top of page

24 stycznia 2025

, odcinek 49

Jak budować odporność psychiczną?

Odporność psychiczna nie oznacza, że nie odczuwasz bólu, stresu czy smutku, ale że potrafisz elastycznie reagować na problemy i powracać do równowagi po trudnych wydarzeniach. Jak zbudować taką umiejętność?


W tym odcinku poznasz sześć filarów, na których opiera się odporność psychiczna. Dowiesz się między innymi, w jaki sposób pracować z własnymi przekonaniami, stawiać czoła lękom, a także jak skutecznie odpoczywać.

podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych odcinkach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Bartek Goldyn: Dzień dobry, Kari.


Kari Goldyn: Dzień dobry.


Bartek: Dzisiaj będziemy budować odporność psychiczną. Będziemy o tym rozmawiać, bo z takim tematem przyszłaś.


Kari: Nie ja przyszłam, przyszła Paulina Woźniak-Kołodziej, jedna z moich czytelniczek na LinkedInie. Jak zapytałam, jaki by chciała temat, to powiedziała, że budowanie odporności psychicznej w biznesie. Więc Paulina – dla ciebie ten odcinek. To było, nie wiem kiedy, dwa, trzy miesiące temu, ale jest.


Bartek: Dobrze, to będziemy rozmawiać o tym, jak się buduje odporność psychiczną. Ale zanim o tym, to przygotowałem sobie jedną rzecz. Ciekaw jestem, czy w ogóle zgadniesz… No zgadniesz, bo przecież zanim zaczęliśmy nagrywać, to ci powiedziałem. Jarosław Psikuta, bez s, wszyscy wiedzą, że ma zajebiście silną psychikę i on zawsze patrzy w oczy, gdy rozmawia. Nigdy nie wykonuje zbędnych ruchów. Wystarczy mu tylko pierwszych dziesięć słów, pięć pierwszych gestów jakiegokolwiek koleżki i on już wie, że w jego psychice czai się strach. To teraz, jak to zrobić, żeby w twojej psychice nie czaił się strach i żeby mieć zajebiście silną psychikę?


Kari: Chyba trzeba obejrzeć „Chłopaki nie płaczą”, nie? I czerpać z autorytetów.


Bartek: Tak.


Kari: No dobra, to dzięki.


Bartek: Masz sześć filarów.


Kari: Tak, mam tutaj sześć filarów, obszarów. Na początku chciałabym powiedzieć – może trochę wbrew temu, co myśli pan Psikuta – że odporność psychiczna nie oznacza, że jesteś twardy jak skała i nic cię nie rusza. Odporność psychiczna, czasami nazywana rezyliencją, czyli taka sprężystość, elastyczność, to jest zdolność do elastycznego adaptowania się do trudnych sytuacji, do stresu, przeciwności losu i różnych takich rzeczy, i powracania do równowagi po tych kryzysowych doświadczeniach, a nawet wzrostu i rozwoju. Więc tak naprawdę chodzi o to, że możemy się ugiąć, a potem wrócić, a nie złamać – jak takie elastyczne drzewka.


Bartek: Myślę nawet, że nie trzeba wybitnego psychologa, żeby zobaczył w Jarosławie mocno defensywną postawę i że coś tam jest bardzo nie tak.


Kari: W Jarosławie Psikuta.


Bartek: Oczywiście bez s.


Kari: To wszystko nie oznacza, że osoba odporna psychicznie nie odczuwa bólu, stresu czy smutku, tylko po prostu potrafi się potem podnieść, zregenerować i odnaleźć. Dużą częścią odporności psychicznej jest ogarnianie emocji i odeślę tu do odcinka: Emocje pod kontrolą, bo cały odcinek o tym nagraliśmy, więc już do tego nie będziemy wracać. A sześć obszarów…


Bartek: Jeszcze jest jeden sekretny.


