26 czerwca 2026
, odcinek 123
Blaski i cienie maskowania
Ćwiczymy uśmiechy przed lustrem. Szukamy wzorca na kontakt wzrokowy – ile powinno trwać spojrzenie okazujące zaangażowanie w rozmowę, a jednocześnie niezbyt natarczywe? Zbieramy cytaty z filmów i seriali, żeby mieć gotową odpowiedź na każdą sytuację...
To wszystko jest maskowanie się, mechanizm szczególnie znany osobom neuroatypowym. W tym odcinku rozmawiamy o trzech jego odsłonach: o kompensacji, tłumieniu i asymilacji – oraz o wysokim rachunku, który wystawia nam za to zdrowie fizyczne i psychiczne.
Ale to nie jest odcinek tylko o cieniach, bo maskowanie bywa też zasobem: uczy czytania ludzkich zachowań, pomaga w negocjacjach, wystąpieniach publicznych albo pracy z klientami. Sztuka polega na tym, żeby świadomie wybierać, kiedy korzystać z tej umiejętności, a kiedy maski zdjąć i się zregenerować.
Jeśli chcesz opowiedzieć nam o tym, jak maskowanie wygląda u Ciebie, tutaj czeka ankieta: https://forms.gle/UyiUQWkFkFdtJ5WT7
podobne odcinki
podobne odcinki
Zapisz się, jeśli chcesz dostawać informacje o nowych treściach.
Jeden mail w miesiącu.
transkrypcja
Kari Goldyn: Na mojej diagnozie autyzmu dostałam pytanie, które mnie bardzo zaskoczyło i na które odpowiedziałam: „tak”, z takim: „wow, tak!”. Jestem ciekawa, jaka jest twoja odpowiedź. I to pytanie brzmiało: czy masz poczucie, że wciąż jesteś obserwowana?
Bartek Goldyn: Nie.
Kari: No właśnie tak przypuszczałam, że... Natomiast odpowiedziałam na to pytanie „tak”, że mam poczucie... To nawet nie jest takie poczucie, które może się wydawać taką, nie wiem, jakąś schizofrenią: oni na mnie patrzą. Tylko takie, że nawet jak jestem sama, to też i tak..
Bartek: ...zachowujesz się tak, jakby ktoś był obok.
Kari: Tak. Więc to, to było to pytanie, które... Ja się potem zapytałam, o co chodzi i moja diagnostka mi poopowiadała o różnych obszarach maskowania. I to jest temat, który mnie zafascynował i który zgłębiam, i nie wiem, dlaczego jeszcze do tej pory nie rozmawialiśmy o tym. Więc dzisiaj porozmawiamy o blaskach i cieniach maskowania.
Bartek: No to siup.
Kari: To siup. Maskowanie, a tak naprawdę kamuflaż, bo maskowanie jest jednym z elementów kamuflażu, ale u nas mówi się, zresztą nie tylko u nas, w Stanach też zamiennie się stosuje maskowanie i kamuflaż. To takie świadome lub nieświadome – i tak naprawdę bardziej nieświadome – ukrywanie cech związanych z neuroatypowością, najczęściej autyzm, ADHD.
Bartek: Ale tylko neuroatypowością czy po prostu...?
Kari: Tak. To znaczy generalnie termin maskowanie i cały ten zakres, o którym dzisiaj będziemy mówić, powstał w kontekście autyzmu w dwa tysiące dziewiętnastym, więc to jest bardzo młoda dziedzina.
Bartek: Czyli wszelkie militarne rzeczy... Nie.
Kari: Nie. Tu nie chodzi o moro ubranka.
Bartek: Jezu.
Kari: Ale teraz walnęłam. Dawajcie special interest info dump: jakie moro?
Bartek: Dobra, no.
Kari: Powstał w kontekście autyzmu. Już teraz wiadomo, że w ADHD także występuje. Natomiast badań jest wciąż niewiele, ponieważ minęło dopiero siedem lat od pierwszego głównego badania, które dało nam narzędzie, do badania poziomu tego maskowania.
I to była pani Laura Hull.
Bartek: Tak jak w czołgu ta dolna część, którą wiezie wieża, no.
Kari: Stworzyła takie narzędzie diagnostyczne, które się nazywa CAT-Q, które jako pierwsze, przynajmniej w tym zakresie, bada autyzm z perspektywy doświadczeń ze środka, a nie z perspektywy obserwatora.
Bartek: A okej. Ciekawe.
Kari: Bo autyzm generalnie diagnozuje się z perspektywy obserwującego, czyli tego, kto stwierdza, że te zachowania są autystyczne, a te nie. Ten CAT-Q bada twoje własne doświadczenia i twoją własną percepcję tego, jak to jest w środku, nie? I naukowcy zdefiniowali takie trzy obszary, które są obecne wśród osób neuroatypowych, które maskują tę swoją atypowość. Ja potem o nich opowiem szerzej.
Natomiast najpierw coś jeszcze ciekawego przeczytam. No ale te trzy obszary to jest kompensacja, czyli naśladowanie i kopiowanie norm społecznych; maskowanie, czyli tłumienie naszych cech autystycznych, ADHD-owych; no i asymilacja, czyli granie ról i takie wtapianie się w tłum, asymilowanie się z grupą.
Tutaj taki jeden mały disclaimer, bo większość badań pokazuje, że maskowanie jest dużo wyższe u kobiet. Dlatego się tak zapytałam ciebie, czy odczuwasz ten taki... Natomiast są różne przypuszczalne perspektywy, dlaczego tak jest. I jednym z tych powodów, dla których tak może być, jest to, że kobiety są socjalizowane do większej autorefleksji i do większej jakby odwagi w opowiadaniu o swoich stanach wewnętrznych.
Ten formularz jest oparty na samoocenie. Mężczyźni są socjalizowani do tego, żeby nie pokazywać żadnych emocji, nie zastanawiać się nad tym, co tam w nich siedzi i po prostu robić rzeczy. Więc te kobiety częściej rozpoznają u siebie to maskowanie i stąd wyższy wynik może być przyczyną właśnie tego. Nie dlatego, że to maskowanie jest większe u kobiet, tylko dlatego, że one więcej sobie go rozpoznają.
Bartek: Okej, bo może być jeszcze genetycznie, nie? Że po prostu mężczyźni są tacy, bo tacy są.
