top of page

22 sierpnia 2025

, odcinek 79

10 mądrości przedsiębiorczości

Poznaj 10 mądrości, które mogą zmienić to, jak prowadzisz biznes. Zero inspiracyjnych haseł z motywacyjnych grafik, tylko zasady decydujące o tym, czy Twoja firma się rozwija, czy za chwilę utknie w miejscu.


Z tego odcinka dowiesz się, dlaczego prostota wygrywa ze „skomplikowaną ekspertyzą”, jak działa klątwa wiedzy i co pokazuje historia ze 100 slajdami, które przegrały z prezentacją o jednym i tym samym oraz co przemawia za posiadaniem silnej personal brand. A może również przeanalizujesz dźwignie swojego biznesu i relacje, które realnie stanowią twój kapitał – i czy potrafisz z nich skorzystać, zanim inni cię dogonią.

podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja

Bartek Goldyn: Cześć, Kari.


Kari Goldyn: Cześć.


Bartek: Dzisiaj będziemy rozmawiać o…?


Kari: Będziemy rozmawiać o twoich mądrościach życiowych i biznesowych.


Bartek: To może zróbmy tak. Dzisiaj będziemy rozmawiać o tym, co zauważam… to są takie cechy, ewentualnie przypowieści, mądrości, które pomagają bądź są – według mnie oczywiście – prawdą, które pomagają w przedsiębiorczości, w biznesie. To nie są tak do końca moje rzeczy, one się powtarzają po prostu.


Kari: Złożyłeś sobie tutaj listę dziesięciu takich rzeczy. I jako, że mamy wakacje i zasięgi spadają, więc dla naszych najwierniejszych słuchaczy mamy taki luźniejszy odcinek.


Bartek: Tak, bez notatek, bez niczego.


Kari: Pierwsza mądrość, którą tutaj napisałeś, to: nie komplikuj. Co to znaczy: nie komplikuj?


Bartek: To jest coś, czemu sam kiedyś… niedawno wyleczyłem się z tego. To jest coś takiego, że w swojej ekspertyzie, czy w swojej znajomości tematu zagłębiamy się tak głęboko, że tworzymy produkty lub usługi, czy tak naprawdę uzależniamy firmę trochę od tego, jak bardzo my coś rozumiemy i kumamy. I stajemy się troszeczkę… nie chcę powiedzieć, że czymś, co hamuje rozwój, ale stajemy się źródłem wiedzy i umiejętności, które jest niezbędne, aby to wszystko w ogóle hulało.


Kari: Generalnie cierpimy na klątwę wiedzy.


Bartek: To też. Natomiast jedną z takich ważnych rzeczy jest to, że powinno się swoją ekspertyzę wykorzystywać do tego, żeby upraszczać i tworzyć produkty albo usługi, które są proste w implementacji, które inni mogą robić, wdrażać. A nie po to, żeby robić je coraz bardziej wykwintnymi, skomplikowanymi, jeszcze bardziej przemyślanymi i tylko opartymi na nas, gdzie jak ktoś to weźmie do ręki, to nie ma pojęcia, ponieważ nie ma tej całej wiedzy nagromadzonej.


Kari: No właśnie, klątwa wiedzy polega na tym, że nie pamiętamy momentu, kiedy nie wiedzieliśmy, nie pamiętamy, jak to było. Chris Do opowiadał kiedyś, że poszedł na jakiegoś speecha i przygotował sobie 100 slajdów, i na tych slajdach wyjaśnił całą sprzedaż z każdej strony. A potem oglądał przemówienie innego gościa, który mówił cały czas o tym samym. I Chris mówił, że po co oni tego słuchają, przecież on ciągle mówi o tym samym. A potem rozmawiał z jakąś koleżanką i ona mówi: Jakie to było wspaniałe przemówienie, jak to do mnie dotarło, w końcu zrozumiałam. I wtedy właśnie Chris stwierdził: Okej, to muszę powywalać trochę swoich slajdów.


Bartek: Tak, zwłaszcza że skala bierze się z robienia tego samego, prostego najczęściej, w kółko. Jeżeli cały czas trzeba coś opracowywać, zmieniać, dorabiać, to to nigdy nie stanie się zwykłą, normalną firmą, która działa i jest w stanie działać jak fabryka. Czyli po prostu powtarzać, robić, udoskonalać i tak dalej. Tylko zawsze będzie…


Kari: To jeszcze dodajmy, to jeszcze…


Bartek: To jeszcze dodajmy, jeszcze trzeba uwzględnić to, jeszcze tego nie wiedzieliśmy i tak dalej, i tak dalej.