Kari: Jest sekretny – żeby te sześć obszarów ogarniać, to najpierw trzeba ogarnąć sobie samoświadomość, czyli rozpoznawanie własnych myśli, reakcji, emocji, triggerów, zatrzymanie się na chwilę. Tutaj polecam ćwiczenia z uważności, czyli po prostu przyjrzenie się temu, co robimy, kim jesteśmy, jak się zachowujemy.


Bartek: To ja mam jedną rzecz, bo nie wiem, ile razy powiedzieliśmy o tym w tym podcaście – to jest od ciebie oczywiście – że nie ma czegoś takiego jak złe, dobre emocje, ewentualnie zdarzenia, które są jakoś nacechowane. One najczęściej są, a to, jak na nie zareagujemy, zależy od tego, co tam mamy poukładane w głowie, że akurat ta rzecz wywołuje u nas takie emocje.


Kari: W głowie, w przeszłości, w doświadczeniach.


Bartek: Czyli jakaś sytuacja dla jednej osoby może być negatywna lub pozytywna, a dla drugiej może być na odwrót albo jeszcze w inną stronę. Ta samoświadomość powinna nam pomóc zidentyfikować te bodźce i nasze reakcje. I być może nawet jeszcze – gdyby nam się udało, to byłoby super – dokopać się do tego, dlaczego akurat w tę stronę, a nie w inną reagujemy.


Kari: Czasem do tego jest potrzebna terapia. Jeżeli zbyt głęboko to siedzi w naszej, niedługo już silnej, psychice, to trzeba się dokopać do tego. Jak już tę samoświadomość zdobyliśmy, albo mamy przynajmniej świadomość tego, że ją zdobywamy na bieżąco, to pierwszym filarem odporności psychicznej jest elastyczność poznawcza, czyli praca z przekonaniami. Też już dużo o tym gadaliśmy, nie raz, nie dwa. Chodzi o taki trójkąt w terapii poznawczo-behawioralnej: myśli, emocje i zachowania. Czyli nasze myśli wpływają na nasze emocje, nasze emocje wpływają na nasze zachowania, a nasze zachowania wpływają na nasze myśli. I to tak w kółko może być albo też w trójkąt. Na przykład jak myślę: nie poradzę sobie z tym zadaniem, to ta myśl wywołuje we mnie lęk. No i ten lęk wpływa na to, co zrobię, jak zadziałam. A to, że uniknę na przykład jakiegoś działania, powoduje, że nie poradzę sobie z tym zadaniem. Więc to jest takie błędne koło. No i co można robić w tym zakresie pracy z przekonaniami?


Bartek: A pytasz się mnie?


Kari: Nie wiem, jak wiesz, to powiedz.


Bartek: Po prostu obalać te przekonania, tak? Czyli znaleźć coś, co mówi, że jednak jest nie w tę stronę, jak myślę, że jest.


Kari: Tak, najpierw trzeba to zidentyfikować. To jest trudne, żeby zidentyfikować limitujące przekonanie, bo to jest nasze przekonanie, uważamy, że to prawda. A tak naprawdę nie powinniśmy się przyglądać przekonaniom pod kątem tego, czy to prawda, czy nieprawda. To jest może dziwne, co mówię, ale: czy to nam służy, czy nas limituje?


Bartek: A, to słynny Matt Essam, tak?


Kari: Tak. I jeżeli nas limituje, to warto to zakwestionować. Drugim sposobem jest zadanie sobie pytania: czy to jest prawda?. A potem następnego: czy to na pewno jest prawda?. Na przykład jeżeli mówię, że nie poradzę sobie z tym zadaniem, to pytam się, czy to jest prawda. Czy ze wszystkimi zadaniami, które wykonałam, sobie nie poradziłam? Czy były takie sytuacje, że raz sobie nie poradziłam, ale drugim razem już sobie poradziłam? To kwestionuje moje krytyczne myślenie. Czyli znajdowanie dowodów na rzecz odwrotną, niż to, co myślałam.