Kari: No tak, tak, socjalizacja i genetyka i tak dalej. Wszystkie, wszystkie te rzeczy, które są związane z płcią. Do tego jest jeszcze to, że osoby neuroatypowe bardzo często wychodzą poza definicję płci. Czyli tam jest dużo osób niebinarnych, dużo osób z tego całego obszaru LGBTQ+ i innych tam. Więc to też zaburza gdzieś tam jakieś wyniki. Więc tak, kobiety regularnie wychodzą wyżej w maskowaniu i tym tłumaczy się między innymi różnice w diagnostyce, że dużo więcej się mężczyzn diagnozuje niż kobiet, no bo te się maskują. Natomiast to jest cały czas w strefie odkrywań i badań.
No i opowiem ci teraz – i naszym słuchaczom – o tych trzech różnych obszarach, w których się maskujemy. Ale zanim o tym opowiem, to przeczytam ci kilka rzeczy, które dostałam od tej całej naszej społeczności, która jest wokół nas. Czyli zadałam pytanie, znaczy poprosiłam o wypełnienie ankiety i na moich profilach społecznościowych, i u nas na woopie pro dotyczącej maskowania. I pierwsze pytanie, żeby nie było tak łatwo, to oczywiście wymyśliłam te pytania mniej naukowe: gdyby maskowanie było jak garderoba, co wisi w twojej? Po co sięgasz najczęściej?
Bartek: Pewnie dostałaś literalne odpowiedzi: sweter.
Kari: Tak, część. To było bardzo fajne. No to są neuroatypowe osoby, więc część jest w spektrum autyzmu i dała mi literalne odpowiedzi, ale nawet te literalne odpowiedzi były potem wytłumaczone, że czego to jest metaforą. Więc super. I tam było tak bardzo dużo, bardzo dużo: uśmiech. To się powtarzało bardzo często. Zamrożenie ciała. Czyli zamrażam moje ciało, żeby nie robiło tego, co...
Bartek: A, ruchów różnych, no.
Kari: Tak, tak. Kontrola patrzenia w oczy. Jedna nawet dziewczyna pisała, że w mojej garderobie wiszą okulary ciemne, które zasłaniają to, że ja cały czas muszę się gapić komuś w oczy, a ludzie się czują bardzo niespokojnie.
Bartek: Dyskomfortowo, no.
Kari: O, właśnie. Więc to. Bycie miłą, pomocną, zawsze odpowiadającą na potrzeby. To jest bardzo częsta maska. Entuzjazm i energia. Mogę się za nią ukryć. Nikt nawet nie zapyta, co u mnie naprawdę. Znam dużo osób, które wykorzystują entuzjazm i energię do maskowania tego, co tam naprawdę.
Odwracanie uwagi poprzez zwracanie uwagi. Czyli jestem kolorowa, pewna siebie. Zawsze wiem, coś tam. Lustrzany płaszcz, czyli odzwierciedlanie. To jest jedna z moich ukochanych masek. Czyli ludzie, z którymi gadam, nie wiem, jestem, widzą siebie.
Bartek: To jest normalna społeczna rzecz, którą ludzie robią, tak.
Kari: Ołowiana peleryna, czyli chowam się w siebie przed napastliwymi osobami. Więc ołów tam jest tym symbolem, nie wiem, czegoś trwałego.
Bartek: Ciężaru?
Kari: Tak. Albo ciężaru.
Bartek: Bo na pewno nie trwałego.
Kari: Nie? Ołów nie jest trwały?
Bartek: Miękki jest. No dobra, dalej.
Kari: [śmiech] Udawanie, że kontakt z ludźmi jest dla mnie okej, czyli zgadzanie się na spotkania wbrew sobie. Bycie na spotkaniach w cudzysłowie normalną. Staranie się, żeby nikt się nie poczuł zakłopotany moim samopoczuciem. Tutaj bardziej konkretne były: strój klauna.
Bartek: No to, to wiadomo. Humor, no.
Kari: Tak, humor dokładnie. Makijaż sceniczny – też takie po prostu... malujemy sobie maskę na twarzy. Wtopienie się w tłum. I tutaj był na przykład neutralny sweter o niewyróżniających się kolorach, aseksualny, obszerny. I to jest ciekawe, bo to jest i metafora, ale też jedno z takich bardzo częstych strojów, które przybierają osoby, które chcą się ukryć.
I to zostawiam na koniec, bo to jest niezłe. Kominiarka bez dziury na usta. Nie mówię, co myślę. Zakrywam twarz i emocje na niej.
Bartek: No.
Kari: Kominiarka bez dziury na usta. Mocne.
Bartek: Knebel znaczy się.
Kari: Nie, po prostu.
Bartek: Taka piłka czerwona.
Kari: Nie. Kominiarka bez dziury na usta [śmiech].
Bartek: Dobrze, dobrze.
Kari: A piłka czerwona to ten nos klauna, który to, wiesz, zeżarłeś wcześniej.
Bartek: Tak. Dobra.
Kari: No i to są, to są świadectwa naszych słuchaczy i obserwatorów.
Bartek: A wiesz co? Tak się jeszcze zastanawiam. Ciekaw jestem, czy w tym odcinku dojdziemy do tego, czym jest maskowanie, które jest, no, niefajne, a czym są normalne zachowania społeczne, które po prostu ludzie robią, tak? Czyli żeby grupa trwała, to każdy poświęca część siebie, żeby ona trwała. Bo grupa jest korzystniejsza niż bycie jednostką. I ciekaw jestem, czy w krajach, gdzie kulturowo jesteśmy bardziej indywidualistami, a w krajach, gdzie jesteśmy bardziej, no, jako społeczeństwo razem poziomy maskowania są różne tylko dlatego, że tam jestem bardziej indywidualny, czyli czuję się, no, cały czas muszę nosić maski, ojej, a tam nawet nie wiedzą o tym.
Kari: No i tu masz już nosić maski i tu, nie? Tylko nosisz ten sweter...
Bartek: I cię to boli, a tutaj nie.
Kari: A tu nosisz tę maskę klauna tak naprawdę.
Bartek: No załóżmy, ale wiesz: tu cię boli i wiesz o tym, a tu nawet nie wiesz, że cię to boli i tyle.
Kari: No to jest fajne pytanie. Niestety maskowanie jest bardzo szerokim konceptem i to jest taki koncept, który pomaga nam zrozumieć pewne obszary, ale jest ciężko go skonkretyzować i sprecyzować.
Bartek: No dobra, pogadajmy, zobaczymy, gdzie dojdziemy.
Kari: Tutaj już bardzo dużo zostało powiedziane, ale żeby to poukładać, to przelecę przez te trzy główne elementy maskowania. I jak ja będę przelatywać, to ty się możesz zastanowić, czy tam jest coś, co ciebie dotyczy.
Bartek: No, tak.