Kari: Myślę, że przydatne jest wymyślenie pewnej rzeczy, założenie jej tych… przejście przez, jak ty to mówisz, traszowanie na etapie projektu, czyli każdy mówi, co mu nie pasuje. I jak się kończy to traszowanie, to już w ogóle nie dotykamy, nie zmieniamy tej rzeczy, dopóki nie wypuścimy jej na rynek i nie zaczniemy testować.


Bartek: Tutaj chodzi właśnie o to, żeby nie komplikować rzeczy, po prostu szukać prostoty, tak, żeby inni, którzy pracują u nas, też byli w stanie to robić. To jest najważniejsza rzecz.


Kari: Drugą mądrością, którą tutaj mamy, jest: ego to najdroższa waluta w biznesie.


Bartek: Mogę powiedzieć, że widzę to czasami po stronie klientów i czasami są rzeczy, które nie wiadomo dlaczego są wałkowane w organizacji, tylko po to, żeby były wałkowane, bo ktoś musi mieć rację.


Kari: Zaspokojone ego.


Bartek: Posiadanie racji to nic innego jak trwonienie energii na jakąś emocję, do niczego nas to nie przybliża.


Kari: Dopamina, która z tego idzie, nie?


Bartek: Oczywiście, jak najbardziej. Ale generalnie nic to nie daje. Jeżeli na przykład jestem właścicielem jakiejś firmy i to ja w tym miejscu muszę mieć rację albo moje słowo jest ostatnie i tak dalej, to naprawdę jestem w kijowym miejscu, ponieważ zawsze ta firma będzie wisieć na mnie. Tak jak w poprzedniej wersji – jeżeli coś jest za bardzo skomplikowane i wisi na mnie, to nie rozwinie się beze mnie. Tutaj moje ego jest następnym hamulcowym, który powoduje, że to też się nie rozwinie.


Kari: Czyli to nie jest de facto waluta, tylko najwyższy koszt biznesu. Bo nie zahandlujesz tym.


Bartek: Chodzi mi o to, że po prostu to jest najdroższa rzecz.


Kari: I przeciwieństwem takiej postawy – dla mnie to było odkrywcze – jest coś, co nazywamy pokorą. Pokora w naszym polskim języku czasami jest odbierana jako taka służalczość albo poniżenie się. A tak naprawdę pokora oznacza uznanie, że my nie wiemy wszystkiego najlepiej, że są ludzie, którzy lepiej od nas umieją robić rzeczy, wiedzą więcej i że dobrze jest po nich sięgnąć. I wychodząc poza to swoje ego, zaprosić ich do tworzenia rzeczy i oddać im głos w danym obszarze.


Bartek: Zwłaszcza że nie jesteś w stanie wiedzieć wszystkiego, nie jesteś w stanie być specjalistą we wszystkim, a tak to będziesz tylko największym hamulcowym w firmie. Jest bardzo dużo osób, które po prostu chcą robić to, w czym są dobre.


Kari: Bo to nam daje poczucie, że jesteśmy…


Bartek: A w tym momencie takie ego ich blokuje.


Kari: Mądrość trzecia: Nie myśl za dużo, rób, ryzykuj.


Bartek: Nigdy nie będziemy wiedzieć w stu procentach, czy coś zadziała, czy nie zadziała. Po prostu zawsze musi być jakiś rodzaj ryzyka. I są osoby, które zajmują tym swój mózg, bo dla mózgu nie ma znaczenia, czy on pracuje w kierunku czegoś konstruktywnego, czy nie, byle pracował i wydaje mu się, że jest zajęty, że coś robi. Jest wiele osób, które będą racjonalizować, dlaczego nie można, dlaczego nie można spróbować, dlaczego to nie wyjdzie i tak dalej. I to jest następna rzecz, która powoduje, że nigdzie się nie dochodzi.


Kari: To dotyczy w dużej mierze osób neuroatypowych, które mają duży poziom lęku. Bo lęk, w odróżnieniu od strachu, to jest reakcja naszego organizmu na zagrożenie, które jest w przyszłości. Nie teraz, bo to wtedy byłby strach, tylko gdzieś tam w przyszłości, które sobie wizualizujemy, które może nas spotkać. I to myślenie, zanim cokolwiek zaczniemy robić, to jest to, że my chcemy zaopiekować ten lęk. A lęk nie jest emocją, którą warto zaopiekować. To strach mówi nam, że jest niebezpieczeństwo i że trzeba spitalać albo wejść w jakieś obronne mechanizmy. Natomiast lęk nam tego nie mówi, bo tam nie ma niebezpieczeństwa. To jest wyimaginowane niebezpieczeństwo, które sobie wymyśliliśmy. Z lękiem radzimy sobie tak, że on jest, ale i tak działamy, razem z nim. Możemy sobie oczywiście racjonalizować, czy to na pewno jest prawda, jakie jest prawdopodobieństwo, że to się stanie. Ale w skrócie: bój się i rób.