Bartek: Tak sobie jeszcze myślę, że to, czy coś jest prawdą, czy nie jest prawdą, kompletnie nie ma znaczenia. I być może kogoś tu obrażę, być może zobaczymy spadek słuchalności, ale jest wiele różnych przekonań, bardzo pospolitych, które nie są prawdą bądź nie mogą być udowodnione jako prawda. O, będę mówił na okrągło, żeby nikogo nie urazić.


Kari: Powiedz. O religię pewnie chodzi?


Bartek: Chodzi mi o religię, chodzi mi o szczepienia, chodzi mi o płaskie ziemie, o różne rzeczy. Jest masa takich przekonań.


Kari: Wiadomo, że ze szczepieniem dostajemy w strzykawkach autyzm.


Bartek: Tak, ja jestem bardzo dobrze wyszczepiony. I to, że te rzeczy nie są prawdą, nie przeszkadza dokonywać najróżniejszych rzeczy.


Kari: Grubych czasem, na skalę światową.


Bartek: Staram się nie powiedzieć tutaj, na przykład popatrzmy, Adolf Hitler. Te przekonania nie są właściwe, a jednak zmieniły strasznie dużo. Tylko dlatego, że taka jest siła przekonań.


Kari: …która generuje nam to, co robimy i te wszystkie emocje.


Bartek: Więc fajnie jest sobie po prostu zobaczyć te swoje przekonania. A jeżeli coś nam nie służy, popchnąć je w kierunku, który nam po prostu pomoże.


Kari: Czyli kwestionujemy swoje przekonania, zmieniamy je, modyfikujemy też zachowania. Przekonanie to są myśli, potem mamy emocje, o emocjach, pracy nad emocjami już mówiliśmy w tamtym odcinku o kontrolowaniu emocji. Można też modyfikować zachowania, czyli mimo tego, że uważam, że nie poradzę sobie z tym zadaniem, to podejmuję się tego zadania.


Bartek: Czyli zrobię coś inaczej i zobaczymy, jaki będzie efekt.


Kari: Tak wbrew sobie trochę, nie?


Bartek: Ciekaw jestem, jak to jest z takim czymś jak autosabotaż. To jest trochę jak ćwiczyć i udawać, że ćwiczę, żeby powiedzieć sobie, że nie, to nie daje efektu.


Kari: Jednym z fajnych elementów w tej zmianie przekonań jest nauczenie się postrzegania porażek jako źródła wiedzy albo rozwoju, a nie tego, że jestem zrąbana.


Bartek: I mamy następną rzecz, czyli realistyczny optymizm.


Kari: To też trochę dotyczy zmiany perspektywy, ale bardzo konkretnej. I tutaj chciałam od razu zaznaczyć, że optymizm nie oznacza takiego naiwnego myślenia, że wszystko się jakoś ułoży i tak dalej. Tylko taką realistyczną tendencję do szukania rozwiązań i dostrzegania nadziei, zamiast ruminowania nad tym, jak to strasznie jest ze mną.


Bartek: Ruminowanie, czyli takie kręcenie się w kółko z myślami.


Kari: Czyli szukamy rozwiązania, zamiast tkwić w problemie. Staramy się dostrzec pozytywną stronę każdej sytuacji.


Bartek: Czyli jeżeli wam odpadną wszyscy klienci, to to jest przestrzeń na to, żeby na przykład coś zmienić albo zrobić coś nowego. Nie umrzecie, nic się nie stanie. Naprawdę nie wiem, czy jest gdzieś w newsach albo było kiedyś w ogóle podane, że przedsiębiorca umarł z głodu, bo mu klienci odeszli. To się nie dzieje.


Kari: Może to ukrywają przed nami. (śmiech) To właśnie jest to, że trudności są przejściowe. Nie umiera się od nich. No i pytanie jest – które sobie postawił Martin Seligman od psychologii pozytywnej – czy optymizmu można się nauczyć.


Bartek: Pewnie odpowiedź brzmi: tak.


