów na atomy. To czasami może być blokerem, ale tutaj też pomaga ADHD.
Kari: No właśnie. Natomiast autystyczne cechy, czyli systemowe myślenie, skupienie na detalach, dążenie do spójności albo zawężenie się do jednego zainteresowania i bycie w tym superspecjalistą – to też są cechy wspierające biznes, jeżeli masz do tego umiejętność zaryzykowania i łączenia tych wszystkich kropek. I ja sobie wypisałam taką listę – są te… perks się mówi?
Bartek: No, perks.
Kari: Czyli proaktywność. Generalnie przedsiębiorcy działają, zanim inni zareagują, i wyprzedzają trendy. I tutaj idzie właśnie impulsywność, skok na tę okazję. Natomiast autyzm wspiera przewidywanie wzorców – widzisz jakiś wzorzec i twój ADHD-owy wilk skacze i bierze się za to, więc masz już przewagę. To jest skłonność do ryzyka, tylko że nie chodzi o to… bo jeżeli jest samo ADHD, to ta skłonność do ryzyka nam przeszkadza w biznesie. Ale w AuDHD to ryzyko jest skalkulowane.
Bartek: Najczęściej tak.
Kari: Czyli twój autystyczny mózg kalkuluje, a ADHD-owy podejmuje to ryzyko. Innowacyjność – każdy neuroatypowy mózg patrzy poza schematami. Nie działa w schematach, nie działa w szablonach. Natomiast ADHD myśli jeszcze dywergencyjnie, czyli łączy wiele różnych źródeł wiedzy…
Bartek: Przede wszystkim jeszcze dysleksja to ma.
Kari: Tak. Wytrwałość. To się nazywa po angielsku grit, ta taka konsekwencja. Jeżeli nie masz autystycznej cechy, to trudno ci utrzymać biznes, bo tam jest potrzebna konsekwencja i robienie w kółko tych samych rzeczy.
Bartek: I nie mówimy tutaj o biznesach, gdzie, na przykład, jest prezes powoływany raz na jakiś czas, bo to już jest co innego – to już jest dwór i polityka. To są inne rzeczy.
Kari: Właśnie. Odporność na stres i porażki. Jeżeli jesteś takim małym AuDHD-owcem i od samego początku swojego życia musisz się uczyć żyć poza stadem, jakoś ogarniać, opanować to całe maskowanie, przetwarzać to, rozumieć i jeśli jesteś cały czas odrzucany – to budujesz bardzo wysoką rezyliencję. Czyli jesteś po prostu odporny na to, że coś tam ci nie wyjdzie. Jesteś odporny na to, że ktoś coś tam powie nie tak. To jest supermocna i wartościowa cecha w przedsiębiorczości. Autyzm daje ci orientację na cele i determinację. Czyli jak sobie coś upier…
Bartek: …dolisz.
Kari: [śmiech] Właśnie, upierdolisz, to idziesz tam i nic się nie powstrzyma.
Bartek: I po kolei dodajesz kolejne rzeczy, które się będą składać w całość.
Kari: Tak, dokładnie. Podobnie jak z rezyliencją – masz też poczucie sprawczości i jesteś osobą samodzielną. Bo znów – nikt ci nie pomoże. Sam musisz dochodzić do pewnych rozwiązań, sam musisz je wypracować, więc to ci daje poczucie sprawczości: okej, jak ja nie zrobię, to kto zrobi? Idziesz i robisz te rzeczy, do których inni potrzebują pomocy mentora albo zdobycia dodatkowej wiedzy. Tolerancja na niewiadomą – to z kolei płynie z ADHD. Generalnie przedsiębiorcy działają, chociaż nie mają pewności, że odniosą sukces. I tylko tacy przedsiębiorcy odnoszą sukces. Więc ADHD daje tę tolerancję. No i w końcu – i to też płynie z ADHD – budowanie sieci ludzi i przyciąganie ludzi do swojej wizji. Bo ADHD – a jeszcze jak tam jest dysleksja, to już w ogóle mamy myślenie obrazowe – potrafi roztoczyć piękne wizje. I ci ludzie ciągle przychodzą. A jeszcze potem autyzm sobie tam porozkłada tych ludzi na czynniki, dopasuje do odpowiednich szufladek i będzie wiedział, gdzie – w jego systemie – ich poumieszczać, żeby to wyszło. I dlatego właśnie tak wielu przedsiębiorców jest AuDHD, nawet jeśli o tym nie wiedzą.