Bartek: Jeszcze mogę powiedzieć, że zauważyłem taką cechę u wszystkich osób, które są w jakiś sposób przedsiębiorcze, ewentualnie mają firmę – ci ludzie mają całkiem niezłą tolerancję na ryzyko, na niepewność. To są ludzie, którzy są w stanie funkcjonować w takiej nieoznaczoności, czyli nie wiem, czy coś z tego wyjdzie. Większość osób mimo wszystko woli oddać tę kontrolę komuś i iść na etat. Ja wiem, że można sobie powiedzieć: Bartek, ale ja mam dzieci, psa i tak dalej, i jestem odpowiedzialny. Okej, to jest twój sposób na odpowiedzialność, tak sobie z tym radzisz. Natomiast przedsiębiorcy mają też te psy, dzieci i tak dalej, ale mimo wszystko czują się okej z tym, żeby nie wiedzieć do końca i jednak samemu decydować.


Kari: Czasami nie mają wyboru, bo są niezatrudnialni. Nie potrafią się odnaleźć w tych strukturach korporacyjnych. Ale faktycznie jeżeli już robimy biznes, a nie tylko jednoosobową działalność, która jest naszym komfortowym miejscem pracy, to ryzyko jest nieodłącznym elementem. Im więcej ryzyka, tym większe zyski. Taka jest korelacja.


Bartek: Ewentualnie czas.


Kari: Czwarta mądrość: ludzie kupują skróty, a nie procesy. To jest smutna mądrość, nie?


Bartek: Tak, to jest smutna mądrość. Proces pokazuje, że wiesz, co robisz i umiesz. To jest spoko. Natomiast nikt tak naprawdę nie chce przejść 14 kroków, aby coś tam. Nikt nie chce zmieniać całej organizacji, nikt nie chce zmieniać czegoś w swojej głowie, sposobu myślenia. Nikt tego nie chce.


Kari: Nikt nie chce nic zmieniać generalnie.


Bartek: Ale wszyscy dążą do tego, żeby mieć poczucie kontroli, więc wszystkim ludziom się wydaje, że jak kupią coś od ciebie, to to rozwiąże ich problem.


Kari: Jak zareklamujesz: jedna rzecz, która rozwiąże twój problem szybko, tanio i...


Bartek: Nie to miałem na myśli. Chodzi mi o to, że oni sobie wyobrażają, że kupią od siebie to coś i to rozwiąże jakiś problem, który mają. A żeby w ogóle to kupili, to muszą to zrozumieć. Wracam do tego „nie komplikuj” – jeżeli jesteś ekspertem w czymś i wiesz, że żeby ich problem się rozwiązał, to muszą zrobić to, tamto, problem jeszcze jest w tym, w tamtym i owamtym. I wychodzi na to, że tak naprawdę cała firma jest do wywrócenia, zaorania i posiania jeszcze raz – bo prawdopodobnie tak by mogło być – to nikt tego nie kupi. Po prostu nie ma szans, żeby ktoś to kupił.


Kari: Bo musisz się przebić, oprócz tego, że przez niechęć do zmiany i przerażenie, jak tego jest dużo, to jeszcze przez poczucie, że przecież tyle lat to budowałam, to zaprzeczasz mojemu…


Bartek: To będzie odrzucone.


Kari: …mojemu doświadczeniu, temu, co ja zrobiłam do tej pory.


Bartek: Mózg po prostu tego dysonansu nie wytrzyma i zostanie to odrzucone: Nie, tak nie robimy, szukamy czegoś innego, innego rozwiązania.


Kari: Inni dadzą lepsze.


Bartek: Niestety tak jest, że trochę obiecywanie gruszek na wierzbie bardzo dobrze działa.


Kari: Nie wiem, czy to muszą być gruszki na wierzbie. To może najpierw obiecujesz jedną gruszkę i dostarczasz gruszkę. Albo najpierw obiecujesz całą gruszę z gruszkami i dostarczasz na początku trochę gruszek, potem ziarenko do zasadzenia, potem…


Bartek: Powiedziałbym, że to już jest kwestia etyki, natomiast w obydwie strony to działa. Po prostu jeżeli ktoś ci coś obieca, to łatwiej jest uwierzyć mu i pójść w jego kierunku, niż jeżeli ktoś ci wyłoży, jak trudny to będzie proces. Tak to działa. Mówiąc o tym, że to jest też z drugiej strony – jeżeli mamy sprzedawcę, który nam coś chce sprzedać, to on będzie nam ułatwiał poznawczo zrozumienie, jakie to jest zajebiste. Więc generalnie ludzie kupują po prostu skróty, a nie jakieś skomplikowane rzeczy. Będzie dużo łatwiej się sprzedawać.