Kari: Tak, można i nawet warto, i powinno się. I tu są dwie takie główne drogi. Czyli to, co już wcześniej powiedziałam przy przekonaniach: zadawanie sobie pytań, które kwestionują nasze negatywne przekonania. Czyli jeżeli widzimy coś w czarnym świetle, a dużo widzimy, ponieważ nasz mózg ma tendencję do negativity bias…


Bartek: Postrzegania rzeczy w sposób negatywny.


Kari: Błąd negatywności, więc dużo tego będzie. Ale jak widzimy, że coś jest negatywne, to zadajmy sobie pytanie: a jaka jest pozytywna strona tej sytuacji, co dobrego może z tego wyniknąć. I praktykujemy, praktykujemy. Drugą drogą do praktykowania optymizmu i uczenia się go jest praktyka wdzięczności, czyli…


Bartek: To brzmi jak jakieś takie duże zjazdy, gdzie wszyscy siedzą w kółku i są wdzięczni za to, że deszcz pada.


Kari: (śmiech) Nie, nie, wystarczy po prostu… to jest to, co ja z naszymi dziećmi robię co wieczór – trzy rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni danego dnia. Zaraz polecę w króliczą norę o wdzięczności, bo niektórzy definiują wdzięczność jako coś, co jest niezależne od nas, czyli ktoś dla nas coś zrobił albo szeroko pojęty wszechświat czy świat i jesteśmy wdzięczni.

Natomiast ja myślę, że możemy być wdzięczni też sobie.


Bartek: Zwłaszcza, że to jest bardziej służące.


Kari: Nie wiem, musiałabym pogrzebać w badaniach. Chodzi o to, żeby po prostu znaleźć trzy rzeczy danego dnia, za które jesteśmy wdzięczni. Więc praktykowanie wdzięczności prowadzi do podniesienia poziomu optymizmu. Bardzo polecam. Nawet Seligman robił takie doświadczenia, że ludzie w depresji zapisywali te trzy rzeczy, za które są wdzięczni i po dwóch czy trzech tygodniach poziom depresji im opadał.


Bartek: Dobrze, to teraz pewność siebie. Wszyscy chcieliby być pewni siebie. Niczym nasz Jarosław.


Kari: Odporność psychiczna i pewność siebie idą w parze. Czasem trzeba zacząć od terapii. Mamy dwa poziomy pewności siebie. Pewność siebie i swoich kompetencji, takich konkretnych umiejętności. I taka generalna pewność siebie jako osoby, na którą można liczyć. Czyli mam takie poczucie, że jestem osobą, na którą sama mogę liczyć i inni. Generalnie chcemy tej drugiej, chcemy być pewni siebie. Czasem, albo nawet często, mamy taką narrację, że jak będę już pewna siebie, to wtedy będę mogła się podejmować tych różnych zadań.


Bartek: Czyli będę dobrze pływać, ale najpierw muszę się nauczyć pływać, żeby dobrze pływać.


Kari: Tak, wejdę do wody, ale jak już się nauczę dobrze pływać. Natomiast jest właśnie odwrotnie. Żeby zbudować tę generalną pewność siebie, musimy pracować nad tą pewnością swoich kompetencji. A żeby tamtą pewność z kolei wypracować, musimy się podejmować zadań, które są dla nas trudne, nowe i nieprzyjemne. To jest tak zwana pętla kompetencji i pewności siebie, o której kiedyś już mówiłam. Chodzi o to, że musisz wyjść ze strefy komfortu i musisz podjąć się czegoś nowego. Wtedy są dwie opcje. Znaczy pewnie więcej, ale żeby było łatwiej. Albo ci się uda, więc twoja pewność siebie rośnie. Albo poniesiesz porażkę, ale nauczysz się czegoś nowego, więc twoja kompetencja znów rośnie. I twoja pewność siebie rośnie tak czy inaczej. Tylko musisz wyjść i zacząć robić trudne, nowe i nieprzyjemne rzeczy.