Kari: Ponieważ odpowiadając już częściowo na twoje pytanie, czym się różni maskowanie od socjalizacji – maskowanie jest bardzo często nieuświadomione. To nie jest autoprezentacja, tylko to są nieuświadomione mechanizmy, z których nie zdajemy sobie sprawy. Dopiero zaczynamy sobie zdawać sprawę, jak odkrywamy ten koncept i zaczynamy się przyglądać różnym rzeczom. Ja potem opowiem.
Bartek: Dobra.
Kari: Kompensacja, czyli naśladowanie innych. Mimikra.
Bartek: Czyli to jest faza, która jest rozwojowa,też trochę u dzieci i najwyraźniej tutaj zostaje wiecznie.
Kari: Tak. Trochę tak. Czyli to są gotowe sposoby reakcji, teksty, na przykład sposoby powitania, typowe riposty, teksty seriali.
Bartek: Tak, to ja miałem. Wiesz, co mi się przypomniało teraz? Bo mi tak, wiesz, zderzyły mi się kuleczki. Jest coś takiego, to jest takie socjobiologiczne bardzo, że my, kiedy nie wiemy, co robimy, to bardzo naśladujemy instrukcje bądź rytuały jakieś, ale kiedy wiemy, jaki jest wynik, to już tak se na freestyle'u robimy rzeczy.
I teraz jeżeli ja jestem autystykiem i nie bardzo kumam i rozumiem, o co chodzi w grach społecznych, to będę bardzo naśladował.
Kari: A zwłaszcza jak jesteś autystykiem, to masz to bardziej bardzo.
Bartek: Tak, ale gdybym wiedział w ogóle, co ja chcę osiągnąć i umiał to osiągać, to pewnie mógłbym na freestyle'u trochę mniej energetycznie, zasobnie to robić.
Kari: I to są sposoby maskowania na tym wyższym poziomie [śmiech].
Bartek: Okej, dobra.
Kari: Czyli na początku uczymy się takich gotowych tekstów i ripost i tak dalej. Oglądając seriale, filmy, naszych kolegów, koleżanki. Ćwicząc przed lustrem.
Bartek: Tak, miałem coś takiego.
Kari: Ja pamiętam tak, że uśmiech ćwiczyłam...
Bartek: Uśmiechu nie ćwiczyłem, ale powtarzałem rzeczy.
Kari: I ćwiczyłam na przykład też mowę ciała, czyli jak układać się w tym, jak siadać, jak się... Gotowe scenariusze, czyli przed jakąś sytuacją społeczną ćwiczymy sobie w głowie różne wersje, czy tam rozmowy.
Bartek: Ojej, no okej.
Kari: Całe scenariusze układamy i wiesz, co jest źródłem stresu? Jak potem się nie zgadza z naszym scenariuszem.
Bartek: O Jezu.
Kari: Czyli to z jednej strony jest fajne, ponieważ nie idziemy całkowicie nieprzygotowani. Mamy już coś tam przećwiczone, więc nasz kortyzol się obniża, nasz stres. Ale z drugiej strony jak się coś tam wyrąbie, to mamy dodatkowy stres, ponieważ nie było tak, jak przecież miało być. Więc to jest to.
Ćwiczenie mimiki, właśnie takiej mowy ciała. Powtarzanie fraz dokładnie tak, jak powiedzieli je inni. I to zauważyłam i u naszych dzieci, ja u siebie też to mam. Ktoś coś powie jakoś i ja to powtarzam. Razem z intonacją, razem z tym...
Autystycy zbierają cytaty, ponieważ te cytaty pomagają im wyrazić to, co oni chcą wyrazić w taki sposób, że ludzie to przyjmują, bo już jest, wiesz, znane.
Bartek: Tak, to robię. To robię do tej pory, bo to jest skuteczna metoda.
Kari: No dokładnie. I to też było kolejne z pytań, które zapamiętałam w diagnozie autyzmu: czy lubię posługiwać się cytatami?
Bartek: Może niekoniecznie lubię, ale wiem, że są skuteczniejsze.
Kari: Odzwierciedlanie, czyli w tym samym czasie po prostu robisz to samo, co druga osoba i robisz na przykład też ciałem. Czyli jak ktoś tam, nie wiem, przysuwa się do ciebie, to ty się przysuwasz do tej osoby. Jeżeli ktoś jest przytulaśny, to się przytulasz, a jeżeli jest z dystansem, to zachowujesz dystans, ale też pod względem konwersacji. Czyli ja na przykład słucham języka, w jakim ktoś mówi i używam tego języka, ponieważ mam do dyspozycji dużo słów, bo to jest moje. Więc używam tych słów, które tam wychwyciłam.
Zawsze badam czy tam badałam, jakie są zainteresowania tej osoby i potem skupiam się na tych zainteresowaniach. Generalnie osoby wysokomaskujące wolą słuchać niż mówić, ponieważ...
Bartek: To w tym odcinku ja jestem wysokomaskujący, bo mało mówię.
Kari: Ale to ja w momencie, kiedy ja zaczęłam pracować z maskowaniem i ściągać te maski, to przeszłam od osoby, która bardzo dużo słucha, do osoby, która trochę więcej mówi. Znaczy nie mówię, że mówię więcej, niż słucham, bo to zależy od kontekstu, ale będąc na przykład zaproszona jako gościni do podcastu, to ja tam mówię. I to było nowe dla mnie.
Pierwszy raz był naprawdę... Nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Był taki straszny. Teraz już po prostu uwierzyłam, że ktoś chce posłuchać tego, co ja mówię, a zawsze słuchałam innych, bo to była moja maska. Bo to jest bardzo skuteczna maska. Słuchanie innych.
Bartek: Oczywiście.
Kari: Jesteś bardzo lubianą osobą, jeżeli umiesz tę maskę.
Bartek: O mój Boże, czuję się taki wysłuchany. Potrzebowałem tego.
Kari: Dokładnie. I to jakby... Wyższy poziom – czym to skutkuje i jak to się objawia? To jest na przykład badanie umiejętności społecznych, zrozumienie psychologii ludzkich zachowań. Ja poszłam na studia z psychologii, z biologii, bo to wszystko mi... Oczywiście nie mówię, że to jest konsekwencja maskowania, ale są to bardzo częste korelacje wysokomaskujących się osób. Czyli zaczynamy tak drążyć tę psychikę ludzką, żeby skumać, żeby móc używać trochę bardziej rozbudowanych sposobów, a nie tylko powtarzania w kółko tekstów, których się gdzieś tam kiedyś nauczyliśmy.
Tworzymy sobie taką bazę danych w głowie różnych tekstów, różnych odpowiedzi, różnych skryptów społecznych...
Bartek: Zachowań po prostu.
Kari: Tak, które trzeba wykorzystać i które działają. I potem tego używamy, nie? No, to jest pierwsza kategoria, czyli mimikra.