Kari: Czy coś możemy z tym zrobić?


Bartek: W sensie?


Kari: My, jako kupujący od takiego sprzedawcy, co nam obiecuje te skróty, a nie procesy.


Bartek: Nie, myślę, że to jest kwestia świadomości, znajomości i tak dalej.


Kari: Po prostu wiedza. Piąta mądrość.


Bartek: Zawsze to sprawdzam.


Kari: Zobacz, skąd i dokąd płyną pieniądze.


Bartek: To jest bardzo fajna zasada, prosta. Ludzie mogą mówić różne rzeczy.


Kari: Obiecywać.


Bartek: Mogą deklarować najróżniejsze rzeczy. Natomiast prawdę ci powie to, na co wydają pieniądze. To jest dla nich po prostu ważne. Czyli możemy mówić różne rzeczy, ale jeżeli jesteś w stanie zobaczyć, skąd przypłynęły pieniądze, gdzie płyną, to wiesz, co tak naprawdę ich motywuje, co jest dla nich istotne.


Kari: A możesz rozjaśnić to płynięcie?


Bartek: Tak, mam prostą historię. Kiedyś rozmawialiśmy… kurczę, ale będzie historia. W każdym razie był doradca, który zajmuje się zarządzaniem teamami, to była osoba, która pomagała. To była zewnętrzna osoba, zewnętrzny doradca, a team wyglądał w ten sposób, że było ileś osób, chyba z IT, jeżeli dobrze pamiętam, i była jedna, która była dosyć toksyczna i robiła bardzo duży kwas w tym teamie, natomiast była bardzo przydatna, ponieważ ona wszystko wiedziała. Czyli organizacja nie miała wiedzy, tylko wszystko wisiało na tej jednej osobie, więc było ją ciężko wywalić. Ten doradca miał taki problem, że do menedżera, który był odpowiedzialny za tę grupę, nie docierało, że ta jedna osoba, że jest taka sytuacja, że coś trzeba z tym zrobić. Pamiętam, że zadałem mu proste pytanie: A kto jest sponsorem tego wszystkiego?No ten menedżer. – To ten menadżer prawdopodobnie płaci ci, żeby on tego nie musiał robić, więc dlaczego chciałbyś, żeby on się w ogóle zmieniał? On właśnie zapłacił za to, żeby rozwiązać swój problem.


Kari: Czyli menedżer płacił temu naszemu koledze za to, żeby nie rozwiązywał problemu tak naprawdę, tylko żeby jakoś ogarnął, niekoniecznie ogarniając tak, że coś się zmieni, tylko żeby wziął odpowiedzialność na siebie.


Bartek: Gdyby tym budżetem na przykład zarządzał ktoś, kto jest nad nimi wszystkimi, to jest inna rozmowa wtedy, ponieważ tamta osoba miałaby inne cele.


Kari: Czyli wiedząc coś takiego, jako doradca wiem, że tamten właściwie nie płaci mi za rozwiązanie problemu, tylko za to, żeby pozbyć się wyrzutów sumienia i wtedy ja mam inne podejście do…


Bartek: Wiesz po prostu, co się dzieje.


Kari: Mam inne podejście, nie próbuję rozwiązać, zmieniać go, tylko… to samo działo się, kiedy pracowaliśmy z dużymi korporacjami i kiedyś robiliśmy kampanie reklamowe. Tam nie chodziło o to, żeby dowieźć wynik, tylko żeby dowieźć fajne rzeczy do pokazania w prezentacji dla zarządu. I to jest zupełnie inna praca, bo nie frustrujesz się tym, że przecież to jest bez sensu…


Bartek: Albo że to nie zrobi wyniku. Dużo prostsza rzecz, która może pokazać, o co chodzi z tymi pieniędzmi – zajadę tu stereotypem, ale taki przykład mam teraz w głowie – jest pani, która chciałaby, żeby na przykład zrobić jej markę. I opowiada o tej marce. Słyszy cenę i potem jest: Tylko muszę się skonsultować z kimś tam.


Kari: Z mężem.


Bartek: Na przykład z mężem. To już wiemy, kto jest sponsorem całego wydarzenia. I już wiemy, że mówiliśmy do pośrednika i ona nie przekaże tej wartości, którą właśnie próbowaliśmy wyciągnąć, co z tego będzie. Ile jest warta ta wartość.


Kari: Nie przekaże biznesowej wartości. Natomiast gdybyśmy się, załóżmy, spotkali z tym sponsorem, to wtedy możemy jemu dać to, czego on potrzebuje, powiedzieć, co to rozwiąże.


Bartek: Dlatego warto jest patrzeć na to, skąd i dokąd te pieniądze idą, bo wtedy widzimy, jakie są motywacje ludzi.