Bartek: No i jak to zrobić?


Kari: Jak już te kompetencje zdobywasz, to cała twoja generalna pewność siebie, jako osoby, na której można polegać, wzrasta, bo sam sobie udowadniasz, że potrafisz.


Bartek: Następny punkt: stawianie czoła lękom. Czym to się różni od tej pewności siebie, która i tak jest przecież wychodzeniem ze strefy komfortu?


Kari: Różni się tym, że w pewności siebie wiesz, że to jest nowe i niekomfortowe i musisz to po prostu zrobić, a nie za bardzo chcesz. Natomiast tam jest podobny mechanizm, ponieważ stawianie czoła lękom… naszym prawdziwym wrogiem nie jest lęk, bo to, że odczuwamy lęk, jest okej. Prawdziwym naszym wrogiem jest unikanie tego lęku. I to jest albo unikanie, albo martwienie się. I to unikanie albo martwienie się daje nam ulgę, a ulga nam daje dopaminę.


Bartek: A, mówiliśmy o tym.


Kari: Więc jest to mechanizm uzależnienia. Czyli im bardziej czujemy lęk i unikamy tego lęku, tym bardziej będziemy czuć ten lęk, ponieważ nasz mózg się uzależnia od lęku. Więc pierwsze i najważniejsze co trzeba zrobić w tym stawianiu czoła lękom, żeby budować silną psychikę…


Bartek: Zajebiście.


Kari: Zajebiście silną, to zidentyfikować momenty, w których podejmujemy działania prowadzące do unikania jakiegoś lęku. I to są takie proste czynności, jak na przykład przekąski albo prokrastynacja, czyli na przykład…


Bartek: A możesz coś powiedzieć więcej o przekąskach?


Kari: Na przykład mam coś do zrobienia i będzie to trudna rzecz, więc zaczyna mi się budować lęk i stwierdzam: to ja teraz muszę iść coś zjeść, bo to mi daje dopaminę. I nie dość, że uniknęłam tego lęku, bo poszłam na przekąskę, to jeszcze dodatkowa dopamina od tej przekąski wzmacnia mi tę rzecz. W danym momencie te unikania są bardzo skuteczne. Natomiast w długotrwałej perspektywie prowadzą do nasilenia lęku. I dlatego to jest trudne. Walka z lękiem jest trudna, ponieważ jest nagradzana szybko, a efekty są dopiero potem.


Bartek: To przerąbane. Jeżeli ktoś ma osobowość lękową, to jest przerąbane.


Kari: Myślę, że osobowość lękowa – to jest moja teza, którą sobie wymyśliłam – osobowość lękowa powstaje gdzieś w dzieciństwie, jak sobie znajdujemy w lęku źródło dopaminy. Generalnie lęk to jest ciało migdałowate, czyli ten nasz układ odpowiedzialny za emocje i właśnie lęk. I trzeba przenieść ten lęk z ciała migdałowatego do kory nowej, czyli do tej części analitycznej. Więc jeżeli czujemy lęk – i to jest już do takich mocnych lęków, jak na przykład bardzo się boję latać samolotem – to nadaję temu lękowi temperaturę, załóżmy od 0 do 100 stopni. Czy mój lęk ma 100 stopni, taki naprawdę mocny, czy 30? Już w momencie kiedy zaczynam się zastanawiać nad tym lękiem, ile on ma stopni, to wychodzę z ciała migdałowatego i przechodzę do kory nowej, bo zaczynam myśleć o tym.


Bartek: I pewnie mu dam mniej stopni.