Drugą... ja tam nie do końca widzę różnice takie twarde.
Bartek: Dobra, nazwała se, bo chciała.
Kari: No dobra. Tłumienie. I to jest też nazywane maskowaniem, takim konkretnym maskowaniem. I to polega na tym, że tłumimy różne rzeczy, które są związane z naszym neuroatypowym mózgiem tak, żeby były mniejsze lub niewidoczne.
Bardzo takim konkretnym przykładem to jest stimowanie, czyli osoby z bardziej wrażliwym układem nerwowym potrzebują się stimować, żeby ten układ trochę uziemić i uspokoić. Stimować, czyli...
Bartek: Jakieś powtarzalne ruchy.
Kari: Ruchy to jedno, czyli powtarzalne ruchy, nie wiem, machanie rękami, machanie nóżką, kręcenie jakichś tam włosów, ale też powtarzalne słowa, nucenie, stimowanie się zapachami i wszystkie zmysły mogą użyć.
Bartek: Może być ból na przykład, czyli zaciskanie zębów może być, dziwna pozycja, siedzenie tak, żeby sobie gnieść coś tam i tak dalej, i tak dalej, no.
Kari: Dokładnie. I to jest to, co powiedziałeś, że my tłumimy te stimy, które są widoczne, na korzyść tych, które są niewidoczne, czyli na przykład zaciskanie szczęki. Delikatne obgryzanie skórek, kręcenie jakichś tam tych...
Bartek: Jakichś tam tych – Kari tutaj pokazała gest po prostu, że włosy na palcu kręci.
No, jakichś tam tych.
Kari: [śmiech] Tłumiąc te nasze stimy, jednocześnie tłumimy to, co nas uspokaja i pozwala nam regulować nasze nadaktywne ciała. Więc to prowadzi do jeszcze większego napięcia i jeszcze większej potrzeby stimów.
Bartek: Tak.
Kari: I stąd się biorą te wszystkie takie napięcia. Druga rzecz, która się pojawia przy tym tłumieniu i to myślę, że cię bardzo zainteresuje.
Bartek: Tak?
Kari: To jest bardzo aktywny i bardzo mocny wewnętrzny krytyk, który mówi nam cały czas, każe nam się zastanawiać nad tym, co ludzie powiedzą.
Bartek: A, okej.
Kari: Co ludzie powiedzą. Czyli ciągle od środka dostajemy informację...
Bartek: Bardzo tego nie lubię.
Kari: ...o naszych zachowaniach, które inni mogą uznać za dziwne i nieakceptowalne, i niosące zagrożenie społeczne, i nieprzypisanie do grupy. I ciągle staramy się sprostać tym oczekiwaniom tego naszego wewnętrznego krytyka, bo inni zazwyczaj mają dużo niższe.
Bartek: To jest w ogóle ciekawe, bo osoby, które mają to wysoko, ja nie mogę z nimi pracować na przykład.
Kari: I to mogą być osoby bardzo wysoko maskujące swoje rzeczy ze względu na to, że się tak bardzo boją odrzucenia od grupy. Tak, to jest jedna z masek. Bardzo aktywny i mocny wewnętrzny krytyk.
To, że tłumimy rzeczy, sprawia, że mamy zwiększoną świadomość swojego ciała. Tego, jak się zachowuje na zewnątrz i wrażenia, jakie my wywieramy na innych. Czyli jesteśmy świadomi tego, jak na przykład należy usiąść, żeby dobrze wyglądało, którym profilem się obrócić...Jak ułożyć ręce, nie wiem, jak długo patrzeć w te oczy, jak długo nie patrzeć i tak dalej. Mamy wyższą samoświadomość w tym obszarze.
Nie samoświadomość tego – to mamy niższą – tego, czego chcemy i jakie są nasze potrzeby, ale mamy bardzo wysoką samoświadomość w obszarze tego, jak nas postrzega środowisko. Cały czas, żeby tłumić i maskować efektywnie, mamy monitoring włączony. Tego, jak my się zachowujemy, jak wygląda to nasze ciało, żebyśmy sprawiali wrażenie spokojnych i zrelaksowanych mimo tego, że tam cały czas jest napięcie. Więc cały czas w tym napięciu mamy włączony ten monitoring.
No i takie ukrywanie takich typowo już, nie wiem, nie wiem, autystycznych albo ADHD-owych cech. Czyli ukrywamy nasze specjalne zainteresowania. To, to już wielokrotnie mówiłam. Nie wiem, czy miałeś coś takiego. Ja kupowałam „Popcorn", żeby się dowiedzieć, jakie są na topie zespoły. New Kids on the Block.
Bartek: A „Popcorn". Jezu, kupowałaś „Popcorn", żeby się dowiedzieć czegoś? Wow.
Kari: Dla tych, którzy mają PESEL zaczynający się od dziewięćdziesiąt plus, to „Popcorn" to była taka gazeta w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dla młodzieży.
Bartek: To było o zespołach.
Kari: O muzyce chyba. I „Dziewczyna” to też była taka...
Bartek: Taki internet wydrukowany.
Kari: Dokładnie taki. Więc ja go kupowałam tylko po to, żeby się dowiedzieć, jakie są zespoły na topie, żeby móc gadać z moimi koleżankami i wybrać sobie tego chłopaka z New Kidsów, który był najlepszy. To było tak jakby dodatkowym moim zajęciem, bo tak naprawdę to większość czasu spędzałam w książkach fantasy, których nikt wtedy nie kumał, bo jeszcze nie było w kinie „Lord of the Rings”, nie? Więc ukrywanie tych zainteresowań i w przypadku osób z ADHD bardzo często nadmierna kompensacja tego, za co dostajemy tam bęcki, czyli...
Bartek: Mówisz o ruchu?
Kari: Ruch, ale też roztargnienie, spóźnianie się, nie? Jesteśmy godzinę wcześniej, żeby się nie spóźnić. Jak jest spotkanie o drugiej, to nic nie zrobimy do tej drugiej, bo trzeba się przygotować na to spotkanie. To są te takie bardzo już konkretne, ale są też niekonkretne.
Dobra. Trzecim obszarem, w którym się kamuflujemy, jest tak zwana asymilacja, czyli granie jakichś ról, żeby się w grupie nie wyróżniać. Czyli zmuszamy się do angażowania się w zachowania zgodne z oczekiwaniami społecznymi, nawet jeśli wydają nam się bez sensu, nienaturalne albo są trudne i wyczerpujące.