Kari: Tak samo jest w startupach. Pamiętam taki startup, który padł, nie pamiętam, jak się nazywał, ale oni chcieli robić takiego znanego lekarza, tylko dla prawników. Znany prawnik. I chodziło o to, żeby ludzie mieli dostęp do takich etycznych i fajnych prawników.


Bartek: Kto za to będzie płacił?


Kari: I kto za to będzie płacił? No nie, nie ludzie. Za to będą płacić prawnicy.


Bartek: Dlaczego mieliby to robić?


Kari: Dokładnie. I może dlatego upadł. Wiele startupów właśnie tak upada, bo mają jakiś fajny pomysł i pasję do tego, żeby to zrealizować, ale nie pomyślą, kto za to będzie płacił.


Bartek: I dlaczego w ogóle miałby to robić. Co on z tego będzie miał?


Kari: Szósta mądrość: tylko nadmiar opcji daje prawdziwą wolność.


Bartek: Jak sobie podejdziemy do czegokolwiek: do sprzedaży, do negocjacji, do tego, co musimy – to nie musimy tylko wtedy, kiedy na stole mamy wiele różnych rzeczy, z których możemy wybrać. Czyli jeżeli moja firma jest oparta na jednym kliencie, to mam przerąbane. Bo jeżeli on powie na przykład: Musimy renegocjować, teraz będziecie robić tak, to raczej będziemy robić tak, bo nie mamy innej opcji. Jeżeli mam podwykonawców i jest tylko jeden albo dwóch, i oni powiedzą: Ale teraz będzie tak, a ja nie mam nic…


Kari: Czyli dążyć do tego, żeby mieć dużo opcji.


Bartek: Jak najwięcej opcji.


Kari: To jest też przy ustalaniu cen, prawda? Zawsze mamy problem z ustalaniem cen, bo klienci nam odejdą. Ale gdybyśmy mieli na przykład dziesięć miejsc i tysiąc klientów na te miejsca, to nas to nie obchodzi. Możemy sobie te ceny windować i na pewno ktoś się znajdzie.


Bartek: I jednym z najlepszych źródeł nadmiaru jest… Teraz powinnaś to powiedzieć…


Kari: Nie wiem.


Bartek: Następny punkt. (śmiech)


Kari: Następny punkt, czyli siódma mądrość to jest absolutny punkt: jednym z najlepszych źródeł nadmiaru jest personal brand. Czyli personal brand to dźwignia absolutna. Tak brzmi ta mądrość. Co to znaczy absolutna?


Bartek: Jeżeli ktoś by chciał, to jest taki odcinek: Marka osobista przedsiębiorcy. Można sobie posłuchać, tam jest o tym więcej. Personal brand – tego trzeba doświadczyć, bo o tym teraz jest głośno, bardzo dużo się o tym mówi, że wszyscy robią personal brandy i tak dalej. To jest jedna z takich rzeczy, której jak się nie doświadczy, to się nie wie za bardzo, jak to jest i o co chodzi. Natomiast to ułatwia po prostu wszystko. Ja nie jestem bardzo znaną osobą, mam tylko ten podcast. Poza woopą, jakbym tak policzył łącznie, to to jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi, między 50 a 60 tysięcy, dużo się powtarza prawdopodobnie, jeżeli wziąłbym wszystkie te rzeczy, gdzie jesteśmy i jacy ludzie nas followują. Więc to nie jest dużo, to jest wręcz mało. Ale to bardzo, bardzo pomaga, bo jeżeli masz coś przyklejonego, ludzie cię znają, czyli ten personal brand masz już przyklejony do swojej osoby, to on po prostu za tobą idzie. Więc nieważne, jakie masz produkty, one się mogą zmieniać, jakie masz firmy. Po prostu wszystko jest natychmiast łatwiej ruszyć. Wszystko jest prostsze. Sama też możesz powiedzieć, bo też to masz.


Kari: U mnie to jest trochę bardziej, bo jestem trochę bardziej znana, więc ludzie opowiadają o mnie innym ludziom i ci ludzie przychodzą już z zupełnie innym nastawieniem. To nie jest tak, że oni się dowiadują, kim ja jestem, tylko od razu przychodzą, bo my chcemy Kari. Nie, że chcemy jakiś produkt, jakieś szkolenie albo speech, tylko my chcemy Kari. I to jest o tym. A im bardziej będzie AI w naszym AI, te wszystkie inteligencje sztuczne, inteligencja w cudzysłowie, w naszym życiu, tym większe to będzie miało znaczenie. Ponieważ już teraz są te wszystkie treści takie generyczne i one będą coraz bardziej podobne, coraz bardziej będą te algorytmy siebie nawzajem zjadać i napędzać. I coraz bardziej będzie cenione to, że jesteś żywym człowiekiem, że się mylisz, że popełniasz błędy, że jesteś prawdziwy, a nie jakimś wytworem.