Kari: Może mu dasz mniej stopni, ale nawet jeżeli dasz mu bardzo dużo stopni, to też są sposoby na to, żeby sobie z tym lękiem poradzić. Możemy sobie zadać też pytanie, czy to zagrożenie jest realne. Na przykład jak stracę klientów, to umrę. Czy to naprawdę jest realne zagrożenie? Czy może trochę wyolbrzymione? I może ten lęk jednak ma 70 stopni, a nie 100? To jest taki skan uważnościowy, co ja teraz czuję i gdzie ten lęk objawia się w moim ciele. Znów wychodzimy z uwagą do kory nowej, żeby sobie poanalizować, a nie tkwimy w tej emocji i w tym uczuciu. Leczenie tych lęków w terapii nazywa się ekspozycją, terapią ekspozycyjną. Najprostszy przykład jest na pająkach. Jak ktoś się bardzo, bardzo boi pająków i jego lęk jest na 100, to takie lęki się leczy poprzez eksponowanie się na doświadczenia, które mają dużą niższą temperaturę. Czyli na przykład, jeżeli bardzo się boję pająków, to nie pokazują mi pająka, tylko jego zdjęcie, bo pająk na zdjęciu to już jest tylko 40 w lęku. Ma 40 stopni, czyli jest nie aż tak straszny. I eksponujemy się. Jeżeli na przykład boisz się latać samolotem, to idziesz na lotnisko i patrzysz, jak samoloty tam latają.


Bartek: Skocz z piątego piętra tylko. (śmiech)


Kari: I po kolei, po kolei wystawiasz się na te doświadczenia, które mają coraz wyższą temperaturę, aż dochodzisz do ostatecznego lęku. Bo twój mózg po prostu się uczy, że nic się nie dzieje. Więc walka z lękiem, leczenie tego lęku, to jest bardzo duża część budowania odporności psychicznej, bo w bardzo wielu miejscach działamy na lęku. I on kieruje naszymi działaniami. Nie wiem, czy nie w większości przypadków.


Bartek: Nie wiem, jak statystycznie mózgi ludzkie działają. Zwłaszcza, że należę do bardzo wąskiej grupy innych mózgów w populacji, więc nie wiem, jak to jest, nie wypowiadam się. To, co tutaj mówisz…


Kari: Znaczy, ty też miałeś… Dokładnie tak samo sobie przepracowałeś mycie rąk. W sensie kiedyś dużo częściej myłeś ręce, a potem, przypadkiem pewnie…


Bartek: Nie, to jest tak, że ja miałem przeniesione z mojej matki różne irracjonalne lęki. Natomiast jako kilkulatek sprawdzałem, czy to, co ona mówi, to jest prawda. Więc jak wujek zmarł, kiedy miałem kilka lat, to kiedy są duchy? Duchy są oczywiście wtedy, kiedy jest ciemno, więc szedłem gdzieś tam (pamiętam, jak mi się kolana trzęsły), gdzie ten wujek niby był, no i tam się okazywało, że nic nie ma. Więc to jest mój sposób działania, ja się trochę znęcam nad sobą.


Kari: Terapia ekspozycyjna.


Bartek: Tylko tak od razu bardzo.


Kari: Tak hardkorowo, nie? Nie ma tutaj, że lęk 30 stopni.


Bartek: Jak teraz mówisz o różnych lękach, to po prostu słucham. Dawno nie czułem nic tak ekstremalnego, żadnego jakiegoś lęku. Pamiętam, że jak jechaliśmy do szpitala, kiedy byłaś w ciąży, tylko nie pamiętam, czy to było pierwsze nasze dziecko, czy drugie, to wtedy byłem zdenerwowany. Pierwszy raz od nie wiem kiedy. Teraz minęło naście lat i nie wiem…


Kari: To też poziom aleksytymii by trzeba było zbadać. (śmiech) To kiedyś może o tym pogadamy. I to jest tyle, co mam do powiedzenia o lękach.


Bartek: To co jest następne?