Na przykład small talk – większość osób neuroatypowych nie lubi small talku. I większość osób neuroatypowych i tak bierze udział w tym small talku. Udajemy normalnych, nie? Na imprezach idziemy się pożegnać, ponieważ tak wypada. Szukamy różnych pretekstów, żeby nie robić tego, co wypada. Czyli na przykład mówimy: „Jutro mam naprawdę dużo pracy, muszę już iść”. Zamiast powiedzieć...
Bartek: Już nie mogę na ciebie patrzeć, nara.
Kari: [śmiech] Dokładnie. Dokładnie. Albo już nie mogę wytrzymać w tej ilości bodźców. Mój układ już zdycha. Nie powiemy tego. Powiemy, że mamy dużo pracy. Szukamy wsparcia – i to ja to robię na przykład – innych osób w sytuacjach społecznych trudnych. Czyli na przykład idziemy na konferencję z kumplem albo z koleżanką. Bo jak ktoś tam jest, to my nie będziemy tacy, wiesz, samotni albo tacy, że trzeba będzie gadać z innymi, tylko będziemy mieć swoją drugą osobę, z którą będziemy mogli pogadać i nie będzie to głupio wyglądać, jak my tam będziemy na tej konferencji.
Przyjmujemy rolę adekwatną do danej sytuacji. Czyli te sytuacje społeczne są dla nas trochę takim jakby występem.
Bartek: Wiem, gdzie się maskowałem w takim razie. Apropos przyjmujemy role adekwatne. Jak byliśmy na pogrzebie twojej babci, to by tam... chyba Jezus jakiś, taka rzeźba, Która była niesamowicie śmieszna. Po prostu źle zrobiony.
Kari: [śmiech] No.
Bartek: I musiałem iść stamtąd.
Kari: Żeby być adekwatnym.
Bartek: Żeby być adekwatnym sytuacji. Było to dla mnie niesamowicie śmieszne.
Kari: A ja liczyłam kafelki. Bo też to było dla mnie trudne doświadczenie. Natomiast moją rolą tam było jednak być w tej kaplicy. A tak, też mam czasami na pogrzebach, że chce mi się śmiać i wtedy też liczę kafelki. W sensie liczę – znajduję sobie coś do liczenia – i liczę te rzeczy. I wtedy wyglądam bardzo poważnie, jak liczę [śmiech].
Unikamy interakcji, żeby oszczędzić tę energię. Czyli ta asymilacja prowadzi do tego, że... czasami, nie? To są oczywiście różne typy zachowań, że unikamy interakcji. A to jest twoje, nie? A po co będę tam szedł do tej knajpy? W podstawówce i tam w szkole w ogóle przyjmujemy role bardzo charakterystyczne, czyli na przykład rola klauna klasowego. Rola twardziela klasowego. Rola geniusza klasowego.
Bartek: Kogoś, kto wszystko wie, no.
Kari: Ten perfekcjonizm i tak dalej.
Bartek: Czyli jakąś rolę przydatną grupie, mhm.
Kari: Tak. I mamy tych ról kilka na podorędziu. I sobie używamy w różnych miejscach, nie? No i to jest o maskowaniu.
Teraz trochę porozmawiamy o koszcie tego maskowania. Już tam część było, ale są koszty i to są koszty bardzo duże. Natomiast tutaj muszę powiedzieć, że wszystkie badania, które były robione na ten temat, wykazywały korelację, a nie kauzację. Czyli nie można wprost powiedzieć, że pmaskowanie jest przyczyną jakichś rzeczy, tylko jest po prostu silnie skorelowane z różnymi rzeczami.
Bartek: Tak, czyli to pytanie, które ty mi zadałaś na początku – czy kiedykolwiek ktoś mnie kiedyś obserwował – gdybym odpowiedział „tak” i gdybyśmy mylili przyczynowość z korelacją i bym odpowiedział „tak”, to by znaczyło, że jestem kobietą na przykład. To jest żart za głęboki?
Kari: O Jezu! [śmiech] Chyba tak.
Bartek: Dobra, jedźmy dalej.
Kari: I teraz: znów zadałam tej mojej, w tej mojej ankiecie pytanie: gdyby koszt maskowania objawiał się jako rachunek, który dostajesz po latach, co by było na tym rachunku? Oczywiście odpowiedzi były przeróżne.
Bartek: Siedem pięćdziesiąt.
Kari: Dokładnie. Od bardzo literalnych po mniej literalne. I w ogóle tutaj w tym miejscu chciałam wam wszystkim, którzy wzięli w tej ankiecie bardzo, bardzo podziękować, bo bardzo dużo dostarczyła mi i wzruszeń, i takich emocji od smutku po uciechę.
Bartek: Dobra, dobra, ponabijajmy się, no?
Kari: Nie, nie. To akurat nie są odpowiedzi do nabijania się. Natomiast naprawdę chciałam wam podziękować, bo to jest dużo, dużo cenniejsze niż wszelka wiedza, którą mogę dostać z książek. Wasze osobiste historie.
Bartek: Ja przyjąłem rolę klauna, no.
Kari: Właśnie. Dobra. Co byłoby na tym rachunku? Najpierw takie mniej literalne rzeczy. Napięcie mięśni, niepokój, chroniczny lęk, niewiedza o sobie. To, jak późno się dowiedziałam, kim jestem. Poczucie, że nie wiem, kim jestem. Oderwanie od siebie, unieważnienie siebie, obwinianie się za tę inność i niedopasowanie. Tłumienie swoich emocji. Wyczerpanie. Chroniczne, postępujące wykończenie. Brak zaufania do siebie i ludzi. Wkurw na ludzi. Izolacja. Zaprzepaszczone szanse na przyjaźnie z ludźmi mi bliskimi, bo marnowałam czas na podtrzymywanie niepotrzebnych znajomości. Czyli uważamy, że wszyscy muszą nas lubić, więc idziemy gdzieś. Zrujnowana odporność psychiczna. Zdrowie.
Tutaj są teraz o zdrowiu, bo pogrupowałam. Zdrowie stawów. Zdrowie mięśni. Ból szczęki. Mgła mózgowa. Problematyczna cera trądzikowa, odporna na wszystkie rodzaje leczenia, spowodowana stresem i chorą tarczycą. Zaburzenia hormonalne. Zaburzenia snu. Choroby autoimmunologiczne. Tutaj też pogrupowałam. Hashimoto. Tężyczka. RZS. Alergie. Owrzodzenie jelit.
Bartek: No to głównie ze stresu będzie szło.