Bartek: Najlepsze dla mnie jest to, że w dobie właśnie tego AI, gdzie bot gada z botem, gdzieś na samym końcu (pewnie nie u wszystkich) trzeba się spotkać z żywymi ludźmi. I jak to, co wygenerowały te boty, nie będzie się pokrywać tym, jaki jesteś…


Kari: To zaufanie natychmiast idzie w dół.


Bartek: To będzie słabo.


Kari: To, jak się zderzają nasze przekonania z rzeczywistością. Dysonans poznawczy.


Bartek: Wszystko staje się prostsze, nie musisz nic, masz po prostu autorytet.


Kari: A dźwignia to dźwignia w takim znaczeniu, że po pierwsze masz autorytet, po drugie masz zaufanie, po trzecie masz różnego typu kontakty i partnershipy. Dużo łatwiej ci dotrzeć, najczęściej masz kontakty z osobami, które też mają personal brandy, więc twój zasięg proporcjonalnie rośnie, nawet wykładniczo rośnie. Więc jest po prostu dużo łatwiej. I nawet jeżeli nie masz innych dźwigni, na przykład pieniędzy, to jeżeli masz dobry personalny brand, to dotrzesz do tych ludzi, którzy mają pieniądze, ale nie mają takiego brandu.


Bartek: Pieniędzmi nie zawsze wszystko można ruszyć.


Kari: A zaufaniem dużo łatwiej. Ósma mądrość, też dotycząca dźwigni, czyli: wykorzystuj swoją dźwignię, zanim inni ją dogonią.


Bartek: Piękna mądrość, na to się mówi lewarowanie w polskim biznesie. Pierwsza rzecz jest taka, że trzeba w ogóle wiedzieć, jaką się ma dźwignię nad innymi. I teraz załóżmy, jeżeli…


Kari: Może powiesz, co to jest dźwignia w ogóle, bo nie wiem, czy to jest…


Bartek: Przewaga, po prostu jakaś twoja przewaga. Jakaś twoja przewaga, którą masz, a której inni nie mają, bądź jeszcze nie dostrzegli czegoś, co ty już dostrzegłeś.


Kari: Takie najbardziej oczywiste – duża ilość pieniędzy jest przewagą, różne kontakty, sława, marka.


Bartek: Ale mogę to uprościć. Kiedyś rozmawialiśmy z taką panią, która chyba nie była właścicielką, nieistotne, mieli biuro nieruchomości, pośredniczyli i mieli takie lepsze, luksusowe nieruchomości. Oni sobie oczywiście na Instagramie pokazują. Gdzieś w rozmowie wyszło, że ta pani jest aktorką. Kurde, jaka to jest dźwignia.


Kari: Zwłaszcza w tych czasach, gdzie trzeba się pokazywać, gdzie trzeba zrobić personalny brand.


Bartek: Tak, ona już to po prostu ma. A ludzie nad tym pracują i wychodzi, jak wychodzi najczęściej.


Kari: To jest właśnie to, że ludzie często nie widzą tych swoich dźwigni, ponieważ fokusują się na tych bardzo popularnych dźwigniach, jak pieniądze, marketing jakiś, jak lejki sprzedażowe, czy biuro.


Bartek: O co chodzi w tym: wykorzystuj swoją dźwignię, zanim inni ją dogonią. Jeżeli projektowanie lejków marketingowych ileś lat temu byłoby czymś innowacyjnym i rzeczywiście można to robić, tak teraz już wszyscy to wiedzą. Czyli wszyscy już to dogonili, wszyscy to znają i mogą tego użyć, więc to już nie jest żadna dźwignia. To nie jest twoja przewaga. Ale na przykład bycie aktorem/aktorką powoduje, że natychmiast kamera… No po prostu tam jest coś, zawsze będzie.


Kari: Jest takie ćwiczenie, które robimy czasem na VIP-dayach – mountain of value to się nazywa, czyli góra wartości.


Bartek: Na warsztatach.


Kari: Czyli wypisujemy razem z tym naszym przedsiębiorcą wszystkie rzeczy, które się zadziały w jego życiu, które stanowią wartość. Czy to doświadczenie, które zdobyła/zdobył, czy kontakty, które ma, bo to są też bardzo duże dźwignie. Czy studia, czy miejsca, pasje i hobby, to są bardzo duże dźwignie, ponieważ mało kto używa takich dźwigni, bo nie jest to typowe w biznesie. Jak już się wypisze wszystkie, to wtedy można sobie pokleić, popatrzeć na te kropki i je połączyć tak, żeby faktycznie tę dźwignię wyciągnąć i szybciutko użyć.


Bartek: Może jesteś zabawny, może dobrze opowiadasz historie, cokolwiek.