Kari: Następne jest wsparcie społeczne. I o tym też już bardzo dużo w różnych odcinkach mówiliśmy – najlepszym regulatorem emocji są ludzie. Najważniejszym predyktorem szczęśliwego i długiego życia są ludzie. Oprócz tego, że dbamy o własne zdrowie – bo to jest ten drugi czynnik w najdłuższym na świecie harwardzkim badaniu – to wyszło, że dobre relacje to jest niezwykle ważny czynnik. I tutaj chciałabym powiedzieć tylko jedno, ale bardzo ważne zdanie: trzeba budować i priorytetyzować relacje, które nas wzmacniają.


Bartek: O, tak sobie pomyślałem teraz, że gdyby ktoś chciał coś więcej posłuchać, to ty byłaś w podcaście Agnieszki Dziekan, który się nazywa Studnia bez dna, i mówiłaś o samotności. I tam było bardzo dużo o budowaniu relacji. Więc gdyby ktoś chciał, to Agnieszka Dziekan, Studnia bez dna i tam dwa razy była Kari, więc któryś z tych odcinków.


Kari: Możecie się przyjrzeć, ty też możesz się przyjrzeć wszystkim relacjom, które mamy w życiu, każdego dnia, z kim gadamy. Na przykład jak popatrzymy sobie w kalendarz i widzimy spotkanie z jakąś osobą, i to sprawia, że: O, Jezu, ale to będzie trudne, ja pitole, to jest ta relacja, którą powinniśmy dać na koniec listy. A jeżeli takie spotkanie wzbudza w nas entuzjazm, to to są relacje do priorytetyzowania. To trzeba świadomie robić, bo mamy wiele mechanizmów, które sprawiają, że z każdą relacją coś tam robimy, bo nam się wydaje, że trzeba albo że powinniśmy i tak dalej. Ale warto się przyjrzeć tym relacjom, zobaczyć, które to są deal friends, a które real friends, czyli którzy przyjaciele są dla nas, bo chcą czegoś od nas, a którzy po prostu…


Bartek: Nie chcę tutaj dorzucać tematu i rozwijać bardziej, ale pierwsza rzecz, która teraz mi przyszła na myśl, to jest to, że prawdopodobnie u osób starszych, czyli takich około trzydzieści parę, czterdzieści plus...


Kari: To co z nas to robi? Staruszków?


Bartek: Nie, nie, poczekaj. Wyjście do ludzi może być coraz trudniejsze z wiekiem, to po pierwsze. I myślę, że może być też taki problem, że ludzie boją się odrzucenia, kiedy wychodzą do ludzi.


Kari: No i właśnie to jest to. Ostatnio w podcaście u Stevena Bartletta usłyszałam, że do przyjaźni powinno się tak podchodzić jak do randkowania. A zazwyczaj to ci nasi przyjaciele zawsze są na końcu, bo oni zrozumieją, bo oni wybaczą, bo oni znają. A to trzeba się tutaj przygotować do spotkania z szefem albo z jakimś toksycznym klientem, albo inne takie rzeczy. Natomiast przyjaciół się zawsze gdzieś zostawia na koniec. Tak naprawdę to jeżeli nie mamy tych przyjaciół, to warto podejść do tego jak do znajdowania drugiej połówki. Czyli po prostu porandkować z kimś, pochodzić z nim, pogadać, popatrzeć, czy to jest fajna znajomość. Jeżeli tak, to coraz głębiej ją nawiązywać, żeby jednak ci przyjaciele byli w naszym życiu.


Bartek: No i ostatnia rzecz: regeneracja, ładowanie baterii.


Kari: Regeneracja to jest super ważna rzecz, która jest niezbędna do utrzymania odporności psychicznej, a która jest zazwyczaj pomijana, w ogóle zapominana. Bo wydaje nam się, że jesteśmy tacy silni, że wszystko udźwigniemy, a tak naprawdę to trzeba normalnie zaplanować tę regenerację, to ładowanie baterii. Zwłaszcza u osób neuroatypowych, zwłaszcza takich, które mają komponent autyzmu na wysokim poziomie.


Bartek: No, to jest osobny wątek.


Kari: Tak, to jest osobny wątek o wypaleniu autystycznym, ale tam warto po prostu priorytetyzować regenerację.