Kari: Tak, tak. Uzależnienia. To już jest jakby głębszy temat. Brak możliwości regeneracji i wyspania się. Nienaturalne i nieproporcjonalne słabnięcie każdego układu ciała i rozmaite dolegliwości fizyczne. Łzy zbierane przez lata. Jeszcze tutaj mam: jeszcze wyraźniejsza sensoryka. Coraz mniej masek, które mogę nosić i coraz więcej rzeczy, których nie mogę znieść. Leki, suplementy podtrzymujące codzienne funkcjonowanie. Wypalenie. Tutaj takie bardzo smutne. Wpis: właśnie płacę ten rachunek. Nie mając jeszcze trzydziestki jestem już absolutnie wypalona życiem.
Bartek: Ciekawe.
Kari: No, bardzo, bardzo mocne. No i też były bardzo takie literalne. Konkretna kasa. Pieniądze wydane na leczenie depresji, które okazało się wypaleniem. Co tydzień psychoterapeuta dwieście trzydzieści złotych, dwa razy w miesiącu fizjoterapia po dwieście złotych. Koszty terapii leków, koszt wizyt u gastrologa, dermatologa i trochę mniej literalny – byłby to rachunek grozy. Elon nie byłby pierwszym bilionerem na świecie, gdyby za to płacili. Eee, z pół miliona złotych. Trudno to ocenić, ale na pewno w milionach. Dlatego, że byłam od małego wytresowana do udawania. Dużo zer. Były też takie konkretne liczby dziewięć, dziewięć, dziewięć, bardzo dużo dziewiątek i tak dalej. To jest ten rachunek, który płacimy za zamaskowanie.
Bartek: Wiesz co, no à propos maskowania, to teraz ja się odmaskuję trochę, ale jeżeli ktoś nie wie, kim jest, to wszystko, co wiem o tym, co wiem, jacy ludzie są, to nie jest tak, że nie jesteśmy sobą tak naprawdę, tak? Jesteśmy wypadkową kultury, tego, jak się wychowywaliśmy, co na nas wpływa. Za pięć lat będziemy trochę inni, za piętnaście bardziej trochę inni i tak dalej, i tak dalej. Więc nie ma takiego stanu, że jestem sobą. On trochę tak naprawdę nie istnieje. Natomiast podejrzewam, że jest tam jakaś taka potrzeba niezaspokojona i ciekaw jestem, jaka to jest tak naprawdę potrzeba bycia sobą. Co to znaczy?
Być może to jest po prostu połamane jakieś tam granice albo takie rzeczy, które wiesz, że ludzie naciskali za bardzo. Tak mi się wydaje. Nie wiem. Jakaś tam potrzeba musi być, która powoduje, że mówisz, że nie jesteś sobą.
Kari: Ja myślę, że – i to jest odpowiedź pewnie na to twoje pytanie: jaka jest różnica między socjalizacją a maskowaniem – taka jak w każdym innym obszarze neuroatypowego mózgu.
Bartek: Czyli?
Kari: Czyli nie ma cech autystycznych, nie ma cech ADHD-owych. To są te same cechy, tylko w dużo większym natężeniu. Czyli profil kolczysty.
Bartek: No ja rozumiem, rozumiem.
Kari: Tak jak socjalizacja i taka autoprezentacja to jest po prostu jakaś tam energia, którą wszyscy wkładamy na to, żeby być osobami wysokowspólnotowymi, i to jest bardzo dobra cecha, bycie osobą wysokowspólnotową, to dla osób neuroatypowych to jest po prostu ekstremalnie pociągnięte do ekstremum. Dużo więcej muszą...
Bartek: No, być może to jest niestety bądź tam stety tak, że dla kogoś przeskoczenie, nie wiem, murka, który ma piętnaście centymetrów, to jest po prostu przeskoczenie murka, a dla kogoś to może być nie do zrobienia. No i tyle. On się będzie męczył...
Kari: Bo ma na przykład bardzo krótkie nóżki. To jest to, nie?
Bartek: Albo nie ma tych nóżek.
Kari: Albo nie ma nóżek. I to jest właśnie to, że ten mózg, który my mamy, sprawia, że my nie mamy nóżek potrzebnych do przeskoczenia murka.
Bartek: Tak. No i on będzie mówił, że nigdy nie był sobą, bo wszyscy mówili, że: „Przeskocz ten murek. Co za problem”. A on się wywala.
Kari: Tak, a nikt nie uznał tego, że on może przecież obejść ten murek albo nie wiem...
Bartek: Albo poczekać z boku, no.
Kari: Użyć sobie jakiejś drabiny do tego czy czegokolwiek, nie?
Bartek: Ale to musi mieć takie ręce napakowane, żeby tej drabiny używać, bo nóżek nie ma.
Kari: Wiadomo, ale cztery pary może mieć tych rąk nawet i to też nie jest akceptowane społecznie.
Bartek: Dobra, dalej.
Kari: No i generalnie jest tak, że osoby neuroatypowe częściej doświadczają tych chorób przewlekłych i autoimmunologicznych. Jedna z hipotez jest taka, że wynika to właśnie między innymi z maskowania i z przewlekłego stresu, który nam towarzyszy. No i to jest to, co nam nasi obserwatorzy poopowiadali.
Natomiast konsekwencją maskowania jest też people pleasing bardzo taką częstą. To już jest taki szerszy koncept. Albo perfekcjonizm. To są dwaj tacy jeźdźcy apokalipsy maskowania.
Bartek: Mechanizmy unikowe, no.
Kari: Tak. Utrata swojej tożsamości. Czyli nie wiemy, kim jesteśmy tak naprawdę, bo wszystkich odzwierciedlamy i nikt nas nie akceptuje za to. Odpowiedź też na twoje pytania jacy jesteśmy. Tylko nas kochają i akceptują za te nasze maski. Więc im dłużej to uprawiamy, im głębiej wchodzimy w pokazywanie ról, a nie siebie, tym bardziej czujemy się nieakceptowani, co powoduje depresję, stany lękowe.
Tutaj wykazano w różnych metaanalizach korelację z częstym właśnie pojawianiem się lęku uogólnionego, u osób autystycznych były badania, czyli stany lękowe, bo żyjemy w ciągłym lęku, że ktoś odkryje, że tak naprawdę to my nie jesteśmy tacy społecznie super, tymi motylami społecznymi.
Bartek: Dlaczego motylami?
Kari: Butterfly. Social butterfly.
Bartek: Co to znaczy?
Kari: No taki, że jesteś taki fajnie społeczny, że wszyscy cię lubią.
Bartek: O, nie znałem tego.
Kari: Nie?
Bartek: Nie.