Kari: Uważam, że tutaj za mało wykorzystujesz dźwignię dotyczącą humoru (śmiech) specyficznego.


Bartek: Ponieważ nie umiem w puste, muszę mieć interakcję.


Kari: Do wszystkich słuchaczy: czy ktoś chce wejść w interakcję z Bartkiem, żeby mógł sobie wykorzystywać humor?

Mądrość dziewiąta, którą uważam za największą, ponieważ jest to moja mądrość, na pierwszym miejscu ją stawiam zawsze: relacje to kapitał.


Bartek: Czy coś chcesz powiedzieć, jako że to jest twoje?


Kari: To jest to, co pewnie już kiedyś opowiadałam, a może nie, jak pojechaliśmy do Kanady na ryby z Chrisem i z osiemnastką innych przedsiębiorców kreatywnych z całego świata, którzy zjechali się na takie zawołanie: Hej, jedźmy na ryby. Większość z nich w ogóle nie miałą pojęcia o jechaniu na ryby, trzeba było jechać w jakąś dzicz przez cały świat i być w bardzo dużym dyskomforcie. I wszyscy ci ludzie byli podobni w tym względzie, że właśnie byli w czymś fajni, w tym, że chcieli w ogóle iść, to ryzyko podejmować i że im się chciało, a do tego każdy z nich miał jakieś talenty. I z tego wyjazdu wyniosłam to, że z tym mogłabym zrobić to, z tamtym tamto, tutaj ten mi pomoże, tamten doradzi. Wywiozłam taką myśl, że nie ma sensu szukać rozwiązania problemu, dużo lepiej poszukać osoby, która pomoże nam ten problem rozwiązać. To było tak głębokie dla mnie, że od tamtej pory widzę to wszędzie i sprawdzam, a to już ponad rok temu było, i to się sprawdza w każdej sytuacji – zamiast rozwiązania problemu szukaj właściwej osoby. Więc jak ktoś do mnie przychodzi i mówi, że ma taki problem, to pierwsze pytanie, które zadaję: Czy masz albo przychodzi ci na myśl osoba, która pomoże ci rozwiązać ten problem. Bo my z natury… może nie tylko z natury, ale z kultury naszej zachodniej jesteśmy przyuczani do tego, żeby sobie radzić z wszystkim samodzielnie. Żeby wziąć sprawy we własne ręce i że inni nas oszukają, jesteś zdany tylko na siebie. Kultura nam podbija to, żebyśmy byli jako jednostka jak najlepiej postrzegani, widziani i tak dalej. Natomiast my jesteśmy zwierzętami stadnymi i gry o sumie niezerowej, gdzie obie strony wygrywają, są dużo bardziej skuteczne i fajniejsze, niż po prostu samodzielne działanie, więc ludzie, szukajcie ludzi. Relacja to kapitał. Koniec mojego rantu. Co miałeś tu na myśli w tej mądrości?


Bartek: Warto jest inwestować w relacje jako takie. Wiele razy było tak, że po prostu mogłem zadzwonić do kogoś, zapytać, bo wiem, że się z czymś podobnym spotkał albo że może zna kogoś. I szukam ludzi, którzy mi – to co powiedziałaś – pomogą z daną rzeczą, ewentualnie jak ktoś do mnie przychodzi, to też szukam ludzi dookoła kto, z kim, jak, gdzie. Wynika to z jednej prostej rzeczy – wszyscy chcemy poczucia kontroli i mamy problemy z zaufaniem, więc jeżeli on kogoś zna, ja kogoś znam, to po prostu dużo łatwiej jest takiej osobie zaufać.


Kari: Tak, bo jesteśmy w jednym jakby kręgu.


Bartek: On już go przetestował, on go zna, ja go znam i tak dalej. Czyli mój ziomal jest ziomalem innych ziomali i tak dalej.


Kari: Miałam kiedyś rozmowę z moją przyjaciółką Moniką o oszczędnościach i ona opowiadała, że w ogóle nie rozumie, jak ludzie mogą oszczędzać pieniądze. Siedzą i oszczędzają te pieniądze i wrzucają na te konta, i te pieniądze tam leżą. Jej strategią jest to, że ona te pieniądze wydaje na różne relacje, różnych ludzi dookoła i to jest jej siatka bezpieczeństwa. Ci ludzie, którzy potem będą dla niej, kiedy ona będzie potrzebować. To było o oszczędzaniu na czarną godzinę. Więc jej sposobem oszczędzania na czarną godzinę jest gromadzenie kapitału w postaci relacji i ludzi, a nie w postaci pieniędzy.


Bartek: No widzisz, ja bym dywersyfikował. Czyli miałbym pieniądze plus ludzi. (śmiech)


Kari: Najlepiej. Dziesiąta mądrość, też dotycząca ludzi: dobór ludzi to decyzja strategiczna.