Bartek: Wiesz co, jak sobie tak pomyślę, to ADHD-owcy też nie mają lepiej, bo po całym dniu bodźców też nie jest najlepiej.


Kari: Tylko ADHD-owiec szybko się podnosi, następnego dnia jest super.


Bartek: Tak, tylko jeszcze musi pójść spać. A to nie jest takie proste.


Kari: Nie jest. Mam taki skrypt od pani z Harvardu bodajże, na którymś z moich kursów mówiła, że żeby dobrze sobie zorganizować taką regenerację, to trzeba zadać sobie trzy pytania. Co – czyli wybierasz swoją aktywność, która cię regeneruje. Szczególnie dobre są takie, które wiążą się z ruchem, bo od razu masz i lepsze zdrowie, i lepszy sen, i dobrostan ci rośnie. Więc wybierasz sobie taką aktywność. My mamy to akurat już wdrożone, więc mogę powiedzieć, że dla mnie to jest codzienny spacer, dwa spacery z psem, ale też na przykład joga. I jak już sobie wybierzesz tę aktywność, to sprawdzasz, czy spełnia trzy kryteria. Czy jest wykonalna, czyli możesz ją zacząć i skończyć bez nadmiernego zużycia obecnych zasobów energii. Bo jeżeli nie masz energii, to musisz ją zrobić. Czy jest mierzalna, czyli ma jasny początek i koniec. I czy jest powtarzalna, czyli na przykład, czy możesz ją wykonywać codziennie. To są te kryteria dobrej aktywności regeneracyjnej.


Bartek: Czyli wakacje nie są najlepsze.


Kari: Nie, wakacje nie są regeneracją. To jest dodatkowy element…


Bartek: To jest inny rodzaj pracy. (śmiech)


Kari: To jest jakiś tam rodzaj regeneracji, ale nie taki, który ci da odporność psychiczną. Następnym pytaniem jest „jak”. Czyli zaplanuj sobie tak bardzo konkretnie, jak będziesz ją robić. Jeżeli masz problem z nawykami, to przyczep ją do czegoś. Na przykład nasz spacer z psem jest przyczepiony do tego, że jak wracam do domu po zawiezieniu chłopaków do szkoły, to wtedy on się dzieje. I na przykład…


Bartek: Popołudniowy spacer jest przyczepiony do mojego autyzmu. O godzinie 14.


Kari: Moja joga jest przyczepiona do tego, że po spacerze z psem jest czas na tę jogę, a potem do tego jest przyczepione śniadanie. Jeżeli trzeba, to zapisać w kalendarzu, żeby było to przypomnienie. Albo przypomnienie na telefonie, coś, co cały czas przypomina, że to warto zrobić.

Trzecim pytaniem jest „dlaczego” – trzeba znaleźć osobisty powód, żeby to robić, a nie „bo muszę”. Ale jeżeli na przykład to działanie będzie wynikać z twoich wartości, czyli wierzysz w to, że spacer jest dobry dla twojego zdrowia. Albo konkurujesz sam ze sobą, ile zrobisz kroków codziennie, to też jakaś twoja wartość. I jeżeli to z tego będzie wynikać, to ma dużo, dużo większą szansę, żeby się utrzymać, a nie skończysz to po trzech tygodniach. Więc to jest motywacja. Pytanie „dlaczego” to jest pytanie, które daje ci motywację.


Bartek: Szczególnie fajne jest to, czy jesteś w stanie to robić codziennie i czy jest niski effort, żeby to zrobić.


Kari: Oczywiście najpierw znajdź to, co ci daje energię, a nie zabiera. Tak oto budujemy odporność psychiczną. Mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na sprawę odporności psychicznej z trochę innej perspektywy, niż patrzy na nią pan Jarosław Psikuta.


Bartek: Dziękuję pięknie, do widzenia, pa.


Kari: Dzięki.

bottom of page