Bartek: Tak właśnie, tak.
Kari: Bo mają te wszystkie cechy. A jeżeli nie masz tych cech, no to jest ci dużo trudniej odnieść sukces.
Bartek: Chyba że jesteś zawodowym CEO albo dyrektorem – od dużej firmy do dużej firmy – i raz na jakiś czas piszesz sobie na LinkedInie: moja przygoda z XYZ zakończyła się, czas na nowe wyzwania. Czyli – zrąbałeś tam, idziesz dalej.
Kari: [śmiech] Dokładnie. Czy masz jeszcze jakieś pytania?
Bartek: Dużo różnych treści mamy, więc można sobie naprawdę tam…
Kari: Tak, u mnie na profilu jest bardzo dużo o AuDHD.
Bartek: Tak, można sobie poszukać Kari Goldyn na LinkedInie albo na Instagramie. Tutaj, w tym podkaście, też jest sporo rzeczy. Wystarczy wpisać albo przelecieć wszystkie tytuły i zobaczyć, czy jest gdzieś ADHD albo autyzm. I można sobie zobaczyć. Albo różnorodność, neuroróżnorodność.
Kari: Tak. Planuję sobie taki newsletter pisać, ale to na razie jest jeszcze w planach. Już powoli zaczynam ogłaszać, że będę pisać newsletter dla neuroatypowych liderek, liderów, przedsiębiorców, przedsiębiorczyń.
Bartek: Miałem jeszcze jedno pytanie o najbardziej popularne mity związane z podwójną diagnozą.
Kari: Wiesz co, ona jest tak mało znana, że jeszcze się nie dorobiła mitów. Natomiast jak byłam w podcaście u Matyldy Kozakiewicz, to ona zadała cudowne pytanie, a mianowicie: Czy w literaturze albo w filmach, albo w popkulturze generalnie jest jakaś postać z AuDHD? I doszłyśmy do tego, że jedną z postaci jest Michael Scott z The Office, który ma jeszcze różne inne zaburzenia, ale widać u niego właśnie AuDHD. A dla mnie najbardziej taką „na sztandarach”…
Bartek: Amy?
Kari: Amy też, ale ona jest dla tych, którzy oglądają The Big Bang Theory, bo to nie jest aż tak popularna postać. Natomiast najbardziej taką „na sztandary” postacią AuDHD dla mnie jest Hermiona Granger. Ona jest w punkt – jest skupiona, ma swój hiperfocus – special interest na tych wszystkich czarach, a do tego właśnie jest proaktywna. Ona w ogóle wygrała całą tę książkę i ten film. Gdyby nie było Hermiony, to Harry by tam nic nie zrobił.
Bartek: To prawda. Jemu się tylko udało po prostu, że się tam…
Kari: Że się zakumplowali! [śmiech]
Bartek: Tak, ale chodzi mi o to, że jemu się udało to, że dostał trochę mocy.
Kari: No tak. Ale czy udało…
Bartek: Podobnie jak Indiana Jones. Nic nie zrobił, aby fabuła się potoczyła dalej. [śmiech]
Kari: [śmiech] Dokładnie. No właśnie, więc jeżeli macie też inne przykłady osób z AuDHD osoby, to…
Bartek: Kari zbiera.
Kari: …to ja zbieram.
Bartek: Można napisać w komentarzu można. Dziękuję.
Kari: Dzięki. Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na kwestie AuDHD z nieco innej perspektywy.
Bartek: Pa.
Kari: Pa.