Bartek: To być może spowoduje, że niektórzy wyłączą, ale jest coś takiego, że pewni ludzie dowiozą cię tylko do pewnego momentu, a potem już dalej nie będą w stanie cię wieźć. Czyli w swoim rozwoju – jakąkolwiek osobą musisz się stać, żeby osiągnąć swoje cele – najczęściej myślimy, że będziemy osiągać cele…


Kari: Że coś nam tam zrobi, że osiągniemy te cele.


Bartek: A najczęściej musimy się odpowiednio pozmieniać, żeby te cele osiągnąć. Czyli na przykład ja, Bartek, gdybym sobie wymyślił, że muszę stać się aktorem, który występuje gdzieś tam, to musiałbym pozmieniać dużo w swoim systemie, że tak powiem, operacyjnym, żeby móc być tym aktorem. Bo ja, Bartek jako taki, nie mam szans, żebym mógł… znaczy trochę mógłbym, ale nie tak, żeby być uważanym za aktora.


Kari: Nie wygrasz Oscara.


Bartek: I żeby to osiągnąć, to będę miał pewnych ludzi – na początku będzie ktoś, kto będzie mnie uczył dykcji, jak mówić i tak dalej. Ale im dalej będę szedł tą drogą, to ci ludzie, którzy mnie doprowadzili do pewnego momentu, oni już dalej nie będą w stanie mnie uczyć, ciągnąć czy mi pomóc. Więc należy po prostu podziękować im, być wdzięcznym i wziąć następnych ludzi. I to się wiąże z tym, że ci ludzie będą się zmieniać i nie ma sensu trzymać ich przy sobie tylko po to, że mamy sentyment. Fajnie jest oczywiście rozpoznawać to, chyba to była jakaś konstrukcja angielska, rozpoznawać to, że oni nas dowieźli do tego momentu, być wdzięcznym i tak dalej. Ale nie bójmy się po prostu powiedzieć sobie, że od tego momentu lecimy dalej.


Kari: Pamiętam, że to było mocno uderzające, kiedy usłyszałam o tym w kontekście przyjaciół. Bo wydaje nam się, że przyjaciół mamy na całe życie i czasami utrzymujemy kontakt z przyjaciółmi z podstawówki czy z liceum, bo tak trzeba, bo taka jest konwencja, bo mamy taki zwyczaj, nawyk. A tak naprawdę mamy w swoim życiu miejsce na określoną ilość relacji. I każda relacja, w którą wchodzimy i którą mamy, to „nie” dla innych relacji. Bo mamy określoną ilość czasu i energii socjalnej. Więc warto bardzo strategicznie te relacje, które utrzymujemy, dobierać nie tylko pod… Relacje biznesowe też są zależne od relacji prywatnych. To znaczy to, co się dzieje w prywatnym życiu, wpływa na nasz biznes. I to takie dosyć wyświechtane powiedzenie, że jesteśmy wypadkową pięciu najbliższych osób, którymi się otaczamy, jest faktycznie… nie pamiętam badań, ale ma odzwierciedlenie w badaniach. Czyli pięć osób, czy sześć, ileś tam najbliższych nam osób, z którymi ciągle się spotykamy, które ciągle słyszymy, wpływa na to, jak postrzegamy świat, jak myślimy, jak podejmujemy decyzje. Więc te osoby trzeba naprawdę bardzo, bardzo uważnie dobrać.


Bartek: To jest jedna z takich najprostszych metod, jak zmienić swoje zachowanie, ewentualnie jak stać się osobą, która… Czyli jeżeli mam jakąś rzecz, którą chciałbym osiągnąć albo zrobić, albo stać się kimś – Bartek zacznie biegać po lesie, załóżmy – to bardzo ciężko mi będzie po prostu ot tak stwierdzić pewnego dnia, że pójdę i będę biegał. Dużo łatwiej będzie mi dołączyć do jakiejś grupy, która w ten sposób się zachowuje i ona nawet nie musi być realna, fizyczna. To może być nawet gość na YouTubie, który po prostu biega po lesie.


Kari: Po prostu cały czas, codziennie oglądasz jego treści i to jest jedna z tych twoich osób, która najczęściej… I przejmujesz te zachowania, bo tak działamy, że przejmujemy to, co jest wokół nas, jako osoby stadne.


Bartek: Finał. Dziękujemy.


Kari: Bardzo wspaniałe mądrości. Normalnie aż mam ochotę zrobić sobie swoją listę dziesięciu mądrości.


Bartek: No, koniecznie.


Kari: Dzięki. To było pouczające i mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na przedsiębiorczość z nieco innej perspektywy.


Bartek: Pa.

bottom of page