Kari: O, widzisz. Pojawiają się też społeczny lęk, te wszystkie takie rzeczy. Jest, wykazano korelację, z podwyższonymi myślami i zachowaniami samobójczymi. I na to wszystko taka zasmażka i wisienka na tym torcie – to jest to, że maskowaniu towarzyszy brak dostępu do diagnozy i wsparcia. To znaczy, że my się tak świetnie maskujemy, że nie przyjdzie nam do głowy, żeby iść na diagnozę, ponieważ to jest... Na przykład bardzo taki konkretny i mój też przykład i przykład bardzo wielu dziewczyn w spektrum autyzmu. Przecież ty nie jesteś autystyczna, jesteś tak świetnie socjalizowana, tak dobrze się czujesz z ludźmi.
Bartek: A przy okazji jeszcze może być to zinternalizowane już tak, że nawet nie wiesz.
Kari: Tak! Jeżeli się maskujemy od samego początku, a dziewczynki są do tego jakby pchane, to to się zrasta z naszą tożsamością, że nawet tego nie wiemy. Więc bardzo wiele masek, dopóki nie poznamy tego konceptu, jest nieuświadomionych.
No ale maskowanie to jest też zyski. I ja o tych zyskach też chciałam powiedzieć.
Bartek: Dobrze.
Kari: Bo nie można ich nie zauważyć. Zadałam pytanie w mojej ankiecie, chyba za bardzo odjechałam, chociaż nie, może... Pytanie brzmiało: gdyby maska była narzędziem w skrzynce z narzędziami, czym dokładnie by była i do czego najlepiej się nadaje?
Bartek: Multitoolem.
Kari: trochę kontrowersyjne. W ogóle wszędzie, gdzie zaglądam, to kontrowersje budzi to, że ja w ogóle się doszukuję pozytywnych rzeczy płynących z maskowania, ponieważ maskowanie jest odbierane jako coś ekstremalnie złego, prowadzącego do bardzo złych rzeczy. Moim modus operandi jest to, że zawsze widzę cechę, a nie wady i zalety.
Bartek: Wiesz co, to jest trochę tak, że wszystkie złe rzeczy, które ci się przytrafiły, spowodowały, że jesteś tu, gdzie jesteś. Więc jasne, że można powiedzieć: „No ale ja jestem sparaliżowany i się ślinię, jestem karmiony rurką”. Pewnie tak. Są takie osoby, ale dla większości nie.
Kari: Tak. Więc zastanawiałam się i też to przebadałam, przemyślałam i przetestowałam na innych i na sobie. Jak wykorzystać maskowanie w charakterze zasobu i zminimalizować jego negatywne skutki?
Ja w moim, na moich przemówieniach i na warsztacie o maskowaniu na woopa pro użyłam do tego metafory superbohaterów. Chodzi o to, żebyś był Supermanem, a nie Batmanem.
Bartek: Czyli że co? Że mam ubrać okulary i się zaczesać bez loczka i wtedy...
Kari: Tak.
Bartek: Możesz wytłumaczyć? Bo nie rozumiem.
Kari: Nie rozumiesz?
Bartek: Nie.
Kari: Chodzi o to, że Superman i Clark Kent to jest jedna i ta sama osoba. Mimo tego że mieszkańcy Metropolis – wszyscy mają jak jeden prozopagnozję i go nie rozpoznają po tym, że ściąga okulary i ma loczek i pelerynkę, to wszyscy...
Bartek: I majtki na spodniach.
Kari: [śmiech] ...wiedzą, że jest to ta sama osoba. Pod maską Batmana może się kryć ktokolwiek. Wystarczy, że będziesz miał podobną jakby budowę. Możesz tam pod tę maskę wsadzić kogokolwiek i nie będziesz wiedział, kto tam jest. Więc o to chodzi, żeby tak naprawdę ubierać sobie stroje. Nie wychodzić na... Bo wiadomo, że to jest socjalizacja. Od małego nas się socjalizuje, że nie wychodzimy nago na ulicę.
Bartek: Dobra, czyli rozumiem już to mniej więcej. Chodzi o to, że każdy, kto ma te gadżety, może być Batmanem. Czyli tak jak jest, po polsku to się mówi Iron Man, tak? Czyli jak ubierzesz ten kostium, no to umiesz latać, robić różne rzeczy.
Kari: Dokładnie, Iron Man jest nawet lepszym przykładem, bo on nie jest taki potężny, nie?
Bartek: Tak. Kogokolwiek tam zamkniesz w środku, będzie git. Natomiast Superman – no nie.
Kari: No nie. Ma jakieś tam swoje super talenty, które wykorzystuje. Ma tożsame kilka person. Jedną personą jest Clark Kent, drugą ten Superman i w każdej personie coś tam ciekawego może zrobić. I to właśnie chodzi o to, żeby bardziej się wystroić w jakieś różne stroje, a nie zakładać maskę, która cię całkowicie zakrywa i ukrywa to, kim jesteś. I żeby to osiągnąć, no to mam takie trzy elementy. Model. Mam model na to.
Po pierwsze musisz odnaleźć swoją tożsamość, czyli musisz zrozumieć, kim tak naprawdę jesteś. Poznać te swoje maski, dowiedzieć się, co jest maską, a co nie jest maską.
Bartek: No, myślę, że to jest zadanie, które wycina większość osób.
Kari: Tak, to prawda.
Bartek: No okej.
Kari: Pytanie, czy na przykład ten odcinek coś ci otworzył w poznaniu swoich masek, nie masek?
Bartek: Tak, bardzo dużo! Nie, nic niestety.
Kari: [śmiech] Bo jednym z takich sposobów na poznawanie tej swojej tożsamości jest przyglądanie się doświadczeniom innych ludzi. Dlatego tak dużo tutaj czytałam, żeby nasi słuchacze mogli sobie zderzyć swoje doświadczenia z doświadczeniem innych ludzi.
Bartek: No tak, bo jest to mocno indywidualne i to, że my coś tu powiemy jak jest, to wcale nie oznacza, że tak może być u kogoś.
Kari: Tak, tak. Do tego chodzi o to, żeby się też przyjrzeć temu, czy... Bo zakładamy różne maski – i to mój był proces – niektóre maski jak nakładałam, to mnie wyczerpywały. Czyli niektóre rodzaje
odzwierciedleń, na przykład na różnych konferencjach, to jest bardzo takie wyczerpujące odzwierciedlanie. Na konferencjach, gdzie jest dużo osób w garniturach i garsonkach, i one są takie bardzo spięte i bardzo formalne. I ja to odzwierciedlam automatycznie. Więc ja z tych konferencji wychodzę z bólem pleców. I zaczęłam to po prostu obserwować, w których miejscach ja wychodzę z obniżoną energią po takim odzwierciedlaniu, a w których z podwyższoną energią. Bo podwyższona energia w odzwierciedlaniu jest wtedy, kiedy na przykład spotykasz się z kimś, kto ma jakieś fajne hobby i odzwierciedlasz zainteresowanie tym hobby, i jednocześnie faktycznie jesteś zainteresowany.
Albo ja na przykład wiele różnych osób spotykam. Niektóre mają wysoki entuzjazm, inne mają wysoki spokój. I ja i z tych, i z tych odzwierciedlając to, wychodzę naładowana. Ale na przykład nie wychodzę naładowana z osobami w garsonkach.
Bartek: Rozumiem. Okej.
Kari: Więc to jest ta obserwacja. To jest odkrycie, co jest maską Batmana, a co jest...
Bartek: Wiesz co, być może po prostu jestem osobą, która się mało maskuje, stąd jest mi ciężko na przykład.
Kari: Albo mało się zastanawia nad sobą, bo masz inne rzeczy do zastanawiania się.
Bartek: Tak, po prostu głupi jak pomarańcza.
Kari: [śmiech] Nie głupi, tylko po prostu to nie są obszary, które cię interesują.
Można sobie zrobić formularz, ten kwestionariusz CAT-Q. On jest dostępny online i pewnie jak się poszuka to nawet może w polskiej wersji. CAT-Q. Posłuchać o tych doświadczeniach. Można też pogadać z bliskimi, czyli na przykład zapytać, jaką widzą różnicę między tobą w sytuacji domowej i takiej codziennej, a tobą w sytuacjach z innymi. Więc to jest bardzo dobre źródło, tylko trzeba być gotowym na te odpowiedzi, nie?
Bartek: No tak.
Kari: Więc generalnie służące maskowanie wymaga wiedzy o tym, kim naprawdę jesteśmy. To jest pierwszy krok.
Drugi krok to jest wybór. Czyli przechodzimy od roli aktora do roli reżysera. Czyli używamy umiejętności pochodzących od maskowania dlatego, że chcemy, a nie dlatego, że musimy. To jest ten nasz wybór. Nie próbujemy chować się pod maską Batmana, tylko ubieramy różne stroje na różne okazje. Jak Clark Kent.
I trzecim elementem tego modelu mojego jest regeneracja. Czyli taka socjalna sieć, w której możemy być sobą albo przynajmniej, w której możemy się stroić w dres, czyli w takie rzeczy bardzo dla nas wygodne.
Bartek: Po prostu używając umiejętności, będziemy zużywać energię. Pewnie z czasem coraz mniej, ale trzeba ją i tak jakoś odradzać, powiedzmy, o.
Kari: Tak. Więc albo przebywamy wśród bliskich osób, przy których nie musimy się aż tak bardzo maskować. Albo znajdujemy sobie klan ludzi podobnych do nas. I to jest powód chyba główny, dla którego w ogóle – nie wiem jak ty – ale ja dążyłam do założenia tej naszej neuroróżnorodnej społeczności przedsiębiorców, freelancerów, kreatywnych twórców i tak dalej, ponieważ w tej społeczności nie tracimy energii na maskowanie, a przynajmniej nie w takim stopniu jak wszędzie indziej, bo tam jest dużo wyższy poziom przyjmowania, nie wiem, dziwności.
Bartek: No, wyjebongo jest wyższe po prostu. Na to wszystko.
Kari: Tak, tak, tak. I to jest bardzo, bardzo sprzyjające. Zwłaszcza że też możemy sobie zderzyć te nasze doświadczenia z doświadczeniami osób wokół nas i przekonać się, że nie jesteśmy zrąbami i że nie jesteśmy sami w tym wszystkim. Że inni też tak mają.
No i warto też, wybierając już osoby do takiej pracy, że tak powiem, za pieniądze, czyli profesjonalnej: mentorów, coachów, doradców, psychologów, psychoterapeutów i tak dalej, nawet gastrologów i innych lekarzy wybierać takich, którzy zdają sobie sprawę, z czym się je neuroatypowość. Którzy nie będą nas próbować upchać w schematy normalności, tylko wezmą pod uwagę ten, ten element, nie? To też nam daje regenerację od tego maskowania.
Bartek: Kumam.
Kari: I to jest wszystko, co chciałam powiedzieć.
Bartek: Bardzo ładnie.
Kari: Dziękuję. Jeżeli wy, którzy nas słuchacie, macie ochotę dodać swoją cegiełkę do ankiety o maskowaniu, to ja zostawię linka w opisie. Więc ta ankieta jest cały czas otwarta. Jak chcecie sobie poodpowiadać na te pytania, to bardzo, bardzo zapraszam.
Może kiedyś napiszę o tym jakąś książkę albo wezmę do jakiegoś speecha. No i co? Jakoś chcesz ładnie zakończyć to wszystko tutaj?
Bartek: Bardzo dziękuję.
Kari: [śmiech]
Bartek: Nie no...
Kari: I podzielcie się też swoimi doświadczeniami w tym zakresie. I tak naprawdę maskowanie nie jest tak straszne. Jeżeli nauczymy się go używać, bardzo dużo rzeczy można dzięki niemu sobie załatwić.
Bartek: No, mam wrażenie, że to jest też kwestia tego, jak do tego podchodzimy. No bo ta sama czynność w zależności od tego, jakie emocje do niej dopniemy, może być albo fajna, albo niefajna.
Kari: Dokładnie – reframing. Dobry reframing to jest podstawa sprawczości.
Bartek: Tak, ja bardzo lubię maskowanie, bo mogę być różną osobą w zależności od sytuacji i można się tym bawić, i można różne rzeczy.
Kari: Ja odkąd odkryłam maskowanie i odkryłam tą całą w ogóle złożoność tego zjawiska, to bardzo świadomie wywaliłam z mojego życia maski, które nie są mną, które nie są moje. Bo miałam też problem taki: to kim ja właściwie jestem, skoro mam tyle masek, nie? Czy jestem taką osobą, czy jestem introwertyczką, czy ekstrawertyczką? To jest taki bazowy, nie? Bo w jednych obszarach jestem taka, w innych taka. Ale spoko, przyjęłam, że mogę być i tą, i tą osobą. Mogę być taką, taką i śmaką.
Te maski, które są moje zostały te, które mnie ładują, te, które nie są moje, raczej ich już nie używam. Nawet jak odzwierciedlam na tych trudnych konferencjach, te garsonki i garnitury, mimo tego że zabiera mi energię, to nadal jest to zgodne z moimi wartościami, bo drugą wartością jest troska, więc jakoś to tam z troski płynie, ale też tam się troszczę trochę o siebie, więc... Po prostu rzadko chodzę na takie konferencje i odpoczywam, potem regeneruję się.
Dobra, mamy nadzieję, że pomogliśmy wam spojrzeć na maskowanie i kamuflaż z nieco innej perspektywy.
Bartek: Dzięki.